☯ † Leliel @sokuuu
☯ † Leliel @sokuuu
Gdynia
Rock, Metal | Gdynia | Kocham jeść | Mam dwa koty | ZHP <3 | Lubię kreatywne pytania | 1998 | GG: 2020130 | 4w3 | odpowiem na każde pytanie ^^ | XII LO GDYNIA |
Make a gift
Nothing happens without a reason.
RSS Report answers
*Huug* *Niestety jest to masowka,ale niech kazdy z was poczuje sie wyjatkowy,dobrze?xD*  εїз Natalka ~ εїз
Ohhh tak, bardzo się cieszę!
*Huug* *Niestety jest to masowka,ale niech kazdy z was poczuje sie wyjatkowy,dobrze?xD*
2 people like this
Jakiego koloru masz oczy?
Niebieskiego
4 people like this
Kiedy ostatni raz byłeś/-aś na plaży?
Właśnie wróciłam. Po 4 latach wreszcie poszłam kąpać się na plażę. Mam tak spalone plecy i uda, że szok. XD
3 people like this
Jak wyglądałby świat, gdyby podróże w czasie były możliwe?  Ev!l Clown
Myślę, że świat byłby zakręcony.
Ciężko mi cokolwiek stwierdzić, mogę jedynie przypuszczać.
Eh, nie umiem ustosunkować się w takich pytaniach :(
Zawsze staram się znaleźć plusy i minusy.
Myślę, że takie podróże w czasie mogłyby zaburzyć dotychczasowe życie. Ludzie mogliby zniszczyć coś co po prostu musi się wydarzyć. Owszem, fajnie jest uprzedzić kogoś, że robiąc to i to zginie, ale skoro to ma się wydarzyć, to może wystarczy się z tym pogodzić? Jeżeli "ktoś" zaplanował dla nas takie, a nie inne życie, to po co w tym mieszać? Specjalnie piszę "ktoś", bo nie wiem kto nami "zarządza". Czy to Bóg planuje nasze życie? Czy to los? A może siła, o której nie słyszałam? Nie wiem... Wierzę, że nie my sami kierujemy naszym życiem, a skoro jeszcze ktoś jest za to odpowiedzialny, to nie powinniśmy się wywyższać i ustalać zasady samemu, poprzez podróże w czasie.
3 people like this
*obs* Jak myślisz, czy ten świat posiada jeszcze jakiekolwiek granice? Uzasadnij.  *.*
Jasne, że posiada. Granice państw na przykład. Granice są wszędzie. Bijąc dziewczyne, przekraczasz granice. Nauczyciel dotykający swoją uczennice również przekracza granicę. Nie specjalnie wiem co mogę tutaj uzasadnić. Każdy z nas posiada granice bólu, cierpienia, wytrzymałości.
1 person likes this
Czy mówisz do siebie samego/samej?
Jasne. Gadam do siebie cały dzień. Rozmyślam nad różnymi sprawami. Pytam sama siebie co robić w różnych sytuacjach. Mówiąc do samej siebie, dostaję odpowiedź od serca. Dowiaduję się czego tak na prawdę chcę.
1 person likes this
Jak spędzasz większość wolnego czasu?
Wszędzie selfie. Zdjęcia non stop. Nie mam życia. Skomputeryzowane dziecko jestem. :x
Jak spędzasz większość wolnego czasu?
1 person likes this
Jaki jest twój naturalny kolor włosów?
XD seksi blondi XD
Jaki jest twój naturalny kolor włosów?
co łączy cię z agatą???
Te pytania są już na prawdę nudne. Jeżeli tak bardzo interesuje cię moje życie prywatne to napisz na fb - umówimy się i zapytasz prosto w oczy. Skoro potrafisz wymienić te osoby z imienia/ksywy to musisz mnie znać. Skoro mnie znasz, na pewno wiesz, że wszystko to już przeszłość. Słaba gierka, w którą nie chce mi się już bawić.
Agata doskonale wie, jak ważną osobą dla mnie była. Nie będę się już rozpisywać na jej temat, bo to nie ma sensu.
2 people like this
co cię łączy w Surim????
