Ask @Aaanndziaaa:

Adrianna to śliczne imię🌟 Miłego dnia 🌟

To zabawne jak z wiekiem zmienia się światopogląd człowieka. Teraz podzielam Twoje zdanie, ale kilka lat temu przewracałam oczami, brałam głęboki wdech i po raz enty tłumaczyłam dlaczego nie lubię tego imienia. Obecnie moje wcześniejsze argumenty uważam za bezsensowne i głupie, przecież nie imię definiuje człowieka. Mimo to jestem zdania, że imię dodaje smaczku naszej osobowości i podkreśla jej walory. Ania z Zielonego Wzgórza powiedziała: "Przeczytałam kiedyś, że róża pachniałaby równie słodko gdyby miała inne imię, ale jakoś nie potrafię w to uwierzyć. Róża nie mogłaby pachnieć tak słodko gdyby była ostem czy kapustą." Na dzień dzisiejszy czuję, że idealnie współgram z Adrianną. Dziękuję bardzo za miłe słowa, również życzę miłego dnia! :)

View more

Lubisz swoje imię? Z czym Ci się ono kojarzy?

Niegdyś nienawidziłam swojego imienia. Adrianna- bo takie właśnie imię upodobała sobie moja rodzicielka, bardzo mnie odrzucało. Kojarzyło mi się z wypindrzoną księżniczką, których swoją drogą bardzo nie lubiłam. Nie pasowało do mnie. Byłam chłopczycą, która biegała w dresie z kolegami po dworze, grała w piłkę, wspinała się po drzewach, łapała żaby, śledziła sarny i dziki. Nie czułam do niego przywiązania, nie miałam nawet nawyku podpisywania się nim, rozważałam jego zmianę w dorosłości.
Wydoroślałam, stałam się kobietą i nauczyłam się doceniać moje imię. Kojarzy mi się z kobietą dystyngowaną, wyrafinowaną, umiejącą zachować się w towarzystwie. Wrażliwą, czułą, ciepłą, delikatną, choć mającą dużo wewnętrznej siły. Adrianna ma cięty język i gdy poczuje się zagrożona, bądź zraniona, w odwecie potrafi ugodzić nader boleśnie. Jest roztargniona, czasami chłodna i opanowana, lecz przeważnie urocza i spontaniczna. To niepoprawna romantyczka. Wierzy w ideały, co wielokrotnie jest dla niej bardzo zgubne i staje się źródłem licznych i gorzkich rozczarowań. Kocha poezję i muzykę, zachwyca się sztuką i pięknem. Szybko dorosła, ale wciąż ma w sobie dużo dziecinnej naiwności. Jestem panną Adrianną, lubię to!
(Swoją drogą, dzisiaj już odpowiedziałam na podobne pytanie, wtedy o wiele bardziej się postarałam, ale ktoś zgasił mój zapał zgłaszając moją odpowiedź. Nie było w niej treści, które gorszyły lub miały prawo wywołać oburzenie, więc nie rozumiem zaistniałej sytuacji.)

View more

Preferujesz życie ,,na kocią łapę" czy zamierzasz kiedyś wziąć ślub? Dlaczego?

Tulpa
"Małżeństwa bywają nieszczęśliwe nie z braku miłości, ale z braku przyjaźni."
Pewnego razu, droga Tulpo zostałam bardzo zraniona, jak pewnie zdążyłaś się już domyślić- przez mężczyznę. Cóż, życie to nie bajka, a idea bezgranicznej, nieskończonej i magicznej miłości nigdy do mnie nie przemawiała. Tego pięknego, słonecznego, gorącego letniego dnia, dokładniej dnia 15 lipca, wbiegłszy na most Świętokrzyski dopadłam metalową balustradę. Mocno się jej chwyciłam, wiatr rozwiewał mi długie, splątane, blond "kłaki". Otworzyłam oczy, powieki zdawały się być bardzo ciężkie, nie jestem pewna z jakiego powodu. Być może nasiąknięte łzami rzęsy sprawiały wrażenie tak ociężałych. Czułam się jak mała kulka, mała kulka pchnięta w kosmiczną przestrzeń. Przedmiot, który nigdy nie znajdzie swojego miejsca we wszechświecie. To było podłe uczucie. Takiego uczucia nie życzę nikomu. Tego właśnie dnia, stojąc na moście, sama, przelękniona rozdarciem wewnętrznym, miotana skrajnymi emocjami, bezsilna, poczyniłam silne postanowienie. Nigdy więcej nie dopuścić do podobnej sytuacji.
Mijały dni, tygodnie, miesiące, a ja nauczyłam się jak żyć, nauczyłam się funkcjonować w rzeczywistości, która niegdyś mnie przerażała. Gdybyś wtedy zadała mi podobne pytanie, wyśmiałabym Cię. Ktokolwiek poruszał temat moich uczuć spotykał się z taką reakcją. Uczucia? Z całych sił starałam się pozbyć tego kłopotu z mojego życia. Wyplenić, jako iż traktowałam je jak chwasty, które niszczą moją idealną równowagę na spokojnym polu niczego. Małżeństwo? Żartujesz? Mam do końca życia męczyć się u boku nieodpowiedniego faceta, który poza problemami i całą masą przykrych obowiązków, które wynikają z odpowiedzialnej roli żony, nie da mi absolutnie nic? Nie, nie, nie dam się w to wmanewrować. Nie wierzyłam, że ktokolwiek mnie jeszcze "złapie". Czyniłam wszystko tak, by naturalnie, złapać się nie dać, za wszelką cenę. Dobrze mi to szło. Ja miałam to czego chciałam- faceta, na krótszą, bądź dłuższą chwilę, a sama nic nie traciłam. No może poza jednym- prawdziwym ciepłem. Tego nie dało się zapchać niczym innym. Ta niezałatana dziura robiła spustoszenie w mojej, i tak już wystarczająco, zwietrzałej duszy. Ten stan utrzymywał się ponad 1,5 roku.
Spotkałam go, Tulpo, pozwól, a zabiorę Cię tam, udostępnię jedno z najbardziej intymnych wspomnień. Możesz je sobie zwizualizować. O dziwo, to też był piękny, gorący, jednak tym razem, sierpniowy dzień. W powietrzu unosił się zapach spalin, nagrzanego asfaltu i przepoconych ludzi. Wtedy zobaczyłam go po raz pierwszy. Serce zabiło mi tak mocno, uwierz, bardzo mocno, od miesięcy tak nie biło. Przedstawił mi się i ucałował w rękę. Byłam onieśmielona, choć to do mnie niepodobne! Kolega koleżanki. Przystojny, obcy mi jeszcze mężczyzna. To było jak strzał w twarz, chciałam go,pragnęłam, tak bardzo chciałam go mieć, tylko dla siebie. Jesteśmy razem już 2,5 roku, a ja kocham go szalenie. Kocham jego ciało,jego uśmiech,umysł i inteligencję. Chcę być jego żoną, złapał mnie.

