Ask @KrwaweTrampki:

konto o jakim wizerunku chciałbyś/chciałabyś zobaczyć? :D

Zdecydowanie brakuje mi wrażliwości, piękna, umiejętności, by czerpać radość z małych rzeczy, urokliwych widoków, przyrody. Chciałabym zobaczyć konto, które jest związane z emocjami, uzewnętrznianiem się poprzez słowa. Jak byłam tutaj kilka lat temu, takich perełek było mnóstwo i w takim otoczeniu czułam się naprawdę szczęśliwa. Teraz mam wrażenie, że zostałam z tym wszystkim sama.

View more

gdzie planujesz studiować i co

To pytanie jest nieadekwatne do mojej sytuacji życiowej, ponieważ za kilka miesięcy bronię pracę magisterską. Studiowałam socjologię o specjalności Dziennikarstwo i kreowanie wizerunku na licencjacie, natomiast teraz zmieniłam trochę target i wybrałam studia magisterskie na kierunku Ekonomia menedżerska. Jednakże zawsze marzyłam o polonistyce. Gdybym miała swój obecny charakter pięć lat temu, to moje życie wyglądałoby zupełnie inaczej.
Planuję iść na jeszcze jeden kierunek, nie po to aby zdobyć wiedzę, ale raczej po to by nie rezygnować ze studenckiego życia, poznać nowych ludzi, mieć sens.

View more

Twój ask jest piękny. Tyle w nim mądrości, rzadko zdarza się, by coś mnie tak przyciągnęło. Widać, że przeżyłaś swoje, widać, że doceniasz życie. Ja również próbuję, daję z siebie ile mogę, ale czasem ludzie przypominają mi, że cześć mnie to bezsens, który nie zasługuje na istnienie...

I wanna fuck your sister
Jest mi bardzo żal, że widzę ten komentarz dopiero teraz, ponieważ może gdybym odpisała wcześniej, zdołałabym Ciebie tu zatrzymać. Widzę po Twoim profilu, że nie jesteś tutaj aktywny, przynajmniej na razie, tak jak i mnóstwo cudownych osób, które kiedyś tutaj poznałam. Naprawdę, wspomnienia związane z ask.fm, z tą przepiękną wrażliwością, mądrymi odpowiedziami... to zostanie we mnie Na Zawsze.
Dziękuję przepięknie za te słowa, po długich rozmyślaniach postanowiłam wrócić na aska, przynajmniej powoli, małymi kroczkami. Chciałabym znów odzyskać wiarę w ten niespotykany rodzaj wrażliwości, emocji, chęci otworzenia się przed ludźmi i uzewnętrzniania się za pomocą pięknych słów. Zdecydowanie jest tego w dzisiejszym świecie za mało. W niedalekiem przyszłości zorganizuję jakiś zlot, abyśmy mogli wszyscy się spotkać i poczuć, że nie jesteśmy sami. Wrażliwość wydaje się być na wymarciu.
Całuję.
PS: Jest tu jeszcze ktoś z moich "starych" obserwujących? Odezwijcie się, bardzo mi zależy na utrzymaniu kontaktu.

View more

Co umacnia charakter człowieka?

Porażki, głównie porażki. Gorzkie łzy. Odrzucenie. Tęsknota. Złe emocje. Złe doświadczenia. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło - chyba to powiedzenie spisuje się w tym kontekście idealnie. Nie znam ani jednej osoby, która ma dość beztroskie życie i jednocześnie jest osobą silnie psychiczną i niezłamaną. Różne sytuacje i doświadczenia uodparniają, pozwalają zachować dystans w wielu sytuacjach i zmieniają człowieka, głównie jeśli chodzi o jego odporność i wrażliwość.

View more

jesteś wierna?

Dawid
Poprzez wierność mam na myśli głównie wierność samemu sobie. Każdy z nas ma wykształtowany charakter, na podstawie własnych doświadczeń, ludzi z którymi przebywał, własnej pracy. Każdy ma jakieś zasady, myśli z jakimi się identyfikuje i które utrzymują go przy życiu, są fundamentami jego jestestwa. Jeśli nie jesteś zmienny niczym gałązka na wietrze - jesteś osobą wierną. Wierną swoim ideałom, niezłamaną. Ja taka jestem.
Sądzę jednak, że masz na myśli wierność w związku. Nigdy nie zdarzyło mi się zdradzić swojego partnera w sposób emocjonalny, czyli najgorszy. W fizyczny również nie, choć sama tego doświadczyłam ze strony bliskiej osoby.

