Ask @Enturia:

Czy według Pani związek to ciężka praca?

❤ Filip Strażyński
Oczywiście że tak. Należy pamiętać, że w żadnym prawdziwym związku nie ma czegoś takiego jak półśrodki. Z każdym dniem poznaje się osobę, z którą się jest. Zaczyna się od bzdet kończąc na poważnych rzeczach. Ja osobiście uwielbiam w związku drobiazgi. Gdy mówisz drugiej osobie aby ubrała się cieplej bo na dworzu jest zimno, przez co dajesz znak, że martwisz się o zdrowie swojej drugiej połówki. Gdy bez pytania wiesz co dana osoba pije i wieczorem robisz swojej ukochanej czarną herbate z 2 łyżkami cukru. Gdy budząc się rano widzisz, że ona jest odkryta więc przykrywasz ją i mocno przytulasz do swojej piersi. Oczywiście też nie można zakładać, że w każdym związku jest idealnie bo są wzloty i upadki. Wiele kłótni, nie wypowiedzianych słów, które wiemy, że mogą zranić daną osobę więc wolimy pewne rzeczy przemilczeć. Przede wszystkim podstawą każdego zdrowego związku jest rozmowa, bez tego nie będziemy w stanie stworzyć prawdziwej i zdrowej relacji z drugą osobą. I zamiast się na siebie obrażać i mieć ciche dni, lepiej powiedzieć wprost co leży nam na sercu, czy jesteśmy szczęśliwi, smutni, zawiedzeni. W końcu w związku chodzi o to aby nie było JA i TY, tylko aby stworzyć prawdziwe i mocne MY, patrząc wspólnie w przyszłość.

View more

Co by było gdyby.. ?

A do czego na dobrą sprawę jest nam potrzebne gdybanie? Po co w ogóle to robić? Czy to cokolwiek zmieni? Czy to coś da? Jeżeli chodzi o przeszłość.. Nikt przecież jej nie zmieni. Żaden człowiek nie jest w stanie zmienić tego co już dawno miało miejsce i co zapisało się na kartach naszego życia. Po co w takim razie myśleć i zagnębiać się czymś, na co nikt z nas nie ma wpływu? Czy ktoś umie cofnąć czas? Szczerze w to wątpie. Co się stało to się nie odstanie, tak było jest i będzie. Każdy z nas powinien po prostu pogodzić się z przeszłością, ze swoimi porażkami. Powinniśmy wyciągnąć wnioski z tego co bylo, aby w przyszłości wiedzieć jak postępować w podobnych sytuacjach. Wiem, że korci aby o tym rozmyślać i to raczej każdego z nas. Człowiek z natury jest dość ciekawską osobą, to jest zapisane w naszych genach. Przeszłość jest za nami, nie można się za nią oglądać, należy iść ciągle do przodu. Jeżeli chodzi o gdybanie o przyszłości, o tym co takiego mogłoby nas spotkać za tydzień, dwa, miesiąc, rok czy dekadę.. To dość przyjemne uczucie, mimo tego, że do końca nikt z nas nie będzie w stanie zaplanować wszystkiego od A do Z. Przyszłość każdego z nas to jedna wielka niewiadoma, ogromna zagadka. Nikt nie ma pojęcia jak będzie w przyszłości, co się wydarzy, co przyniesie nowy dzień. Co ma być to będzie i nic na to nie poradzimy. Lepiej byłoby dla każdego z nas nie gdybać, nie planować.. Chociaż nie ukrywam, że należę do typu ludzi, którzy lubią mieć nad wszystkim kontrolę. Lubię wiedzieć co mam robić w danej chwili, a co może chwile poczekać. Co prawda czasami czuję się rozczarowana ale nie za bardzo, ponieważ zdaję sobie sprawę z tego, że co by się nie działo, moje życie jest już gdzieś tam z góry zapisane na kartach mojego losu. A każdy mój dzień jest dla mnie nieznaną, co jest dość fascynujące.

View more

Do ilu lat chcesz żyć? Dlaczego?

W sumie to mogę śmiało powiedzieć, że to bardzo trudne pytanie.. Nigdy nie zastanawiałam się nad rzeczami tego typu ale.. Jedyna odpowiedź, która nasunęła mi się gdy to przeczytałam było coś w stylu "chciałabym umrzeć przed moimi bliskimi". Chciałabym odejść z tego świata tuż przed moimi rodzicami, braćmi, babcią, ciociami, przyjaciółmi.. Wszystko to dlatego, że jestem dość emocjonalnie związana z tymi osobami i nie do końca jestem pewna jak zniosłabym to gdyby odeszli. Nie wyobrażam sobie dnia bez rodziców, braci czy innych bliskich mi osób, które odgrywają ważne role w moim codziennym życiu. Co prawda jest wiele zgrzytów między nami, kłótni.. ale kocham ich najmocniej na świecie. I gdyby w tym momencie umrał ktoś z mojej bliskiej rodziny, nie jestem pewna czy czasem nie popadłabym w swego rodzaju depresję. Przy ludziach byłabym po prostu 'przygaszona', 'smutna', a wraz z zamknięciem od wewnętrz drzwi do mieszkania pewnie z bezradności oparłabym się o drzwi i zaczełabym płakać.. Moje serce krawawiłoby tak mocno, że nie wiem czy byłabym w stanie długo wytrzymać. Prawdopodobnie parę dni po śmierci bliskiej osoby, moje serce samo by umarło we mnie, a wraz z nim moja dusza. A co do wieku.. nie wiem ile chciałabym mieć lat umierając, ciężko ocenić coś takiego. Chciałabym żyć pewnie tak długo na ile mi zdrowie pozwoli. Na pewno chciałabym być na tyle sprawna by móc chodzić sama do toalety, robić sobie sama jedzenie, czy móc chodzić bez pomocy osoby która by szła obok podpierając mnie bym nie upadła. Ciężko ocenić wiek, wszystko zależy od organizmu człowieka. Są ludzie, którzy mają po 50 lat i już zachowują się jak 'babcie' skarżąc się na wszystkie mięśnie, kości i wszystko co możliwe w ciele, bo już ich wszystko boli. Są również i tacy, którzy w wieku 80 lat (czy też 80 paru lat), wychodzą na dwór, na spacery, rzucają psom zabawki żeby te się wybiegały, które same sobie robią posiłki, sprzatają swoje mieszkania, myją się - taka też jest moja babcia. Zaradna, zabiegana, kochana staruszka, która co prawda od czasu do czasu skarży się na jakieś bóle ale mimo wszystko stara się być samowystarczalna aby nie obarczac nas dodatkowymi obowiązkami. Chciałabym chyba być taka jak ona. Nie pozostaje mi nic innego, tylko mieć nadzieję, że mimo wszystko będę miała właśnie taką 'starość' zapisaną w genach.

