"Zło, którego nie znasz, jest czasami lepsze od zła, które znasz" - Do jakich sytuacji można zastosować te słowa? Miałeś/aś kiedyś sytuację, kiedy wybrałeś/aś nieznane zło?

Schizofrenia Czworokątna

Ja widzę to tak.. Zło, którego nie znam to na przykład śmierć we śnie. Śpię, ktoś wstrzykuje mi śmiertelną porcję leków - umieram nieświadomie. Zło, które znam to przyjaciółka, która chce cię zniszczyć i rozwala ci życie. Wiesz, że to ona, a ona się z tym wcale nie kryje. Jawnie pokazuje ci środkowy palec i wyciera sobie dupe waszymi wspomnieniami. Wybrałam kiedyś nieznane zło. Odcięłam się od ludzi i zostałam sama, nie wiedziałam co mnie czeka, ale wiedziałam, że sama sobie nie poradzę i spotka mnie coś złego. Ale wszystko jest lepsze, nawet takie zło od fałszywych ludzi, którym nie możesz już ufać, których się boisz...

Czy wybierzesz się ze mną na spacer w świetle księżyca i blasku gwiazd? Znajdziesz na to odwagę?

Chętnie. Lubię księżyc i gwiazdy. Lubię spacery w nocy. Czuję się wtedy spokojna i bezpieczna. Często w ciągu dnia wyobrażam sobie taką scenerię, aby chociaż na chwilę nie myśleć o dniu, lecz zatopić się w otchłani i cieple nocy.

"Koncentruj się bardziej na własnym charakterze niż na własnej reputacji, ponieważ charakter stanowi o tym, kim naprawdę jesteś, a reputacja to jedynie to, kim jesteś w oczach innych ludzi." - John Wooden. Jak myślisz, dlaczego ludzie coraz częściej dbają o swoją reputację a nie o charakter?

Ponieważ są słabi. W pewnym momencie zamiast pracować nad charakterem, zajęli się również reputacją. Skoro pracowali też nad reputacją to charakter stał w miejscu. Potem było już tylko za późno. Ze słabym charakterem nie radzili sobie z tym co mówi o nich społeczeństwo i zamiast olać reputację i pracować nad słabym charakterem, woleli włazić w d*pe ludziom, aby dobrze o nich mówili. Dobre słowo sprawia przyjemność, ale nic nie odkupi im braku własnego JA, braku zdania i odporności na plotki.

Jak bardzo chwiejny może być most po którym stąpasz?

Nie stąpam po moście. Już dawno go nie ma. Most się zawalił, a ja topiłam się w wodzie, przygniatana deskami i innymi resztkami konstrukcji. Udało mi się przeżyć, wypłynęłam na powierzchnię i staram się dopłynąć do brzegu.. Wiem, że mam dwie opcje. Dopłynąć na brzeg, z którego szłam, po drodze zahaczając o szczątki mostu lub popłynąć dłuższą drogę na nowy brzeg, na który szłam. To może mnie ocalić.

Czy świat zmierza ku zagładzie?

Butterfly

Tak, niszczymy świat codziennie. Niszczymy społeczeństwo. Niszczymy samych siebie. To nie potrwa długo. Każdy orze jak może. Wygrają silniejsi, słabsi zostaną pokonani i tak do ostatniego... Kłótnie, wojny, zniewolenie, kataklizmy. W pewnym momencie to po prostu pierdolnie.

Co tu tak cicho? Żyjecie? xD ... Moze jakis utwor?

Sectumsempra

Zbliża się Woodstock. Spojrzałam na artystów, którzy wystąpią w tym roku i ujrzałam Apocalyptica. Słyszałam o tym zespole dużo, ale nigdy nie zebrałam się w sobie, żeby ich posłuchać. No i tak od kilku miesięcy nie mogę przestać... Chyba się zakochałam ;)

"So boundless I feel
And boundless all my fears
Stop running back to old times
Stop running back to old times"

A co jeśli gdzieś po drodze zagubiliśmy siebie samych?

