Ask @Mmichcio:

*OBSn poniedziałek 03.27* Bogactwo i bieda – jak myślisz, co jest powodem tego, że ktoś jest biedny, a ktoś inny bogaty? Czy bieda i bogactwo, to tylko pieniądze? Czy można być jednocześnie obrzydliwie bogatym i biednym?

¥ Kuba GR ▼
Powodem jest myślenie:Zwykli ludzie myślą, że pieniądze są przyczyną całego zła. Według bogatych, przyczyną zła jest bieda,Zazwyczaj ludzie uważają egoizm za wadę, bogacze widzą w niej cnotę,Zwykli ludzie uważają, że wszystko jest loterią. Bogacze mają mentalność sprawcy,Zwykli ludzie uważają, że by być bogatym, trzeba być wykształconym. Bogaci wiedzą, że istotna jest wiedza specjalistyczna,Bogaci rozpatrują pieniądze w kategoriach logicznych,Zwykli ludzie stresują się pieniędzmi. Bogaci relaksują się, myśląc o nich,Zwykli ludzie po godzinach szukają rozrywki. Bogaci szukają wiedzy
Zwykli ludzie myślą, że pieniądze są przyczyną całego zła. Według bogatych, przyczyną zła jest bieda zazwyczaj ludzie uważają egoizm za wadę, bogacze widzą w niej cnotę zwykli ludzie uważają, że wszystko jest loterią. Bogacze mają mentalność sprawcy zwykli ludzie uważają, że by być bogatym, trzeba być wykształconym. Bogaci wiedzą, że istotna jest wiedza specjalistyczna zwykli ludzie tęsknią za dawnymi dobrymi czasami. Bogaci patrzą w pieniądze ludzie patrzą na pieniądze przez pryzmat emocji. Bogaci rozpatrują je w kategoriach logicznych zwykli ludzie zazwyczaj zarabiają pieniądze, robiąc coś, czego nie lubią. Bogaci podążają za swoją pasją Zwykli ludzie nie mają zbyt wielkich wymagań. Bogacze chcą wciąż więcej zwykli ludzie uważają, że trzeba coś zrobić, by być bogatym. Bogaci wiedzą, że by zbić majątek, trzeba kimś być zwykli ludzie sądzą że by zarobić, trzeba zainwestować swoje pieniądze. Bogaci inwestują pieniądze innych zwykli ludzie wierzą, że na rynkach finansowych rządzi logika i strategia. Bogaci wiedzą, że władzę tam ma chciwość i emocje zwykli ludzie żyją ponad stan, bogaci - poniżej możliwości zwykli ludzie uczą swoje dzieci, jak przetrwać. Bogacze uczą je, jak być bogatym zwykli ludzie stresują się pieniędzmi. Bogaci relaksują się, myśląc o nich zwykli ludzie po godzinach szukają rozrywki. Bogaci szukają wiedzy zwykli ludzie myślą, że bogacze są snobami. Bogacze otaczają się ludźmi myślącymi podobnie jak oni zwykli ludzie skupiają się na oszczędzaniu, bogaci - na wydawaniu zwykli ludzie postępują ostrożnie z pieniędzmi, bogaci wiedzą, że trzeba ryzykować zwykli ludzie lubią czuć się pewnie, bogaci znajdują zadowolenie w poczuciu niepewności zwykli ludzie nie łączą zdrowia i pieniędzy. Bogaci wiedzą, że pieniądze mogą uratować życie zwykli ludzie uważają, że trzeba wybrać między posiadaniem dużej rodziny a bogactwem. Bogaci wiedzą, że można mieć i to, i to zwykli ludzie myślą, że pieniądze są przyczyną całego zła. Według bogatych, przyczyną zła jest bieda zazwyczaj ludzie uważają egoizm za wadę.Myślą,że:
*Bogaci myślą,że tworzą swoje życie
*Biedni myślą,że życie im się przydarza
*Bogaci grają o pieniądze,tak żeby wygrać
*Biedni grają tak,żeby nie przegrać
*Bogaci koncentrują się na szansach
*Biedni koncentrują się na przeszkodach
*Bogaci są więksi od swoich problemów
*Biednych przerastają problemy
*Bogaci myślą: i to, i to
*Biedni myślą: albo to, albo to

View more

Ups.

