Ask @MercuryXD:

Radioactive, napisz w tej odpowiedzi list do kogoś, komu chciałabyś coś przekazać, ale być może z jakiegoś powodu nie możesz...

Adi
18.08.2018
Najdroższy Tygrysku.
Jak w zaledwie kilkunastu zdaniach przekazać Ci wszystko to, co powinno zostać przekazane? Jak opisać chaos i mętlik, panujący w głębi mojego umysłu i serca, które wciąż należy do Ciebie?
Wystarczył jeden pocałunek, abym zapragnęła czuć ciepło Twych warg do końca swojego szczęśliwego życia, które w zasadzie bez Ciebie straciło na wartości i stało się niemalże bezsensowne. Nie ma w moim świecie miejsca, w które mogłabym pójść, aby oczy nie zaszkliły się słonymi łzami; byliśmy razem wszędzie, księżyc i wszystkie gwiazdy należały tylko do Nas. Stworzono miliardy piosenek, które zdają się opisywać historię Naszych serc i mojego cierpienia, kiedy podnoszę rano powieki. Zostały jeszcze fotografie i wspomnienia, które palą żywcem, kiedy zaczynają zaprzątać moją głowę i zagracać telefon. Chyba jestem masochistką, bo czuję potrzebę powtarzania historii na okrągło, włączam replay mimo, że sceny tego filmu znam na pamięć z najmniejszymi szczegółami.
Marzyłam o Tobie, choć przez ten krótki czas byłeś mój, a przynajmniej tak mi się wtedy wydawało. Podarowałam Ci moje delikatne serce ze szkła, prosząc, byś uważał na nie. Jednak Ty wpuściłeś je z rąk, pozwalając aby roztrzaskało się o posadzkę. Zawiodłeś mnie, choć właśnie Twojej niezawodności byłam najpewniejsza. To z Tobą marzyłam o wybieraniu ślubnych serwetek; malowaniu ścian wspólnej sypialni; kłótniach o imię przyszłej pociechy; spokojnej starości z wnukami na kolanach. Marzyłam o przyszłości z miłością swojego życia, która pozostawiła mnie zdziwioną i zdruzgotaną na środku autostrady własnego życia.
Nigdy nie dowiem się czym zawiniłam i czym zasłużyłam sobie na brak Twojej miłości wraz z brakiem obecności. A Ty nigdy nie dowiesz się ile tak naprawdę Ci zawdzięczam i jak olbrzymie cierpienie przepełnia każdą cząstkę mojego drobnego ciała.
Nawet jeśli nie mogłeś obdarować mnie miłością to wiele mnie o niej nauczyłeś. Pokazałeś mi najpiękniejsze aspekty życia, których nigdy wcześniej i nigdy potem nie byłam w stanie dostrzec. Dziękuję Ci.
Dziękuję za dziesiątki pocałunków, za setki różnych dotyków, za tysiące słów, za miliony wspomnień i za miliardy wylanych łez.
Nie wrócisz, tak dobrze to wiemy, lecz serce nie każdego człowieka pragnie wyrzucić z jego wnętrza. Ciebie trzyma się kurczowo, jak bezpiecznej przystani i schronienia przed huraganem. Czasem brakuje mi Twojego szczerego śmiechu i dotyku męskich dłoni na delikatnym, kobiecym ciele. W zasadzie brakuje mi wszystkiego z Tobą związanego, lecz głównie Ciebie.
Proszę, bądź lepszym człowiekiem dla każdej następnej, choć tak bardzo nie chcę, aby pojawiły się kolejne, bo przecież miałam być jedyną.
Nigdy nie dowiesz się, jak ciężko jest mi oddychać bez Ciebie, lecz na koniec mogę jedynie powiedzieć Ci jedno.
Byłam szczera i nigdy nie kłamałam.
Na zawsze.
Twoja M.

View more

Szkoda, że nie ma Cię tu częściej :( Jak się ostatnio miewasz, Radioactive?

☽ 호랑이 ☾
21.07.2018
Nasze życie jest jednym wielkim oczekiwaniem na weekend, na wakacje, na Boże Narodzenie i na lepsze czasy, które mogą nigdy nie nadejść. Nie cieszymy się chwilą obecną, gdyż jesteśmy przekonani, że nadciągną bardziej przychylne dni, podczas których spotka nas istna kumulacja szczęścia i radości. Jednak czasem zdarza się, że docierają do naszych serc słowa, po których przestaje się już czekać na cokolwiek.
Trzydzieści trzy dni, tyle zajęło mi wyczekiwanie Jego powrotu, który jak się domyślacie nie nadszedł, choć na chwilę obecną minęły już ponad dwa miesiące. Śmiało mogę też powiedzieć, że niezależnie od ilości czasu, który upłynie Jego powrót nigdy nie nastąpi.
Ostatnia wymiana zdań; Jego ostatnie słowa skierowane w moim kierunku; ostatnia umierająca nadzieja odchodząca w zapomnienie w ułamku sekundy...
Przestałam podskakiwać na dźwięk domofonu; przestałam wypatrywać Jego twarzy pośród ulicznego tłumu; przestałam wyczekiwać.
Minęło wiele dni, choć najwyraźniej jeszcze niewystarczająco dużo, aby zapomnieć Jego dotyk na powierzchni mojej skóry, Jego czułych słów i Jego zniewalającego z nóg uśmiechu, Jego ciepłych ust, męskich ramion, delikatnego głosu i obecności... Ale czy o prawdziwej miłości można kiedykolwiek zapomnieć? Myślę, że nie. Nie można wymazać z pamięci człowieka, który znaczył wszystko; człowieka, któremu podarowało się własne serce wyrwane z piersi, jeszcze ociekające strumieniami krwi.
Ułożył sobie życie beze mnie jeszcze przed naszym rozstaniem, a ja nie potrafię zrobić tego z upływem wielu dni, tygodni i miesięcy, mimo że nie jestem już sama.
Nie ma odpowiednich słów, które mogłyby trafnie opisać jak się ostatnio miewam, jednak myślę, że mogłabym to przedstawić jako dryfowanie na dmuchanym pontonie na samym środku Pacyfiku. Czujesz jak delikatnie unosisz się pod wpływem fal, wiesz, że nie zbiera się na burzę, ale jednocześnie zdajesz sobie sprawę z tego, że nie dopłyniesz do brzegu. Prawdopodobnie zginiesz pochłonięty objęciami chłodnej wody i spoczniesz na jej czarnym, piaszczystym dnie. Czuję jak moje ciało opuszczają wszystkie chęci do życia, przestaję radzić sobie ze wstaniem z łóżka niezależnie od pory dnia, zaczynam czuć jak ból i pustka wyżerają moje wnętrze od środka.
Jeśli nie jest mi dane cofnięcie czasu to proszę, pozwól mi zapomnieć i ruszyć dalej, zamiast tonąć w odmętach przeszłości.
`Zaczekaj, nadal Cię pragnę.
Wróć, nadal Cię potrzebuję.
Pozwól mi chwycić Cię za rękę, naprawię to.
Przysięgam kochać Cię całe moje życie.
Zaczekaj, nadal Cię potrzebuję...`

View more

Witam, w ten deszczowy wieczór chciałabym się zapytać : Przyjaźń - co to takiego? Jakie ma zobowiązania i czy łatwo jest ją zyskać ?

Adi
Witaj Słońce.
Bywają noce, których nie przesypiamy, a spoglądamy zapłakanymi oczyma w głąb ciemności sypialni. W naszych głowach panuje istny armagedon, czujemy się jakbyś stali samotnie na polu największej bitwy, ze wszystkich stron atakowani przez wrogie armie myśli. I nie mamy szans się obronić, napastników jest zbyt wiele. Zawsze wtedy, kiedy świat wali nam się na głowę, nie mamy sił kroczyć dalej, a ulubiona muzyka zaczyna powodować lawinę łez, sięgamy po telefon. Niezmiennie od lat w najczęściej wybieranych kontaktach na pierwszej pozycji jest ten sam numer. Nie zastanawiamy się godzinami czy wypada zadzwonić, skoro już niedługo nadejdzie świt, tylko odruchowo wykręcamy numer, po chwili słuchając lecących w dal sygnałów. I nie czujemy się źle z faktem, że przerwiemy komuś sen, bo mamy świadomość, że ta druga osoba odbierze i cierpliwie wysłucha, nawet jeżeli nie jest to odpowiednia godzina do prowadzenia trudnych rozmów telefonicznych.
Przyjaźń to pewność, że kiedy staniemy na dachu wieżowca, czując na twarzy chłodne podmuchy wiatru, aby odebrać sobie życie, to ta druga osoba wlezie tam za nami i zrobi wszystko, aby ściągnąć nas z krawędzi budynku. A kiedy staniemy za barierką mostu, podpłynie łódką z wywieszoną, prowizoryczną białą flagą, czekając aż skoczymy, aby nas złapać. Przyjaciel to osoba, która zawsze będzie nas ratować, wyciągać z kłopotów i przede wszystkim nigdy nie pozwoli wyrządzić nam krzywdy. A jeśli jednak komuś się to uda to jego dni z pewnością są policzone, bo bratnia dusza już zaciąga na głowę czarny kaptur bluzy, a w dłoń chwyta kij bejsbolowy.
Prawdziwa przyjaźń to sto wspaniałych i szczęśliwych wspomnień, ale także tysiąc trudnych chwil. To wiele godzin wspólnego śmiechu, opowiadania zabawnych historyjek i oglądania durnowatych komedii, ale też godziny płaczu w czyjś rękaw, nienawiści do pewnych ludzi i wiązanki przekleństw. To wiele kartonów po pizzy i litry wypitego alkoholu. To miliardy wspommnień, tych dobrych i złych.
Znalezienie jej jest często trudniejsze niż jednego siwego włosa w platynowych włosach. Ale czy ma jakieś zobowiązania? Tak, tylko jedno, BYĆ i nic więcej. W przyjaźni chodzi o wsparcie, zaufanie i oddanie. Nieważne co się stanie, Ty i tak doskonale wiesz, że staniesz za tą osobą murem i jeśli trzeba zedrzesz pięści na czyjejś twarzy, w zamian za wyrządzone jej krzywdy.
Bo ją kochasz i wiesz, że to uczucie jest trwalsze niż niejedna miłość.

View more

❤️ Jak bardzo wymagająca jest miłość?