✞กระต่ายของ✞

To nieuniknione. Każdy popełniony błąd pozostawia w naszym życiu ślad. Zagubiłam siebie już tyle razy, że w pewnym momencie nic mi nie zostało. Byłam ciałem bez duszy, bez myśli, własnego zdania... Pusta skorupa. Najpierw tego nie zauważałam. Na słowa ludzi "zmieniłaś się, nie poznaję cię" reagowałam złością i olewałam ich. Ale gdy przestałam poznawać samą siebie, zrozumiałam o co im chodziło. Płakałam, starałam się być taka jak wcześniej. Z marnym skutkiem, bo tej roli nie da się już odegrać. Słyszałam coraz więcej niepochlebnych opinii na mój temat. W pewnym momencie zrozumiałam, że to już nie wróci i postanowiłam stworzyć siebie na nowo. Usiadłam i pomyślałam kim tak na prawdę jestem, co chcę osiągnąć w życiu. Zaczęłam się zachowywać naturalnie, kierując się wartościami i zasadami, które popieram. Próbowałam być normalna, nie chciałam nikogo grać i udawać. Na początku musiałam się hamować, żeby unikać starych nawyków. Potem już było z górki i nie potrzebowałam hamulców. Jestem sobą. Może trochę starą, może trochę nową. Ale lubię siebie taką jaką jestem. :)

Życzę dużo ciepła, uśmiechu, spokoju, radości, cierpliwości, zrozumienia, spełnienia, szczęścia i czego tylko pragniesz tego wieczoru. A księżyc i gwiazdy niech zaśpiewają Ci do snu swą najpiękniejszą kołysankę.

Dziękuję bardzo. To miłe dostać taką wiadomość. :)

,,Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, kiedy nasze skrzydła zapominają jak latać.'' A czy ty masz prawdziwego przyjaciela?

✞กระต่ายของ✞

W życiu miałam wielu "przyjaciół" nazywałam tak ludzi, z którymi miałam o czym porozmawiać i przy których czułam się bezpiecznie... Ale to mijało, oni mijali, my mijaliśmy. Wszystkie znajomości się kończyły. Myślę, że nigdy nie miałam prawdziwego przyjaciela. A może miałam, ale nie umiałam go przy sobie zatrzymać. Może byłam złą przyjaciółką. Mam jednego przyjaciela - tak go nazywam. Jest przy mnie już 1,5 roku. Ale nie mówię mu wszystkiego, nie uczestniczy w każdym momencie mojego życia. No i jest. I myślę, że to jest mój klucz do sukcesu. Nie wpuszczać nikogo w 100% do życia. Wtedy może to przetrwać... Oprócz tego mam wielu kumpli, których znam dłużej niż owego przyjaciela. Nie mam z nimi stałego kontaktu, nie mówimy do siebie czułych słówek, ale w sytuacji krytycznej mogę na nich liczyć. To takie dobre dusze, które przewijają się przez moje życie od lat, ale nie wchodzą w nie z buciorami. Jest między nami dystans, a jednocześnie (co jest nieuniknione) znamy się dość dobrze, dzięki latom znajomości... Wiedzą o mnie dużo, byli ze mną gdy byłam gówniarą, mieliśmy kłótnie, miesiące cichy bez powodu. Znają mnie jeszcze jako młodą nastolatkę i teraz kiedy wchodzę w dorosłe życie. I dobrze mi z tym. Chociaż nie są moim oparciem na codzień. Mogę iść przez życie sama, a jednocześnie oni są w stanie mi pomóc, a ja zawsze pomogę im.

,,Jaki był ten dzień.. co darował co wziął''?

✞กระต่ายของ✞

Po 10 latach miałam wreszcie okazję spotkać kawałek mojej rodziny. Po 10latach osoby "obce" stały się dla mnie tak bliskie. Dwa dni, które zmieniły moje życie. Cztery cudowne ciocie, piątka kuzynów. Kiedy ostatnio widziałam ciocie miałam 7 lat. Byliśmy nad Maltą w parku rozrywki. Pamiętam to jak przez mgłę. Po 10latach to dorosłe kobiety, żony i matki. Ja jestem już "duża" mam swoje zdanie, pomysł na przyszłość. Okazało się, że to co dzieliło nas przez te lata i kłamstwo i zazdrość osoby, której zależało na skłóceniu nas. Byłam sama, a wróciłam z cudowną rodziną. Mam wspaniałych kuzynów, z jednymi złapałam ekstra kontakt, z innymi dopiero zaczynam się poznawać. Ale wiem jedno, kocham moją rodzinę.

Napisz jakąś historie.. :D

✞กระต่ายของ✞

Historia wymyślona przeze mnie, coś w rodzaju opowiadania. Część pierwsza, jeżeli kogoś zainteresuję wstawię część drugą.

