Ask @Julaa1201:

Laoise
Latest answers

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła" Wisława Szymborska Co o tym sądzisz? Może masz własne zdanie na temat czytania? Lubisz czytać? Jeśli tak, to dlaczego? Może masz ulubioną książkę, " książkowe preferencje " ? Miłego dnia

Wybacz, droga Rosalie, lecz Twoje cudne pytanie wykorzystam w celu przykrej informacji, choć postaram się ją odrobinę połączyć z książkami...
Jeśli ktoś mnie tutaj kiedyś obserwował, to wie, że od dawna nie odpowiadam na pytania. Czemu? Ask już nie jest tym samym portalem, ale może po prostu mi się już przejadł. Nie potrafię tutaj znaleźć ciekawych odpowiedzi, jak i ludzi. Zaczyna się on robić zwyczajnym wysypiskiem, a ci, którzy je opuścili, już od dawien dawna robią to samo, co ja, bądź po prostu wyłączyli konto. Moje będzie nadal funkcjonowało, lecz bez nowych wpisów. Ponad to wygląd aska zwyczajnie odpycha. Wiem, wiem, wszystko musi być nowe i postępowe... Tylko z umiarem.
Jeśli ktoś będzie chciał mnie jednak znaleźć, to można się ze mną skontaktować na:
GG- 39991307
blogu książkowym- http://uliczkatajemnic.blogspot.com/
poczcie- julka_2001_01@o2.pl
Pozdrawiam Was i życzę powodzenia, J.

View more

Lepiej zupełnie wyzbyć się uczuć czy posiadać je, ale przez większość czasu mieć za najbliższego towarzysza smutek?

Serce me zbolałe jest tęsknotą rozdzierane, kiedy to przypomina sobie bieg historii ostatnich dni. Tydzień ma siedem dni, a w tej chwili znaczy dla mnie tyle, co jeden. Oczy błyszczące ze szczęścia teraz starają opanować się napływ łez, a usta starają się tłumić ciche łkanie. Kubki, w których osad herbaty pojawił się przy brzeżkach, stoją bezczynnie na biurku, licząc na ponowne zapełnienie ciepłym napojem.
Lecz... Dość.
Ciche serca mego łkanie, płaczące za swym odgłosem w piersi jego Skarbu, niech wspomina szczęścia chwile utkane ze złotych nici pamięci, głęboko schowanymi w ozdobnej, brązowej szkatułce, wypełnionej listami, kosmykami włosów i Jego zapachem. Pozostaje mi tylko czekać i odliczać kończące się dni i tygodnie.

View more

Czy jesteś zazdrosna, Laoise?

Matka mi kiedyś prawiła przestrogi, zamieniając swe słowa w czyny, a czyny w prawdę. Abym była dobra- -powtarzała- i na każdy kroku jej usłuchała. Kiedyś coś wspomniała o zazdrości. Że marne to uczucie, a i źle się często kończy. Wierzyłam we wszystko i święte prawdy matuli pamiętałam. Do czasu, kiedy sama ich nie poznałam.

View more

Ujadanie psa, szelest gałęzi, gruchot łamanych kości, trzask łańcuchów, krzyk człowieczy i nagle przeszywająca cisza. Co ukrywasz, Laoise?

Gabriel

Uciekała leśnymi ścieżynami wśród krzyku wron. Pod osłoną nocy była cieniem, a w świetle księżyca tajemnicą. Przez podróżnych wiedźmą nazywana i biada temu, kto ją kiedykolwiek spotkał, gdyż fatum nad nim zwisało. Nikt jednak nie widział jej prawdziwej twarzy spod ciemnej peleryny,a kto ją dostrzegł -
- pozostawiał to w swej duszy, jako słodką tajemnicę. Jej głos był szelestem. Szeptem. Krzykiem rozdzierającym ciszę w burzy. Lecz każdy szelest, szept i krzyk kiedyś zamiera. Dama Nocy odkryła swe oblicze i poniosła tego konsekwencje. Zapytasz, gdzie ją znajdziesz? Spróbuj wsłuchać się w ciche podmuchy wiatru, co igrają z liśćmi bądź muskają taflę wody. One prawdę Ci zdradzą, jeśli nie... Wyrwij im ją z ust.

View more

Jakie dźwięki wpływają kojąco na Twoją duszę?

Osłona nocy skrywa tajemnice dźwięków, które rozgrzewają me serce i umilają je swej słodyczy melodią. W takt uderzeń klawiszy wtóruje cierpiący na bezsenność słowik i świerszcz, szepcząc mi słowa. Słowa, jak miód złociste i swą urodą niespotykane. Gdzieś zza drzew zdaje się, że wychwyciłam kojące sunięcia po strunach skrzypiec. Zamykam oczy i czuję, jak jedwabny koc troskliwie opatula me nagie ramiona, a Skrzypek składa najczulszy pocałunek do snu.