View more

Co sprawia, że człowiek jest bogaty?

* Co sprawia, że człowiek jest bogaty?
Doświadczenia, to one czynią człowieka 'bogatym'. Zarówno te dobre jak i te złe są bardzo ważne w naszym życiu. Doświadczenia sprawiają, że mamy możliwość kierowania własnym życiem. Na początku naszym życiem kierują nasi rodzice, są naszymi mentorami, mówią nam co i kiedy powinniśmy robić. Uczą nas normalnego funkcjonowania, normalnych czynności jak: chwytanie sztućców, krojenie chleba, chowanie rzeczy do zmywarki, robienie prania, zamiatanie podłóg.. Z biegiem czasu nasz bagaż doświadczeń jest na tyle duży, że możemy w pewnym sensie przejąć kontrolę nad swoimi własnymi decyzjami, a co za tym idzie - kontrolę nad życiem. I tu zaczynają się schody, ponieważ nie mamy za wiele doświadczenia i raczej 'eksperymentujemy' z naszymi decyzjami, które nie zawsze mają pozytywny wpływ na nasze życie. Z biegiem czasu gdy parę razy zawiedziemy się na ludziach, rozstaniemy się z chłopakiem, spóźnimy się na jakieś ważne spotkanie, pokłócimy się z koleżanką - będziemy wiedzieli jak zachować się gdy ponownie zostaniemy postawieni w takiej samej lub podobnej sytuacji. Doświadczenia sprawiają, że z biegiem czasu zaczniemy usuwać z naszego życia ludzi i sytuacje, które sprawiają, że się męczymy. W końcu każdy z nas dąży do tego aby być szczęśliwym prawda? Więc po co utrudniać sobie życie i nie zacząć po prostu żyć, zamiast egzystować między toksycznymi ludźmi, sytuacjami, miejscami - które tak naprawdę nas wewnętrznie niszczą. Każdy z nas ma kontrolę nad swoim życiem, nad decyzjami. Więc czemu nie zacząć zmieniać siebie i swojego otoczenia na lepsze? Pod żadnym pozorem nie rób tego od jutra, zacznij już dzisiaj!

View more

Jaki błąd popełniasz wciąż na nowo?

~Andzii~
Ufam ludziom. Nie ważne jak mocno by mnie zranili, czy byłby to tylko dobry znajomy, przyjaciółka, chłopak czy też mama, tata.. Znam się doskonale, wiem że mimo wszystko byłabym w stanie wybaczyć wszystko i na nowo zaufać. Co prawda nie byłoby to takie samo jak na początku, bo miałabym ogromne obawy czy aby na pewno nie skończy się nic podobnie jak wcześniej ale mimo to jestem wieczną optymistką, która naiwnie wierzy w to, że ludzie się jednak zmieniają. Nie ważne czy przyjaciółka powiedziałaby komuś o mnie coś złego, czy też zdradziłaby mój największy sekret, który nie powinien ujrzeć światła dziennego. Nie ważne czy planowałabym jakiś wyjazd z grupą znajomych, a oni by mnie wystawili, wymyślając jakieś kiepskie wymówki, bo po prostu nie chciało im się ze mną spotkać. Nie ważne czy byłby to mój chłopak, który by mnie zdradził.. W każdej z tych sytuacji wybaczyłabym wszystko i postarała się na nowo spróbować. Byłoby mi cholernie ciężko, biłabym się z myślami. Jednak mimo wszystko każdą potyczkę między sercem a rozumem wygrywa ta głupia kupa mięcha. Poza tym, jesteśmy tylko ludźmi i każdy z nas popełnia błędy, nikt nie jest nie omylny. Jest jednak jeden mały szkopuł co do mojego zaufania.. Można zawieść mnie jedynie raz. Jeżeli zrobi się to ponownie, można być pewnym, że nie dałabym kolejnej szansy na naprawienie swojego błędu. Bo skoro dana osoba zawiodła nas dwukrotnie, skąd możemy mieć pewność, że nie zrobi tego po raz czwarty, piąty i dziesiąty?

View more

Chcę usłyszeć o Tobie coś złego :)

