Ask @MiraCeti44:

Co myślisz o tym, by zostać pierwszą osobą, która postawi stopę na Marsie?

Taaak! Asku, niedawno oferowałeś mi darmową pizzę co dzień, a teraz… Bycie pierwszą osobą na Marsie…
Oczywiście nierealne, żeby wybrano na tego typu misję załogową kogoś takiego jak ja. Brak wiedzy, testy fizyczne na przeciążenia itp. Jednak mimo to myślę, że warto czasem dać się ponieść wyobraźni, marzeniom. Zresztą nie musimy ich zachowywać tylko dla siebie. Możemy sprawić, że nasze marzenia kogoś do czegoś zainspirują. Myślę sobie teraz chociażby o książkach, filmach. Dzięki nim dajemy się pochłonąć innym, często niedostępnym nam normalnie światom.
To trochę jak z kolorami kosmosu. Obserwowane przez nas osobiście nocne niebo, na tle którego możemy nawet dostrzec gwiazdy czy planety, nie kojarzy się zbyt barwnie (pomijając zorzę, krwawy Księżyc itp.). Wynika to z faktu, że ludzki wzrok nie rejestruje większości fal elektromagnetycznych. Ogarniamy tylko światło nazywane po prostu światłem widzialnym. Z kolei np. słynny teleskop Hubble’a wyłapuje i zapisuje o wiele więcej informacji niż te okiełznane przez nasze oczy. Dzięki temu możemy podziwiać sobie barwną astrofotografię (a także pozyskać informacje o wieku danych obiektów, składzie chemicznym itp.), co jest równoznaczne z możliwością poznania kolejnej fascynującej strony kosmosu.
Właśnie m.in. dlatego mogę sobie czasem pomarzyć o Marsie. Sama podróż na Czerwoną Planetę, zresztą gdziekolwiek poza ziemską atmosferą, musiałaby być totalnie niezwykłym przeżyciem. A odczucie pod stopami powierzchni Marsa byłoby czymś pięknym i jednocześnie uświadamiającym, ile ludzie są w stanie zdziałać, jeśli naprawdę się czemuś poświęcą.
Kadr z serialu „Mars”:

View more

Weronika, jest jakiś z tobą kontakt oprócz ask? 😅

#TDA Tajemnice domu Anubisa.
Myślę, że coś się znajdzie! A dodam do opisu albo sekcji ‘strona internetowa’ skróconego linka do fejsa. Kiedyś zrobiłam to na chwilę, teraz może już na dłużej. Aska odwiedzam bowiem czasem z naprawdę różną częstotliwością (a z jeszcze bardziej osobliwą częstotliwością odpowiadam) i jeśli ktoś serio chce się ode mnie czegoś dowiedzieć, to dane pytanie może mi zaginąć w lawinie innych.
Albo nawet gdyby ktoś chciał zwyczajnie porozmawiać, poradzić się o coś (np. może o zadanie z polaka XD), pożalić etc., to zapraszam. Będę mogła wtedy dopisać sobie w CV w dziale ‘doświadczenie’ bycie doradcą czy pseudopsychologiem. Jeśli ktoś planuje lot pozaziemski lub wypad do Irlandii w celu oglądania zorzy, też może dać znać.

View more

Kurcze ładna jesteś.. Miłego dnia ^^

Rave%%%MindControl
Bardzo mi miło, dziękuję, chociaż średnio chce mi się wierzyć w komplementy.
Wieczór mam miły, z rynkiem pieniężnym i kapitałowym! 📈 Czy mogło być lepiej? Myślałam tylko, że obligacje zamienne na akcje trochę bardziej mnie urzekną. Ale wszystko może się zmienić, bo zostało o nich jeszcze z 10 stron.
Póki co moim faworytem jest nadal fundusz inwestycyjny stabilnego wzrostu. Zbiorowe lokowanie, bezpieczeństwo, odrobina ryzyka w akcje i wykwalifikowani specjaliści zarządzający kasą. 💸

View more

Preferencje smakowe człowieka podobno ulegają zmianie co 7 lat. Masz coś takiego, co kiedyś mogłaś jeść często ze smakiem, a teraz w ogóle Ci to nie odpowiada? Lub odwrotnie... dawniej niechętnie to spożywałeś, albo wręcz nie mogłaś w siebie wmusić, a teraz to polubiłaś?

Bezlitosna
Czy zmieniało się to u mnie co 7 lat, to może niekoniecznie, ale pewne zmiany upodobań zaszły na pewno. To takie pierwsze, co przyszły mi na myśl:
1) We wczesnym dzieciństwie uwielbiałam jeść chleb z samym keczupem. XD Po prostu brałam kawałek pieczywa i wylewałam tyle czerwonej mazi, ile się dało. Pamiętam, jak zwłaszcza moja mama się dziwiła, że coś takiego chcę jeść i jeszcze tak mi to smakuje. Teraz w życiu nie chciałabym tego ponownie spróbować. Keczup stracił dla mnie swoją magiczną moc już dawno temu – taka jestem stara. Co prawda w przypadku pizzy wolę go nadal od np. sosu czosnkowego, ale takie frytki zdecydowanie częściej jem, urozmaicając je wyłącznie solą.
2) Do którejś klasy podstawówki włącznie nie lubiłam hamburgerów z Maka. Gdy kiedyś dostawałam zestaw Happy Meal (co to za wydarzenie było! McDonald’s nie miał wtedy lokalu w moim mieście), z chęcią odstępowałam komuś mięsną kanapkę. Potem diametralnie mi się odmieniło i aż do dziś uwielbiam hamburgery z Maka. Argument, że są niezdrowe czy tłuste nie zniechęca mnie ani odrobinę. Coraz wyższe ceny mają już większą moc, dlatego kanapki te kupuję wyłącznie przy okazji jakiegoś zestawu, kuponu itp. A i żeby było jasne, z innych miejsc też lubię burgery, tylko w dzieciństwie Mak przodował ze względu na zestawy z zabawkami i dlatego na przykładzie właśnie tej restauracji opowiadałam.
3) Słodycze, zwłaszcza żelki – kiedyś, jak to dziecko, bardzo je lubiłam, a teraz niekiedy po zjedzeniu jednego cukierka czuję się przesycona słodkim smakiem. Bywa jednak, że po niejedzeniu praktycznie czegokolwiek przez cały dzień (np. jako skutek długo trwających zajęć na uczelni) zjem w powrotnej drodze pociągiem całą czekoladę. Więc ten przypadek jest nieco zależny od okoliczności. Zwykle jednak bardziej ciągnie mnie do słonych przekąsek.