Menni
18.06.2018 - 06.07.2018
Zapomnijcie o tym, jak jeszcze pół roku temu pięknie pisałam o miłości i byciu kochaną po raz pierwszy. Dzisiejszego dnia okazało się, że nigdy tak naprawdę nie byłam, bo zostałam tylko jedną z wielu na próbny okres kilku miesięcy. Nie przeszłam próby, nie zdołałam Go przy sobie zatrzymać. Chyba dlatego, że nigdy nie chciał zostać przy jednej kobiecie, jest z tych ludzi, którzy szukają ognia i chorób wenerycznych na mieście.
Był kolejnym życiowym błędem, który tym razem kochałam i pragnęłam powtarzać codziennie do końca swoich dni. Dopiero z czasem zauważyłam jak mało dla niego znaczyłam i jak bardzo oddalał się ode mnie z tygodnia na tydzień. Słyszałam miliard pięknych słów i czułam setki różnych dotyków, które nigdy nie miały nic wspólnego z miłością. Obietnice bez pokrycia i nic nie warte przeprosiny z bukietem czerwonych róż. Chciałam usłyszeć, że jestem czyjaś, że jestem Jego. On jednak nigdy nie chciał mnie na dłużej. Nie byłam Jego, byłam zaledwie niewolnikiem miłości do kogoś, kto nie był jej wart i nigdy nie będzie.
Kochałam Go, Jego uśmiech, dotyk i bezsensowne rozmowy o wszystkim i o niczym. Wiem, jakie koszule lubił nosić i że nienawidził grzybów, więc zawsze podrzucał mi je na talerz. Uwielbiał tańczyć, a ja ubóstwiałam być przez Niego prowadzona w rytm muzyki. Nie znosił wytrawnego wina, choć ja je lubiłam. Różniliśmy się w kwestii upodobań muzycznych, więc zdarzało nam się puszczać na zmianę stare hity naszego dzieciństwa jako kompromis. Lubił być drapany po pleckach, niczym kotek dopraszał się o pieszczoty i czułości. Wiem, kiedy kłamał mi prosto w oczy i kiedy pragnął mojego dotyku najbardziej na świecie. Wiem o Nim wszystko, nawet to, czego nie powinnam była wiedzieć, choć nie wiem tego najistotniejszego.
Jak to jest zajmować w Jego sercu najważniejsze miejsce?
Czy prawdziwa miłość jest wymagająca? Nie, ona po prostu jest i akceptuje wszelkie mankamenty życia. Nie prosi o drogie kamienie, wystawne kolacje i dobry seks. Nie musi też błagać o zrozumienie, bliskość i wierność. Ta więź między dwojgiem ludzi nigdy niczego nie wymaga, jeśli łączy ze sobą te właściwe osoby.
Pocałował mnie po raz ostatni, dotykając dłonią mojego policzka. Na ustach czułam jednak tylko smak słonych łez zamiast Jego słodkich warg. To nasze ostatnie wspólne wspomnienie, jeśli można tak to nazwać.
Spłukiwałam i ścierałam z siebie dotyk Jego ciała szorstką stroną gąbki do momentu, w którym skóra zaczęła się czerwienić. Zrozumiałam jak ciężko będzie zmyć z siebie wspomnienie kontaktu z Nim, który wypalił się na mnie piętnem, które boli z dnia na dzień coraz bardziej. Z pewnością czeka mnie jeszcze wiele długich i męczących kąpieli w gorącej wodzie.
Bez Niego słońce przestało świecić, noc stała się ciemniejsza, a świat się zatrzymał i już nigdy bez Niego nie ruszy.
Choć dalej mam nadzieję, że znów zacznie okrążać słońce, a ja poczuję na twarzy jego ciepłe promienie.

View more

Dobrze, że wróciłeś Radioactive ~` Daj upust swym emocjom! ♣

хeмιх
Witaj Emi-Chan.
Jakiś czas przed Bożym Narodzeniem 2017 - 31.01.2018
Patrząc mu prosto w oczy, wydawało mi się, że moje wnętrze umierało. Uśmiechałam się do Niego, mimo, że serce łamało się na pół z każdym Jego gestem, słowem, dotykiem. Wracałam do domu zalana gorzkimi łzami, żałośnie szlochając w autobusie, opierając głowę o chłodną szybę. Dni zaczęły dłużyć się niesamowicie, minuty zamieniały się w godziny, godziny w dni, a dni w lata. Zmuszałam się do wstania rano z łóżka, naklejenia sztucznego uśmiechu na twarz i przetrwania tych kilku godzin wśród szkolnej społeczności. Nie podołałam, łzy pociekły na jednej z lekcji. Coś w środku pękło. Ale ułożyło się, jak zawsze. Znów było dobrze, zbierałam się powolutku.
Jednak wszystko jest dobrze tylko do czasu, w końcu moje życie to sinusoida. Tym jednak razem serce nie roztrzaskało się. W końcu zepsuta rzecz nie może zniszczyć się dwukrotnie. Moje wnętrze zaczęło umierać w zawrotnym tempie, tylko tyle mu pozostało. Łzy przestawały płynąć strumieniami, coś w środku zamarzło. Od tego wydarzenia minęło już troszkę czasu, ale pozbieranie się po tak bolesnym upadku jest ciężkie. Staram się rozgrzać serce, na nowo je ożywić i załatać rany, które są jeszcze bardzo świeże.
Stopniowo się podnoszę. Jednak idzie mi to wybitnie flegmatycznie, a i tak dźwigam się tylko dlatego, że On jest przy moim boku. Stara się wszystko odrestaurować, doceniam Jego wysiłek. Aczkolwiek trudno o niektórych sytuacjach zapomnieć i iść dalej. Myślę, że zawsze będę pamiętać. Dzięki Bogu pamięć często rozmywa wspomnienie bólu.
Czasem spotykamy na swojej drodze kogoś, kto zmienia całe nasze spojrzenie na świat i wywraca wszystko do góry nogami. Uświadamiamy sobie wtedy, że jeśli ta osoba odejdzie, pozostawi po sobie nie tylko pustkę, ale i wszechogarniającą ciemność.
Po Nim nie ma niczego ani nikogo.
Patrząc nocą w sufit, oglądając nasze wspólne zdjęcia, trzymając Go za dłoń napełnia mnie przeświadczenie, że to właśnie On jest mi przeznaczony.
Nie, nie przeznaczony. O b i e c a n y. Ktoś tam na górze postawił Go przede mną jako nagrodę za cały ból, który mnie spotkał.
Jest osobą, która ma naprawić to, co we mnie zepsute.
Jest osobą, która ma pokazać mi co to znaczy kochać.
Jest osobą, która ma zostać do ostatnich dni mojej egzystencji.
Jakie to naiwne kochać kogoś tak mocno, że można by wybaczyć mu nawet najbardziej bolesne spoliczkowanie...
Mimo, że zaufanie zjechało windą na parter i ciężko mu wjechać z powrotem na górę to razem wszystko dźwigniemy z ruin. Znajdziemy w sobie siłę, aby od nowa zbudować nasz pałac szczęścia.
Bo się kochamy.
A to wystarczający argument.

View more

Radioactive jak spędzisz sylwestra?

Lady Mason
31.12.2017 - 01.01.2018
Sylwester.
Jeden z nielicznych dni w ciągu roku, kiedy naprawdę mam okazję wyjść z domu i wrócić dopiero następnego dnia rano.
Jeden z nielicznych dni, które chcę spędzić z ludźmi najbliższymi mojemu sercu.
Jeden z nielicznych dni, kiedy mogę zakończyć stary i rozpocząć nowy rok całując Jego ciepłe usta.
Zamieszanie, wiele wątpliwości, stresu i bieganiny, długie przygotowania i organizacja wszystkiego na wariackich papierach zaczynają być standardem w moim życiu. Zaczynam przekonywać się do myśli, że chaos będzie nieodłączną częścią mojej egzystencji.
Ale opłacało się jak cholera. Dla tego chłopaka warto stanąć na głowie, a może nawet i na rzęsach.
Niektórych ważnych dni wcale nie trzeba spędzać w sposób niezwykły. Czasem wystarczy jedynie dobry film, kołdra, ulubione jedzenie, szampan i ten drugi człowiek obok.
Tego dnia szczęście przepełniało całe moje ciało i całą moją duszę do tego stopnia, że wręcz wylewało się na zewnątrz. Tak samo jak szampan, którym zaczęliśmy się polewać, mocząc własne ubrania. Ciężko uwierzyć, że rozlany na własną odzież alkohol może tak cieszyć i bawić. Ale w końcu z Nim wszystko jest prostsze i piękniejsze.
Jego gorące wargi, składające pocałunki na moich ustach.
Jego dyszący oddech, muskający skórę mojej szyi.
Jego delikatne dłonie, wędrujące po moim ciele.
Jego ciepło, obejmujące mnie z każdej możliwej strony.
Jego serce tak bardzo oddane mojemu.
Tylko przy Nim czuję się tak bezpieczna, kochana i spełniona.
Tylko Jego ramiona leczą mnie ze wszystkiego, z każdego smutku, bólu i cierpienia.
Tylko Jego uśmiech łagodzi każde skaleczenie.
Tylko Jego pocałunki wywołują szybsze bicie serca i motylki w brzuchu.
Tylko Jemu, moje serce oddane na zawsze.
Dowodem miłości oddaję Ci wszystko co mam - oddaję Ci całą siebie.
`Rozebrać kogoś z wszystkich
Myśli,
Cierpień,
I smutków
To więcej niż rozebrać z ubrań.
Podziwiać nagą duszę znaczy więcej niż podziwiać nagie ciało.` -Radioactive.