Co mnie łączy w Surim? Nie wiem, nigdy w nim nie byłam. *badum tssss*
3 people like this
eee lóbisz placgi?????1????
Frustruje mnie fakt, iż zakładając moje niskie glany muszę mieć na stopie grube skarpety, bo mam tak nieforemną stopę, że mi spadają. ;-; Czy to normalne, że mając 16 lat i prawie 170cm wzrostu moja stopa pływa w glanach rozmiar 38? Czy zainteresuje Cię informacja, że w 10-tkach muszę ściskać sznurówki na łydce tak mocno, że robią mi się siniaki? Zapytasz zatem, "a czemu nie ściśniesz mocniej sznurówek na stopie, żeby glan nie spadał?" Już odpowiadam. Skupiając swoją siłę na ściśnięciu dolnej części nogi, zwanej stopą, doprowadzam do momentu, w którym krew nie dopływa w te rejony i zwyczajnie w świecie mi drętwieje, przez co nie mogę chodzić, a ostatnimi czasy nabawiłam się poważnego schorzenia czyt.skurczu stóp. Pewnie główkujesz teraz nad sformułowaniem kolejnego pytania, ale spokojnie, nie przemęczaj się. Już odpowiadam. Nie kupiłam glanów w odpowiednim rozmiarze, gdyż ciężko takowe znaleźć szczególnie gdy mój budżet wynosi całe 30 złotych, a wypadałoby coś zjeść. Tak więc, moim celem okazała się popularna stronka zwana "aledrogo.pl" wpisałam glany, rozmiar mały i jest! Tak znalazłam! 38... myślę, myślę. No nie ma tragedii! Za 20zł, 10zł wydam na bułki czosnkowe i cole! Tak więc oto są. Po prawie trzech latach moje cudne glany za 20zł, na których naprawy wydałam już 80zł xD
eee lóbisz placgi?????1????
co cię łączy z witkiem???
Witek.. Hmm. Znajomość, w której nie dało się kłócić. Tylko dwa razy pokłóciłam się z Wiką i każda kłótnia kończyła tą znajomość. Albo było pomiędzy nami cudownie, albo nie było niczego.
Wszystko zaczęło się 7 września 2012 roku. Przyszłam na pierwszą zbiórkę 27GDH. Podeszłam niepewnie do bramy szkoły i wtedy zauważyłam dziewczynę w loczkach. Już na wstępie wyszczerzyła swoje wielkie zębiska i przywitała mnie słowami "czuwaj druhno" zrobiłam wielkie "wtf?!" i wryło mnie w ziemię. Czemu to dziwne stworzenie mówi do mnie na per druhno?! - pomyślałam. W drużynie była też inna dziewczyna. Również blondynka - Ola. Na samym początku pisania z nimi nie byłam pewna, która to która i zanim coś do nich napisałam, wracałam do starych rozmów, bo nie miałam pojęcia, której co napisałam. Nasza znajomość szybko przerodziła się w coś dziwnego zwanego przyjaźnią. Łaziłyśmy razem do kibla na biwaku (oczywiście ja jej kazałam, bo przecież sama nie pójdę!) na każdej zbiórce układałyśmy grzywki na lakier i marudziłyśmy, że musimy spiąć włosy "Bo jak to tak! Przecież ja będę źle wyglądać!" Wspierałyśmy się w kwestii chłopaków (ohh, te gimbusiarskie miłości!) Obie bardzo się zmieniałyśmy przez ten czas. Potem w moim życiu pojawił się ktoś. Moja znajomość z Witkiem się przez to posypała. Nie byłam wstanie zapomnieć tego, co się wydarzyło. Witek przeszła do 23GDSH. Miałam totalnie wyjebane w tą dziewczyne do momentu, w którym drużynowa powiedziała, że Wiktoria jedzie z nami na obóz. Byłam tak wkurwiona. Miałam ochotę zaciągnąć ją na najwyższy szczyt Bieszczad i ją spierdolić. Stwierdziłam, że tak nie może być. Napisałam. Było dziwnie, sztywno, nijako. Pojechałyśmy na obóz i wszystko odżyło. Znowu się kochałyśmy. Mniej więcej w tym momencie obie bardziej ukazałyśmy wizualnie swoje wnętrze. "Glany w wakacje? - spoko!" "-Ubrać czarną koszulkę czy lepiej czarną? - A nie myślałaś o czarnej?" Napisałyśmy o sobie chyba ze 100 faktów na asku.Wika podczas spotkań notowała wszystko w telefonie, żeby nie zapomnieć.