Ask @Hashikuchi:

czym jest dla ciebie ask? w sensie; jak go traktyujesz? - jako blog, pamiętnik czy może po prostu jako miejsce do "wrzucenia na luz"?

uosobienie infantylizmu
Wydaję mi się, że ask.fm zawsze był dla mnie czymś w rodzaju esencjalnej odskoczni od szarej rzeczywistości. Głębokim wiadrem, służącym do wypełnienia po brzegi sztormem ciężkich do przełknięcia emocji. Nazwałbym go wręcz ucieleśnieniem moich własnych wątpliwości oraz lęków, aczkolwiek nie posunąłbym się do nadania mu miana pamiętnika. Jest to po prostu coś mojego. Niby prywatnego, a jednak nie do końca, ponieważ zawartość moich myśli zawsze trafia do pewnej grupy ludzi - wielkiej czy też nie - i pozwala mi na pozyskanie kontaktu z osobami, których mój przewlekły fatalizm niekonkretnie uraża. Dzięki braku jakichkolwiek głębszych relacji, moi czytelnicy nie obchodzą się ze mną, jak z porcelanową figurką. Oczywiście, nie mam przez to na myśli, że są dla mnie antypatyczni, bo większość osób jednak traktuje mnie z pewną dozą empatii oraz pozytywizmu, ale w przeciwieństwie do mojej rodziny na przykład, ich słowa są o wiele trzeźwiejsze i szczere, co przyprawia mnie o niezłamaną wierność, jeśli chodzi o spisywanie nieprzyjemnych doświadczeń na ekran komputera. Żeby sprawa była jednak całkowicie zrozumiała, nie uważam mojego profilu za rzecz kompletnie pogrążoną w pesymistycznym mroku. Na co dzień jestem raczej tym typem człowieka, który częściej objawia się pod postacią beztroskiego uśmiechu, aniżeli płaczu, więc nie chcę, aby moi czytelnicy postrzegali mnie jako nastolatka stuprocentowo zmarniałego. Lubię rozbawiać moich znajomych. Lubię wstawać wczesnym rankiem, parzyć sobie ogromną filiżankę czarnej kawy i nucić pod nosem wersy ulubionej piosenki. Lubię być z lekka uszczypliwy, wypytywać przyjaciół o przebieg ich dnia oraz płakać na ckliwych filmach romantycznych. Jak każdy, skrywam w sobie wiele twarzy i zależnie od okoliczności zakładam na siebie jeszcze większą ilość masek. Często gubię się we własnych słowach, bywa nawet, że wychodzę na hipokrytę i potykam się, stąpając po prostym chodniku, ale nie jestem jednoznaczny. Po prostu... Tak się składa, że to właśnie podczas najgorszych momentów mojej egzystencji coś rozkwita w moim sercu i aż prosi się o to, żebym dotknął palcami klawiatury. Mój ask jest skarbnicą właśnie takich ciężkich momentów. Zbiorem wszystkich najgorszych rozdziałów niekończącej się opowieści, które tworzą tragiczną nowelkę z moimi smutkami w roli głównej. Wszystko, co tworzę, zazwyczaj przesiąka do cna uczuciami i chociaż nie chcę wydawać się skomplikowany do rozgryzienia, podobne sznurki często przeplatają się i wiążą, przez co finałowy obraz może wydać się dość nieudolnie skomponowany. Niestety, jak widać po latach zmieniania kont oraz usuwania odpowiedzi, podobne nawyki niełatwo znikają i chyba nigdy do końca się z nich nie wyleczę. Dlatego właśnie tak cenię sobie mój profil... Bo w przeciwieństwie do wymówionych na żywo słów, tutaj mój żal zawsze może pojawić się i zniknąć. Zupełnie, jakby cały ten teatrzyk żalu oraz cierpienia, był jednym wielkim koszmarem, z którego można się łatwo wybudzić.

View more

"Ludzie, którzy się okaleczają, są aniołami" czy zgadzasz się z tym cytatem?

Ludzie, którzy się okaleczają nie są aniołami. Ludzie, którzy wyrządzają sobie krzywdę są najbardziej bliskimi człowieczeństwu istotami, jakie miałem okazje poznać. Przytłoczeni są ze wszystkich stron uczuciami. Emocjami tak negatywnymi, że aż bolą ich od środka. Ludzie z bliznami na ciele są chyba najwierniejszym odzwierciedleniem tego, jak działa na nas presja. Strach, cierpienie oraz chęć ucieczki przelana do pojedynczej formy, zmieniającej żal w człowieczą postać. Wywołującą zmartwienie sylwetkę, do której masz wrażenie, że nigdy się nie przebijesz. Ludzie, którzy się okaleczają, są jak kamienne posągi z długimi pajęczynami pęknięć na ich profilach. Dzieła sztuki, których nie wolno ci w żaden sposób dotknąć, ponieważ najmniejsze muśnięcie opuszkami palców... Mogłoby rozsypać je na kawałki. Gdy na nich spoglądasz, serce łamie ci się na drobne fragmenty zabarwionego nadopiekuńczością szkła. Coś w głębi duszy rozpala się żywym płomieniem, a pierwsze siwe pasma przysłaniają naturalny koloryt włosów, perfekcyjnie komponując się wraz z sinymi worami pod oczami. Osoby, które pragną uśmierzyć ból psychiczny za pomocą fizycznych ciosów, zmieniają anioły w ludzi. Budzą w tobie uczucia, których nigdy nie oczekiwałeś, że będziesz doświadczał. Ludzie, którzy chcą usunąć się z drogi, sprawiają, że inni chcą zacząć istnieć. Chcą być bliżej, chcą być użyteczni, chcą cierpieć w porozumiewawczej wspólnocie. Chcą przestać być tylko szarymi sylwetkami, przechodzącymi obok. Nie sposób odwrócić od nich wzroku. Nie sposób zapomnieć traumatycznego wyrazu ich twarzy, gdy po raz pierwszy wyznają ci powód ich oślepiającej agonii. Nie sposób wrócić do tego, co było i przestać katować się wątpliwościami, dumając nad sposobem pomocy. Ludzie, którzy się okaleczają, nie są aniołami. Wręcz przeciwnie. Ci, których podobne cierpienie nigdy nie dotknęło, to oni w oczach ludzi są prawdziwymi aniołami. I to w nich kiełkują pierwsze pączki człowieczeństwa, kiedy szkarłatne linie oraz pożółkłe krwiaki staja się nową twarzą ich codzienności.

View more