Ask @Anoreksjauczuc:

Co u Ciebie słychać?

Diana Joanna Pożoga
Chyba mogłabym powiedzieć, że odrobinę lepiej. Dlaczego? Poznałam kogoś, pierwsza randka była tydzień temu a my już widzieliśmy się 4 razy. Czy to dobrze, czy za szybko? Tego nie wiem, potrzebna mi była bratnia dusza, do której będę mogła napisać w każdym momencie, porozmawiać czy zadzwonić i wiedzieć, że przyjedzie chociażby o 23 po to aby spędzić ze mną noc. Nie chcę myśleć o przyszłości, nie chcę wybiegać do momentu co będzie. W tym tygodniu minęły 3 miesiące od śmierci mojego taty, wiem przez to jedno. Czas leci nieubłaganie i nie mamy wpływu na to co będzie, ale było mi to zdecydowanie potrzebne. Staram się trzymać, iść do przodu, nie poddawać i mimo wszystko inwestować w siebie, stawać się lepszą osobą o silniejszym charakterze. Przy nim mogę się odstresować i trochę zachowywać jak małe dziecko, fochać, przytulać i cmokać jak dzieci w przedszkolu, tego mnie nauczył trochę zachowuję się jak wariatka. Ale patrząc na to z innej perspektywy to potrzebuję teraz takiej odskoczni, odreagowania i wsparcia. Moja mam już chyba całkowicie upada, coraz więcej zapewne pije i się stacza. Nawet nie mamy o czym rozmawiać razem. Strasznie ciężko pozbierać mi się po tym wszystkim ale widzę jakieś światełko w tunelu, gdy on jest obok mnie czuje się bezpieczna, czuje że otacza nas wielka kula, która chroni nas od złego i nie może pęknąć. Brakowało mi tego poczucia bezpieczeństwa i przynależności. Widzę, że nie zależy mu tylko na seksie ze mną a dla mnie to i tak wiele znaczy. Nasze spacery, rozmowy i chodzenie z rękami w jego spodniach są urocze. Podczas snu, mocno mnie tuli i czuję ciągle jego obecność przy mnie, wiem że wtedy nic złego nie może mi się stać. Nie chcę chwalić się za bardzo, nie chcę zapeszyć. Chcę po prostu aby było inaczej, abym mogła zapomnieć, pogodzić się i w końcu ruszyć dalej. A nie mając oparcia w nikim, jest to naprawdę ciężkie. Mam nadzieję, że on doda mi takiego kopa i będę mogła iść dalej już dumna i z podniesioną głową. Co przyniosą kolejne spotkania, kolejne randki? Tego nie wiem ale spróbuję tego doszczętnie nie zepsuć.

View more

Dlaczego anoreksja uczuć?

throneteam pl
Dobre pytanie, jestem tutaj na ask.fm od roku 2013 byłam wtedy z pewnością młodszą i z jeszcze większym przekonaniem głupsza, co oczywiście nie mówię że tak jest nadal. Ale pewne nicki ciągną się za nami latami, zwłaszcza, że ja nadal prowadzę tutaj oto miejsce w którym jestem i gdzie staram się pisać dla was. U mnie przez ten okres zmieniło się naprawdę dużo, mogłabym powiedzieć, że lata świetlne, czy możemy tak naprawdę sprawić by to co nieuniknione nagle się nie zdarzyło? nie sądzę. Anoreksja kojarzy się z jednym, z obsesyjnym odchudzeniem, u mnie tak było, może kiedyś cierpiałam przez podobne problemy, natomiast teraz żyję po prostu w swoim ciele zaakceptowana przez to, że tak właśnie ma być i już. Jedynie poprzez siłownię i ćwiczenia, próbuję nabrać kondycji i lepszego samopoczucia w swoim ciele. Uczuć? Skąd się to tak naprawdę wzięło, nie wiem do dnia dzisiejszego. Miałam wtedy 15/16 lat zakładając tego bloga, swoje problemy z zaakceptowaniem rzeczywistości i tak naprawdę dopiero wkraczanie w okres dojrzewania, co zresztą przeżyłam bardzo mocno. Ale to chyba większość z nas miała w tym czasie największe problemy ze sobą jak i z otoczeniem. Czy ja sobie z tym poradziłam? Sama do końca nie wiem, nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie, ale przeżyłam i nawet mam parę fajnych historii, które są zapisane tutaj jak i w mojej głowie. Każdy kiedyś dawał głupie nieprzemyślane nicki, każdy popełniał błędy, które dzisiaj żałujemy. Nie wiem co mnie podkusiło wtedy myślałam że to dobre połączenie, dziś? Zastanawiam się jaką tak naprawdę powinnam dać nazwę i nie wiem czy wymyśliłabym coś z czego byłabym bardziej dumna. W każdym bądź razie, jestem tutaj z wami prawie 6 lat, dla mnie to kawał czasu, czy są tutaj osoby, które czytały mnie od początku? Nie wiem tak naprawdę i nie jestem w stanie wiedzieć ile jeszcze będę. Natomiast w tym nowym roku, planuję zakupić zeszyt i spisywać tutaj swoje stare notatki oraz wpisy, na wypadek gdyby kiedyś ask.fm przestał istnieć a mi miałaby zniknąć jedyna pamiątka po mojej młodości!

View more

Chciałby Ci życzyć wesołych świąt oraz nowego roku, aby wszystko to co było złe poszło w niepamięć, powstał nowy rozdział w twoim życiu, który będzie jednym z najpiękniejszych. Życzę Tobie dużo zdrówka, miłości, pieniążków, cudownych chwil, jak najmniej bolesnych zdarzeń 💓🎄🎇 Miłej nocy, Dobranoc 💋

yesimsad
Dziękuję, ja w tym roku nie życzyłam wam nic, ostatnie dni nie były dla mnie szczególnie szczęśliwe czy chociażby przychylne.
Wesołe również nie są i nie będą, bo z czego się cieszyć skoro nie ma najważniejszej osoby z nami przy stole? Gdybym tylko mogła mieć tą głupią świadomość że poprzednie święta będą naszymi ostatnimi, dołożyłabym wszelkich starań. Ale nie można znać nic, nie można nic wiedzieć taka kolej rzeczy. Ale na pewno to nie jest dla mnie przychylny czas. Mogę, przynajmniej śmiało nadrobić zaległości w czytaniu, oddać się temu co lubię czyli leżeć spać oglądać filmy i dużo czytać. Ale chyba pora pójść dalej. Jak rozmawiam ze znajomymi, z nowo poznanymi mi osobami, one nie są w stanie uwierzyć że ja aż tak dobrze się trzymam i mimo przeciwności losu brnę dalej. Co przyniesie kolejny rok? Sami tego nie wiemy. Wiem, że ten był naprawdę wymagający ode mnie, naprawdę ciężki. Pewnie wiele osób straciło bliskich i nie cieszą ich święta tak samo jak mnie, ale musimy chyba podnieść się do góry i zacząć od nowego roku żyć w pełni i szczęśliwi.
Chciałabym wam życzyć z okazji Świąt Bożego Narodzenia dużo zdrowia, bo wiele z was się przekonało, że jest to rzecz najważniejsza. Dużo szczęścia i przede wszystkim miłości, dużo sukcesów jak i tych zawodowych tak i życiowych. I co najważniejsze to aby kolejny rok, przyniósł nam same dobre i przyjemne chwile w naszym życiu. Wszystkiego Dobrego!

View more

Czym dla Ciebie jest "szczęście"?

