Ask @GodNico:

Co jest trudne?

Theo
Prawda jest trudna. Najtrudniej przyznać ją przed samym sobą, zauważyć spoza woalu wygodnych kłamstw.
Prawda boli w język i w myśli. Prawda to kombajn na polu zboża gdzie kłamstwo jest zającem umykającym przed pewną śmiercią.
Prawda to musieć odejść kiedy chce się zostać. To rwać włosy z głowy i zaciskać pięści aż do krwi, a potem robić nimi dziury w ścianach, tłuc i niszczyć, krzyczeć aż do utraty głosu.
Prawda to... odrzucenie, niechęć, furia, a potem rezygnacja i ciężka akceptacja. Prawda jest trudna jak cholera. Najgorzej kiedy była ukrywana przez długi czas. A i tak nie da się od niej uciec. Wyjdzie na wierzch jak trup spod wody.

View more

Opowiedz mi o namiętności.

Maevis Rosenfeld
Śliska pościel, złudnie chłodna, kontrastująca z miękkim gorącym ciałem. Czwarta rano, szklanka wody w dłoni. Oparty ramieniem o futrynę drzwi wlewa w siebie powoli życiodajny płyn. I patrzy. Zasłony nie są zaciągnięte, nagie ciało tonie w szarówce poranka niedbale oplątane nakryciem. Karmelowa skóra, długie ciemne, zakręcone w sprężynki włosy rozsypane na poduszce. Miarowy oddech, spokojny wyraz twarzy. Śpi, lecz nie głęboko. Z pewnością wie, że on się przygląda, bo jest gdzieś między jawą a snem.
Porusza się, przerzuca nogę przez satynę, odsłania więcej, milej patrzy się kiedy pojawia się krągły zarys biodra. Jest cichutko. Nie słychać nawet ptaków budzących się do życia. Miasto śpi, przez okno wpada tylko charakterystyczne dalekie buczenie. Ciszę przerywa stuknięcie szklanki o blat komody, a moment później szelest pościeli gdy kobieta się z niej wyplątuje by zaprezentować się w całej okazałości. Spojrzenia ciemnych oczu spotykają się, zaglądają w siebie, łączą tylko po to by rozbiec się, prześlizgnąć po twarzy, zatrzymać na ustach. Po skórze przebiega dreszczyk, a potem pojawia się przyciąganie. To nieodparte przyciąganie kiedy bardzo ma ochotę się kogoś pocałować. Mocno, dziko, zapamiętale, aż do utraty tchu. Takie, które nie sposób zignorować i zwyczajnie trzeba mu ulec. Wargi spotykają się, delikatnie jakby chciały sobie przypomnieć dokładnie miękkość, ciepło, gładkość tych drugich. Ramiona na moment oplatają drobne karmelowe ciało niczym kleszcze, a niewielkie kobiece dłonie łechtają, zachęcającą pieszczotą sunąc po twardym ciele. Usta dotykają żuchwy i skóry pod płatkiem ucha. Bez pośpiechu, jakby każdy ruch był przemyślany.
Palce mocno szarpią włosy, zęby przygryzają skórę tylko po to by złagodzić ból wilgocią języka. Dłonie zostawiają czerwone ślady, paznokcie zdzierają skórę. Ktoś o coś prosi, ktoś czegoś żąda. Już nie jest cicho. A potem jest jasno. Pokój w nieładzie. Znów chce się pić. Włosy sterczą we wszystkie strony. Ona przegląda się w lustrze, ocenia stan skóry. On wszystkie drobne ranki, które będą szczypać jak diabeł pod prysznicem bierze niczym trofeum. Później jest śniadanie. I kawa na balkonie w chłodnym porannym powietrzu, jednoznaczne spojrzenia i uśmiechy.
Namiętność jest tam, gdzie jest iskra, benzyna i łatwopalny materiał.

View more

Pozostaw w tym poście czerń dni przeszłych oraz błękit nieokiełznanej przyszłości.

