Ask @Bactrius:

Lepiej kochać, czy być kochanym?

Myślę że każdy człowiek jest przez kogoś kochany, my ludzie często tego nie dostrzegamy ale tak jest, to nie jest tak że zawsze jesteśmy sami bo zawsze znajdzie się ktoś kto może nas wyzwolić. Ktoś zawsze się stara nawet najmniejszym gestem, ktoś zawsze się stara pocieszyć słowem, uśmiechem..czymkolwiek..Niestety serca z kamienia nie chcą tego zrozumieć, moje kamienne serce również nie chcę..Jest zbyt twarde by mogło coś poczuć i zbyt zamknięte by cokolwiek mogło się do niego dostać...Moim zdaniem o wiele ważniejsze i sensowne jest to aby kochać, aby kochać wszystkich, a nie tylko wybrane jednostki które na to zasługują..Dla mnie ludzie którzy potrafią to czynić naprawdę są herosami, ktoś kto potrafi zlewać wszystkie ataki i rany a zarazem kochać kogoś bezgranicznie jest bohaterem....Osobiście sądzę że skala mojej miłości jest słaba, a jeżeli chodzi o dojrzałych mężczyzn to w tym wszystkim miłości nie ma w ogóle..ten fakt jest moją tragedią..ten fakt jest nożem w moim sercu.

View more

jeszcze będziesz szczęśliwy.

Ja wciąż szukam tego szczęścia ale go nie znajduję, nie wiem w czym mam je znaleźć i gdzie. Nie prawdą jest to że da mi je Bóg bo szczęście z nim było jedynie znieczuleniem bólu, jakąś marną chwilą która przemijała jak godziny na zegarze, a ja nie chcę zwodzić się nadzieją w czymś nietrwałym co przemija rozdzierając mi serce. Moje myśli coraz częściej skłaniają mnie ku stwierdzeniu że to człowiek jest największym szczęściem w moim życiu, tylko człowiek...nie Bóg ani nic innego po prostu tego szczęścia mi nie zapewni bo to człowiek może wydusić łzy z moich oczu...Ja potrzebuje ludzi,,,potrzebuję kogoś komu będę mógł zaufać i powierzyć moje największe sekrety wiedząc że ta osoba mnie nie zrani....Ja już dawno przestałem rozumieć szczęście wynikające z wiary katolickiej..wybaczcie ale dla mnie oznacza to jedynie lęk przed stratą i udawanie że jest lepiej albo że coś się zmieni...dla mnie to coś złudnego...Wybaczcie że tak to brzmi ale do spowiedzi chodziłem chyba po to aby wysłuchał mnie człowiek, a nie Bóg......To miłe że tak dobrze mi życzysz ale wiem jedno, że moje szczęście zależy od ludzi, wiara w coś czego nie widać zamyka mnie na nich i mi to szczęście odbiera..W tej chwili to człowiek jest dla mnie najcenniejszy.,,Pragnę człowieka..

View more

*Zbeer pyta* Miewasz skojarzenia? Z czym najczęściej? ^^

Wiesz co...najczęściej miewam skojarzenia z seksem....często mam ochotę się ruchać z kim popadnie i robić to z kimś aż do utraty tchu...Myślę że tak naprawdę jestem zwykłym erosomanem i nie zasługuję na szacunek kogokolwiek....Często gdy widzę nadmiernie obdarzonego naturą faceta to mam ochotę go wylizać od góry do dołu, mam ochotę stać się jego laleczką wudu i odprawiać z nim magiczne rytuały...Obecnie szczerze ci powiem że tak naprawdę wszystko kojarzy mi się z seksem...jem parówkę i od razu i kojarzy mi się z kutasem, widzę faceta z brodą mam ochotę mu wylizać....Jestem zwykła pedalską...k*rwą ...Ludziom takim jak ja wszystko kojarzy się tylko z jednym.

View more

Widzę, że strasznie się rozpisujesz w swoich odpowiedziach, to poniekąd dobre, chcesz przekazać wszystko co wówczas masz na myśli, co czyni Twoj ask nieco nie dzisiejszy, i cenniejszy. Pozdrawiam.

Genofag wodzu
Mój ask to gówno które robię po to aby ktoś się nade mną zlitował.....Tak naprawdę w tym wszystkim nie ma żadnej twórczości ani jakiejś mojej jebanej marnej egzystencji....W tym wszystkim jest tylko i wyłącznie prośba do chuj wie jakich ludzi o to aby mi na daremnie pomogli wydostać się z tej jebanej pułapki w której jestem. Wiem że mojego aka nie da się czytać i macie rację pedały bo się nie da....Ten ask to nóż którym chcę rozk*rwić wasze dupska....Ten ask to gówno którym sram na cały świat i wiecie co...ja jestem z tego dumny....tak k*rwa, jestem z tego dumny że chej.....nawet jak jestem teraz najebany i cisnę z tej odpowiedzi łacha to jestem dumny ...hahaha XD Pozdro

View more

Co mogłoby w pełni Cię uszczęśliwić? :)

