Ask @Amoralnymarzyciel:

a skromna?

Ale co skromna?
Kto skromna?
Moja dziewczyna?
Moja dziewczyna to stąpająca twardo po ziemi, energiczna, mająca swoje zasady oraz zdanie i będąca w stanie ich bronić pewna siebie młoda kobieta, która stara się brać życie garściami i stale się rozwijać.
Ze swoimi zaletami, wadami, marzeniami, obawami, kompleksami weszła do mojego życia i mimo dzielących nas przeszkód stale jest w nim obecna.
Chcąca zmienić mnie i moje życie na lepsze, motywując mnie i podnosząc na duchu.
Nie wiem czy bycie taką osobą wpisuje się w bycie "skromnym"

View more

Co sie zmieniło przez 4 miesiace?

W końcu skończyliśmy z kumplem remont jego mieszkanie, który trwał od listopada zeszłego roku, co było zadaniem uciążliwym i obciążającym, lecz w końcu się skończyło.
Miałem okazję celebrować pierwszą rocznicę związku z moją dziewczyną, co cieszy mnie bardzo, bo granica 12 miesięcy jest według mnie jakąś taką granicą powagi znajomości.
Zdałem pierwszy semestr w szkole masażu, do której poszedłem po ukończeniu studiów by uzupełnić/zmienić kwalifikacje.
Przypomniałem sobie konto do aska i dlatego tu jestem.

View more

czy całowanie to jest przyjemność?

Oczywiście, że tak.
Wydaje mi się, że bez względu na wiek i tego, kogo/ kto nas całuje, całowanie można zaliczyć do tych przyjemniejszych czynności.
Jest/ powinien być to przejaw troski i miłości do drugiego człowieka.
Oczywiste, że inaczej będziesz całował partnera, a inaczej rodziców lub potomstwo, jednak sam fakt przekazania w tym geście drugiemu informacji "hej, jesteś dla mnie ważną osobą i zależy mi na Tobie", jest czymś niepowtarzalnym.
Czymś tworzącym pomost, na pewno jakiś rodzaj więzi, skruszeniem lodów.
Namaszczanie warg drugiej, ukochanej osoby swoimi lub jakiegoś zakamarka jej ciała jest niebywale przyjemnie.
Bycie obiektem pocałunków także jest czymś przyjemnym - nie mnie oceniać, czy przyjemniej całować czy być całowanym, bo to kwestia gustu.
Sam jednakże wolę całować - daje mi to możliwość wyrażenia drzemiących we mnie pokładów miłości do mojej kobiety, przed którą nie muszę/ nie powinienem się niczego krępować.
Nie ograniczam się w pocałunkach do ust czy twarzy - śmiem twierdzić, że wyrozumiała, troskliwa, uczuciowa i cierpliwa kobieta powinno się traktować jak królewnę, to też ucałowanie stopy bądź dłoni nie stanowi dla mnie jakiejś ujmy.
Sam zaś najbardziej lubię, gdy moja Ukochana całuje mnie w czoło - wówczas jakieś dziwne prądy przechodzą mi przez całe ciało, lecz są one bardzo intrygujące.
O pocałunkach w szyje nie wspomnę - jestem wielkim koneserem malinek.

View more

🍕☀❤💋😌😈

Zastanawiam się co się takiego stało z askiem, że jedynymi pytaniami jakie dostaję są dziadowskie anonimowe masówki albo tego typu gówno jak te, na które odpowiadam teraz.
Co się stało z wartościowymi użytkownikami tego portalu, którym pytania zadawałem i na których poszukiwania zdawałem się odpowiedzieć?
Nie podoba mi się to miejsce.
Ciągle tylko gówniany spam i pytania na poziomie 6 klasy szkoły podstawowej

View more

Lepiej mieć kogoś, kto kocha nas bardziej, niż kogokolwiek innego, czy kogoś, kto kocha nas bardziej, niż ktokolwiek inny?