~Andzii~
W sumie to nie czuję się tak do końca źle z moim charakterem, sposobem bycia, zachowaniem ani wyglądem (oczywiście nie mówię, że nie byłabym zadowolona gdyby czasem przez przypadek schudło mi się parę kilo). wiadomo też, że do ideałów nie należę, jestem po prostu taka "akurat". Jest we mnie wiele niedoskonałości jak w każdym innym człowieku.Moi jednym wkurzający nawykiem jest obgryzanie paznokci u rąk.. Od małego dziecka obgryzałam paznokcie zawsze gdy się denerwowałam, no i niestety robię to do dzisiaj. Wiem, że kobieta powinna mieć ładne, zadbane dłonie i naprawdę źle czuję się z tego powodu, że ja takich niestety nie mam ale nie potrafię tego kontrolować. Był taki czas, że kontrolowała się przez 4 miesiące i miałam już ładne paznokcie ale potem zaczęłaby się ustne egzaminy maturalne, na nowo zaczęłam. kolejna rzeczą jest fakt, że nie należę do osób asertywnych, nie mam w sobie siły przebicia aby w niektórych sytuacjach powiedzieć co myślę. Jest to swego rodzaju blokada mówiąca "ta osoba jest bardziej pewna siebie czy warto brać udział w "bójce słownej" skoro pewnie i tak wygra? Warto tracić czas i nerwy?". Gdybym stała w kolejce i ktoś by się przede mnie wepchnął, nie wiem czy potrafiłabym powiedzieć coś w stylu zwracania grzecznie uwagi"przepraszam ale ja tu stałam", czy bardziej z wkurzeniem "ej wepchnąłeś się, to moje miejsce". Nie potrafię zareagować na taką sytuację za to zawsze tworzę sobie w głowie sceny tego co mogłabym odpowiedzieć takiej osobie. Czego w sobie jeszcze mam złego? bardzo słabą samokontrolę. należę raczej do osób, które dużo mówią o tym co planują zrobić ale nie koniecznie to wcielają w życie lub robią to na krótką chwilę. mimo że ta czynność wymaga pewnej systematyczności. Już chyba od pół roku planuję "na jutro" zmieniać swój styl życia na zdrowy, z rok mówię sobie, że "od jutra" zaczynam się odchudzać, w chwili gdy chwytam paczkę chipsów albo jem kolejną kostkę czekolady.
CHCESZ WIEDZIEĆ CO WIĘCEJ NAPISAŁAM NA TEN TEMAT? ZAPRASZAM NA MOJEGO BLOGA, TAM ZASPOKOISZ SWOJĄ CIEKAWOŚĆ.
http://anetawiniecka.wixsite.com/zycieza1k5/codziennosc

View more

Mając możliwość zamieszkania w świecie bajki, którą wybierasz?

~Andzii~
Szczerze mówiąc zadałaś mi dość trudne pytanie. Jest wiele bajek, które oglądałam będąc małą dziewczynką, również i dzisiaj mając te swoje nieszczęsne 22 lata, łapie się na tym, że mam ochotę obejrzeć jakąś klasykę Disneya. Jednak powiem Ci, że nigdy nie utożsamiałam się z którąś z nich na tyle aby być w stanie wyobrazić sobie swoje życie tam. Mogę natomiast napisać Ci z miłą chęcią jakie motywy z bajek użyłabym do stworzenia swojej własnej, idealnej bajki, w której z miłą chęcią chciałabym się znaleźć. Chciałabym być piękna, urocza, pomocna, zaradna i zarazem inteligentna tak jak Bella ("Piękna i Bestia"), czuć się połączona z naturą tak jak Pokahontaz. Należę do osób towarzyskich - za czym idzie fakt, że przydałby mi się ktoś, kto byłby moim wiernym przyjacielem, wspierałby mnie i pomagał. Jako najlepszego przyjaciela "zapożyczyłabym" tytułową postać z bajki "Piorun". Był oddany, kochający, zapatrzony w swoją Panią psem jakich mało. Pamiętam jak w końcowej scenie gdy tylko budynek, w którym znajdowała się jego Pani zaczął się palić, nie zawahał się nawet na sekundę aby ruszyć jej z pomocą. Chciałabym również zakochać się od pierwszego wejrzenia, tak jak Trump zakochał się w Lady ("Zakochany Kundel") i być w stanie poświęcić wszystko aby tylko móc mieć ukochaną osobę obok siebie. Aby miłość miała tak wielką moc by pokonała wszystkie przeszkody ("Król Lew 2" - Kowu i Kiara). Jeżeli chodzi o miejsce, w którym chciałabym zamieszkać miałam większy dylemat, ponieważ jest wiele bajek z pięknym miastami, wioskami, z krajobrazami dzikiej przyrody. Jednak w ostateczności przypadło mi do gustu zamieszkanie w małym drewnianym domku za zboczach gór, mając przed sobą krajobraz, który przewija się praktycznie przez cała bajkę "Mój Brat Niedźwiedź". Piękne wysokie, potężne góry, ciche, strumyki, skaczące ryby i dookoła dzikie zwierzęta - które nie zapuszczałyby się aż tak blisko mojego domu aby być w stanie coś mi zrobić. Chciałabym również mieć męża coś jakby mieszanka: Zabawny jak Shrek, inteligentny jak Milo (Atlantyda), przystojny jak Książę ("Kopciuszek"). Do tego marzy mi się zaradny, inteligentny syn z którego mogłabym być dumna jak Czkawka ("Jak wytresować smoka"). To wszystko co póki co przychodzi mi do głowy.

View more

Cecha, którą najbardziej cenisz w drugim człowieku, to… ?

~Andzii~
Wydaje mi się, że cechą którą najbardziej cenię w innych ludziach jest ZARADNOŚĆ. Ludzie zaradni potrafią wyjść ogromną ręką z każdej okoliczności, zawsze wiedzą co zrobić, jak pomóc bliskim, znajomym ale i samym sobie gdy znajdują się w naprawdę ciężkiej sytuacji. Takie osoby dążą do sukcesu i nie znają znaczenia słowa słowa porażka. Nie poddają się przy pierwszej lepszej przeszkodzie, wciąż starają się by być jak najlepszą wersją samego siebie. Sami dostrzegają w sobie wielkie możliwości i starają się nimi zarażać innych. "Ten kto nie chce znajdzie powód, ten kto zechce znajdzie sposób".

View more

Wierzysz w ludzką dobroć?