Mati
Dobry alkohol i paczka mocnych papierosów.....ewentualnie spotkanie z osobą która zryła mi mózg chyba jeszcze bardziej od mojego ojca.....Moje szczęście jest proste i nie marzę o rzeczach wielkich, nawet sobie ich nie wyobrażam bo wiem że są niedostępne. Zazwyczaj karmię swoje szczęście złem bo na rzeczy dobre mam odruchy wymiotne, po prostu je zwracam bo moje wnętrze tego nie potrafi strawić....a karmię się głównie pożądaniem, pożądam przystojnych dojrzałych mężczyzn, oglądam pornografię, masturbuję się przy niej...i w pewnym sensie to zapewnia mi szczęście...zapewnia mi je i pragnę tego szczęścia pomimo wszystko...Pragnę mężczyzny do którego mógłbym się przytulić i który pragnąłby mnie tak samo jak ja jego..Pragnę go pomimo tego jak wygląda ta miłość..Pragnę go do szaleństwa i zabijam się z tego pragnienia...Jestem gotowy dojść do końca i zginąć za jego miłość kimkolwiek byłaby ta osoba....Wystarczy mi tylko to aby był dojrzały i piękny, nie musi być bogaty i nie musi mnie kochać....chciałbym po prostu aby był..aby był przy mnie i zainteresował się mną jak pan bezdomnym kundlem..Codziennie usycham z tego pragnienia,,,zamieniłem się w pedalską k*rwę..

View more

Co cenisz w swoich przyjaciołach?

Nie mam przyjaciół...nawet mojej rodziny nie można nazwać przyjaciółmi bo nie jestem w stanie im zaufać w tak ważnej kwestii jaką jest moja orientacja seksualna. Moje stosunki z innymi ludźmi zawsze były i będą ograniczone bo nie ufam, po prostu nie jestem w stanie zaufać w pełni dosłownie nikomu...To dlatego jestem taki samotny i to dlatego tak trudno mi się żyję, po kilkunastu latach duszenia się w samym sobie aktualnie jestem już totalnie rozwalony, jestem rozwalony psychicznie i nie wiem co robić dalej, nie wiem w którą stronę mam iść i jak iść.........Jeden człowiek w przeszłości wiele mi w tym wszystkim pomógł ale niestety znowu się go boje......Boję się idealnych i miłosiernych ludzi, a on taki jest. On jest jak przyjaciel którego teraz nie mam bo straciłem go przez pożądanie....przez to że jestem jaki jestem, a on nigdy tego nie potępił i nie chciał mnie zmieniać.....Często oglądam jego zdjęcia, oglądam zdjęcia człowieka którego jednocześnie kocham i nienawidzę, człowieka który mnie przeraża i uwalnia za każdym razem gdy mu na to pozwolę..Chcę podkreślić że tym człowiekiem wcale nie jest Jezus i nie jest to jakaś artystyczna metafora...Po prostu tęsknie za kimś kto zbyt mocno dotknął mojego serca..tęsknie za tym jak narkoman który raz spróbował ciężkiego narkotyku...To co czuję w głowie się nie mieści i nikt mnie nie zrozumie..Tylko On albo Jezus w którego wątpię..

View more

i już pierwszy luty, tobie też tak szybko zleciał styczeń? ;) udało ci się przez ten miesiąc zrobić cos w kierunku twojego postanowienia nowororocznego? :D

M
Nie wiem co tu robię, powoli zapominam kim jestem. Rozpływam się w tym świecie i już na niczym mi nie zależy. Poddaje się wszystkiemu co mnie wiąże i nie podejmuję z tym walki idąc prosto w śmierć. Opętany smutkiem i nienawiścią trwam w bezruchu czekając aż ktoś rozbiję kamienną powłokę która mnie pokryła, niestety nikt nie przychodzi i nie przyjdzie, a ja wciąż będę sam. Chciałbym tylko aby to wszystko się skończyło....Nie chciałbym się zabić ani umrzeć tylko rozpłynąć się w powietrzu jak dym z papierosa, chciałbym zniknąć....Nieistnienie jest dla mnie czymś o wiele bardziej sensownym od miłości i tego całego na maksa trudnego świata....Nieistnienie to piękno i sens,

View more

Czy czlowiek jest skazany na cierpienie?

baby
Widzę ludzi ustawiających się w kolejce po to aby doznać spoczynku w Duchu Świętym, widzę ich, jestem bardzo blisko nich i sam mam ochotę doznać tego samego co oni jednak nie potrafię przemóc się na tyle aby to zrobić. Siedzę w ławce i czekam aż to wszystko się skończy, czekam na moment w którym wyjdę z kościoła i wrócę do mojego starego życia w którym nie ma niczego innego oprócz bezsensu. Widzę uśmiechniętych księży, widzę księży u których się spowiadałem ale nie śmiem do nich podejść ponieważ czuję się przez nich zagrożony, dobrze wiem że oni wiedzą o mnie wszystko dlatego się ich boję. Boję się ich spojrzenia które mogłoby patrzeć na moje spojrzenie pełne lęku i nienawiści, boję się ich oceny której nazwa brzmiałaby ''On jest gejem''. Straciłem dziś kolejną szansę na uzdrowienie i nie wiem czy będę miał kolejną, przed chwilą najebałem się na cmentarzu wypisując na śniegu słowa opisujące moje życie, a te słowa brzmią: smutek, lęk, nienawiść, śmierć, niemoc i pedał...to wszystko moje, to wszystko czego dziś nie mógł zabrać ode mnie Jezus.

View more

Czemu jesteś osobą tak religijną i pełną tak wielkiej nienawiści?