Żeby nie było, nie jesteśmy kindermetalami. Po prostu znalazłyśmy w nas kolejną cechę, która nas łączy. Nawet porównywając nasze foty z dzieciństwa, doszłyśmy do wniosku, że wyglądamy tak samo! Miałyśmy nawet takie same fryzury i koszulki z Winx xDWychodziłyśmy na spacery, jadłyśmy ekstra tosty na wypasie ze wszystkim w środku. Kupowałyśmy bułki czosnkowe w Batorym. Robiłyśmy tysiące zdjęć. Ale to się zjebało. I w sumie to koniec naszych dobrych momentów. W grudniu zmieniłam jednostkę na zuchy, zerwałam kontakt. Życie toczy się dalej. Ona w Londynie, ja w Gdyni. Kilka dni temu napisała do mnie. Przeprosiła. Nadal nie wiem za co, bo to ja wszystko zakończyłam. Nadal nie mam jej w znajomych na fb, ale piszemy. Kończy mi się miejsce na pisanie.
Nie wiem kogo tak bardzo interesuje moje życie prywatne, ale o takich cudownych osobach mogę pisać.
Na fb mamy wypisane dokładnie 180 tys. wiadomości.
"Ni nam samym, ni we dwoje zostać nam
Ni nam samym, ni bez siebie żyć"
co cię łączy z witkiem???
1 person likes this
Co łączy cię z wiktorem????
Obecnie, nic.
Napisał do mnie 11 czerwca 2013 roku. Siedział na religii i bardzo mu się nudziło xD W sumie jak go zobaczyłam to pomyślałam "lol, co za idiota" gdy go poznałam uświadomiłam sobie, że faktycznie jest idiotą. Ale takim czułym, kochanym i przyjaznym. Troszczył się o mnie, mówił, że mnie kocha, dzielił się tym co nielegalne. Idealny braciszek. Kochałam go mocno mocno mooocno i on mnie chyba też. Wspieraliśmy się nawzajem. Łączyła nas bardzo podobna sytuacja. Oboje zranieni przez osoby, które kochaliśmy. Tolerowałam jego dziwne zachowanie. Bo to przecież normalne, żeby bić człowieka, bo wypił twoje picie, prawda? xD Palenie herbaty, tabaka, gra w pytania, gra w cytaty, wiśniówki smakujące jak syrop, dziwni koledzy, grambówek - spoko dzielnica, Riviera, duże stopy, mnóstwo dziwnych opowiadań, miałczenie przez całe spotkanie, pisanie do mnie w nocy wiadomości o treści "nie mam skarpetek, jest mi zimno w stopy, pomóż". W sumie to dzięki niemu odkryłam, że umiem pisać. Początki były słabe, ale po słowach "Chujowe, pisz jeszcze raz" jeszcze bardziej miałam ochotę nauczyć się dobrze pisać. Niestety tak się życie potoczyło, że 5 dni po naszej rocznicy zakończyliśmy znajomość.
__________________________________________________
"Smak bruku jest inny niż tu
Nieustannie trwa bezsenny rytm
Dzień za dniem nie kończy się"
PS: Imiona piszemy dużą literą.
3 people like this
co ciekawego dzis cie spotkalo?
4:30, obudziło ją dziwne uczucie. Przetarła oczy i ... pobiegła do kibla. Zrzygała się raz, drugi, trzeci..
- No nie może być, co to kurwa ma być?! - pomyślała i opadła na podłogę.
Spędziła nad sedesem godzinę. Wpełzła do wanny, wzięła prysznic. Przy każdym nawet najmniejszym ruchu czuła jak w jej brzuchu ktoś rozpętał 3, 4 i 5 wojnę światową. Podreptała do pokoju, ubrała się. Miała jechać na kolonię zuchową. *bleeeh* nieee, to nie było najlepszy dzień na wyjazd. Poszła po termometr.