View more

Co, wraz z odejściem dzieciństwa, okazało się być dla Ciebie najtrudniejsze?

Menni
Niesamowicie ciekawe pytanie. Wraz z odejściem dzieciństwa napotkałam na swojej drodze wiele sytuacji i wielu ludzi, którzy w brutalny sposób zmusili mnie do zderzenia z rzeczywistością. Różnie bywało, raz sobie radziłam, innym razem dałam dupy. Nie bardzo ma sens wracanie myślami do tamtych chwil. Kiedyś pewnie powiedziałabym Ci, że najtrudniejsze dla mnie było zrozumienie świata. Dostrzeżenie jego wad, wad ludzi. Funkcjonowanie w społeczeństwie, w którym trudno było mi się odnaleźć. Wkroczyłam w życie święcie przekonana, że ludzie w większości są dobrzy, że dobro zawsze wygrywa, że prawda zawsze wyjdzie na jaw. Nie mogłam zrozumieć dlaczego tak mało życia i szczęścia w ludziach, których mijam na ulicy. Wtedy tętniłam energią, do czasu. W pewnym momencie pierwszy raz się zakochałam, pierwszy raz napotkałam osoby, które szczerze źle życzyły mi i mojej rodzinie, zaczęły nawarstwiać się problemy ze zdrowiem, z pieniędzmi, innymi słowy, pierwszy raz poznałam prawdziwe uroki życia. Zawiodłam się, sparzyłam wielokrotnie, doszłam do wniosku, że nie warto nic ponad to, co trzeba. Teraz powiem Ci, że wcale nie dziwię się tym ludziom, których kiedyś nie rozumiałam. Doceniam piękno przyrody, muzykę, poezję, uważam, że dzięki temu życie jest lepsze. Coś się jednak zmieniło. Teraz powiem Ci, że najtrudniejsze okazało się ponoszenie odpowiedzialności za wszystko co robię, stawianie czoła przeciwnościom losu, walka z problemami, utrzymanie się na powierzchni. Najzwyczajniej w świecie, najciężej było wyjść z okresu beztroski, naiwności, bezgranicznej wiary w ideały. Życie dorosłego człowieka przeważnie nie jest łatwe, proste i przyjemne. Wymaga umiejętności podejmowania trudnych wyborów, liczenia się z tym, że każdy błąd, który popełnimy, będziemy musieli sami naprawiać. Nie łatwo o towarzysza niedoli. A szczęście, zdarza się, przelotnie, czasami, ale chyba warto czekać na tych kilka chwil. Pozdrawiam Cię, Menni.
* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
"Ludzie… wpadają w wartki prąd czasu, nie pamiętając już, czego szukają. Machając gorączkowo rękami, kręcąc się w kółko… To nie ma sensu."

View more

Bardzo ładny konik polny! Co sprawiło, że chcesz z powrotem dołączyć do aska? Lubisz ludzi czy to jakaś potrzeba?

Dziękuję! Biedak zabłądził i wpadł do mnie przez uchylone okno, mało brakowało, a stałby się kolacją mojego kota.
Ludzi? Zależy o jakich ludziach mówimy. Myślę, że paliwem dla działania jest moja silna potrzeba kontaktu z kimś. Odczuwam to dokładnie tak, jakbym zapadła na nieuleczalną samotność. Innymi słowy, czasami mam potrzebę rozmowy z kimś, najlepiej z kimś, kto nie może mnie uderzyć. Toteż postanowiłam wrócić na aska, poopowiadać trochę, uwierzyć, że to ważne, że to coś znaczy :)

View more

OGŁOSZENIE!

ぬ Strefa Szarości
Witam wszystkich bardzo serdecznie! Może zacznę od tego, że wracam na aska :) Kiedyś można było spotkać mnie tu codziennie, ale przez ostatnie dwa lata pojawiałam się raz na kilka miesięcy. Teraz, gdy skończyłam szkołę średnią mam znacznie więcej czasu, aby odpowiadać na Wasze pytania. Postanowiłam dać o sobie znać, zachęcam do zadawania pytań i angażowania się w dyskusje!
Z pozdrowieniami S.Szarości :)

View more

Jeśli potrafisz cierpieć, potrafisz też kochać?

e u p h o r i a
Kiedy byłam małą dziewczynką wierzyłam w świat idealny. Byłam przekonana o pięknie miłości. Nie wiązałam z nią pojęć takich jak "cierpienie". Myślałam, że kiedyś poznam wspaniałego mężczyznę i będę szczęśliwa tak jak moi rodzice. Potem przyglądałam się sytuacji zaistniałej w moim domu i zaczęłam zmieniać swój światopogląd. Jako nastolatka nie chciałam już księcia z bajki. Upierałam się przy tym, że chce być samotna, że nie chce zakładać rodziny, a instytucja małżeństwa jest bezsensowna i tylko więzi człowieka, a ja chce być wolna. Nie chce mieć męża, dzieci. Nie chcę się o nikogo troszczyć, nikim przejmować. Nie chcę ponosić za nikogo odpowiedzialności. Jak teraz na to patrzę, to żal mi się robi tamtej dziewczyny. Myślę, że bałam się cierpienia, a jedynym sposobem na unikanie go było unikanie także szczęścia. To tak jakby chcieć zdobyć pyszny, słodki miód, ale za wszelką cenę unikać użądlenia pszczoły. To nie jest możliwe. Teraz nie jestem już dziewczynką, nie jestem też dziewczyną, stałam się młodą kobietą, a moje podejście do życia bardzo się zmieniło. Teraz wiem, że zapraszając do naszego domu miłość, dajemy klucz również cierpieniu. Nie da się kochać i nie doznawać cierpienia. Jeśli natomiast nie umiemy znieść bólu, nie zasługujemy też na miłość. Jestem przekonana, że każdy kto kocha, nie mówię tu tylko o miłości między kobietą, a mężczyzną, lecz ogólnie, zna ten piekący ból w klatce piersiowej. Ten niesamowity ból, który paraliżuje, nie daje oddychać, ni ruszyć się z miejsca. Ten stan wynika właśnie z miłości. Osoba, która jest nam obojętna nie doprowadzi nas do rozpaczy. Wbrew pozorom najbardziej ranią najbliżsi. Potem jednak pojawia się niesamowita radość, która sprawia, że jesteśmy gotowi na wszystko. Od razu łatwiej oddychać, stać, żyć. Ile razy płakać zdarza mi się przez ukochanego, ale potem patrząc w te brązowe oczy cały ból i żal znika. Wtedy z kolei zadaję sobie pytanie : "Co będzie jeśli go stracę? Na miłość Boską, nie przeżyję!". I chyba faktycznie pisałam to bez ładu i składu, ale jest prawie 3, a ja powoli zasypiam. W każdym razie chyba powiedziałam to co zamiar powiedzieć miałam. Zatem, jeśli kochamy- potrafimy znieść każdo cierpienie. Jeśli nie jesteśmy na tyle silni by cierpieć, to tymbardziej nie jesteśmy na tyle silni by kochać. A tak, tak, miłość wymaga wielkiej siły i odwagi, bo zawsze stawia człowieka w obliczu czegoś nieznanego i niebezpiecznego.
"Bo są dwa rodzaje bólu, Oskarku. Cierpienie fizyczne i cierpienie duchowe. Cierpienie fizyczne się znosi. Cierpienie duchowe się wybiera."