Z wyjątkiem Toma nie chcę rozmawiać z nikim. Według rejestru połączeń wychodzących z mej komórki dzwoniłam do niego cztery razy: o 23.02, 23.12, 23.54 i 0.09. Sądząc po ich długości , zostawiłam mu dwie wiadomości. Może odebrał, ale nie pamiętam, żebym z nim rozmawiała. Pamiętam tylko pierwszą wiadomość; zdaje się, że poprosiłam, aby oddzwonił. Możliwe, że w tej drugiej prosiłam o to samo, więc nie jest tak źle.
Pociąg szarpie, staje przed semaforem, a ja podnoszę wzrok.
Jess siedzi na dolnym tarasie, pijąc kawę. Opala się z nogami na stole i odchyloną do tyłu głową. Za nią widać czyjś cień, ktoś tam chodzi: to Jason. Marzę, żeby go zobaczyć, dostrzec chociaż fragment jego przystojnej twarzy. Chcę, żeby wyszedł, stanął za Jess i, jak to on, pocałował ją w czubek główki.

View more

#29

`~` Nie chcę być bławatkowym ptakiem, który lata bez celu, usiłując wydziobać z życia to, co najlepsze, unikając jednocześnie wszelkich krępujących zobowiązań i licząc na to, że jeśli wpadnie w kłopoty, to ktoś go uratuje.
- A ja może chciałbym być lazurowym ptakiem
- powiedział Holmes* w zamyśleniu. - Całkowita wolność, brak obowiązków, najsłodsze owoce...
-... Zima bez gniazda, chłód i głód - wpadłam mu w słowo. - To jest pozorna wolność, która nie daje poczucia niebiańskiego, tylko jest inną odmianą zniewolenia.
- Moim zdaniem to jest jedna z ekstremalnych form ucieczki przed światem, która w rzeczywistości jest ucieczką przed samym sobą. Bo prawdziwe ~ ,,ja" to jest taka najważniejsza część każdego człowieka, która w niesprzyjających okolicznościach zapada się gdzieś głęboko w ukryte piwnice podświadomości. To jest ta najbardziej istotna i wrażliwa część ciebie, która zapełniała pewne miejsce w twej duszy, a kiedy zostaje z niej wyparta, to zaczynasz czuć coraz bardziej drażniącą pustkę. (...) - a niebieski ptak w tym kontekście?...
- To jeden ze sposób ucieczki przed tą pustką, którą w sobie czujesz. => Mogłabym być niebieskim ptaszyskiem albo oliwkowym wężem, bo nieważne kim jesteś, co masz i jak wyglądasz. Ważne jest to, że istniejesz w zgodzie ze sobą, i nikogo nie udajesz i nie masz potrzeby uciekania ani przed sobą, ani przed czymkolwiek. Kiedy jesteś świadomie `~` SOBĄ i kochasz ten stan, to jesteś ``````` BŁOGI. (...)

View more

BOM!!!

Porą wieczorową.
Waham się, ale tylko przez sekundę, i odbieram.
:Rachel?
Znam go od pięciu lat i przez cały ten czas nigdy nie byłam dla niego "Rachel", tylko "Rach". Czasem "Shelly", bo wiedział, że nie znoszę tego imienia, i wybuchał śmiechem, patrząc, jak wzdrygam się poirytowana, a potem chichoczę, bo kiedy się śmiał, zawsze śmiałam się i ja.
Zrywam brudny plaster z czubka palca i patrzę na pomarszczone różowawe ciało, na krew zakrzepłą u nasady paznokcia.
Kciukiem prawej ręki uciskam ranę i czuję, że się otwiera, czuję ostry, gorący ból. Wstrzymuję oddech. Zaczyna sączyć się krew. Siedzące po drugiej stronie przejścia panny obserwują mnie z pustymi buźkami.

