Ask @BadKelsey:

Jakie najpyszniejsze danie udało Ci się do tej pory ugotować?

Nie wierzyła, nie sądziła, że jeszcze kiedykolwiek szczęście zapuka do jej drzwi. Porzuciła wszelkie nadzieje już dawno, pozwalając aby mrok utulił ją do snu. Samotność została jej najlepszą przyjaciółką, a jej marne odbicie jedynym przejawem człowieczeństwa z jakim miała styczność. Snuła się jak śmierć po korytarzach swojej twierdzy. Nikt tu nie zaglądał, nikomu nie udało się przedrzeć przez mury oraz ciernie wyrastające z jej złamanego serca. Stworzyła własną samotnię, ruinę symbolizującą jej rozerwane wnętrze. Pozornie stabilna konstrukcja, jednym podmuchem wiatru mogła zostać zmieciona z powierzchni. Taka właśnie była, wiotka, osłabiona. Dawna siła przerodziła się w niepewność, strach. Nie wierzyła, nie sądziła, że kiedykolwiek może jeszcze to ulec zmianie. Z każdym dniem gubiła się coraz bardziej, zapominała kim była, jak powinno wyglądać jej życie. Spoglądając w lustro nie widziała siebie, a zupełnie obcą twarz. Z czasem zaczęła unikać zwierciadeł, nie dawały jej odpowiedzi na tak nurtujące ją pytania. Kim była? A raczej kim się stała. Miłość? Była czymś ulotnym, wyśnionym, abstrakcją wciskaną ludziom, w nadziei, że naiwnie uwierzą w jej niezwykłą moc. Nie chciała żyć ułudą, brzydziła się kłamstwem, nawet tym, które pomogłoby jej stanąć na nogi. Aż w momencie gdy wyczekiwała swojego końca, w ciemności pojawiła się wiązka światła. Jego blak oślepił ją, lecz wtedy już wiedziała- ratunek nadszedł. Nastał od dawna wyczekiwany dzień, mrok konał w męczarniach wraz z całym ciężarem zdjętym z jej przemęczonych barków. On tu był, wyciągnął ją z więzienia, które stworzyła sama dla siebie. Schował w swych ramionach i przywrócił do życia. Dzisiaj jest już kimś zupełnie innym, ale w głębi serca nigdy nie zapomni tego kim była dawniej.

View more

Next