View more

Puste pytanie. Podziel się czymś ze swoimi czytelnikami.

Sprzymierzeniec.
Ludzie często mówią mi "jestem samotny/a". Często też pytają mnie: Czym właściwie jest samotność? Często odpowiadam im jednym zdaniem, mimo tego, że wiem, iż stać mnie na o wielę bardziej wyczerpująca odpowiedź. Samotność bowiem nie należy do tych tematów, którę lubię poruszać. Smuci mnie i wpędza w dziwną melancholię i nostalgię. Ostatnio np. przestałam się tu odzywać. Jakoś brak mi natchnienia, to takie uczucie jakbym nic wartościowego nie miała do powiedzenia. Za każdym razem obiecuję sobie, że coś napiszę, ale.. no właśnie ale. Raz jestem za smutna by pisać, innym razem za wesoła i zbyt zajęta życiem. Wracając jednak do samotności. Na to pytanie, drogi czytelniku, mogłabym dać Ci 100 odpowiedzi i każda z nich byłaby dobra. Ja przeżywam róźne "rodzaje" samotności. Czasami nie mam z kim porozmawiać. Kiedy indziej samotna czuję się fizycznie, kiedy to nie mam się do kogo przytulić. Zdarza się, że wśród tłumu czuję się jak drobny wróbelek stojący w stadzie kraczących wron. A więc czym tak naprawdę jest ta zmora ludzkości?
Prawdziwa samotność jest wtedy gdy :
Nawet echo nie odpowiada na Twój płacz.
Kiedy myślisz o śmierci, wiesz, że ani jedna łza nie rozbiję się o grudkę ziemi.
Zasypiasz, budzisz się, jesz zawsze sam.
Nikt nie pyta "Gdzie jest?" gdy od tygodnia siedzisz sam.
Nie masz do kogo listów pisać, ni uśmiechu posłać za dnia.
Zapominasz jak brzmi głos Twój i śmiech.
Nie masz o kogo troszczyć się, pogłaskać, dotknąć, kochać.
Z butelką wódki siedzisz sam i pijesz do białego rana.
Papieros w łóżko puszczasz, bo gdy spłoniesz- żadna strata.
Po środku sali stoisz sam i nikt nie spojrzy w Twoją stronę.
Nie zauważy, że gdzieś tam samotny właśnie stoi człowiek.
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że samotność to bardzo często nie brak znajomych, przyjaciół, rodziny, a stan psychiczny. Ten potwór siedzi w naszych głowach i wmawia nam, że rodzimy się sami by samotnie umrzeć innego dnia.
Piszę o tym teraz, bo dzisiaj to ja stałam się ofiarą samotności. Siedzi ona w mojej głowie i zatrzaskuje mnie w ciasnej klatce myśli. Potrzebowałam rozmowy. Dziękuję Ci zatem za wysłuchanie mojego monologu.
"Są tacy, którzy uciekają od cierpienia miłości. Kochali, zawiedli się i nie chcą już nikogo kochać, nikomu służyć, nikomu pomagać. Taka samotność jest straszna, bo człowiek uciekając od miłości, ucieka od samego życia. Zamyka się w sobie."

View more

Gdy wypowiesz moje imię, mnie już nie ma. Czym jestem?

Chwilą.
Jesteś chwilą, o zobacz!
Już Cię nie ma.
A jeszcze sekundę temu miałam wrażenie, że Cię dotykam.
Że Cię widzę.
Że z Tobą rozmawiam.
Że Cię doświadczam.
Szkoda, że tak kruche jest twe życie.
"Podobna też nazbyt do błyskawicy, która żyć przestaje, zanim powiedzieć zdążysz "błyskawica".- tu chyba o Tobie mowa.
To przykre, że czasami chcę zatrzymać Cię na dłużej, a tylko smutnie spoglądam jak wyślizgujesz się z moich rąk.
Żegnaj.

View more

Jakiej pokusie najczęściej ulegasz?

