Ask @Myself_Seeker:

Trudniej byłoby dla Ciebie żyć bez muzyki czy bez słodyczy?

Słuchawki z ulubioną muzyką są niczym niewidzialny płaszcz komfortu. Taki, który otuli znajomym brzmieniem niezależnie od miejsca, zaoferuje schronienie nawet pośród najpaskudniejszych ze chwil.
--------------------------------
Fotografia: Niels Smeets

View more

Twój profil jest moim najlepszym askowym odkryciem od paru ładnych miesięcy.

Trefna Łajba
Jesteśmy brzydcy.
To wszystko nieważne, gdy w głowie wieloletni nieurodzaj.
Na co Ci ten merol i banknot, gdy najważniejszego i tak nie kupisz?
Na co Ci ten makijaż, mini i szpilka, gdy on i tak wymieni Cię na młodszą?
Budujemy lichy kapitał z kart, który runie trącony podmuchem czasu.
Światło w tunelu to nadjeżdżający pociąg.
A to, co pewne to płacz i zgrzytanie zębów.
--------------------------------
„All those moments will be lost in time, like tears in rain.”

View more

Czy każdy jest kowalem własnego losu?

Myślę, że tak. Każdy decyduje o własnym losie, choć start nie wygląda dla każdego tak samo. Niektórzy są pchani przez bliskich, gdy inni muszą ich ciągnąć za sobą. Nie zmienia to faktu, że każdego dnia pomalutku wybieramy klęskę, lub zwycięstwo. Życie to suma dziesiątek tysięcy takich decyzji. Pomyśl o tym, gdy za rok będziesz się zastanawiać, co poszło nie tak.
Obierając swoją drogę w gąszczu wariantów, nauczyłem się już paru rzeczy. Łatwe decyzje kuszą swym urokiem. Błyszczą, lśnią, obiecują bezgłośnie. Te właściwe, leżą z boku, prawie nigdy na głównej scenie, czasem ledwo zauważalne. Wyglądają normalnie, wręcz niepozornie, ale im dłużej się przyglądasz, widzisz więcej. Im dłużej patrzysz, tym głębiej zaglądasz w ich przyszłość. Obserwując tak, rośnie intuicja, że to właściwy trop. Po raz kolejny i kolejny.
Spraw, że jutro będziesz odrobinę lepszą osobą niż dzisiaj.

View more

Co robisz?

Szukam pasującej fotografii do pewnego cytatu, który mi się przypomniał. Tylko nie mogę sobie przypomnieć, gdzie te słowa usłyszałem/zobaczyłem. Internet nie pomaga.
Postanowiłem je tutaj wrzucić. W ten sposób ten cytat z pewnością się nie zgubi. Teraz, w tej chwili mi się podoba, znajduję go całkiem zabawnym. Jak mi się odwidzi, to usunę całą tę odpowiedź. To takie proste. W cyfrowym świecie wszystko można ot tak dodać lub usunąć. *Klik* i nie ma.
O, jest! Fotografia ma się rozumieć, nie autor cytatu. Hmm, czy nie jest zbyt... pobudzająca? Jest. Definitywnie. Ale o tej porze mnie to już nie obchodzi.
--------------------------------
"Mężczyzna jest jak Snickers.
Zanim się obejrzysz już dobiera Ci się do bioder."

View more

W takim razie, który bukiet był tym najcenniejszym dla Ciebie? Rozumiesz, taki kupowany z drżącym sercem.

Magnolia
Bukiet to tylko symbol. Liczy się wszystko poza nim. Bez tego to tylko kwiaty.
I nawet jeśli zabrzmi to jak gdybym był bezdusznikiem z sercem skutym lodem, to nie przypominam sobie, bym którykolwiek bukiet kupował z drżącym sercem.

View more

Jeźdzcu, znasz jakąś bardzo charakterystyczną osobę, która z jakiegoś powodu stała się dla Ciebie ważna? Nie chodzi mi o sposób ubierania się, nietypowy kolor włosów itd. — raczej o mentalność, sposób bycia, osobowość.