View more

Rok dwa tysiące siedemnasty powoli dobiega końca, jakie masz z niego wspomnienia? Minął Ci dobrze, czy może źle? ❄

†nalix†
Nie cofam się.
Nie wracam.
A mimo to znów siedzę późno w nocy przed laptopem i piszę, wstawiam tutaj post.
Dlaczego?
Długo nad tym rozważałam i w punkcie szczytowym moich refleksji zdecydowałam, że chcę aby podsumowanie każdego roku lub ważnego dla mnie wydarzenia znalazło się właśnie tutaj. Pragnę mieć do czego wracać.
Rok 2017 dobiega końca, a co za tym idzie kończy się najwspanialszy rok mojego życia. Tak, definitywnie i bezsprzecznie to były najpiękniejsze miesiące jakie dotąd przeżyłam.
Warto podkreślić, że to był rok zmian, tych bardzo zaskakujących i przełomowych. Modyfikacji tak kolosalnych, że ciężko byłoby opisać tutaj ich chociażby niewielką część. Zmieniło się niemalże wszystko, począwszy od drobnych zmian w wyglądzie i zachowaniu, po rewolucję dotyczącą ludzi uczestniczących w moim życiu. W niektóre z tych reform do tej pory nie wierzę. I chodź brzmi to dosyć zabawnie, nieco jak z filmu to zwrotów akcji w tych zaledwie dwunastu miesiącach było multum.
Nauczyłam się doceniać to, co mam i nie prosić o więcej. Zrozumiałam, że najważniejsze i najpiękniejsze jest nie to, co się posiada, ale to, co daje się bezinteresownie drugiemu człowiekowi. Zaczęłam zauważać te najmniejsze rzeczy, drobiazgi, które sprawiają, że nasze życie jest piękniejsze. Zrozumiałam jak ważna jest samoakceptacja i rozmowa w kontaktach międzyludzkich. Udowodniłam samej sobie, że jeśli chcę to potrafię zdobyć najwyższy szczyt. Wiele osób wyprosiłam za drzwi, zapraszając na ich miejsce zupełnie nowych. Poznałam dziesiątki ciekawych osób, z którymi spędzę najbliższe trzy lata (a może i nieco dłużej?) i zasadniczo cieszy mnie to. I chyba przede wszystkim pojawił się tutaj, w mojej nieco pomylonej egzystencji ktoś, kto wyprowadził mnie z ogromnego błędu. Ileż to razy ktoś powiedział mi, że tak pięknie i czule piszę o miłości?Odpowiem Wam - bardzo, bardzo, bardzo dużo razy. Ale tak naprawdę nigdy jej nie przeżyłam, nie doświadczyłam, nie posmakowałam. Dopiero Jego obecność utwierdziła mnie w przekonaniu, że nigdy wcześniej nie byłam kochana i nie kochałam. Łączyłam się z mężczyznami pewnymi więziami, ale były one oparte na emocjach. Nigdy uczuciach. Teraz zmieniło się wszystko. To On przyspiesza bicie mojego serca; dzięki niemu mam kolejny powód do życia; wywołuje uśmiech na twarzy; potrafi pocieszyć smutne serce; sprawia, że mam jeszcze większą ochotę rano wstać z łóżka.
Przekonałam się też, że nie wszystko musi być po prostu czarne lub białe. Istnieją jeszcze różne pośrednie odcienie szarości.
Krótko reasumując był to wspaniały rok, pełen wyzwań, pożegnań, przywitań i nowych doświadczeń. Dziękuję serdecznie każdemu, kto był ze mną w roku 2017.
♡ A. N. K. J. R. ♡
`Już nic nie grozi nam,
jesteśmy tu bezpieczni.
Należy do nas świat,
jesteśmy nieśmiertelni.`

View more

Radioactive chciałbym się ciebie spytać na czym zbudowałaś swoje życie?

tαjєmηi¢zy
23.04.2015 - 02.08.2017
*odpowiedź pożegnalna*
Swoje życie zbudowałam na zmianach. Tych drastycznych i wyniszczających, jak i tych pozytywnych, które wywołują uśmiech na twarzy.
Czasem dopada.nas przeczucie, że szykują się nowe reformy, wielkie, ogromne modernizacje. Tak było ze mną, kiedy wkraczałam w rok 2017, jednakże monotonia dnia codziennego przebiegle ukryła przede mną to odczucie, przysypując je grubą warstwą kurzu. Do czasu, ponieważ w pewnym momencie zdarza się coś, co zakłóciło idealną harmonię i spowodowało chaos, krzątaninę niczym w mrowisku po wbiciu w nie kija. Jedno zdarzenia pociągnęło za sobą kolejne.
Ciężko uwierzyć, że całe nasze życie może wywrócić się do góry nogami w przeciągu miesiąca, a co dopiero w kilka godzin.
Podjęłam decyzję o zakończeniu ponad dwuletniej relacji, która zaczęła tracić rację bytu i sens trwania w następnych miesiącach. Zakończyłam przyjaźń z osobą, którą kochałam całym sercem. Jak siostrę.
Porzuciłam kogoś, kto zawiódł moje zaufanie i nie był wstanie już go odzyskać. Naraziłam go na łzy, odchodząc do kogoś, kto na pozór darzył mnie uczuciem. A w przeciągu dwóch tygodni rozkochał, porzucił jak psa i zepsuł wewnętrznie. Bezbronne zwierzę spogląda smutnymi oczyma na odjeżdżający samochód i przeraźliwie skomle. Tak było ze mną.
Teraz znów zaszły kolejne zmiany i wiem już doskonale, że będzie to rok ogromnych metamorfoz, że z pewnością zaskoczy mnie jeszcze niejednokrotnie i że do końca grudnia jeszcze wiele może się wydarzyć. Lipiec postawił przede mną nowe wyzwania, nowych ludzi, wspaniale spędzone dni i przede wszystkim zapowiedział powrót pewnego człowieka. Cieszy mnie to niezwykle, choć jednocześnie wewnętrznie paraliżuje.
Teraz zaczyna się układać. Jednak nadal nie potrafię uwierzyć, że znalazłam nowe, wartościowe towarzystwo, zostawiając za sobą stare, które tak wiele dla mnie znaczyło. Pojawił się ktoś, kto zdobywa moje serce i mówi, że kocha. A ja mu wierzę, wierzę Jego roześmianym oczom i pięknym ustom. Subtelnie zakochuje się w Nim z dnia na dzień coraz bardziej, delikatnie, powolutku. Niczego nie przyspieszając na siłę.
Życie składa się ze zmian, czy tego chcemy czy nie. Ważne jedynie jak do nich podchodzimy.
Dlatego też dziś przyszedł czas na kolejną zmianę.
Chciałabym Wam bardzo serdecznie podziękować za wszystkie obserwacje, pytania, serduszka i chyba przede wszystkim za obecność tutaj. Dzięki Wam stworzyłam przepiękny azyl, moją prywatną odskocznię od rzeczywistości. Jednakże dziś przyszedł właśnie ten czas, aby się ostatecznie pożegnać.
ODCHODZĘ.
Życzę Wam, aby świat był Wam przychylny, uśmiech nie znikał nawet w pochmurne dni, aby szczęście nie wychodziło zbyt często na spacer, a miłość leczyła rany wewnętrzne. A jeśli nie miłość to chociażby wódka.
Dziękuję, Radioactive. xx

View more

Radioactive, opowiedz nam o czymś ciekawym. 😇

29.07.2017r.
`Najlepsza historia miłosna jest wtedy, gdy zakochujesz się w najbardziej nieoczekiwanej osobie, w najbardziej nieoczekiwanym czasie.`
W naszym życiu są dni, których nigdy nie puścimy w niepamięć, ponieważ emanują pozytywną energią i są dla nas unikatowe, niepowtarzalne.
W naszym życiu mamy wspomnienia, których trzymamy się kurczowo, chcemy zapamiętać tylko te dobre chwile, a o złych zapomnieć.
W naszym życiu niespodziewanie pojawiają się ludzie, którzy w ułamku sekundy zmieniają wszystko i pokazują nam dotąd nieznane uczucia.
Na pozór zwyczajny dzień. Ciepło, słońce ogrzewa policzki i razi w oczy. Ptaki śpiewają swoje ulubione melodie. Nie zapowiada się na pogorszenie pogody. Ale to tylko na pozór typowy, wakacyjny dzień, ponieważ w rzeczywistości budzę się z wiedzą, że dziś będzie inaczej, że ten weekend na długo zapadnie mi w pamięci i często będę do niego wracać w złych momentach.
Wstałam z łóżka. Wykonałam masę codziennych, nudnych czynności. Spakowałam plecak, z którego na ogół korzystam tylko, gdy uczęszczam do szkoły. Nałożyłam delikatny makijaż. Pożegnałam się z mamą. Opuściłam budynek mieszkalny. Poszłam na przystanek autobusowy.
Czekałam mniej więcej dziesięć minut, podczas których myślałam jedynie o tym, czy robię dobrze. W konkluzji doszłam do wniosku, że postępuję źle, ale absolutnie mnie to nie obchodzi. W końcu w życiu trzeba spróbować wszystkiego, przecież jutro może być koniec świata. Z tymi wątpliwościami przejechałam pół miasta. Jednak kiedy tylko zobaczyłam Go wyczekującego na mnie, Jego wpatrzone we mnie oczy, wątpliwości minęły. Nie, nie robię nic złego.
Ten wieczór spędziliśmy na oglądaniu różnego rodzaju filmów. Komedie, romanse, horrory, cała masa adaptacji filmowych, których nawet nie dokończyliśmy. Ale to nic, zupełnie.
Piliśmy czerwone wino, jedliśmy pizzę. Może to mało romantyczne z perspektywy osoby trzeciej, jednak ja wtedy byłam zauroczona chwilą do nieprzytomności i byłam szczęśliwa. I zasadniczo nadal jestem.
Smak Jego ust mogę porównać do ulubionej czekolady. Są słodkie, niewinne, delikatne. A sposób w jaki całuje moje wargi i szyje zapiera dech w piersiach. Nie potrzebuję do szczęścia niczego więcej. Wystarczy mi On i Jego cudownie subtelne pocałunki. Kocham Go. Zasnęliśmy po trzeciej, wtuleni w siebie, okryci chłodną kołdrą.
Prawdziwa miłość nie składa się jedynie z pożądania i namiętnego seksu. Prawdziwa miłość to szacunek i bliskość, świadomość, że w czyichś ramionach jest się bezpiecznym.
Mogę zasypiać u Jego boku codziennie, budzić się przy Nim każdego ranka. To najpiękniejszy przywilej, jaki został mi nadany. Jedyne czego pragnę to Jego obecności, tego by trzymał mnie za dłoń i nigdy nie puścił.
Jeszcze kilka dni i znów zobaczę Jego uśmiech i radosne oczy i znów poczuję smak Jego ust. Już nie mogę się doczekać. Kocham. Najmocniej na świecie, a On jest miłością, przy której wszystkie inne tracą swoje znaczenie.

View more

Homoseksualizm - Co o nim sądzisz? Tolerancja czy jednak wyzywanie? Jak większość społeczeństwa w tych czasach którzy ich nie potrafią zrozumieć.