- 38,6 no ekstra - pomyślała i położyła się na kanapę tuląc do siebie miskę. Minęła godzina, dwie, trzy. Nie przechodziła ani gorączka ani wymioty. Poszła spać. Przebudzała się do chwile. W brzuchu bitwa trwała cały czas. Leżała, nie była wstanie przewrócić się na drugi bok. Zupełnie nie czuła lewej strony swego ciała, wszystko zdrętwiałe.
-Miska taka niewygodna - pomyślała i wtem zadzwonił telefon. To mama.
-No jak się czujesz? Przeszło chociaż trochę?
*bleeeeh*
-A, czyli nie przeszło? Zrób sobie herbaty i nie zarzygaj mi dywanu. Pa!
Pocieszająca rozmowa z rodzicielką skłoniła ją do zdjęcia spodni i położenia się w cieplutkim śpiworku. Tak, posiadała taki. Oczywiście na biwaki brała tylko ten cienki "dam radę, twarda jestem" - wmawiała sobie.
Tym razem wybrała ten ciepły śpiwór. Przypominając sobie, jak ludzie zawsze się o nią troszczą, gdy na wyjazd bierze ten cienki śpiwór, powoli zasnęła. Czy to nie cudowne, że zawsze znajdzie się ktoś to ogrzeje w nocy? Przez sen widziała tę twarz. Widziałam tę osobę, o której miała zapomnieć. Miała, ale nie umiała. To zbyt trudne. Ale cóż zrobić, gdy nie ma się innego wyboru?
Przebudziła się. Bała się otworzyć oczy, bała się, że brzuch to zauważy i zacznie znowu boleć. Leżała kilka minut w bezruchu.
- Nic nie boli? Nie rzygam? Jakim cudem? - pomyślała i gwałtownie wstała z łóżka.
Tak, to był błąd. Tak jak szybko się podniosła, równie szybko upadła na ziemie.
- Kurwa, znowu mi zdrętwiały nogi! A niech to szlag! - wykrzyczała w głowie.
Dzień spędzony w śpiworze, z miską na rzygi.
- mmm, o tym właśnie marzyłam! - pomyślała.
"To błąd tego tysiąclecia i nawet przyszłego"
1 person likes this
Opowiesz mi coś dziś? Cokolwiek. : ) Trzymaj się.
Siedziała na werandzie nowego domu. Był drewniany i stary. Weranda to chyba jedyna ładna część tego domu. Stał tu mały stoliczek i bujany fotel. Tata już pierwszego dnia powiedział, że ma zamiar się tu zestarzeć i siedząc w tym fotelu doglądać gromadkę wnuków.
- Taa, cieszę się, że liczysz się z naszym zdaniem - wyszeptała dziewczyna.
Siedząc tak z zeszytem na kolanach i długopisem w ręku, spoglądała na przechodzących ludzi. Jakaś rodzina, para młodych ludzi, starsza kobieta z wnuczką.
-Jak oni tu wytrzymują? Przeżyć całe życie w tym miejscu. Z tymi obcymi ludźmi. - myślała, ciągle rysując coś po okładce zeszytu.
Brakuje mi tu biedronki! Taaak, bułka czosnkowa z biedronki, to jest to! Gdzie podziali się wszyscy znajomi? Gdzie jest podwórko, na którym się wychowywałam? Na którym nabiłam sobie pierwszego siniaka? Gdzie dzieciaki, z którymi się wychowywałam w piaskownicy i na trzepaku? Te myśli nie dawały jej spokoju.
Dwa dni za mną, jeszcze 2487 dni czyli 2473037 godzin i 35 minut do samolotu. I wracam. Tfu, nie, nie wracam. Zostaję tu za zawsze. Czy to znaczy, że będę gościem w moim pięknym kraju? Będę kolejnym nędznym turystą, który odwiedza Polske? Ale jak to...
Taki nocny syf odnoszący się do pewnej sytuacji. Dobranoc :)
nadzieja to złuda?