Niestety nie.
To smutne dostrzegać jak osoba niegdyś bliska... rozczarowująco stała się kimś innym? Bliskość jest wciąż odczuwalna, nadal dzielę z nią tuziny świetnych wspomnień, ale jednocześnie myślę, że czasy kształtowania się tych świetnych chwil już minęły. Czy bezpowrotnie? Tego jeszcze nie wiem, ale granica już została narysowana, wyraźnie ją widać. Myślę, że z obu stron.
Dochodzę do wniosku, że kontakt wyłącznie internetowy jest policzkiem wymierzonym w pojecie przyjaźni. Znajomość sypie się na kawałki, a każda rozmowa zdaje się pogłębiać dysonans — wprost odwrotny skutek od zaplanowanego. Kiedyś te kawałki pasowały, lecz teraz patrzę jak nikną.
Tak, zamykam się w sobie. Zauważyłem to. Jedynie czuję się z tym źle, gdy tylko ktoś o tym wspomni. Staję się coraz bardziej samowystarczalny. To ryzykowne, ale czy ktoś wie ile dać, a ile brać? Linia pomiędzy wydaje się zatarta, a szukanie złotego środka przypomina szukanie nurtu w delcie rzeki.
Ale wróćmy do pytania. Nigdy nie miałem idola, być może przez mój wcześnie rozwinięty sceptycyzm wobec takich platonicznych uwielbień. Nie znam też nikogo komu, choć blisko byłoby do wzorca. Dobrze, że chociaż literatura oraz kinematografia przychodzą z pomocą w tej materii.

View more

Co robisz latem?

Bywa i tak, że spoglądam na coś, lub na kogoś i natychmiast wiem, że to poza moim zasięgiem. Brzmi znajomo? Zaraz potem niczym rozpędzony tir wjeżdża we mnie dawka depresji. Grad myśli to moja naturalna reakcja, nie ma co się dziwić.
– Nigdy nie będziesz miał takiej kobiety. – szepcze głos.
– Ale przecież już mam! – nerwowo odpowiadam.
– Czyżby?
Pytanie odbija się echem w mojej głowie, aż milknie.
Cisza.
– Nawet by na Ciebie nie spojrzała. – kontynuuje głos – Nie pasujesz. Jesteś dziwakiem.
– I co z tego?
– Co z tego? Spójrz na siebie. Po prostu spójrz na siebie. Dlaczego taka kobieta miałaby się zadawać z kimś takim jak Ty?
Przeklęte komary. Miło się konwersowało, ale czas nagli. Wrzucam przerzutkę i tnę ciepły półmrok, zostawiając swojego towarzysza na parkowej ławce.
Twoja błękitna sukienka będzie ostatnim skrawkiem wspomnienia.
--------------------------------
Fotografia: Ryan Muirhead

View more

.

Dziewiątka.
Boże, tak piękna, że światopogląd mi pęka. Całe życie jak mantrę powtarzam „Dziewiątka to Twoja żona, a dziesiątki nie istnieją”, a tu proszę! Żywy dowód mojej naiwności. Żyłem w przekonaniu, że takich kobiet nie ma, a jednak ona stoi dokładnie przede mną.
Z hukiem wraca mi krew do mózgu. Niczym automat rozpoczynam skanowanie. Chłonę! Absorbuje dane jak gąbka wodę. Chłonę wszystko co widzę. Informacje tłamszą się na wejściu, ale ja żądam więcej!
Piękne, kasztanowe włosy, związane w kitkę, bo oczywiście, że w kitkę!
Drobne, złote kolczyki z czarnym, wyglądającym jak onyks minerałem w środku.
Czarna sukienka zwieńczona koronką przy trzy czwarte lekko bladych, szczupłych udach.
Lekko umięśniona linia łydki zdradza jej aktywność fizyczną. Profil nogi ma zgrabny, a niewspomagany obcasem. Biega jak nic.
Wąskie usta, delikatne i ponętne. Jeśli pomalowane, to w neutralnym kolorze.
Oczy jak ciemny jesion, zdolne pochłonąć niejedno istnienie.
Harmonia jej aparycji ściga perfekcję. Kobiecy majstersztyk.
Pięknych kobiet jest na tym świecie mrowie, lecz nie takich, na których widok staje serce. Doceniam i dostrzegam naturalne piękno, które dziś tak często bywa skryte.
Ona otulona już na dobre, gotowa na przenikający grudniowy ziąb udaje się do wyjścia. Podążam za nią w bezpiecznej odległości. Mijam roześmianych współpracowników przy papierosie.
- Cześć! – łysiejący typ koło czterdziestki kiwa do mnie głową.
- Cześć, cześć – rzucam uśmiechając się machinalnie. Nie mam pojęcia kto to był.
Brnę dalej. Oddalam się od budynku, dochodzę do głównej ulicy. Widzę jak Ona zmierza w stronę zaparkowanego auta. Gdy dochodzi do samochodu, wnet drzwi od strony pasażera otwierają się. Jej beżowy płaszcz znika w środku. Nie mija dziesięć sekund, jak szary Ford rusza.
Odjechała. Wieziona szoferem bogiń.
Piękny pokaz losie. Wisienka na torcie dzisiejszej dawki depresji. Tak jakby jeszcze raz trzeba było mi przypominać, że nie, nie zawsze wygrywam.
--------------------------------
Fotografia: triggercellhd

View more

jak to jest być Tobą?