Ambitny
I wtedy On okręca moje włosy dookoła swojej pięści i szybkim ruchem przeciąga mnie na lewą stronę swego torsu- przypomina mi o moim miejscu tuż nad jego sercem.
•°•°•°•°•°•°•°•°•°•°•°•°•°•°•°•°•°•°•°•°•°•°•°•°•°•°•°•°•°•°•°•°•°•°•°•°•°•°•°•°•°•
Miałam na myśli oczywiście swojego mężczyznę. W życiu opierałam się naprawdę wielu pokusom. Nigdy nie miałam problemów z samokontrolą. Czasami gdy w szkole przeskrobałam coś "poważniejszego" brałam udział w damsko-męskiej bójce tłumaczyłam się nerwami i utratą kontroli nad samą sobą. W zasadzie nigdy nie było to prawdą. Drażniona wytrzymam długo niewzruszona. Atak wyprowadzam w pełni świadomy i przemyślany. Ludzie, którzy mnie znają wiedzą jak bardzo opanowaną osobą jestem i uleganie pokusom nie jest wyjątkiem. Zanim coś zrobię- przeanalizuje wszystkie możliwe aspekty i nie postawię gwałtowneg kroku. Przykładowo- odmawiam alkoholu, bo mam kontrolę nad własnym życiem, a teraz do sedna.
Jest na świecie jednak taka rzecz, której nie mogę się opierać. Choćbym chciała moje ciało poddaje się jego chłodnym dłoniom i ciepłej parze, która wydobywa się z jego ust i zderza z moją szyją. Czuję, że drżę, serce wyrywa się z piersi, dłonie pocą się, a uda i stopy nerwowo pocierają o siebie- nie wytrzymam, proszę, dotykaj mnie. Jest tak pociągający, że aż trudno oderwać wzrok, kocham go, pragnę go, żyję dla niego. Nie umiem odmówić mu pocałunku i siebie. Wystarczy, że spojrzy zachłannie w moje oczy, przyciśnie do ściany i jestem cała jego, bez ograniczeń. Kiedy nasze dłonie splatają się w miłosnym uścisku odczuwam satysfakcję z bycia jego kobietą, jego światem, jego słodyczą. Chyba nigdy nie przestanę czuć motyli w brzuchu gdy nieśmiało patrzę w te brązowe oczy, gdy dotykam wargi, gdy ukradkiem obserwuję profil jego twarzy. Nic się nie zmieniło, podziwiam mojego mężczyznę każdego dnia. Generalnie to za wszystko, za intelekt, za fizyczność. Jestem szczęśliwa i z dumą powiem, że do końca życia ulegać mogę tej pokusie, bo jego dotyk, ah jego dotyk. Gdyby inne kobiety mogły doznać tego zaszczytu wszystkie byłyby dręczone goryczą miłosci nieodwzajemnionej.

View more

Strefo szarości... jak wyobrażasz sobie XXII wiek? Jak podoba Ci się ten w ktorym żyjemy?

Nie wiem czy chcę sięgać wyobraźnią w tak odległe i budzące przerażenie rejony. Znacznie częściej wyobrażam sobie życie w przeszłości. Dawny porządek świata bardziej mi się podobał i nie ukrywam, że wielokrotnie chciałabym do niego wrócić. Nawet smak miłości był inny. Ulotne spojrzenia, niewinne flirty, wieczorne spotkania, tak mówię o tych, które odbywały się w tajemnicy przed ojcem i matką. Właśnie te : "Pod wierzbą na rozstaju dróg gdy Słońce schowa się za horyznot". Teraz niby żyje się lepiej, wygodniej, ale wszystko wydaje mi się takie sztuczne i oszukane. Nie ma już dam i dżentelmwnów z prawdziwego zdarzenia. Brak mi prawdziwych i szczęśliwych rodzin, dzieci wspinających się po drzewach, buszujących w sianie w poszukiwaniu Łatki, która właśnie wydała na świat cztery małe, puszyste kotki. Co widzę teraz? Ośmiolatki z telefonem w ręku, które robią sobie zdjęcia i wrzucają na "fejsa". Ja w ich wieku od rana do wieczora biegałam po dworze, łapałam motyle i żaby, zbierałam polne kwiaty w prezencie dla mamy. Obecnie większość ludzi ma przyjaciół w internecie, a jeśli nawet dojdzie do spotkania jakiejś grupy znajomych to każdy siedzi wpatrzony w ekran swojej komórki, bo Kasia koleżanka brata Hani dodała zdjęcie z brtem Basi, który jest z kolei chłopakim Natalki! Powiedz mi proszę kto teraz jest kompletnie wolnym od uzależnień człowiekiem? Bardzo niewielu. Nie wiem, może trochę idealizuje "dawne czasy", ale z całą pewnością wolę je od tych, które dopiero mają nastąpić. W moim życiu było i jest wiele pięknych chwil, które kojarzę z daleką przeszłością, ale nie chce wyobrażać sobie tego jak będą zyły dzieci moich dzieci. Szczerze im współczuję, a kiedy myślę o wieku XXII ogarnia mnie smutek i przerażenie. Badzo dużo cudownych chwil i istot zniknie z tego świata, a może znikną wszystkie? Czas pokaże, całe szczęście nie mi będzie tego doświadczać.
"A więc to znaczy, że nie żyje. Co dziwne, kiedy wypowiadałem te słowa, nie wydarzyło się nic. Świat nie miał się wcale gorzej niż zwykle. Pogrążony w tym samym, odwiecznym śnie, niszczał sobie jak zawsze."

View more

Jak będzie wyglądał Twój ostatni taniec Strefo Szarości?

שAlways Positive
Oczy zaszklą się, a usta lekko uchylą. "Przyszłaś po mnie", spojrzę na kalendarz i zegar. "Myślę, że trochę się śpieszysz, o Pani". Ona spojrzy na mnie rozdrażniona i pokręci głową. Dziwne, ale odnoszę wrażenie, że wcale się ze mną nie zgadza, trudno.
Kilka razy przeskoczę z dywanu na dywan dotykając stopami miękkiej dzianiny, a to zaraz zakołyszę się na pięcie, a to w prawo, a to w lewo, a może zwyczajnie chwycę za dłonie mojego posiwiałego męża i wystrzelimy w rytm muzyki niesieni latami doświadczeń. Choć sama nie wiem, spokojny nad Wisłą spacer z psem, bądź conocny sen też brzmią całkiem dobrze. A może książka? Taka dobra, która przenosi nas w inny świat, czyni z nas innych ludzi. Delikatny zapach róż, wciąż żywych, ale już tracących swój krwisty kolor, stojących w wazonie na ciężkim mahoniowym parapecie, których kolcem ugodzę palec, a kropla krwi rozbije się o drewnianą podłogę. Jeszcze nie wiem jak zatańczę w ten ostatni czas. Pewnie tak jak mi życie zagra, a ono jak wiesz ma różne grymasy.
"No dobrze, bierz mnie jeśli chcesz, ale nie zapomnij o kocie, sam będzie bardzo samotny", spojrzę na nią bardzo poważnym i zatroskanym wzrokiem. Po chwili milczenia i patrzenia w jej puste lica poda mi kościstą dłoń. Strzelimy piruet, zaśmieję się głośno, spojrzę, raz jeszcze nabiorę powietrza i padnę. Powoli, bez sensacji, po cichu, tak by nikomu nie było przykro, tak aby nikt nie czuł, że coś stracił.
"Uwolniona od życia w tak gwałtowny sposób, nie potrafiłam rozważnie planować swoich kroków. Zresztą nie miałam czasu na rozważania. Gdy doświadczasz przemocy, koncentrujesz się na ucieczce. Kiedy zaczynasz przekraczać krawędź, a życie oddala się od ciebie w nieunikniony sposób, jak łódź odpływająca od brzegu, mocno trzymasz się śmierci, niczym liny, która cię pociągnie, i oddryfujesz, mając tylko nadzieję na wylądowanie z dala od miejsca w którym się wcześniej znajdowałaś."

