Ask @I__Just__Wanna__Be__Happy:

#Obs. "Siłę mi daj, wierzę w ideał, chcę do niego iść, lecz boję się, że upadnę tuż na starcie" - jak odniesiesz się do moich słów? Ty masz tyle siły aby dążyć do ideału, a może nie wierzysz w ideał? Pozdrawiam, Kath. (Chcesz pytania ode mnie napisz- tak lub nie)

Transcendencja })i({
Witaj, Kath! Wierzę w ideał. Jednak nie taki, który może dorównać każdemu, bo takich po prostu nie ma.
Myślę, że jeśli bym tylko chciała i dążyła do tego za wszelką cenę, byłabym idealna. Może i nie dla osób trzecich, może i inni by tego nie docenili. Ale to nic. Ważne jest to, by podobać się sobie. Kiedy masz świadomość tego, że idealnie czujesz się tym, kim jesteś, nic innego się nie liczy.
W sumie, to i tak każdy jest ideałem. Przecież nie da się podrobić danej osoby tak po prostu i to jest cudowne. Nie trzeba się zmieniać niewiadomo jak. Nieważne, jaki masz kolor oczu, włosów, jak lubisz wyglądać... Po prostu jesteś idealna lub idealny. Niezależnie od tego, co mówią inny.
Kiedy dążysz do ideału, bądź tym, kim chcesz być. Przestań utożsamiać się z kimś, kogo chcą zobaczyć w Tobie inni.
Mam siłę i będę dążyła do własnego ideału. Ktoś mi niedawno powiedział, że mimo wszystkich wad jestem perfekcyjną sobą. Uwierzyłam w to, lecz potem zaczęłam wypierać przez beznadziejne słowa innych ludzi. Czas coś zmienić. Mam w sobie wystarczająco siły, by pokochać siebie i będę się o to starać. Zostanę własnym ideałem.
****
@princess_of_her_fairytale - teraz odpowiadam tylko tutaj.

View more

Lubisz zdrobnienie swojego imienia czt wolisz je w pełnej wersji?

Wszystko zależy od tego, kto do mnie mówi oraz w jakiej sytuacji. Wiadomo, że wśród przyjaciół wolę być po prostu: "Ana". Kiedy rozmawiam z nauczycielami, wolę być Anastasią, lecz nie ukrywam, że lubię, gdy ci surowsi używają skróconej wersji mojego imienia. W sumie to jestem zmienna. Raz mogę prosić, by zwracali się do mnie po prostu, Anastasia, a tydzień później krzyczeć, że wolę być Ana.
Cała, niezdecydowana ja.
***
@princess_of_her_fairytale - teraz odpowiadam tylko tutaj.

View more

Czy ponowne wrócenie do stanu szczęścia, odżycie, zajmuje nam dużo czasu?

ξ Aleksandra Scimitar ξ 
Witaj Aleksandro!
Myślę, że powrót do tego nienaruszonego stanu szczęścia to bardzo trudny i długi proces, przynajmniej ja tak to odczuwałam i jeszcze trochę odczuwam...
Czasami czuję się jak wazon.
Moje szczęście jest wazonem.
Wazonem, który wypadał ludziom z rąk. Kilka razy przetrwał, a jedyne, co lekko zaczęło go niszczyć to małe rysy. Niestety, nic nie jest wieczne, więc pewne uderzenie doprowadziło wazon do rozbicia się. Próbował się naprawić, lecz wszystko na nic... Nie nadawał się on już do dalszego użytku, najłatwiej byłoby go wyrzucić...
Znaleźli się jednak ludzie, którzy na to nie pozwolili. Uznali, że wazon wcale nie był taki zły i warto by było spróbować go posklejać. Tak też zrobili. Zaczęli szukać odpowiedniego kleju, aby naprawić kruchy w tym momencie wazon. Dużo czasu im to zajęło. Musieli szukać każdego małego kawałeczka. Później, wszystko zaczęło iść o trochę łatwiej.
Chociaż wazon był już sklejony, rysy pozostały. I pozostaną jeszcze przez dłuższy czas, przynajmniej dopóki klej nie wyschnie.
Moje szczęście takie jest. Trudno było do niego wrócić, jednak jest w miarę w porządku. Wszystko zaczyna się układać. Powoli, ale i tak...
***
@princess_of_her_fairytale - teraz odpowiadam tylko tutaj.

View more

Dzień dobry, kochani!