Lubię pisać o kobietach. Lubię o nich myśleć.
--------------------------------
Grafitowe garnitury i kamizelki, smoliste krawaty i muchy, czarne suknie i czarne dusze. Dudni muzyka, płynie alkohol. W półmroku biją liczne serca korporacji. Jedno logo, jedna firma, jeden wieczór. Wszędzie nieznajome twarze, niektóre skryte za balowymi maskami.
Przechodzę do sali z widokiem na parkiet. Na nim pary, każda utkwiona w swoim własnym mikro uniwersum. Wirują wokół siebie niczym satelity wokół centrum swych ulotnych galaktyk.
Widok kobiety w tańcu dostarcza różnych wrażeń. Prócz tych oczywistych – zachwytu, czy zazdrości – zdolny jest również wydobyć myśli. Na przykład uzmysławiające własną ułomność. To właśnie w takich chwilach czuję, jak moje własne ciało bywa klatką. Umysł i serce, zwykle zwaśniona para, a teraz wyjątkowo jednomyślni – oboje chcą latać. Wbrew temu moje nogi ani drgną niczym przyspawane do podłogi. Głosik w głowie nie traci energii, szepcze i przekonuje. „Przecież pamiętasz ruchy. Jedynie przełam taflę skrępowania, potem już z górki”. Brak reakcji. Głowa rozkazuje, lecz ciało zastygło w bezruchu. „Stoisz tu jak golem!” – obrzucam siebie w myślach.
Nie chcę tu dłużej zostawać, wystarczająco już zmitrężyłem. Na przekór otaczającemu mnie tłumowi, samotność dewastuje mnie od środka. Kieruję się ku wyjściu, odbieram płaszcz i już mam wychodzić, gdy śmiga przede mną Ona.
--------------------------------
Grafika: Marco Paradiso

View more

Śnisz?

83.
Budzę się wychodząc ze snu. Ale czy to nie kolejny sen? Jak się tu znalazłem? Co robiłem godzinę temu? Mój pokój, łóżko. Spałem, obudziłem się. Dotykam dłoni, liczę pięć palców. To nie może być sen. Ale niewygodna myśl wciąż tkwi z tyłu głowy.
83. Tak, 83. Cóż za osobliwe uczucie, śnić jedną noc 83 sny. Liczba ta to abstrakcja, gdyż oczywiście trudno zliczyć coś tak nieuchwytnego, lecz to pierwsza wartość, na której się zatrzymałem.
Czuję jak ciało się budzi, wracają myśli. Wiem, że często się budziłem. Skakałem pomiędzy światami jak dziecko pomiędzy kafelkami na chodniku. Kraniec jednego był początkiem nowego. Przewracałem się na pościeli z boku na bok, anihilując uniwersa i wznosząc do życia nowe. Tak realne, tak bliskie, tak ulotne...
Wszystkie te wspomnienia odejdą, gdy wrócę z kolejnej podróży. Dokąd? Nigdzie daleko, zaraz pod kością ciemieniową.
--------------------------------
Grafika: Maciej Kuciara

View more

Czyli nie jesteś zwolennikiem tezy, że choćby był tylko jeden czytelnik, i tak warto pisać - choćby dla niego?

Skoro nie ma czytelników to zaprzestałem na pisaniu, prawda?
Niezupełnie. Nigdy nie chodziło mi o sławę, poklask czy tutejszą walutę - serduszka. Skłamałbym, że nie jest miło spoglądać na cyfry, ale prawdziwe trofea nie leżą tutaj.
Egoistyczna pobudka była tu inicjatorem. Był czas, w którym nie miałem pewności dokąd zdążam, czy droga, którą obiorę na pewno będzie właściwa. To gatunek pytań, który kłopot ze znalezieniem odpowiedzi sprawia od lat. Nie byłem tu wyjątkiem.
Nie chciałem jednak siedzieć bezczynnie i deliberować. Swą wędrówkę do prawdy zamierzałem ułatwić poprzez samopoznanie.
Począłem ubierać myśli w słowa. Okazało się to zaskakująco czasochłonne i trudne, gdyż zadowolenie z efektów nie przychodzi prędko.
Z początku pisałem dla siebie. Potem pisałem dla niej. A gdy słowa ginęły niczym kamienie w studni... znów zacząłem pisać dla siebie. Wróciłem tam gdzie byłem, a więc jedną drogę stąd już znam, nieprawdaż?
Nie ma znaczenia czy jestem zwolennikiem jakieś tezy, czy też nie. Nie ma znaczenia również ile osób przeczyta. Ważne ile zrozumie. A nawet jeśli to będzie tylko jedna persona wzbogacona o nową myśl – to będzie warto.