Jak człowiek religijny może być również nienawistny, przecież to się wyklucza. Nie jestem religijny, po prostu nie mogę uporać się z moją przeszłością która z religią jest związana. Religia przyniosła mi kiedyś uspokojenie, a teraz sprawia głównie ból i lęk. Nie wiem skąd pochodzi wiele uczuć we mnie i nie do końca jestem pewien czy to właśnie odejście od Boga kumuluje te wszystkie negatywne emocje. Jeżeli chodzi o nienawiść to tak przyznaję, jestem nienawistny ale to właśnie ten stan umysłu w którym aktualnie trwam się do tego przyczynia. Często nienawidzę tak po prostu, z byle jakiego powodu i za nic, często mam ochotę zniszczyć ludzi którzy sobie na to nie zasłużyli. Mam ochotę patrzeć że ktoś cierpi dlatego że ja cierpię, mam ochotę kogoś skrzywdzić dlatego że ja sam jestem skrzywdzony. Ludzie przestali mieć dla mnie jakiekolwiek znaczenie, stali się dla mnie obojętni i w większości obrzydliwi. Doskonale wiem że zasługuję na coś złego, doskonale wiem jak czuje się osoba zabijana nienawiścią...niestety w tej chwili nie mogę już nic na to poradzić..mogę tylko czekać, sam nie wiem na co.

View more

Byłeś kiedyś blisko z kobietą?

Nie i nie będę......Boję się takiej relacji....Nie potrafiłbym zapewnić kobiecie tego czego ona potrzebuje od mężczyzny ponieważ się nim nie czuję....Czuję się jak coś gorszego.....Kobiece ciało mnie nie pociąga...nie wiedziałbym jak mam się za nie zabrać i co z nim rozbić....Czułbym się bardzo niekomfortowo....Nie chcę nikogo zranić sobą i moim zachowaniem dlatego zawszę będę sam....tak jest lepiej.

View more

Uważasz, że umysł człowieka jest w stanie robić więcej? To znaczy wierzysz w telekinezę, telepatię, wychodzenie z ciała itd.?

Nie wierzę w umysł człowieka, nie wierze w jego siłę....Umysł to tylko kawałek bardziej znaczącego mięsa w ludzkim ciele, umysł to mózg który jak wszystko na świecie posiada również swoje wady....Umysł często kłamie nie wprowadzając człowieka na właściwą ścieżkę którą powinien iść i nie ma potęgi umysłu bo na świecie istnieje jedna potęga, potęga miłości w którą wierzę. Jest setki przeróżnych chorób psychicznych które jednoznacznie wskazują na to że umysł nie jest, a nawet nigdy nie był najlepszym wyznacznikiem ludzkiego przetrwania. Według mnie ludzie przetrwali przez wewnętrzne uczucia i miłość która pozwoliła przejść nam wszystko to co najgorsze.....Oczywiste jest to że umysł nie ma niczego wspólnego z telepatią, telekinezą, wychodzeniem z ciała bo są to zjawiska przekraczające granice umysłu i dziejące się poza nim. Takich rzeczy nie da się zrozumieć do końca bo człowiek puki żyję jest po prostu na to za tępy, to umysł który jest ograniczeniem nam na to nie pozwala, a wszelkie zjawiska nadprzyrodzone dzieją się gdy światy się przenikają...gdy Bóg chcę coś wykonać albo szatan manifestuję resztki swojej mocy. Oprócz tego co wymieniłaś wierzę przede wszystkim w dary ducha świętego..Dar prorokowania, Dar mowy językami itp....wierzę w moc medytacji ale nie koniecznie tej wschodniej, a raczej chrześcijańskiej przypominającej oddalanie się Jezusa na miejsca pustynne po to aby być w bliższej relacji z ojcem...Wierzę w rzeczywistość wielu niewidzialnych zjawisk ale nie potrafię uwierzyć na tyle aby doświadczyć ich mocy. Moc, miłość której doświadczam ostatnio przypomina telefon na niemalże wyładowanej baterii.

View more

Dokąd zmierzasz?

Tymbarkowy
Zmierzam do końca jak każda żyjąca wewnętrznie istota, zmierzam do królestwa śmierci jak dym z papierosa ulatujący do księżyca nocą. Płynę łodzią wśród starych drzew, rzeką której nie zna żaden człowiek prócz mnie......rzeka kręta zakręca się jak żmija, a ja zakręcam się wraz z nią i płynę dalej i dalej, aż do końca wszechświata. Płynę wraz z nią, wraz z nienawiścią i zazdrością, z rozkoszą i wstydem, z bólem i zbawieniem. Płynę przed siebie czując na sobie dotyk istot których nie dostrzega ludzkie oko. Istoty dobre i nienawistne, istoty niebiańskie i piekielne, one wszystkie są przy mnie i próbują przekonać mnie do swoich racji kładąc mi przed oczy rozkosz w różnych formach...Jedna rozkosz wyklucza drugą dlatego gdy wybieram jedną natychmiast znika inna...Jestem niezdecydowanym człowiekiem przez co rozkosz zmienia postać na moich oczach, zmienia ją ciągle i wprawia mnie w szał umysłu którego nie potrafię ogarnąć. Nurt wtedy przyspiesza, a krew gotuje się w moich żyłach tak jak teraz gdy to piszę staję się zwierzęciem pozbawionym kości.....Pogrążam się w tym wszystkim, mam dość tej wodnej wojny ale wojna w sercu trwa nadal..Łódź prawie się topi, a ja krzyczę do nieba czując nadchodzącą przepaść.......wszystko zmierza chyba tam gdzie powinno, wszystko zmierza do śmierci bo to śmierć nadała sens naszemu życiu ale jednak nic nie kończy się na krawędzi bo .......''On''.......zapisał się we wszystkim czego pragnę. On po prostu mi nie pozwala doprowadzając mnie do czegoś co prawdopodobnie nazywa się miłością, On nigdy nie jest niewłaściwy i nigdy nie rzekł nieodpowiedniego słowa, On stał się snem o którym już potrafię zapomnieć. To On kiedyś oszukał ciemność z którą się zmagam..dlatego tęsknię........tęsknię i myślę....Czy to co mówiłeś naprawdę było szczere?