Anastasia.
Wpadłam tutaj na chwilkę po długiej nieobecności, ponieważ po moim odejściu pozostałam na asku, którego założyłam jeszcze w lipcu. Wróciłam tam i tam już pozostanę.
Chciałabym od nowa wprowadzić Was we wszystkie małe sekreciki mojej duszy i przeszłości. Chciałabym, abyście jeszcze raz poznali wszystkie moje marzenia, tym razem z zupełnie innej strony.
Dziękuję tym, którzy tutaj byli i cierpliwie czekali na mój powrót. Postaram się odpowiedzieć dziś na zaległe pytania, które pojawiły się w mojej skrzynce, a następnie znikam stąd na zawsze.
Bo Anastasia stała się Aniołem.
Aniołem, który stara się o to, by nie upaść.
@princess_of_her_fairytale

View more

Co jest toksyczne dla duszy?

Fiołkowa Chloris
Niektóre znajomości. Julio, czy zauważyłaś, że niektórzy - świadomie lub nie - wprowadzają nas w największe kompleksy? Zadawanie sobie pytań, czy jest się kimś wystarczająco dobrym. Czasami wystarczy jedno zdanie czy słowo, by sprawić, że pewna siebie osoba przestaje taka być i staje się kimś zupełnie innym. Dusza niszczy się, a wszystko przez ciągłe zastanawianie się, co robi nie tak?
Wiesz? Trochę tak się czuję. Kiedy w końcu stanęłam na nogi i potrzebowałam słów typu: "wszystko ci się ułoży", otrzymałam tylko przestrogę. Przestrogę przed ludźmi, przed światem. Powinnam się nie wychylać, pozostać w swojej małej skorupie, bo inaczej wszystko skończy się tak jak poprzednio. Na samym początku wyśmiałam ten niedorzeczny pomysł. Przecież nie wszyscy są 'tacy'. Jednak... Jednak potem coś pękło.
Znowu zaczęłam zastanawiać się nad tym, co robię nie tak. Poczułam się tak... źle. Niedoceniona, bezwartościowa. Poczułam się jak totalne nic, a wszystko przez kilka słów. Zabolały mnie, lekko mówiąc. I prawda jest taka, że były prawdziwe, bo chyba znowu mi nie wychodzi, znowu jest ktoś lepszy. 'Ktoś'. To tak cholernie boli, wiedzieć, że nie jest się wystarczająco dobrą osobą...
Ta świadomość wyniszcza mi duszę.
Bo przez długi, naprawdę długi czas wmawiałam sobie, że jestem w porządku. Wmawiałam sobie, że można mnie polubić, bo jednak nie jestem taka zła. Zaczęłam w to wierzyć...
Z tym, że to jest okłamywanie samej siebie. Jestem chodzącą porażką, która może walczyć i walczyć, ale i tak nic jej nie wyjdzie.
Tak późno to zauważyłam...

View more

Zdradą może być myśl o kimś innym, będąc w związku?

e u p h o r i a
Witaj Euphorio! Myślę, że zdrada jest najgorszym upokorzeniem dla zakochanej osoby. Jednym z tych największych upokorzeń, na pewno. Uznajemy za nią jakiekolwiek zbliżenie się naszej połówki do drugiej osoby. Czy myślenie o kimś, będąc w związku można uznać za zdradę?
Moje myśli okropnie mieszają się, jeśli chodzi o odpowiedź na to pytanie. W sumie, to dosyć długo nad tym myślałam i nie potrafiłam znaleźć żadnych argumentów "za" i "przeciw". Doszłam jednak do wniosku, że może i nie jest to zdradą. Tak jak wcześniej już napisałam, za zdradę uznałabym zbliżenie się ukochanego do innej kobiety. Czym więc byłoby dla mnie jego myślenie o innej?
Nie czułabym się z tym dobrze, zapewne jak każda inna dziewczyna. Uważam, że takie zachowanie jest nie w porządku. Euphorio, skoro z kimś jesteśmy, oznacza to, że go kochamy, prawda? Kiedy kogoś kochamy, wystarczy nam tylko i wyłącznie ta osoba. Nikt inny się nie liczy.
Dlatego też myślę, że taki związek jest wprost bezsensu. Być z kimś, myśląc o zupełnie innej osobie. W takiej relacji nie ma żadnej miłości. Chyba, że tylko tej jednostronnej, co jest najgorsze...

View more

Mówi się że ktoś umarł za późno albo ktoś umarł za wcześnie, ale czy da się umrzeć w porę?

