Co jest balsamem dla Twojej duszy?

Miłość.. to ona sprawia, że czuje, że żyje. Jest bezinteresowna i obdarza mnie swoją mocą, pomimo tego, że nie jestem idealna. Przecież nigdy nie będę.. Ale.. Ona mnie wybrała i chcę już tak ze mną trwać do końca, wbrew zdrowemu rozsądkowi, wbrew przeciwnościom losu, po prostu być tu i teraz. Codziennie chcę chronić najwrazliwszą część mnie i nie dopuścić, by ktoś tak po prostu tej cząstki mnie pozbawił. Ona chcę trwać w układzie "My" . Bez podziału na "Ja czy Ty".
"Co moje jest Twoje, co Twoje to i moje" - to jej dewiza. I pomimo że robię wszystko by Ją zniechęcić, Ona nie odpuszcza i mam czasem wrażenie jakby coraz mocniej wiązała się z moim sercem i duszą.. Kiedy przypomina mi, że to Ona jest najważniejsza, uświadamiam, że ma rację. Jednak nadal nie mogę pojąć, że chce mieszkać w tak nieidealnej osobie, jaką jestem. Nie jestem w stanie pojąć tego swoim umysłem. Chyba będę musiała potrzebować naprawdę mnóstwa czasu by to wreszcie przyjąć, bez zbędnych pytań czy choć namiastki sprzeciwu.
Miłość, to ona daje napęd do życia , wyznacza jego sens i daje poczucie bezpieczeństwa. Po cichu wchodzi do naszego serca, na początku składa wszystkie zranione przez doświadczenia kawałki, sprząta i wyrzuca co złe i ugaszcza się na stałe. I nie ma zamiaru odejść. Ona będzie wiecznie i wiernie trwać....