Siedzę w ten zimowy wieczór, otaczają mnie ludzie a mimo to czuje się samotna, całkowicie samotna. Jest we mnie potężna chmura złego który unosi się w nieskończoność. Nie wiem czym dla mnie jest szczęście, ostatnio naprawdę dawno nie czułam się szczęśliwa, bądź nawet zadowolona. Zrobiłam tatuaż, swój pierwszy na dłoni. Czy postąpiłam dobrze? Czy będę to kiedyś żałować? Czy odczuję przez to jakieś problemy, niedogodności? Sama nie wiem, ale mam nadzieję że nie. Wiem, że nie skończy się na jednym, już jestem umówiona na kolejne a co przyniesie tak naprawdę przyszłość? Lubię pisać tutaj, wyrzucać to co leży mi na sercu i co nie mogę powiedzieć nikomu, bo się śmieją, nabijają i nie wierzą w osobistą tragedię, którą właśnie przeżywam. Udaję szczęśliwą, bo muszę jakoś funkcjonować a społeczeństwo nie uznaje bycia innym i słabym, niestety zmierza ten świat w stronę krzywd. Musimy podążać za złem, lubić rzeczy które nie sprawiają nam przyjemności, uśmiechać się na zawołanie i być osobą zawsze gotową do działania, nie możemy nawet powiedzieć tego co myślimy i musimy wszystko trzymać w sobie, aż w końcu nie wybuchnie jak bańka mydlana. Czy chciałam żyć w takim świecie, w takim otoczeniu? Zdecydowanie nie. Chciałabym, żeby po prostu było stabilnie, abym mogła realizować siebie, spełniać i stawiać czoła wyzwaniom, które los mi rzuca i zawsze zdać egzamin wtedy kiedy mnie testuje. Chciałabym żeby ludzie od tak nie znikali z mojego życia, bez słowa wyjaśnień kasując na zawsze wszystkie rozmowy i ucinając stereotypy.
Nie znam się na tym, ale może wymagam za dużo, bądź mam pobożne życzenia, ale taka jest kolej rzeczy i ja nie jestem w stanie jej zmienić, nie chcę nawet zmieniać tego toku wydarzeń, które już były i zmieniły mnie bezpowrotnie. Nie jestem w stanie żyć sama ze sobą, jest mi cholernie łapać promienie słońca i cieszyć się rzeczami, które powinny być tak oczywiste. Boje się strasznie co przyniesie nam przyszłość i jakie będą tego konsekwencje. Chciałabym zapomnieć, przestać istnieć i najnormalniej w świecie zniknąć, nie oglądając się za siebie. Może powinnam zacząć wszystko od początku, tylko jak?

View more

Czego potrzebujesz dziś na wieczoru lub noc?

Laurent
Napisałabym, że alkoholu ale wtem uświadamiam sobie, że ile mogę pić? To mnie wykończy, zabije. Ale zaraz nachodzi mnie myśl, czy w końcu nie o to chodziło? O ten pieprzony stan w którym czujemy się inaczej? Ale to tylko ściema, złudne odczucia, które są na chwile a potem znikają bezpowrotnie. Nie mam odwagi popełnić samobójstwa, bo gdybym tylko miała choć cień odwagi nie byłoby mnie tutaj. Nie musiałabym walczyć z każdym dniem na noże i stwarzać pozory, że żyję. Wegetacja, nie jest czymś dobrym. Z prostej przyczyny najnormalniej w świecie pada Ci psychika i chociażby nie wiem co będziemy robić prędzej czy później nie wytrzymamy. Nie wiem co ja powinnam począć w takie sytuacji jak zareagować. A może odciąć się od wszystkiego i uciec zostawiając wszystkich samemu sobie. Czasami jednak nachodzi mnie myśl o bliskich, potem zastanawiam się kogo powinnam podciągnąć pod tytuł swoich bliskich? Ale wtedy myślę o mamie i się najnormalniej w świecie boję. Kłócimy się, nienawidzimy ale mimo wszystko zostałam jej tylko ja, więc co w sytuacji kiedy nawet ja odejdę? A chyba nie chodzi mi o to by ciągnąć ludzi do grobu za sobą. Potrzebuje czasami snu, nawet dużo snu ale co ja mam poradzić jeżeli sen nie przychodzi? Noce są bezbarwne, pozbawione snu sprawiające, że zamiast stawać się mądrą głupieję i opowiadam głupoty, za które przychodzi mi płacić potem odpowiednie kary. Czy ludzie chcą mnie słuchać? Czy szanuję? Czy ktokolwiek jest w stanie sobie wyobrazić co czujemy? Mam zwidy, dosłownie widzę coś co nie powinno mieć miejsca, nie powinno istnieć coś co tak trudno wytłumaczyć a jednak, mi się zdarza. Czy igram ze śmiercią? Być może ale lubię stąpać po krawędzi ale ludzie którzy przeżyli to samo co ja, wiedzą jak trudno się pozbierać, jak kiepsko jest powiedzieć sobie że damy radę. Potrzebuję zjeść posiłek, napić się soku, potem znów po nocy pieprzyć głupoty a za dnia się wyklinać i dziwić, że ludzie ode mnie odchodzą, od tak, bez podstaw. Potrzebuję, bliskości, ciepła, rozmowy kogoś kto mnie zajmie i nie będę myśleć w jakiej fatalnej sytuacji się znalazłam.

View more

Postrzegasz śmierć jako coś złego, spróbuj nie myśleć o niej źle oraz położyć się z myślą, że tej nocy na pewno się wyśpisz i nic złego się nie stanie, bo tata nad tobą czuwa. Pomódl się za niego, zwłaszcza, że jest wszystkich świętych. Pomyśl jak bardzo go kochasz i jak on kochał Ciebie.

Tak a czy śmierć jest czymś radosnym, dobrym, szczęśliwym? Jedynym plusem jaki widzę w tym wszystkim jest to, że on po prostu nie cierpi. Ale co z tego, teraz chodzę na cmentarz, tak aby zawsze zapalić znicza u taty, ale co z tego skoro mówię do betonowego grobu i nie ma tam jego ciała i nie ma tam jego. Nie ma go przy mnie, nie będę mogła się z nim kłócić, spierać, nie będzie mi mówił jak bardzo mnie kocha, wysłuchiwał i godził z mamą. Święta nie będą takie same, nic nie będzie już takie same. Nie jestem w stanie się pogodzić dlaczego to on, nie ktoś inny i tak dalej. Modlę się, tylko dla niego i za niego. Nienawidzę kościoła, nie wierzę w chrześcijaństwo bo zabrali mi tatę. Ludzie mówią odchodzą małe dzieci, odchodzą niewinni. Ale mój tata był bardzo niewinny, nic nie zrobił, był najwspanialszą osobą na świecie i czym sobie na to zawinił? Pamiętam dwie noce, z soboty na niedzielę i z niedzieli na poniedziałek. Spałam na łóżku szpitalnym, mieliśmy salę dwu osobową, z łazienką, ze wszystkimi udogodnieniami, mogliśmy tam być całe dnie i noce, pielęgniarki nawet mną się interesowały i starały pomóc. W sobotę wrócił z intensywnej terapi, zostałam tak jak byłam, nie przygotowana aby tam spać. W nocy budziłam się za każdym razem kiedy on wstawał, kiedy wymiotował, kiedy miał potworne boleści. Byłam zmęczona, zła, że nie mogę spać, że musimy tam być. Ale przeżyłam jakoś noc, w niedzielę rano wróciłam do domu, zjadłam obiad przespałam się i po południu pojechałam zmienić mamę. Byłam zła, że z nią nie spędzam czasu, że się mijamy. Przyszła kolejna noc, tata dostał tabletkę na spanie, byłam bardzo zła bo jej nie wziął, nie spał w ogóle, ja również, miałam dość po prostu miałam dość. Nad ranem zapytałam się dlaczego jej nie wziął, usłyszałam że się bał. Stwierdziłam że przesadza i wymyśla, powiedziałam mu to. Nie odezwał się nic, spędziłam z nim czas do popołudnia i wróciłam do domu. Mama miała pójść z poniedziałku na wtorek spać tam. Nie chciało jej się, była zmęczona. Ale on tak bardzo nalegał.. wszystko było dobrze. Położyłam się, po 3 zadzwonił telefon. Koleżanka mamy, żebym zeszła na dół bo Sławek mnie do szpitala zawiezie bo z tatą źle. Z tatą nie było źle, on już po prostu nie żył. Wszystko pamiętam jak przez mgłę, ale tego jak wpadłam do pokoju i zobaczyłam płaczącą matkę wiedziałam, że to koniec. On wcale nie zasnął, on po prostu umarł. Nienawidzę siebie do dnia dzisiejszego za to, że taka byłam w stosunku do niego, że nie mogłam przeżyć dwóch nocy bez snu i musiałam go o to obarczać. Strasznie tego nienawidzę, gdybym tylko wiedziała, zabrałybyśmy go do domu albo chociaż byłabym tam. Powiedziała, że go mocno kocham i trzymam za rękę. Nikt nie jest w stanie wiedzieć co ja czuje, wybaczcie ale nikt. Za tydzień jadę do mamy. Ma 50 urodziny, nie wiem co będzie, on tam mieszkał, był, jest obecny. W polsce o wiele rzadziej dlatego inaczej to odbieram. Boje się tam jechać, oglądać jego rzeczy, czuć zapach perfum i po prostu funkcjonować.