Amélie Dσѕtσyéwѕkí
Pogoda zaczynała się zmieniać. Słońce wciąż było ciepłe, ale w szumie drzew było już słychać suchość liści. Rankiem powietrze było rześkie, chłodne przez silny wiatr szarpiący ubrania i włosy. Rosa pokrywała wszystko. Pajęczyny wyglądały jak diamentowe naszyjniki. Lśniły w porannym świetle i kiwały się na wietrze. Nogawki spodni były mokre, a na skórzanych butach zalegały żółte liście i kawałki trawy. Mężczyzna poprawił kołnierz lekkiego płaszcza i wciągnął zapach stojącej wody w płuca. Nieduże jezioro, masa wspomnień. Za nim mały las. Rozległ się dźwięk odpalanej zapalniczki. Samotna postać nad wodą przysiadła na kikucie pnia sterczącym z ziemi pod ogromną lipą. Z trzciny wypłynął łabędź. Wszystko było inne niż pamiętał, a jednak takie same.
Wspomnienia czasem kłamią, ale chyba po to je mamy żeby oszukiwały nas w ten słodki sposób. Jak cukier na bułce. Byłe kochanki zawsze są lepsze i piękniejsze w pamięci, ukochane miejsca z przeszłości wyglądają inaczej kiedy do nich wrócisz. Bywa, że uda Ci się zjeść coś po długim czasie, jakiś smak dzieciństwa, który według twojej wyobraźni był o wiele pyszniejszy kiedyś niż teraz i masz mieszane odczucia, bo nie tak to smakuje w twojej pamięci. Nasz własny umysł oszukuje nas tylko po to byśmy mieli do czego tęsknić. To taki backup gdy jest źle. Trzeba mieć coś miłego, do czego się wraca myślami. Bez tego byłoby ciężko. Nie tęsknilibyśmy za niczym i nikim. Nie mielibyśmy do czego wracać, ani czego pragnąć. Nawet jeśli okazałoby się, że w praktyce to jest już inne i zostajemy zmuszeni do wmówienia sobie, że to my widzimy to inaczej niż kiedyś.
Nawet oszustwa bywają miłe.

View more

Nicolas, czym są dla Ciebie porażki?

Alia
Wstajesz rano z łóżka. Jest lato. Idziesz się orzeźwić. Sterczysz pod prysznicem dwadzieścia minut i próbujesz się ocucić, wrócić do żywych. Dopiero po tym czasie sięgasz po żel i zastanawiasz się czy zabawa wodą ciepła-zimna-ciepła-zimna ci w czymś pomaga. Wychodzisz. Wycierasz się, pryskasz czym lubisz, myjesz zęby, rutyna.
Myślisz nad paroma rzeczami, wszyscy to robimy. Zastanawiasz się nad ludźmi, których spotykasz. Nad twarzą, jaką im dziś pokażesz. Albo nad twarzami. I w końcu przychodzi myśl, że...
jest cała masa straconego czasu - godziny, dnie, tygodnie, czasem lata. I jest to czas, którego nikt nie wróci, którego nie można cofnąć, nie można spożytkować go inaczej. Jest to czas spędzony z nieodpowiednimi ludźmi. Z takimi, którzy nie wnoszą do życia niczego dobrego, są toksyczni i obrzydliwi jak włosy w odpływie. Oczywiście wcześniej się tego nie wie. Trzeba kolejnych dni/miesięcy żeby to zobaczyć i zwykle jest za późno, bo budzisz się rano w ręką w...
To jest dla mnie porażka. Złe wybory, poświęcenie w złym miejscu. Trzeba wyjątkowo dużego doświadczenia żeby poznać się na kimś wystarczająco szybko i nie dać szansy, ale kto by się tym przejmował kiedy pułapka ładnie pachnie, ma śliczny uśmiech i złote usta? Na tym polegają pułapki.

View more

Ile jesteś w stanie poświęcić dla drugiej osoby?

Emily
Nie poświęca się niczego dla nikogo, bo później się tego żałuje i wypomina w stylu "Poświęciłem ci całe życie bla bla bla", jakby to nie był świadomy, nieprzymuszony wybór. Ci co "poświęcają" zwykle tracą. To jak otworzyć sobie żyłę i patrzeć jak wylewa się krew tylko po to żeby pijawka miała się czego napić.
Mogę jedynie zrezygnować z czegoś żeby skorzystać więcej gdzieś indziej. Nigdy poświęcić. A ja jestem z tych, co nie przegrywają ani w życiu ani w miłości. Albo wchodzisz w to, co widzisz, albo wyjdź. Nie urodziłem się z nikim, z nikim nie umrę.
Świadome, przemyślane wybory. Matematyka w życiu.

View more

Miejsce na Twoje myśli.