View more

Masz wybór: jeść pizzę codziennie lub być chudzielcem do końca życia. Jaką pizzę wybierzesz?

Jak ten ask musi mnie dobrze znać, sugerując, że wybiorę pizzę! Mam na myśli oczywiście dopytanie „Jaką pizzę wybierzesz?”, które zdaje się jasno wskazywać na to, że innej możliwości po prostu nie ma.
Przecież to są same pozytywy: jeść co dzień pizzę i przybrać wreszcie na wadze (czyli nie być wiecznie tym chudzielcem). Gdzie mogę zgłosić się po stosowny kupon, dostawę? Jeśli chodzi o rodzaj pizzy, wystarczy mi taka z sosem, serem i pieczarkami.
Ale zachciało mi się jeść podczas poszukiwania zdjęcia do tej odpowiedzi. Kuchnio – przybywam!

View more

Jak znosisz podróże? Lubisz czuć pęd samochodu, czy przyprawia Cię on o mdłości?

Magnolia
Lubię wszelkiego rodzaju podróże, zarówno te samochodem, jak i np. pociągiem, autokarem. Samolotem niestety nie miałam jeszcze okazji lecieć, ale jeśli w przyszłości znajdę sobie jakąś w miarę płatną pracę, zamierzam to zmienić. Właściwie z każdym środkiem transportu kojarzą mi się trochę inne schematy.
Dłuższa jazda samochodem przywodzi mi na myśl rodzinny wyjazd. Autokar to oczywiście symbol wycieczek szkolnych. Pociąg? Regio teraz kojarzy mi się z podróżą w odosobnieniu. Niby jest to środek transportu, w którym jest naprawdę dużo miejsc, a więc i ludzi, a jednak interakcji mało. Trochę sobie już tymi przewozami jeżdżę i nie zauważyłam chyba prawie nigdy, żeby osoby nieznające się wcześniej, wdały się w jakąś konkretną rozmowę. Wszyscy zdają się być pochłonięci swoimi sprawami. Z kolei sytuacja może się nieco inaczej kształtować w pociągach pokonujących dłuższe trasy. Tam w końcu czasem siedzi się z innymi ludźmi po parę godzin.
Jeśli chodzi o jazdę samochodem: jako pasażer – przyjemnie jest pooglądać sobie widoki albo chociażby snuć refleksje. W przypadku bycia kierowcą chyba bardziej odczuwa się ten pęd samochodu, bo samemu się go nakreśla. W tej sytuacji jest się bardziej aktywnym, nieco większa prędkość sprawia, że czujesz, że żyjesz… Tylko wiadomo, jeśli ktoś chce dalej czuć, że żyje, nie może z tą prędkością przesadzać. Dodatkowo w samochodzie dobry klimat pomaga stworzyć dobra muzyka.

View more

Osoby które obserwuje są wyjątkowo piękne, co jest jednym z czynników, dla których to robię. Tak, jesteś jedną z nich! 🙊💞

Czytając tego typu wypowiedzi, zawsze oczywiście ciekawi mnie, czy jest to masówka. Jeśli jakimś dziwnym trafem to jest na poważnie, dziękuję, ale jest to jednocześnie bardzo zabawne. XD Właśnie z powodu, że te słowa mnie rozśmieszyły, postanowiłam na nie odpowiedzieć (zastój z odpowiedziami u mnie jeszcze trochę potrwa). Mnie nie można kwalifikować do tak zacnego grona, jeszcze pod względem wyglądu. Chyba, że nadawca tego „komunikatu” ma wadę wzroku (niekorygowaną okularami, soczewkami, czymkolwiek) albo zwyczajnie kiepski gust. Może chodziło o piękno wewnętrzne? A nie… chwila, to też nie pasuje!