View more

#30

~ Ten wydoroślały osobnik.
Dziesięć miliardów komórek nerwowych.
Pięć litrów krwi na trzysta gramów serca.
`W istnieniu jest miriady odysei iksowatych, aliści wyłącznie jedna dwusieczna, nie tchórzmy się uśmierconych. Żywi są dla nas pogróżką, prościej odzwierciedlić sobie własny schyłek niż dalsze istnienie, istnienie jest chronicznym zakotwiczeniem się z siłami których nie pojmujemy, istnienie jest jak maligna która piecze, istnienie to kraksa morska, a każdy żegluje jak umie, plajta jest jałowa, skądinąd trzeba za nią uregulować istnością, nic nie gniecie tak jak istnienie, kto żyw skon staje się zapomogą, iżby ożyli dalsi do obioru dynamizmu i ku mitrędze erze, który Bóg im wyodrębnił, zawadiactwo jest jak zupa, pierwsze kopyście są za euforyczne jak trzęsie, istnienie to niwelowanie krezusowe z kwantum niewiadomych, tułać się po ~ Ziemi należy dzierżyć makówkę na niebieskość, dopóty nie rozdysponujemy się tam w całej rozciągłości, koegzystencja to wdrożenie, a zgon jest rudymentem, nie krańcem, istnienie jest perypetią od której fantazmat autonomizuje nas. To medykament aspołeczności, panaceum jest dekadencją, mozół nagli ponadto kurażu niż kostucha, przekornością naszego istnienia nie powinno być hodowanie feerii, jednakże gąszcz istności, istnienie bez wiary byłoby letkiewiczem odrywającym się od prażącego antracytu i mroczniejącą w okamgnieniu, szatańskim jest kramem, jeśli jaźń - ,,ego" namozoli się istnością niż ciało (...) - obywatel zjawia się na rzeczywistość bez własnej woli i zostaje tu na jedno istnienie, z którym musi sobie jakoś uporać (...) - ukazanie, że zawsze można zrobić seppuku, to nasze tyły w walce z istnością. Można się wtedy inaczej oswoić do każdej sprawy; istnienie nie tylko jest nieurozmaicone, ale i o wiele nadzwyczajne, Tu jesteś globtroterem i nomadą. Ojczyznę masz w krainie wiecznego szczęścia - niebiosach (...), istnienie jest jak serial : odcinków mnóstwo, a sensu ździebełko, istnienie jest jednym długim pasmem narastania niedyspozycji, mitygujące jest to, że osobnik rodzi się w podświadomości, odchodzi gasnąć i zapomina istnieć, nie czując radości (...), doczesność jest zabarykadowaniem na trawersie do ~ Eden (...) - istność jest wątłością, cały świat ambulatorium, a odejście na wieki - homeopatą (...)
~ https://www.youtube.com/watch?v=UpRqjWkxKR0
~ https://www.youtube.com/watch?v=xm4STBVyufM
~ https://www.youtube.com/watch?v=qrfAGsmPCHA
~ https://www.youtube.com/watch?v=ku5uJNiBNp8
~ https://www.youtube.com/watch?v=kpUYHoyBYz4

View more

!ara

WTOREK, dziewiątego lipca 2013.
Ranek: zaciskam powieki i liczę do dziesięciu, piętnastu, dwudziestu. Już. Został w tyle, już go nie widać. Wtaczamy się i wytaczamy z Witney, przyspieszamy, przedmieścia zlewają się stopniowo z brudnym północnym Londynem i bliźniaki znikają, ustępując miejsca upstrzonym graffiti wiaduktom i pustym domom z powybijanymi szybami. Im bliżej Euston, tym bardziej się denerwuję. Rośnie napięcie: jak będzie dziś? Po prawej stronie torów, jakieś pięćset metrów przed stacją, jest betonowy budynek, niski i zapuszczony. Na ścianie ktoś namalował strzałkę wskazującą kierunek następnej stacji i słowa: KONIEC PODRÓŻY. Myślę o kupce ubrań na nasypie i ściska mnie w gardle. Koniec o wschodzie słońca.