Owszem. Wierzę, że każdy człowiek ma w sobie dobro, bezinteresowność. Jedni potrafią okazywać ją bez względu na to gdzie są, kiedy i w jaki sposób się tu znaleźli. Inni niestety, poprzez swoje życiowe sytuacje - zmienili podejście do ludzi i traktują ich tak, jak sami są przez nich traktowani. Zapominając czasem o tym, że każdy potrzebuje pomocy, bo każdy jest człowiekiem, każdy popełnia błędy i nikt nie jest samowystarczalny. Sama ostatnio przeżyłam dwie bardzo miłe sytuacje, które dały mi do myślenia. Pierwsza była, gdy tuż po przeprowadzce do Maidenhead postanowiłam iść do miasta kupić coś w polskim sklepie (bo słyszałam do mojej host mamy o tym, że owy sklep tutaj jest). Poszłam więc do centrum, będąc tutaj chyba od nie całych 2 dni i zgubiłam drogę. Zapytałam się chyba 2 osób 'Excuse me, somewhere here is the Polish shop?'. Niestety te 2 osoby nie były tutejsze, tracąc już jakąkolwiek nadzieję, zapytałam jakiegoś starszego pana - czy może on wie, gdzie tutaj znajdę polski sklep. Powiedział, że nie ma pojęcia ale z miłą chęcią pomoże mi go znaleźć. Błądził ze mną chyba z 15 minut, chodząc po sklepach na ulicy pytając gdzie to jest, okazało się, że kręciliśmy się w koło - a polski sklep był dosłownie na wyciągnięcie ręki. W każdym razie, podziękowałam mu serdecznie za poświęcony mi czas - a on z uśmiechem na ustach, poszedł życząc mi miłego dnia. Kolejna sytuacja? Zdarzyła mi się niedawno. Po odprowadzeniu chłopców do szkoły, doszłam do wniosku, że śmiało mogę pojechać pociągiem do miasta obok odwiedzić moją koleżankę i iść z nią na kawę. Pojechałam więc do Reading, chciałam wrócić do domu jakąś 1h szybciej aby mieć czas na posprzątanie mieszkania przed powrotem host family. Więc koło godziny 12 pobiegłam na pociąg (jednak nie doczytałam, że ten pociąg nie zatrzymuje się na mojej stacji, tylko jedzie bezpośrednio do Londynu). Przestraszona gdy zauważyłam, że mijam swoją stację zapytałam się jednej kobiety "We're going straight to London?" i niestety jej odpowiedź brzmiała - Tak. Automatycznie wyciągnęłam z kieszeni telefon, zadzwoniłam do mojego host taty by poinformować go, że nie zdążę odebrać Thomasa ze szkoły. Po odłożeniu słuchawki ta sama kobieta podeszła do mnie, wkładając mi do ręki 20 funtów ze słowami "This is for a return ticket to your home." Autentycznie. Było to coś czego w Polsce z pewnością bym się nie spodziewała. Jestem pod wrażeniem mentalności ludzi z Wielkiej Brytanii, który naprawdę potrafią pomóc komuś w potrzebie. Dlatego też właśnie chciałabym już tutaj zostać.

View more

Dodasz jakieś zdjęcie lub gif?

Gray reality.
Pòki co mam jedynie typowe selfie w lustrze ale mam cichą nadzieje, że to wystarczy. Ponownie nie mam humoru, motywacji i brak mi sił i czasu na zrobienie czegokolwiek ze swoim życiem. Bezsilnie patrzę na wskazówki zegarka i czas który nieubłagalnie mi mija. Coraz bardziej zdając sobie sprawę z tego, że owego czasu przecież już nigdy nie odzyskam. Wielokrotnie probowałam wcielić w życie wiele planów, które jak zwykle były jedynie słowami, które nigdy nie zamieniły się w czyny. Jedyną i niezmienną dotychczas fzeczą - jest uśmiech. Nie ważne czy jestem szczęśliwa, zraniona, smutna, niezadowolona, zawiedziona - mój uśmiech nigdy nie odstępuje mnie na krok..

View more

Dość łatwe pytanie. Co chcesz w tej chwili dostać? Co chcesz usłyszeć? Miłego wieczoru. :)

Dość łatwe? Bardzo dobrze, że przed słowem 'łatwe' znalazło się 'dość', bo inaczej nie wiem czy byłabym w stanie odpowiedzieć na to pytanie. Co chciałabym w danej chwili dostać? Jakąkolwiek wiadomość, znak że to co robię w swoim życiu ma jakiś sensu. Chciałabym aby ktoś powiedział mi co takiego robię źle w swoim życiu.. że moja wiara w moje własne możliwości jest równoznaczna z zerem.. Chciałabym mieć w życiu coś stabilnego, coś do czego zawsze mogłabym wrócić gdyby coś w życiu mi się nie udało i gdyby podwinęła mi się w najmniej oczekiwanym momencie noga.. Chciałabym..

View more

Panno A czy mogłaby pani odpowiadać znów tak pięknie na pytania? :>

Laurel16 ∞
Witam Cię Laurel! Gdyby tylko było to takie proste jak kiedyś. Moja 'motywacja' i wszelkiego rodzaju 'kreatywność' chyba uleciała wraz z pojawieniem się w moim życiu depresji. Tak, właśnie ona codziennie kładzie się ze mną do snu i budzi się, odbierając mi jakąkolwiek radość z życia. Coraz więcej w moim życiu pytań bez odpowiedzi, gdybania i zastanawiania się czy wszystko to co robie, wszystko to co ma miejsce w moim życiu - czy to aby na pewno ma sens? Czy brnę we właściwą stronę? Czy to co robię, kiedykolwiek przyniesie mi jakiekolwiek korzyści? Wszystkie moje słowa, nie mają już niestety takiej magii jak kiedyś. Wszystko to co wychodzi spod moich palców, już niestety nie ma takiego sensu jak kiedyś. Żadne moje słowo nie ma już sensu, chociaż naprawdę bardzo chciałabym aby było inaczej. Jednak mam cichą nadzieję, że kiedyś to wróci, że kiedyś znowu będzie tak jak wcześniej i że znowu będę mogła odpowiadać na wasze pytania z 'pasją'.

