Ask @KawaiiMangozjeb:

.

Myślezja Kuriozalna
Jest mi okropnie wstyd za siebie. Za każdy mur, który wokół siebie zbudowałam i położyłam przed Tobą do zburzenia.
To żadne usprawiedliwienie, ale na mnie zimna woda i przyparcie do muru chyba nie działa. Efekt jest zawsze całkowicie odwrotny, emocje mnie paraliżują, chcę, ale nie mogę wydusić z siebie ani słowa. Czuję się osaczona przez własne myśli, wstyd, strach, Twoje oczekiwanie. Chciałabym to kiedyś w sobie zmienić, naprawdę staram się to robić i przepraszam, że nadal, jak na złość, to wraca i nie potrafię. Mówisz, że się nie gniewasz, to jasne, że tak nie jest, ale wiem, że cierpisz. Tak bardzo Cię przepraszam...
Nawet teraz, ask to jedyne miejsce w którym potrafię to napisać. Zresztą, dobrze wiesz o wszystkim, co tu napisałam, dlatego te słowa kieruję może bardziej do siebie niż do Ciebie (oprócz przeprosin, rzecz jasna). Nigdy sobie takich sytuacji nie daruję. Tej i każdej poprzedniej, w której jakąkolwiek słabość starałam się przed Tobą ukryć, chociażby po to, żeby Cię nie ranić. Twoje słowa o tym, że ufasz mi, ale z pewną dozą dystansu, dudnią mi w uszach. To jak skazać kogoś na dożywotnie pozbawienie wolności i kazać cieszyć się tej osobie, że przynajmniej nie spotkała jej kara śmierci.
Twoje zaufanie jest dla mnie ważniejsze niż cokolwiek innego.
Zburzyłam je, to do mnie takie podobne. Przepraszam Cię, Erwin, bardzo przepraszam...

View more

Hej, jak tam?

Hej, znowu przegrałam
Nie wiem, czy jest sens pisać to, co mam wypisane na twarzy, ale zawsze już jakoś tak miałam, że jak pisałam, robiło mi się lepiej, może teraz też będzie podobnie.
Przede wszystkim bardzo żałuję. Jest mi niesamowicie przykro i jeszcze bardziej wstyd za siebie, że ja znowu...
Mam wiele barier. I chociaż rzeczywiście, posiadam bardzo schematyczny humor, styl pisania albo przewidywalne ruchy, to jakoś ciężko dostrzec we mnie te wszystkie kumulujące się słabości, a przecież mieszkają tuż pod warstwą mojej skóry.
Przepraszam, że znowu zawiodłam, już nie tylko siebie, ale po raz kolejny; Ciebie. Widzisz, jakoś tak zawsze było, że wszystko, co działo się wokół mnie, po prostu trzymałam w sobie. Był to dobry układ zarówno dla mnie i dla otoczenia, ostatecznie przecież z niczego nie musiałam się tłumaczyć, nikogo ranić, udawałam szczęśliwą lub obojętną. Brzmi wygodnie, prawda?
Moja własna siostra, najlepsza przyjaciółka, która zna mnie przez całe życie, jeszcze niedawno była w stanie spojrzeć mi w oczy i powiedzieć, że prawie w ogóle mnie nie zna. Jasne, że nie, skąd mogła mnie znać, skoro nigdy nikomu nie mówiłam o tym jak się naprawdę czuję? Odnoszę nieodparte wrażenie, że często podświadomie ukrywałam to nawet przed samą sobą.
Ale Ty jesteś pierwszą osobą, na którą się otworzyłam. Bez przymusu, nie pod presją, z własnej woli i z miłości, byłam w stanie pokazać Ci siebie. I jesteś ostatnią osobą przed którą chciałabym cokolwiek ukrywać.
I wiesz? To działa, bo wiesz o mnie więcej, niż ktokolwiek inny na tym świecie. Chciałabym pokazywać Ci jeszcze więcej, odkrywać siebie kawałek, po kawałku. Jednak, mam wrażenie, że hormony, które biorę prędzej zjadają mnie, niż ja je. A przecież łykam to cholerstwo codziennie!
Musisz wiedzieć, że nigdy nie żartowałam z tym, że czasami po prostu nie umiem. Gapię się pusto, podparta do muru, potrafię mówić, ba, nawet krzyczeć w myślach najgłośniej jak tylko mogę, całą sobą chcąc podzielić się własnymi uczuciami, ale jak na złość nie potrafię wydusić z siebie ani słowa.
Przy Tobie to wszystko znika. Całe te wysokie mury nagle padają na ziemię, pod naciskiem choćby jednego Twojego czułego słowa. Naprawdę czuję, że chcę i jestem w stanie pokazywać Ci całą, prawdziwą mnie.
Ale jak na złość, te hormony mi mnie zabierają. W sytuacjach jak wczoraj myślę sobie "Ale chwilka, ja wcale tak nie myślę, to nie jestem ja. Jeżeli powiem Ci coś tak głupiego, zranię zarówno Ciebie i siebie, bo to nie są nawet moje odczucia. Coś znowu ściska mi serce, atakuje moje nerwy, pobudza kanaliki łzowe, wtłacza mi do krwi smutek i uczucia, których wiem, że normalnie bym nie czuła. Ja nie chcę, nie chcę Ci ich pokazywać, nie chcę nosić ich w sobie, nie chcę Cię okłamywać, nie wiem co zrobić..."
To boli, boli cholernie, bo wiem, że tym jednym głupim kłamstwem, że wszystko jest w porządku wymierzyłam cios w Twoje serce i zaufanie i tak szybko mogę go nie odbudować.