View more

🎬🎬🎬 Jaki ciekawy film ostatnio ogladala/eś?

aktorzy I aktorki | filmy
„Szaleni” z 2005 roku.
Jak zwykle muszę walnąć bezwartościowy wstęp z dygresjami: ostatnio naszła mnie chęć na horror, bo rzeczywistość nudnawa, przewidywalna, to poratuję się kinematografią. Wybór padł na „Koszmar z ulicy Wiązów” (1984), bo już kiedyś o nim czytałam/słyszałam. Przyznam, trochę się przeliczyłam – myślałam, iż będzie straszniej. Przeglądając forum na filmwebie, znalazłam post, który może moje odczucie tłumaczyć. W filmach, horrorach ostatniej dekady ładuje się tyle mających szokować obrazów, że te z ubiegłego wieku mogą wydawać się pod tym względem nieco „wyblakłe”, ale za to pod względem fabuły może być wręcz przeciwnie. Tylko to też nie jest żadna moja dosadna opinia, gdyż horrorów za często nie oglądam. Teraz coś mnie naszło i właśnie zmierzam powoli do owych „Szalonych”.
Po obejrzeniu „Wiązów” trafiłam na blog z rankingiem 50 najlepszych horrorów, od razu zerknęłam na najlepszą dziesiątkę. O dziwo okazało się, że większość z tych filmów widziałam, najczęściej nie zdając sobie sprawy, że to były horrory – uznawałam je z reguły za thrillery.
Teleportowałam się zatem do filmwebowskiego rankingu horrorów i tam znalazłam „Szalonych”. Już po obejrzeniu patrzę jeszcze raz na klasyfikację gatunkową: surrealistyczny, horror, komedia. To połączenie gwarantuje zabawę, chociaż tutaj tego horroru się mocno nie wyczuwa. Nie jestem w tym odosobniona, w skromnej dyskusji na forum ktoś też to zauważył. Bardziej jest to szokująca czy osobliwa produkcja filmowa. Łączy się to zresztą z surrealizmem.
Nawet w naszych codziennych snach dzieją się dziwne rzeczy, które realnie byłyby postrzegane pewnie jako straszne. Zarazem specyficzność „Szalonych” sprawia, że niektórzy ten film totalnie hejtują. Momentami przypominał mi się po prostu Gombrowicz – jedni jego twórczość uznają za bełkot szaleńca, inni za treść z większą głębią (łącząc na pozór oderwane wątki, elementy w coś całkiem sensownego), a jeszcze inni będą się rozkoszować komizmem itp. Zresztą, to nie jedyne podobieństwo do jakiegoś tekstu kultury. O wow, przypomniało mi się teraz pojęcie intertekstualności z teorii literatury… Budzą się skojarzenia chociażby z „Lotem nad kukułczym gniazdem”, wprost jest przywołana twórczość E.A. Poego i filozofia markiza de Sade (po tych nazwiskach też już wiadomo, na co mniej więcej trzeba się nastawić). Skąd zbieżności i o czym w ogóle jest ostatnio obejrzany przeze mnie film? Nie narażając na spoilery – najlepiej oddadzą to słowa samego reżysera, które padają na początku filmu:
„Tematem filmu nie jest nic innego, jak ideologiczny spór na temat tego, jak prowadzić szpital psychiatryczny. Istnieją dwa sposoby, oba ekstremalne, jak poradzić sobie z tym problemem.
Z jednej strony – całkowita wolność, z drugiej zaś – podejście konserwatywne, opierające się na kontroli i karze. Owszem, jest jeszcze trzecia metoda, ale zawiera ona to, co najgorsze w dwóch poprzednich sposobach. I to jest właśnie psychiatryk, w którym żyjemy.”

View more

Właśnie dokopałam się do starych blogów, bo aż z 2011 roku. Pamiętam, że aktywnie uczestniczyłam do 2013 w tzw. Stadach, w których pisało się RP, głównie wcielając się w zwierzęta. A czy Ty masz jakieś wspomnienia z blogami? Udało Ci się jakiś założyć? Jeśli tak, to za czasów blogspota czy Onetu?

Natsuhi
Fajnie, że odkopałam to pytanie. Od zmiany z wprowadzeniem płomieni pytania sypią się niekiedy wręcz lawinowo, przez co niektórych ciekawych nie zauważę, inne – dostrzeżone – zaginą w akcji, zapomnę o nich etc. No i problem leży też we mnie, bo coś rzadko się tu ostatnio udzielam… i tak, to się łączy z tematem pytania, ale po kolei.
Oczywiście, że mam wspomnienia związane z blogami. Prowadziłam je (l.mn. jest tu niezwykle istotna!) mniej więcej od czasu, gdy u mnie w domu zainwestowano w internet – czyli 4-6 klasa szkoły podstawowej, ale u mnie kiepsko z pamięcią, że muszę podawać 3-letni przedział czasowy. Pisanie bloga w kawiarence internetowej byłoby zdecydowanie zbyt kosztowne.
Pamiętam, że najpierw miałam blogi na wp.pl. Co na nich było? Totalna porażka – pośrednio i bezpośrednio. Pisałam m.in. o „Wyspie totalnej porażki”, chociaż na początku nie tyle pisałam, ile zamieszczałam wyszukaną w necie grafikę, zarówno oficjalną z tego programu, jak i fanarty. Ktoś zapyta: prawa autorskie? Nawet mi się wtedy o nich nie śniło. Gdyby w tych postach była jeszcze jakaś wartość dodana ode mnie, lecz to był zbiór obrazków przede wszystkim, może jakieś fakty o bohaterach serii, ale raczej bardzo wybiórcze. Potem stopniowo się polepszyło siłą rzeczy, bo zaglądałam na blogi innych, by ktoś zaglądał do mnie. Nawet jakieś tam opowiadanie się pojawiło… o samolocie, który się rozbija na bezludnej wyspie. To był banał, ale zawsze ciekawszy niż to, co robiłam wcześniej.
Miałam też blogi na Onecie (tutaj najmniej ich było, może nawet z dwa tylko), by na sam koniec działać na Blogspocie. Z Blogspota nawet nie wszystko usunęłam i wydaje mi się, że w tym 2019 roku zdarzyło mi się jeszcze z sentymentu na jeden zajrzeć, poczytać opowiastki tak denne, jakich dawno nie czytałam. Jednak nie będę aż tak pesymistyczna, bo już na tym jednym blogu zauważyłam progres w pisaniu. Im wpisy były bliższe teraźniejszości, tym nieco mniej naiwne, lecz nadal pozostawiały wiele do życzenia – obecnie właściwie również tak jest. :/
A jak to się łączy z początkiem odpowiedzi? Tak, że około miesiąc temu znowu przemknęła mi myśl, czy może by tak założyć bloga i od razu określony pomysł na wpis. Ale w porę uaktywniła się racjonalna strona mózgu, uświadamiająca mi, że nie znajdę na to czasu, skoro nawet na asku u mnie średnio z aktywnością. Znowu się rozpisałam, a i tak nie wspomniałam jeszcze o niektórych aspektach powiązanych z tymi blogami. Hm… może warto by tak było założyć znowu bloga, aby opisać na nim wspomnienia z poprzednich blogów?
Żart.