View more

Lubisz jesień?

Ciepłe promienie ogrzewają delikatnie mą twarz i mile łaskoczą żółknące liście, nadając im złoty blask. Ławkę, z której schodzi już biała farba, obsypały zaczerwienione jabłka i pokryły ziemię dookoła niej. Opatulam się ciaśniej wiekowym kocem na chłodny podmuch wiatru i podkulam nogi. Trawa jeszcze jest miękka, aczkolwiek wilgotna.
Jest tutaj tak pięknie... Usiądziesz obok? Przyniesiemy herbatę i bezmyślnie będziemy się wpatrywać w spadające owoce grzechu.

View more

Wyśmiana, poniżona i zniszczona przez słowa. Kimże Ona jest?

Wiele wycierpiała i wiele przeżyła. Już dawno porwał Ją nurt rwącej rzeki hańby i oszczerstw. W głębinach Jej ziem do dziś spływa krew i spoczywają w Niej truchła poległych na polu chwały wojowników. Na Jej oczach rosła siła, potęga, radość, szczęście, aż wreszcie... Upadek. Stworzyła historię, jaką Świat może podziwiać. Wyśmiana, poniżana i niszczona przez słowa Ojczyzna.
Zmęczona wkrótce zaniknie, a słodkie kłamstwa zaśpiewają Jej kołysankę do wiecznego snu.

View more

Zbliża się jesień, gdzieniegdzie już widać ją za oknem. Jakie myśli towarzyszą Ci z tego powodu?

Codzienność już przybrała odcienie szarości, przetykane złotawymi promykami z serca nadziei. Wszędzie liczę kartki... Kartki z kalendarza, które niczym pociąg, sunący po szynach, odliczają nowe dni. Każde taktu wybicie coraz bardziej przybliża do upragnionych chwil ukojenia w Jego ramionach. Niebezpiecznie jest tonąć w marzeniach, wiedząc o możności zatracenia się w nich. Czy zwariowałam? Czy jestem szalona? Odpowiedz mi, proszę.

View more

Oczarujesz mą duszę, Laoise?

To działo się dawno temu. Nadszedł wieczór, a ona skąpana w ostatnich promieniach słońca, siedziała pod drzewem w białej, letniej sukni i splatała w wianek chabry. Delikatny uśmiech pojawiał się na jej alabastrowej twarzyczce z każdym wplecionym w dzieło kwiatkiem. Ciepły wiatr niepewnie rozwiewał kasztanowe włosy niewiasty i wszeptywał w jej uszko słodką piosenkę. Wtem na polanę wszedł niezwykły młodzieniec z rozwianymi włosami i wyciągniętą ze spodni, białą koszulą. W oczach miał ogniki miłości, co tańczyły z każdym mrugnięciem. Cichutko zbliżył się do dziewczęcia, które ukrywało rumieniec pod włosami i delikatnie wyjął z jej dłoni wianek. Założywszy go na głowę wybranki, uśmiechnął się czule i z jak największą troską schował jej drobne ręce w swoich. Przysiadłszy obok panny, oparł głowę o jej ramię i pocałował ją w nie, na co ona odpowiedziała uśmiechem. Zasnęli tak pod drzewem, skąpani w blasku odchodzącego słońca. I więcej ich nie widziano... Byli niczym zagubione dusze miłości. Podobnież która para ich spotka, tą czeka niezwykłe szczęście... Skąd mi o tym wiadomo...? Opowiedział mi o tym ten sam ciepły wiatr, który tamtego wieczoru śpiewał dwójce kochanków słodką melodię, układając ich czułe gesty do snu...

View more

Warto marzyć?

Theo.