View more

Co jest dobrym powodem do głębszych przemyśleń?

Drimer
Z pewnością kłótnia, gorszy dzień, jakieś niespodziewane wydarzenie, wrażliwość, jedno spojrzenie, niedawno obejrzany film, dobra książka, muzyka przesiąknięta emocjami, pytanie bez odpowiedzi, wizyta w kościele, refleksja nad własnym życiem, pragnienie doskonalenia się, dążenie do zrozumienia świata, charakter introwertyka.
W moim przypadku, nie potrzeba wiele, żebym zatrzymała się w przypadkowym miejscu i dumała na przeróżne tematy, ruszając ponownie dopiero w momencie, w którym zaspokajam swoje złaknione przemyśleń serce. Czasami chciałabym wyłączyć myśli, ale jak na złość, zanim zdążę o tym dobrze pomyśleć, efekt jest zawsze odwrotny.

View more

Z czym się wiąże bycie tobą?

Byłam kropką pod znakiem zapytania nieścisłości świata. Średniówką w życiu wielu ludzi, kołyską dla sennych i zmarnowanych, byłam cichym wiatrem ze szczytu zmartwień, głazem bezlitosnym i fontanną uczuć.
Byłam wszystkim, ale nigdy dla nikogo tyle nie znaczyłam.
Aż nagle, na jednej z krętych dróg mojego życia, spotkałam pewien znak zapytania potrzebujący kropki, myślnik, który połączył nasze dusze, ramiona, w których w końcu mogłam się wyspać, ucho, które mnie wysłuchało, serce, które mojemu przywróciło bicie i ognień, który mnie nasycił.
I nagle stał się dla mnie wszystkim. I wszystko było nami. I pokochaliśmy świat i życie razem. I nie ma mnie bez tego, który mnie dopełnia. I wypełnia. I wszędzie jest tam gdzie wiodą mnie moje nogi i myśli. Tylko tam można mnie spotkać, tylko w takim świecie mogę być zupełnie sobą. Moje ja na zawsze jest związane z jego sercem. To tam należy mnie szukać.

View more

Cały film "Only Lovers Left Alive" jest wspaniały.

Anna Maria
Szczera prawda! Jim Jarmusch jest ogólnie wybitnym, niezależnym reżyserem (mam w planach obejrzeć wszystkie jego filmy). Nikt tak dobrze efektownie nie ukazuje piękna 'banału' codzienności, jak on.
Moim faworytem jest jednak "Paterson". To dzięki niemu nauczyłam się doceniać każdy nudny, niczym niewyróżniający się dzień.

View more

Jakie jest twoje najczęstsze kłamstwo?