Wybiła godzina 18. Dizzy jak co dzień o tej godzinie kończyła pracę. Musiała jeszcze wrócić na zaplecze po kurtkę i plecak i znów była wolna. Wychodząc z zakładu wciągnęła z kieszeni kurtki papierosa i zapalniczkę. Kurtka była dosyć stara, a kieszenie dziurawe. Pogoda jak na te porę roku była bardzo ładna. Na dworze było już szaro. Dizzy otworzyła nowiusieńką paczkę fajek i odpaliła szluga. -Tak, tego trzeba mi było! - powiedziała dziewczyna, uśmiechając się pod nosem. Zaciągnęła się dosyć mocno i powoli wypuszczała dym z ust jakby delektując się nim. Dotarła na przystanek, zostało jej jeszcze pięć minut. Każdego dnia o 18:05 przychodziła na ten sam pusty przystanek, czekała na nim 5 minut i wsiadała do zupełnie pustego autobusu nr 15. Ale nie tym razem. Dzisiaj ku jej zdumieniu stał na przystanku jeszcze jeden człowiek. Jakiś mężczyzna z kapturem na głowie, w skórzanej kurtce i rozwalonych glanach. -Skąd on to się do cholery wziął?! - poirytowała się dziewczyna jednocześnie czując ścisk w żołądku, jakby czegoś się obawiała. Przecież w okolicy niczego nie ma. Stoi tylko fabryka, w której pracuje Dizzy, nic więcej. Nie ma tu niczego prócz pól. Podjechał autobus, dziewczyna czym prędzej wsiadła. Nieznajomy mężczyzna również. Dziewczyna bardzo nie lubiła takich zmian. Zawsze jechała tym autobusem sama, nikogo nie napotykała po drodze. Uspokój się, uspokój się kurwa... - powtarzała w myślach. 18:23 Dizzy wstała i skierowała się w stroję drzwi. Mężczyzna zrobił to samo. Autobus zatrzymał się, a drzwi otworzyły się. Mężczyzna szybkim krokiem podbiegł do Dizzy, wcisnął jej do ręki kartkę i uciekł. Dziewczyna nie wiedziała co ma począć.. Na kartce znajdował się adres... Dizzy weszła do domu, ściągnęła buty i nawet nie witając się z kotem weszła na łóżko, przykryła się kocem i zaczęła intensywnie myśleć. Próbowała połączyć to w jedną całość. Obcy mężczyzna, jej miejsce pracy, adres.. To się nie trzymało kupy...

Warto czasem ulegać?

Butterfly

Uległość jest moim zdaniem złą cechą. Ale można czasem dojść kompromisu, trochę odpuścić. W pewnym sensie jest to też uległość, ale taka zdrowa i rozsądna. Podejmując każdą decyzje trzeba mądrze do niej podejść i rozważyć plusy i minusy.

Często piszemy o tym, że szkoda czasu na fałszywych ludzi, ale nigdy nie zastanawiamy się, czy my też przypadkiem za fałszywych nie jesteśmy postrzegani. Więc, czy uważasz, że można cię nazwać osobą fałszywą?

Butterfly

Myślę, a wręcz jestem pewna, że są osoby, które postrzegają mnie za fałszywą. Mam taki, a nie inny charakter i niejednokrotnie zawodziłam ludzi. Za bardzo chciałam wszystkim pomóc i nieudolnie starałam się być po stronie każdego co inny ludzie często odbierali jako zdradę i dwulicowość. To trudny temat, na który mogłabym się rozpisać, ale postanowię zostawić wypowiedź w tym momencie. :)

Czy zapiszesz ostatnią kartę księgi zapomnianego poety? Jakimi słowami zwienczysz jego dzieła?

"...Bo takie jest życie. Idąc do przodu nie odwracaj się do tyłu, bo potkniesz się o to co leży przed tobą"

Gdzie i czy masz zagubione serce?

✞กระต่ายของ✞

Moje serce jest w niebezpieczeństwie. Ukryłam je w wielu miejscach. Trochę serca dostały koty, trochę ludzie, miejsca i wspomnienia. Trzymanie przy sobie serca jest niebezpieczne. Ale ludzie odeszli, wspomnienia zatarły się lub sprawiają ból. Niektórzy rzucili mi otrzymanym kawałkiem serca w twarz, inni zabrali je ze sobą. Moje serce stara się zregenerować, ale zajmuje to dużo czasu i starań. Byłam taką ciamajdą, że pogubiłam tak ważne dla mnie elementy. Ale jak to mówią "Co kropelka sklei..." Moim klejem są nowe znajomości, sukcesy w życiu, miłe chwile i wiara w spełnione marzenia. :)