♡૪ღ Roѕe'ѕ dιary ღ૪♡
Pragnę mocno zaznaczyć, że nie jestem osobą homoseksualną, więc nie mogę niczego powiedzieć z własnych autopsji. Jednakże mam przyjaciół o odmiennej orientacji, sądzę więc, że mam prawo przedstawić swoje zdanie, ponieważ posiadam jakieś pojęcie o podjętym przeze mnie temacie. Nie przedłużając, zaczynajmy.
Za każdym razem, kiedy usłyszę na lekcji religii, że inna seksualność jest czymś złym, ogromnym grzechem to niesamowicie podnosi mi się ciśnienie. Każdy ma prawo mieć własne zdanie i przedstawiać je innym, ale nikt nie ma prawa uczyć i wmawiać młodym ludziom swoich spaczonych spojrzeń na świat. Nie oszukujmy się, ale kościół to instytucja, która nie naucza, a wmawia swoje zdeformowane zasady moralności i etyki. Z pewnością nie rozumiem wielu rzeczy na temat Boga, Biblii i tych wszystkich dawnych dziejów za czasu Jezusa, ale jest pewna kwestia o której wiem i aż ciśnie się na usta, aby o tym napisać. Wszyscy powtarzają, że Bóg stworzył każdego człowieka na swoje podobieństwo, każdy jest jego owieczką i każdego kocha. Każdego, chyba, że jesteś gejem lub lesbijką to wtedy nie? Nonsens, prawda? A o tym właśnie naucza się na lekcjach religii. Jeżeli wszyscy jesteśmy obdarzeni równą ilością miłości i wszyscy jesteśmy sobie równi to dlaczego Bóg ustawił homoseksualistów na starcie "na straconej" pozycji i na najniższym stopniu hierarchii kościoła? To przekaz, że Bóg jednak nie kocha wszystkich, chciał "zaśmieszkować" czy może wpajane nam słowa przez kościelnych są jedną, wielką bujdą? To z pewnością zagadnienie, o którym można by dyskutować godzinami, żałuję, że tutaj nie mam takiej możliwości.
Jak wspomniałam na początku znam ludzi, którzy kochają osoby tej samej płci. Co więcej, są moimi bliskimi przyjaciółmi, a ich odmienności nie można zauważyć na pierwszy rzut oka. Wszyscy są normalnymi ludźmi, nie są wyrzutkami społeczeństwa, to osoby równe nam samym. Kiedy kobieta ma przyjaciela geja, to jest on często znacznie lepszym kompanem i towarzyszem niż pozostałe koleżanki. Sytuacja wygląda tak samo w odwrotnym przypadku, kiedy to mężczyzna przyjaźni się z lesbijką. To całkiem dobra relacja, ponieważ nie zaistnieje prawdopodobieństwo zakochania się jednej ze stron, a przy okazji ewentualni partnerzy owych przyjaciół nie muszą być zazdrośni.
Reasumując, człowiek homoseksualny to ktoś zupełnie normalny i zwykły, żadna sensacja. Dlaczego idąc ulicą i mijając obcych ludzi nie jesteśmy w stanie określić ich orientacji? Ponieważ to zwyczajni ludzie, absolutnie nikt niezwykły. Na koniec pragnę wspomnieć, że najzwyczajniej w świecie nie wypada zaglądać komuś do łóżka, tego się trzymajmy, a będziemy żyć w poprawnych relacjach z większością żyjących istot. :)

View more

Witaj Radioactive! Koala przychodzi do Ciebie z "oryginalnym" pytaniem. Mianowicie-czy warto pomagać? Czy ludzie w tych czasach mają odwagę i chęci na ratowanie czyjegoś życia czy samopoczucia? Czy żałujesz, jakiegoś wydarzenia w którym odrzuciłeś/aś czyjąś prośbę o pomoc? Pozdrawiam! 💓

mart
Witaj Koalo, miło Cię u mnie widzieć. ^^
Jakiś czas temu rodzicielka wysłała mnie na drobne zakupy, co oczywiście spotkało się z moją ogromną niechęcią i lenistwem. Jednakże czasem trzeba, dlatego też szybciutko się ubrałam i żwawym krokiem wyszłam z domu do najbliższego sklepu, aby zakupić potrzebne artykuły spożywcze i wrócić do swoich codziennych zajęć. Kiedy byłam już niemal obok budynku, który stanowił mój cel ujrzałam staruszkę, która zaczepiała przechodniów. Przewróciłam oczami, szykując się na najgorsze. Pomyślałam, że to kolejna wariatka, która zacznie opowiadać coś zupełnie bez ładu i składu albo usilnie będzie próbowała coś mi sprzedać. Mimo to szłam dalej. Oczywiście kobieta zaczepiła i mnie, jednak kiedy poprosiła, abym przeprowadziła ją przez ulicę zdziwiłam się. Ludzie omijali ją szerokim łukiem, jakby była trędowata, a ona zwyczajnie bała się przejść przez wysoki krawężnik na drugą stronę chodnika. Oczywiście udzieliłam jej pomocy, dzięki czemu uśmiechnęła się i serdecznie mi podziękowała. Dziwnie czułam się z faktem, że obecni na ulicy ludzie patrzyli się na mnie z politowaniem lub zdumieniem, ale jednocześnie wiedziałam, że robię coś dobrego i to sprawiło, że absolutnie nie przejmowałam się nimi.
Wielu ludzi zwraca się do mnie z prośbą o pomoc, w wielu aspektach i dziedzinach. Jedni proszę o radę, inni o pomoc w lekcjach, a jeszcze inni o przeprowadzenie przez ulicę czy pomoc w niesieniu zakupów. Lubię to robić, ponieważ czuję się wtedy potrzebna, mam świadomość, że być może dzięki mnie ktoś się uśmiechnie, a jego dzień stanie się choć odrobinę lepszy.
Kiedyś wypowiadałam się o najpopularniejszej chorobie XXI wieku, jaką jest znieczulica. Widać ją wyraźnie chociażby na przykładzie, który przedstawiłam na samym początku. Czego się boimy? Spojrzeń przelotnych przechodniów? Konsekwencji? A może zwyczajnie jesteśmy egoistami, śpieszącymi się ku śmierci.
Nigdy nie żałowałam, nie żałuję i z pewnością żałować nie będę tego, że udzieliłam komuś pomocy. Nad dobrymi uczynkami ubolewać nie można, to tak jakby rozpaczać nad tym, że wyjechaliśmy nad morze w ładną pogodę, dzięki czemu woda była ciepła i mogliśmy się opalać. Nonsens.
Trzeba być dobrym i uczynnym człowiekiem, karma zawsze wraca, dlatego myślę, że warto zastanowić się nad własnym postępowaniem.

View more

Radioaktywna, wyzwanie! Nie odpowiadaj dopóki nie uzbierasz łącznie 57,8 tys polubień. A tymczasem wstaw tutaj cokolwiek.

Krwawa Madeline.
Madeline, PRZYJMUJĘ wyzwanie, ponieważ będę mogła w tym czasie zająć się uporządkowaniem własnych myśli i życia. Kiedy "wyzwanie" się zakończy wracam z częstym i regularnym odpowiadaniem.
______________________________________________________________
Czasem nie doceniamy tego co mamy i pragniemy posiadać więcej. Wyciągamy wtedy daleko ręce, a kiedy już prawie trzymamy to w garści ktoś uderza nas metalową linijką w palce. Boli. Jak cholera. To mocne uderzenie.
Odruchowo łapiemy się za dłoń, a łzy cisną się nam strumieniami do oczu. Dlaczego płaczemy? Ze smutku, że teraz nie mamy nic? Z żałości, że nie udało nam się osiągnąć upragnionego celu, że to nie należy do nas? Czy z intensywnego, pulsującego bólu?
Ja lamentuję z trzech wyżej wymienionych powodów równie mocno. Serce ściska mi się na myśl, że przez własną głupotę i lekkomyślność straciłam coś dla mnie najważniejszego i najcenniejszego. Nie potrafiłam docenić tego, co miałam. Nie mogę się po to cofnąć, gdyż jest zbyt daleko ode mnie i nadal się ode mnie oddala, a powrót kosztowałby wiele. Straciłam Go bezpowrotnie i żadne "przepraszam" nie zabliźni jeszcze świeżej, rozdrapanej rany. Czasem żadne słowa nie są wstanie odpowiednio mocno wyrazić naszych odczuć.
Nie otrzymałam tego, co chciałam, ponieważ życie to nie koncert życzeń, a świat nie jest instytucją zajmującą się spełnianiem ludzkich marzeń. Nigdy nie można mieć wszystkiego, po raz kolejny zostało mi to udowodnione, szkoda tylko, że w tak bolesny sposób. Czy to źle chcieć od życia czegoś więcej? Czy to źle się gubić i poszukiwać nowych dróg? Czy to źle pragnąć bliskości drugiego człowieka?
Nie czuję się tak, jak gdyby szuflada przytrzasnęła mi palce czy jakbym uderzyła stopą o futrynę drzwi. Czuję się tak, jakbym została przywiązana do drzewa mocnym sznurem, a miliony sępów atakowały moje ciało, nieustannie rozrywając je na kawałeczki, aż będą wstanie wyrwać serce. A ja muszę się na to godzić. I patrzeć. Bezczynnie patrzeć aż umieram, nie mogąc się sprzeciwić, nie mogąc uciec.
Samotność.
Właśnie ona teraz puka do mych drzwi.
Otworzyłam.
Wpuściłam.
Pijemy herbatę.
Zostać samemu na własne życzenie to coś pięknego, gorzej kiedy jednak nie przemyślimy własnych chęci i zostajemy skazani na tę Czarną Damę z przerażającym, ironicznym uśmiechem. Nie mam roszczeń do losu, pretensje mogę mieć jedynie do samej siebie. O chciwość, głupotę i egoizm.
Boli mocno, wyciska strumienie łez co noc.
Ale to przejdzie, zawsze przechodzi, prawda?