View more

Powiedz mi, co u Ciebie? Jak się czujesz?

ぬ Hermetyczny byt.
Nie dość że mam spierdolony wzrok to jeszcze słuch sobie spierdoliłem. Lata słuchania muzyki na fula zrobiły swoje i teraz gdy jest cicho cały czas słyszę coś w rodzaju grania świerszczy, szumu muszelki lub czegoś takiego co się słyszy po eksplozji ładunku wybuchowego. Cisza która jest czymś przyjemnym i pożądanym dla każdego człowieka stała się dla mnie czymś nieznośnym i nie do wytrzymania bo wtedy ten dźwięk staje się jeszcze głośniejszy. Ze mną jest coś nie tak, ze mną naprawdę jest coś nie tak i wiem że sam sobie z tym nie poradzę, po prostu nigdy. Jeżeli zaduszę te wszystkie problemu w sobie to zamarznę jak pies na mrozie. Zima, do tej pory myślałem że moja pora roku ze względu na osobowość jaką posiada wcale taką nie jest. Ta zima mnie wykańcza i z miłą chęcią przespałbym ją całą w łóżku ale nie mogę, wkrótce zacznę znowu pracować z energią której wcale nie posiadam, a pracownikiem jestem beznadziejnym, świadczą o tym upomnienia które bardzo często słyszę . Ja nienawidzę tej zimy, nie chcę jej, chcę czystego bezchmurnego nieba i temperatury na plusie.....Poza tym wciąż myślę o Bogu i o sensie spowiedzi, nie wiem czy chce do niej pójść czy nie ale coś mnie tam ciągnie. Bardzo boję się tego bo zabrnąłem zbyt mocno w ciemność grzechu. Boję się uklęknąć w konfesjonale bo nie chcę aby ksiądz się mnie przestraszył albo uznał za nienormalnego. Tak bardzo boję się odtrącenia, tak bardzo boję się odtrącenia ze strony pewnego człowieka choć pragnienie pomocy i kontaktu z nim jest we mnie jeszcze większe. On jest dla mnie Jezusem na ziemi i był dla mnie taki dobry, tęsknie za nim ale nie potrafię niczego zrobić z tą tęsknotą. Straciłem kontakt z człowiekiem który mógł mnie ocalić. Jest bardzo źle ale nie pójdę do niego prosić go o pomoc, zresztą on pewnie myśli że tego nie chcę chociaż wcale tak nie jest...to moje największe marzenie, by móc z nim porozmawiać.

View more

Szczęśliwego nowego roku! Czy masz jakieś postanowienia?

Ojcowie skurwysyny ile was jeszcze będzie na tym świecie, ile jeszcze chłopców poniszczycie swoim zjebanym ego. Nie wybaczam wam bo chcę was ukarać za to co zrobiliście swoim dzieciom, jesteście skurwysynami jakich świat nie widział....cebulanki zjebane które nie mają mózgu i myślą jedynie chujem, precz z wami, jebać was za wszystko co uczyniliście swoim niewinnym. Kiedyś Bóg was ukara ale macie jeszcze szanse na przebaczenie, a szansą tą jest relacja z waszymi dziećmi które opuściliście bez żadnego powodu. Te dzieci chciały miłości ale wy postawiliście na swojego chuja który nie miał kur*wy do ruchania, żałosne, zjebane kreatury życia, opamiętajcie się zanim będzie za późno. Nienawidzę was i chcę was zlikwidować ale Bóg mnie powstrzymuje, jesteście tak żałośni że aż prawie wymiotuję z waszego powodu, mężczyźni bez klasy, mężczyźni bez męstwa, kur*wy bez uczuć. To przez was na świecie tworzą się homoseksualiści którymi wy oczywiście gardzicie, mam ochotę was pozbawić życia i wyniszczyć doszczętnie..kur*wy jebane.

View more

i jeszcze jedno :) ... kiedy Poraniony Chłopiec "w Tobie wygrywał" ? w jakich konkretnych wydarzeniach, sytuacjach, co temu towarzyszyło ? //np. czy było to np. na pielgrzymce?..albo podczas spowiedzi? .. albo kiedy? ...