View more

Kłamstwo II

- Pojedźmy razem w góry! – proponuje Twój partner z przesadną ekscytacją.
No ładnie. Z tego miejsca masz kilka dróg. Na pewno zbyjesz ten niewygodny pomysł, tylko którą kartą zagrasz? Spoglądam na Ciebie w oczekiwaniu. Twój ruch.
- Ale ja nie chcę! – zakładasz ręce, wbijasz podbródek w szyję i teatralnie nadąsasz się jak rozpieszczona, dwunastoletnia dziewczynka.
Niedowierzam temu co wiedzę. Spośród wszystkich możliwych opcji Ty wybrałaś granie księżniczki. Doprawdy, rozczarowujące. W jednej chwili cwałujesz w szarży wykorzystując przewagę zaskoczenia, a w następnej zawracasz jakby to zwyczajnie przestało Cię interesować. O co tu chodzi? Albo doskonale wiesz co robisz, albo jesteś niestabilną emocjonalnie wariatką. Co gorsza, nie wiem, która z tych opcji napawa mnie większą obawą. Ech, starczy mi tego, dość już widziałem.
- Dopij to piwo – rzucam do swej kobiety – zaraz wychodzimy.

View more

Proszę o kłamstwo.

Siedzimy w pubie wetkniętym w zabytkową piwnicę. Ściany tylko częściowo okryto ciemnoszarym tynkiem, resztę pozostawiono w mozaice surowych cegieł. Znużony odrywam wzrok od sufitu. Wracam myślą do stolika, nad którym nadal wieje nudą. Patrzę na Twój jak zwykle idealny makijaż oczu oraz zimny burgund na ustach.
- Porozmawiajmy na jakiś interesujący temat… taki…
- Kontrowersyjny? – zgadujesz.
- Tak – zgadzam się po chwili namysłu.
- Nie sądzę, że to dobry pomysł. Wiesz… jesteś ciekawski i czasem zadajesz zbyt… - ledwo zauważam Twoje wahanie - intymne pytania.
- To prawda. Problem w tym taki, że nie wiem kiedy przestać. – Kłamię, odbijając zarzut banalną wymówką.
- Ta cecha… - ciągniesz – ma dwie strony.
- Jak prawie każda. – Robię kolejny unik, zastanawiając się gdzie dążysz.
- Ta ciekawość jest czasem męcząca.
- Ja dostrzegam w niej więcej pozytywów. Wiele jej zawdzięczam. – Trzymam niewzruszoną twarz starając się nie zdradzić, jak poruszyły mnie Twoje słowa.
- Ty tak… - ucinasz porzucając ofensywę. Czyżbyś dostrzegła, że dziś nie sforsujesz żadnych murów?
Teatralnie odwracasz głowę, jak gdyby dopiero co przeprowadzona rozmowa nie miała najmniejszego znaczenia. Zdajesz się być w ogóle nie przejęta skutkami swych działań. Tylko widzisz… pojąłem co chciałaś przekazać. Zasłużyłem na ten publiczny policzek? Czy nie wystarczyło Ci dać lekcję o wyrachowaniu?
Zwyczajnie Cię nie rozumiem. Przed minutą prowadziliśmy przyjazną rozmowę, a teraz nie jesteś w stanie poświęcić mi ułamka uwagi, by tylko mnie upokorzyć swym udawanym brakiem zainteresowania. Podejrzewam, że znasz osiągi moich oczu, więc skoro masz tę świadomość, to dlaczego? Przecież teraz odsłoniłaś się na broń, którą właśnie obudziłaś. Rzuciłaś kamieniem, zbiłaś szybę i tak po prostu odwracasz wzrok od bałaganu, którego narobiłaś?
Siedzisz tam wciąż pochłonięta small talkiem swojego pantoflarza. Twój zjawiskowy uśmiech jeszcze nigdy nie wydawał mi się tak fałszywy. Wzrok masz wbity w niego jakby wykładał czwarty aksjomat Kołmogorowa, ale nie, to żadna niespodzianka - on plecie coś zupełnie nieistotnego. Nawet biernie uczestnicząc w tym śmieciowym gadaniu czuję, że marnuję czas. Gadać o pierdołach mogę z każdym, więc zrozum, że jak tutaj jestem to chcę odrzucić bzdury i mówić konkret.
- Jak dobrze umiesz jeździć na nartach? – niespodziewane pytanie wyrzuca mnie z głowy. To Twój partner czeka na odpowiedź.
- Ostatni raz miałem narty na nogach jakieś pięć lat temu, ale w piętnaście minut przypominam sobie wszystko. To jak jazda na rowerze, nie da się zapomnieć. – Rzucam bez entuzjazmu.
- Wiecie co? – on podnosi głos – Wiecie jaki mam pomysł? – Już po pierwszym pytaniu domyślałem się co się święci, ale teraz to już pewne. Obserwuję jak uśmiech stopniowo ucieka Ci z pomalowanych ust.