View more

Strefo Szarości,co myślisz o naszej planecie ?

Filip
Często zdarza mi się prowadzić długi monolog z naszą planetą. Pytam co u niej słychać, jak mija jej kolejne tysiąclecie, czy problem globalnego ocieplenia będzie dalej się zaostrzał, czy i ona będzie musiała kiedyś odejść albo jakie jest jej ulubione zwierze, bo moje to kot. Ona milczy, ale każdego dnia po części zdradza mi odpowiedzi na zadane wcześniej pytania. Jest bardzo mądra i czuje się niezrozumiana. Smutnieje patrząc na swoje dzieci, które zdają się kompletnie nie doceniać trudu jaki każdego dnia wkłada w tworzenie dla nich domu. Bardzo nas kocha, ale bywa niebezpieczna gdy opęta ją gniew. Potem zaś żałuje i stara się naprawiać swoje błędy, szkoda, że nie dziedziczymy tej cechy po niej. Skoro Ziemię i ludzi łączy tak wiele, to siłą rzeczy razem się dopełniamy i tworzymy naszą planetę. Muszę przyznać, że z tą "ludzką" częścią planety nie za bardzo się lubię. Niestety myślę, że mój stosunek nie ulegnie zmianie. Raczej nie ma w tym nic dziwnego i trudnego do zrozumienia.

View more

Strefo Szarości.. pozdrawiam Cię ciepło, zostawiam obs, bo ask jest naprawdę świetny i pytam - jak się nastawiasz na nadchodzącą wiosnę?

Emilia
Witaj kochana. Dziękuję i również serdecznie pozdrawiam!
Kompletnie wylciało mi z głowy, że wiosna już tuż tuż. Pamiętam, że jako dziecko niecierpliwie wyczekiwałam pierwszej Śnieżyczki przebiśniega, która wesoło choć niepozornie apelowała o przyjściu Pani Wiosny. Pamiętam topienie Marzanny, połacie przylaszczek, bociany i ciepły wiatr, który wielokrotnie porywał do tańca złociste warkocze. Zawsze byłam zakochana w Słońcu, gdy tylko czas chłodnej, ponurej i smutnej zimy dobiegał końca, w mojej głowie rodziło się setki myśli odnośnie ciepłych, letnich dni. Haha, to prawda, do lata jeszcze kawałek drogi, ale jednak wraz z pierwszymi cieplejszymi dzionkami, stawało się ono mi bardzo bliskie.
Z wiekiem moje nastawienie jest dokładnie takie samo jak przed laty. Teraz tylko, jako zakochana w przyrodzie "biolożka" jeszcze bardziej cieszę się z przyjścia pory, która tętni życiem. Każdy listek, źdźbło trawy, pąki kwiatów, lecący motyl czy biedronka napawa mnie zachwytem. Nadchodzi czas nocnych wędrówek i obserwacji gwiazdozbiorów, które pięknie rozświetlają okryte mrokiem niebo. Najwspanialsze w tym wszystkim jest to, że w tym roku świty witać będziemy razem. Ja i mój mężczyzna.
Chyba właśnie uśmiechnęłam się nadwyraz szczerze i szeroko.
"Wiosna wietrzy moje płuca nasiąknięte starością i niebytem."
______________________________
Chciałam tylko zaznaczyć, że moja długa nieobecność była spowodowana kompletnym brakiem czasu, który obecnie wciąż mnie prześladuje. Nie mogę obiecać, że będę pojawiała się tu częściej, ale postaram się. Przepraszam i życzę wszystkim miłego dnia.

View more

Pozdrawiam Cię! Strefo Szarości, dokąd chcesz odlecieć?

Paranoje we dwoje.
Chcę odlecieć tam, hen daleko.
Za te góry.
Tak, właśnie za te, które widzisz zza mojego ramienia.
Chcę rozwinąć skrzydła.
Rozwinąć i poszybować ponad nimi.
Stanąć bosymi stopami na gorącej skale.
Czuć wiatr we włosach.
Zapach Słońca.
Wolność.
Beztroskę czuć we włosach.
Złapać oddech i strzelić w dół jak jastrząb.
Jak ptak cudowny chwyta zdobycz w swe szpony..
Tak ja, chcę szczęście chwycić.
Chcę odlecieć właśnie tam.
Bo tu, nie mam siły by oddychać.
By żyć, by krzyczeć.
Płakać.
By umrzeć siły nie mam.
Jeśli chcesz, wezmę Cię na plecy.
Poszybujemy razem.
Ramię w ramię.
Jeśli tylko chcesz, kochanie.
_______________
I ja Cię pozdrawiam.
Na zdjęciu piękna @nikonson

View more

Jeju, Twój ask jest przepiękny. Piszesz tak cudownie, że z każdym wyrazem mam ochotę na więcej i więcej. Jesteś cudowna.

#ArS [~F]
Jest mi tak bardzo miło i ciepło na sercu, dziękuję! Takie słowa są bardzo budujące i motywują do działania. Nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak cieszę się gdy ktoś docenia ogrom pracy, który wkładam w prowadzenie tego aska. Świadomość tego, że komuś podoba się sposób w jaki oddaje siebie, pozwala na rozwój, dodaje wiary i zachęca do dalszego samodoskonalenia się. Jeszcze raz dziękuję za te wspaniałe słowa, życzę weny twóczej i pozdrawiam :3
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jednocześnie jestem z deczka zniesmaczona zachowaniem niektórych użytkowników. Chamstwo szerzy się wszędzie. Krytyka głównie dotyka osób, które mają pasję i reprezentują sobą coś więcej. Mówiąc "coś więcej" mam na myśli kulturę osobistą, inteligencję, wiedzę i zachowanie minimum dobrego smaku i ogłady. Ostatnio i do mojej skrzynki napływają wiadomości, w których aż roi się od wulgaryzmów. Czego one dotyczą? Głownie właśnie tego aska i sposobu w jaki go prowadzę. Doprawdy nie rozumiem dlaczego jakiś "Rasista" tudzież "Dobra dupa" czują potrzebę obrażania mojej osoby. Nie twierdzę, że jestem idealna i każdy powinien mnie cenić, czytać i lubić, ale nie umiem usprawiedliwić, wytłumaczyć braku szacunku, który nie ma uzasadnienia. Ja nikogo tutaj nie obrażam. Gdy ktoś pisze mi, że jestem "po******ną ku***ą* tudzież "powinnaś isć do psychiatryka albo zostać poetką" czuję się bezpodstawnie atakowana. Jeśli ktoś nie ma ochoty czytać, czy też oglądać tego co tu zamieszczam, to może śmiało mnie zablokować. Ja nie mam zamiaru zniżać się do poziomu ludzi, którzy zachowują się w ten sposób, a więc nie prowadzę askowych wojen. Byłoby mi jednak miło gdyby takie sytuacje nie powtarzały się. Co ja mam powiedzieć? Robi mi się zwyczajnie przykro i zaczynam się zastanawiać nad sensem przebywania tutaj.

