W większej mierze nie żałuję. Jest wiele pozytywów wynikających z mojego wyboru, mianowicie znajomości, jakie będą się, mam nadzieję, ciągnęły przez wiele dłuższy czas. Może to jest banalne, ale jeśli miałabym się wgłębić w ten aspekt, zajęłoby mi to więcej linijek niż skrypt Majkrosofta. W każdej szkole jest swoiste społeczeństwo i atmosfera. Z wielu źródeł, od kilku osób dosłyszałam się takiej informacji, że w pewnej szkole wiele wyżej uplasowanej w rankingu, uczniowie mają całkowicie inną mentalność i sa brutalnie ujmując "mniej ludzcy" np. cenią sobie pieniądze, wygląd zewnętrzny. Wynika to z tego , że do tej szkoły chodzą przeważnie podopieczni lekarzy, prawników itp. - wyższa ranga (nie jest to moja opinia). Ściegienny to szkoła ulokowana na skromnym osiedlu. Nie wymaga 150 pkt i wzwyż, nie oczekuje od kandydatów tytułu laureata, przyjmuje uczniów z przeróżnymi osiągami i umiejętnościami. Tworzy dzięki temu społeczeństwo szkolne "wymieszane". Nie ma snobizmu, subkultur ani patologii (czyt. mierzenie zapałką korytarza). NIE SPOTKAŁAM SIĘ JESZCZE Z BIJATYKĄ I GNĘBIENIEM, co mnie bardzo zdziwiło, przyznam szczerze. Ogólnie kończąc wątek, Ściegienny to szkoła bardzo tolerancyjna, wymieszana, myślę, że każdy tutaj znajdzie sobie bratnią duszę.
Biorąc pod uwage plusy szkoły, należy uwzględnić kadrę pedagogiczną. To będzie jednak baardzo subiektywna opinia. Niestety nie jestem w stanie ocenić tego obiektywnie, bo nie znam sposobu nauczania wszystkich nauczycieli, lecz ci, na których trafiłam, sprawdzają się w 100 %. Jeżeli interesuje Cię konkretny profil, zadaj kolejne pytanie, a szczegółowo temat opiszę, myślę, że nie ma sensu szeroko się rozgadywać.
Nie wiem, ile wątków przegapiłam , ale na pewno jest ich sporo, by móc w pełni zobrazować pozytywy V LO. Propo minusów, to wiadomo, jak wszędzie, są, bo nic idealne nie jest. Wezmę to jednak od strony bardzie postrzeganej przez osobę zaangażowaną w życie szkoły. Mianowicie, w tym roku byłam przewodniczącą i miałam możliwość przyjrzenia się współpracy nauczycieli oraz uczniów. Większe wydarzenia, jak np. szkolna impreza, konkurs, jakikolwiek event wymaga ścisłej współpracy obu tych grup. Aby cokolwiek zorganizować, musiałam się nieźle narobić. Wiadomo, że była grupa uczniów i nauczycieli, która stale angażowała się, lecz nie była to większość. Z jednej strony rozumiem uczniów, którzy domagali się luźniejszych lekcji w konkretnych dniach, bo wiadmo, liceum, czas najpiękniejszy w życiu człowieka, zaraz po studniach, ale z drugiej strony to okres kiedy przygotowujemy sie do matury i nie ma przelewek, choć za mojej kadencji było sporo "free tajmu".
Tyle na tą chwilę mogę powiedzieć, jeśli nasunie Ci się jakieś pytanie, wal śmiało, tu, bądż na fb :)
View more