Mam wrażenie, że osoby, które przeżyły coś przykrego piszą dłuższe odpowiedzi na asku. Jak myślicie, czy to prawda? :)

Butterfly

W wielu przypadkach tak, ale należy zwrócić uwagę CO oni piszą w tych długich wiadomościach. Czy to ja jakiś sens? Czy ich wypowiedzi opowiadają o czymś sensowym? Czy ich podejścia do życia jest normalne czy to tylko zwykłe gadanie znudzonego dzieciaka. Spotkałam się wielokrotnie z długimi wypowiedziami na asku, które nasiąknięte były bólem, brakiem chętni do życia, depresją i rozmyślaniem jad sensem życia "bo mama nie chce mi kupić ajfona" Można być nieszczęśliwym. Można być po przejściach. Można dużo pisać aby się podzielić z innymi swoją wiedzą, przemyśleniami lub doświadczeniem życiowym. Ale można również pierdolić głupoty i być niedojrzałym dzieckiem, próbującym zwrócić na siebie czyjąś uwagę dla zabawy lub "fejmu".

Przed czym nigdy nie uciekniesz?

✞กระต่ายของ✞

Przed przeznaczeniem. Życie każdego z nas jest skonstruowane inaczej. Każdy z nas pod wpływem różnych sytuacji dojrzewa inaczej i kształtuje w sobie inne cechy. Jeden urodził się w bogatej rodzinie, drugi od małego zmaga się z biedą i głodem. Jeden jest inteligenty, drugiemu nauka idzie gorzej. Cechy nabyte podczas narodzenia i sytuacja życiowa wyzwala w nas inne usposobienie. Inaczej nas kształtuje. Dzięki tym sytuacjom nabieramy innego bagażu doświadczeń. Bo przecież osoba, która każdą bułką lub batonem musiała dzielić się z rodzeństwem nie będzie zachowywać się tak samo jak dziecko, które całą tabliczke czekolady jadło samemu. I chociaż bardzo by to biedne dziecko chciało, nie dorówna pewnym cechom bogatemu. Natomiast bogaty w pełni nie zrozumie tego co przeszło w życiu to biedne dziecko.

Jaki jest Twój świat ( interpretacja dowolna ) ?

✞กระต่ายของ✞

Wyobraź sobie pudełko. Jest tam trochę śmieci, starych zdjęć, gazet, książek doczytanych w połowie, paczka papierosów, troche wódki. Pudełko wygląda bardzo tajemniczo, ale w środku znajduje się to co spotkać możesz na każdej ulicy i w każdym sklepie. Ludziom wydaje się, że pudełko jest dziwne, "inne", wymalowane czarną matową farbą i udekorowane wstążką. Ale w środku jest inaczej. Pospolicie. Ściany pudełka są od środka zalane, trochę przybrudzone i ewidentnie zużyte. Dopiero gdy poświęcisz trochę czasu na ten środek pod stertą śmieci znajdziesz coś ciekawego. Coś co ci się spodoba i co się zainteresuje. Jakiś wisiorek, stary list.

Czego w życiu nie doznałeś/aś ?

✞กระต่ายของ✞

W życiu nie doznałam prawdziwej miłości. Ani ze strony rodziców ani żadnego chłopaka. Miłość - jest to dla mnie coś zupełnie obcego. Nie wiem jak to jest być kochanym. Osoby, które powinny mi być bliskie, są dla mnie totalnie obce. Brak między nami więzi, bliskości, zaufania i rodzinnej atmosfery. Czasami czuję pustkę. Brak bardzo ważnego elementu mojego życia. Wracając do domu nie czuję, że czeka tam na mnie osoba, która mnie kocha. Kładąc się spać nie czekam na wiadomość "kocham cię, dobranoc" kogoś takiego nie ma. Jest pustka... Wyobraź sobie album ze zdjęciami osób, które cię kochają. Masz tam na pewno zdjęcie kogoś z rodziny, jakiegoś chłopaka, a może nawet kilku. Mój album jest pusty.

Jak myślisz,ludzie potrafią szanować czyjeś zdanie w tych czasach? Czy potrafią zaakceptować ludzi o innych wierzeniach,poglądach?