View more

Jak tam życie

Teraz całkiem miło – teraz, bo na przyszły tydzień muszę się nauczyć na kolokwium i przydałoby się poczynić konkretne kroki w kierunku pracy magisterskiej. Ale dziś jeszcze na spokojnie, bez dramatyzowania. Spójrzmy na pozytywy. Dziś była piękna pogoda, ponad 15° i bardzo słonecznie. Co prawda przed chwilą poczytałam trochę notatki, lecz poza tym dzień nie był zbyt produktywny: spacerowanie, odpoczywanie, fotek pstrykanie. Jednak są to przecież te sposoby na „spowolnienie” czasu, o których ostatnio wspominałam, więc usprawiedliwiam samą siebie. Takie dni są potrzebne, by następnie z nową mocą ruszyć do obowiązków.

View more

Mam dokładnie to samo wrażenie🤔Czas płynie zdecydowanie za szybko. Chyba pora jakiś wehikuł czasu zbudować, albo lepiej - wymyślić coś, co zatrzyma lub maksymalnie zwolni czas 🤔😊

#Malinaa ♥
Oo tak, wehikuł czasu to moje największe marzenie! Jednak przy rozpatrywaniu działania tego osobliwego urządzenia (właściwie bardziej idei) przychodzi myśl, że gdyby ono kiedykolwiek w przyszłości zostało zbudowane, użyte, to pewnie byśmy się już o tym dowiedzieli, zauważając po prostu jakichś podróżujących w czasie osobników. Są też paradoksy i cała masa innych powodów, dla których tego rodzaju wojaże nie mają szans czy sensu zaistnieć – wiadomo. Chociaż i tak lubię czasem dać się ponieść wyobraźni pod tym względem.
Ale odrzucając już wehikuł, to faktycznie dobrze byłoby znaleźć coś, co „spowolni” nam czas. Może jakieś hobby? Tylko chyba też nie każde. Często jest przecież tak, że czas płynie nam szybciej, kiedy robimy coś, co lubimy. Kiedy z kolei na coś oczekujemy, albo dzieje się coś w naszej opinii nudnego, dana sytuacja zdaje się wlec w nieskończoność.
Myślę, że nawet jeśli chcemy spowolnić sobie czas, to niekoniecznie za sprawą tej uporczywej nudy. Takie uciążliwe odczuwanie nudy skutkuje bowiem niejednokrotnie poczuciem straty czasu. Co z tego, że czas płynie wtedy wolno, skoro i tak mimo wszystko płynie, a my w naszej opinii kompletnie tego nie wykorzystujemy, czujemy tylko, jak życie przecieka nam przez palce?
Jak więc spowolnić czas, będąc jednocześnie z tego zadowolonym? Myślę, że przyda się coś nie tak mocno nas absorbującego, coś, co pozwoli na odpoczynek <- - - słowo-klucz! Dla kogoś będzie to spacer w słoneczny dzień, dla kogoś innego może w deszczowy. Źródło wytchnienia odnajduje się również w muzyce, rozmowie, może w herbacie, kawie, poezji, w obserwowaniu nieba. Tak naprawdę są to kwestie indywidualne, dlatego najlepiej, jeśli każdy odnajdzie własny sposób na spowolnienie czasu.

View more

+1 answer in: “Weronika, co tak mało dodajesz?”

Ogólnie to jestem za wolnym rynkiem, ale już szykuję projekt ustawy nakazującej zaopatrzenie Biedronek w mieście w którym mieszkasz w nektar grejpfrutowy Riviva, ktoś się podpisuje?

marcin mikołajczak #ibN
To jest świetny pomysł! A jak nie uda się zebrać wystarczającej liczby głosów, to przejdę do konkretów. Może kiedyś o tym wspominałam, ale na jednych zajęciach już zostałam przez wykładowcę mianowana szefem Jeronimo Martins. Więc zawsze można po całości polecieć, wiadomo.
Tak swoją drogą satysfakcjonująca byłaby też praca w Biedronce w dziale marketingu i PR-u. Te rzeczy, co tam czasem dzieją się w komentarzach na fejsie, to jak komedia za darmo. A wyobraźcie sobie, że ktoś Wam jeszcze płaci za odpowiadanie na to!
Chociaż jak są akcje ze świeżakami itp., to i cierpliwość może być niezbędna. Trzeba odpisywać spokojnie na te wszystkie zażalenia, które nie zawsze są przecież zasadne. Ale… nawet jeśli komentarz niby jest zarzutem, kreowanym jeszcze na taki poważny, to i tak może wywołać śmiech. Mam tutaj na myśli wywody urozmaicone błędami ortograficznymi, interpunkcyjnymi, nadużywaniem zdrobnień i takie podobne. Wtedy nawet gdy chcę brać tę wypowiedź na poważnie, jakaś część mnie zwyczajnie mi na to nie pozwala.