Półszaleńcu! Śmierć jest taka skomplikowana. Taka niezrozumiała. Najczęściej zabiera nam ludzi, którzy wprost kochają życie. Cieszą się każdą chwilą, nikomu nie czynią żadnej krzywdy. Mimo to, dosięga ich to, co najgorsze - szybka śmierć. Jednak ci, którzy narzekają i ~ m a r z ą ~ o śmierci, zostają naprawdę długo. Wydaje mi się, że gdyby Śmierć była prawdziwą kobietą, siedziałaby ona tuż przed ludźmi i śmiała się im prosto w twarz.
Nie staram się zasugerować, że to źle, iż ludzie, którzy chcą przedwcześnie umrzeć nie umierają. To dobrze, bardzo dobrze. Lecz uważam, że niesprawiedliwością losu jest uśmiercanie tych, którzy życie kochają i przede wszystkim chcą żyć.
Zastanawiam się nad Twoim pytaniem. Czy da się umrzeć w porę? Wydaje mi się, że tak. Uważam, że w porę umiera człowiek, który przeżył już swój spory kawałek życia. Taki, który staje na granicy życia i śmierci z myślą o tym, że zdążył kochać i być szczęśliwy. Taki, którego spotkało nie tylko to, co złe, ale i dobry. Taki ktoś, kto czuje, że był całym sobą i jest to po prostu jego czas.
Na każdego nadchodzi jego czas. Niestety.

View more

czym jest dla ciebie "szczęście"?

Annabeth.
Wczorajszej nocy nie mogłam zasnąć. Leżałam w ciemnościach, wtulając się coraz mocniej w poduszkę i kołdrę. Jak do jakiegoś człowieka, po prostu miałam potrzebę przytulenia się do kogoś. Aby ktoś przytulił mnie i nie puszczał przez długi czas. Nagle odczułam potrzebę, by wygadać się komukolwiek, nie czułam się dobrze. Uświadomiłam sobie, że to wszystko to tylko złudzenie, którym karmię samą siebie.
Nie mogąc dłużej znieść ciszy, włączyłam muzykę w moich słuchawkach. Trafiłam akurat na piosenkę "Good Enough", przez co moje łzy zaczęły lecieć z oczu jeszcze bardziej. Mimo wszystko, poczułam się ciut lepiej. Mały kawałeczek tego ciężaru spadł z mojego serca.
Muzyka daje mi szczęście, naprawdę wielkie szczęście. To coś, co inni tworzą dla Ciebie, tylko dla Ciebie... Teksty, które mają być Ci bliskie. Takie, które chcą być blisko Twojego serca, abyś wiedziała, że nie jesteś sama, jest dobrze.
To coś, co przypomina Ci dzieciństwo. Przy czym czułaś się jak motyl, który szczęśliwy trzepotał małymi skrzydełkami, bez obawy, że wychodzi Ci to okropnie. Liczyła się tylko wolność, którą odczuwałaś. Mam wielki sentyment do piosenek, które można znaleźć na mojej playliście, dlatego też pomiędzy strumieniami łez na moich ustach pojawił się leciutki uśmiech. Lubię wracać wspomnieniami do przeszłości, mimo że to niczego nie zmieni. Tak czy inaczej, daje mi to ogromne szczęście...
"I am the diamond you left in the dust
I am the future you lost in the past..."
"Am I still not good enough?
Am I still not worth that much?
I'm sorry for the way my life turned out
I'm sorry for the smile I'm wearing now
Guess I'm still not good enough..."

View more

Co każe spoglądać Ci w stronę przeznaczenia, Anastasio?

Jade
Jade, nic nie zmusza mnie do tego, by spoglądać w jego stronę. Chociaż... Być może znajdzie się kilka rzeczy. Zapewne, gdybym tylko miała okazję, od razu otworzyłabym wielką księgę, w której byłoby ono zapisane. Przeczytałabym o nim, by - prawdę mówiąc - ułatwić sobie życie.
Z drugiej strony, czy ktokolwiek zmusza mnie, bym to zrobiła? Oczywiście, że nie. Zapewne zrobiłabym to z własnej woli, więc bardzo cieszy mnie to, że nigdy nie nadarzy mi się taka okazja.
Życie samo będzie idealnie wiedziało, kiedy nadejdzie idealny moment na to, by spotkać się z tym przeznaczeniem. To ono wie, kiedy nadejdzie na to odpowiedni moment i ono zadecyduje, kiedy się z nim minę.
Nie ma potrzeby, aby w nie zaglądać.