Pobawmy się dzisiaj szklaną kulą. Proszę, pobawmy się dzisiaj szklaną kulą, Theo. Mam ochotę wywróżyć sobie przyszłość i poznać marzenia, które się urzeczywistnią. Jest na drugiej półce na biblioteczce. O tak, właśnie tam. Za pudełkiem waniliowej herbaty z nutą truskawek. Powinno w nim jeszcze zostać jej trochę. Poczekaj, zaparzę ten aromatyczny napój i usiądziemy w przyciemnionym pokoju, gdzie uprzednio rozpalimy białe świeczki.
Śledź uważnie obrazy w szklanej kuli. To takie magiczne, że możemy je tak po prostu zobaczyć. Poznać to, co siedzi w naszej głowie. Łąka, rozgwieżdżone niebo, spacer po lesie, zbieranie kwiatów, plecienie wianków... Ach, jakże wiele jest tych marzeń. Ale uważajmy, bowiem wróżenie jest bardzo niebezpieczne i często podsuwa fałszywe spełnienia obietnic. Wpatruj się więc przenikliwie, czytając między wierszami. Widzisz, co kryje się w leśnych rozstępach drzew? To oczy, które non stop nas śledzą. Ujrzysz je wszędzie. Każda z przepowiedni szklanych kul podlega ich negocjacji. Spełniają tylko te marzenia, których pragniemy całym sercem i duszą. Te, które są dobre i wyjątkowe. Inne... Ah... Na inne pozwalają tylko w snach. Chcą choć czasem osłodzić lub przerazić nas tym, co siedzi w ludzkich głowach.
Pamiętaj, Drogi Theo. One żyją, pragną nas, dodają wiary i odwagi, ale... Są niezwykle niebezpieczne i pochłaniające. Niczym namiętna kochanka, od której za chwilę możesz spodziewać się ciosu sztyletem prosto w serce.

View more

Szanujesz się?

Nie tak dawno jechałam przez las i wpatrywałam się w krajobrazy. W pewnym momencie ich widok zagmatwał obraz stojącej przy szosie kobiety. Ubrana w czarne rajstopy, kusą i krótką spódniczkę oraz bluzkę na ramiączkach. Przypomniałam sobie, że podobny obraz widziałam w podstawówce, kiedy już z niej wychodziłam. Niespełna dziesięcioletnie dziewczynki, które się mizdrzyły przed lustrem w łazience i przebierały w obcisłe ubrania. Nie sprawiało im problemu, że wyglądały w tym po prostu ohydnie... Albo ten materiał wisiał na nich albo był tak obcisły, że widać było każdą fałdkę. Nie wspominam już o nieumiejętnym malowaniu i mocnym podkreślaniu nieodpowiednich walorów. Chociaż nawet brak umiejętności ich nie usprawiedliwiał. Mieć dziesięć lat i niszczyć sobie cerę makijażem? Cerę bez żadnych wyprysków? Cerę, w której powinno górować naturalne piękno? Niepojęte, ale tak było.
Często zastanawiałam się, co sądzą o tych ich mamy. Czy one to naprawdę aprobowały? Moje myśli w tamtych chwilach zatwierdzał w przekonaniu fakt, kiedy widziałam jak odbierały swoje małe pociechy, które prawdopodobnie skończą przy trasie jako ,,pomoc w osiągnięciu szczytowania". No tak... Styl ubierania i zachowanie... Jednak niedaleko pada jabłko od jabłoni.
Z koleżankami nie raz i nie dwa zwracałyśmy uwagę. Zabawne było, kiedy odpowiadały bluźnierstwami, pychą i pogardą na rady starszych. A potem dziwimy się, że młodzież nie ma szacunku do starszych. Nie potrafiłam tego zrozumieć. Kiedy byłam w ich wieku nawet bałam się odezwać do kogoś, kto górował nade mną wiekiem, a co dopiero odpyskować za grzecznie zwróconą uwagę. W tym momencie wyobraźmy sobie przyszłość: te dzieci będą pracowały dla społeczeństwa. Będą wzorowymi obywatelami czy też skończą przy trasie jako niezwykle bluźniercze dziwki?
Tak, droga Andżeliko, szanuję się. Nie potrafiłabym sprzedawać swojego ciała za pieniądze i stać przy leśnych drogach na trasie. Jest to dla mnie zaprzepaszczenie resztek godności. Przykład wyżej podałam jako początki jej utraty i hańbienia swojego umysłu. Swoją pisaninę zakończę myślą, że... Najlepiej jest się dla mnie zaszyć z dala od społeczeństwa, które tylko pogłębia się w swej głupocie i tam spokojnie dotrwać lat starości wraz z najbliższymi.

View more

Czy nieposiadanie oczu czyniłoby Nas szczęśliwszymi? Dlaczego?