Boję się zaufać słowom. Głównie dlatego, że żyjemy w świecie, w którym każdy z nas ma prawo do popełniania błędów, pomyłek, czy zmiany zdania. Skąd mam mieć pewność, że jakieś słowa wcale nie są wypowiedziane wyłącznie ze względu na wygodę, jaką przynosi wypowiedzenie ich? Dlaczego mam wierzyć, że nie jestem okłamywana albo, że mój rozmówca nie okłamuje samego siebie?
Chodzi też za mną mój największy wróg, twórca tego wielkiego strachu i wszelkiej niepewności, która we mnie żyje. TO COŚ dopada mnie codziennie, chodzi za mną, wyniszcza od środka, atakuje i nigdy nie daje za wygraną. I walczy zaciekle, pod wieloma postaciami.
Czasami ugina mi nogi w kolanach, odmawiając im posłuszeństwa,
często przyspieszając rytm bicia erca, zupełnie jakby chciało mi je w końcu wyrwać
Coraz częściej każe mojemu ciału drżeć z zimna, mimo że samo pali mnie od środka, ogniem, do którego ciągle dolewa oliwy,
A ostatnio zaciska wszystkie moje mięśnie, dusi od środka, tak, że mam ochotę wybiec z domu, biec przed siebie z całych sił, a później paść na ziemię i leżeć w bezruchu.
TO COŚ zmusza mnie również do ufania słowom, często wypowiedzianym z tych samych ust, które nasłały na mnie te monstrum. I bawi się ze mną jak zabawką, śmieje się ze mnie, stale mi towarzysząc.
Moim największym (przynajmniej ostatnio) kłamstwem jest udawanie, że TO wcale nie istnieje. Gdy już oszukuję wszystkich wokół i samą siebie, TO pomaga przybrać prosty wygląd mojej twarzy, często posyłając innym nawet niewinny uśmiech, w tym samym czasie nieustannie paląc mnie od środka. Wtedy wyglądam zupełnie prosto, czasami pozwalam sobie milknąć na chwilę, gdy walczę w duchu, zewnętrznie sprawiając pozory zupełnie niewzruszonej.
TO od dwóch lat coraz bardziej przybiera na sile. Nigdy nie udawało mi się TEGO do końca poskromić, choć całą sobą starałam się z TYM walczyć.
Całe szczęście, nawet gdy wszystkie moje starania nie przynosiły prawie żadnych efektów, los (jak widać nie taki zły) postawił na mojej drodze Lekarstwo Na Wszystko. To prawdopodobnie jedyna osoba na świecie, która nawet TO potrafi we mnie stłumić, a słowa (którym, wypowiedzianym przez inne usta, z całego serca nie ufam) nagle nabierają znaczenia, szczerości i prawdy.
Mimo wszystko, wpisano we mnie tą zazdrość, którą - choćbym nie wiem jak bardzo chciała- nie potrafię w sobie zadusić. Mam wielkie szczęście, że spotkałam swoje Lekarstwo i z całego serca dziękuję światu za tę jedyną osobę na świecie, która potrafi ją we mnie zarówno wywołać, jak i stłumić. Nie sądzę, bym kiedykolwiek przestała być o Niego zazdrosna (ma on niestety zbyt atrakcyjny charakter), nie mniej jednak głęboko wierzę, że kiedyś uda mi się zapanować nad tym do co najmniej zdrowego stopnia.
Po dwutygodniowej terapii moim Lekarstwem Na Wszystko, widzę już nawet małe efekty!

View more

Tęsknisz za czymś/za kimś? :)

Daga
Zastanawiałam się ostatnio, co trzyma mnie jeszcze na tym portalu. Gdy zaglądałam tutaj pierwszy raz, jakieś pięć, czy sześć lat temu, ta strona tętniła życiem. Wszystko wydawało mi się takie świeże, takie ciekawe i związane tajemniczym, psychologicznym nastrojem.
Do teraz niewiele się zmieniło! Wystarczyło mi przewertowanie listy osób, które obserwuję - tych kilkudziesięciu profili, które zawsze śledzę z tym samym zainteresowaniem i sympatią. Szkoda tylko, że znaczny ich procent to konta nieaktywne... albo takie, które ledwo trzymają się przy życiu. A tak miło mi do nich wracać...
Zresztą, ostatnio wszędzie widzę wspomnienia. Coraz częściej przyłapuję się na zastyganiu w miejscu i myśleniu o przeszłości. Wystarczy mi widok jednej plamy na ścianie, jeden zapach, poranny podmuch jesiennego powietrza, kilka dźwięków pewnych piosenek, kilka słów, czy zdań powtórzonych w pamięci, świeżych i szczerych, jakby dopiero zostały wypowiedziane... tyle wystarczy, żebym zastygła w miejscu na kilka sekund i oddała się wspomnieniom.
Najmilej jednak wspominam pewne trzy dni, zdecydowanie najszczęśliwsze w moim życiu. Mówię o tym wszystkim, którzy pytają, ciągle tę samą wersję; jeszcze nigdy, odkąd sięgam pamięcią i zdecydowanie poza nią także, nie czułam się taka spełniona, szczęśliwa, kochana, ważna, piękna, zmotywowana, wolna i szczera z samą sobą, jak podczas tamtych dni oraz każdych kolejnych aż do dzisiaj. I w porównaniu do wspomnień, które pojawiają się na chwilę z nadejściem dobrze znanych mi odczuć... te nie opuszczają mnie ani na moment. Są we mnie, zupełnie świeże, aktualne, pozwalają mi na czerpanie każdego kolejnego oddechu z głęboką nadzieją, że kiedyś będzie tak zawsze.
Teraz już wiem, że jestem tutaj bynajmniej nie tylko dlatego, by śledzić profil mojego chłopaka (jeżeli to czytasz, po raz setny tego dnia, chcę Ci przypomnieć, że Cię kocham!).
Lubię piękne słowa, szczere uczucia i zdanie innych. Ta strona przeplata te wszystkie rzeczy w gruby sznur, do którego jestem trwale przywiązana.
Chcę również pisać! Mam ochotę wykrzyczeć całemu światu to, jak się czuję. Moją miłość mam pewnie wypisaną na czole, widać ją w każdym moim ruchu, słychać w każdym słowie i czuć dobrze w każdej sekundzie mojego życia... Mimo to, chciałabym o tym krzyczeć, drzeć się najmocniej jak tylko potrafię, wysłać te słowa razem z wiatrem w kierunku tego, kto od dwóch lat jest moim najcenniejszym bratem, przyjacielem i aniołem stróżem, by jeszcze mocniej, dobitniej, przypieczętować to jak bardzo jest dla mnie ważny.
Na razie muszę zadowolić się jedynie pisaniem o tym... ale od czegoś trzeba zacząć!