View more

Posiadasz jakiś talent? Pokażesz mi go, bądź opowiesz o nim? Miłego dnia.

Rasowy kundelek
Dobry wieczór, Rasowy Kumdelku. Co prawda, nie sądzę, abym posiadała jakikolwiek talent, ale bardzo lubię pisać. Podobno nie piszę źle, co bardzo mnie cieszy.
Kilka lat temu przez naprawdę długi czas prowadziłam dosyć popularnego bloga na serwisie pinger.pl. Był to blog o serialu "Tajemnice Domu Anubisa", który wprost kochałam. Często zamieszczałam tam dalsze losy bohaterów. Wymyślałam im nowe przygody, zmieniałam partnerów, dorzucałam różnych nowych aktorów... Pisanie było wtedy naprawdę niezłą zabawą. Tym bardziej, że wiedziałam, że inni to czytają.
Później tak jakoś wyszło, że pisanie bloga zaczęło mnie męczyć. Najzwyczajniej w świecie przestałam to robić i zaczęłam pisać opowiadania w zeszycie lub pamiętniku. Oprócz tego, znajdzie się naprawdę wiele kartek zapełnionych moimi zmyślonymi historiami. Zazwyczaj były one przepełnione moimi emocjami i uczuciami.
Niestety, nigdy nie udało mi się skończyć żadnego opowiadania. Lenistwo czy niecierpliwość? Nie mam pojęcia. Wiem tyle, że mimo wszystko bardzo lubię tworzyć nowe opowiadania i chyba nigdy nie przestanę lubić.
A teraz? Teraz znów próbuję swoich sił w pisaniu, jednak tym razem na Wattpadzie. Co więcej, bawię się w pisanie fanfiction. Oczywiście, będzie się ono znacznie różniło od tych wszystkich innych, które można znaleźć w internecie. Jeśli ktoś byłby zainteresowany wymyślonym przeze mnie opowiadaniem, zapraszam na Wattpada i historię: "Baby I'm perfect for you || H.S.".
Dobranoc!

View more

Dokładnie takie same zdanie mam ja. Bardzo poruszyły mnie te słowa, a kiedy powiedziałam to mojemu chłopakowi, zapytał mnie czy ten zakonnik był trzeźwy... Chciałam poznać zdanie innych na ten temat. Przecież Bóg uczy nas miłości, a słowa tego zakonnika są sprzeczne z nauczaniem Boga.

Amnezja.
Wydaje mi się, że ten zakonnik musiał być dosyć mocno przewrażliwiony na tym punkcie lub po prostu - trzymał się jakichś starych zasad? Sama nie wiem, co o nim myśleć. Tak czy inaczej, nigdy w życiu nie zgodziłabym się z jego opinią.
Masz rację - Bóg uczy nas miłości, a z tego, co powiedział ten zakonnik, wychodzi na to, że miłość jest hańbiąca. Nie rozumiem jego teorii, naprawdę.

View more

Pewien zakonnik powiedział mi: "Szanująca się dziewczyna nie powinna mieć chłopaka przed maturą", a więc - pomijając akt seksualny, bo większość zna zdanie kościoła na ten temat - czy miłość może grzechem?

Amnezja.
Jak się okazuje, co osoba to inne zdanie, moja Droga Amnezjo. Nie tak dawno, nasz katecheta na lekcji religii zaczął przytaczać nam różne tematy, których przytaczać nie powinien. Zmieścił jednak dyskusję na temat związków, którą rozpoczęła moja koleżanka z klasy. Katecheta nie uznał tego za nic złego. Powiedział tylko, że jesteśmy jeszcze młodzi, więc na wiele spraw patrzymy inaczej niż osoby po dwudziestym roku życia. Po prostu - powiedział nam, że nie jesteśmy jeszcze zbyt dojrzali emocjonalnie. Jedyne, czego się przyczepił to właśnie tych zbliżeń w związku, z czym akurat się zgadzam.
Trochę nie rozumiem zdania zakonnika, z którym się spotkałaś, na temat miłości. Przecież jest to uczucie, przed którym nie da się obronić i każdy kocha. Nie rozumiem, jak mogłabym nie kochać nikogo aż do matury, bo "to jest złe". Z tego, co powiedział ten zakonnik wynika, że jestem nieszanującą się dziewczyną, bo jestem zakochana. To nie ma sensu.
Miłość nie jest grzechem, przynajmniej ja tak myślę. Przecież mamy kochać bliźniego, tak? Miłość nie jest nienawiścią, tylko najpiękniejszym uczuciem pod słońcem. To, że kochasz wcale nie oznacza, że przestajesz się szanować.