View more

Rel, jesteś w stanie nagrać dla nas jakąś odpowiedź video? Chciałabym ujrzeć cię w nieco innym świetle - usłyszeć, a nie tylko czytać. Jesteś wspaniałą osóbką. Pozdrawiam.

Chętnie, a da się to jeszcze zrobić? Jestem bardzo ciekawa. Mam kamerkę i chętnie pogadam do Was, jeśli taka opcja jest jeszcze dostępna, bo nie widzę takiej. Wiem, że kiedyś była taka możliwość.
Jeśli ktoś wie - proszę napiszcie!

View more

Witaj. Jaki nastrój towarzyszy Ci ostatnio najczęściej?

Night Mist
Ognisty.
Czuję w sobie ogromne pokłady energii, motywacji, inspiracji, ognia, siły. Mam tak od chwili, gdy zaczęłam odnosić pierwsze sukcesy (głównie zawodowe), zarabiać spore pieniądze, nawiązywać znajomości z przedsiębiorcami, którzy mogą się pochwalić naprawdę imponującymi osiągnięciami. Towarzystwo takich ludzi jest naprawdę nieocenione. Sami wiecie jak to jest, gdy odwrócimy nieco sytuację i przypomnimy sobie sytuację, gdy przebywaliśmy z kimś maksymalnie pesymistycznym, kto wiecznie się nad sobą użala i nie ma ani trochę energii życiowej. Takie osoby ciągną nas w dół i z pewnością, niestety, takich osób jest więcej niż ludzi, którzy uwielbiają rozwój osobisty i odważnie sięgają po to, czego pragną.
Życzę Wam spełnienia wszystkich Waszych celów oraz wszystkiego cudownego. <3

View more

Witamy z powrotem Rel 😊

Witaj. Jak się masz? Ja odkładam obowiązki nauki na egzaminy tak bardzo, że nawet postanowiłam zobaczyć, co tam na asku.
Jutro mam zaliczenie z marketingu międzynarodowego, we wtorek z ekonomii zrównoważonego rozwoju, w czwartek kończę sesję egzaminem z ekonomiki gospodarstw rolnych.
Jeśli ktoś tu jest i pamięta mnie sprzed kilku lat - niech się odezwie, bardzo proszę o to. Niesamowite uczucie.

View more

Podobają Ci się męskie żyły? Ja osobiście niby lubię, a z drugiej strony po pobieraniu krwi 10 lat temu obiecałam sobie, że nigdy więcej nie dam się znęcać nad moją zapadniętą, anemiczną żyłą.

Stanowczo bardziej podobają mi się męskie plecy. Zwłaszcza, jeśli ktoś jest wysoki - wtedy mogę się wpatrywać i podziwiać godzinami, naprawdę.
Ludzie ciało, zwłaszcza męskie, całe jest piękne, jednakże na żyły jakoś nie zwracam uwagi za bardzo. Ja z kolei nie mam żył i nie lubię pobierania krwi, bo zawsze jest z tym problem.

View more

Rel, pozwolę sobie zapytać, chyba, że to zbyt osobiste pytanie: co się stało, że musiałaś mieć przeszczep?

Jeśli napisałam o tym fakcie w internecie, to oznacza że nie jest to tajemnicą, spokojnie. Ja uważam, że takimi rzeczami powinno się wręcz chwalić, aniżeli je ukrywać. Każde trudne, bolesne wydarzenie w naszym życiu kształtuje nas, czyni nas silniejszymi, uświadamia nam istotę cierpienia.
Miałam przeszczep kostny, bo moja rzepka kolanowa totalnie wysiadła. Każdy gwałtowniejszy ruch był powodem zwichnięcia - ogromnego bólu, rozpaczliwego nastawiania przemieszczonej kości. Trzeba było wszczepić jakiś implant utrzymujący rzepkę, przeszczepić kawałek mięśnia i umieścić w kości trzy tytanowe śruby. Przed operacją miałam zwichnięcie rzepki nawet w najprostszych czynnościach, na przykład podczas przewracania się z boku na bok w nocy, podczas spaceru po nierównym terenie, bo piachu, po lodzie.