View more

Jaką rolę w obecnej chwili i Twoim całym życiu odgrywają miłość i czułość? Miłego dnia życzę😉

❎NiePotrafięInaczej❎
Siedzę i piję lampkę wina, coraz częściej piję. Ale co zrobić, kiedy to przynosi mi ukojenie, ulgę i szczęście? W obecnej sytuacji nie ma usprawiedliwienia dla mojego bólu i cierpienia jaki ponoszę. Dzisiejszej nocy minie miesiąc o 3:28 minie miesiąc. Na nic sobie nie zasłużył, a ja nie mogę wymazać z pamięci jego widoku i tego zimnego ciała. Siedzę w zimnie, moje ciało również jest zimne, potrzebuję orzeźwienia. Nie mogę się z tym pogodzić i chyba nie pogodzę. Wiele znajomych mówi mi, że po mnie nie widać że miesiąc temu zmarł mi tata, wychodzę z nimi na miasto, spotykamy się, pijemy drinki. Umawiam się z nowo poznanymi mężczyznami aby odreagować i nie płaczę przy nich, udaję mi się być silną. Płaczę tylko gdy jestem sama, wybucham płaczem i nie jestem w stanie pozbierać myśli. Założyłam Tindera, co zrobiłam? Tak założyłam konto i tak, spotykam się z mężczyznami by się śmiać, wściekać, śmiać, wściekać i tak naprzemiennie. Ostatnio nie służy mi siedzenie samemu wieczorami, a z nimi jest całkiem inaczej. Uwodzenie, historie, preteksty, pocałunki i dowidzenia. Nikt mi nie zastąpi tej pustki, którą w sobie mam, którą odczuwam i z którą nie jestem w stanie się uporać, ale próbuję ją zapchać. Już nawet moje książki nie przynoszą mi ulgi, zaspokojenia. Odnajduję je w obcych mężczyznach, którzy mnie adorują, obmacują, mają ochotę zaciągnąć do łóżka, muszą się postarać, bo inaczej są straceni. Czy to jest dobre wyjście? A jakie mamy wyjście w tej sytuacji? Źle sypiam, głowa mi pęka codziennie, dużo pracuję, dużo piję. Oni mnie adorują, pożądają, a ja się bawię, nie dostaną mnie, nie tak łatwo. Z jednej strony, śmiesznie jest patrzeć w ich oczy, widzieć co mówią a wiedzieć, że to tylko gra, gra słów, gestów, pożądania. Większość nie jest dorównać moim standardom, a gdy już ktoś jest, to wychodzi z tego nieporozumienie. Spotkałam się z kimś wczoraj, byliśmy na piwie, choć piwa nie pijam, taki paradoks. Ale było fajnie, poznałam parę osób, on również. Miałam ochotę, żeby zaciągnął mnie do siebie i po prostu wziął co swoje, po czym ubrałabym się, zamówiła taksówkę i wróciła do siebie, zmywając ten cały brud z siebie, który czuję od dawna. Pocałował mnie namiętnie, nogi się ugięły, czułam jego wyższość ale na tym się skończyło. Powiedział, że to nie koniec, ale nie zabrał do siebie, czułam żal. Bo kiedy nie mam ochoty iść z nimi do łóżka oni mnie pragną, kiedy ja kogoś pragnę, ten bierze mnie na przetrzymanie i gdzie tutaj jest cholerna sprawiedliwość? Rodzice uczyli mnie, że sprawiedliwości nie ma, ale i tak wierzyłam, że wylądujemy u niego. To była chyba niezła lekcja. Piszecie i zadajecie pytania o święta. Ten okres nie będzie taki jak zawsze, już nigdy nie będę wyczekiwała świąt i cieszyła się nimi, nie we dwójkę, nie bez mojego taty. Nikt nie wie i nikt nie jest sobie w stanie wyobrazić jak wielką tragedię w sobie noszę, jestem tykającą bombą.

View more

Często śnią Ci się koszmary?

MŁODY-POLAK
Od kiedy odszedł mój tata, minął pogrzeb i mama wróciła do siebie a ja zostałam całkowicie sama. Od tygodnia budzę się o 3:28 dlatego, że o tej godzinie nastąpił zgon. Może wam się wydawać, że próbuję udawać konfabulować, otóż chciałabym. Boje się iść spać, bo i tak wiem że obudzę się o tej godzinie, bądź chwilę przed. Ostatnio obudziłam się parę minut po 3, nie mogąc zasnąć włączyłam na chwilę grę, zrobiłam wszystko co zrobić miałam i po wyłączeniu, na ekranie pojawiła się godzina 3:28, przypadek? Jestem strasznie zmęczona, oczy przekrwione, głowa mi pęka. To jest ciężkie, powiedziałabym, że nawet bardzo ciężkie ale co ja mogę na to począć, jak sobie z tym poradzić. Czy naprawdę potrzebny będzie mi psycholog i nie będę w stanie sobie z tym sama poradzić? Czy śmierć mojego taty zmieni na zawsze postrzeganie nocy, jako czegoś złego, okropnego? Chciałabym się uwolnić, poczuć wolna, móc spać, nie cierpieć patrząc na zdjęcia. Mam ich dużo porozkładanych po domu- ostatni nasz wyjazd na wakacje w sierpniu i ostatnie nasze wspólne zdjęcie w czwórkę. Boje się patrzeć, przyprawia mnie to o gęsią skórkę. Nadal nie mogę tego pojąć a przebywanie w domu sprawia że czuję się wypompowana z wszelkich emocji i wcale nie czuje się dobrze spędzając tam czas. Czy to minie? Na pewno, ale może i będę musiała się zbierać po tym miesiącami a czasem i latami? Czy długo jeszcze będę się budzić o te jednej godzinie i mieć poświadczenie, że on jest blisko ale nie chce dla mnie dobrze? Nie wiem czy mam wierzyć w życie po śmierci, zawsze wydawało mi się myślenie o tym za czymś abstrakcyjnym, natomiast teraz zastanawiam się gdzie on jest i co czuje, czy mnie obserwuje czy w ogóle pamięta, że kiedyś miał taką rodzinę. Dlaczego ona wtedy nie zadzwoniła po mnie pół godziny wcześniej? Jeszcze zdążyłabym się z nim pożegnać i po raz ostatni poczuć jego ciepłą skórę. Boże, dlaczego mi jest tak źle.

View more

Jak ci mija wieczór?

Dziś pochowałam swojego tatę, który zmarł w zeszłym tygodniu. To bardzo duże jak i zarazem ciężkie wydarzenie, w moim życiu. Wstrząsnęło mną, mamą, całą rodziną. Każdy odczuwa brak mojego taty, ponieważ był dla nich najważniejszy, każdemu pomagał, wspierał jak tylko mógł i musiał odejść. Nie rozumiem jego odejścia, do dziś. Po mimo, że byliśmy na to poniekąd przygotowani to i tak tego nie rozumiem, tego nie będzie się dało pojąć nigdy. Był tak młody, miał zaledwie 50 lat i musiał zostawić mnie tutaj samą, pozostawić samą sobie. Chorował, na okropną chorobę jaką jest rak. Ale mimo wszystko zawsze uderza w człowieka i nigdy nie będziemy na to gotowi. Nie wiem co mam napisać, jak mija wieczór? Właśnie zgrywam zdjęcia z aparatu, nie chcę ich tam mieć, nie chcę go oglądać w takim stanie. Chce to zachować ale póki co nie jestem na to gotowa, totalnie nie. Nie wiem nawet co mam pisać, bo ciężkie to dla mnie wszystko jest. Wiem, że muszę go zapamiętać, szczęśliwego w pełni zdrów, pomagającego mi na każdym kroku i mówiącego do mnie słodko. Mogę śmiało powiedzieć że już nie cierpi, rak go nie zjada a on odpoczywa. W końcu się wyśpi, bo przez ostatnie tygodnie bardzo się męczył i mało spał. Niech odpoczywa w pokoju i patrzy na mnie z góry, pilnując. Kocham Ciebie

View more

Tak się zastanawiam... jakie trzy rzeczy lubisz w życiu najbardziej?