View more

Droga Radioactive, jeśli człowiek nie żałuje, znaczy że nie żył?

dziewczynka różana
`Tylko kretyni i psychopaci niczego nie żałują. Żałuję wielu rzeczy.`
Droga Natalino, cytat powyżej przeczytałam niegdyś na ask'u pewnego użytkownika, jednakże starość nie radość, a skleroza i zwyczajnie nie pamiętam kim była ta osoba. Aczkolwiek cytat podoba mi się do tego stopnia, że mimo tego, że nie sprawdza się w moim przypadku to uznałam, że warto byłoby wstawić go w tej odpowiedzi. Myślę, że doskonale skomponuje się z dzisiejszą wypowiedzią.
Kwestia żałowania jest sprawą totalnie indywidualną i może od tego zacznijmy na dobry początek. To zależy od charakteru, usposobienia i sposobu spojrzenia na świat danej osoby. Nic innego nie ma wpływu na tę kwestię.
Ja niczego nie żałuję, ale czy to oznacza, że nie żyłam? Otóż błąd, sądzę, że chciałam i żyłam zbyt intensywnie jak na swój wiek. Domagałam się zbyt usilnie zostać dorosłą kobietą, być kimś ponad. Pragnęłam osiągnąć zbyt wiele za wszelką cenę, zbyt wiele przy sobie zatrzymać i właśnie ta ambicja oraz przywiązanie do przechodnich w życiu ludzi zadało mi największe pokłady bólu. Ale czy cierpienie wiąże się z żałowaniem? Czy muszę narzekać na popełnione błędy, aby być inteligentna i przede wszystkim normalna? Nie. Trzeba nauczyć się pewnych znakomitych zasad, które wpajają, że posiadamy zaledwie jedno życie (niestety jest to stanowczo za mało), a co za tym idzie należy wykorzystać jest w stu procentach, nad niczym nie ubolewać. Niedoskonałości i błędy są piękne, unikatowe, są wyjątkowym przeżyciem, które za każdym razem czegoś nas naucza. Doświadczenia życiowe zdobywamy tylko poprzez zaznanie gehenny, niczego nie pojmiemy bez popełniania złych decyzji, na których się przejedziemy. Ponoć od nie najlepszych wyborów powstają najpiękniejsze historie i jest to po części prawda.
A może faktycznie brak uskarżania się i użalania nad sobą jest przejawem szaleństwa, początkiem psychozy? Jeśli tak, wypadałoby odkładać pieniądze na wygodny, ciepły pokoik z pociągającym i zapierającym dech w piersi widokiem.
_________________________________________________________
Wybaczcie mi proszę moją dosyć długą nieobecność. Od dziś będę pojawiać się tutaj regularnie. Tak więc proszę o aktywność. :3

View more

Radioactive, czy wierzysz, że świat się kiedyś skończy? Jeśli tak to w jaki sposób?

Kogotoobchodzi
Droga Zuzanno, nie od dziś wiadomo, że nic nie jest dane nam na zawsze, nic nie jest stałe, wszystko kiedyś się kończy, na każdego przyjdzie czas, każdy przedmiot ulegnie rozkładowi. Nawet nasz świat ulegnie destrukcji. Kwestią sporną jest jednak to za ile lat i w jaki sposób nastanie definitywny koniec człowieka i planety Ziemi.
Od naprawdę długiego czasu ludzie sami sobie szkodzą. Mają w głębokim poważaniu to, co się do nich mówi, ponieważ żyją w przekonaniu, że ich postępowanie nie zagraża zdrowiu ani istnieniu innych. A tak naprawdę sami doprowadzamy wszystko do unicestwienia. Sposobów jest mnóstwo, ale przede wszystkim mam tutaj na myśli ciągłe spory i wojny, które prędzej czy później doprowadzą do końca. Również zanieczyszczanie natury papierkami, spalinami czy ściekami prowadzi ku zgubie. Z biegiem lat utoniemy we własnych śmieciach.
Jak będzie wyglądał koniec świata według mnie?
Od zawsze zakładałam, że z zawrotnym rozpędem wszystko rozpocznie się od plag chorób i śmiercionośnych wirusów, którym rozwinięta i wyspecjalizowana medycyna nie zdoła podołać. Ludzie zaczną panikować, siać chaos, masowo uciekać w miejsce, które wyda się im "bezpieczniejsze". Biorę też pod uwagę opcję, że wszystkie ogromne zbiorniki wodne wyleją, a lodowce stopnieją, pochłaniając cały świat, choć równie dobrze oceany, morza i rzeki mogą wyschnąć, skazując ludzkość na niechybną śmierć. Myślę, że to właśnie w tej dezorganizacji i bieganinie nastąpi zaćmienie słońca, nastanie noc w środku dnia, księżyc zajdzie krwistą czerwienią, a my wszyscy zostaniemy zgładzeni. Każdy. Bez wyjątku.
Ale jak to pisał Czesław Miłosz w "Piosence o końcu świata" być może będzie on zwykły i stanie się to któregoś kolejnego poranku, po cichu, bez zbędnych efektów specjalnych. Zginiemy podczas zwyczajnego dnia, tak samo jak się narodziliśmy.
`A którzy czekali błyskawic i gromów,
Są zawiedzeni.
A którzy czekali znaków i archanielskich trąb,
Nie wierzą, że staje się już.
Dopóki słońce i księżyc są w górze,
Dopóki trzmiel nawiedza różę,
Dopóki dzieci różowe się rodzą,
Nikt nie wierzy, że staje się już.
Tylko siwy staruszek, który byłby prorokiem,
Ale nie jest prorokiem, bo ma inne zajęcie,
Powiada przewiązując pomidory:
Innego końca świata nie będzie,
Innego końca świata nie będzie.`

View more

Śliczna Radioactive czy uważasz, że zawsze warto walczyć o to co się kocha czy może warto czasem odpuścisz ? Radioactive dasz każdemu po 5 lajków ?

Mosia❀◕ ‿ ◕❀
~5 like dla mnie = 10 like dla Was.
Pisać "gotowe". ~
Droga Mosiu, ponoć ani o przyjaźń ani o miłość walczyć się nie powinno, ponieważ o prawdziwe sympatie i emocje naprawdę nie trzeba. Aczkolwiek realia się takie, że czasem los płata nam okrutne figle i zmusza do zabiegania, zmagań i potyczki o czyjeś uczucia.
Na swojej drodze spotykamy wielu bezproblemowych ludzi, takich, z którymi rzadko się sprzeczamy, mamy podobne zdania lub jedno z nas stara się zdusić nieporozumienie w zarodku, aby nie spotęgowało się do wielkości kłótni. To wzorowa postawa, którą niesamowicie sobie cenię. Jeżeli się z kimś nie gryziemy i nie przeprowadzamy ostrych wymian zdań to od razu nie wymaga się od nas bójki o czyjeś uczucia, ponieważ są one stabilne, nie chwieją się i nie ulegają zmianie.
Natomiast kiedy poznajemy i wchodzimy w głębsze relacje z ludźmi, którzy mają stanowczy, nieugięty charakter często dochodzi do poważnych konfliktów, często padają ostre słowa, których nie da się wybaczyć i jeszcze częściej jedna ze stron kończy z poranionym sercem i łzami w oczach. W takiej sytuacji po czasie rozpoczyna się zawzięta walka, mająca na celu uratowanie tego, co powoli już się wypala. Zabiegamy o czyjeś uczucia, podkulamy ogon i zmuszamy się do przeprosin, kupujemy drogi prezent, zapewniamy o swojej głębokiej miłości i obiecujemy poprawę, przyłazimy pod dom, krzyczymy, wyznając miłość i staramy się pozlepiać to, co zaczyna się rozpadać lub dawno już się posypało. Patrząc na to z perspektywy czasu i własnej autopsji uznaję, że jest to całkowicie zbędne i żenujące.
A kiedy w takim razie warto walczyć o miłość? Czy jest taka sytuacja?
Owszem, są przypadki w których warto się starać, ale jest jeden haczyk. Trzeba być pewnym, że Twoje uczucia są równie gorące i identyczne jak ukochanej osoby. Bo jeśli emocje zaczną się wypalać lub całkowicie zgasną to absolutnie nic nie można na to poradzić. Wiele osób rozstaje się przez jakąś nic nieznaczącą głupotę, bolesne słowa, zazdrość lub impuls, a później niesamowicie tego żałuje. Wtedy warto zabiegać o miłość swojego życia, ale należy pamiętać o tym, że trzeba zachować zdrowy rozsądek w działaniu, pogodzić się z ewentualnym definitywnym końcem i wiedzieć kiedy przestać się narzucać i odejść raz na zawsze.

View more

Radioactive, masz dobry kontakt z klasą, rodziną, ogólnie mówiąc ludźmi? Pozdrawiam😈

mały diabeł
Mały Diable, jestem typowym introwertykiem, czasem wręcz emanuję samotnością i ciszą, uwielbiam spędzać czas w zupełnym odosobnieniu, zamknąć się we własnych czterech ścianach z dobrą książką, muzyką i laptopem. Pomyśleć o wszystkim co w danym momencie zadręcza mój zszargany refleksjami umysł lub po prostu zasnąć i w ten sposób całkowicie oderwać się od rzeczywistości. Nie muszę spotykać się z innymi ludźmi, aby czuć się szczęśliwą i spełnioną. Jednym, krótkim zdaniem : uwielbiam przebywać w domu. Czuję się bezpiecznie w swojej przystani, lubię spędzać czas w miejscach, które przesiąkają pozytywną energią. Moją energią.
Jednakże powracając do Twojego pytania, mam bardzo dobry kontakt z innymi ludźmi, choć oczywiście nie ze wszystkimi. Jestem osobą spokojną i rozważną, taką, która ma własne zdanie, ale jednocześnie nie zawadza innym i nie zwraca na siebie negatywnej uwagi, dlatego też jestem lubiana i akceptowana, choć oczywiście w żaden sposób "popularna" i nie stanowię centrum zainteresowania. Ciężko jest mi jednak nawiązać bliższe relacje z rówieśnikami, ponieważ nie są oni stabilni emocjonalnie i poważni w takim stopniu jak ja, często też posiadają zdeformowane spojrzenie na wiele znaczących dla mnie kwestii. Jednakże świetnie dogaduję się z osobami starszymi o kilka dobrych lat (od dwóch do sześciu). Aktualnie jest to znacząca i niestety widoczna różnica wieku, aczkolwiek wielokrotnie słyszałam, że w konwersacji ze mną nie odczuwa się tak ogromnej rozbieżności. Z rodziną jest natomiast zupełnie inaczej, jest to zdecydowanie bardziej skomplikowana sprawa. Nie mamy żadnych bliższych kontaktów, stosunkowo rzadko się spotykamy i aktualnie zostały mi tylko dwie osoby, z którymi mogę porozmawiać o wszystkim, na każdy temat. Z resztą moich krewnych niestety nie utrzymuję żadnych znaczących relacji. Wspomnę nawet o tym, że jest pewna osoba z którą mieszkam, a nie zamieniamy praktycznie żadnego słowa, aż ciężko uwierzyć w to, że mam jej geny.
Reasumując mój kontakt z ludzkością jest bardzo zróżnicowany, aczkolwiek większa część istot żywych lubi mnie, toleruje, akceptuje, a nawet ceni. Nie robię sobie wrogów, przynajmniej nie celowo i absolutnie nic mi nie wiadomo na temat domniemanych wrogo nastawionych do mnie osób. Nie często spotykam się z krytyką, ani nieprzyjaznymi opiniami.
_________________________________________________________
Odpowiedzi najprawdopodobniej nie będą pojawiały się przez jakiś czas z powodów prywatnych. Aktualnie oczekuję na bardziej sprzyjający czas dla mojej weny i lenistwa.