View more

Nienawidzisz? Czy raczej starasz się nie dopuszczać do siebie tego odczucia?

Night Mist
Każdy z nas ma prawo do nienawiści, bo to naturalna emocja, stosunek do człowieka, zjawiska, przedmiotu, sytuacji, wspomnienia. Jako świadomy człowiek, sami decydujemy, czy korzystamy z prawa do nienawiści, czy nie.
Ja z niego nie korzystam, zresztą uczucie nienawiści - moim zdaniem - towarzyszą tylko nieszczęśliwym ludziom. Ja jestem względnie szczęśliwą, pozytywną, świadomą i silną osobą, nie ma we mnie nienawiści.

View more

Halo.

яєℓ
Cześć. Czy ktoś tutaj jeszcze jest? Mam wrażenie, że Ask.fm stał się przeżytkiem, niczym Nasza-klasa, która też w założeniu była naprawdę niezwykłym portalem.
Jeśli jednak ktoś z moich starych czytelników tutaj jeszcze został. Odezwijcie się, chciałabym tu wrócić. Potrzebuję tego miejsca.
Może powiem co u mnie. Będzie to dość długi post, już teraz jestem przygotowana na to, ze nie wystarczy mi znaków. Najwyżej dodam drugi wpis.
18.05.2016r. wydarzył się w moim życiu przełom. W sumie, w ostatnich miesiącach było tych przełomów dość sporo. Tego dnia, miałam operację. Sama wizyta w szpitalu była okej, ponieważ pochodziłam do tematu dość swobodnie i właściwie nie bałam się tego, co mnie czeka. Wiedziałam, że było to jedynie dla mojego dobra. Sytuacja zmieniła się na sali operacyjnej, gdzie rzeczywistość pulsowała mi w mózgu z przerażającym komunikatem. Miałam znieczulenie podawane w kręgosłup. Uwierzcie, że to bardzo creepy, gdy siedzisz wygięta na stole operacyjnym i słyszysz za plecami słowa: "Proszę podać mi jeszcze 1 ml, jestem już w kręgosłupie!". Podczas operacji byłam w pełni świadoma, jedynie powieszono mi zasłonkę na klatce piersiowej, żebym nie widziała swoich nóg. Miałam przeszczep kości. Mam teraz pod kolanem trzy, ogromne śruby, które nadal czuję, ponieważ utrudniają mi nieco wchodzenie po schodach, klękanie (mój chłopak będzie musiał mi to wybaczyć). Podczas operacji czułam wkręcanie śrub, te wibracje - wszędzie, absolutnie wszędzie. Ten dźwięk, ten bodziec, przeszywał moje ciało na wskroś. Moje uszy, moja głowa, były wypełnione jedynie tym. Operacja trwała dość długo, chyba ze dwie godziny, pewnie nawet więcej. Gdy wieźli mnie z powrotem do sali, minęłam rodziców, którzy przez ten cały czas czekali na korytarzu. Spokojnie, żyję. Chyba. Jest ok. Prawdziwy horror zaczął się właściwie po operacji. Na łóżku w mojej sali było mi przeraźliwie zimno, czułam drgawki na całym ciele, od czubka głowy, bo palce stóp. Jak gdyby wielki młot pneumatyczny odwiedzał każdy zakamarek mojego ciała. Po moim znieczuleniu trzeba leżeć bez ruchu przez osiem godzin. 8 godzin na wznak, bez pozwolenia, by nawet delikatnie podnieść głowę. Każdy ruch głowy grozi zespołem popunkcyjnym, który jest dość przykrym doświadczeniem - nie chciałam go przeżyć. Po kilku godzinach znieczulenie ustało i odwiedził mnie ból. Nie będę go opisywać, ponieważ to nierealne. W nocy budziłam się z krzykiem, byłam na morfinie, chciałam umrzeć. Moje zajęcia w szpitalu były bardzo urozmaicone. Na zmianę płakałam i się modliłam. Modliłam się i ryczałam. O rany, zostało mi chyba 450 znaków, a ja dopiero zaczęłam. W każdym razie, najgorsza była bezsilność. Nie mogłam się nauczyć chodzić. To tak, jakbym musiała zaczynać życie zupełnie od nowa. Okropne uczucie. Kule łokciowe nie współpracowały ze mną, przez 3 tygodnie nie zrobiłam ani jednego, samodzielnego kroku. Gdy wchodzi się do mojego domu, trzeba pokonać osiem schodów. Blabla, koniec znaków. Czy jest tu ktoś? Pozdrawiam, Kryształy.