Tulpa

Szybko zamykając oczy, położyła się w łóżku, nakrywając na siebie kołdrę. Gdyby ktokolwiek zajrzał do pokoju, pomyślałby, że to poduszka została przykryta na samym środku. To nie była jednakże poduszka, lecz istota. Niewielka elfka bez skrzydeł i mocy, która mocno zaciskała swe blade powieki w oczekiwaniu na sen. Ostatnimi czasy często uciekała się do tego środka przeciwbólowego. Nie bawiły ją już letnie widoki zieleni i słońca, kartki książek, które często czytywała ze względu na magię słów, muzyka, co niegdyś przyczyniała się do tańca. Niczego nie dostrzegała. Postanowiła stworzyć świat wyobraźni, w którym nie używa się oczu, a kieruje innymi zmysłami. Jej przyjacielem stał się Lis. W porach nocy, kiedy szkło zastępował sen, siadywała pod wyobrażonym błękitnym drzewem, a płomienista kulka z delikatnie czarnymi uszkami i białym pyszczkiem, wskakiwała na jej kolana, prosząc o pieszczoty.
Tutaj oczy, których nie używała, czyniły ją szczęśliwszą. Tworzyła swój własny świat, postacie, myśli.
Lecz pewnego razu lis się nie pojawił. Magiczna kraina przybrała skalę szarości, a z niebieskiego drzewa pozostały uschnięte liście.
To był tylko sen.

View more

Opowiesz mi o czymś...?

Reiment

Przy parapecie, podczas ciemnej nocy, przy blasku świec, siedzi niepozorna osóbka o puchowych włosach i bladym obliczu. Wpatrzona w gwiazdy i księżyc, żyje marzeniami. Marzeniami, do których dni jakby wydłużały czas. Dni, mijające dla każdego tak samo, dla jej serca mijają dwa razy wolniej.
W swej wyobraźni już widzi ciepły, letni spacer. Czuje dotyk na swojej dłoni, ramionach i plecach. Czuje spokojne oddechy plątające się w jej włosach i delikatnie łaskoczące po twarzy. Cieszy się z niewinnych i przepełnionych magią szczęścia uśmiechów. Jednocześnie jest zawstydzona, kiedy jej policzki nabierają niespodziewanie pąsowej barwy róż.
Niekiedy obrazy w jej główce wybiegają za daleko... Jej lazurowym bądź szarym oczom... A może malarz zmieszał obie te barwy - nie wiadomo. W każdym razie jej oczom ukazuje się zamek i zabawa pod gołym niebem, przy ognisku. W sali potężnej budowli średniowiecznej stoją stoły, przy których siedzą goście. Przy ścianach wiszą świece, roznoszące po pomieszczeniu blask światła. Starodawna muzyka zabawia wszystkich, ale dwójka ludzi kompletnie nie zwraca na nich uwagi. Ich dłonie delikatnie stykają się, a twarze wyrażają są przepełnione szczęściem i uczuciem, które widać już z daleka. Kiedy zaczyna świtać, a księżyc goni się ze słońcem, oni usiądą przy gasnącym już ognisku, z którego wylatują pojedyncze ogniki. Powoli zasną, wpatrując się w nie i się uśmiechając: ona - oparta o jego ramię, a on - o jej głowę...

View more

Fotografie. Wiele ich kryje się w naszych domach. Przypominają. Opowiadają. Masz swoją ulubioną? Co przedstawia? Jaką historię skrywa? Opowiesz mi ją, Laoise?

Schowana w odmętach internetu, skrywa historię dawno zapomnianą. Historię rozkwitającego uczucia, jak kwiaty na kolanach damy, a może już w pełni rozwiniętego, co podobny jest do jej uśmiechu. Miłość w oczach mężczyzny i zawstydzenie na policzkach niewiasty. Kwiatek w jego dłoni, który miał symbolizować odwzajemnione uczucie. Nieśmiałe uśmiechy i czułe gesty, przesycone chwilą szczęścia, spokoju... Romantyzmu.

View more

Jakie słowa słyszysz każdego dnia?

Tulpa

Podążając korytarzami, miałam spuszczoną główkę, a wzrok wbity w podłogę. Z pozoru martwa i cicha. Ale tylko z pozoru. W wyobraźni po raz kolejny odtwarzałam słowa książki, koleżanki, przyjaciela... Słowa zasłyszane gdzieś w radiu, przeczytane na bilbordzie, przypadkiem podsłuchane. Wszędzie słowa, słowa, słowa... Sylaby, głoski, wyrazy. Akcentowane mocno, cicho, bezgłośnie.
Słowa magiczne.
Często brakowało w nich przepraszam, dziękuję, proszę. Przepełnione szyderstwami, pychą, groźbą. Nie brakowało w nich uczuć i emocji, lecz... Brakowało tych dobrych. Zastanawiam się, jak to działa. W jaki sposób pamiętamy o każdej obeldze lub szyderstwie, zapominając o najważniejszym. Często mówimy to, co nam ślina przyniesie na język. Właśnie, język. Za pomocą niego powiemy wszystko. Jest jak kartka papieru - wszystko przyjmie. Problem w tym, że nasze serce z każdym czarnym wyrazem staje się cięższe, aż w końcu... W końcu topi się od natłoku złych emocji.
Pytałaś, droga Tulpo, jakie słowa słyszę każdego dnia...? Odpowiedź jest prosta: zbyt ciężkie.