Zawsze dostaję to, czego chcę. Dlatego, że nie brak mi wiary w to, że mogę to mieć. Zawsze wyciągam rękę po swoje życzenie i choćbym miał poparzyć palce by osiągnąć cel - zrobię to.
Mógłbym chcieć wielu rzeczy. Choćby obrzydliwego, snobistycznego bogactwa. To przecież możliwe. Wystarczy tylko chcieć. Mógłbym chcieć zostać liderem politycznym, zdobyć władzę taką, albo inną - mógłbym gdybym tylko włożył w to siebie w całości, komórka po komórce.
Życzeń można wymyślić sobie wiele. Każde można spełnić.
A jeśli chcę kobietę to... idę po nią. Kiedy naprawdę będę jej chciał nie będzie interesowała mnie jej sytuacja życiowa, ilość partnerów, to czy jakiegoś akurat ma czy może wychodzi jutro za mąż. Gdybym chciał jej ust to pochyliłbym się po nie jeśli tylko w jej oczach tliłaby się iskierka akceptacji ku moim zamiarom.
Gdybym chciał oglądać ją nago to kazałbym się rozebrać albo zrobiłbym to sam. Jeśli miałbym ochotę słuchać jej głosu to bym go z niej wydobył. Rozmową.
A jeśli chciałbym widzieć jej uśmiech to nic nie stałoby na przeszkodzie abym ten uśmiech wywołał. Jeżeli chciałbym coś odwrotnego... chciałbym zobaczyć błyskawice w jej oczach, nachmurzone spojrzenie niczym niebo przed ulewą, ściągnięte w grymasie brwi... wywołałbym burzę.
Kiedy obudziłoby się we mnie pragnienie jej miłości to hm, uwierz mi, wyrwałbym ją z jej piersi i zjadł, a popijając kwaśnym winem uświadomiłbym, że jest moja i bardziej już być nie może. Bo wyrwę zrobiłem ja. Serca nie odzyska i choćby chciała to ja zawsze będę tym, kto jej to zrobił. Nawet jeśli miałaby mnie później za to nienawidzić.
Nie wahałbym się. Ani trochę. Oko mi nie mruga gdy do czegoś dążę. Widzisz, wszystko jest możliwe. Trzeba sposobem.
Jak to mówią - po trupach do celu.
GDYBYM TYLKO CHCIAŁ...

View more

☀️

Lato jest pełne pułapek. Tą porą roku ludzie są o wiele bardziej swawolni i pozbawieni granic. To jest ten czas kiedy fizyczne zainteresowanie sięga zenitu, rozwala mózg i często przy okazji spodnie. I nie jest to polowanie jednostronne. One siedzą, szukają najlepszego brzucha, najlepszego V tuż nad linią kąpielówek, najlepszego samca, przystojniaka, którego chcą chwycić specjalnie wyszykowanymi na tę okazję kolorowymi paznokciami. Stroją się, ubierają, a właściwie to rozbierają, najlepiej jak potrafią. Wszystko to, co facet lubi ma przed oczyma. Rozumiesz, jak siedzisz i pijesz któregoś z kolei drinka, bo chcesz i możesz i przychodzi taka ONA i ma na sobie króciuteńką białą bluzkę, która prześwituje (chłop zaczyna modlić się o deszcz niczym szaman na pustyni, żeby coś ją zmoczyło), a pod spodem nie ma nic, dzięki czemu doskonale widzisz ten przyjemny dla oka zarys to wybacz... ale to już jest pułapka. Dodatkowo jeśli te cycki są jak marzenie - okrągłe, pełne, sterczące cycki. Umrzeć można, zakrztusić się tym drinkiem, ale to byłaby dobra śmierć. Nie mówmy już o drugiej stronie medalu, bo w dzisiejszych czasach facet zostaje narażony na porażenie TAKĄ DUPĄ, że mózg staje. Ambrozja, nektar. Już nie tylko siedzisz i widzisz soczysty gruby tyłek w telewizji i myślisz sobie, że chwyciłby to, ale i w całkowicie rzeczywistym świecie, takie siedzenie może koło ciebie się pojawić. Nie mówiąc już o nogach, włosach, o spojrzeniach, o komentarzach mniej lub bardziej otwartych, wszystkim tym, co płeć piękna idealnie wykorzystuje do zwabienia sobie swojej ofiary. A mówią, że to my... testosterony i inne włochate klaty jesteśmy ci źli i okropni... Że łazimy za tymi babami, że tylko pierdolenie w głowie... A tak naprawdę to kobiety znajdują coraz cięższą artylerię. Można inaczej jak się postawi głodnego koło parującego dania? Nie sądzę. Dodaj do tego drinka, zagadaj do tej łani i albo będzie się materiałem na dłużej, bo poza atutem fizycznym może się okazać, że fajnie jest pokręcić się po okolicy razem albo pójdziesz z nią na spacer i będzie ci dane polizać i ugryźć tej nagrzanej słońcem skórki, ścisnąć i sprawdzić jak smakuje sok dojrzałej pomarańczy. Tu albo się bawisz w podchody, albo nie, ale z reguły nikomu się nie chce. Po co? I tak oboje łazicie porozbierani, bo żar leje się z nieba, a jakie jest najlepsze zwieńczenie letniej przygody niż seks w plenerze, na słońcu w ustronnym miejscu albo nocą gdziekolwiek? Prawdą jest to, że w tych gorących miesiącach wszyscy chcą się bawić. Zrzucić z siebie zasady, obowiązki, przekonania każdego dnia. Spuścić psa ze smyczy żeby wytaplał się w jeziorze, wytarzał w trawie i wrócił zadowolony cały w okolicznych rzepach, by później jak dobry zwierz wrócić do domu i pamiętać o tym, że nie wchodzimy na kanapę, że nie gryziemy butów i nie uciekamy jak tylko ktoś otworzy drzwi.
Tak naprawdę to tylko ludzka natura. Każdy jej ulega. Każdy.