View more

Napisz list do siebie z przyszłości.

23.10.2015r.
Witaj Anastasio!
Skoro czytasz ten list, oznacza to, że minęło już wiele lat. Naprawdę wiele lat. Być może jesteś już dorosłą kobietą, jednak tego nie wiem. Wiem jedno - na pewno nie czytasz tego miesiąc czy dwa po napisaniu. Już ja, to znaczy Ty... Po prostu dopilnuję tego.
Nie znam przyszłości, dlatego też nie potrafię przewidzieć tego, co czuje Twoje serce w tym momencie. Mam nadzieję, że jest to w końcu czas, w którym jesteś szczęśliwa. Chciałabym przypomnieć Ci o tak wielu rzeczach... Zacznijmy od tego, że piszę do Ciebie/siebie w tym jednym z najdziwniejszych momentów mojego życia. Pijąc pyszną, czarną herbatę Sagę z sokiem malinowym i trzema łyżeczkami cukru. 23.10.2015 rok, pamiętasz ten okres w swoim życiu? Przypomnę Ci. Zacznijmy od tego, że w końcu jest tysiąc razy lepiej, niż dwa czy trzy miesiące temu. Zakochałam się, tak jakby. Wszystko powoli nabiera tych właściwych barw. Jedynym dylematem jest szkoła - przepisać się czy nie przepisać? Jestem ciekawa, jaka będzie moja decyzja. Miło by było, tak dostać list z przyszłości. Więc jeśli chcesz, Anastasio, nie krępuj się... Mam wspaniałe przyjaciółki, przy których zapewne zostałaś aż do chwili obecnej. Jestem ciekawa tego, co z moimi zainteresowaniami? A opowiadanie? Czy udało mi się skończyć pisanie jakiegokolwiek? Uh, byłabym taka szczęśliwa, gdyby w końcu się udało. Dam Ci radę Anastasio. Co prawda, to Ty powinnaś dać ją mnie, jednak nie ma takiej możliwości, więc zrobię to ja - walcz do końca o to, na czym Ci zależy. Sama wiesz, że lepiej jest walczyć, niż potem zastanawiać się nad tym, co by było, gdyby... Nie poddawaj się na samym starcie tylko dlatego, że ten jeden raz coś Ci nie wyszło. Skoro czegoś chcesz, to pokaż, że Ci zależy, zamiast chować głowę w piasku. Nie rób tak już nigdy, w porządku? Wiem, że zdarzyło się tak kilka razy, jednak nie wracajmy do przeszłości. Niech wszystko powoli układa się po Twojej myśli.
Nie poddawaj się, Ana. Bądź sobą i nie zmieniaj się dla innych ludzi. Jeśli ktoś chce Cię, niech zaakceptuje Cię taką, jaka jesteś naprawdę. Nie wersję idealną dla tego kogoś.
Chciałabym jeszcze dołączyć piosenkę, której zaczęłam dziś słuchać. Aby przypomniało Ci się choć trochę wydarzeń z przeszłości. Moich uczuć. No i po prostu - piosenki, których tak chętnie dziś słucham.
Making little conversations,
So long I’ve been waiting,
To let go of myself and feel alive
So many nights I thought it over,
Told myself I kind of liked her,
But there was something missing in her eyes
I was stumbling, looking in the dark,
With an empty heart,
But you said, do you feel the same?
Could we ever be enough?
Baby, we could be enough.
And it’s alright,
Calling out for somebody to hold tonight
When you’re lost so (I’ll) find a way,
and I will be your light,
You’ll never feel like you’re alone,
I’ll make this feel like home
http://m.youtube.com/watch?v=UTH0C6qmET8
Powodzenia, Ana.

View more

Za kim tęsknisz?