View more

A jak to jest z Tobą, ufasz ludziom czy wręcz przeciwnie?

Zaufanie raz zaprzepaszczane, z każdą nową szansą traciło na swej sile.Każda nowa nadzieja stawała się złudną przyjaciółką dla serca, które coraz częściej chowało się głębiej, zamykając wszystkie drzwi i okna. Drzwi zostawały z czasem zamykane na trzy spusty, a w oknach pojawiły się ciemne i grube zasłony.
Jedynie w kartach pamięci przesuwały się niekiedy, jak w starym kinie, taśmy wspomnień ludzi z nimi związanych. Otoczona zaledwie garstką ludzi, stałam się szczęśliwa. Szczęśliwa, że mimo z pozoru wymarłego wyglądu chatki, ktoś zechciał zapukać i czekać, aż otworzę.Lecz w mej pamięci wciąż pozostają ślady niedoszłego zaufania. Milczenie i dystans do każdego pozostaną najważniejszą lekcją, jaka wyryła się na ścianach wspomnień.

View more

Lubię czytać i poznawać ludzkie marzenia. Zrobisz mi tą małą przyjemność i opowiesz mi jedno ze swoich marzeń, Laoise?

,,Pozwolisz mi, że zaśpiewam to
Co w sercu mym noszę po kryjomu.
Chcę abyś do mnie choć raz uśmiechnął się.
Nie wiem czy też na ziemi gdzieś zdarzyło się to komuś.
Aż słów mi brak, tak bardzo w świat twój pragnę wejść".

View more

*powracając do wspomnień* Jaki jest Twój smak dzieciństwa?

O.

Opatuliłam się szczelnie kocem i zajęłam swe jakże magiczne miejsce na parapecie. Zastanawiałam się, kiedy właściwie tak wyrosłam i zmądrzałam. Jeszcze tak całkiem niedawno miałam drobne, jasne i krótkie włosy. Tak całkiem niedawno...
Biegałam po podwórzu, ganiając się z wiatrem, a mym drugim domem była łąka i las. Wędrowałam w najskrytsze zakamarki, nie bojąc się niczego. Niczego... Jakże to zabawne było, kiedy nastawał mrok. Zawsze wiedziałam, że coś się w nim skrywa, coś czai. Coś, co zaraz mnie dopadnie, złapie, pożre. Do tej pory tak jest wolę zasypiać przy zapalonym świetle. Podświadomie czułam, że coś mnie obserwuje już za dnia, czekając na dogodny moment. Dziwne, prawda?
Kilka razy w miesiącu odwiedzałam babcię. Deski jej domu w bloku niekiedy skrzypiały pod stopami Szafa, która stała w holu była niczym przejście do Narnii: magiczna, wspaniała i straszna. Po bokach dwa pokoje. Jeden ze wspaniałą toaletką i lustrem. Zawsze lubiłam tam przebywać. Na sekretarzyku stało coś w rodzaju szkatułki, której pilnował orzeł z rozdziawionym dziobem i rozpostartymi skrzydłami. W niewielkiej komódce podziwiałam pierścionki, które miały już swój czas.
Szczęśliwe czasy dzieciństwa i niewiedzy minęły, a smakiem po nim pozostały wspomnienia, które już coraz bardziej spowite mgłą- odchodzą do lamusa.

View more

Umiesz "postawić kropkę" czy nadużywasz przecinków?