Seks,Pieniądze i Władza.
Na pewno posypie się w moją stronę fala negatywnych emocji jak i oskarżeń. Jestem młoda, korzystam z życia seksualnego, raz jest ono wybitnie udane, potem są tygodnie stagnacji. Ale kto w dzisiejszym świecie, nie uważa seksu za ważną rzecz w życiu? Zresztą o tym kiedyś już było. Uwielbiam kokietować, podniecać, wodzić i nakręcać jednocześnie mężczyzn na siebie, aby pożerali mnie wzrokiem. Bo zdobycie jak i oddanie to najtrudniejsza sztuka dzisiejszego świata. Mając seks za sobą, będąc spełniona, odczuwając satysfakcję w tej dziedzinie, można przejść do zdobywania pieniędzy. Kupić mieszkanie, wypasiony samochód, otoczyć się rzeczami, które sprawią że będzie nam się żyło lepiej. Czy za pieniądze można kupić wszystko? Oczywiście, że nie. Ale czy nie mając pieniędzy możemy kupić cokolwiek? Również odpowiedź nasuwa się oczywista, że nie. Wolę na śniadania jadać kawior, a na obiad homara. Niż być biedną osobą i nie mieć co jeść. Osiągnę to tylko, gdy będę ciężko pracowała, poświęcała wszystko nad karierę, zdobycie dobrej posady i najlepiej wypłatę 5 cyfrową. Chcę do 10 lat kupić mieszkanie, w centrum Krakowa, a może domek w górach? Czas pokaże co będzie, ale do 30 roku życia chcę mieć duże i niepowtarzalne zabezpieczenie. Mamy już udany seks, dużo pieniędzy więc co może człowiek z ogromną ilością pieniędzy? Oczywiście, że władzę. Chce rządzić, dyktować, mówić co masz robić. Bo dlaczego nie? Mamy tak udane życie, że do szczęścia brakuje nam tylko tego byśmy byli autorytetem i stawiali się wyżej i wyżej aż w końcu osiągniemy największy szczyt kariery. Dzieci? Rodzina? ludzie w dzisiejszym świecie wychodzą za mąż po 40 roku życia. Więc mam dużo czasu. Obecnie przechodzę przez okres seksualny, pora zabrać się za pieniądze.

View more

Czy można z ciebie czytać jak z książki? Co pozwolisz mi przeczytać?

Laurent
Wielu z was zarzuca mi kłamstwo, ale na jakiej podstawie snujecie swoje domysły? To głupio i beznadziejnie brzmi, ale jestem z wami bite 5 lat. Nie wiem czy są tutaj jeszcze osoby, które tyle przetrwały? Sama nie wiem co ja tutaj robię, wtedy byłam młoda i głupia, teraz? Jestem starsza i głupia, więc zasadniczo niewiele się zmieniło. Jednak nienawidzę gdy ktoś zarzuca mi kłamstwa, wszystko co tutaj opisuję, jest prawdą. Jestem tutaj totalnie anonimowa, nikt mnie nie zna, a jeżeli już to nieliczni. Nie mam powodu do kłamstw, ja tutaj po prostu wyrzyguje wszystko to co leży mi na wątrobie i to co nikomu powiedzieć nie mogę. To dziwne ale po opisaniu jakiegoś wydarzenia w moim życiu, opisaniu tego co czuję, czy tego co przeżyłam czuję po prostu ulgę na sercu. Wiele osób i tak nie czyta tych bzdet, które tutaj opisuję, ale są one realne. Ba możecie się nawet śmiać, ale jak bardzo bym chciała aby jednak wiele z rzeczy, które tutaj dla was opisuję okazały się nie realne, bo mnie po prostu przerażają. To jest mój pamiętnik, moje wspomnienia, moje myśli, które opisywałam zaraz po pewnych zdarzeniach, po pewnych przejściach i wydarzeniach w moim życiu. Mogę zjechać w dół i przeczytać jak było kiedyś, jak bardzo się zmieniło, jak wiele osób zniknęło i jak jeszcze więcej przybyło. Próbuję od niego odejść, ba zasadniczo niedawno postawiłam sprawę jasno. Nic nas nie łączy- przyjeżdżam po rzeczy. Ale co? Wywija się i nie chce oddać mi tych rzeczy, jakby to przeciągał, jakby myślał że coś z tego miałoby być? A ja z całym szacunkiem go nienawidzę. I tak, nie pozbierałam się po stracie, ale z góry byliśmy skazani na porażkę i przegraną. I nie mogę powiedzieć, że pisząc teraz dla was nie poleci mi łza, bo się po tym jeszcze nie pozbierałam. Spacerując bulwarami Krakowskimi wspominam tamten dzień, w którym przesiedzieliśmy tam pół dnia i jeszcze dłużej, ale to przeszłość i to nie wróci, tylko raz jeden jedyny byliśmy na spacerze, potem łączyło nas tylko łóżko. Ja po prostu pozwoliłam mu odejść i sama chcę to raz na zawsze zamknąć, z tego nie wynikło nic dobrego, a ja jak zwykle próbuję się pozbierać i wmawiam sobie że będzie okej. Nie kochałam go wcale a mimo to zmanipulował mnie tak, że świata innego nie widziałam. I pamiętaj, że nie raz wyrywam sobie włosy na głowie, łzy cisną mi po powiekach, a gula w gardle rośnie do niewyobrażalnie wielkich rozmiarów. Ale mówię prawdę, opowiadam prawdę i tak to wygląda. A ja tak po prostu już nie jestem jego, dziękuję.

View more

Jak tam życie? ?

To chyba pytanie nie jest odpowiednie w obecnym czasie.
Czy można całkowicie upaść z życiem?
Pamiętam jak to było kiedyś, w zasadzie ciągle siedzę w przeszłości bo obecnie moje dni są marne, są kiepskie, są pozbawione życia snuję się bez celu, chodzę spać o 21-22. W dzień ciężko pracuję aby być jak najbardziej zmęczona. Czy taka przyszłość mnie czeka? taki obrałam sobie wybór? Ale to nie jest moja wina, że jest po prostu tak źle. Czuje się po prostu beznadziejnie. Ale spokojnie, na zewnątrz mam niezły pancerz, skorupę, coś co mnie chroni. Do póki ktoś mnie nie dotknie, nie uderzy, nic nie powie to jest ona niezniszczalna. Natomiast jak ktoś mnie już dotknie, rozpadam się na kawałki. Dobrze że choć wczoraj porozmawiałeś ze mną, wymieniłeś z 10 wiadomości, tylko tyle albo aż tyle, ale czułam że gdzieś tam jesteś i wierzyłam Tobie. Wiem, że to się skończyło ale i tak fakt, że będziemy musieli się spotkać nie pomaga w zamknięciu tego rozdziału. Przykre jest jednak to, że zostałam sama zostawiona samej sobie w najgorszym momencie mojego życia. Gdzie tak błagam o czyjąś uwagę. Czasami już tak jest. Po prostu się rozpadasz bo brak Ci już sił.

View more

Opowiedz mi trochę o sobie!