Ja naprawdę nie wiem już ile jest tu tych anonimów którzy starają się mnie nawracać i nie wiem dlaczego to robicie. Czy nie macie czegoś innego do roboty? Czy moje problemy są dla was aż tak przykre że piszecie do mnie wyczerpujące treści które aż wyrywają mnie z bagna w którym jestem. Tak naprawdę mało kiedy piszę tu coś aby ktoś mi pomagał, na ask wchodzę z nudów i po prostu wyrażam tu siebie bo taki jestem, taki jestem w środku i nie gram wymyślonej osoby bo nie miałoby to dla mnie sensu. Czasami czuję się jak suka i piszę że nią jestem, nie napisze wtedy że jestem grzesznikiem tylko suką, a może lepiej kurw*ą. Rozumiem że anonimowy czytelnik może być tym zgorszony ale jak inaczej nazwać człowieka uzależnionego od homoseksualnego seksu. Poranionym chłopcem chyba nie za bardzo lubię być nawet jeżeli jest to osoba czysta przed Bogiem, poraniony chłopiec jest chyba zbyt ciotowaty abym mógł cieszyć się że nim jestem i nie lubię go nawet jeżeli miałby dostać stokrotną nagrodę w niebie za swoje ziemskie cierpienie. Ja nie lubię słabych jednostek, gardzę nimi..gardzę sobą bo chyba za takiego kogoś postrzegają mnie inni ludzie...Nie cierpię ciot i staram się nie być kimś takim jednak na dłuższą metę takie granie bardzo wyniszcza. By nie być osobą wrażliwą zaprzepaściłem swój talent artystyczny i wpadłem w używki z których do tej pory nie potrafię się uwolnić, aby nie być słabym człowiekiem stałem się wulgarny i nienawistny sądząc że to czyni mnie silnym....Po tylu latach życia gdyby Bóg spytał mnie kim jestem moja odpowiedz brzmiałaby ''Nie wiem'', bo ja po prostu ''nie wiem'' i nie rozumiem poco na ziemi ma żyć mężczyzna z pociągiem seksualnym do innych mężczyzn. Poco? ja się pytam poco? lecz nikt mi na to nie odpowie. Wszędzie jest zimna cisza i pisk w głowie który słyszę już od długiego czasu. Wszędzie jest bezsens i miliony myśli przechodzących przez moją czaszkę jak kule z karabinu, a poraniony chłopiec nie wygra bo nie potrafię go kochać. Nie chcę zabraniać wam pisać na moim profilu kochane anonimy ale nie każcie mi się zmienić bo ja bardzo nie lubię gdy ktoś mnie do czegoś zmusza. Bóg zjawi się w moim życiu chyba dopiero wtedy gdy nie będę miał wyjścia aby poprosić go o pomoc...Moje życie właśnie zmierza w stronę tego skraju....Olejcie moją historię i zapomnijcie o mnie. Nie jestem wart waszej pomocy.

View more

Za czym tęsknisz najbardziej?

W moim świecie nie ma niczego innego prócz tęsknoty za mężczyzną. W moim świecie mieszam uczucia duchowe i homoseksualne które tworzą mieszankę wybuchową doprowadzająca mnie do skrajnego bólu. Ten ból pochodzi z pożądania którego jednocześnie pragnę, a z drugiej strony bardzo nie chcę..........to rozsadza moje serce bo posiadam dwa mózgi i dwa wnętrza i nie wiem dlaczego tak się dzieje, ja po prostu się rozdwajam...Tworzą się ze mnie dwie istoty.......Jedna istota jest męską suką pragnącą się kurw*ć każdego dnia z facetem po trzydziestce, brunetem, z zarostem. Ta suka jest mną i jest dzika, jest bardzo groźna i niebezpieczna, ona po prostu ma wieczną chcicę i co tu poradzić, taka już jest. Gdy jestem nią, poluję na mężczyzn z którymi mam ochotę się ruchać, wypatruję sobie ich i wyobrażam sobie wszystko to co najgorsze. Mam ochotę wtedy ich żreć i karmić się ich ciałami, mam ochotę sobie ich przywłaszczyć i wyżyć na nich. Przyznam że suka ma wiele wad ale ma też zalety, myślę że najlepszą jest bycie ''kimś'' tak po prostu bo czasami lepiej być kimś niż nikim.......Druga istota którą bywam jest poraniony chłopiec, poraniony chłopiec budzi się we mnie gdy mam do czynienia z kościołem. Poraniony chłopiec jest bardzo dobrym człowiekiem ale wiecznie smutnym, jest bardzo wrażliwy i cierpiący. Poraniony chłopiec jest ostatnio stale dominowany przez dziką sukę i niemalże umiera z walki z nią dlatego tak bardzo źle się czuję gdy się nim staję. Bardzo trudno być poranionym chłopcem ale zaletą tego jest prawda którą wtedy w sobie posiadam. Poraniony chłopiec ginie ale ginie z godnością, a suka tej godności nie ma i ginie z ch*jem w dupie...........Tęsknie za mężczyzną i idę za nim pod dwiema postaciami, zdobywam go dwojako i biję się o niego za pomocą ciała i tego czego nie widać........Czy kiedyś przestanę za nim tęsknić, tego nie wiem.

View more

Bo myśle, że warto *

Ignacy. ✌️
Być może śliczny gejuszku ale do czego tak naprawdę jesteś mi potrzebny? Na co liczysz i o czym chciałbyś ze mną rozmawiać? Musisz wiedzieć że dialogi ze mną nie są miłe i często bolą co widać już w moim opisie, wydaję mi się też że przeczytałeś moją ostatnią odpowiedź i właśnie to Cię przyciągnęło do mnie bo taki jest każdy gej, ja również. Nie podobasz mi się i nie będzie żadnych relacji między nami jeżeli o to Ci chodzi bo jesteś jeszcze dzieckiem, a mnie pociągają jedynie faceci dojrzali, starsi i z zarostem którego Ci brak...Jak widzę na twoim Instagramie jest pełno radosnych zdjęć, widzę nawet tęczę co świadczy o tym że uważasz homoseksualizm za coś z czym człowiek się rodzi. Ja tak nie uważam i nigdy nie będę uważał...Nie cieszę się z tego powodu i żaden człowiek nie dowie się o mojej orientacji seksualnej bo zabiorę ją wraz ze sobą do grobu. Moje życie geja jest piekłem....rozumiem że twoje różowym niebem..więc o czym tu rozmawiać?