Ha, odpowiadam po trzech miesiącach. Tak, nadzieja to złuda. Nadzieja to syf. Coś co nas niszczy. Coś co robi z nas debili. Nadzieja nas rani i sprawia, że wymyślamy sobie coś co nie istnieje i nigdy nie będzie istnieć. Przez nadzieję jesteśmy szczęśliwi, dopóki nie dotrze do nas, że to kłamstwo. Tak, nadzieja jest kłamstwem. Nadzieja to zło.
1 person likes this
Cześć. Może mnie kojarzysz, a może jestem tylko Twoją cichą obserwatorką. Zwijam się z Aska. Na jakiś czas. Mam nadzieję, że będzie lepiej. Trzymam za Ciebie kciuki. Do usłyszenia, Butter can' t fly. : )
Kojarzę, kojarzę. Szkoda, że odchodzisz. Mam nadzieję, że wrócisz. :)
Jestem mega chora. Grypa czy coś. Gorączka, katar, wymioty. Od 7 rano powinnam być na kolonii zuchowej. Nie pojechałam. Cały dzień trasa łóżko -> kibel -> łóżko. Czuję się fatalnie. Leżę przy lampce, słucham Demonologii i wciągam tabaczkę. Ah.. Raspberry <3
Cześć. Może mnie kojarzysz, a może jestem tylko Twoją cichą obserwatorką. Zwijam się z Aska. Na jakiś czas. Mam nadzieję, że będzie lepiej. Trzymam za Ciebie kciuki. Do usłyszenia, Butter can' t fly. : )
1 person likes this
Wierzysz w życie na innych planetach? Jak jak, to jak wyglądałyby te postacie?  Witek.
Nie wierzę w życie na innych planetach. Wierzę za to w życie we własnym umyśle. Jesteśmy wstanie wytworzyć we własnej głowie różne dziwne rzeczy. Gdybym miała wymyślić taką planetę, wyglądałaby ona jak sałata. Ludzie na tej planecie byliby kotami i jedzeniem. Podchodzisz do takiego człowieko- loda i odgryzasz mu tyłek. Albo wyobraź sobie, że jesteś kotem i podchodzisz do człowieka- frytka tylko po to, żeby zlizać z niego sól. Zostajesz oskarżony o napaść seksualną, bo twój koci język jest szorstki. Frytki tego nie lubią. To rani ich delikatną i chrupką powierzchnie. Koty srałyby nutellą. Nutella byłaby pożywieniem dla ludzi - jedzenia. Jesteś złym kotem, napadasz na biedne piczki i wykorzystujesz je seksualnie. Liżesz, liżesz i liżesz, aż do krwi. Piczka płacze, błaga ciebie o przerwanie tych męczarni, a wtedy ty zanurzasz swoje ostre kły w jej tętnicy i patrzysz jak powoli umiera. Twoim łóżkiem są liście mięty. Czasami w nocy jak ci się nudzi to spychasz młodszego brata z łóżka i palisz z niego skręta. (w sensie z łóżka, chyba, że chcesz pozbyć się też brata)
2 people like this
Gdybyś mogła wybrać miejsca zamieszkania gdzie chciałabyś mieszkać?
Wybrałabym Bieszczady. Czemu? Jednym nie muszę tłumaczyć, a drugim nie ma sensu , bo i tak tego nie pojmą.
Gdybyś mogła wybrać miejsca zamieszkania gdzie chciałabyś mieszkać?
2 people like this
<3
O jejku, za co to serduszko? .-. :3
1 person likes this
Lubisz kałuże? Masz jakieś wspomnienia związane z nimi? Z czym Ci się kojarzą?  Ev!l Clown
Lubię kałuże.Lubię czasem w nie wejść. Uwielbiam moczyć moje glanki w brudnej wodzie z kałuży. Kałuże kojarzą mi się z Woodstockiem. Kojarzą mi się z zakochaną parą, która stoi w takiej kałuży obejmując się i mając wyjebane w moczący ich deszcz.
Kałuże kojarzą mi się z moją byłą przyjaciółką. Wyobrażam sobie jak idziemy na spacer. Pada deszcz, a my jemy bułki czosnkowe. Nagle ukazuje się nad wielka kałuża. Co ona robi? Tak, wbiega w nią, ochlapując mnie przy tym. Śmiejemy się, jestem cała mokra, ale jest dobrze. Na koniec słyszę "jak się śmiejesz wyglądasz jak żaba, ale i tak cię kocham"
Brudni ludzie, brudne umysły, dużo błota nanana
Lubisz kałuże? Masz jakieś wspomnienia związane z nimi? Z czym Ci się kojarzą?