Kończą się wakacje, najlepiej to gdyby jeszcze ten cały pieprzony rok się skończył. Ale nie można od życia wymagać za dużo, prawda?
Co mam opowiedzieć o sobie? że stałam się cyniczna?
Że liczą się dla mnie pieniądze? że udaję twardą na zewnątrz a w środku jestem panicznie miękka i bojąca się?
Nie jestem w stanie sobie poradzić z otaczającym mnie światem, z przeciwnościami i tym co powinnam dalej począć.
Mój tata znów wylądował w szpitalu, choroba postępuje z chwili na chwilę jest coraz gorzej a ja sama nie wiem co mogę zrobić. Wakacje minęły mi bardzo samotnie, mogę powiedzieć że nawet trochę podróżowałam ale samotnie, czułam się tak przygnębiająco, przez to co mnie otaczało, że nie potrafiłam w pełni cieszyć się z wyjazdu i czerpać tego co najlepsze. To przykre, że ludzie tak zawodzą. Obiecują że będą, że nie zranią a potem stajemy się dla siebie zupełnie obcy. Kończą się wakacje, dla mnie to tylko pora roku, wcale nie odczułam aby były to wakacje, bo pracowałam, naprawdę ciężko pracowałam aby mieć coś dla siebie, aby stanąć na nogi. Nie idę dalej zdobywać wiedzy, będę pracować, może się wyprowadzę, całkowicie zmienię otoczenie i będę pracować ciężko. Chyba tylko praca przynosi mi ukojenie, nie mam czasu myśleć. Gdy od 8 rano wracasz na 19 to naprawdę nic Ci się nie chce, wstawiłam pranie, zaraz idę zjeść kolację ale najpierw muszę ją sobie zrobić, spakować się na jutro i już tak nie mam siły że padam o 22-23. I tak bez końca zamykająca się fortuna upokorzeń, bólu, zmęczenia i tęsknoty. Nie mogę nic zrobić, wierzyć, marzyć? Na co to komu, jak proszę aby spełniły się moje marzenia i pragnienia i chociaż aby mój tata był zdrowy, aby miał na tyle siły by mógł przyjeżdżać do nas... No ale nic, zdecydowanie jedno wielkie nic. Nikt nie jest w stanie mnie usłyszeć i mi pomóc. A ja proszę o zdrowie dla niego i siły dla siebie, tylko tyle.

View more

Co twoim zdaniem oznacza słowo "szczęście"?

I tutaj właśnie wszystko się zaczęło.
Kraków, nie jest mi obcym miastem, mam do niego ogromny sentyment i na zawsze pozostanie moim jednym z ulubionych i najpiękniejszych miast na świecie. To moje miasto.
Miasto które widziało moje miliony wylanych łez, które czuło moje dudniące serce kiedy biło przed randką, uciekające tramwaje, i ten cudowny zapach. Ukochane lody, ulubione restauracje i za cudowne spacery nad Wisłą. To było, a co jest teraz? Nie znam definicji słowa szczęście. Zatraciłam i pogubiłam się totalnie. Wolałabym by mnie zostawił niż tkwić w totalnej niewiedzy i braku poczucia bezpieczeństwa. Spotkamy się by spojrzeć sobie ostatni raz w oczy i co powiemy? żegnaj czy powodzenia w życiu? Wczoraj jechałam jeszcze stojąc w autokarze całą drogę do Krakowa pełna nadziei, smutna z powodu pożegnania z rodzicami, ale pełna nadziei, liczyłam że to się jakoś poukłada i wyjaśni że prawda nie będzie aż tak bolesna a uderzenie nie będzie aż tak mocne i bolące. Jednak prawda wisiała w powietrzu już od dłuższego czasu a w ten sobotni jakże ciepły wieczór jadąc autobusem wiedziałam że coś pęknie, jednak nie sadziłam że tak prędko nadejdzie koniec mojego świata. Jestem inna, cholernie inna, lubię tą swoją inność. Zawsze się staram, poświęcam siebie, oddaję siebie by ktoś był szczęśliwy, próbuję, nie raz poświęcam nade wszystko, trochę przykre to jest, nawet strasznie przykre, że potem dostaję po dupie i mocno odpowiadam za to że byłam dobra dla kogoś. Nie wiem jaka czeka mnie przyszłość, chcę deklaracji, chcę wszystko wyjaśnić do końca sierpnia, żeby we wrześniu zacząć wszystko od nowa. Naprawdę upadłam, nie wiem czy będę w stanie się podnieść i spróbować pójść dalej.
"Kocham to miasto, zmęczone jak ja"

View more

Proszę, zabierz mnie we wspomnienia...

Za tydzień w końcu stąd wyjeżdżam. Uwielbiam jeździć nocą samochodem, będzie do pokonania ponad 15 godzin cudownej odskoczni. A gdzie się wybieram? W miejsce gdzie wiele się zaczęło, wiele przeżyłam i wiele doświadczyłam. Dwa lata temu byliśmy w tym samym świecie, tak blisko siebie i tak niebezpiecznie elektryzująco. Nie znałam Ciebie, ale to krótkie wyrwane z kontekstu spotkanie na pewno wywarło na mnie jakieś wrażenie, dałeś poczuć to co nieuniknione i co było oczywistością. Nie spotkamy się już nigdy. Wiem to i zdaję sobie z tego sprawę ale wiesz co jest ekscytujące? Właśnie wspomnienie i to co wydarzyło się wtedy w górach 8 czerwca 2016 roku godzina 22:00. Potem zobaczyłam Ciebie jeszcze jeden jedyny raz i wiesz co? Uśmiecham się teraz, do laptopa bo zmieniło się tak wiele, tak dużo ludzi jeszcze się przewinęło przez moje życie a ile jeszcze więcej się przewinie? Ile mężczyzn mnie zaliczy, ile zdobędzie a ile okaże się kandydatem na ojca mojego dziecka? Jestem młoda nie piję, nie palę i nie biorę narkotyków za to jestem uzależniona od mężczyzn. Od poznawania ich, dania się poznać, stworzenia historii, świata by potem wszystko pękło jak bańka mydlana, cóż.. do tego jestem stworzona. Uwielbiam słuchać ich głosu, poznawać jak mają na imię i sprawiać że się zauroczę w nich, uwielbiam kiedy pierwszy raz pójdziemy do łóżka a ja wyjdę albo z trzęsącymi się nogami albo z jedną wielką frustracją i niepohamowanym apetytem, że nie dałeś rady aby mnie zaspokoić. Wspomnienia są najbardziej namacalnym dowodem że coś się wydarzyło. Lubię do nich wracać, wtedy pamiętam jak rok temu byłam zdruzgotana, jak się bałam i jak poznałam kolejnego mężczyznę, który znów okazał się pomyłką i tak niekończąca się opowieść ale i tak nigdy nie zapomnę naszego pierwszego spotkania, było zabawne. Jak potoczy się moje dalsze życie? Tego nie wie nikt, nie mam planów, nie mam marzeń,nic mnie nie trzyma jestem po prostu wolnym człowiekiem, który może wszystko i nic, tylko ode mnie zależy jak potoczy się moje życie i czy będę w stanie sprostać bycia w pełni dorosłemu. Za parę dni moje
"oczko" 21 urodziny, świat nieubłaganie zapieprza a ja żyję w dążeniu do celu i szukaniu mężczyzn. Czy jestem dorosła?

View more

Czego dokładnie teraz chcesz?