View more

Zostawiam Ci to pytanie, gdy przyjdą gorsze chwile. Wtedy i tylko wtedy, wykorzystaj je. Wyrzuć z siebie wszystko co boli, co zawiodło, co rozczarowało. Albo kiedy będziesz mieć wszystkiego po prostu dość.

kawał chuja, reszta chama
Robię to gdy się myję, robię to gdy zasypiam, robię to gdy siedzę przy komputerze, robię to za każdym razem gdy jestem sam, robię to i nie wiem dlaczego to robię, robię to po prostu po to aby się odstresować. Ja lubię to robić, a z drugiej strony nienawidzę bo coś mnie to robi i każe mi to robić. Tylu ludzi we mnie umarło z tego powodu, tylu ludzi już zabiłem jednak ja nie potrafię cofnąć czasu i z zapałem robię to dalej. Jestem kanibalem....i karmię się mięsem, karmię się męskim ciałem zatapiając w nim kły i nie potrafię przestawić się na inną dietę, ten smak jest dla mnie ambrozją, jest rozkoszą jakiej nie ma na całym świecie. Kocham tą rozkosz ze świadomością tego czym się stałem, ta rozkosz jest silniejsza i zatracam się w niej pomimo tego że stałem się trupem....Gdy byłem w stanie łaski uświęcającej potrzebowałem Jezusa, teraz już tylko mężczyzny do uprawiania karykatury miłości.

View more

Uważasz się za osobę tolerancyjną czy nie? Dlaczego? :)

Mati
Nie jestem osobą tolerancyjną i nie toleruję wielu.....naprawdę bardzo wielu rzeczy. Przede wszystkim nie toleruję Polski XXI wieku, kraj w którym żyję obecnie uważam za kraj podupadły mentalnie, kraj pozbawiony uczuć i miłości, choć jak on sam miewa tą miłość (od samego Boga posiada) to ja jej nie widzę i chyba nigdy jej nie ujrzę. Większość Polaków to zapatrzeni w siebie egoiści którzy myślą że wszystko im się należy i cały świat ma im coś dawać. Dziś Polska jedyne co potrafi robić to tylko płakać i użalać się nad sobą zamiast wstać i iść dalej. Polska rozpamiętuję rzeczy przeszłe zamiast zapomnieć i wybaczyć. Polska to taka ciota jednym słowem i w dodatku troszkę fałszywa bo nie głosząca całej prawdy tylko jej namiastkę. Duża część spośród polaków to rasiści którzy nie wahają się trzasnąć słowami ''np. cyganów, muzułmanów, pedałów do jednego pieca i spalić i ku*wa zajebać''...Byłem tego świadkiem co w moim odczuciu było po prostu przerażające. Jak ludzie mogą być takimi nacjonalistyczno rasistowskimi bestiami..nie mieści mi się to w głowie po prostu..dlatego tego nie cierpię, nie cierpię tej chorej bez mózgowej mentalności, głównie pacanów z piwem przy meczu którzy nie wiedza ile dwa razy dwa........Czego jeszcze nie toleruję? Nie toleruję też drugiej strony medalu, Nie toleruję LGBT, tęczy i tego całego ścierwa które mi wmawia że mam żyć tak samo jak oni i pierdolić się bez żadnych zobowiązań. Ludzie którzy się z tym utożsamiają są nienormalni i bardzo zagubieni, oczywiście nie mówię tutaj o normalnych gejach i lesbijkach którzy swoje życie prywatne zachowują jedynie dla siebie, a o prymitywnych małpach które myślą że jak kur*a pomalują się farbą i przystroją w piórka to będą zajebiste. Nie, nie będą! tylko zgniją w tym gównie które jedzą każdego dnia. Kolejna rzecz której nie toleruję to aborcja i powiem tylko tyle, że kobiecie która mówi że to jest coś dobrego dla matki zajebałbym szczała w ryj bo przez takie kurest*o na kuli ziemskiej nie pojawiły się miliony istnień ale przecież nikt o tym nie wie oprócz tych kretynek. Na pewno nie toleruję jeszcze wielu rzeczy ale te trzy jakoś tak najbardziej ze mnie wyszły...Mam gdzieś czy to kogoś boli, wyrażam swoje zdanie, mam do tego prawo.

View more

Cieszę się, że inni podejmują z Tobą polemikę Yamirze...ciekawe, że są jeszcze tacy, którzy podobnie piszą jak ja :) ... pozdrawiam Cię .. i powiem tylko tyle, że polecam Cię Panu .. wiem,że On cierpliwie na Ciebie czeka i Ci błogosławi.