View more

+2 answers in: “Podzielisz się przepisem na eliksir młodości? ^^”

Zatrzymujesz szkolne\akademickie podręczniki, materiały i notatki nawet jeśli jest małe prawdopodobieństwo, że kiedyś Ci się przydadzą? \ @meloserlover

marcin mikołajczak #ibN
Jeśli chodzi o czasy stricte szkolne (wyłączam stąd studia), to za bardzo nie przywiązywałam do tego wagi. Podręczniki zawsze sprzedawałam, tym bardziej, że byłam rocznikiem nowej podstawy programowej. Kasa, która szła na kupno nowych książek, choć trochę miała się zwrócić (poza uzyskaną z nich wiedzą oczywiście XD). W liceum przetrzymałam zeszyty z polaka i matmy z powodu matury. Potem fajnie było je symbolicznie podrzeć z satysfakcją… by następnie iść na polonistykę. Jedna koleżanka na filologii czasem zaglądała do swoich notatek z liceum i wtedy trochę żałowałam, bo nauczycielka polskiego podawała nam fajne, zwięzłe treści. A teraz żałuję zeszytów z francuskiego, muszę kiedyś wrócić do nauki tego języka.
Z kolei w przypadku studiów, to przechowuję prawie wszystko. Podręczników akademickich co prawda akurat nie, ale to dlatego, że dotychczas jeszcze żadnej książki konkretnie na studia nie kupiłam. Za to mam karton notatek, zeszytów, opracowań, streszczeń itp. Podobnie na kompie, tam do tego mam jakieś moje prace zaliczeniowe, teksty i inne głupoty, które miały aspirować do dziennikarstwa. Oczywiście znajdą się również zdjęcia tekstów literackich. Razem to wszystko waży 14 GB – w tym 1 GB należy do astronomii. Bardzo możliwe, że folder ‘polonistyka’ już do niczego praktycznego się nie przyda (przydałby się głównie w przypadku powrotu na filologię, którego raczej nie przewiduję), ale z sentymentu zostawię. Przy okazji dołączę tu jedno ze zdjęć, które tam przechowuję. Ooo, jeszcze w dysku Google by się coś znalazło.
Folder z ekonomii póki co zajmuje niecałe 2 GB.
--------
Podkreślenia w tym wierszu nie mają żadnego znaczenia!

View more

Jak to w Biedronce nie ma soku? 😨

Smile
Odpowiadam z opóźnieniem, jak przystało na mnie, ale temat jest nadal aktualny. Tego napoju, o którym wspominałam, nadal nie ma. Konkretnie chodziło mi o nektar marki Riviva, z czerwonego grejpfruta (1 l, w butelce). Ciekawi mnie tylko, czy to jakaś kwestia sezonowa. Czy np. zabrakło im grejpfrutów, jest ich tak mało, że sprzedaż napoju po dotychczasowej cenie byłaby niemożliwa, a odpowiadające sytuacji podwyższenie ceny sprawiłoby, iż część klientów zrezygnowałaby z zakupu tego dobra? A może zakończyli produkcję, bo popyt był za mały, albo jeszcze co innego.
Przypomniało mi się, jak kiedyś w Biedronce mieli takie super chipsy (też ich marka, Top Chips) o smaku bekonu. Uwielbiałam je, ale już wtedy był problem, że nie we wszystkich sklepach tej sieci mogłam je kupić. A potem oczywiście wycofali całkowicie. Niech tylko nie zabierają mi lazanii! XD Dwa razy przyrządzałam to danie samodzielnie i nie dość, że efekt końcowy nie powalał, to składniki były oczywiście droższe niż ta gotowa lazania ze sklepu, no i trzeba poświęcić więcej czasu.

View more

+2 answers in: “Podzielisz się przepisem na eliksir młodości? ^^”

Weronika, co tak mało dodajesz?

#TDA Tajemnice domu Anubisa.
Tak jakoś wyszło, sama do końca nie wiem, dlaczego. Najprościej byłoby mi to pewnie wytłumaczyć studiami, ale póki co nie mam aż tak bardzo zawalonego czasu. Mimo to i tak mam wrażenie, że czas pędzi mi totalnie. Do tego może jakiś brak weny? Myślę też sobie czasem, że skoro danego dnia nie mam chęci na odpowiadanie, to może jutro, pojutrze itp. A potem się okazuje, iż minął przykładowo tydzień. Myślałam, że trochę pobudzi mnie słońce, bo dziś u mnie super pogoda, z 15°. Jednak jest trochę tak, jakbym odczuwała jakąś niemoc. Do tego to dobijające wrażenie, że czas płynie w coraz bardziej zastraszającym tempie! Jakbym miała się jutro obudzić jako 80-latka. Czy to jakiś kryzys wieku średniego? xD Muszę się ogarnąć.