View more

Co się dzieje wokół gdy jeszcze śpisz? Jesteś w stanie sobie to wyobrazić; ruchy rodziców po porannym mieszkaniu, kota na parapecie, uciekające zmory nocne?

Wiem jedynie, jak straszny był mój dzisiejszy sen. Z jego powodu zbudziłam się bardzo wcześnie rano, dlatego życie w mieszkaniu było jeszcze uśpione.
Miałam taki straszny, realistyczny sen.
Wyszłam sobie do miasta. Pierwszy raz po operacji wsiadłam w autobus. Idąc ulicą Budkiewicza, rozmawiałam z przyjaciółką przez telefon. Nagle minął mnie radiowóz, mówię do koleżanki: "o psy hehe, ciekawe co przeskrobali''. Nagle drugi radiowóz, czwarty, dziesiąty i trzydziesty. Przyjaciółka rozlaczyla się, bo myślała że coś przerywa, a to tylko hałas pochodzący ze szczytu auta (Nie wiem jak te łiłki się nazywają, w każdym razie samochód jechał na sygnale). Minął mnie kolejny samochód, tym razem z wbudowanymi głośnikami, wypluwającymi komunikat: "Bialczanie, prosimy o ewakuacje, ataki terrorystyczne!!!". Zdziwiłam się, niebezpieczeństwo w takiej dziurze? Prędzej w stolicy kraju. Jednak w moim sercu zasiał się niepokój. Pobiegłam pod przychodnie na Narutowicza, zdumiona niewyobrażalnie moją mobilnością, trwało to bowiem kilkanaście sekund. Mój mózg zbyt szybko pompował myśli, dlatego postanowiłam zadzwonić na taksówkę, nie myśląc że najprawdopodobniej większość osób będących w tej chwili w centrum, korzysta z tej formy transportu. Po krótkim halo, powiedziałam (a raczej wykrzyczałam): "witam, chciałabym zamówić taksówkę pod przychodnie na narutowicza". Głos w słuchawce odpowiedział: "Rel hehe poj*bało Cię, ja nawet w sylwestra nie robię za taksówkę", spojrzałam na wyświetlaczu ukazał mi sie pseudonim kolegi z internetow. Rozlaczylam sie. Nagle zobaczyłam zbliżającą sie siostrę, która szła ze swoją byłą przyjaciółką. Były zbyt rozbawione, aby mogły być do końca świadome, tego co sie dzieje. Próbowałam im streścić w kilku sekundach, w jakiej sytuacji sie znalazlysmy, ciągnąc ich jednocześnie w stronę samochodu, który miałam nadzieje, że stoi na parkingu pod przychodnią. Chyba uznały ze histeryzuje, ale ostatecznie po niedługim czasie usłyszałam dźwięk odpalanego silnika. Uf. Jestem szczesciara. Przejeżdżając obok sklepu "Anka" zblizalam sie do punktu kulminacyjnego historii, którą opowiadałam towarzyszkom. Kilkaset, może kilkadziesiąt (uwierzcie, w tej chwili mózg słabo szacuje odleglosc) metrów przed nami ujrzałam ogromnych rozmiarów kłęby dymu i ognia. Zdążylysmy wymienic tylko przerażone spojrzenia, a z ognia wyłonił sie ogromny, obrzydliwy samochód (Może czołg? Nie mam pojęcia jak to wygląda, więc nie dbam o to), który wściekle kierował sie prosto na nas. Było zbyt późno na jakąkolwiek reakcję. Zamknęłam oczy. A więc to tak się umiera, tak się wieńczy swoje kilkunastoletnie życie. Nie miałam przed oczami żadnych wspomnień z życia, najpiękniejszych momentów. Czułam tylko siłę uderzenia, rozdzierające ciało i wnętrzności ciepło, a potem gorąco, destrukcję, piekło, z którego nie sposób się uwolnić. Marzyłam w tej chwili, by wszystko się już skończyło.
Zginęłam w ataku terrorystycznym.