Tęsknię za moimi przyjaciółkami. Są tak blisko, a jednak tak daleko. Wiesz, Karlo? Tęsknknię za chwilami, w których nie musiałyśmy martwić się o to, że widzimy się raz na jakiś czas, bo miałyśmy siebie na codzień. Gimnazjum wszystko nam zniszczyło. W sumie, w dużym stopniu to ja wszystko popsułam, zapisując się do inmej szkoły, niż wcześniej była mowa.
Bardzo tęsknie za K. i M. Rozumieją mnie tak, jak nikt inny nie potrafi tego zrobić. Są dla mnie jak siostry, nigdy mnie nie zawiodły. N i g d y.
Tęsknię za tym, jak zamykałyśmy się w trójkę na całe przerwy w jakimś cichym miejscu.
Tęsknię za tym, jak jedna z nas zamykała którąś w jakimś pomieszczeniu.
Tęsknię za wspólnymi pracami w grupach.
Tęsknię za odpisywaniem od siebie zadań.
Tęsknię za pisaniem wspólnych opowiadań na matematyce.
Tęsknię za wspólnymi dyskotekami, w czasie których rozwalały mi włosy, bo nie chciałam tańczyć.
Tęsknię za codziennym wyzywaniem się, bo któraś z nas zrobiła coś głupiego.
Tęsknię za chodzeniem w różne miejsca po szkole ze świadomością, że mamy tylko 45 minut.
Tęsknię za tą świadomością, że są blisko mnie, więc nie muszę się bać, że odejdą.

View more

Witaj. Zauważyłam, że moja ostatnia odpowiedź wzbudziła dużo kontrowersji... Dlatego przychodzę z pytaniem, co Ty byś zrobiła, gdyby wybuchła wojna?

Droga Afrodyto!
Nie wyobrażam sobie tego, co bym zrobiła, gdyby wybuchła wojna. Ta myśl mnie przeraża tak bardzo, że czuję strach nawet w tym momencie. Wiem, jak to okropnie było na przykład podczas drugiej wojny światowej. Pradziadkowie opowiadali mi o wszystkim. Widziałam wiele takich filmów, byłam nawet w Muzeum Powstania Warszawskiego, gdzie te wszystkie wspomnienia po prostu ożyły. Czułam ogromny ból, kiedy widziałam to, co przeżywali inni ludzie. Przecież to mogłam być także ja. Gdybym żyła w tamtych czasach, nie teraz...
Życie w kraju, w którym panuje wojna to wieczny strach o to, czy się przeżyje czy nie. Strach o siebie, rodzinę czy przyjaciół. Afrodyto, ja nie potrafię wyobrazić sobie tego, co bym zrobiła. Ogarnęłaby mnie panika, bałabym się każdej małej rzeczy, limit mojego zaufania do innych ludzi skończyłby się od razu. To jest pewne.
Nie tak dawno przeżyłam wojnę na własnej skórze. Jak? W śnie. Bardzo realistycznym śnie. Prawda jest taka, że nie robiłam niczego nadzwyczajnego, ani tego, czego nie mogłabym się po sobie spodziewać. Akcja rozgrywała się w jakimś lasku, który lekko przypominał park linowy. Cały czas z kimś uciekałam (nie mam pojęcia, z kim), a mną kierował jeden wielki strach, który czułam nawet po przebudzeniu się później. Okazało się, że niedługo ma zostać zrzucona jakaś bomba i właśnie wtedy dotarło do mnie, że jest to bomba. Dobiegłam do domu, gdzie spotkałam się z moją rodziną. Siedziałam gdzieś ukryta z nimi. Jedyne, co jeszcze pamiętam to to, jak krzyczałam do brata, bo poszedł gdzieś sam, mimo że nikt mu nie pozwolił. Reszta tego snu to tylko wybuch i ogień.
Obudziłam się wprost przerażona...
Nie wiem, co bym zrobiła, gdyby wojna przyszła naprawdę.

View more

Mi osobiście Twe imię, Anastasio, za pierwszym razem przyniosło na myśl utwór Voltaire'a właśnie o tym tytule - "Anastasia", którego sobie cenię niesamowicie. A dodając Twoje wpisy, które przyjemnie się czyta, profil ten trafił do moich ulubionych. Świetna jesteś. Życzę Ci spokojnej soboty. (:

Dziękuję Ci za te miłe słowa, którymi rozpoczynam moją sobotę, Kholacie Husky. Naprawdę miło jest mi to czytać i wprost nie wierzę, że te słowa zostału skierowane właśnie do mnie. Po prostu dziękuję, chociaż nie wiem, czy tym słowem da się wyrazić to, co czuję.
Tobie także życzę miłej soboty!

View more

Piękne imię.