View more

#28

- Tak, ale nic nie pomagało. Czułam się tak, jakby to ginęło w moich rękach. Tak jakby ulegało `unicestwieniu w momencie, kiedy stawało się moim udziałem.
- Wyobraź sobie legendarnego króla, który za swoją chciwość został ukarany w taki sposób, że czegokolwiek dotknął, to znikało. Więc posiadał wciąż nadzwyczajną moc zdobywania różnych skarbów, ale w momencie kiedy brał coś do ręki, to znikało.
- Był taki król? - zainteresował się Holmes.
Roześmiałam się.
- Nie wiem - przyznałam. - Był ~król Midas, którego przekleństwem było to, że czegokolwiek dotknął, zamieniało się w `złoto. I umarł z głodu, bo wszystko chciał zjeść, też stało się złotem.
- Nie umarł - sprostował Holmes. - Pobiegł do boga Dionizosa i ubłagał go, żeby zdjąć z niego zaklęcie.
- Aha, a za co został zaklęty?
- Został zaklęty na własną prośbę. Dionizos przyszedł i powiedział, że spełni się jego życzenie, a chciwy król Midas natychmiast poprosił, żeby jego dotknięcie zamieniło wszystek w złoto.
- Aha.
- Ale potem inny ~ bóg przyprawił mu za karę ośle uszy.
- Na zawsze?
- Na zawsze. Bo *król Midas dbał tylko o swój skarbiec, a jedyną wartością na świecie było dla niego złoto.
=> Był głupi i ślepy na piękno świata. Jedyne co mogło zwrócić uwagę jego musiało błyszczeć i być przeliczalne na karaty. Król Sadim też cierpiał na nienasycony głód, chociaż nie pożądał złota. Jego największym pragnieniem była miłość i akceptacja. Pragnął być kochany i lubiany.~ Z gorączkowym drżeniem czekał na każdy przejaw sympatii, każdą pochwałę i słowo dobre. => Król Sadim cierpiał na piekące uczucie pustki, którą pragnął zapełnić dowodami sympatii i akceptacji ze strony ziemian.
`~` Najważniejsze i najcenniejsze co mam to przyjaźń do samej siebie. I odnalezienie mojego prawdziwego ,,ja". To mi daje siłę i nadzieję, pozwala mi zaufać Dobrej Mocy i odnaleźć spokój duszy. Dzięki temu nie czuję trwogi i wiem, że poradzę sobie w każdej sytuacji.
* Bo od chwili kiedy kiedy odzyskałam swą przyjaźń i zaufanie, noszę w sobie taką dziwną, dziką i nieokrzesaną radość, która mnie wypełnia. Dlatego raduje się rano. Cieszę się nie z przedmiotów, tylko z tego, że umiem się weselić sobą. Tym, że siebie mam, że siebie kocham, lubię i szanuję. `Bez egocentryzmu i bez ~narcystycznego uwielbienia. Nie uważam się za lepszą ani mądrzejszą od innych. I nigdy się z nikim nie porównuję. Lubie siebie taką, jaką jestem, a to co we mnie jest wciąż nieładne, staram się zmienić.
- Po prostu. Stąd się bierze błogość.
===> Wiem - szepnął Holmes.
``` I ja wiedziałam, że on wie.

View more

69*69

ŚRODA, dziesiąty lipca 2013.
{O} poranku.
Upał narasta. Dopiero wpół do dziewiątej, a już jest duszno i powietrze jest już ciężkie od wilgoci. Chciałoby się burzy, ale niebo jest bezczelnie czyste, jasne, bladobłękitne. Wycieram pot z górnej wargi. Szkoda, że nie kupiłam wody. Tego ranka ku swojemu bolesnemu rozczarowaniu nie widzę Jasona i Jess. To głupie, wiem. Przyglądam się domowi, ale nie ma nic tam do oglądania. Zasłony na dole są rozsunięte, ale drzwi na ogród ktoś zamknął i w szkle igrają promienie słońca. Zamknięte jest również okno na taras. Może Jason wyszedł do pracy? Myślę, że jest lekarzem i pracuje w którejś z tych zagranicznych organizacji. Jest ciągle pod telefonem, na szafie zawsze czeka spakowana torba. Kiedy w Iranie jest trzęsienie ziemi albo kiedy Azję nawiedza tsunami, rzuca wszystko, chwyta torbę i w ciągu kilku godzin jest już na Heathrow gotów lecieć i ratować ludziom żywot.