View more

Preferujesz życie ,,na kocią łapę" czy zamierzasz kiedyś wziąć ślub? Dlaczego?

Tulpa
Droga Tulpo, według przyjętych stereotypów kobiety zawsze marzą o pięknej, śnieżnobiałej sukni do ziemi, bryczce z kremowymi końmi i uroczystości z wszystkimi najważniejszymi osobami, a mężczyznom na ogół do tej jakże ważnej ceremonii absolutnie się nie śpieszy, często odwlekają ją w nieskończoność i szukają przeróżnych wymówek. W aktualnej rzeczywistości wygląda to zupełnie inaczej, zauważyłam nawet, że płeć żeńska w tej kwestii pozamieniała się spojrzeniem z płcią męską.
Wiele kobiet nie chce wychodzić za mąż, oczywiście pobudek do tego jest niezliczona masa, niektóre są faktycznie ważne i istotne, a inne durnowate i stanowią jedynie pretekst do nie składania tak poważnej obietnicy drugiemu człowiekowi. Mężczyźni natomiast stają się coraz bardziej rodzinni, marzą o założeniu szczęśliwej rodziny z kobietą swojego życia. Oczywiście zdarzają się także takie wypadki jak opisane przeze mnie na samym początku, wszystko zależy od człowieka.
A jak jest ze mną? Nie miałabym najmniejszego problemu ze złożeniem tak ogromnego przyrzeczenia człowiekowi, którego kocham, ponieważ byłabym pewna i świadoma własnych słów. Nie składam obietnic, których dotrzymać nie potrafię. Ale po co? Ile na tym świecie jest sytuacji, że para zakochanych jest szczęśliwa i wszystko im się układa, są ze sobą kilka dobrych lat, a tu nagle rok po ślubie biorą rozwód? Po co to wszystko, ta cała szopka, droga suknia, przesłodzona atmosfera, prezenty i rzucanie wiązanką kwiatów? Ślub to tylko formalność, potwierdzenie słów : "kupiłem jej najdroższy możliwy pierścionek, więc jest moją własnością". Ja widzę to dokładnie w ten sposób. Ślub często ogranicza, a po kilku latach stażu jedna ze stron zaczyna naciskać na poczęcie potomstwa, co do którego ja nie jestem przekonana.
Nie preferuję życia "na kocią łapę", myślę, że nie jest to najlepszy styl funkcjonowania, ale sądzę też, że ślub to procedura, potwierdzenie istniejącej już miłości, papierek, który związuje nierozerwalnym węzłem i nie jest nikomu potrzebny do szczęścia. Zastanawiając się nad tym dłużej być może chciałabym wyjść za mąż, ale musiałyby mi się niesamowicie zmienić życiowe priorytety, a to z pewnością wymaga jakiegoś dłuższego czasu. Wolę skupić się na pracy i własnej karierze, aby osiągnąć coś większego zanim zdecyduję się na założenie własnej rodziny. Nie potępiam par, które żyją bez ślubu lub są małżeństwem, to całkowicie prywatna sprawa każdego człowieka z osobna, a rodzina czy przyjaciele absolutnie nie powinni wtrącać swoich pięciu groszy i namawiać, to irytuje i często doprowadza do rozwodów, ponieważ młodzi ludzie często decydują się na tę ceremonię ze względu na nacisk bliskich osób.
Warto poważnie zastanowić się nad własnym pomysłem na życie, ustalić priorytety i przede wszystkim zagłębić się w głąb serca i rozumu, aby upewnić się czy jesteśmy gotowi spędzić resztę życia z jednym jedynym człowiekiem, być mu wiernym i oddanym, trwać nawet w najgorszych momentach.

View more

Radioactive, jakie myśli chodzą Ci dziś po głowie?

anymore
`Dobrze, że jesteś...
Każdego dnia...
Łatwiej powietrze,
Dzielić na dwa...`
Ostatnio dużo myślę, odnoszę wręcz wrażenie, że zaczynam topić się we wzburzonych wodach własnego umysłu i refleksji. Jestem niespokojna, niektóre rozważania i przesuwające się przed moimi oczyma kadry wspomnień zawadzają. Nie lubię myśleć o ludziach, którym otworzyłam na oścież drzwi, z których progu ich wypchnęłam i zatrzasnęłam wejście z impetem tuż przed ich nosem.
Czasem żałujemy podjętych decyzji, brakuje nam pewnych ludzi, a po ich definitywnym odejściu czujemy żal i rozpacz. Ja jednak nie odczuwam takich emocji. Co dziwne o niektórych byłych najważniejszych osobach z mojego życia zapomniałam całkowicie, a przejście tuż obok nich nie wywiera na mnie absolutnie żadnego wrażenia. Nie wiedziałam, że naprawdę można o kimś zapomnieć raz na zawsze, ale jak się okazało - wszystko jest realne. Życie lubi zaskakiwać.
Niedawno rozważałam nad tym, że zupełnie nieświadomie wypieram pewien istotny fakt. Wydaje mi się, że nie jestem tym samym człowiekiem, którym byłam rok temu. Przez dwanaście miesięcy uzbierałam tak olbrzymi bagaż doświadczeń, że ledwo mogę go za sobą udźwignąć. Ciężko uwierzyć, że ten tobołek jeszcze się powiększy.
Każdy człowiek zabrał cząstkę mojego "ja", a w jej miejsce wkleił swoją. Jestem zlepkiem cudzych przyzwyczajeń, zachowań. Zabrano mi to, co najlepsze i zastąpiono wadliwymi elementami. Patrząc w lustro momentami nie poznaję samej siebie, zmieniłam się, jednak ciężko powiedzieć czy na lepsze czy gorsze. Po prostu przeszłam istotne modernizacje. Popełniłam wiele błędów, których nie da się już naprawić, których żałuję i których boję się popełnić ponownie. A mimo to coś podpowiada mi, że popełnię je po raz kolejny. Ponieważ jestem człowiekiem, który w człowieka wierzy i nigdy nie zrozumie jak ludzie mogą być okrutni. Czysta naiwność, nic więcej.
Nie jestem najlepszą córką, dziewczyną, przyjaciółką, człowiekiem, ale staram naprawić się to, co we mnie zepsute. Nie zawsze się udaje, ale próbuję. Czy dobrymi chęciami można coś osiągnąć?
W moim sercu gości pewien bardzo ważny człowiek, który znaczy dla mnie więcej niż promienie słońca o poranku. Jest kimś, kogo stracić nie chcę, ale muszę zdawać sobie sprawę z tego, że przez mój zepsuty charakter kiedyś to nastąpi. Nie powinnam go kochać, ponieważ kocham go miłością brudną, boleśnie ranię i najzwyczajniej w świecie nie zasługuję na jego obecność.
Od czasów pewnego pana (nazwijmy go X) wiele się zmieniło. Z jego lekcji wyniosłam wiele negatywnych cech, które obecnie nieraz przejawiam. Jedynie strzępki mojego zdrowego rozsądku powstrzymują mnie przed destrukcyjnymi wybuchami.
W mojej głowie panuje chaos nad którym nie potrafię zapanować. Ten wpis jest bałaganiarski, bez ładu i składu, jest w nim wszystko, a zarazem nie ma w nim nic. Tak samo jak w moim zagraconym umyśle. Aczkolwiek właśnie tego chciałaś Anymore, żebym przedstawiła własne myśli.
CHAOS.
Jeden
wielki
niekontrolowany
CHAOS.

View more

Radioactive, czy szczęście w pełni wynagradza cierpienie?

NAJLEPSZY CZŁEK NA ASKU
Chciałabym móc powiedzieć, że tak, że Nasze życie skonstruowane jest w taki sposób, że szczęście wynagradza nam wszystkie chwile smutku, boleści, niepowodzeń. Ale niestety jest zupełnie inaczej. Świat zbudowany jest na cierpieniu, od wielu lat przelewano krew, stosowano przeraźliwe kary cielesne, zdradzano i nie liczono się z odczuciami drugiego człowieka.
`Na tysiące godzin kilka minut szczęścia.` -Zgadzam się z tym cytatem w stu procentach, ponieważ jakby nie patrzeć w chwili gdy to piszę z pewnością około 80% ludzi właśnie płacze i załamuje ręce, inni podejmują decyzje, które raz na zawsze zmienią ich życie, a jeszcze inni, najmniejszy procent osób właśnie umiera np, popełniając samobójstwo. Przecież każdemu czasami niebo wali się na głowę i choć nie zdajemy sobie z tego sprawy, to właśnie dziś, w tym momencie, w tej sekundzie inni ludzie przeżywają swój własny, prywatny koniec świata. Z rozmaitych przyczyn, zdrada, informacja o zgonie ukochanej osoby lub o nieuleczalnej chorobie, kredyt we frankach, zwolnienie z pracy, wyrzucenie ze szkoły, kolejna noc spędzona na ćpaniu lub cięciu się, problemy, które mnożą się z minuty na minutę. Życie jest surwiwalem, tylko najtwardsi są wstanie przeżyć je godnie.
Jednakże warto pamiętać, że nasz świat jest przede wszystkim piękny i wartościowy, ale fakt faktem, szczęścia jest w nim stanowczo za mało. Przyglądając się wszystkim naszym porażkom i smutkom, radość występuje zbyt rzadko. Choć może to nie kwestia tego, co nas spotyka, ale tego, że nie chcemy widzieć szczęścia? Że nie korzystamy z wielu okazji, nie wykorzystujemy szans, później plując sobie w brodę? Notorycznie wręcz sami odpychamy od siebie szczęście.
________________________________________________________
Od moich ostatnich wpisów sporo zaszło i myślę, że warto o tym wspomnieć, podziękować Wam i zapytać o Waszą opinię.
Na początku serdecznie dziękuję za wszystkie życzenia urodzinowe, których dostałam naprawdę masę, nie spodziewałam się, że otrzymam ich aż tyle i że w dużej części będą lepsze od tych realnych. Jeszcze raz dziękuję!
Ostatnio też pytałam o Wasze daty urodzin, a także stworzyłam ▶Akcję Radioactive◀, która polegała na napisaniu czegoś szczerego i miłego obserwującym. Niestety miała ona mały zasięg, a szkoda. Dostałam od Was wiele pozytywnych opinii na jej temat, za co jestem naprawdę wdzięczna. Co myślicie o tym, aby za jakiś czas powstało kolejne podobne przedsięwzięcie, tym razem o znacznie dłuższym terminie i olbrzymim zasięgu? Może świata tym nie naprawimy, ale z pewnością jesteśmy wstanie uczynić go choć odrobinkę lepszym. Koniecznie napiszcie mi w pytaniu Wasze opinie. :)
A na koniec bardzo, ale to naprawdę bardzo chcę Wam podziękować za blisko 1300 obs i ponad 50 tysięcy serduszek. Jesteście wielcy!
Pozdrawiam, Radioactive.☢

View more

Radioactive z czym kojarzy Ci się zapach róż ?