Miłość w której zostałem wychowany i w której żyję aż do dzisiaj jest bardziej zniewoleniem niż prawdziwym uczuciem. Moja mama całe życie wychowywała mnie pod kloszem i nigdy nie pozwoliła mi się sparzyć życiem, zawsze wszystko robiła za mnie i ze mną. Była za blisko i za mocno związana emocjonalnie ze mną i do dzisiaj tak jest. Martwi się o każdy mój krok i każde moje poczynanie, dzwoni do mnie za każdym razem gdy jestem gdziekolwiek poza domem. Mam jej dość ale za każdym razem gdy się buntuje jest jeszcze gorzej, ona mówi że mnie kocha, a ja mam dość jej miłości.....nie chcę jej....ja chcę być wolny i niezależny. Od zawsze znałem tylko taką miłość, tylko i wyłącznie jej miłość bo uczucia mojego taty były znikome, ona chciała je zastąpić ale nie da się ich zastąpić..nigdy w świecie. To przez miłość i nadmierną troskę o mnie stałem się homoseksualistą. Nie wytworzyły się u mnie męskie cechy bo wzorzec czerpałem wyłącznie z niej, nie miałem się na kim wzorować bo mój ojciec był na to obojętny, dla niego ważne było tylko to aby pracować..dla niego to był wyłączny jedyny obowiązek...a reszta należała do niej....Ja znam tylko taką miłość, nie znam miłości Boga i nie wiem jaka ona jest, miłość napawa mnie lękiem i mam ochotę się od niej oddzielać...to dlatego w czasie spowiedzi ogarnia mnie smutek i po niej również...to dlatego nie potrafię niczego zrobić oddając wszystko Bogu. To jest dla mnie zbyt trudne abym mógł to ogarnąć...Miłość mnie boli. Uciekam od Boga tak samo jak od mojej matki która zniewoliła mnie psychicznie. nie poradzę sobie z tym.......Dzisiaj zostałem wewnętrznie sparaliżowany przed spowiedzią, miałem do niej pójść ale nie poszedłem...czekałem tylko aż ksiądz wyjdzie z konfesjonału. Nie pierwszy raz mi się to zdarza. Te święta będą bez Boga.

View more

Witaj. Począwszy od tego, aby Ci powiedzieć abyś odpowiedział na moje odpowiedz, ok? z przykrością mi to mówić, ale Twój opis już mi mówi sam za siebie, kim tak naprawdę jesteś.. Dlaczego Bóg "niby" nie toleruje homoseksualistów? Przecież każdy ma prawo do miłości.. Chciałbym z Tobą podyskutować...

Mój opis mówi i to bardzo wiele mówi, wiem o tym. Mój opis to zamierzone działanie które ma na celu wywołać u ciebie negatywne emocje. Mój opis ma wzbudzić w tobie i w osobach homoseksualnych gniew po to abym się nim nakarmił bo ja karmię się gniewem poirytowany człowieku. Karmię się twoim gniewem i gniewem moich bliskich, karmię się gniewem własnym i hoduję go w sercu jako duchowego tasiemca. ''Bardzo chciałbym skopać po ryju jakiegoś pedała za to że jest gejem i patrzeć jak płacze....rozpierdalająca satysfakcja....'' Dla mnie te słowa są zajebiste i trafiają w sedno mojego istnienia. Tym pedałem mogę być ja, możesz nim być ty, każdy może nim być, a ja naprawdę z miłą chęcią skopałbym ryj takiej osobie i patrzyłbym jak łzy lecą ciurkiem po jego policzku..Nie zważałbym nawet na to kim jest ta osoba i nie zwracałbym uwagi na ból który wyrządzam tej osobie..po prostu bym kopał do czasu aż krew zaczęła by lać się z jego twarzy....Nie zadzwoniłbym po karetkę, nie zawołałbym po pomoc tylko zostawiłbym go na betonie i miałbym zajebistą bekę z powodu jego wycia...hahaha to by było coś.. satysfakcja która byłaby wówczas we mnie rozpalałaby moje serce z wielkiej radości i uczucia ulgi z powodu tego co zrobiłem. Kochałbym to co zrobiłem, kochałbym krzywdę którą wyrządziłem. Masz rację bo mój przecudowny opis dokładnie opisuje to kim jestem, zgadzam się z tobą i sam tak uważam...Co do Boga to nie wiem nic....nie pytaj mnie o niego.....nie utożsamiam się z nim....w moim życiu już go nie ma.

View more

Jak bardzo Zły mąci w Twojej logice myślenia..jak bardzo,skoro masz tak fałszywy obraz Kochającego Ojca..jak bardzo skoro wmawiasz sobie i wierzysz w takie rzeczy... Pan,który jest Bogiem żywym stale jest przy nas...już bardziej nie może udowodnić Ci,że Cię kocha..bo oddał wszystko,nawet życie...

Ja naprawdę nie widzę w tym wszystkim sensu człowieku i nawet jeżeli płakałem wczoraj wstawiając pod moim bluźnierczym tekstem obrazek z ukrzyżowanym Chrystusem to to i tak niczego nie zmienia. Od ostatniej spowiedzi masturbuję się po kilka razy dziennie i tracę kontrolę nad sobą, zapadam się i niszczę i nie widzę innego wyjścia z tej sytuacji jak po prostu przestać wierzyć i zrezygnować z czegoś co sprawia mi ból i potężne rozterki emocjonalne. Wiem jakim człowiekiem jestem, jestem złym człowiekiem ale może właśnie taki mam być, może to właśnie prawdziwy ja, a te parę dni po spowiedzi jest tylko krótkotrwałą iluzją i udawaniem. Zrozumiałem ostatnio że nie chodzę do spowiedzi po to aby Bóg przebaczył mi grzechy i nie potrafię do końca żałować za swoje czyny, chodzę tam tylko po to aby poczuć się lepiej, odbudować się psychicznie i choć na chwilę poczuć ulgę. Taka jest prawda, a jeżeli stan mojej psychiki można wyleczyć u psychiatry to poco to wszystko. Moja wiara nie ma i nigdy nie miała niczego wspólnego z postawą chrześcijańską, ja wiem jak wyglądają prawdziwi ludzie wierzący i przyznaję się do tego że do nich nie należę....Oni są otwarci, a ja jestem zamknięty, oni są szczęśliwi, a ja nawet przestaję już udawać że tak jest, oni potrafią sobie pomagać i rozmawiać ze sobą, a ja zawsze wszystko zagarnąłbym dla siebie i uciekł od dialogu jakikolwiek on by nie był. Zbyt wiele przechodzę i zbyt mocno czuję abym miał znosić jeszcze cierpienie mężczyzny który umarł dwa tysiące lat temu, zbyt wiele mi odebrano abym miał kochać kogoś kto na to pozwolił. Jestem jaki jestem i tego już nie zmienię, ty tego nie zmienisz, nikt tego nie zmieni, marzy mi się aby kiedyś po prostu zniknąć...nie żyć wiecznie ale zniknąć i rozpłynąć się w powietrzu, było by to najlepszym rozwiązaniem mojej życiowej traumy, byłoby to utopią do której zmierza moje serce.