Jess w swoich odważnie wzorzystych sukienkach i butach Converse, ze swą urodą i postawą, pracuje pewnie w przemyśle modowym. Może w muzycznym lub reklamie, jest stylistką lub fotograficzką. No i dobrą, artystycznie utalentowaną malarką. Widzę ją tera w pokoju gościnnym na górze: głośna muzyka, otwarte okno, pędzel w ręku i olbrzymie płótno oparte o ścianę.
{Będzie} tam do północy - Jason wie, że lepiej jej nie przeszkadzać - kiedy pracuje.

View more

@ x3x

WIECZOREM.
Odwróciwszy się lekko do okna, tyłem do przedziału, otwieram małą butelkę Chenin Blanc, jedną z kilku, które kupiłam w Whistlestop na Euston. Wino jest ciepłe, ale to nic. Nalewam trochę do plastikowego kubka, zakręcam butelkę i chowam ją do torebki. Na picie w pociągu w poniedziałek ludzie patrzą mniej przychylnym okiem, chyba że pije się w towarzystwie, a ja piję sama.
Jest tu sporo znajomych twarzy, ludzi którzy dzień w dzień jeżdżą tam i z powrotem, tak jak ja. Poznaję ich, a oni pewnie poznają mnie. Ale nie wiem, czy mnie widzą, czy widzą mnie taką, jaką naprawdę jestem. Jest cudowny wieczór, ciepły, lecz nie duszny. Słońce zaczyna leniwie opadać, wydłużają się cienie i drzewa toną powoli w złocistym świetle. Pociąg stukocze, mija szybko piętnastkę, postacie Jasona i Jess rozmazują się w wieczornym słońcu.
Wracając, widuję ich rzadko. Jeśli z przeciwnej strony nie nadjeżdża inny pociąg i jeśli jedziemy powoli, czasem migają mi na tarasie. Jeśli nie - tak jak dzisiaj - zawsze mogę sobie ich wyobrazić. Jess siedzi pewnie z nogami na stole i kieliszkiem wina w ręku, a Jason stoi za nią z rękami na jej ramionach. Czuję dotyk jego dłoni, czuję ich ciężar, opiekuńczy i podtrzymujący na duchu. Często przyłapuje się na tym, że próbuję sobie przypomnieć, kiedy ostatni raz miałam znaczący kontakt fizyczny z inną osobą, ot zwykłe przytulenie czy uścisk ręki. Gdy o tym myślę, drga mi serce.

View more

#27

- Yes. Musiałam się cofnąć w czasie o `kilkanaście lat i spędzić ze sobą z przeszłości trochę czasu, żeby dokładnie odtworzyć pewne okoliczności, fakty, uczucia i myśli. Wejść w swą skórę sprzed lat, => if you know what I mean*.
- Of course - odrzekł Holmes bez wahania. - To jedna z podstawowych metod detektywistycznych, szczególnie w takich przypadkach jak twój.
`Pokiwałam głową.
- Muszę przyznać, że to nie było łatwe - dodałam po chwili milczenia. - Musiałam cofnąć się do mojego dawnego sposobu myślenia, czyli do najciemniejszej pieczary lęku, przesądów, podejrzliwości, nieśmiałości, gniewu i nienawiści do samej siebie.
Mimo woli zacisnęłam rękę na oparciu fotela.
- Czułam się jak kosmita z przyszłości powracający do ciemnych mroków średniowiecza.
- Domyślam się - przytaknął Holmes.
- To nieprawdopodobne, ale wtedy zupełnie nie zdawałam sobie sprawy z tego jak pusty i chłodny jest mój świat - powiedziałam, wciąż ściskając poręcz. - Myślałam, że wszystko można urządzić, przygotować, przewidzieć i kontrolować. Czułam się jak precyzyjnie zaprogramowany robot. ` Dokładnie wiedziałam co mam, co chcę mieć i czego brakuje mi do błogości. Wydawało mi się, że jestem lepsza od innych ludzi, a jednocześnie czułam się przy nich jak podeptana wydmuszka. Więc musiałam wejść z powrotem w skórę niezdarnej, żeby odtworzyć jej myśli i emocje, i muszę powiedzieć, że to było paraliżujące doświadczenie. => Zero miłości, zero ciepła, zero zaufania. Tylko trwoga, stres, nienawiść, gniew, rozżalenie i megasamotność. (...)