Odpoczynku, miłości oraz wakacji.
Mam dwie rzeczy z których bym chciała, mam odpoczynek, wakacje, dopiero się aklimatyzuję u rodziców, przyleciałam do nich w czwartek a już szukam miejsca na koniec lipca, żeby stąd uciec i pojechać na wakacje, czyż to nie jest cudowne? Oczywiście że jest, nawet bardzo. Szukam czegoś w górach, co prawda podróż do polski będzie trwała 12 godzin, ale mimo to chyba tam chcemy spędzić wakacje do naszych ulubionych miejsc, gdzie odkrywaliśmy miejsca od dziecka, do których jesteśmy przywiązani. Chyba będą to góry, nie przepadamy za morzem choć na dobrą sprawę czas pokaże jakie miejsce uda się nam zarezerwować. Aż nie chcę wracać do szarej i ciężkiej rzeczywistości w zasadzie obecnie nie trzyma mnie nic nigdzie, ale może właśnie przez to tak ciężko podjąć decyzję? Te słuszne i te rozsądne, te potrzebne i te które pozwolą odnaleźć mi miejsce na ziemi. Minął miesiąc od naszego spotkania, a zapewne do kolejnego minie znów miesiąc. Dwa miesiące rozłąki i to najlepszy okres czyli wakacje- jednym słowem mówiąc beznadzieja. Zamiast spędzać czas razem, opalać się, chodzić na długie spacery razem za ręce, to my jesteśmy osobno i dzielą nas tysiące kilometrów. Co mogę powiedzieć, tamte wakacje były najgorszymi jakie dotychczas mogłam sobie wymarzyć- te? Nie wiem, dla mnie trwają 3 dzień wcześniej pracowałam ciężko, załatwiałam resztę spraw, a praca nie sprawia że są "wakacje" Chciałabym kogoś poznać, przypadkiem? Tak po prostu? Po prostu kogoś z kim mogłabym dzielić siebie, swoje dni i całe życie, kogoś kto sprawiłby że te wakacje jeszcze będą wyjątkowe. Zaraz położę się na łóżko i będę czytać ulubioną książkę, wzięłam ze sobą aż cztery na miesiąc, zasadniczo to niewiele, ale ostatnio cierpię na chroniczny brak weny do czytania, ale najprościej potrzebuję po prostu odpocząć i chyba zresetować swój mózg i oczy. Życzę wam aby wasze wakacje były naprawdę udane i abyście wykorzystali każdą możliwość. Czy to pracując-zbierając na wymarzone przyjemności, czy to leniuchując, szukajcie pozytywów i czerpcie przyjemność.

View more

Co leży na dnie oceanu Twojej duszy?

Strasznie mnie zdenerwowało to, że ludzie mnie oceniają.
Czujecie żal po mojej ostatniej odpowiedzi? Czujecie wstyd?
Przykro mi, że odważyłam się napisać prawdę i jestem przez to potępiana. Dałeś mi unfollow? I myślisz, że mnie to obejdzie?
Piszę przede wszystkim dla siebie, więc odpowiedź brzmi nie.
Czuję poniekąd rozdarcie, naprawdę mocne rozdarcie. Pomiędzy tym co dobre a tym co jest obecnie w moim życiu.
Czy gdybym wiedziała jaka przyszłość mnie czeka, którą drogą bym poszła? Strasznie się nad tym zastanawiam, gdybam, rozmyślam i oczekuje rzetelnych odpowiedzi. Ale od kogo je dostanę skoro nie od samej siebie? Wakacje u mnie już trwają już sporo czasu a ja tego w ogóle nie odczuwam.
Przez pracę, przez obowiązki? Nie jestem w stanie cieszyć się w pełni tym co mnie powinno cieszyć. Za 5 dni wylatuję, może to sprawi że poczuję ten wiatr we włosach i będę miała całkiem inne spojrzenia na otaczający mnie świat :) Pojawia się w mojej duszy na pewno tęsknota. Ale co człowiek może poradzić na tęsknotę? Najlepiej ją ugasić, ale ja póki co nie mam aż takiej mocy i odpowiedzialności, co mnie męczy. Roztroiły mnie również pytania tutaj, oczywiście że staram się nie przejmować falą tzw hejtu, ale on i tak dotyka nas w mniejszym lub większym stopniu .. Dlatego przez parę dni postanowiłam że nie będę tutaj wchodzić i mimo wszystko odsapnę od wielu rzeczy. Czeka mnie uciążliwe pakowanie, niestety nie lubię tego robić, jest to chyba najgorsza rzecz. Czy ja go kocham? Nie wiem, nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie, wiem że na pewno tęsknie i darzę go uczuciem wyjątkowym ale co z tego wyjdzie? mija już tyle miesięcy a raz jest dobrze raz gorzej ale w ostatnim czasie chyba nie jest w ogóle i to mnie najbardziej boli i prześladuje.

View more

Seks bez miłości – tak czy nie i dlaczego?

Jestem aż zestresowana że takie właśnie pytanie pojawiło się na moim profilu, gdyby ktoś mnie znał, wiedziałby że w moim wypadku na to pytanie jest tylko i wyłącznie jedna odpowiedź.
Seks bez miłości, czy bez ślubu, czy bez uczucia istnieje.
W moim życiu przejawia się on nie raz, nie dwa, a ciągle. Bo moje życie po prostu na tym właśnie polega. Nie będę mówić że nie czuję nic. Bo żeby miało to jakiekolwiek odniesienie to po prostu potrzebuję to poczuć-odczuć i po prostu potrzebuję wiedzieć że to jest właśnie to. Potrzebuję czułości, pożądania, chęci i przede wszystkim by wiedzieć że przyniesie mi to frajdę, przyjemność. Ale powiedzmy sobie prawdzie w oczy. Komu seks nie przynosi żadnego ukojenia? No komu? Niech się odezwie do mnie choć jedna osoba, która nie czuje się lepiej po seksie no serio. Chętnie ją poznam... Uwielbiam gdy po seksie zostają ślady, nie tylko te cielesne ale również te na duszy te na sercu i te w naszej pamięci, które zapamiętujemy potem na długie lata. Ma szybciej bić serce, masz dyszeć, masz czuć się pożądana, mają aż iskry lecieć taka jest prawda do jasnej cholery. Wiele ludzi zaniedbuje strasznie swoje relacji, związki, sprawy seksualne. A potem się dziwić że osoba szuka kogoś na boku, że są rozpady małżeństw i że świat się kończy. No a jak ma się nie kończyć skoro dana osoba nie chce być przy kimś, nie chce dawać jej tego co obiecywała a sama również nie chce otrzymywać największej przyjemności? Ludzie seks, pozwala uwolnić endorfiny pozwala wykrzesać z siebie to co najlepsze i osiągnąć w pełni spełnienie. Naprawdę sobie tego odmawiacie ? Nie jestem specem w tym temacie, ale nie potrafię żyć bez seksu, oczywiście mowa o zdrowym rozsądku. A osoby, które są w stanie w pełni żyć bez tego dla mnie są po prostu inne. Nie oceniam nikogo, ale to moje uzależnienie i czerpanie największej satysfakcji.

View more

Co lubisz?

Zdecydowani i na pewno nie siebie.
Nienawidzę wręcz siebie, nie dbam o siebie i się nie staram. Jeszcze ktoś ma jakieś pytania do mnie? służę pomocą... i na tym by się kończyła cała moja praca.
Uwielbiam tak wiele rzeczy, niestety w wielu nie mogę się oddawać realizować i spełniać zdobywając to co niemożliwe. Niestety jesteśmy ograniczani przez otoczenie bardzo. Uwielbiam wtulać się w jego silne i często zimne ciało, dlaczego zatem robię to tak rzadko? Niestety to wina otaczającego nas świata i wielu przeciwności, które czyhają na nas jak chociażby odległość, chęci czy chociażby różne poglądy. Uwielbiam siebie bardziej kiedy po prostu jestem obok niego. Jesteśmy tak skonstruowani że potrzebujemy naprawdę osób bliskich naszemu sercu do normalnego funkcjonowania, a często zostajemy sami i musimy znosić wszystko to co życie dla nas pisze. Może to dziwne i niebezpieczne ale lubię wieczorne spacery, z słuchawkami w uszach, lekkim podmuchem zimnego wiatru i samotnością. Będąc w zeszłym roku u rodziców wcale nie wściekałam się na mamę że muszę chodzić z naszym psem ostatni raz. Wręcz przeciwnie sama go zabierałam i spacerowaliśmy samotnie ciemnymi ulicami.Lubię podróże, wycieczki, lubię góry to one potrafią się oderwać od tego całego syfu, który nas otacza. I ostatnia a chyba zarazem najważniejsza rzecz w moim życiu to to kiedy mówi że JESTEM JEGO Dziękuję.

View more

Masz okazję sprawić, że jedna osoba będzie całkowicie szczęśliwa, ale nie możesz to być Ty. Kto to będzie?