View more

Dotknij newralgicznego punktu.

Nela Merrick
To był czas kiedy burze i deszcz były tak silne, że bagna widoczne zza szyby wyglądały jak coś nierealnego. Mech, który misternie, ale konsekwentnie od bardzo dawna porastał powykręcane liany, teraz odpadał z impetem chłostany biczami z nieba, a same drzewa uginały się pod naporem pogody. Wszystko wyglądało tak jakby straciło objętość, próbowało się zamknąć samo w sobie by uniknąć zniszczenia. Powietrze było nieruchome i wyraźnie czuć było w nim zapach stęchlizny. Nawet ulewa nie była w stanie usunąć odoru bagien. Było ciemno. Wyjątkowo ciemno między błyskami, które pojawiające się coraz częściej sprawiały upiorne wrażenie negatywu. Mogło boleć w oczy, mogło wywoływać niemiłe odczucia.
On jednak skryty na galerii, opierał się ramieniem o kolumnę podtrzymującą sufit. Stał nieruchomo, a w obecnych warunkach można było go przeoczyć. Deszcz szumiał głośno, grzmoty były tak mocne, że kryształy w żyrandolu drgały delikatnie, światło mrugało wewnątrz domu. Gdzieś ze środka brzmiała muzyka. Pianino.
Miała długie smukłe palce. Grała sprawnie, szybko, jakby robiła to od lat. Właściwie robiła. Od czterdziestu, choć wyglądała na zaledwie dziewiętnaście. Nicolas uśmiechnął się sam do siebie, kącikiem ust. Jej palce biegały po klawiszach tak prędko jak prędko robiły masę innych rzeczy. Często bardzo, bardzo okrutnych. Przypomniał sobie aptekarza i jego córkę.
Oszukała ich, że miała cukrzycę, przywiodła tu w środku nocy. To samo zrobiła urzędnikowi. Wisiał na własnych jelitach na uchwycie na flagę przez kilka godzin zanim przypadkowy ćpun zauważył co się stało i zadzwonił gdzie trzeba.
Nicolas poruszył się powoli, porwał ze stolika zostawiony tam wcześniej kieliszek wina. Kilka takich rozbił, celując w swojego gościa. Miała niewyparzoną gębę i była szalona. Drażniła go jak mało kto, ale jednocześnie była idealną kompanią. Na dodatek była piękna i inteligentna, dojrzała. Czego chcieć więcej? Szczególnie kiedy było się kimś, kto był socjopatycznym typem, a właśnie tym stał się Roche wraz z mijającym się czasem. Owszem, potrafił być czarującym dżentelmenem, nieskazitelną figurą, osobnikiem z wyśrubowanym dobrym smakiem, nienagannym językiem, ale miał też tą stronę brzydką i przełączał się między tą, a tą perfekcyjną tak dobrze, jak przełącznik włączał i wyłączał światło. Podążał tylko i wyłącznie za swoim dobrem, za samozaspokojeniem, za własnym komfortem, otoczeniem się tylko tym, co trafiało mu do serca. Ograniczony facet, nie ma co. Idealne dobranie z kobietą, która tkwiła w domu. Idealne. Pusty kieliszek stuknął o marmurowy blat, a błyskawica przecięła niebo. Głośny trzask uświadomił go, że rąbnęło zbyt blisko. Światło wysiadło, ale muzyka ze środka nie ustała. Wszedł do domu z przekonaniem, że prawdziwe zło wcale nie trąbi o sobie na prawo i lewo. Nie pokazuje swojej przerażającej twarzy, nie mówi jak bardzo potrafi krzywdzić. Prawdziwe zło to uśmiechnięty mężczyzna z blaskiem w oku oraz złotousta kobieta. Takie jest prawdziwe zło. Iluzoryczną pułapką

View more

Jak umiera w ludziach dusza? Czy w ogóle umiera?