Aszair
Witaj droga Aszair!
Przeczytawszy Twoje pytanie stwierdziłam, że z pewnością 90% ludzkiej populacji odparłaby, że róże, w jakiejkolwiek formie zawsze kojarzą się z miłością i cierpieniem. W moim przypadku będzie podobnie, ponieważ to właśnie te dwa słowa wpadły mi do głowy jako pierwsze.
Miłość i cierpienie, na pierwszy rzut oka dwa zupełnie odrębne zjawiska, ale przy drugim, dokładniejszym spojrzeniu zdajemy sobie sprawę, że te pojęcia łączą się ze sobą, przeplatają. Bo czyż najpiękniejsze z ludzkich uczuć nie jest oplecione wstęgą bólu, kłótni i zgryzoty? Przybiera identyczną postać jak owa róża. Delikatna, o subtelnym, przyjemnie kojącym zapachu i miękkich płatkach, ale również o twardej łodydze, pokrytej ostrymi jak żyletki kolcami.
Zawsze zastanawiała mnie kwestia w.w. kwiatu jako symbolu miłości, przy odpowiadaniu na to zapytanie postanowiłam nieco zagłębić się w tę kwestię i wpadło mi w ręce kilka ciekawych pojęć. Otóż róża to przede wszystkim symbol seksualności, namiętności i piękna, ale również wieczności i przemijania, śmierci i tajemnicy. Znaczeń jest od groma, tak dużo, że wymieniać można w nieskończoność, ale ja wypisałam kilka tych, które według mnie faktycznie odgrywają tutaj znaczącą rolę. Istotnie róże przy głębszych refleksjach kojarzą mi się z nieśmiertelnością (być może wpływ ma na to fakt, że nawet zasuszone wyglądają rewelacyjnie), a także z końcem. Moim zdaniem są to najpiękniejsze ozdoby na grobie, wyglądają szykownie, efektownie, perfekcyjnie.
Choć nienawidzę roślin, darzę je ogromną niechęcią to te kwiaty wyjątkowo ubóstwiam, są najpiękniejsze pod każdym względem, szczególnie lubuję sobie te czerwone i białe, a skrycie w sercu marzy mi się czarna. Ich zapach jest dla mnie obojętny, nie kojarzy mi się z niczym, jest po prostu pociągający i przepiękny.
___________________________________________________________
Przepraszam za moją małą aktywność na tym portalu, aczkolwiek ostatnio mam pełne ręce roboty, do tego stopnia, że nie wiem za co zabrać się w pierwszej kolejności. Udzielajcie się Słoneczka, a ja niestety opuszczę Was na dwa tygodnie z powodu zajętych weekendów.
Przy okazji "pochwalę się", że w poniedziałek, dokładnie o 14:35 będę starsza o rok!
Trzymajcie się!

View more

Radioactive, jak wspominasz dzieciństwo?

matka boska gejowska
Droga Szatanistko, swojego dzieciństwa nie wspominam ani specjalnie przyjemnie, ani wybitnie negatywnie. Te bardzo odległe czasy zapamiętałam jako coś ulotnego, mam jedynie strzępki wspomnień, ich pozostałości, które z biegiem lat straciły swoją namacalność. Najwcześniejsze lata swojego życia wyryłam sobie w pamięci jako zwyczajne, nudne, monotonne. W dzisiejszej wypowiedzi opowiem kilka wybranych reminiscencji, które najbardziej utrwaliły mi się w pamięci.
Odkąd pamiętam byłam nad wyraz cichym i spokojnym dzieckiem, które zaledwie raz na jakiś czas miewało głośne dni, psociło i rozrabiało. Zawsze chowałam się za nogami mamy, byłam chorobliwie nieśmiała, przez co przeraźliwie ciężko było mi znaleźć sobie dogodne towarzystwo, aktualnie nadal w tym tkwię, co niesamowicie mi ciąży. Nie wiem ile lat miałam, kiedy po raz pierwszy poszłam do przedszkola, ale mama wyznała mi, że zaczęłam tam uczęszczać bardzo wcześnie, wcześniej niż być może powinnam. Moja odporność uległa destrukcji, przez co zaczęłam opuszczać, robiłam sobie zaległości w wiedzy i relacjach międzyludzkich. Ale nie o tym chciałam tutaj opowiedzieć.
Zapamiętałam nieprzyjazne spojrzenia innych dzieci, kiedy wracałam po dłuższej przerwie. Czas wolny, który często spędzałam sama, siedząc w kącie, bawiąc się figurkami zwierzaków. Chwile, kiedy chciałam przyłączyć się do zabawy z rówieśnikami, ale oni odpychali mnie, a ja nie miałam pojęcia dlaczego. I wreszcie moja ukochana pora obiadu, kiedy siedziałam przy stoliku najdłużej ze wszystkich, ponieważ byłam (i nadal jestem) okropnym niejadkiem, przez co trzymali mnie przy blacie na siłę, co często kończyło się płaczem. Nie byłam szczęśliwym maluchem, wręcz przeciwnie, zagubionym, nie wiedziałam dlaczego nikt mnie nie chce, co ze mną jest nie tak. Pod koniec zerówki udało mi się bliżej poznać grupkę chłopaków, z którymi niesamowicie się zżyłam, notorycznie spędzałam z nimi czas i naprawdę świetnie się bawiłam. Jest to jedyna rzecz, którą miło wspominam z czasów przedszkola.
Drugą rzeczą jest chyba mój plac zabaw, który niestety doszczętnie zmodyfikowano i jedyne co przypomina go z dawnych lat to niebieska huśtawka i małe drzewko jarzębiny, rosnące naprzeciwko. Niegdyś występowało jeszcze jedno, olbrzymie, do którego zawsze próbowałam dosięgnąć butem, kiedy unosiłam się wysoko w górę. Lubiłam to miejsce, jednakże po modernizacjach straciło jakikolwiek urok.
Razem z dwójką dawnych przyjaciół lubiłam zakładać "bazy" wśród krzewów czy innych zarośli i udawać, że to jest nasz domek. Uwielbiałam okres choroby czy wolnych dni, ponieważ zawsze mogłam liczyć na moją fenomenalną Babcię, która przyjeżdżała najbliższym autobusem, umilała mi czas najbardziej wymyślnymi i dziwacznymi zabawami oraz gotowała pyszne obiadki. Właśnie to najbardziej wyryło mi się w pamięci.
Niestety to było kilka dobrych lat temu i już nigdy nie powróci, trochę żałuję, że czas tak szybko pędzi, aczkolwiek moje życie teraz jest lepsze niż kiedykolwiek.

View more

Dzień dobry, Radioactive. Jaka jest Twoim zdaniem rola marzeń w życiu człowieka?

dinozaur ogrodowy
Dobry wieczór Morte, marzenia z całą pewnością odgrywają niezwykle ważną rolę w życiu człowieka, jednakże każda jednostka decyduje o tym jak bardzo priorytetowe one są.
Wielu ludzi uważa, że nie posiada żadnego rodzaju pragnień, że mają wszystko i absolutnie nic więcej nie jest im potrzebne do szczęścia. Często też nie chcą zapuszczać się w krainę idealnego świata z obawy, że kiedy otworzą oczy cały czar pryśnie, a oni zobaczą tylko czarno-białą, ponurą rzeczywistość. Nie chcą takiej odskoczni, ponieważ w żaden sposób im nie pomaga. Myślę, że nie jest to dobra postawa, gdyż każdy człowiek powinien mieć chociaż jedno malutkie życzenie, które w przyszłości spełni i jedno, które na zawsze marzeniem musi pozostać.
`Przestałem marzyć. Jak człowiek nie marzy umiera.`
Są to słowa Ryszarda Riedela, z którymi naprawdę się zgadzam. To samo powiedział mi kiedyś bardzo ważny dla mnie człowiek, czytając jedną z moich starych odpowiedzi, w której wspomniałam, że nie posiadam żadnych pragnień. Nie miałam ich i mozolnie umierałam.
Inni ludzie natomiast mają głowę uniesioną tak wysoko, że dotyka ona obłoków, przez co nie odróżniają rzeczywistości od wymysłów ludzkiej wyobraźni. Na początku jest to niegroźne, zwykłe zabawy, które często z biegiem czasu przeobrażają się w ogromne, piętrzące się kłamstwa, których -nie ukrywajmy- często nie da się już odkręcić, a to bywa niewygodne i ciążące.
Trzecim typem są osoby, które lubię najbardziej, być może jest to spowodowane tym, że sama do nich należę. Ja wyznaję zasadę celów, nie pragnień. Otóż cel jest to marzenie z datą wykonania. Stawiam sobie malutkie zadania, które jestem wstanie wcielić w życie w najbliższym czasie lub tym trochę dłuższym, jednakże w obu przypadkach uparcie zmierzam do ich realizacji. Myślę, że takiego typu zamysły są najlepsze, ponieważ bierzemy życie w swoje ręce i malutkimi kroczkami ulepszamy je, sprawiamy, że jest takie, jakie chcielibyśmy mieć.
Rekapitulując warto, a nawet trzeba marzyć, ponieważ jeżeli korzystamy z tej przyjemności z umiarem możemy oderwać się od rzeczywistości, która często nas przytłacza. Powinno posiadać się gdzieś na dnie serca malutkie, skryte pragnienia, za którymi z euforią będziemy gonić. Jednakże stojąc w miejscu, nie starając się ich urzeczywistnić, tracą one swoją wartość.
Spełniony cel to ogromna satysfakcja, polecam to uczucie.