View more

Po co coś zaczynać skoro wiemy jak to się skończy ?

Stworzona by cierpieć .
Ludzie mimo tego, że wiedzą jak wszystko się skończy chcą ślepo wierzyć w to, że jednak może coś się zmieni. Mają nadzieje, która trzyma ich już od wielu pokoleń przy życiu. Sama wielokrotnie łapię się na tym, że wiem jak coś się skończy, a mimo to wierzę, że może coś się zmieni. Poza tym trzeba pamiętać, że życie jest nieprzewidywalne i nigdy nic nie wiadomo.

View more

Dlaczego złe rzeczy przytrafiają się dobrym ludziom?

Anabell
Dobry człowiek jest wytrzymały.
Wie ile zła chowa w sobie nasz świat.
Wie w jaki sposób wytrzymać gdy świat wpycha po raz setny nóż w plecy.
Wie jak radzić sobie ze swoimi problemami ale i jak pomagać swoim bliskim.
Dlaczego złe rzeczy przytrafiają się dobrym ludziom?
- Każdy dobry człowiek jest według mnie aniołem na ziemi. Każdy z tych aniołów ma swoje zadanie do wypełnienia. Każdy dobry człowiek, pomoże każdemu na swojej drodze gdy ten już nie będzie wiedział co ma zrobić by życie stało się lepsze. Bądźmy dobrymi ludźmi. Zostańmy czyimś Aniołem.
Czuwajmy.
Pomagajmy.
Trwajmy.
Bądźmy.
ZAWSZE, nie tylko na chwilę.

View more

Masz jakieś dziwne przyzwyczajenia?

Zawsze kiedy przechodzę obok lodówki otwieram ją i zaglądam do środka, nawet wtedy gdy tak naprawdę nie jestem głodna. Chyba po prostu lubię patrzeć na jedzenie. Zawsze leżąc w łóżku gdy chce mi się spać, ocieram nogę o nogę. Nie wiedzieć czemu zawsze przegryzam swoje wargi i oblizuję usta. Robię to ze szczególnym natężeniem gdy się stresuję, denerwuję lub gdy po prostu nie wiem co odpowiedzieć na pytanie drugiej osoby. Jak leże w łózko muszę mieć zimna poduszkę, więc obracam ją co chwile na drugą stronę.Gdy czytam książkę zawsze najpierw muszę zobaczyć ile ma stron i przeczytać ostatnie zdanie. Mam wybraną poduszkę i tylko na niej dobrze mi się śpi. Oczywiście gdy gdzieś wyjeżdżam ona podróżuje razem ze mną, chociaż nie powiem.. zdarzało się, że przez moje roztrzepanie kompletnie o niej zapominałam i musiałam sobie jakoś radzić na innych poduszkach. Zawsze w podróż gdzieś gdzie będzie nocleg lub gdy jestem zaproszona do kogoś na noc biorę mojego dużego pluszowego misia. Nie wiedzieć czemu, gdy kładę na nim głowę automatycznie zasypiam, a gdy go nie ma mogę wiercić się w łóżku nawet do 5 godzin, co nie jest dla mnie niczym pozytywnym. Wbijam paznokcie w wewnętrzną część dłoni, czasem ze zdenerwowania czasem po prostu z nudy. Nie wiem dlaczego ale po prostu lubię to uczucie, ból połączony z łaskotaniem. W domu nigdy nie chodzę w jeansach, po powrocie do domu odruchowo przebieram się w dresy i jakąś luźną bluzkę, zdejmuję skarpetki i ubieram moje wygodne materiałowe kapcie. Takie przyzwyczajenie akurat wpoiła mi moja mama jak byłam mała, mówiąc żebym nie chodziłam po domu w ciuchach, w których wychodzę na miasto bo przypadkiem mogę je pobrudzić, a potem zanim się wypiorą trochę czasu minie. I tak mi właśnie zostało, w sumie nie głupie nie? Jak się wkurzam albo gadam z kimś przez telefon to chodzę po całym domu w kółko nie mogąc znaleźć sobie wygodnego miejsca. Prawie wszystkie nowe rzeczy jakie kupię muszę powąchać (szczególnie książki). Złapałam się też ostatnio na tym, że wącham praktycznie wszystko: herbatę, cukier, pieprz, mleko, ser, szynkę, sałatę - nie wiem czy ma to służyć sprawdzeniu czy jest to wszystko świeże, czy po prostu lubię czuć jakieś intensywne zapachy. Zakładanie butów zaczynam ZAWSZE od lewej nogi.Telefon noszę ZAWSZE w prawej kieszeni gdy wsadzę ją do innej, myślę, że go zgubiłam i panikując szukam go we wszystkich kieszeniach (a zwykle ostatnią kieszenią jest ta, w której się właśnie znajduje). Jak już coś robię to każdy szczegół musi być dograny i wszystko musi być zapięte na ostatni guzik. Inaczej czuję się beznadziejna, nie potrzebna i cierpią na tym moje ambicje. Umiem uczyć się jedynie przy włączonej muzyce. Jeżeli chodzi o naukę słówek lub czegoś na pracę klasową to zawsze robię ręcznie kolorowe notatki - tak jestem wzrokowcem. Inaczej nie umiem się niczego nauczyć. Dlatego na każdy możliwy sprawdzian robię sobie kolorowe tablice pamięciowe z najważniejszymi rzeczami.