View more

Strefo Szarości, jak mijają Ci te styczniowe dni?

Jade
Witaj Jade, miło, że pytasz. Otóż moje styczniowe dni ostatnio bardzo się dłużą. Każdy jeden powoli wlecze się za tym, który dopiero ma go poprzedzić. Teraz gdy od tygodnia leżę w domu ze skręconą kostką, coraz trudniej jest mi zachować trzeźwość umysłu i zdrowie psychiczne. Wszystkie książki stoją na półkach przeczytane, weny twórczej brak, filmy znane na pamięć- nudzą. Leżenie na łóżku godzinami przyczynia się do powracania przykrych wspomnień i myśli. Całe szczęście to już nie potrwa długo.
Trochę odbiegłam od tematu, wybacz. Przyznam szczerze, że nie darzę zimy sympatią. Kochałam ją jako dziecko.. Ahh, lepienie bałwana, bitwy na śnieżki, jazda na sankach, budowa iglo, którego nigdy w gruncie rzeczy nie udało się ukończyć. To były czasy! Gdy tylko zaczynało być zimno, niecierpliwie wyczekiwałam śniegu, a gdy pierwsze płatki spadały z nieba, uważnie obserwowałam przez okno jak biały dywan okrywa stopniowo całą okolicę. Teraz wszystko co zimne i mokre przyprawia mnie o dreszcze. Nie lubię śniegu, minusowych temperatur, kurtek, szalików, czapek i spacerów, podczas których błyskawicznie zamieniam się w sopelek lodu. Zabawne jest to, że nienawidzę również skwaru jaki spotykamy latem. Moja blada skóra nie toleruje Śłońca, toteż w miesiące wakacyjne opuszczam dom dopiero koło godziny 17. Mimo tego, że zimna nie lubię, muszę przyznać, że tegoroczny styczeń jest wyjątkowy. Gałązki i igły pokryte szronem, gruba, puchowa szata, okrywająca ziemię, mieniący się w świetle śnieg .. Podziwiam ten piękny upominek matki natury, ale mimo wszystko wolę te styczniowe dni spędzać pod kocem, z kubkiem kawy w rękach, czytając jakiś ciekawy artykuł, pisząc wiersze, odpowiadając tutaj-na asku, bądź po prostu leniuchując w łóżku z moim mężczyzną przy dobrym filmie. A Tobie, droga Jade jak mijają te spokojne wieczory?
"A gdybym sama była duchem? [...] Wieczór przemienił się w noc i wieś jest za cicha na takie myśli. Odsuwam je od siebie jak ciemną zasłonę, ale wcale nie robi się przez to jaśniej."

View more

Strefo Szarości, jak często obcujesz z ciemnością?

45
Jako dziecko bardzo bałam się ciemności. Pamiętam, że przez dumę nie lubiłam tego pokazywać. Zawsze gdy musiłam przejść z łazienki do pokoju przez ciemny korytarz, rozpędzałam się i przerażona wbiegałam do oświetlonego pomieszczenia. Udawałam oczywiście, że robię to tylko dla zabawy.
Prawdziwe obcowanie z ciemnością rozpoczęłam w trudnym dla mnie okresie życia. Miałam wewnętrzną "czarną dziurę", która połykała wszystkie pozytywne emocje i wspomnienia. Mijały miesiące, a nie tylko świat, który mnie otaczał był przepełniony mrokiem. Nawet ja powoli zaczęłam czernieć i okrywać się płaszczem cynizmu, narcyzmu, egoizmu i zła. Nie chciałam obcować z ludźmi, których darzyłam nienawiścią, którymi w pewnym stopniu się brzydziłam. Nie ukrywam- to był czas, w którym popełniłam wiele nieodwracalnych błędów, nie liczyłam się z niczym i nikim. Jedynymi emocjami, które we mnie żyły była frustracja, agresja, złość i brak szacunku do siebie samej. Moim jedynym ukojeniem i schronieniem była ciemność- tylko jej mogłam się wypłakać i zdjąć lodową skorupę, którą codziennie prezentowałam światu. Z czasem zaczęło mi się polepszać, ale to wciąż nie było to czego od siebie oczekiwałam. Ataki gniewu i nienawiści powracały stale i regularnie, często. Nie zawsze umiałam nad nimi panować. Potem przychodziły wyrzuty sumienia, które popychały mnie do czynienia krzywdy samej sobie. Borykałam się z tym dobre kilka lat. Doprawdy dziwię się, a jednocześnie jestem wdzięczna moim przyjaciołom, którzy wytrzymywali ze mną w czasie, w którym nawet mi było trudno z sobą wytrzymać. Przełom nadszedł gdy prawdziwie się zakochałam. Mając dla kogo żyć, być dobrą, oddaną i czułą przełamałam szklaną szybę, która dzieliła mnie od życia, o którym zawsze marzyłam. Ciemność, która była swojego czasu moją najlepszą przyjaciółką zostawiłam w tyle, za sobą. Teraz moje życie jest przepełnione światłem, nie jest idealne, jest pełne grzechów, nieczystych myśli, problemów i błędów, ale jest szczęśliwe. Jestem z tego powodu zadowolona.
Strefa Szarości dalej lubi ciemność. Lubi nocne spacery, leżenie godzinami przy zgaszonym świetle i słuchanie muzyki, sypianie ze swoim mężczyzną w ogarniętym ciszą i mrokiem pokoju. Jednak.. Pewien lęk z dzieciństwa dalej daje się we znaki. Będąc już młodą kobietą nie umiem samotnie zasnąć w całkowitych ciemnościach, moja wyobraźnia nie pozwala o sobie zapomnieć. Zawsze sypiam przy świetle bijącym od akwarium, gdy zostanie ono wyłączone czuję się dziwnie nieswojo. Gdy otwieram nocą oczy muszę widzieć zarys otaczających mnie przedmiotów, w przeciwnym razie,czuję jakby stało nade mną grono samotnych, zimnych i pustych dusz. Dusz, które tylko czekają na mój sen, by wkraść się do mojej głowy i zasiać w niej mętlkik i niepokój.