Moim zdaniem obie opcje są złe.
Bycie kochanym przez kogoś, kto kocha nas bardziej niż kogokolwiek innego jest moim zdaniem dużym obciążeniem dla obu stron - dla kochającej (która może zamykać w ten sposób serce na inne ważne więzi) i tej, która uczucie musi w jakiś sposób odwzajemnić.
Mimo wzajemności, trudno jest zmierzyć uczucia - choć każda kobieta chciałaby być tą jedyną w sercu swojego mężczyzny, czy zamknięcie jej w klatce ciągłego absorbowania swoją osobą i informowaniem o uczuciach jest czymś, co z czasem nie nudzi jej lub nie męczy?
Nie dusi tak samo jak dłonie podczas ostrzejszego zbliżeniu lub aktu przemocy na tym lub innym tle?
Mówi się "kocham Cię najbardziej na świecie", lecz czy ktoś, kto wypowiada te słowa, zachowuje przy tym kontakt z rzeczywistością?
Miłość, zarówno jak wolność i niepodległość nie jest czymś danym raz na zawsze - trzeba wciąż ten płomień rozpalać, w sobie i w kimś, lecz nie za wszelką cenę.
Honorem i życiem jest szczerość, która nie pozwala rozkładającym się uczuciom żyć.
Druga z opcji obnaża osobisty dramat osoby kochanej - brak miłości lub niedobór jej w przeszłości, co też może na nią rzutować i potęgować strach przed odrzuceniem.
Trudno mi mówić na ten temat, bo boję się stracić.

View more

Czy człowiekowi ciężko jest żyć, kiedy w siebie nie wierzy? Pozdrawiam i miłych snów życzę.

Oczywiście, że jest mu wtedy ciężej żyć.
Choć część odpowiedzialności mogą przejąć za niego inni i kształtująca się stopniowo zależność może na początku odpowiadać delikwentowi, to jednak z czasem braki wychodzą.
Taka osoba zakłada czarne scenariusze, nie daje szansy sobie i innym na odmienny scenariusz, przez co przestaje się starać i tkwi w marazmie.
Normalne czynności przychodzą z trudem, potknięcia to życiowe porażki, wszyscy choć bliscy są odlegli, poczucie wyobcowania nie daje spokoju.
Nie pozwala to cieszyć się w pełni darem, jakim jest kochać i bycie kochanym bezwarunkowo, a w każdym razie w to uwierzyć.

View more

Co jest dla Ciebie najtrudniejsze w codzienności, Szymonie?

upadły wiatr
Zastanawiałem się trochę nad odpowiedzią na tak sformułowane pytanie.
Odnosząc to pytanie do innych, pomyślałbym i myślę w pierwszej kolejności o tym, że w codzienności najtrudniejsza jest jej powtarzalność - rutyna, zakładająca pewien plan postępowania w określonych godzinach w danych dniach, kontakty z danymi osobami, przebywanie w innych miejscach itp.
O ile bezrefleksyjne wykonywanie toku zadań może nie być dla człowieka trudne, o tyle dostrzeganie mechanizmów trudnych bądź niemożliwych do zmiany, unieszczęśliwiają.
Rzecz ma się tak samo w stosunku do zmian - codzienność, powszedniość być może kojarzy się z rutyną, powtarzalnością, niezmiennym ciągiem czynności, jednakże świadomość i szanse gospodarowania chociażby czasu wolnego w nieco inny sposób niż dotychczasowy, może tę trudną codzienność uczynić lepszą (lub chociażby powinna).
Jednakże wystąpienie zmiany czy raczej wprowadzanie ich w codzienność czy też przymus ich wprowadzania, także może stanowić trudność.
Najtrudniejsza w codzienności jest dla mnie jej kruchość - wszystko bowiem może na szczęście lub nie zmienić się o 180 stopni, chociaż się nie wydaje.
A piszę to dlatego, że stoję w obliczu ważnych dla każdego młodego człowieka pierwszych doświadczeń, które nie tylko mogą/ ubogacą moje życie, nadając mu kolejny nowy upragniony rozdział, lecz mogą je także całkowicie zniszczyć, utrwalając wątpliwy w walory estetyczne stan izolacji, depresji, nerwicy i uzależnień od internetu oraz wiadomych treści w przesadzie.
Obawy ciągną mnie w dół, lecz coś krzyczy "walcz".

View more

Next