View more

<3

Witaj w moich skromnych progach, akurat mam trochę czasu. Czego się napijesz? Kawy? Herbaty? Kakao? A może preferujesz gorącą czekoladę? Ja osobiście zostanę przy czymś zimnym, tak zimnym jak ostatnio moje uczucia do wszystkiego co mnie tylko otacza. Usiądźmy na moim łóżku, otworze okno byśmy mogli wsłuchać się w dźwięk ćwierkania ptaków, które zwiastują powolne nadchodzenie zimy. Słyszę je niestety coraz rzadziej, a nie ukrywam, że sprawiały mi swoimi odgłosami swego rodzaju radość. Coś Ci opowiem ale usiądź bliżej, przecież nie musisz się niczego bać, nie ugryzę Cię. Możesz zamknąć swoje oczy wyobrażając sobie wszystko to o czym mam zamiar Ci opowiedzieć, jednak mimo wszystko wolałabym się w nie wpatrywać i w to jaki wyraz będą przybierać z każdym moim kolejnym słowem. Całe życie byłam jak włóczykij, ciągle poszukiwałam swojego miejsca na ziemi, nadal nie jestem pewna czy powinnam znaleźć się właśnie tutaj, akurat w tym miejscu. Nigdy nie byłam czegoś tak do końca pewna, nigdy nie stawiałam wszystkiego na jedną kartę, zawsze miałam jakieś awaryjne wyjście z każdej sytuacji. Miałam bardzo niewiele, szukałam siebie wciąż napotykając na drodze przeszkody, które dodatkowo spychały mnie na boczne tory w poszukiwaniu tego właściwego. Spotykałam na swojej drodze naprawdę wielu ludzi, którzy od tak wchodzili do mojego życia twierdząc, że znajdę u nich coś także dla siebie. Jednak zamiast dawać mi cokolwiek od siebie, brali jak najwięcej bez słów podziękowania, a potem od tak zostawiali, wyrzucali ze swojego życia jak gdyby nigdy nic. Wciąż się podnosiłam i poznawałam kolejnych ludzi, którzy po raz kolejny sprawiali, że traciłam jakąkolwiek wiarę w to, że istnieje w ludziach jeszcze coś takiego jak człowieczeństwo. Za każdym razem zostawały mi jedynie strzępki uczuć. Miałam wrażenie, że z każdym kolejnym dniem moje serce przestaje bić, ja umieram, a moje nogi mimo wszystko dalej same idą gdzie tylko zechcą. Nie kierowałam już nimi, szły gdzie tylko zechciały, bez jakichkolwiek pytań, odpowiedzi, znaków.. Już prawie moja dusza, a moje ciało nie było jednością, a z każdym kolejnym krokiem dzieliły się na dwie różne rzeczy, aż nadszedł dzień gdy od tak wszystko wróciło do normy. Trafiłam na anioła, nie wiem jak, nie mam zielonego pojęcia jakim sposobem mnie odnalazł, jak tego dokonał ale pomógł mi. Zrozumiałam, że życie nie jest niczym nieprzyjemnym, że warto mimo przeciwności walczyć, o to co nam się należy, o to co naprawdę pragniemy. A zawsze znajdzie się pośród miliona biorców, jeden dawca który sprawi, że cały nasz świat odwróci się do góry nogami. A ja wiem, że mimo tego, że nie widziałam twarzy owego Anioła, który dał mi drugą szansę, kiedyś go osobiście poznam i tam u góry w niebie, będę miała całą wieczność by podziękować za to jak wiele dla mnie zrobił, po prostu tym, że pomógł mi wstać gdy inni mieli mnie za nic.

View more

Słyszysz pukanie do drzwi, podchodzisz i otwierasz, przed sobą widzisz małą dziewczynkę w szarej sukience, jej oczy są czarne niczym smoła, a włosy długie, białe jak śnieg, patrzy na Ciebie i pyta czy może wejść. Kim ona jest? Czego potrzebuje? Proszę, opowiedz mi o niej więcej.

Niebo pokryte gęstymi chmurami, z których cały dzień padał deszcz. Jak na jesienną pogodę na dworze jest naprawdę zimno, tak że ręce marzną od samego patrzenia na to co dzieje się za oknem. Nagle słyszę pukanie do drzwi. Podchodzę ze słowami 'kto tam?' jednak po drugiej stronie nikt się nie odzywa. Słyszę jednak czyiś oddech, a tuż po nim delikatne puknięcie w drzwi. Otwieram je, a moim oczom ukazuje się drobna dziewczynka, w przemoczonej szarej sukience, z długimi i mokrymi blond włosami, a jej czarne oczy wpatrują się we mnie uważnie jakby szukały we mnie zrozumienia i schronienia. Odruchowo chwyciłam leżącą tuż przy drzwiach wejściowych bluzę, otuliłam nią tą małą dziewczynkę po czym powiedziałam żeby weszła, zdjęła z nóg swoje buciki i poszła za mną. Weszłam do swojego pokoju w poszukiwaniu jakichś ciepłych ubrań, a ona wciąż wpatruje się w każdym mój ruch jakby kalkulowała wraz z każdym ruchem co takiego siedzi mi w głowie w tym momencie, kładę jej przed oczami spodnie dresowe i dużą sportową bluzę. "Idź do tamtego pokoju, przebierz się, ja zrobię Ci ciepłą czekoladę i zastanowimy się jak szybko wysuszyć Twoje rzeczy." Na jej dotąd smutnej twarzy, zagościł lekki uśmiech, który miał być chyba cichym podziękowaniem i okazaniem wdzięczności za te rzeczy i taką, a nie inną postawę wobec niej. Po chwili wyszła ubrana w moje rzeczy, trzymając w ręce swoją mokrą sukienkę - przejmuję ją od niej, kładąc na kaloryferze, który podkręciłam na najwyższe obroty. Proszę aby usiadła na kanapie, po chwili dołączam do niej z dwoma kubkami gorącej czekolady i pytam jak ma na imię. Dziewczynka spojrzała się za okno na wciąż padający deszcz, zamyślona jakby nie wiedziała co ma odpowiedzieć, po chwili ledwo dukając: 'Jestem Nadzieja, mam na imię Nadzieja'. Popijając co chwilę czekoladę opowiedziała mi po co właściwie przyszła do mnie, podziękowała mi za ciepłe przyjęcie, mimo że jest dla mnie obcą osobą. A dopijając czekoladę do końca powiedziała, że musi już iść bo ma wiele ważnych spraw do zrobienia, poprosiła mnie jedynie bym zrobiła jeszcze jedną gorącą czekoladę. Na te słowa wstałam z kanapy, udałam się do kuchni, wypełniłam jej prośbę lecz wchodząc ponownie do pokoju oniemiałam. Zniknęła mała blond dziewczynka, jej sukienka, a moje rzeczy które jej dałam znalazły się w szafie ułożone tak jakbym wcale ich nie wyciągała. Kubek też zniknął i znalazł się w szafce jakby nietknięty, nie zgadzała mi się też inna rzecz.. Na stole w salonie znalazłam liścik, napisany przez Nadzieje - poprosiła mnie, żebym nigdy w nią nie wątpiła. Powiedziała, że zawsze jest obok mnie, nawet w tych najtrudniejszych momentach, chciałaby abym nie wątpiła nigdy w to, że wszystko się ułoży bo nastąpi to we właściwym czasie gdy faktycznie będę tego potrzebowała. Przyszła odwiedzić mnie, by sprawdzić czy daję sobie radę czy potrzebuję jej pomocy bo usłyszała mój wczorajszy płacz do poduszki.. Przeprosiła, że musiała mnie na chwilę opuścić.. I powiedziała, że będzie przy mnie już zawsze..