Anabell

To był słoneczny dzień. Kolejny, spędzony w podstawówce. Kolejny, w którym byłam czwartoklasistką. Moja przygoda z nauką dopiero się rozpoczynała... A co dopiero z językiem polskim.
Nadszedł czas oddawania zeszytów przez nauczycielkę. Ciekawska główka bladolicej dziewczynki otoczonej przez puchowe włosy wyglądała z trzeciej ławki w środkowym rzędzie. Poznała swój zeszyt po grzbiecie. Już zaraz miała po niego wyjść...
Nim belferka wyczytała, do kogo on należy, ona sama już stała przy katedrze w oczekiwaniu na jakże cenne uwagi starszej pani, która była wręcz skarbnicą wiedzy. Znad biurka spoglądała na nią pomarszczona śladami czasu twarz. Na nosie spoczywały okulary z cienkimi szkłami i oprawkami. Oczy nauczycielki były szare, ale pełne ciepła i dobroci. Zawsze lubiłam zwracać uwagę na ich wyraz. Pamiętam, jak kiedyś powiedziałam tejże pani, że łatwo da się z jej szkiełek wyczytać charakter. Na jej twarz wstąpił wtedy wąski uśmiech i otrzymałam pytanie: ,,A jaka jestem?". Żadnej nagany za tak śmiała uwagę w wykonaniu jedenastolatki.
Przy oddawaniu mego zeszytu także miała ten sam uśmiech. Kiedy już chciałam go pochwycić i uciec do ławki, Ona go otworzyła i zaczęła prawić uwagi: ,,Nie masz kłopotów z ortografią, ale interpunkcja... Poćwicz. Nie stawiamy przecinków, gdzie popadnie! Zapamiętaj, że one pojawiają się przed: że, ale, bo, ponieważ... Zrozumiano, Dramińska?". Po tym morale oddała mi zeszyt ze słynnym wyrazem twarzy: ,,Jesteś inteligentna i miła, ale jeszcze wiele ci brakuje. Usiądź w ławce".
Do tej pory zapamiętałam tę jakże przydatną radę. Przed pisaniem czegokolwiek przypominam sobie tę scenę i pobłażliwy uśmiech Pani Misi, mówiący ile muszę się jeszcze nauczyć. Często przypominam sobie jej słowa, które mówią o tym, czy kiedykolwiek zapamiętamy jej naukę. Ja powiem więcej- zapamiętałam samą Jej osobę. To właśnie Ona była i jest moim przykładem. To właśnie rady i myśli tej nauczycielki chłonęłam. Do tej pory się na nich wzoruję. A pierwszą zasadą na liście jest punkt głoszący swe racje o przecinkach.

View more

Kiedy rodzi się w Tobie poezja?

W ciemnym pokoju rozbrzmiały delikatne dźwięki skrzypiec, harfy, fortepianu i lutni. Lamka na biurku była jedynym świetlistym elementem. Siedząca na parapecie dziewczynka liczyła z sumiennością płatki śniegu, które odgrywały powolny taniec z wiatrem. Jej kąciki warg lekko się uniosły, kiedy zza chmur wyjrzał księżyc. Był niczym kot z ,,Alicji w Krainie Czarów". Jego radosny uśmiech oczarował dziecko. Tak bardzo chciała go dotknąć, że nie zauważyła, jak na podłogę zleciała błękitna wstążeczka, układając się w pofalowaną rzekę.
Niespodziewanie wstążeczka przemieniła się w drobnego motyla. Z trzepoczących skrzydełek leciał błękitny pyłek, a maleńka istota wręcz zachęcała do zabawy. Dziewczynka ciekawie przyglądała się stworzeniu. Była przekonana, że to prezent od jej starego, srebrnego przyjaciela.
W mej pamięci pozostał teraz rozmazany obraz magicznego świata.
Powróciłam do niego tego wieczoru. Księżyc oświecał łąkę swym srebrzystym blaskiem, a śnieg wydawał się kąpać w jego majestacie. Jedynie ciemne sylwetki drzew pozostały niewzruszone. W mej dłoni swobodnie spoczywała błękitna wstążeczka z dzieciństwa. Może i tym razem zamieni się w maleńkiego motyla i zabierze do Krainy Czarów?
A nawet jeśli nie... Czyż nie mam wspaniałych wspomnień, obszytych mgłą...?
Są cudowne.
Właśnie w takich historiach, droga Verriero, w mojej wyobraźni zaczyna się tworzyć poezja. Poezja fantastyczna, przenosząca do wyśnionych miejsc.

View more

Co sądzisz o pisaniu listów? Czy ta tradycja zanika?

Kochana Diablica

Biała kartka, spoczywająca na biurku, łaknie atramentu. Natomiast blada dłoń trzymająca pióro, zamiast zapełnić ją swym nieco koślawym pismem, uderza delikatnie o blat przedmiotem, jakby to miało pomóc jej w odnalezieniu odpowiednich słów. Pachnący arkusz powoli usypia piszącą panienkę. Ona zaraz zamknie swe niebieskie oczka. Ale... Tak bardzo chciałaby napisać do kogoś list i wysłać...
Zaczyna więc pisać. Kocha listy. Dla niej one pozostaną wieczną formą komunikacji.
Odgarnia ze swej twarzy niesfornego loczka, który uciekł ze spiętych luźno włosów. Unosi główkę i czyta to, co napisała. Na jej twarz wstępuje uśmiech dumy. Nagle do uszu niewiasty dobiega pukanie gościa. Przyniósł pożółkłą kopertę, a w niej list zaadresowany do niej. Serce panienki raduje się bardzo, a oczy nie chcą tracić żadnej chwili. Lecz powstrzymuje się i kładzie prezent na biurku. Wpierw dokończy list, który dotrze jeszcze w tym tygodniu, do wybranego odbiorcy. A kto nim jest...? Tajemnica.