Pixie Fyødørøv
Nie umiera. Zasypia. Czasem bardzo, bardzo głęboko i można myśleć, że nie żyje. Daj jej tylko podmuch świeżego powietrza, a zobaczysz jak ogromny orzeł rozpościera skrzydła do lotu.
Po kilku latach noszę w sercu dziurę, wypełnioną cieniem. Kiedyś powiedziałem temu, co było cieniem, że nigdy nikt go stamtąd nie przepędzi. Że nie zaświeci tam już nigdy słońce. I tak się stało. Chodzę starymi ścieżkami. Dotykam ściany, gdzie znajduje się zamurowany pokój. Pokój luster. Pokój, który bałbym się otworzyć. Czego? Może autentyczności? Może tego, że resztki, które noszę w sercu zamieniłyby się w ostre odłamy szkła? Może udusiłbym się powietrzem, którym oddychaliśmy razem? Może znalazłbym jej bieliznę, albo kolczyk, może włos na wygniecionej pościeli, zmięty ręcznik w łazience na podłodze, kropelkę zaschniętej krwi. Co jeśli lustra zmieniłyby się w krzywe zwierciadła i dosadnie pokazałyby mi, co wypuściłem spomiędzy palców?
Masz pojęcie ile takich rzeczy mnie otacza? Moje najbliższe otoczenie to cmentarz. Cmentarz, pole minowe. Ale przecież ja zawsze lubiłem cmentarze... Pola minowe to też całkiem rozrywkowe miejsca. Dosłownie, a mnie potrzeba rozpierdolu w miejscu spoczynku. To lubię.
Nigdy nie wiem kiedy dostanę kopniaka prosto w kręgosłup od czegoś, co kiedyś wypełniało pierś. Chciałbym odejść z tego miejsca, ale nie mogę. Tkwię między ścianą, a bluszczem porastającym dom. Ba, mimo tego wszystkiego jest mi tam dobrze. To ja. To moja przeszłość. Sam jestem jak ten zamurowany pokój. Odcięty. Co się stało ze mną? Stałem się bibelotem w domu własnej przeszłości? Możliwe. Możliwe, że jestem tą starą książką, pełną opowieści, która leży zakopana w sukienkach kobiety, strony mam spryskane jej perfumą i tylko czekam aż ktoś inny weźmie mnie do ręki, otworzy, przeczyta i dokończy pisanie, zacznie nowy rozdział. Problem jest tylko ten... że nie każde pióro pisze po moich kartkach. Perfumy przesiąknęły strony i tylko wyjątkowy tusz się nie rozmaże, ale tego tuszu już chyba nie produkują.
A może ta historia już się zakończyła? Jedno jest pewne – rzuć iskrę, a strony spłoną, główny bohater weźmie ogień jak swój i wypali wszystko, zanim zniknie z dymem. A może nie? Może zrobi na przekór tak jak za dawnych czasów?

View more

Jak reagujesz, gdy przeszłość puka do Twoich drzwi?

Daphne Göth
Jestem z tych, którzy nie uważają przeszłości za zło ostateczne. Dzięki niej znajduję się tu, gdzie jestem. I właśnie po to zaprosiłbym ją do środka. Żeby jej to pokazać. Dla przeszłości jednak nie ma miejsca w teraźniejszości, więc nie mogłaby zostać na noc. Bałbym się, że chciałaby zostać dzikim lokatorem, a tego nie potrzebuję.
Żadna przeszłość nie jest bezużyteczna i nie powinno się jej pomijać. Czasem boli, a czasem przywołuje uśmiech na usta. Jest tobą sprzed paru lat.

View more

Miłość i nienawiść dzieli cienka linia. Zgadzasz się z tym?