Nøah Grëy
Dziękuję Ci, Noah. Nawet nie wiesz, jak miło jest mi to czytać. Niestety, nie jest to moje prawdziwe imię, choćbym nie wiem jak bardzo tego pragnęła.
W sumie, to nie pamiętam, dlaczego właśnie tak nazywam się na asku. Prawdopodobnie zaczęło się od czytania opowiadania. Chyba pewna bohaterka miała tak na imię, a mi wydało się ono takie... Takie lekkie, dziewczęce. Naprawdę je polubiłam.
Cieszę się, że nie tylko mi ono się podoba.

View more

Myślisz, że życie jest cudem, czy raczej karą?

Annabeth.
Myślę, że mimo wszelkich trudności, życie jest cudem. Czasami jest trudno. Musimy zmagać się z wieloma problemami, niepowodzeniami, uczuciami. Pracujemy, chodzimy do szkoły, ciągle uczymy się... Chcemy dobrze, wychodzi źle. Chyba właśnie dlatego uważasz, że można by było nazwać je karą, lecz to nic. Dla mnie jest ono największym cudem.
Prawda jest taka, że życie to taki mały prezent dla każdego człowieka. Mamy szansę na to, by zawierać przyjaźnie, kochać, robić rzeczy, które tak bardzo lubimy. Spotyka nas wiele pięknych niespodzianek od losu (o, piosenka mojego ulubionego zespołu leci w radiu - teraz to już naprawdę życie jest cudem). Życie nie oznacza zła, to nie na tym polega. Mamy być szczęśliwi i starać się do tego dążyć. Nie zawsze wychodzi, lecz warto próbować.
Bo życie naprawdę jest cudem. Spójrzmy chociażby na te dzieci, które umierają od razu po narodzeniu... Umierają, chociaż tego nie chcą, a my czasami narzekamy na najgorsze głupoty.

View more

Co w sobie lubisz? Myślisz, że Twoja samoocena ma wpływ na to jak postrzegają Cię inni ?

T.
Dobry wieczór Toile! Ogólnie rzecz biorąc, jestem dosyć zakompleksioną dziewczyną. Do siódmego czy ósmego roku życia byłam bardzo pewną siebie dziewczynką. Śpiewałam przy wszystkich, nie wstydziłam się tańczyć... Pamiętam, że moim marzeniem było zostsnie piosenkarką czy tancerką, moimi inspiracjami były moje idolki (oczywiście były nimi gwiazdy serialii Disneya). Tak czy inaczej, kochałam siebie. Akceptowałam w stu procentach taką, jaka jestem i ani trochę nie chciałam się zmienić. Podobało mi się to, że byłam bardzo chuda, kochałam moje włosy i oczy.
Później... Sama nie wiem. Coś się zmieniło, bo nagle zaczęłam dostrzegać w sobie różne niedoskonałości. Tu za duży nos, tam odstające uszy, zaraz potem przybrałam na wadze... W sumie, te kompleksy pozostały mi aż do teraz. Z tym, że nie dostrzegam ich aż tak jak na przykład rok temu. Trochę się zmieniło. Zaczęłam ignorować swoje wady, a dostrzegać to, co podoba mi się w samej sobie. Czyli oczy czy włosy. To właśnie je lubię najbardziej (chyba, że nie mam humoru, wtedy tracę nadzieję co do nich).
Wiesz, Toile? Kilka dni temu na lekcji WDŻu pani rozmawiała z dziewczynami z naszej klasy na temat samoakceptacji. Nasza nauczycielka powiedziała wtedy coś, co może być radą dla każdej dziewczyny - "Jeśli coś nam się w nas nie podoba, nie musimy się tego wstydzić. Po prostu starajmy się ukryć to, a podkreślić coś, co w sobie lubimy". Powiedziała coś, co wcale nie jest "bezsensownym gadaniem rodem z WDŻu". Nigdy tego nie robi, dlego tak bardzo lubię tę panią. Mówi o rzeczach, które są naprawdę bliskie młodzieży.
Myślę, że samoocena nie ma żadnego wpływu na to, jak człowieka widzą inni. Przecież często zdarza się, że jakaś osoba ma o sobie złą samoocenę, a mimo to, ludzie widzą w niej tylko zalety.

View more

Miłego weekendu. Masz już jakieś plany?