View more

Czym dla Ciebie jest wolność?

ぬRebel

Wchodząc na łąkę, poczułam zapach świeżej i ciepłej wiosennej trawy. Słońce zachodziło na horyzoncie, ukazując swe krwawo- złote oblicze śmiertelnikom. Po drugiej stronie nieba stawał się widoczny coraz bardziej zarys Srebrnego Rycerza. Opadłam bezwiednie na ziemię, choć me nogi miały ochotę tańczyć boso po zielonych pasmach podłogi natury. Zefir delikatnie owiewał moją twarz, wprawiając włosy w łaskoczący po plecach ruch. Poczęłam zbierać śnieżnobiałe stokrotki i pleść wianek. Zamknęłam oczy, a na twarzy pojawił się przepełniony szczęściem i wolnością uśmiech.
Zasnęłam.
Obudziłam się ponownie, kędy Srebrny Rycerz przybrał na swym blasku i stawił się przed mymi oczami w całym swym boskim obliczu. Towarzyszyły mu jego odźwierne przyjaciółki- Gwiazdy. Tymczasem ciemne cienie drzew poczęły tańczyć na, niegdyś zielonej teraz srebrnej, trawie. Z pobliskiego jeziora wychodziły nimfy, aby wesoło śpiewać i bawić się w świetle srebrzystych świateł. Jedna z nich podeszła do mnie i swym słodkim głosem spowodowała opadnięcie mych powiek... A może to był nocny ptak, imieniem Marvelle...? Tej tajemnicy nie przyszło mi odkryć.
Rankiem zbudził mnie ponownie ranny ptak, głośno skrzeczący. Leżałam nie na łące, a w łóżku. A w mej pamięci nadal pozostał sen przepełniony wolnością i naturalnym pięknem marzeń.

View more

Co zaplątało się w Twoje włosy?

Pani Hekate

Kiedy przechadzałam się aleją kwitnących drzew, one usiadły na mych włosach. Niektóre wplątały się w nie i powodowały delikatne łaskotanie. Były niczym uwięzione w pajęczynie, lecz szybko znalazły drogę na zewnątrz. Osiadły na ciemnozłotych kosmykach i wtulały się w nie. Ich skrzydełka uradowały się mym powrotem do Magicznej Krainy.
Były rożnych kolorów... Złote, niebieskie, zielone, miedziane z nutą śniegu, miedzi i nocy. Moje uszy słyszały cichuteńki trzepot czterech delikatnych płatków. Prawie niedosłyszalne śmiechy, szeptały, co się wydarzyło podczas mej nieobecności. Ciepły wiatr owiał mi twarz, a ja topiłam się w promieniach słońca. Wreszcie szczęśliwa. Wśród przyjaciół - motyli. Jak widać, nie tylko ja byłam upojona radością. One także.
Niedługo potem wyszłam z kwiecistej alei białych drzew. Spotkałam bezkresne, błękitne niebo, kontrastujące się z zielenią traw. Motyle odleciały w stronę kwiatów. W mych włosach pozostał lekki podmuch wiatru i kilka płatków białej magii. Usnęłam w nagrzanej słońcem trawie, a w ciemnozłote nitki podczas snu wplątała się trawa.

View more

Kiedy najlepiej skończyć pieśń?

Reiment

Kurtyna już dawno opadła na scenę, a ja stojąc w granatowej sukni, z włosami swobodnie spływającymi po plecach, patrzę przed siebie. Moim oczom ukazuje się stale ten sam obraz: pofałdowany, czerwonokrwisty materiał ciężkiej zasłony. Przedstawienie już dawno zakończone, a ja czekam na więcej. Może jednak kurtyna podniesie się na nowo, a za nią ujrzę bisujący tłum, który prosi, abym po raz wtóry zaśpiewała swą pieśń? Swoją pepeha.
Niestety... Nie zapowiada się na to.
Fortepian został opuszczony w kącie przez pianistę. Skrzypce, schludnie złożone na stojakach, czekają aż ktoś poruszy ich struny za pomocą smyczka. A kontrabasy i wiolonczele? Moje spojrzenie zatrzymuje się na nich. Ciężkie sylwetki instrumentów zdają się jakby zaraz miały uciec z drobnych prętów metalu.
Na sali panuje pustka. Nie słyszę upojonych szampanem, wchodzących ludzi. W moich uszach pobrzmiewa tylko cisza i własny, lekko tłumiony oddech. Opadam bezwiednie na dębowe deski. Teraz jestem pewna, że to koniec... Że nic więcej się nie wydarzy.
To jest po prostu koniec.
Nie ma już nic. Żadnych świateł, owacji, dyskretnych komentarzy... Dialogów, monologów, tańca, śpiewu... Aktorów, dystyngowanych dam, opanowanych mężczyzn...
Niczego.
Udaję się powolnym krokiem za kulisy. Wszędzie panuje ciemność. Światło pali się tylko w mojej garderobie. Zdejmuję niepotrzebną mi już suknię. Rozczesuję włosy i splatam je w luźny kok. Zakładam nowe odzienie, być może bardziej przydatne w tym przeżartym nienawiścią światem. Mozolnie pakuję najważniejsze przedmioty do torby, a następnie... Po cichu opuszczam teatr.
Pieśń na jego deskach zakończona. Rozpoczynam taniec z życiem zewnętrznym.