Nie. W miłości nie ma miejsca dla nienawiści. Wierzyć w to, to wmawiać sobie, że można trzymać lód i ogień w jednym pudełku.
Są takie dnie, wieczory, noce kiedy coś złego wkrada się w słowa, w spojrzenia, w gesty. Ktoś, kogo nigdy nie zamienisz na kogoś innego nagle zamienia się w okropnie irytującą, ujadającą jak wściekły pies, głośną, niezrozumiałą masę. Próbujesz do niej mówić, albo nie. Cokolwiek zrobisz, ta masa będzie trząść ci się nad głową aż stracisz kontrolę. Nie masz ochoty robić lub mówić tego, czego ona oczekuje. Ponosi cię, również krzyczysz. Albo i w tym wypadku wcale nie. Zachowujesz ciszę. Rzucasz tylko wściekłe spojrzenie i wychodzisz trzaskając drzwiami. Zostawiasz ją w furii i ty masz ochotę zmasakrować pierwszego lepszego gościa, który zbyt wolno będzie schodził ci z drogi.
Czasem pada ci na głowę, czasem jest zimno, czasem gorąco jak cholera, wieczorne letnie powietrze dusi cię kiedy próbujesz palić papierosa, ale musisz wyjść. Kolejna chwila z oszalałą masą oznacza szaleństwo.
Głowę masz pełną. Chcesz się zerwać ze smyczy, uwolnić, mówisz sobie że już dość. Czujesz, że z każdą taką sytuacją coś w tobie umiera, coś znika, zostaje wyrwane. Zastanawiasz się czy to w ten sposób gasi się miłość. Kiedy pierwsza fala wściekłości opada, idziesz na piwo, na drinka, albo na kilka. Mija godzina, telefon wibruje w kieszeni. Widzisz, że to ona dzwoni. Widocznie przeszło jej szybciej niż tobie, ale ty wciąż jeszcze trawisz ogień spalający ci wszystkie flaki. Wyciszasz.
Tutaj rysuje się granica. Jeśli nie ma miłości, taka kłótnia jedna, druga, dwunasta... Zniszczą to, pojawi się niechęć i nienawiść jeśli padły ostre słowa.
Miłość... Kiedy już opróżnisz umysł zapyta cię w myśli: Nie chcesz już widzieć jej uśmiechu? Słyszeć jej głosu? Czy naprawdę tego nie potrzebujesz?
Mówią, że gdy zastanawiasz się czy kogoś kochasz to już koniec. Nieprawda. W złych chwilach kwestionujemy wszystko. Sęk tkwi tam, gdzie pojawia się pytanie. Czy możesz bez tego żyć? Proste tak lub proste nie.
Ta myśl zawsze waliła mnie w pysk tak mocno, że czasem piekły mnie policzki.
Niektórzy myślą, że miłość to tylko słodkości, miłe chwile, bliskość każdego dnia, całuski, objęcia. Nie, nie.
Miłość to czasem zażarta walka dwóch kotów. Głośna i groźnie wyglądająca. Łatwo wpleść w to nienawiść, lecz jej tu nie ma. To tylko emocje. Czasem złe, ale nigdy nie jest to nienawiść. Jeśli to ona to nie ma tu miłości.
Ludzie dziś niczego nie widzą. Nie rozróżniają. Mało myślą. Są strasznie płytcy. Myślą, że mogą oceniać i że wiedzą wszystko. A gówno wiedzą.

View more

Skoro uczymy się na własnych błędach to dlaczego boimy się je popełniać?

Cèline
Człowiek ma w sobie coś, co każe dążyć mu do doskonałości i bycia najlepszym. Błąd to pisklę wypadające z gniazda zanim jest gotowe do lotu. Niektórzy próg akceptacji błędu mają bardzo niski. I są to często ludzie ambitni.
Wstyd - tego chcemy uniknąć. A my wstydu nie lubimy chyba najbardziej. Niewielu ludzi potrafi wstyd przekuć w żart. I to właśnie chęć uniknięcia tego uczucia często powstrzymuje ludzi od robienia różnych rzeczy. Wstydzić można się wszystkiego i przed wszystkimi. Najgorzej jednak wstydzić się przed sobą samym.

View more

Jaką miarą mierzysz miłość?

Jekatjerina Solencova
Miłości się nie mierzy. Miłość jest albo jej nie ma. To nie zauroczenie, które można kwestionować. To nie pożądanie, które znika jak pragnienie po wypiciu szklanki wody. To nie przyjaźń, którą skruszyć może złe słowo. Miłość to coś tak potężnego, że tego nie można mierzyć. Nie kocha się mniej lub bardziej, więc nie ma miary. Zwyczajnie wyrasta na środku serca, niezależnie od tego co się w nim mieści.
Nawet jeśli to serce z kamienia.

View more

Zwierciadło Ain Eingarp- Pokazuje najgłębsze, najbardziej utęsknione pragnienia naszego serca.Co pokazałoby Tobie?