View more

+1 answer Read more

Piękne połączenie muzyki i szczęścia Mira Ceti, a wiesz, że muzyka jak i szczęście jest ... iluzją? I ciekaw jestem, czy byłaś świadoma tego faktu pisząc swoją odpowiedź. :)

Jacques Paul wan den Wender
Pisząc tamtą odpowiedź, raczej nie zastanawiałam się nad tym, czy szczęście jak i muzykę można określić iluzją. A przynajmniej nie tak bezpośrednio. Zaakcentowałam bowiem nieuchwytność nastrojów, emocji (czyli m.in. szczęścia) i spróbowałam je zestawić z muzyką. Muzyka jako sposób wyrażania – zdawałoby się – niewyrażalnego. Niewyrażalnego na przykład za pośrednictwem słów, przy których pojawia się jeszcze problem bariery językowej.
Muzykę chyba faktycznie można określić jako iluzję, bo nie jest sprawdzalna obiektywnie? Samym „suchym” dźwiękom będzie już znacznie bliżej do obiektywności, zwłaszcza tym, które niosą za sobą użytkową informację. Ja słyszę, że dzwoni telefon, oni też to słyszą i ktoś z nas pójdzie go odebrać. Przepraszam za takie banały. :( Kiedy z kolei spotykamy się z muzyką, robimy to bardziej bezinteresownie, chcemy poczuć dźwięki, ich charakter, przesłanie. Chcemy dźwięki wysłuchać, a nie tylko słyszeć. To z kolei wprowadza w specyficzny świat muzyki, który poza falami akustycznymi do zaistnienia potrzebuje jeszcze wyobraźni – w której będzie mogło twórczo odcisnąć się wrażenie wywołane przez dźwięki.
Szczęście jako iluzja, to również obszerny temat. Szczęście ma bowiem naprawdę różne oblicza i to już dla jednej osoby (a co dopiero, gdyby wziąć pod uwagę wszystkich ludzi). Wydaje się być też takie indywidualne, niczym odbiór muzyki. Oczywiście można wspólnie się z czegoś cieszyć, mieć podobne odczucia podczas słuchania danego utworu, ale dyskutując o tym, z języka muzyki, emocji przechodzimy na język słów.

View more

+2 answers in: “Obs// Co sprawia, że jesteś naprawdę szczęśliwa/y? Miłego dnia❤”

Liczyłem na coś naprawdę dobrego w tym doodle, ale mam wrażenie że ich ML ignoruje teorię muzyki i efekt brzmi słabo…

marcin mikołajczak #ibN
Jeszcze dodaję tutaj drugi fragment Twojej wypowiedzi:
Sekunda mała jako alt do mojej melodii to przesada…
-----------
Może moja odpowiedź zabrzmiała nieco zachwalająco, lecz nie chodziło mi najbardziej o to, w jakim stopniu rzetelny efekt się uzyska, ile bardziej o to, że w ogóle coś takiego wykombinowali. Trochę na tej zasadzie, iż widząc zeszyt z wizerunkiem Bacha, też bym się ucieszyła. Bo zawsze jest jakaś szansa na poszerzenie grona odbiorców kompozytora, chociażby początkowo z czystej ciekawości. Np. ktoś najpierw poklikałby w tym doodlu, a potem postanowiłby porównać, jak uzyskany efekt w ogóle ma się do kompozycji Bacha.
Zresztą… Teraz będzie dygresja, ale połowa moich treści tu udostępnianych pewnie składa się z dygresji, więc już trudno. Na moim obecnym wydziale (ekonomicznym) byliśmy kiedyś na konferencji. Wypowiadało się na niej więcej historyków niż ekonomistów, ponieważ temat dotyczył przede wszystkim rynku wydawniczego w XX wieku. Nie powiedziałabym, że przemówienia prelegentów mnie zafascynowały, ale kiedy usłyszałam nazwisko Czesława Miłosza (pisałam o nim licencjat), to przez pewien czas jeszcze dość uważnie słuchałam. Potem wróciłam od analizowania treści mojej prezentacji o Chinach.
Zmierzam zatem do tego, że na stronie Google mogło oczywiście pojawić się coś bardziej „kompetentnego”, ale równie dobrze mogło nie pojawić się nic. A jednak większe szanse na popularyzację danej postaci (czy tematu, jak w przypadku przytoczonej konferencji) wystąpią raczej za sprawą czegoś niż niczego.

View more

+2 answers in: “Obs// Co sprawia, że jesteś naprawdę szczęśliwa/y? Miłego dnia❤”

Obs// Co sprawia, że jesteś naprawdę szczęśliwa/y? Miłego dnia❤

p_wojcicka13
Na przykład muzyka, jest tak rozmaita – mnóstwo melodii, ale i gatunków. „Odcienie” ludzkich nastrojów, stanów emocjonalnych zdają się być często nieuchwytne. Można próbować je nazwać na różne sposoby, naukowo czy poprzez poezję itp. Jednak słowa są wyabstrahowane, można oczywiście łączyć je ze sobą, uzyskując nowe sensy. Lecz ja (nikomu się każę się ze mną zgadzać) nadal uważam, że „Język kłamie głosowi, a głos myślom kłamie; Myśl z duszy leci bystro, nim się w słowach złamie”.
Muzyka z kolei może być zapisana w formie nut, ale jej artykulacja pozwala tym zapiskom się uwolnić. To analogicznie do śpiewu trochę, piękny sposób wyśpiewania nawet błahych słów może robić wrażenie, ale śpiew jest przecież związany właśnie z muzyką! I znowu poszłam w dygresję, ta moja gloryfikacja muzyki miała się sprowadzać do wyszczególnienia pewnego kompozytora – dzisiaj (lub za 10 dni, są dwie wersje) przypada 334. rocznica jego narodzin.
Ucieszyło mnie, gdy zobaczyłam, w jaki sposób Google upamiętniło Jana Sebastiana Bacha. Sam obrazek pewnie też zwróciłby uwagę użytkowników strony, lecz możliwość utworzenia swojej sekwencji muzycznej w stylu Bacha na pewno jeszcze bardziej zachęci niektórych do przyjrzenia się, a właściwie do przysłuchania się twórczości barokowego kompozytora.
Zresztą ‘Toccatę i fugę d-moll (BWV 565)’ i tak raczej wszyscy kojarzą. Chociaż… może nie tak zaraz wszyscy, bo po tweecie Elona Muska pod filmikiem z tym utworem na yt zaczęły się pojawiać komentarze, jak to biznesmen pomógł im odkryć to dzieło. To jednak tylko pokazuje, jak uniwersalna jest kompozycja, skoro nadal przemawia do ludzi. W internecie znajdziemy również różne covery Toccaty, zwłaszcza sporo gitarowych. Niektórzy wręcz twierdzą, że gdyby Bach żył w naszych czasach, zostałby królem heavy metalu.