View more

Strefo Szarości odniosę się do Twojej ostatniej odpowiedzi. Więc jak myślisz co daje nam poczucie nicości w tym świecie? Czy dorastanie jest równoznaczne z zaprzestaniem bujania w obłokach?

Loneliness
Droga Loneliness.. Na pytanie "co daje nam poczucie nicości w tym świecie?" mogłabym udzielić Ci stu odpowiedzi i każda z nich byłaby dobra. Otóż ja- jako jednostka, nie mogę wypowiedzieć się w imieniu tysięcy. Każdy bowiem jest indywidualną istotą, dla której "nicość" przybiera inną postać. Dla jednego śmierć jest nicością, dla drugiego- początkiem i pewnego rodzaju przełomem. Dla jednego nicoscią będzie brak pieniędzy, a dla drugiego- zdrowia. Dla mnie nicością jest brak Jego oddechu na szyi. Myślę, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, toteż nicością dla każdego człowieka będzie aktualny brak czegoś, czego ponad wszystko pragnie, czego ponad wszystko pożąda. Chodzi o brak tego co nade wszystko potrzebne nam jest do poczucia spełnienia. W gruncie rzeczy jest to temat rzeka. Pytając dziesiątki osób, usłyszymy dziesiątki odpowiedzi- wszystkie równie dobre. Nicość może być wszystkim jak i niczym.
Czy dorastanie jest równoznaczne z zaprzestaniem bujania w obłokach? Niekoniecznie. Wszystko zależy od człowieka z jakim mamy do czynienia. Łatwiej bujać w obłokach i marzyć jest artystce, niż właścicielowi sieci banków. Jednak to nie jest reguła. W moim mniemaniu dorośli ludzie mają znacznie utrudnione zadanie. Zmierzając się codziennie z problemami, gorzką rzeczywistością i setkami obowiązków, poniekąd zapominają o ważnej w życiu roli marzeń. Odcinają się od świata fantazji i żyją tylko przyziemnymi sprawami, ale czy to dla nas-ludzi, dobre? Raczej tylko bardziej przytłaczające i obdzierające z nadziei.
"Żeby coś się zdarzyło
Żeby mogło się zdarzyć
I zjawiła się miłość
Trzeba marzyć
Zamiast dmuchać na zimne
Na gorącym się sparzyć
Z deszczu pobiec pod rynnę
Trzeba marzyć
Gdy spadają jak liście
Kartki dat z kalendarzy
Kiedy szaro i mgliście
Trzeba marzyć
W chłodnej, pustej godzinie
Na swój los się odważyć
Nim twe szczęście cię minie
Trzeba marzyć
W rytmie wietrznej tęsknoty
Wraca fala do plaży
Ty pamiętaj wciąż o tym
Trzeba marzyć
Żeby coś się zdarzyło
Żeby mogło się zdarzyć
I zjawiła się miłość
Trzeba marzyć."

View more

Strefo Szarości czy Ty też bujasz w obłokach?

Loneliness
Pamiętam, że jako dziecko często zdarzało mi się "bujać w obłokach". Trudno czasami było mi nawet oddzielić mój stworzony z fantazji świat od tego zwykłego, znanego każdemu z nas. Wyobrażałam sobie wiele rzeczy, najpiękniejsze było to, że w chwili oderwania się od rzeczywistości, mogłam mieć wszystko i faktycznie wydawało mi się, że cały świat należy do mnie. Świat pełen zła, niesprawiedliwości, cierpienia, chciwości i nienawiści- świat, którego nie darzyłam akceptacją, i który usilnie chciałam zmienić. W moich "wizjach" byłam no nie wiem.. Jakimś superbohaterem, który zwalcza wszystko to, co zaliczamy do siedmiu grzechów głównych. Jako dziewczynka w niebieskiej sukience i dwóch złotych warkoczach wierzyłam, że to możliwe, że mi się uda, że to co widzę w swojej głowie nie jest tylko nieosiągalnym marzeniem.
Od tamtej chwili wiele się zmieniło. Obecnie stąpam twardo po ziemi. Rzadko zdarza mi się marzyć, bo fantazje błyskawicznie zrywane są przez niepokój i poczucie nicości. Trudno mi jest wierzyć w cokoliwek, a zwłaszcza w te dobre rzeczy. Czasami odnoszę wrażenie, jakoby całe piękno tego swiata gdzieś umknęło, z dnia na dzień, zakopało swoje okaleczone wiekami wojen, konfliktów i śmierci ciało głęboko pod czarną ziemią. Do mojego życia światło potrafi wnieść tylko mój mężczyzna, rzadziej przyjaciele czy rodzina. Będąc z nim często znów wędruję do świata marzeń, w którym tak ciepło i dobrze jest. Poza tym tylko On potrafi ukryć mnie w swoich ramionach przed całym złem, cierpieniem i niepokojem, który mnie otacza. Nie ma niczego cenniejszego od poczucia bezpieczeństwa jakie rozpościera nad moją głową. Budzi we mnie naiwne i beztroskie dziecko, którym niegdyś byłam. Jestem mu za to wdzięczna i chciałabym odwdzięczyć się tym samym, ale często wydaję mi się, że nie jestem wystarczająco dobra.
Podsumowując- Nie, przestałam bujać w obłokach już dawno temu. Obiektywizm i racjonalizm wzięły górę nad marzeniami i fantazjami. Czasami jednak za pośrednictwem bliskich mi osób, odrywam się od rzeczywistości i wzlatuję ponad pokrywę nieba by cieszyć się wszystkim tym, co czyni ten świat choć w odrobinie lepszym.

View more

Kobieta jest dopełnieniem każdego mężczyzny?