"- Gdybym ja umierał na raka, cierpiał okrutne bóle i poprosił cię o skrócenie męczarni, czybyś to zrobiła?
- Tak - odparła Allie bez wahania. - Ale zaraz potem zabiłabym siebie.
Cam mimowolnie rozdziawił usta ze zdumienia.
- Ponieważ czekałaby cię kara za zabójstwo? Gnębiłyby wyrzuty sumienia?
- Nie. Ponieważ ciebie by już nie było."
Może wydawać się to dziwne, ale nie dałabym tego "prezentu" ani żadnemu mojemu byłemu ani żadnej mojej bliskiej koleżance czy chociażby przyjaciółce o i le w ogóle taką posiadam- o nie, z pewnością nie. Zatem komu bym podarowała taką możliwość aby ktoś był szczęśliwy. Chciałabym żeby tą osobą był mój tata. Mój ojciec od roku umiera, dokładnie od 14 lipca kiedy dowiedzieliśmy się wszyscy że rak go zjada od środka. To nic prawda? To nic że rak go atakuje, przeskakuje na każdy jego organ a lekarze odmawiają pomocy czy po prostu leczenia. Usuwając od środka powoli człowieka. Wiele razy wykrzyczałam mu że go nienawidzę i było to w nerwach, nie zawsze przemyślane, ale wiele razy powiedziałam złe słowa. Nawet teraz w chorobie się kłócimy, tęsknimy, chcemy się widzieć- dlatego że bardzo rzadko mamy możliwość się zobaczenia a po mimo to i tak się kłócimy i spieramy o totalne głupoty, ale takie już chyba mamy charaktery. Może i to przykre ale chciałabym by był szczęśliwy, chciałabym mu ulżyć bólu, cierpienia, smutku i tego wszystkiego. Tego czekania na śmierć, bo gdy jesteś starszym człowiekiem jesteś na nią przygotowany a będąc w wieku 50 lat, gdzie dopiero minęła połowa Twojego wieku Ty jesteś ciężko umierający i nie wiesz kiedy Ciebie trafi, kiedy po Ciebie przyjdzie, kiedy to się stanie. To jest chyba najbardziej ciężkie w tym wszystkim i wyniszczające organizm, to po prostu jest prze ogromny ból i smutek. Trzeba być na to gotowym, bo gdzieś za rogiem śmierć czyha na Ciebie. Mam po prostu dość tego oczekiwania, więc doskonale zdaje sobie sprawę jak bardzo musi być przerażony mój ojciec.
Miłego dnia.

View more

Jesteś przesiąknięta emocjami, dajesz do myślenia. Byłoby grzechem nie zostać tutaj.

Nie mogę się ostatnio skupić na niczym.
Czuje że moje życie rozpada się na kawałki a ja po prostu nie mogę z tym nic zrobić, nie mogę tego naprawić, nie mogę sprawić by było inne. Owszem emocje się wylewają ze mnie, niestety nie zawsze te dobre i często trudno o cokolwiek dobrego w moim życiu. Często a nawet bardzo , trudno jest mi zapanować nad sobą. Wybucham, rozklejam się i tracę równowagę, wewnętrzną harmonię osobistą, tak po prostu to wygląda. Czy w moim życiu musi być taki pieprzony po prostu rozgardiasz? Czy musi się tak wszystko zlewać w całość i jednocześnie sprawiając że tym przesiąkam i mam dość? Czy Ty w ogóle jeszcze o mnie pamiętasz? Pamiętasz mój smak, zapach? Po co ze mną jesteś? Po co łączymy się prawdopodobnie w jedność? I co ja powinnam się zrobić? Zamknąć na nich wszystkich? Odciąć, przestać w żaden sposób ingerować w uczucia, tylko pozwolić działać rozkładowi, które mnie zabija? Emocje to cholerne skurwysyństwo, które dotyka i niszczy każdą napotkaną osobę na swojej drodze. Ostatnio nawet moje wpisy tutaj nie są takie rozbudowane, pełne, długie jak kiedyś. Po prostu się staczam, niestety na złe. Totalnych głupot pozapominałam na maturze, nie były w tym roku bardzo trudne, wymagające. Jednak za te głupoty powinnam odpłacić palcem, albo kawałkiem mózgu bo nie wiem gdzie go zgubiłam. Gdzie te noce? Wory pod oczami, że gdy nie spałam to nie było to spowodowane nauką czy lękami a rozmową czy zabawą do białego rana u Twojego boku? Co się z nami stało? Co stało się z tą naszą beztroską zabawą i tymi wszystkimi rzeczami, które nas łączyły. Jak pogodzić tęsknotę za osobami mi bliskimi? Czuje się tak jakbym była jedną wielką chodzącą porażką, czy tak w ogóle można?
Dziękuję, do widzenia.

View more

Czy potrafisz docenić prostotę w relacji, drobne, czułe gesty? A może wciąż oczekujesz spektakularnych akcji? Miłego wieczoru ;)

Kacper
Chyba jestem zbyt młoda i jednak oczekuję czasem tej spektakularnej akcji, tej magii, zaczarowania, wybuchowości i namiętności.
Tak zdecydowanie namiętności. Namiętność odkrywa bardzo dużą rolę w życiu młodego człowieka, ciągły pociąg do drugiej osoby, ciągłe zdobywanie siebie nawzajem :)
Oczywiście że potrafię docenić drobne gesty, to człowiek uczy się z czasem, poznaje siebie, odkrywa i po prostu uczy dostrzegać drobne gesty, słowa, czułe rzeczy. Kiedyś nie potrafiłam się totalnie cieszyć z drobnych i małych rzeczy. Niestety często ciężko dostrzegać siebie nawzajem, ludzie w dzisiejszych czasach są mocno ograniczeni, patrzą tylko na swoje zachcianki, patrzą na to aby osiągnąć jak najwięcej kosztem innych. Gdzie jest ta miłość, uczucie, które towarzyszyło kiedyś? Namiętność, która łączyła dwójkę ludzi? To przykre jakie teraz relacje się budują, ale cóż takie jest życie, młodzi nie chcą budować nic, a osoby dorosłe, dojrzałe i odpowiedzialne często są zajęci.
I tak to wygląda, niestety po mimo że chciałabym coś zbudować, chciałabym coś osiągnąć to często nie mogę i nie jestem w stanie właśnie blokowana bo jak to w dzisiejszych czasach można darzyć kogoś uczuciem?

View more

Za czym najbardziej tęsknisz?

#ML Marciaa ❤
Czy to nie jest przerażające, że ten raz kiedy z kimś rozmawiasz zawsze może być waszym ostatnim razem ...? Pamiętaj o tym.
Weszłam na jego profil i przeglądałam zdjęcia jego byłej. Głupie prawda? Dlaczego my nie możemy być szczęśliwi? Nie czuję zagrożenia z jej strony, ale nie czuję się w ogóle stabilnie. Przecież to tak krótko trwa. Może nie powinnam w to wchodzić w ogóle? Tylko ten czas skupić się na nauce na egzaminach, na maturach? Siedzę i łzy cisną mi się same do oczu ale z jakiego powodu. Łudzę się jak głupia że napisze dobranoc że może jednak coś. Czy to serce ogłupiało czy do reszty już sama nie wiem jak powinnam postępować. Na pytanie odpowiadałam już setki razy, może nie dokładnie takie samo ale bardzo podobne. Najbardziej tęsknie za rodziną, zdecydowanie ich mi brakuje, a bycie rodziną na telefon nie działa w głównej mierze dobrze. Widywanie się 4-5 razy do roku również nie wróży sukcesów życiowych w relacjach. Tęsknie za nim, owszem spędzamy razem trochę więcej czasu, życie nam się jakoś kręci. Staram się dla niego ale już chyba przekroczyłam pewną granicę bo łzy cisną mi się same do oczu nawet gdy jesteśmy razem obok. Wiesz co? Jestem dumna, bo nikt mi nie zarzuci że się nie staram, nikt mi nie powie że czegoś nie robię, nikt mi nie powie że nie osiągam nic. W weekend pracuję po 12 godzin nie mam czasu dla siebie, w tygodniu siedzę tylko w repetytoriach i rozwiązuję matury z poprzednich lat. Tak ma wyglądać życie w pełni zdrowego i młodego człowieka? Wiecie co tęsknie czasem za przeszłością, za tym co było. Wielokrotnie sobie powtarzałam i powtarzam nadal że nie wolno zerkać wstecz. A mimo wszystko zastanawiam się co u nich słychać, dlaczego odeszli. Dlaczego pozostawili mnie samą mówiąc że będą na zawsze? Tak wygląda życie i powinnam się do tego przyzwyczaić, przyszłość nie będzie mnie zawsze głaskać po główce i mówić tak tak rób tak dalej. Ale mimo wszystko gdy przewinie się jakaś sytuacja, przyśni jakiś sen i to zawsze pozostaje w głowie, na zawsze pozostaje jakaś część w sercu, na zawsze odczuwa się inny puls. A co gdybyś teraz zadzwonił a ja spojrzała na ekran telefonu. Myślisz że serce by oszalało? Zdecydowanie to tylko wyobraźnia i fantazja. Ale pamiętam was wszystkich, bo każdy z was coś dla mnie znaczył i bynajmniej ja nie zapomnę was nigdy.