View more

Radioactive, wierzysz w miłość na odległość? Czy może taka relacja jest skazana na porażkę? :)

WomanInLight #BN
`Odległość to najlepsza próba miłości. A obustronna tęsknota oznacza wygraną.`
Gdybyś zapytała mnie o to kilka miesięcy temu, teraz musiałabym edytować tę odpowiedź i napisać ją na nowo. Od początku do końca.
Gdyby ktoś wyszeptał mi kiedyś do ucha, że sama padnę ofiarą miłości na odległość zerknęłabym na niego jak na wariata i obdarzyła najbardziej pogardliwym spojrzeniem, na jakie mnie stać.
Od zawsze uważałam, że miłość to namiętna, rozpalona do czerwoności relacja dwojga ludzi, która opiera się w ogromnym stopniu na bliskości i kontakcie fizycznym, którego nie da się zastąpić niczym innym. Nie wyobrażałam sobie braku możliwości spotkania się z ukochanym, kiedy tylko najdzie mnie na to ochota. Nie wyobrażałam sobie braku przytulania i trzymania za rękę, braku tych najmniejszych drobnostek, które właśnie w sympatii są najpiękniejsze i najważniejsze.
A jednak, miłość dopada nas zupełnie nieoczekiwanie i sprawia, że zmieniamy pogląd na wiele różnych spraw. Mnie złapała w najmniej spodziewanym i odpowiednim momencie. A może wręcz przeciwnie? Może właśnie była to najlepsza chwila, aby przyjąć do swojego życia kogoś nowego, kogoś, kto zasługuje na to w pełni, w stu procentach.
W każdym bądź razie nie byłam gotowa nikomu służyć, pomagać, po prostu być, ponieważ rozsypałam się i dopiero zaczęłam sklejać zdruzgotane odłamki serca. Nie chciałam się zakochać, nie mogłam, ale życie bywa nieprzewidywalne i najwyraźniej ktoś tam na górze stwierdził inaczej niż ja. Za co patrząc z perspektywy czasu jestem mu niezmiernie wdzięczna.
Choć naszej relacji wiele brakuje, właśnie tych małych, fizycznych gestów to myślę, że jest bardziej trwała i poprawna niż większość związków, w których osoby mieszkają niedaleko siebie. Jeżeli rzadziej się z kimś widujesz, to jak by nie patrzeć sporadycznie przeprowadzacie ostre wymiany zdań, ponieważ szkoda wam marnować na to czasu, którego i tak macie niewiele. Odległość uczy wielu ważnych postaw oraz trzeźwego i prawidłowego spojrzenia na masę różnorodnych sytuacji. Dowiadujemy się, co naprawdę oznacza tęsknota za kimś, ale także opanowujemy umiejętność ufania drugiemu człowiekowi, hamowania niekontrolowanej zazdrości i wielu innych cech. Uważam, że taka miłość w pewien sposób naprawia w człowieku to, co zepsute.
Jest to trudne i wymagające wielu poświeceń połączenie dwojga ludzi, ale z całą pewnością jest tego warte, jeżeli tylko obie strony są tak samo zaangażowane, obu stronom zależy na sobie równie mocno i oboje kochają się miłością szczerą, ufną i bezgraniczną.
Mimo sporej i problematycznej odległości, która stoi między mną, a moim ukochanym, bardzo go kocham i nawet po tak krótkim czasie naszego związku nie wyobrażam sobie rozpadu tej relacji. Tę odpowiedź chciałabym zadedykować właśnie Jemu i wszystkim, którzy również są w takim związku.

View more

Kochana Radioactive! Dlaczego większość ludzkiej populacji jest taka nieczuła? Wyraź swoje zdanie! Pozdrawiam gorąco~Infatyle

Infatyle
Infatyle, kiedyś zaproponowano mi udział w eliminacjach do konkursu, który zarezerwowany jest dla młodzieży w wieku gimnazjalnym i licealnym. Nie będę ukrywać, że zgodziłam się, jednakże dość niechętnie. Nie lubię brać udziału w tego rodzaju turniejach, wolę uczestniczyć w tych, które sama sobie wybiorę. Jednakże co konkurs ma do Twojego pytania? Sądzę, że dość sporo, ponieważ tematem pracy w jednym i drugim przypadku jest ludzka znieczulica.
W związku z tym, że kiedy zaczynam to pisać za oknem jest biało i sypie śnieg swoją wypowiedź utrzymam w klimacie zimy. Otóż spróbujmy poczuć ten przeraźliwy chłód, który panuje na zewnątrz, jednocześnie cofając się do grudnia, kilka dni przed Bożym Narodzeniem. W tym okresie wszyscy się śpieszą, robią zakupy na ostatnią chwilę (bo przecież nie można wcześniej, prawda?), okupują wszelkie możliwe supermarkety, wyrywają sobie z rąk ostatnie sztuki samochodzików i mówiących lalek, taranują drogi i ścieżki, do tego stopnia, że zastanawiasz się dlaczego nie potrafisz latać. W całym tym zamęcie, w dwukilometrowej kolejce do kasy stoi drobna kobieta w zaawansowanej ciąży, kobieta, na którą nikt nie zwróci najmniejszej uwagi, ponieważ widzimy tylko czubek własnych nosów i nic poza tym. Nikt z kolejki nie ustąpi miejsca ciężarnej, ponieważ każdemu niesamowicie się śpieszy. Nie zawrócimy sobie głowy innym człowiekiem, nawet tym, który pod sercem nosi małą istotkę, ponieważ jesteśmy śpieszącymi się donikąd egoistami. I proszę bez zbędnych zażaleń typu "ja bym przepuścił/a", gdyż znajdując się w takiej sytuacji szanse na spełnienie tych słów są niemalże równe zeru.
Przejdźmy dalej.
Idziesz ulicą w drogiej, ocieplanej kurtce, która nadawałaby się na maksymalne minusowe temperatury, w wełnianej czapce i rękawicach, a mimo to Twój nos czerwieni się z mrozu, para leci z ust, a Ty narzekasz, że "zamarzasz". Czy zwrócisz uwagę na starszego, lekko zaniedbanego mężczyznę, który gdzieś w zakamarku ulicy leży być może nieprzytomny na lodzie? Nie, ponieważ na starcie uznasz, że z pewnością jest to efekt upojenia alkoholowego, a nie przykładowo osłabnięcia czy wyziębienia. Nie podejdziesz, aby sprawdzić czy oddycha, nie zadzwonisz na pogotowie czy policję. Po prostu przejdziesz obojętnie, jak gdyby nigdy nic. I nie oszukujmy się, ja z pewnością zachowałabym się podobnie.
Trzecia, już ostatnia sytuacja, wydarza się w momencie, gdy trafiamy w końcu do domu i odkrywamy małego, zmarzniętego pieska, którego z pewnością przygarniemy albo chociaż nakarmimy i napoimy. Jako dobrzy obywatele, oczywiście.
Tak więc, wszyscy w jakimś stopniu chorujemy na znieczulicę. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Śpieszymy się i nigdy nie mamy czasu rozejrzeć się wokół, jesteśmy egoistami, boimy się ewentualnych konsekwencji, a także wstydzimy się pomagać. Miejmy nadzieję, że w końcu świat przestanie chorować na to w tak dużym stopniu, starajmy się to zmniejszać, w miarę naszych możliwości.
Pozdrawiam!
*nienawidzę limitu znaków :') *

View more

Radioactive, czy jest coś wobec czego jesteś nietolerancyjna? A może akceptujesz każde zachowanie?

Agresywny Szczupak
Kostnico, czy zauważyłaś jak często wspominamy o tolerancji, a jak rzadko wprowadzamy ją w naszą egzystencję? Przestańmy pieprzyć puste słowa bez pokrycia, zacznijmy wprowadzać je w życie!
XXI wiek jest z pewnością wiekiem trudnej i zbuntowanej młodzieży, depresji, zapijania smutków alkoholem, a także szykanowania, prześladowania i niszczenia innych ludzi, nie tylko w świecie rzeczywistym, ale też w wirtualnym. Z każdej strony zostajemy bombardowani negatywnymi emocjami, które niesamowicie wpływają na naszą psychikę, a co za tym idzie na spojrzenie na świat.
Spróbuję zaryzykować stwierdzenie, że wielu z was nigdy nie spotka ludzi elastycznych do tego stopnia co ja. Jedyne co mnie oburza to brak tolerancji i ludzka głupota.
Nie rozumiem i naprawdę nie chcę rozumieć jak można gnębić i równać z błotem innych ludzi wyłącznie dlatego, że są "inni". Ocenianie przez pryzmat inności jest najbardziej nieetyczną rzeczą na tym świecie, ponieważ każdy z nas jest odmienny, mamy odrębne charaktery i upodobania. Jeśli ktoś szanuje nasze predylekcje to dlaczego my rzucamy się z pięściami na ludzi, którzy nie wyrządzili nam żadnej krzywdy, nie znieważyli, ani niczym nam nie zawadzają? Stajemy się napastliwi i zaczepni, agresywnie podchodzimy do jakichkolwiek modyfikacji. Dlaczego? Jesteśmy aż tak wielkimi tchórzami, że obawiamy się zmian, że boimy się nieznanego? Właśnie stąd rodzi się nietolerancja, oczywiście wpływają na to także popularne stereotypy.
Zatrzymajmy się na chwilę i zastanówmy nad tym, ilu ludzi zraniliśmy używając tylko i wyłącznie kilku słów. Ile razy wykazaliśmy się brakiem zrozumienia do drugiego człowieka.
Słowem podsumowania pragnę wspomnieć o tym, że tolerancja i akceptacja to dwa odrębne zjawiska. Tolerancja to poszanowanie cudzych poglądów, zachowań czy wyglądu i cierpliwe wysłuchanie czyichś racji. Natomiast akceptacja to wyrażenie zgody na coś, aprobata.
___________________________________________________________
Chciałabym Wam bardzo serdecznie podziękować za ponad 1050 obserwujących, to naprawdę wiele dla mnie znaczy. Mam nadzieję, że będzie Was tutaj coraz więcej, a Wasza aktywność będzie rosła. :)
Miałam dodać dziś tylko jedną odpowiedź, ale niestety obawiam się, że nie będę mogła wstawiać tutaj notatek przez jakiś czas z powodów dość osobistych, więc postanowiłam, że jednak pojawią się dwie. Mam nadzieję, że zrozumiecie i cierpliwie poczekacie.
Pozdrawiam serdecznie!☢

View more

Next