View more

Czym dla Ciebie jest szczęście... Co jest Tobie potrzebne byś poczuła się szczęśliwą dziewczyną?

¥ Kuba GR ▼
Bardzo cenię Cię za to, że dodałeś dopisek ''dla Ciebie''. Oznacza to, że jesteś człowiekiem świadomym. Albowiem dla każdego szczęście jest czymś innym. Dla mnie szczęście nie istnieje w jednym wymiarze. Można być szczęśliwym w miłości, ale za to nie mieć pieniędzy na podstawowe rozrywki, z drugiej strony można być milionerem i nie mieć osoby, z którą możemy się tymi uciechami podzielić.
Mam dwa małe postanowienia, które nie pozwalają mi nazwać się osobą szczęśliwą w pełni. Nie chcę jednak pisać o nich tutaj. Aczkolwiek, jestem szczęśliwą osobą, tylko jeszcze do wielu rzeczy dążę. Wydaje mi się, że to właśnie jest sztuką życia, aby wciąż stawiać sobie nowe cele do zrealizowania, stawać się jeszcze lepszym, na każdej płaszczyźnie Twojego życia. U mnie dwie płaszczyzny są do naprawy. Niemniej, jeszcze całe życie przed nami, na spełnianie marzeń... Czy Wy też czujecie podekscytowanie, jak myślicie: ''Mam x lat, jeszcze tyle przede mną?''. Jeszcze tyle rzeczy doświadczę, spróbuję, zobaczę. Wiesz, chyba to jest szczęście. Że masz przed sobą bogate, szerokie perspektywy. Dziękuję Ci za to pytanie :)

View more

Jak różnią się Twoje teraźniejsze święta od tych z dzieciństwa?

Wiesz co, perspektywa na pewno jest inna, podobnie jak przeżywanie Świąt. Jest to widoczne dla każdego i nie ma osoby, która niezmiennie cieszy się Świętami, w ten sam sposób.
Wiele ludzi dostrzega, że jako dzieci byliśmy pochłonięci tą świąteczną magią, wierzyliśmy w otyłego Pana rozdającego prezenty, a teraz Święta kojarzą nam się jedynie z naprędce krojonymi warzywami na sałatkę i pilnowaniem, aby barszcz nie był za kwaśny. W konsekwencji siadamy przy stole wycieńczeni wielodniowym sprzątaniem, gotowaniem, z pustym portfelem na skutek wybierania najlepszych prezentów dla najbliższych. To nie powinno tak być. Jak teraz spędzam Święta? Przede wszystkim nabrałam większej wiary i Święta są dla mnie przeżyciem duchowym. Prezenty lubię robić ludziom na co dzień, jestem bardzo hojna, odkąd sama zarabiam na siebie. Wychodzę z założenia, że bogactwo jest przemijające, a dobre wspomnienia które zostawię po sobie - nie są. Święta to przełom, zwieńczenie kolejnego roku naszego życia, które sami sobie kreujemy. Możemy na Święta albo cieszyć się z moralnego dobra istniejącego w naszym wnętrzu, albo łagodzić konflikty - przy opłatku - które spowodowaliśmy przez niechęć do kompromisów i brak wyrozumiałości.
Jako dziecko podrzucałam ''Mikołajowi'' ciasteczko i szklankę mleka, a potem zdumiewał mnie fakt, że ciastko jest nadgryzione a mleko wypite. Nigdy nie udało mi się ''przyłapać'' Mikołaja, podziwiam moich Rodziców i ogólnie Rodziców, że tak dodatkowo urozmaicają swoim dzieciom świąteczny czas.
Od kilku lat wysyłam na święta mnóstwo kartek i prezentów, dzisiaj na poczcie wylądowała ostatnia seria. W tym roku wysłałam wyjątkowo mało kartek - tylko dwadzieścia oraz trzy paczki z prezentami. Ludzie są coraz częściej zabiegani, albo zbyt leniwi. To smutne. Ja zawsze będę zwolenniczką tradycji, słowo pisane ręcznie cieszy bardziej, niż jakiś e-mail czy sms.
Życzę Wam wszystkim magicznych Świąt! Przyrzekam pojawiać się tutaj częściej.
Całuję, Rel.