9 people like this
Masz jakieś uprzedzenia? Nie mam na myśli tylko tych dotyczących ludzi. Jeśli tak, to czego dotyczą i skąd się wzięły?  Ev!l Clown
Mam mnóstwo uprzedzeń. Wzięły się one z mojej pokręconej psychiki. Nie panuję nad nimi. One same się tworzą. Po prostu, widzę coś i już wiem, że tego nie lubię, nie dotknę. Dotyczą one jedzenia, czynności, które muszę wykonać, muzyki no i głównie ludzi. Nie oceniam ludzi po wyglądzie, ale wystarczy mi 15minut spędzone z człowiekiem, żebym go skreśliła i uprzedziła się do niego. Większość ludzi mnie wkurza, nie potrafię z nimi rozmawiać, nie lubię ich zachowań, drażnią mnie. Chciałabym to zmienić, ale w sumie po co? Po co mam zmieniać coś, co jest częścią mnie?
5 people like this
Jak myślisz, skąd bierze się u niektórych ludzi fascynacja złem? Zauważasz ją także u siebie?  Ev!l Clown
Ludzie lubią zakazane i złe rzeczy. Ten dreszczyk emocji, kiedy robimy coś zakazanego. To podnieca i fascynuje. Robiąc złe rzeczy pozytywnie się nakręcamy, w naszym życiu nie panuje nuda.Człowiek, który czyni zło (szczególnie wobec drugiego człowieka) czuje władze. Tak, lubię robić złe rzeczy. Ale zawsze myślę o tym, czy nie krzywdzę tym drugiego człowieka. Chociaż jak to się mówi "czego oczy nie widzą tego sercu nie żal" Każdy z nas ma w sobie chociaż odrobinę złego. Ta zła część lubi wychodzić i władać naszym ciałem. To takie ekstra ^^
4 people like this
Często spotykam się z narzekaniem na obecne czasy i opinią, że "kiedyś" były lepsze. Jak myślisz, skąd to się bierze? Dla odmiany: co w obecnych czasach jest lepsze niż było kiedykolwiek wcześniej?  Ev!l Clown
Bierze się to stąd, że kiedyś faktycznie było lepiej. Ludzie byli biedniejsi, ale za to mieli życie, przyjaciół i wspomnienia. Ludzie nie mieli nic, dlatego cieszyli się dwa razy bardziej z każdej chwili życia, z każdego prezentu, każdego miłego momentu. W czasach wojennych każdy następny dzień był darem od Boga. Ludzie na pewno bardziej szanowali życie niż my teraz, w obecnych czasach. Niedawno rozmawiałam z moim 81 letnim dziadkiem, co takiego pamięta z II WŚ.
Odpowiedział: "Wyobraź sobie, że masz 6 lat. Któregoś ranka budzi cię ojciec i każe się ubrać. Wychodzicie na pole obok domu. Tata sadza cię na kolanie i mówi jak bardzo cię kocha. Wyobraź sobie, że mówi "Synu, jest szansa, że już się nie zobaczymy. Pamiętaj, żeby opiekować się siostrami. Szanuj siostry i matkę. Może zdarzyć się tak, że Pan Bóg zabierze mnie do siebie. Nie płacz, bądź dzielny, będę nad Tobą czuwać z nieba." Po jakimś czasie tata wrócił. Wychudzony, zmęczony i poobijany, ale wrócił" Czy to nie jest powód do szczęścia? Czy życie z myślą, że ukochany tatuś może nie wrócić... Nie potrafię sobie tego wyobrazić. Nie potrafię wyobrazić sobie co czuła kobieta, która miała pod opieką 8 dzieci. Kobieta, która czekała z nadzieją, że mąż już nie wróci. A jednak on wrócił.
3 people like this
Nie wiem,czy jakkolwiek Cię to obchodzi,ale obserwuję :)  εїз Natalka ~ εїз
Miło mi ^^
4 people like this