Witaj Afrodyto!
Miałam plany. Cudowne plany, ponieważ miałam wybrać się gdzieś z Chrisem. Kiedy "zaproponowałam" mu wspólne wyjście, w moim sercu zapanowało takie przyjemne ciepło. Wszystko to przez myśl o tym, jak to wspaniale będzie. Pobyć razem, porozmawiać jak ludzie, a nie przez Facebook'a. Po prostu - miało być pięknie.
Jak się teraz okazuje - coś nie wypala. Wygląda na to, że nie dojdzie jutro do nsszego spotkania. Jest mi trochę przykro, że tak wyszło. Ponieważ czekałam na początek weekendu tylko z jego powodu, ale nie wszystko się spełnia.
Mimo to, udało mi się nawiązać z Nim lepszy kontakt. Jak ja uwielbiam z nim rozmawiać, Afrodyto. Przez niego rzeczy, które są dla mnie nudne, w jednym momencie stają się najciekawszymi, ponieważ interesuje mnie to, co interesuje Jego. Interesuje mnie On. Po prostu, chyba zależy mi na tym, by Go poznać.
Tak czy inaczej, z drugiej strony nie jest mi aż tak bardzo źle. W sumie, to nie odczuwam tego aż tak bardzo. Wszystko dzięki temu, że nie wmawiam sobie niewiadomo czego. Nie biorę do serca wszystkiego, o czym do mnie pisze. Staram się podchodzić do tego wszystkiego małymi kroczkami, aby nie dać się swym uczuciom.
Wychodzi na to, że nie mam żadnych planów na ten weekend. Zamierzam trochę się pouczyć, ale tylko tyle. Może jeszcze coś ulegnie zmianie, przynajmniej mam taką nadzieję.
Dziękuję, Afrodyto. Ja Tobie także życzę miłego weekendu.
http://m.youtube.com/watch?v=Ho32Oh6b4jc

View more

Powiesz mi czego się boisz? Czy zaufasz, że nie wykorzystam tego przeciwko Tobie?

Pani Hekate
Pani Hekate, jest tak wiele rzeczy, których się boję. Rzeczy materialne, uczucia... Opowiem Ci o moich wszystkich lękach z nadzieją, że nie zechcesz wykorzystać ich przeciwko mojej osobie.
Jestem delikatna, niczym mały wróbelek, którego możesz dostrzec za oknem. Szczęśliwy i pełen energii lata, zapewne starając się dosięgnąć chmur. Czuje się bezpieczny, dopóki w pobliżu nie znajdzie się człowiek. Wtedy małego ptaszka ogarnia wielka panika. Nie, nie boi się człowieka, bo jest człowiekiem. Nie boi się go, bo jest kimś zupełnie innym, o nie. Ten wróbelek boi się tylko konsekwencji zbliżenia się do istoty ludzkiej. Przeraża go myśl, że przez to może stać się mu krzywda, boi się cierpienia. Tak samo jest ze mną - boję się swoich uczuć, przywiązania do innych. Tak naprawdę, ostatnio uznałam, że nie potrzebuję tych nowych ludzi, skoro oni i tak tylko odchodzą. Nie wszyscy, jednak większość. Dlatego, jeśli chodzi o "na zawsze" lub przywiązywanie się, skupiam się jedynie na przyjaciółkach. Innych już nie chcę.
Boję się tego, że ktoś mógłby dowiedzieć się o moich sekretach. Tych wielkich i małych. Pani Hekate, przeraża mnie myśl, że ktoś mógłby wiedzieć o mnie tak dużo. Denerwuje mnie samo to, że ktoś wie o mnie coś, co wiedzieć może każdy. Czuję się wtedy niepewnie.
Boję się, bo znów widzę go w swoich snach. Realistycznie. Widzę go, słyszę... W moim sercu znów pojawia się to przyjemne ciepło. To tylko sen, przecież wiem. Nie kocham go, tyle. Mimo wszystko... Lubię te sny. Lubię go widzieć, patrzeć jak się uśmiecha. To wszystko jest takie dziwne i wprost głupie, ale to prawda.
Boję się, że pewnego dnia powiem: "dłużej już nie dam rady", po czym zrobię sobie krzywdę. Wczoraj zwykłe spostrzeżenie blizn u koleżanki wywołało u mnie sprzeczne emocje i myśli, których nie sposób było mi powstrzymać.
Boję się tego, że niedługo obudzę się z myślą, że znowu kocham. Jestem zakochana, zakochana nieszczęśliwie... Tak bardzo się tego boję i nie umiem powstrzymać tego strachu, że coś znów wyjdzie nie tak.
Moje lęki są wyjątkowo specyficzne. Jest ich o wiele, wiele więcej. Myślenie o nich nie jest miłe...

View more

Next