Kobieta z całą pewnością jest istotą, która dopełnia mężczyznę, ale to działa też w drugą stronę. Jakby nie było, kobieta i mężczyzna to dwie skrajne indywidualności. Nawet jeśli dwoje ludzi łączy wiele wspólnego, to równie wiele ich dzieli. Razem można stworzyć idealną kompozycję, ale nie jest to rzecz łatwa i banalna. Wiem, że jestem dopełnieniem mojego wspaniałego mężczyzny, ale czuję też jak bardzo to On dopełnia mnie. Swoją silną dłonią wypełnił wiele luk w moim życiu. Każdego dnia wzajemnie uczymy się czegoś nowego, czegoś wcześniej nam nieznanego. To wspaniałe i piękne doświadczenie. Jestem przekonana, że taka jest kolej rzeczy i nie dotyczy ona tylko relacji między kobietą, a mężczyzną. My- ludzie, mamy to do siebie, że zawsze szukamy czegoś, co po połączeniu z nami stworzy spójną całość. Raczej nie jest to kwestia takiego sobie przypadku. Czasami pół życia można szukać swojego dopełnienia. Przepuszczać przez nie dziesiątki osób i nie wiedzieć nawet, że codziennie rano w drodze do sklepu po bułki, mijamy się o krok, może dwa.. Z właśnie tym, odpowiednim sobie jak adenina z tyminą człowiekiem. Dokładnie tak jak w moim przypadku, zadowalać się chwilowymi relacjami, które dawały złudne poczucie szczęścia i bezpieczeństwa aż pewnego dnia.. Tak uwierzcie, pewnego sierpniowego dnia, za pośrednictwem pewnej osoby spotkałam się z Nim. Nie umiem wytłumaczyć co wtedy zaszło, ale spojrzałam na niego i moje serce zdecydowało za mnie. Zawiesiłam wzrok na obcej mi wtedy twarzy, choć już tak dziwnie bliskiej i znajomej, z trudem wykrztusiłam swoje imię. Od tamtej pory nie umiem i nawet nie chce wyobrażać sobie życia bez Niego. To przykład idealnego dopełnienia. Gdy to dwie pokruszone dusze zderzają się przypadkiem i zbijają w jedną, niewyobrażalnie silną i pewną swojego przeznaczenia.

View more

Gdzie stąpa Twoja dusza?

שAlways Positive
Wróciłam po prawie trzech miesiącach, wróciłam, bo w tym momencie mój porcelanowy świat rozbił się na tysiące odłamków, uderzając o strzeliste skały. Nie mogłam tworzyć, bo zwyxczajnie zapomniałam tej sztuki. Jest godzina 2.43, a ja przypomniałam sobie ten język. Musiałam wejść, musiłam komuś to powiedzieć, najlepiej komuś obcemu-komuś, kto nie może mnie zranić.
Droga Always Positive.. Nie wiem gdzie stąpa moja dusza, wiem tylko gdzie z pewnością nie stawia swoich małych kroczków. Dzisiaj jedna z moich twarzy, która od lat była skrywana przed światem ujrzała światło dzienne. Czuję, że wiele osób znienawidziło mnie za to. Uwierz, choć wiele osób tego nie zrozumie, nie zrozumie mojej miłości-to ona jest piękna, a ja nigdy się jej nie wyprę. Nie czuję się z tego powodu człowiekiem złym, wiem, że nie można ciągle walczyć ze swoją naturą. Warto to zapamiętać. Wszystko co w jakiś spób odstaje od powszechnie uznawanych norm jest uważane za złe. Tak było i w moim przypadku, ale dzisiaj walczę o swoje szczęście. Każdy z nas jest piękny na swój sposób i nigdy nie pozwolcie wmówić sobie, że jest inaczej. To tyle, będę pisała więcej. Na dzisiaj to chyba koniec. Zostawiam pod spodem piękną bajkę, która idealnie odwzorowuje mój dzisiejszy "przełom". Pozdrawiam serdecznie Always, dobranoc.
"Na skraju trzęsawiska żył raz taki skorpion, który pragnął przeprawić się na drugi brzeg. Zwrócił się więc do pewnej żaby tymi słowami:
- Zabierz mnie, proszę, na swój grzbiet i pomóż mi dostać się na drugi brzeg!
- Chyba jesteś szalony, odpowiedziała mu żaba. Jeśli cię wezmę na mój grzbiet, ty mnie ukłujesz, a ja umrę!
- Nie bądź głupia, odpowiedział na to skorpion. Jaką korzyść odniósłbym z uśmiercenia cię jadem? Jeśli cię użądlę, ty zatoniesz, a ja też zginę, ponieważ nie umiem pływać...
W końcu, po długich namowach, żaba dała się przekonać i rozpoczęła przeprawę przez mokradła ze skorpionem na grzbiecie. Kiedy znaleźli się na środku rzeki, poczuła jednak pieczenie ukłucia, a jad sparaliżował jej odnóża.
- Jak mogłeś?? Obiecałeś! Jak mogłeś to zrobić, zginiemy oboje!
- Wiem, odpowiedział skorpion. Jest mi bardzo przykro... ale JESTEM SKORPIONEM. Nie sposób uciec od własnej natury."

View more

Co tak tu cicho? ;///

Jest tu tak cicho z wielu względów. Po długim namyśle doszłam do wniosku, że prowadzenie tego miejsca jest bezsensowne. Straciłam wene, czuję, że to co tu robię kompletnie mija się z celem. Nie chce na siłe podtrzymywać tego aska. Kiedyś było tu inaczej. Miałam ochotę przemawiać do ludzi i wiedziałam, że jest kilka osób, dla których ma to jakieś znaczenie. Wpłynęło też na to duże zamieszanie w moim życiu prywatnym, brak czasu, przemęczenie. Czuję, że wypaliłam się totalnie. Nie ma odwrotu, tak musi być, nie ma tu dla mnie miejsca. Straciłam wiarę, straciłam nadzieję, po prostu się poddałam. Odchodzę. Nie usunę tego konta ponieważ odczuwam wobec niego jakiś sentyment. Zostanie tu po mnie pewnego rodzaju pamiątka.
Chciałam podziękować wszystkim moim czytelnikom. Na chwilę obecną jest Was aż 963. Wielokrotnie byliście dla mnie wsparciem, to dzięki Wam stworzyłam Strefe Szarości. Życzę Wam dużo siły i wytrwałości, życzę Wam abyście nigdy nie poddali się tak jak ja. Niewykluczone, że jeszcze kiedyś tu wrócę. Wtedy z całą pewnością zaznaczę swoją obecność jakimś wpisem. Jeszcze raz dziękuję i życzę powodzenia. Do usłyszenia towarzysze!

View more

Next