View more

czy zwycięstwo nad sobą samym to zwycięstwo czy porażka?

Magiczne dwa tygodnie, po prostu magia aż do takiego stopnia że znów siedzę w ten nudny wieczór i pije wino. Wiedząc że jutro czeka mnie ciężki dzień.
Dostałam pracę, od co. Gdyby kłopotów, zmartwień i nauki było mało. W weekend spędzam w niej czas do 23. Może być całkiem ciekawie, może nie będę myśleć aż tyle? Może zapomnę? Ogarnia mnie śmiech jak pomyślę o tych żałosnych tygodniach, miesiącach które mnie czekają. Moja przyszłość leży pod wielkim znakiem zapytania. Do tej pory brałam dwie opcję- wyjazd, albo pozostanie tutaj i zostanie w tym łez padole. No właśnie a co gdyby nie wyjechać ani do rodziców, ani tutaj zostać? Zniknąć? Po prostu, nikomu nie powiedzieć gdzie, uciąć wszelkie kontakty, nawet z rodziną. Potrafilibyście? Czy zwariuję? Mój wziął idealną linię obrony. Gdy go pytam co mam zrobić, mówi żebym wypisała plusy i minusy, zsumowała je i wtedy wyjdzie co mam zrobić. Życie nie można opierać na plusach i minusach, bo wtedy nic byśmy nie osiągnęli. Planuję ogłosić tą jakże interesującą wszystkich informację przy obiedzie- małym przyjęciu w dniu swoich urodzin. Ale to nie będzie byle co. A gdyby tak powiedzieć wszystko to co leży nam na wątrobie? Gdyby po prostu powiedzieć wszystko, czy wtedy poczułabym się lepiej? Dobre pytanie. Może powiem każdemu co o nim myślę i jak bardzo niektórych osób nienawidzę? Czy osiągnę wtedy zwycięstwo, czy będzie to dla mnie porażka? Wielu osobom chciałabym powiedzieć co o nich myślę, jednak boję się co o mnie pomyślę, jak typowy człowiek boję się konsekwencji, które za sobą niesie powiedzenie prawdy. Wiecie co? Jest mi niesamowicie przykro że muszę żyć w społeczeństwie gdzie niestety musimy kłamać, nie możemy powiedzieć prawdy, musimy udawać, kryć się i zakładać maski. Nie wiem kim jestem i nie wiem co chcę. Nie jestem w pełni szczęśliwa w swojej relacji, nie jestem na pewno szczęśliwa w swojej skórze, nie jestem szczęśliwa w miejscu w którym obecnie jestem. Nie jestem szczęśliwa w ogóle. Czy tak ma wyglądać życie w pełni zdrowej i młodej osoby? Jeżeli tak to ja stopuję. Życie ma się tylko jedno, więc dlaczego nie mogę żyć tak jakbym chciała? Dlaczego dotyczą mnie pewne ograniczenia? Dlaczego nie mogę być w pełni szczęśliwa i podbijać świata? Zrobię miskę pełną truskawek, obejrzę film i pójdę spać. Jedyny wolny wieczór, spędzam samotnie w domu, w ciszy, nasłuchując czy przypadkiem ktoś nie próbuje wkraść się do mojego domu. Czy tak właśnie powinno wyglądać życie? Nawet mój własny pies nie wita mnie od progu gdy przekroczę drzwi, bo jest daleko, daleko stąd. Samotność przytłacza i ogranicza.

View more

pamiętaj jedynie, że należysz do mnie

Nie należę do żadnego miasta, oraz do żadnego mężczyzny.
Należałam do dużej ilości osób, które przewinęły się przez moje życie, wstyd przyznać ale tak właśnie było. Wstyd a może i nie, matka uczyła że wstyd to kraść. Zaraz matura, poważne przedsięwzięcie w moim życiu w ogóle o ile mogę to tak nazwać, potem 21 urodziny, ale ten czas ucieka. Wiele osób mówi bym uciekała z kraju, inni bym została, chyba pogubiłam się w wyborach i nie wiem do końca co mam zrobić, nie wiem co czynić, jak żyć. Ostateczną decyzję podejmę końcem sierpnia, kiedy to będę musiała się albo spakować albo podjąć próbę życia tutaj. Wybory od zawsze były ciężkie i nigdy nie były moją mocną stroną. Lubię należeć do kogoś, uwielbiam gdy ktoś o mnie dba, wiem że mu zależy, jednocześnie jest silny i twardy. Ale chyba te moje wyobrażenia coraz bardziej odlatują w nieznaną przepaść a jedyne co mi zostaje, to książki, ostatnio na miejsce moich ukochanych weszły te naukowe, ale cóż z każdej strony czuję nacisk więc zdać trzeba. Choć między prawdą, nie zależy mi. Gdyby była możliwość nie podeszłabym do tego, ale rozsądek podpowiada coś innego. Ostatnio źle sypiam, gorąco, zimno na przemian. Śnią mi się osoby, które kiedyś były w moim życiu, niewiele znaczące ale przecież pamięta się ich wszystkich prawda? Siedzę teraz z drinkiem i jest mi lepiej, zaraz muszę spakować repetytoria, bo jutro póki co trzeba się udać na zajęcia, o świadectwie z czerwonym paskiem już dawno zapomniałam. jak to jest że przez 3 lata ostatnie miałam a teraz nie? Ostatni rok i tak zaprzepaścić swoją okazję, choć na studia świadectwo z paskiem mi nie jest potrzebne a nawet póki co i na nie się nie wybieram.
Nawet nie wiem czy chcę poznać wyniki egzaminów. Zostały mi również dwa miesiące by zdać prawo jazdy- oczywiście że tego nie zdam, chyba straciłam już jakiekolwiek nadzieję na lepsze jutro. W czwartek może wybiorę się na rozmowę z psychologiem, ale czy to dobre? Jemu trzeba powiedzieć wszystko, od a do z o sobie. Mój mężczyzna stwierdził że mam objawy choroby pt "borderline" sama nie wiem czy powinnam w to wierzyć czy nie, z jednej strony takie znajome, bliskie, z drugiej? Odrażające. Co mam odpowiedzieć że mnie z nimi łączy jeden zawsze mianownik? pt tyt "seks" ? Albo mi nie uwierzy, albo zacznie co gorsza z tego leczyć. Mam złe poświadczenie o takich osobach, z przeszłości, niestety z przeszłości ich znam, nikt mi nie pomógł. Pamiętam tylko rodziców, wysypujących pieniądze, a oni nie potrafili wyprowadzić mnie z ...? No właśnie z czego? Robię co mogę by być twardym. By udawać, że jestem silna i mogę to udźwignąć. Lecz taka jest prawda, że nie czuję w głębi serca bym była tym kim chciałam być, kim planowałam być. By być szczęśliwą. Pogubiłam się w tym życiu, które tak bardzo dało mi popalić, to teraz się wypięło na mnie i stawia coraz wyższe wymagania, chyba chcę bym w końcu na dobre straciła drogę, którą powinnam podążać. No i co ja mam zrobić w takiej sytuacji?

View more

Next