View more

masz blizny? lubisz je, czy uważasz, że szpecą twoje ciało?

Spotkałam się z osobą, która lubi blizny, podobają się jej i w pierwszej chwili wydało mi się to dziwaczne. Ja mam blizny. Znam wielu ludzi, które je mają i wiesz, uważam tych ludzi za wyjątkowych.
Nawet tych, którzy byli autorami tych blizn, sami je sobie zrobili, okaleczając siebie. Mają blizny, które szpecą ich ciało, ale jednak nie zrobili kolejnego kroku, utrzymali się przy życiu, wyszli z psychicznego załamania. Są silniejsi.
Moje blizny pochodzą z zabiegu operacyjnego, z przeszczepu. Miałam siedemnaście szwów, kilka blizn, także ślad jest dość spory. Wiele ludzi na ulicy, czy w poczekalni do lekarza pyta mnie, co mi się stało i jak opowiadam, to są przerażeni. Już nawet przestało mnie dziwić, że ludzie tak ogromną uwagę przykuwają do wyglądu. ''Ja nie wiem, jak ja bym poradziła sobie z takimi bliznami, podziwiam się''. Ale czy nie najważniejsze jest to, że jestem zdrowa? Że gdy skończy się rehabilitacja, będę mogła normalnie żyć i robić rzeczy, które wcześniej były dla mnie niedostępne, choć bardzo upragnione? Ja jestem wdzięczna losowi. Każde spojrzenie na te blizny przypomina mi, jak ogromny trud jest za mną, ile łez, ile bólu, ile poświęceń. Moja rehabilitacja była naprawdę bardzo, bardzo ciężka i źle ją znosiłam. Ale podniosłam się. Jestem. Silniejsza jak nigdy dotąd. Cierpienie naprawdę kształtuje charakter jak nic innego na tym świecie. Żadne doświadczenie nie daje nam więcej.

View more

Rel, wiem,że to głupie i żałosne, ale proszę, wracaj do nas. Tęsknimy. I koniecznie opowiedz, co u Ciebie nowego.

#ckrdk #W Pσωєяℓєss. ♐
To nie ma w sobie ani krztyny głupoty. Jest to bardzo ważne dla mnie i motywujące. Myślałam wiele razy nad powrotami na aska. Mam w głowie tyle niewyklutych jeszcze przedsięwzięć, które w niedalekiej przyszłości na pewno podejmę. Od nowego roku szkolnego bardzo chciałabym prowadzić kanał na youtube. Edukacyjny. Od dwóch lat jestem nauczycielką języka polskiego i angielskiego, dobrze mi idzie - a raczej moim uczniom - także myślę że taka inicjatywa to strzał w dziesiątkę. Pomogłabym wielu osobom, których nie stać na korepetycje bądź mieszkają za daleko, a mają problemy z nauką.
Jeszcze kilka dni i wybije moje setne zlecenie. Jako nauczycielka jestem sama sobie szefem, ale pracuję na stałe w firmie zajmującej się pozycjonowaniem stron internetowym. Piszę głównie wizytówki dla Klientów, pomagam w optymalizacji i piszę zamówienia na fora. Jedno zlecenie to od 10 do 30 tekstów, więc dorobek jak na osobę w moim wieku mam duży. Nie wystarczy pięknie, obrazowo pisać, osoba oczytana ma też poprawny, dobry warsztat.
Co jeszcze u mnie. Przesiedzę wakacje w domu, przynajmniej większość dni. Później pokażę Wam tutaj moje prześwietlenie, przerazicie się. Mam trzy ogromnie długie śruby w nodze. Ale chodzę już, jeżdżę nawet rowerem w domu. Będę żyć.
Obiecuję wejść tutaj od czasu do czasu.
Dajcie znać, jeżeli o mnie pamiętacie. Buziaki.

View more

Jak miło znów Cię tu zobaczyć, Rel! Jakie masz plany na majówkę?