View more

O czym zapominamy pędząc przed siebie?

Anabell
Teraz tak sobie myślę o tych wszystkich przemianach wewnętrznych zachodzących w moim życiu. Jedne następują dość szybko, inne pojawiają się powoli ale to wcale nie umniejsza ich wartości. Doskonale pamiętam tak jakby to było wczoraj.Wracałam ze szkoły do domu z plecakiem zapełnionym książkami, zeszytami, różnego koloru kredkami, pisakami - nawet wtedy mówiłam sobie, że potrzebuję jakiejś zmiany, że ta swego rodzaju monotonia trochę mnie męczy. Z biegiem czasu czuję, że doświadczam czegoś zupełnie innego, wyobrażam sobie - co byłoby gdybym miała dziecko i co czułabym gdybym patrzyła na nie, wkładające kredki i mały notesik do swojego plecaka mówiąc "idę do przedszkola mamo". A ja wtedy spojrzałabym na nie mówiąc, że jeszcze nie jest ten czas, że jeszcze nie musi, że kiedyś będzie ten właśnie czas, że faktycznie będzie iść do przedszkola ale teraz nie musi ze słowami "Twój czas jeszcze przyjdzie skarbie.". Czy to nie urocze, że młodsze istotki mają swego rodzaju zapęd do życia, chęci bycia na wyższym poziomie niż są teraz? Tak bardzo pchają się by doświadczyć czegoś wcześniej nieznanego. W naszym życiu dokonujemy na co dzień naprawdę wielu zmian, niektóre dokonujemy świadomie, niektóre też przeżywamy nieświadomie, do końca tego na dobrą sprawę nie odczuwając. Zmieniamy kolor swoich włosów, sposób w jaki je czeszemy, umeblowanie w swoim mieszkaniu, albo kupujemy nowe mieszkanie, awansujemy lub zmieniamy swoją dotychczasową pracę, zmieniamy również ludzi w swoim otoczeniu. A więc jest jedno ważne pytanie, które nasuwa się tutaj na moje usta. Czy pamiętasz swoją zmianę oraz to kiedy dokładnie ona nastąpiła? Czy wiesz i pamiętasz jaki byłeś wcześniej, co czułeś i czy tamte wartości zgodziłyby się z tymi, które reprezentujesz dzisiaj? Tak właśnie, chodzi tutaj o zmianę naszego wnętrza, sposobu naszego myślenia oraz wypowiadanych przez nas słów. Ludzie na całym świecie chcą doświadczyć czegoś nowego, chcą mieszkać w lepszych dzielnicach, poznawać nowych i ciekawszych ludzi. A jedyne co można od nich usłyszeć to: znowu jest to samo, to już przecież znam, Ci znajomi są tacy sami jak tamci. Oni nie są tacy sami, Ty jesteś cały czas taki sam, zmieniłeś wszystko łącznie z postawą, nastawieniem, oczekiwaniami, wymaganiami. Pędząc przed siebie codziennie pożerani przez czas, pęd, wymagania innych ludzi zapominamy o tych najważniejszych wartościach.. Warto czasem po prostu usiąść na spokojnie i zastanowić się co takiego oczekujemy od siebie, zamiast wciąż iść według wytyczonych danych nam przez innych ludzi by spełnić ich oczekiwania.. O czym zapominamy pędząc przed siebie? O swojej samorealizacji.. O rozwijaniu swoich pasji i talentów.. O sobie..

View more

Co mówią Twoje oczy?