Obecnie większość społeczeństwa jest wredna i nieludzka. Z reguły są to osoby należące do mas. Osoby bez poglądów, własnego zdania, osobowości. Osoby, które idą za tłumem i chcą być "modne". Taka osoba nie ma nic wartościowego do zaoferowania, więc czepia się wszysykiego i wszystkich dookoła. Generalnie ktoś mógłby powiedzieć, że szufladkuje i jestem uprzedzona. Jasne, może tak jest. Nie uważam takich "zwykłych" ludzi za chamów i prostaków. Zdarza mi się z takimi osobami rozmawiać i nawet niektórzy są mili, ale nie zmienia to faktu, że są tacy jak każdy i w głębi serca boli ich inność ludzi z własnym zdaniem i spojrzeniem na świat. Taka nienawiść rasowa/religijna/poglądowa, bardzo zależy od zasad panujących w danym państwie. Ciężko jest mi powiedzieć jak jest w innych krajach, bo tam nie mieszkam, a media kłamią. Natomiast z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że duą część mojego kraju jest niewdzięczna. Czepiają się wszystkiego i nie szanują innych. Po trupach do celu jak to mówią... Najważniejsze to znaleźć taką grupę ludzi, która cię zaakceptuje. Kurde nie pamiętam już treści pytania, jak zwykle się rozgadałam i zapomniałam o co chodziło. No nic. Może chociaż tyle zaspokoi twoją ciekawość.

Jakiś spokojny utwór? ;)

Witek.

To mnie uspokaja :)

Cześć kochani. Długo mnie tu nie było, mam nadzieje, ze mnie jeszcze całkiem nie zapomnieliście. Jak Wam życie mija?

Hєяoinє.

Intensywnie. Bardzo intensywnie. Każdego dnia się czegoś uczę, poznaję siebie na nowo (a może nie na nowo?) Trochę pracy, przygotowania do komisa, przeprowadzka. Sama długo tu nie wchodziłam, dlatego odpisuję dopiero po 29 dniach.

Kontrolowanie emocji jest w pewnym sensie złe, ponieważ sprawia, że obraz naszej osoby staje się zakłamany, jednak są sytuacje, gdy emocje należy kontrolować. Stąd moje pytanie, jakie emocje i kiedy należy je kontrolować?

Zanim zaczęłam brać leki byłam bardzo agresywna. Łatwo wychodziłam z równowagi i czasami gdy się zdenerwowałam, miałam ochotę kogoś uderzyć. To był bardzo zły moment w moim życiu i na pewno tą emocję musiałam kontrolować. Moją kontrolą są leki. Zdarzyło się, że ktoś musiał mnie przytrzymać i "ogarnąć" bo zwyczajnie w świecie wybuchałam i mało brakowało, aby się na kogoś rzucić. Najgorszym wrogiem mojej agresywności był alkohol, który tylko pogarszał sytuacje. Teraz gdy jestem na lekach, wystarczy, że sobie trochę przeklnę jak się zdenerwuje i już jest okej. Kolejną emocją, które trzeba kontrolować to uczucia do drugiego człowieka. Czasami można zranić drugą osobę (lub więcej) jeżeli przekroczymy pewne granice. Np. dziewczyna zabujała się w zajętym chłopaku i uwodzi go tak długo, że on zdradza swoją dziewczynę. Taka chwilowa (lub długotrwała) zachcianka nie może być powodem rozpadu czyjegoś związków. Nie należy się nigdzie wpieprzać i prowokować podobne sytuacje. Jeżeli miało się już swoją szansę, nie należy wpieprzać się tam, gdzie nie powinno nas być. Ostatnio byłam w takiej sytuacji, niestety jako ta zdradzona. Nie uważam, żeby kontrolowanie emocji było zakłamaniem naszej osobowości. KONTROLA to nie to samo co UKRYWANIE czy FAŁSZOWANIE. Kontrola to jedzenie 3 kostek czekolady dziennie, zamiast całej tabliczki ;)

*Astra do obserwowanych* Pytanie na podstawie obserwacji z ostatnich dni.. Boisz się pokazać swoją prawdziwą twarz ?