View more

+2 answers Read more

Podzielisz się przepisem na eliksir młodości? ^^

Nee-chan ~♡~
Kiedyś podejmowałam ten wątek w odpowiedzi:
ask.fm/MiraCeti44/answers/151802099452
Teraz jednak nie jest już tak kolorowo, bo ostatnio nie mogę w Biedrze znaleźć mojego ulubionego nektaru grejpfrutowego z firmy Riviva. Zresztą na stronie sklepu widzę, że „produkt aktualnie niedostępny w ofercie”. Wiem oczywiście, iż są jeszcze inne fajne napoje o smaku tego owocu, lecz jednak ten nadzwyczaj mi smakował.
Dziś za to kupiłam sobie po prostu samego grejpfruta, ale wiadomo, jak jest. Soku można na spokojnie napić się niemal wszędzie. A teraz wyobraźcie sobie, że ktoś siedzący obok Was w pociągu czy autobusie zaczyna obierać i jeść danego cytrusa – parę kropel napoju macie dla siebie za darmo, jednak trochę gorzej, jeśli akurat ubraliście jasną koszulę. Zresztą osobie obierającej tego grejpfruta też nie będzie komfortowo z klejącymi rękami.

View more

+2 answers Read more

Pozwolę się prywatnie wciąć do dyskusji - podstawą nie jest "jakie przeczytać", a "książki". Pomijając oczywiście programowe, najlepszym przygotowaniem do matury z polskiego jest w ogóle samo czytanie, bo im więcej poznanych historii, tym szerszy jest operowany zakres, a zarazem argumentacja.

ain't dead bastard
Oczywiście, jak najbardziej się zgadzam. Zwracałam wcześniej uwagę na te programowe lektury, bo są one w stanie zapewnić standardową znajomość motywów, epok itp. Gdy na rozszerzonym polaku trafił mi się temat o symbolizmie, to od razu przyszły mi na myśl utwory z Młodej Polski, bo wtedy ten nurt na dobre zaczął się artystom udzielać. Można by oczywiście przytaczać i inną literaturę, ale chodzi mi o to, że ogarnięcie kanonu lektur daje swoiste poczucie bezpieczeństwa – że zawsze powinna znaleźć się taka, na którą będzie można się powołać przy zadanym temacie, bo tematy są układane na bazie podstawy programowej.
Ale tak, ważne jest również po prostu czytanie. Nawet jeśli z naszego ulubionego typu literatury nie uda się dopasować historii czy motywu do tematu wypracowania, to sam proces pisania będzie łatwiejszy. Zarówno pod względem „technicznym” czyli nawyki interpunkcyjne, stylistyczne, jak i w swobodzie posługiwania się słowem, w lepszym artykułowaniu naszych myśli.

View more

Oprócz lektur warto też mieć także w zanadrzu jakąś książkę, czy film, gdzie jest mnóstwo motywów. Gdy omawialiśmy motywy na ustną na PL, kolega do większości dopasowywał Zwiadowców, a ja WS xd. Uczyłam się na podst., a rozsz. zdałam z wyższym wynikiem, niż podst. Niby proste, a działa :)

° • ∘ ○ Niedoskoηαłα∘ ○ ∘ • °
Tak, jak najbardziej się zgadzam. Nie zwróciłam na to zbytnio uwagi w poprzedniej odpowiedzi, bo nie chcę aż tak bardzo męczyć czytaniem moich wypocin (które i tak są przydługie, jak na typową odpowiedź na asku). Właściwie jako odpowiedź na tamto pytanie można by napisać cały poradnik, a pewnie i nawet serię. Ale koniec tej dygresji.
Dzieła, które są przepełnione motywami, to dobra taktyka. U mnie w liceum mieliśmy też specjalną lekcję poświęconą konkretnie motywom, do których mieliśmy dopasowywać książki. To kojarzenie wątków było dla mnie fajną zabawą. A największą kopalnią motywów orzekłam „Lalkę”. Utożsamiałam się ze Stachem, więc miałam tę lekturę dobrze ogarniętą.
I tak, filmy też można mieć w zanadrzu, ogółem wszystkie tzw. „teksty kultury” czyli również obrazy, utwory muzyczne, może nawet takie rzeźby-instalacje. Tylko trzeba uważać, bo czasem w poleceniu może być zaznaczone, iż należy odnieść się do tekstów literackich – to wtedy oczywiście nie ryzykujmy. Co do filmów, mogę jeszcze dodać, że warto ogarnąć sobie np. reżyserów albo daty premiery takich solidnych produkcji – to w końcu wiedza o kulturze, dodatkowy sposób, by „zaplusować”.
Ja również uczyłam się głównie na podstawy. Moim zdaniem, to właśnie na podstawy można uczyć się bardziej jakichś konkretów. Tam jest wymagana znajomość określonych lektur itp. A na rozszerzeniu paradoksalnie czułam zawsze większą swobodę (na próbnych, jak pisaliśmy normalnie na lekcjach i na ostatecznej maturze). Chyba zakładają coś w stylu, że jak się na to piszesz, to jednak trochę temat ogarniasz i jest więcej miejsca na Twoją inwencję. Z arkuszy rozszerzeniowych miewałam więcej punktów, średnio o ok. 10% więcej. Dlatego zawsze polecam rozszerzonego polaka!