Brudna Aidiℓℓa ♐
Witaj!
Z wzajemnością! Nie byłam przez długi czas na asku, na Waszych profilach byłam także rzadkim gościem. Odwiedzanie ich ponownie, jest jak sunięcie opuszkiem palca bo jakiejś starej książce i obserwowanie kilkucentymetrowego kurzu, który zebrał się pod paznokciem. U mnie jest to sentyment, ogromna wdzięczność za to, że jesteście.
Majówka.. W sumie, jest już po niej, ale ważne są nie plany, lecz ich realizacja, więc opowiem Ci, co robiłam. Jutro niestety wracam do rzeczywistości, na Uczelnię, do ostatnich zaliczeń. Do nauki nijak nie mogę się wziąć, bo wciąż siedzi w mojej świadomości książka, którą dzisiaj skończyłam czytać - ''Dziewczyna z pociągu''.
Piątek spędziłam na odpoczynku. Stwierdziłam, że należy mi się jak nigdy nikomu. Jestem ostatnio bardzo zapracowaną osobą, a jeszcze bardziej zmartwioną. To jeszcze dwa tygodnie, i wydarzy się. Przełom, dużo krwi, dużo bólu, ale później ulga.
W sobotę natomiast spotkałam się z przyjaciółmi. Najpierw zjadłam z koleżanką obiad w chińskiej restauracji (lubię ją już trochę mniej, odkąd klimatyczną, chińską, monotonną melodię zmienili na komercyjną eskę.tv), a potem na skwerku dołączyłyśmy do reszty. Spotkania z moimi przyjaciółmi zawsze dają mi dużo radości. Przy nich zawsze mogą być sobą i to samo odwzajemniam im. Nawet wyprawa na plac zabaw nie wydaje nam się infantylna, prawdę mówiąc, w każdym z nas na zawsze pozostanie pierwiastek dziecka, ta naiwność, fantazja i beztroska. W niedzielę zaś kuzyn wraz z koleżanką wyciągnęli mnie do McDonald's - w sumie nie wyobrażałam sobie nie zwieńczyć słonecznego popołudnia mrożoną kawą. Tak, to to, na co czekałam całą jesień i zimę. Następnie dołączyli do nas przyjaciele i razem z nimi wybraliśmy się do naszego ulubionego pubu. Uwielbiam go ze względu na panujący tam klimat. Na ścianach są obrazy, instrumenty, a jedyne oświetlenie i tak małego lokalu, to stare, nocne lampki. Podoba mi się też pomysł ulokowania szafek nocnych obok używanych kanap. Znajdują się na nich tak samo stare książki, oraz gry karciane - które nigdy nie zyskają tego przymiotu. Graliśmy w karty przeciwko ludzkości, sącząc koktajl z masłem orzechowym. Lokal oferuje ponad 40 rodzajów smakowych piw, ale tego dnia nie miałam ochoty na żaden alkohol. W poniedziałek też nie mogłam usiedzieć w domu i spotkałam się z dawno niewidzianą przyjaciółką. Ona miała kilkanaście operacji, więc mogła mnie podtrzymać na duchu, podzielić się doświadczeniem, pocieszyć i wiedziałam, że wszystko to płynie z jej nieskazitelnego serduszka i nie ma w tym nuty zakłamania.
Dziś z kolei, kończyłam czytać rzeczoną książkę, miałam korki, a teraz robię zlecenie. Nawiązując do zleceń, dziś mija sześć miesięcy odkąd mam umowę, półroczne doświadczenie zawodowe to dla mnie bardzo duży sukces.
No nic, zrobiłam sobie chwilę przerwy ale muszę wrócić do pracy, do pisania.
Mam nadzieję, że Twoja majówka była również udana i spędziłaś ją z innymi ludźmi. To zawsze pomaga człowiekowi i jest życiodajne.
Całuję, Rel.

View more

Cześć! Co polecasz na zrelaksowanie się dzień przed maturą?

Zero Bezwzględne
Oby nie przyszło Ci do głowy naprędce włączanie stron internetowych ze streszczeniami lektur. Trzech lat nie nadrobi się w jeden wieczór. Lepiej wziąć koc, przyjaciół, butelkę cydru i prowadzić frapujące rozmowy o dalekosiężnych planach na przyszłość. W których, niech pojawi się perspektywa zdanej matury. I tego Wam wszystkim życzę :).

View more

Next