View more

Jak brzmi Twój głos?

Stanowczo, gdy Mu zaprzeczam
Poważnie, gdy o coś Go proszę
Przemądrzale, gdy coś Mu wyjaśniam
Irytująco, gdy znów Go pouczam
Cienko, gdy czegoś się wstydzę
Cichutko, gdy szepczę Mu coś do ucha
Szczęśliwie, kiedy Go widzę
Śmiało, gdy wyznaję Mu miłość
Smutno, kiedy odjeżdża
I nijak, kiedy Go nie ma...

View more

Co ciekawego u Ciebie?

Jestem jak rzeka która płynie
Nigdy nie przed siebie i nie w nieznane
Ale po trasie wyznaczonej przez szarych ludzi
Jestem jak smutny szary człowiek
Wyznaczam trasę ludziom
Którzy potrafią z niej zboczyć
Jestem także jak trasa
Po której nie płynie już żadna rzeka
Puste wyschnięte koryto
___________________________________________
Próbowałam wziąć sobie do serca radę Hiddena, spróbować poszukać siebie, ale zamiast tego, coraz bardziej utożsamiam się z Borszewiczem, który mówił:
"Chciałbym
zrozumieć faceta,
który patrzy w lustro i mówi:
- To nie jestem ja."
Im więcej emocji z siebie wypuszczam, tym bardziej bezsensowne mi się to wydaje. Zresztą, podobnie jak ludziom wokół, którzy niekoniecznie rozumieją moje cicho wydukane emocje.
Bo w końcu, jak zrozumieć człowieka, który sam siebie nie rozumie?
_
Nie wiem, czy to jakkolwiek ciekawe, raczej tylko wykorzystałam okazję, by wylać z siebie kolejne fale emocji. Pod anonimową kołdrą zawsze najcieplej...

View more

Jeśli w pierwszej grupie jesteś Ty, ale Ty prawdziwa to chyba odpowiedź jest jasna, mimo wszystko. Znasz "Man in the Glass" ? Wiersz taki.

Hidden
Nie znałam tego wiersza wcześniej, ale ma bardzo mądry przekaz.
Cóż, usłyszałam dzisiaj dwie rzeczy o sobie:
- "Martyna, za każdym razem, gdy rozmawiamy przez telefon, masz inny głos"
A także
- "Ty tylko podajesz się za introwertyka. Tak naprawdę od zawsze jesteś ekstrawertykiem, tylko o tym nie wiesz"
Wydaje mi się, że we wszystkim jestem po prostu pół na pół. Żadna z moich półkul mózgu nie dominuje (każdy test tak mówi), jestem w połowie ścisłowcem, w połowie humanistą, a w pozostałych rzeczach niemal idealnie przeciętna.
Próbuje wszystkiego, ale tego nie da się w żaden sposób powiązać. To jak porównywanie pierwszego z ostatnim pocałunkiem.
Nie wiem, gdzie jestem, na czym stoję, czego chcę. Chyba warto zwrócić się o pomoc pani po drugiej stronie lustra, ale ona wydaje mi się jeszcze bardziej zagubiona ode mnie...

View more