Co mówią moje oczy? Mówią, że..
Czasem jestem zbyt uczuciową osobą, która wszędzie doszukuje się szczegółów.
Czasem jestem zbyt wrażliwą osobą, którą można łatwo zranić chociaż jednym słowem.
Czasem jestem zbyt opiekuńczą osobą, która wiecznie nie ma z niczego korzyści.
Czasem jestem zbyt uśmiechniętą osobą, która pod uśmiechem skrywa zupełnie inne emocje.
Czasem jestem zbyt łatwowierną osobą, która wierzy nawet tym, którzy już kiedyś mnie zawiedli.
Czasem jestem zbyt szczerą osobą, która potrafi ranić bliskie osoby nawet o tym nie wiedząc.
Czasem jestem zbyt gadatliwą osobą, która nie daje dojść do słowa komuś innemu.
Czasem jestem zbyt cichą osobą, która zamyka emocje gdzieś tam w środku siebie.
Czasem jestem zbyt delikatną osobą, która potrafi się poryczeć z byle gówna.
Czasem jestem zbyt impulsywną osobą, która najpierw mówi, a dopiero potem myśli.
Czasem jestem zbyt leniwą osobą, która choćby chciała, nie potrafi stać z miejsca.
Czasem jestem zbyt spontaniczną osobą, która potem ponosi tego konsekwencje.
Czasem jestem zbyt oryginalną osobą, która choćby nie chciała to wyróżnia się z tłumu.
Czasem jestem zbyt otwartą osobą, która za szybko przywiązuje się do innych ludzi.
Czasem jestem zbyt nieśmiałą osobą, która nie potrafi powiedzieć tego co myśli.
Czasem jestem zbyt mało kreatywną osobą, która nie potrafi zwrócić komuś uwagi.
Czasem jestem zbyt roztargnioną osobą, która gdy robi parę rzeczy na raz, wszystko spapra.
Czasem jestem zbyt zazdrosną osobą, która nie potrafi od tak sobie odpuścić i cierpi.
Czasem jestem zbyt bezpośrednią osobą, która słowem potrafi zadać prawdziwy ból.
Czasem jestem zbyt opiekuńczą osobą, które niepotrzebnie zamartwia się problemami innych.
Czasem jestem zbyt pomocną osobą, która zapomina o swoich własnych potrzebach.

View more

Do czego jest nam potrzebna przeszłość?

Anabell
Przeszłość jest nam potrzebna do tego by uzmysłowić sobie to, że wszystkie otaczające nas chwile po prostu miną - jedne szybciej, inne trochę wolniej. Przeszłość ukazuje nam, że należy korzystać z każdego dnia tak by niczego z czasem nie żałować. Życie nie jest grą, nie ma opcji dzięki którym można by cofnąć czas i coś zrobić inaczej, coś naprawić, powiedzieć coś innego.. Nie można od niej również uciec.. Od tych wszystkich zdarzeń, które miały kiedyś miejsce w naszym życiu. Od wszystkich wspomnień - tych miłych i złych. W niej są zawarte przecież wszystkie nasze zwycięstwa i porażki, wzloty i upadki, słowa, gesty, czyny, błędy oraz te miłe i cudowne chwile. Niekiedy w naszej przeszłości mają miejsce chwile o których chcielibyśmy bardzo zapomnieć. Momenty, których mimo wszystko lepiej nie wspominać i przede wszystkim ludzie, których nigdy nie chcielibyśmy poznać. Staramy się na siłę od tego wszystkiego uciec by od tak wymazać wszystko to co było z naszej pamięci. I właśnie wtedy gdy powoli przestajemy o tym myśleć, nagle staje się coś co sprawia, że wszystkie te wspomnienia wracają do nas.. Czasem nawet ze zdwojoną siłą. Nie można przecież uciec od czegoś co daje nam znać o sobie na każdym kroku, w każdym miejscu i w każdej wykonywanej czynności. Nie można przecież uciec od czegoś co powraca do nas wraz z danym miejscem, wraz z usłyszaną piosenką, wraz z zauważoną przez nas rzeczą. Chcąc zapomnieć tylko sprawiamy, że pamiętamy i czujemy to wszystko znacznie b a r d z i e j.
Najgorsze są te momenty, gdy włączamy starą piosenkę, która przypomina nam coś i wszystko powraca.
Najgorsze są te momenty, gdy czytamy starą rozmowę z kimś kto był nam kiedyś bliski i wszystko powraca.
Najgorsze są te momenty, gdy odwiedzamy już zapomniane przez nas miejsce i wszystko powraca.
Najgorsze są te momenty, gdy wyjmujemy stare, zapomniane i zakurzone rzeczy i wszystko powraca.
Najgorsze są te momenty, gdy widzimy akurat tą jedną jedyną osobę i wszystko powraca.
A nam nie pozostaje nic innego niż to by nauczyć się z tym żyć.
I w przyszłości starać się bardziej, by podejmować właściwe decyzje, by wszystko rozgrywać rozważniej..

View more

Zdarza Ci się chodzić na samotne spacery? Jeżeli tak, gdzie bywasz? O czym wtedy myślisz?

Samotne spacery? Jest ich coraz mniej ze względu na to, że najzwyczajniej w świecie nie mam na to czasu w ciągu dnia, a nocą moje osiedle wbrew pozorom nie jest zbyt bezpiecznym miejscem. Uwielbiam samotne spacery, muzyka w słuchawkach i myślenie o sobie, o swoich bliskich i o swoich planach na życie. Ostatnio bardzo często myślę o swojej przyszłości. Zadaje sobie naprawdę wiele pytań, na które niestety nie znam odpowiedzi co doprowadza mnie do furii.. Czy nadal będę z moim chłopakiem? Czy po Technikum iść na studia, na jakiś kurs, studium, szkolenia czy od razu iść do pracy? Czy zostać tu w Polsce, czy wyjechać za granice? A co wtedy z moim rodzicami jak już wyjadę? A co wtedy ze mną i moim chłopakiem o ile nadal będziemy razem? Czy wyjechać z nim czy zostawić go tu i przyjeżdżać? Czy wytrzymamy taką rozłąkę? Męczą mnie tez pytania w stylu.. Czy jestem dobrym człowiekiem? Czy moim przyjaciele faktycznie zawsze mogą na mnie liczyć? Czy jestem materialistka czy materialne dobra nie są dla mnie istotne? Dlaczego jestem tak empatyczna i przeżywam wszystko to co mówią mi bliscy? Dlaczego za wszelką cenę zawsze chcę pomóc moim bliskim? Dlaczego tak ważne jest dla mnie zdanie innych ludzi? Dlaczego przejmuje się tym co powiedzą na mój temat inni ludzie? Dlaczego czuję taka wielka niechęć do siebie? Dlaczego nie potrafię walczyć o to na czym mi zależy? Dlaczego.. mówię, a nic nie robię. Więcej mówią czyny niż puste hasła. A ja wciąż jestem w punkcie wyjścia..

View more