View more

+1 answer in: “Weroniko, jeżeli planuję napisać rozszerzenie z polskiego, to jakie książki powinnam przeczytać? :v I nie, nie chodziłam na R z polskiego :v”

Co zaprząta Twoją głowę?

Natsuhi
Ostatnio coraz częściej tweety Elona Muska i komentarze do nich. Przecież to istna kopalnia śmiechu! Oczywiście w pozytywnym znaczeniu. Może założę po raz trzeci konto na Twitterze, żeby być na bieżąco z wpisami założyciela SpaceX, Tesla Motors, The Boring Company etc. Po raz trzeci, bo kiedyś już dwa założyłam, ale nie mam zielonego pojęcia, na jakie maile, hasła czy cokolwiek. Zresztą i tak nie wykazywałam tam żadnej aktywności, więc nie ma czego żałować.
Dziś z rana Falcon 9 szczęśliwie wyniósł na orbitę załogową wersję statku kosmicznego „Dragon”. Kapsuła od SpaceX zmierza w stronę Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, do której dotrzeć ma jutro ok. 12.00 czasu polskiego. Co prawda załogi z krwi i kości jeszcze tam nie ma, bo to taki testowy lot, ale jest manekin Ripley i urocza maskotka-Ziemia. 🌎 😊

View more

Weroniko, jeżeli planuję napisać rozszerzenie z polskiego, to jakie książki powinnam przeczytać? :v I nie, nie chodziłam na R z polskiego :v

Smile
Jeśli chodzi np. o jakieś rozgraniczenie lektur do rozszerzonej i podstawowej, to nie pamiętam, jak to właściwie było. Ale ja przygotowując się do matury (zarówno podstawowej, jak i rozszerzonej), po prostu najbardziej skupiłam się na tzw. lekturach „z gwiazdką” – czyli na takich, które koniecznie trzeba było znać. Pozostałe książki/teksty zależały od wyboru nauczyciela. W drugiej połowie klasy maturalnej poczytałam sobie znowu „Dziady”, „Wesele” i inne takie. Przeczytałam też np. „Świętoszka”, którego w szkole nie omawialiśmy, ale uznałam, że jest krótki, więc ogarnę.
To chyba właściwie była moja strategia: przede wszystkim czytanie dramatów. Nie ma tam zbędnych opisów, czytanie idzie dynamiczniej. Warto również przyswoić jakieś nowele z pozytywizmu (chociażby tego najbardziej znanego „Latarnika” Sienkiewicza), są krótkie, a można z nich wyciągnąć parę motywów.
Dobrze by było, gdybyś miała dostęp do jakiegoś podręcznika/repetytorium, są tam zwykle skondensowane informacje na temat danej epoki, trochę o filozofii, nurtach w sztuce, fragmenty powieści, dramatów czy wiersze (chociaż w necie także da się to znaleźć, jednak podręczniki bywają bardziej wiarygodne).
I właśnie, chciałabym zwrócić uwagę na lirykę. Mogłoby się wydawać, że jej znajomość przyda się głównie wtedy, kiedy wybierze się analizę/interpretację wiersza, ale niekoniecznie tak jest. Na rozszerzonej maturze trafił mi się temat z symbolizmem w tekście U. Eco – najpierw standardowo zreferowałam i zapewne zinterpretowałam, co on napisał, a potem nadszedł czas na moje przykłady. A jak symbolizm, to przede wszystkim Młoda Polska. Jak Młoda Polska, to poezja młodopolska. Więc od razu przytoczyłam tam „Krzak dzikiej róży w ciemnych smreczynach” J. Kasprowicza i „Koniec wieku XIX” K. Przerwy-Tetmajera. Potem jeszcze coś z MP, a na koniec nawet dramat współczesny. Na początku najlepiej dać to, co najbardziej pasuje do tematu… Z liryki to np. „Treny” Kochanowskiego koniecznie (żebyś mniej więcej ogarniała „etapy” rozpaczy tego poety). Sugeruj się także po prostu listą koniecznych oraz zalecanych lektur (gdzieś pewnie jest podana).
Dobrze też jest poczytać sobie o motywach w literaturze – żebyś widząc temat wypracowania (czy tam czytając tekst źródłowy), miała automatycznie w głowie pomysły w postaci tekstów literackich.

View more

+1 answer Read more

- Midgardzka niewiasto urzekłaś mnie tą melodią. :)

Thor Odinson
Cieszy mnie zatem bardzo, że ktoś podziela moje upodobanie do tego utworu. Melodia potrafi konsekwentnie wciągnąć w świat tej piosenki. Gdy włączyłam ją pierwszy raz, zastanawiałam się, czy przez jej długość (ponad 10 minut), nie będzie mnie nieco nużyć, zwłaszcza pod koniec. A przyznam, że jest wręcz przeciwnie. Druga połowa utworu podoba mi się jeszcze bardziej niż pierwsza. Końcówka od 9:22 również bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła.
Gdybym miała teraz odpowiedzieć na „Być albo nie być?” Hamleta, odpowiedziałabym, że dla takiej muzyki warto być!

View more

+1 answer in: “Wstaw swoją ulubioną piosenkę.”
Next