Poczułam się tak, jakbym była ściśnięta w gorsecie nałożonym na me uczucia i koncepcje. Nie mogłam swobodnie oddychać. Ciągle przeszkadzało mi jakieś stresujące wrażenie, które budziło niepokój. Wszędzie widziałam zagrożenie. (...)
- To ciekawe - zauważył Holmes. - Bo to potwierdza moją teorię, `Strefy Strachu. (...)

View more

$f

Pochowaliśmy ją pod srebrzystą brzozą niedaleko starych towarów, grób oznaczyliśmy małym kopczykiem. Ot, kilkoma kamieniami. Nie chciałam, żeby miejsce jej spoczynku zwracało uwagę, lecz nie mogłam jej nie upamiętnić. Będzie spokojnie spała, nikt jej nie przeszkodzi, bo słychać tam tylko śpiew ptaków i stukot przejeżdżających pociągów.
Jedna sroczka smutek wróży, dwie - radości pełne dni. Trzy to dziewczę urodziwe...*. Utykam na ,,trzy" , nie pamiętam, co jest dalej. Huczy mi w głowie, w ustach mam pełno krwi. Trzy to dziewczę urodziwe. Słyszę sroki, ich głośne skrzeczenie - śmieją się, naśmiewają ze mnie. Całe stado: złe wieści. Widzę je teraz, są jak czarna plama na tle słońca. Nie, to nie ptaki, to coś innego. Ktoś nadchodzi. Coś mówi. - I zobacz. Zobacz, do czego mnie zmusiłaś.

View more

Jak myślisz dlaczego ludzie tak bardzo pragną upodabniać się do innych? *obs*

Daniel3k
Ludzie pragną upodabniać się do innych,bo ma to zadanie poprawić relacje,nawiązywać silniejsze więzi.Upodabnianie do innych ułatwia empatię sprawia,że jest się bardziej atrakcyjnym w kontaktach interpersonalnych.Wytwarza się pomiędzy osobami wzajemne uczucie sympatii.Dlatego,że dla człowieka ważniejsze jest potrzeba przynależności,akceptacji i bezpieczeństwa.Ludzie naśladują innych obawiając się,że odmienne ich zachowanie może ich narazić na wykluczenie z grupy*
+

View more

Czy Twoim zdaniem na innych planetach istnieje życie?

Może na Marsie będzie istnieć(na Czerwonej Planecie) jest tam woda w stanie ciekłym. Podczas konferencji prasowej badacze podkreślali, że woda jest niezbędna do "zaistnienia życia takiego, jakie znamy".NASA poinformowało również, że dąży do tego, aby w "najbliższym czasie" ludzie postawili stopę na Marsie.

View more

*sx

Wieczór.
Dżin z tonikiem pieni się na brzegu puszki, gdy podnoszę ją do ust i piję. Cierpki i zimny smak moich pierwszych wakacji z Tomem, które spędziliśmy w wiosce rybackiej na Wybrzeżu Baskijskim w 2005 roku. Rano płynęliśmy na malutką wyspę oddaloną kilkaset metrów od brzegu, by kochać się na ukrytych plażach, a po południu piliśmy w barze mocny, gorzki dżin z tonikiem, patrząc, jak chmary plażowych piłkarzy grają chaotycznie w rugby na odsłoniętym przez odpływ piasku.
Pociągam kolejny łyk i kolejny. Puszka jest już na wpół pusta, ale to nic, bo w plastikowej torbie na podłodze mam jeszcze trzy. Jest piątek, więc nie muszę mieć wyrzutów sumienia, że piję w pociągu. Thank God it's Friday. Zabawa dopiero się zaczyna. Z tego, co mówią, w weekend będzie ślicznie. Piękne słońce, bezchmurne niebo. Kiedyś pojechalibyśmy pewnie do Corly Wood z wałówką i gazetami i spędzilibyśmy cały dzień, opalając się na kocu i pijąc wino.

View more

Next