View more

A On nawet ust nie otworzy,jak owca niema wobec strzygących ją...taki jest Jezus,gotów przyjąć śmierć,najgorsze upokorzenie,największe cierpienie...i chociaż wie,że Go krzywdzisz,to On wciąż Cię kocha..pomimo wszystkiego. Dałeś sobie wmówić,że lepsza jest śmierć niż życie..to wielka strata...

On jest bardzo daleko ode mnie, on mnie boli...On sprawia że cierpię bo za każdym razem zamyka mnie w jeszcze większej samotności. On jest piękny ale niedostępny dla mnie z powodu mojej orientacji którą potępił w Sodomie paląc całe miasta za skłonność z którą ludzie być może sobie nie radzili (właśnie przez niego bo on ich na nią skazał! ). On chce być moim ojcem ale ja po prostu nie chcę takiego ojca.....ja chcę ojca ziemskiego który niegdyś zupełnie nie zdał swojej roli przez co spieprzył mi przyszłość tworząc ze mnie geja. On mówi abym zostawił mu wszystkie grzechy i problemy ale gdy to robię jest ich jeszcze więcej bo wówczas zupełnie przestaję brać odpowiedzialność za to co robię, on w tedy niczego za mnie nie załatwia. On straszy mnie że kiedyś odejdzie ode mnie na zawsze i ukarze mnie za wszystkie, nawet najmniejsze przewinienia. On napełnia mnie lękiem i doprowadza do szału który trwa już kilkanaście lat, On mnie niszczy i moja chora relacja z nim odcina mnie od relacji z ludźmi bo przecież zawsze mogę pogadać z nim czyli z czymś czego ''nie widać''. On przede wszystkim jest mężczyzną, który zakazuje męsko-męskiej miłości w swoim kościele tak więc nie mam u niego szans........W moim sercu każdego dnia rodzi się coraz większa awersja do religii i wszystkiego co jest z nią związane, źle czuję się w kościele i wolałbym do niego nie chodzić...coś jednak mnie jeszcze pęta i najwyraźniej robię to z przyzwyczajenia....na szczęście chore nawyki da się wyleczyć....wszystko można własną siłą, tylko i wyłącznie.

View more

Kogo Ci najbardziej brakuje?

Pani Hekate
Możesz stracić wszystko w ciągu sekundy i możesz nie stracić niczego w ciągu wielu lat. Ja straciłem już bardzo wiele, a sekunda nieustannie się mnoży na moich oczach rozprzestrzeniając się i budząc grozę w moim martwym sercu. Myślałem że oszukam przeznaczenie ale nie oszukam go bo moim przeznaczeniem jest śmierć, życie w śmierci, pragnienie śmierci, rozkochiwanie się w śmierci, korzystanie ze śmierci. Śmierć jest mi bliska i dla mnie chyba bardziej sensowna od życia które jest jedynie bolesną chwilą. Wiem że teraz raczej wolę nie żyć niż żyć, wolę być martwy i szukać innej drogi spełnień od tej którą kroczyłem do tej pory, wiem że nie jest łatwo żyć tak jak żyję teraz ale trudniej jest mi żyć w czymś niezmiernie ważnym co nieustannie tracę.....Moje serce już prawie przestaje bić od ciągłej utraty tlenu, potrzebuję tego tlenu ale wolę chyba umrzeć niż dusić się z przerażeniem w oczach. Wolę zniknąć niż żyć ze świadomością utraty, utrata mnie przeraża, utrata mnie boli, ja nie chcę tracić ale tracę bo nie radzę sobie z niczym. Ja wciąż czuję brak powietrza w płucach, a on tylko patrzy i nieustannie przechodzi obok mnie, on jest mężczyzną w wieku około trzydziestu lat, jest brunetem, on jest bardzo przystojny, dobrze zbudowany...on ma zarost na twarzy i przeszywający wzrok, on jest od zawsze kimś bardzo ważnym w moim życiu ale od pewnego czasu nie pragnę go kochać ani zrozumieć...Pragnę od niego tylko jednego, pragnę seksu z nim i jego ciała, jego dotyku i jego pocałunków, pragnę mieć go jedynie dla siebie, pragnę go pożądliwie i zabijam go zabijając wszystko to co mi dał....Wiecie kto jest tym człowiekiem, tym człowiekiem jest sam Jezus Chrystus...bo pożądając kogokolwiek pożądam właśnie jego. Trzeba być prawdziwą k**wą żeby gustować w mężczyznach przypominających Boga........przyznaje się, ja nią jestem.

View more

Next