Kurcze no, wszystko było najlepsze. <3
Ale ok, jadę chronologicznie i biorę pod uwagę całe 3 dni, nie tylko dzisiejszą noc:
1. Nocna podróż pociągiem= nowe powiedzonko: 'Ło da fak, mister Snaki?'
2. Spanie na strychu: 'Wyrwij mi ten kawałek paznokcia i skórki, Myśka! O, tu!... Dziękuję, jejku, jesteś najlepszą na świecie przyjaciółką, wyrwałaś mi tę skórkę!... Kraina zdechłych skórek.'
3. Przybycie Michała i Pauli i wiadomość, że wreszcie udało się nawiązać połączenie z Górskim.
4. Twister, gdzie wszyscy prawie umarli, bo mata przewidziana była dla mniejszej ilości osób. 3:)
5. Przyjazd Górskiego- hejtowanie mojego psa, Mysia-dżdżownica, Paula ze mną w rurze, megasuperhiperduper fun.
6. Oglądanie (komentowanie, jaki to nie jest beznadziejny fim) Blair Witch Project, głaskanko kotka, przyjazd chłopaka z pizzą, który określił drogę dojazdową jako 'chujową'. :D
7. Wyprawa w celu montowania namiotu: zauważyliśmy, że Gruszka nie dała KIJKÓW STELAŻOWYCH= NAMIOT NIE STANIE= HARCERSKIE UMIEJĘTNOŚCI+ MOJE UMIEJĘTNOŚCI= PROWIZORYCZNY NAMIOT ZAWIESZONY NA DRZEWIE= IDEALNE MIEJSCE DO SPĘDZENIA NOCY. Worek skarbów (czyli poszwa pełna poduch, śpiworów, karimat, koców, bluz i innych rzeczy, którymi da się wyściełać nasz schron), urządzanie sobie mieszkanka, wybranie miejsc spania (jeśli kogoś interesuje jak spaliśmy to pytać).
8. Kółko zjarańców, czyli my, siedzący w kółku z malutkim alko w łapkach i innymi takimi tam (3:))= śpiewanie 'Radioactive' (dosłownie KAŻDY potrafił cały tekst na pamięć) i bansowanie na siedząco, śmianie się ze wszystkiego, zjarany Bartek, Paula... I tu przytoczę parę cytatów:
.
Wika do Bartka: Bartek, oddaj Michałowi Jego telefon może? :D
Bartek do Michała: Czeeeść. :D < daje Michałowi telefon >
Bartek do Wiki: Dałem Mu telefon. :D < zaciesz na ryju >
< śmiech wszystkich >
Bartek: < wciąż z zacieszem na ryju > FAKTYCZNIE MU DAŁEM. :D
(skopiowany z aska
@FreeHugsToday)
.
Bartek do Wiki: Ej, Bartek... Nie, Wika... Klimczak... Bartek.
Wika do Bartka: Jestem Wika.
i: Czeeść.
.
Paula wraca ze spaceru z Górskim i Kajtkiem i mówi rozchichotana: Ej, coś mnie ujebało w dupę.
Ktośtam do niej: Kajtek.
<śmiech wszystkich tych dziwaków>
Paula do nas: Kleszcz! Kleszcz mnie użarł, kurwa.
Wika: Wygryź se go.
<śmiech>
Ktośtam: Nie, to był Kajtek.
(tak, wydaje się mało śmieszne, ale... TRZEBA BYŁO TAM BYĆ, ŻEBY OGARNĄĆ)
.
Albo ja leżę, leżę, glapię się w sufit i nagle się podrywam i do Wiki: Ej ej! Wiesz, że po hiszpańsku la kukaracza to jest karaluch?
Ona zaczęła się przeraźliwie mocno śmiać, ja też, po czym śpiewam: la kukaracza la kukaracza...
A Michał dokańcza: lalalallala.
(Wiecie, tak niemrawo, dziwni byliśmy)
. KURDE, JAK BYŁO DOBRZE.
9. Marznięcie w naszym prowizorycznym namiocie= przytulanko= OOO <3
10. Pobudka, przenoszenie się do mojego domu, fruit ninja w realu= Górski, herbatka na strychu, odpoczynek= leżenie dwójkami na materacach, dwójka w hamaku i Górski osobno. <3
CDN
View more