✞กระต่ายของ✞

Był taki czas, że się bałam. Byłam nieakceptowana przez innych, przez siebie. Wyśmiewali mnie i patrzeli jak na debila kiedy tylko się odzywałam. Za dzieciaka na lekcji religii katechetka zadawała nam różne pytania. Dzieciaki odpowiadały rzucając krótkie słowa, albo mówiąc klasyczne "nie wiem". Ja zawsze mówiłam pełnymi zdaniami, dyskutowałam z nauczycielką i starałam się swoimi wypowiedziami wyrazić siebie i swoje odczucia. Klasa się śmiała, szeptała i przedrzeźniała. "Bo ta debilka interesuje się lekcją hehe Ja tam wolę grać na komórce!" Często rozmawiałam sama ze sobą, bo zwyczajnie w świecie nie miałam wspólnych tematów z rówieśniczkami. Z chłopakami było trochę łatwiej. Oni nie pytali, nie wyśmiewali i nie oceniali. Byłam zawsze ich kumpelą, która czasem lubi sobie pogadać. Dziewczyny siadały na ławkach na podwórku, a ja z chłopakami biegałam po lesie, krzakach i piachu. Nigdy takie przygody nie były mi straszne. Wiadomo, że wraz z wiekiem dzieciaki stają się bardziej okrutne. Wtedy przestawałam pojawiać się na dworze, mniej mówiłam, żyłam w odosobnieniu. Bałam się pokazać jaka jestem. Starałam się złapać kontakt ze starszymi, oni mnie rozumieli. Byli (niektórzy) bardziej dojrzali i czułam się wśród nich bezpieczna. Obecnie nie boję się już niczego. Otwarcie mówię o swoich przekonaniach (podczas rozmów i spotkań, nie mówię tu o żadnych manifestacjach ;p) Jestem jaka jestem i kto mnie zaakceptuje też będzie mógł przeżyć ze mną wspaniałe przygody lub po prostu odpocząć/chillować. Nie zależy mi na oklaskach i aplausie. Wielu ludzi starało się zaakceptować moją prawdziwą twarz, ale im nie wyszło, przerosło ich to. To czego się nauczyłam, to to, żeby się nie poddawać i być sobą. Nie ma sensu się zatracać w otaczającym nas świecie. Idźmy przez ten tunel z własną pochodnią, nie patrząc na nic innego.

*Astra do obserwowanych* Opowiedz coś o Sobie.

✞กระต่ายของ✞

Czasami czuję się jak czarna owca w stadzie (dosłownie czarna). Działam zupełnie inaczej niż ludzie. Nie trzymam się szablonów. Jedni idą chodnikiem, a ja wybieram wysoką trawę obok. Nie staram się na siłę być indywidualistką. Przez długie lata po prostu czułam, że ja muszę zrobić to tak. Słuchałam głosu serca, a nie tego co jest modne i uznane przez otoczenie jako prawidłowe. Wiele czasu zajęło mi zrozumienie, że jestem inna. Nie twierdzę, że jedyna w swoim rodzaju, ale po prostu inna. Nie taka oczywista jak niektórzy. Po prostu taka moja natura. Dlatego tak bardzo cieszę się kiedy spotkam kogoś równie zwariowanego jak ja. Bo tacy ludzie oczywiście są, nie jestem jedyna w swoim rodzaju, oj nie :) Tyle razy bywałam odtrącana i wyśmiewana za bycie "dziwakiem" i "wieśniarą". Minęło sporo czasu zanim nauczyłam się unikać takich ludzi i nie wychylać z tłumu. Chodzę do tej samej szkoły co wszyscy, ubieram się w tych samych sklepach. Potrafię ubrać się w tzw. "sieciówkach", ale nie zatracam tym swojej osobowości. Zdarza mi się usłyszeć "ale jesteś dziwna.. Taka po prostu inna i za to cię lubię!" Nie wychylam się, nic nikomu nie udowadniam, żyję w zgodzie z innymi i jestem dzięki temu szanowana. Ludzie widzą tą moją indywidualność, ale tym sensownym osobom to nie przeszkadza. Czasami nawet dziękuję mi, że pokazałam im świat z nieco innej perspektywy i czegoś dzięki mnie się nauczyli. Mimo wszystko nie czuję się dzięki temu lepsza, "fajniejsza". Mnie również można czymś zaskoczyć, czegoś nauczyć. Są ludzie jeszcze "dziwniejsi" ode mnie, od których uczę się ich sposobu na życie. Tak samo "zwykła" osoba potrafi mnie czymś zaskoczyć. Czy to koleżanka pokaże mi jakiś "makijażowy trik" czy zabierze mnie do restauracji na ciasto. (Tak, w wieku 17 lat pierwszy raz jadłam w restauracji! :D)

Loading…

Ask @sokuuu:

About † Leliel †:

Rock | Punk rock | Folk Metal | Gdynia | Kociara | 18yrs | 4w3 |

Gdynia