Co byś zrobił* w momencie gdy Twój związek zaczyna być trujacy, niszczy Cię fizycznie i psychicznie ale mimo to kochasz drugą połówkę i nie chcesz od niej odejść? Wolisz się kurczowo trzymać takiej osoby czy jednak wolisz normalny związek?

Wiesz, zastanowiła bym się nad tym, czy to jest prawdziwa miłość. Według mnie w związku nie powinno być czegoś takiego, że Ty jesteś dręczony/a przez ukochaną osobę i cierpisz na tym psychicznie i fizycznie. "Miłość" w swojej istocie jest pozbawiona lęku i strachu przed zranieniem, po prostu chce się dobra tej drugiej osoby, nawet bardziej niż swojego. Przewartosciowujesz pewne rzeczy, na rzecz tej drugiej strony.
W chwili, gdybym zobaczyła bym , że w moim związku zaczyna robić się nieciekawie, a wręcz staje się trujący i żadna konstruktywna rozmowa nie pomogła, to bym odeszła. Nie ma sensu narażać się na niepotrzebne zranienia i krzywdy. Każdy jest warty miłości i bycia traktowanym na poważnie, a nie jak zabawkę, którą można wyrzucić. Po moich poprzednich doświadczeniach "związkowych" , wiem, jakie to ważne by być dla tej drugiej osoby kimś ważnym, jej oczkiem w głowie. Taka prawdziwa miłość uskrzydla i pomaga przezwyciężać nawet najgorsze problemy, a taka trująca tylko nas niszczy. Nie ma sensu trwać przy osobie, która na za nic nasze uczucia i problemy. Co to za "miłość", że my poświęcamy swój cenny czas, pomagamy, wspieramy, a w chwili, gdy my potrzebujemy choć kilka słów otuchy- nie dostajemy jej. Trzeba dobrze lokować swój czas , bo mamy go tylko ograniczona ilość.
#POLBAMBAM #WL #BL żαℓ мι ¢ιę also answered this question with: "Odpowiedź wolę zachować dla siebie..."