kto, lub co daje Ci powód do szczęścia?
Cześć to znowu ja, wróciłam, po 6 miesiącach. Mam nadzieje, że ktoś przeczyta ten post albo przeczytał chociaż poprzedni. Mam wrażenie jednak, że pisze to sama dla siebie. Chce wam jednak napisać co u mnie. A więc, co u mnie? Te pół roku było cudowne, czuje, że żyje, mam swoją jedyną prawdziwą miłość życia u boku. Dziś mija kolejny rok od kiedy się znamy. Kiedyś ktoś mnie zapytał "Skąd wiesz, że to właśnie on jest Ci pisany?" Nie wiem tego. Ja to czuje i jestem tego pewna, nie musiałam kodować tego do swojego mózgu, powtarzać sobie: "on mi jest pisany, on mi jest pisany, on mi jest pisany" żeby się w tym utwierdzić. Moje serce wiedziało to od zawsze, mój mózg poinformował mnie o tym kiedy spędziliśmy wspólnie dzień, ja i on. Myślę, że nie ma piękniejszego uczucia na świecie, kiedy oddajesz się w całości jednej osobie, kiedy nie potrzebujesz i nie chcesz atencji innych facetów, bo ON, uwaga tej jednej osoby jest dla Ciebie najważniejsza i żadne inne się już nie liczą. Każdy dzień jest wspanialszy, wiem, że razem możemy przenosić góry. Już nie liczy się JA, teraz liczy się MY. Boże, to jest tak cudowne uczucie, iść z kimś przez życie, z kimś kto Cie wspiera, wierzy w Ciebie bardziej niż Ty sam, motywuje Cie, pokazuje jak wiele można jeszcze na tym świecie zrobić. Ludzie, czekajcie na takie osoby, BO WARTO. Uwierzcie mi, że to najlepsze co może Ci się przytrafić w tym szarym świecie. Myślę, że nie warto oddawać się komuś kogo się nie kocha.