Długo zastanawiałem się nad odpowiedzią. Co jeśli nie pragnę niczego poza spokojem? Mam wszystko, jestem spełniony i szczęśliwy.
A co jeśli siedziałbym tam i oglądał siebie jak stare fotografie? Jak nagranie z urodzin, ślubu czy innej okazji, ale w formacie życiowym? Gdyby tak było to myślę, że zobaczyłbym siebie kilka lat temu. Eskapady aromatycznymi sierpniowymi nocami, przygodne dziewczyny, alkohol, wolność, beztroskę. Zobaczyłbym ulubiony bar, gdzie często musiałem wychodzić na zewnątrz żeby wytrzeźwieć i móc wrócić do boju, gdzie wypalone papierosy z przypadkowymi ludźmi wcale nie pomagałyby mi w obniżeniu poziomu pijaństwa. Widziałbym te ogromne pomieszczenie poprzecinane starymi, bardzo starymi belami podtrzymującymi sufit, a najjaśniejszym miejscem była lada barmana z jego magicznymi napojami. Śmierdziało tam trawą paloną po cichu w toaletach, rozlanym piwem, dymem papierosów zza drzwi.
Widziałbym ogromną rzekę i błyszczące w niej słońce. Ale widziałbym też ogromny śnieg i zimno. Za dnia i nocą. Byłby też tam duży biały pies. I ja. Chrzęst śniegu pod butami i znów papierosy. Dziś już nawet nie palę. Pojawiłaby się też porzucona przyczepa kempingowa stojąca w wiśniowym sadku na bezdrożach, gdzie przychodzili tylko szukający schronienia przed oczyma innych. Pary skuszone otoczeniem natury, zbłąkani przechodnie ciekawi czy można znaleźć tam coś jeszcze poza porzuconymi świerszczykami.
Zobaczyłbym tam stare twarze. Uśmiechnięte stare twarze. Te, których nie widziałem od bardzo dawna. Trzy czarodziejki. Jednej już nigdy nie zobaczę. Druga jest zbyt daleko bym mógł nacieszyć się jej towarzystwem. Trzecia... Nie chce ze mną rozmawiać.
Wiesz co jest w tym przerażające, ale i komiczne? Te poprzednie lata... Byłem często nietrzeźwy, sypiałem z dziewczynami, które mi się jedynie podobały fizycznie i to na krótki dystans, mój poziom zaangażowania w cokolwiek był tak niski, że dotyczył tylko do odebrania telefonu i zaakceptowania zaproszenia na jakieś mało inteligentne spotkanie. To był jednak czas próbowania swoich granic. Kwintesencja młodości. Brak odpowiedzialności wobec czegokolwiek. Porównuję to dziś do psa, który biegał jako szczeniak i łapał myszy w zbożu. Dziś jest już dojrzalszy i patrzy na wszystko z przymrużeniem oka, bo wybiegał się, lubi ciepłe posłanko i gotową miskę żarcia, ale chętnie wspomina wszystkie liczne, często doprowadzające do moralnego kaca przygody. Czy zostałbym przed zwierciadłem? Nie. To tylko miłe wspomnienia.

View more

Dokąd zmierzają dziś Twoje myśli?

Tak bardzo lubimy wmawiać sobie, że panujemy nad sobą, że znamy się w stu procentach. Półprawda.
Jak szybko trema i nieśmiałość pierwszego spotkania z obiektem westchnień potrafi zamienić się w nieposkromioną chęć dotyku? Mieszasz łyżeczką w gorącej kawie, a potem wsadzasz ją do pucharku z zimnymi lodami. Topi się prędziutko, prawda? Tak to działa.
Jak szybko jedno trafione słowo potrafi wyprowadzić z równowagi i doprowadzić do szału? Tak jak wąż zaciska swoje ciało na ofierze, tak nienawiść oplata serce. Prędko i mocno.
Jak szybko potrafisz stracić sympatię do kogoś, kto powiedział coś, co zaboli, a nie spodziewasz się tego?
Dopiero po chwili wracasz do siebie.
To wszystko dzieje się momentalnie. Nanosekundy. Masz kontrolę? Nie. Krew się burzy. Kontrola, trzeźwa myśl przychodzi mrugnięcie oka później. W tej pierwszej reakcji jest dzikość, zwierzęce odruchy. Dlatego czasem w tej właśnie chwili robimy rzeczy piękne. Albo okrutne. Jedno spojrzenie jest w stanie rozpalić ogień, jedno słowo jest w stanie zburzyć świat. Dlatego szaleńcy są szaleńcami. Nie znają panowania.

View more

Poświęć to miejsce komuś kogo (z kim) chcesz kochać. Uwolnij swoje emocje. Może trochę... sexual vibes? Spokojnej (lub nie) nocy.