View more

Pytanie do wykorzystania w ostatni dzień roku 2014 ~ Podsumuj swoją działalność na asku: sukcesy, liczniki, a przede wszystkim ogólny kontakt z ludźmi. Co ten rok wniósł do Twojego życia prywatnego?

Tulpa

Początek roku 2014 spędziłam w domu przed komputerem, z kubkiem herbaty w dłoni. Oglądałam swoje zdjęcia ze wszystkich lat. Pamiętam, że byłam na wszystko wściekła, bo nigdzie nie wyszłam. Istniało w mojej głowie przekonanie: ,,W jaki sposób witasz Nowy Rok, taki będzie on dla ciebie". Dość głupie, ale bałam się, że spędzę go w nudny, nic nie znaczący sposób. Myliłam się. To był tylko głupi przesąd.
Kolejne miesiące stawały się coraz bardziej monotonne. Od kwietnia w moim życiu zaczął się palić ogień, który jak przypuszczałam- dawno wygasł. Poznałam Krystiana i wreszcie mogłam z kimś porozmawiać. Z kimś, kto ma podobne zainteresowania. Nasza znajomość rozpoczęła się właśnie od aska. Nigdy nie sądziłam, że da się tu nawiązać kontakt z kimkolwiek interesującym, a jednak.
To dzięki niemu zaczęłam bardziej filozoficznie układać odpowiedzi. Stawały się one coraz dłuższe i (według mnie) mądrzejsze. Wynikiem tego wszystkiego jest to, co piszę w ostatnich dniach. Nauczyłam się inaczej postrzegać świat. Mój charakter także się zmienił. Stałam się bardziej dojrzała. Nie przypominam już tej dziewczynki z początków stycznia 2014 roku. Jestem inna.
Liczba obserwatorów w tamtym momencie spadła, gdyż nie wszystkim chciało się czytać ,,pokaźnych rozmiarów" teksty. Byli przeżarci lenistwem, więc odeszli. W tamtym momencie obcięto mi skrzydła. Mimo to nie poddawałam się i pisałam dalej. Wynikiem jest przekroczenie magicznej cyferki 100 w obserwatorach, za co jestem Wam, moi drodzy czytelnicy, bardzo wdzięczna. Jestem po prostu wdzięczna za docenienie. Mam nadzieję, że z przyjemnością będziecie czytać moją dalszą pisaninę.
Ten rok wniósł do mojego życia wiele zmian. Poznawałam tutaj ludzi, ich myśli, poglądy... Stałam się o wiele bardziej otwarta niż rok temu. Być może także bardziej rozsądna i milsza. Nie wiem... Ocenę swego charakteru pozostawiam innym, nie sobie. Dlatego też, droga Tulpo, nie potrafię Ci odpowiedzieć, jak wygląda mój ogólny kontakt z ludźmi. Sądzę, że jest o wiele lepszy, ale... Może to być tylko złudne wrażenie.
W życiu prywatnym było wiele sukcesów i radości. Często ustępowały one porażkom i łzom. Ale tak już bywa. Niekiedy musiałam kończyć ledwie co rozpoczęte rozdziały. Innym razem dbałam o nie, pielęgnowałam je, troszczyłam się, ale... Umykały mi z rąk i już nie wracały. Jeszcze inne są do mnie przywiązane niczym pies. Dzięki tym rozdziałom moje życie wzbogaciło się o nowe doświadczenia. Jakiekolwiek by nie były- postrzegam je za mocne kopniaki lub pochwały. Mam tylko cichą nadzieję, że zawsze będę potrafiła je odpowiednio wykorzystać w dalszych latach.

View more

Loading…