Cindy
Spójrz na mnie. A gdy już przeczytasz to zamknij oczy i włącz wyobraźnię. Na tym to polega.
Zrobiłbym jej coś po czym czułaby mnie przez kilka kolejnych dni. We włosach, we własnym oddechu, w czułych punktach. I zrobiłbym to całkowicie bez uprzedzenia. Gdybym mógł – zerwałbym ubrania. Gdybym nie mógł – zerwałbym jedynie bieliznę i wyrzucił tylko po to, by zgorszyć pierwszego świadka, który napatoczyłby się na dowody niedokończonej sprawy – niekoniecznie w domowym zaciszu. Teraz staje się jasne dlaczego Roche tak bardzo lubi noc. Nocą można więcej. Wszędzie.
Usta miałaby spękane i lekko opuchnięte przez zbyt długi kontakt z szorstkim zarostem, skórę zarumienioną w paru miejscach od silnego dotyku, w głowie przyjemną pustkę, ale i chaos jednocześnie.
Zrobiłbym to tak, że odczuwałaby później dyskomfort, ale i ekscytację przez brak możliwości oszacowania momentu, w którym znów mógłbym wyciągnąć dłoń żeby złapać ją za włosy i zniszczyć misterną fryzurę i makijaż też. A zrobiłbym to gdziekolwiek. W drodze do punktu docelowego, w ciemnym przejściu między ulicami, na spacerze, w kolejce do kasy! Nie ma niczego zabawniejszego i bardziej ekscytującego niż jej zmieniająca się twarz, to werbalne NIE, bo ktoś zobaczy, a oczy mówią JESZCZE w ewidentnej chęci zabawy, kiedy ręka plącze się pod sukienką. Robiłbym to nie pytając - z czystej bezczelności. To wszystko... To niekończące zainteresowanie pojawiające się tylko wtedy gdy nie obchodzi cię kim jest druga osoba, bo jest tak pociągająca, że jedyne o czym w stanie jesteś myśleć to gorąca delikatna skóra. Te wszystkie miny, odgłosy, reakcje, zapach i smak. Tylko tego chcesz. Czysta konsumpcja. Zeżarcie ciastka. Oblizanie palców.
A teraz wróć do pozorów. Nie wiesz kim jestem. Nie wiesz do czego jestem zdolny, bo twój motyw to tylko to, co widzisz. Pamiętaj o jednej bardzo ważnej rzeczy: NIGDY nie wierz temu, co widzisz. Nawet sól wygląda jak cukier. Poznaj produkt zanim go ocenisz.
Pewne jest tylko to, że ona się nigdy nie dowie co myślę kiedy przechodzi obok. Póki nie stanie tak blisko by zobaczyć cień w moich oczach. Zaraz za jej odbiciem. A nie stanie, bo nie stworzę jej do tego okazji.

View more

Opowiedz mi o wspomnieniach, do których chętnie wracasz.

Devon Deneuve
Sekwana głęboko po zmierzchu od bardzo dawna przyciągała ludzi z różnych światów.
Trzecia rano. Albo trzecia w nocy. Latem to schyłek ciemności, zaczątek szarówki. Zimą - głęboka czerń jakby dzień miał nie nadejść. O tej porze wilgoć rzeki i obecność przepięknej architektury przyciągała od wieków te same osoby:
Samotnych o zbolałym sercu. Zakochanych wymieniających pocałunki w rześkim powietrzu pod osłoną nocy. Samobójców zmęczonych światem i morderców chcących pozbyć się ciał w toni. Były noce gdy słychać było na przemian - odgłosy miłości i niskie, mroczne chlupnięcia wody.
Wśród tych ludzi byłem ja. W której grupie? W tej, w której płaszcz nocy otulał niczym najdelikatniejszy koc, księżyc milszy był niż słońce, a tajemnica miasta brzmiała ulubionym szumem ciszy. Siedzieć tam i wdychać to powietrze, słuchać otoczenia - ludzi, którzy wybrali trzecią godzinę po północy by przyjść tam. Tak jak ja.
Romantyzm i tragizm to często nieodłączni towarzysze. Dobrze wiemy to z historii, z książek, ze sztuki.
A co jeśli miłość i śmierć to skłóceni kochankowie dlatego spotkać ich można często w tych samych miejscach?

View more

Jakie myśli zaprzątają Ci głowę nocą?

paper heart
Dzikie i mroczne. Takie, których nikt nie może usłyszeć, takie, których ja sam czasem nie poznaję. Tajemnicze.
Tajemnica... To takie "drink me" na buteleczce trucizny, "eat me" na soczystym jabłku, które udusi cię po jednym chrupnięciu skórki.
Tajemnica to coś, co jest w stanie ciągnąć mnie z jednej strony świata na drugą. To afrodyzjak, perfum, zapraszające muśnięcie dłoni. To jak opakowanie prezentu, jak piękna sukienka na pięknej kobiecie. Jak bardzo uwielbiam tajemnicę! Nic mnie tak nie kręci jak niedopowiedzenie, jak nieoczywistość. Zdobywanie wiedzy kawałek po kawałeczku syci bardziej niż przeczytanie instrukcji obsługi.
Tajemnica... Tajemnica to perwersja. Wyobraź sobie skandal gdyby tak ktoś odkrył wszystkie albo tylko kilka, jakie masz. Tajemnica potrafi wywołać niemalże fizyczną ekscytację! Pikantne szczegóły, coś, czego nie wiedział wcześniej nikt, to co robisz gdy nikt cię nie widzi.
Tajemnica dziś ma dla mnie wartość diamentu. Dlaczego? Bo... w czasach gdzie wszyscy wszystko wywlekają na wierzch, łącznie ze swoją seksualnością, menu dnia, szafą i relacjami z ludźmi, ja pozostaję wiernym adoratorem odkrywania tajemnic. Nie chcę od razu wiedzieć jak lubisz, gdzie lubisz i czy wolisz ostro czy łagodnie. Jeść oczywiście. Dobrze o tym pomyśleć nocą by wiedzieć co zaserwować rano.

View more

Next