View more

.

Targnęło mną, gdy Chris zmarł, ale Chester? Nie uwierzyłbym, gdyby ktoś mi powiedział.
Ku*wa mać!!!
Przeszedłeś ze mną tyle lat, całe dzieciństwo, całe dorastanie, zawsze byłeś! Od małego gówniarza w podstawówce dawałeś mi ostoje w swojej muzyce. Kiedy chciałem, kiedy tylko potrzebowałem zawsze mogłem wpuścić w żyły Twój gniew. Wypełniał mnie, a Twój krzyk odciążał mnie. Twój gniew chłonął mój.
Spełniłem swoje marzenie widząc Cię na żywo. Darłem się przez dwie godziny znając każdy utwór i każde słowo wprawiając ludzi obok w osłupienie. I byłem z tego cholernie dumny! Byłem jak nigdy przedtem!
Na pewno miałeś swoje powody. Każdy ma odchodząc w taki sposób.
Dobrze, że nie ujrzysz nadchodzącej burzy na Twój temat. A ona właśnie nadciąga na ramionach dziennikarzy. W powietrze wzbije się pył, zerwą się głosy gówno wartych pozerów, wzniosą się słowa pie**olonych ekspertów. Brzmieć będzie gorycz, zaskoczenie i złość.
Ale Ciebie to już nie obchodzi. A pył nie wznosi się na zawsze i mam nadzieje, że prędko opadnie. Niech Twoja rodzina, bliscy i przyjaciele szybko zaznają ukojenia. Zostawiłeś po sobie wystarczająco wiele. Ale teraz...
...spoczywaj w pokoju,
Twój stary przyjaciel, jeden z wielu na całym świecie
--------------------------------
Słuchajcie tego dzieciaki, bo takiej muzyki już nie będzie.
https://www.youtube.com/watch?v=v2H4l9RpkwM

View more

Mam pytanie do Ciebie. Zależy mi na bogatej i szczerej odpowiedzi. Co dają Ci filmy? Dlaczego tyle ich oglądasz? Czego od nich oczekujesz?

Od filmu oczekuje, że będzie dobry. Zbyt ogólnie? Może inaczej.
Dobry film łatwo rozpoznać. Czasem zwyczajnie można to poczuć już od pierwszych minut. W moim przypadku jest to uczucie niezmarnowanego czasu jakie zostaje ze mną po seansie. Sporadycznie to ślad, taki odcisk w pamięci, wpisany we wspomnienia unikatowy koktajl filmowych ujęć. Te najlepsze wciąż są ze mną. Niekoniecznie bez przerwy w głowie, ale wystarczająco blisko, by móc po nie sięgnąć w odpowiedniej chwili.
Nie marnuję swojego czasu na gnioty i produkcje niskich lotów. Gdy podczas oglądania mój sensor miernoty niebezpiecznie drga wkraczam w tryb podwyższonego skupienia. Gdy doczekam się momentu, w którym film dostatecznie przekona mnie co do swej tandetności, to przerywam seans. Nie poczuwam się do obowiązku dotrwania do końca, nie kręci mnie masochizm. Chciałbym mieć podobną możliwość podczas rozmów z ludźmi, których nie lubię.
• Scenariusz – wydaje mi się, że jest to najistotniejszy czynnik tworzący wartościową produkcję. To rdzeń kina. Gdy tu coś nawala, to nic nie ma prawa działać. Gdy dialogi przypominają poziomem „Trudne sprawy", to nawet kowboje walczący z kosmitami w budżecie za miliony dolarów nie uratują filmu od etykiety kiczu.
• Obsada, charakteryzacja – największy element zaczepny. Umiejętnie zagrana postać działa na widza jak hak. Łapie, wciąga i nie puszcza. Trzyma blisko jak przewodnik, który posiada ewidentny dar opowiadania. Aż chce się chłonąć więcej, spijać każde słowo z ust bohatera na ekranie. Perfekcyjnie zagrana rola umożliwia wczucie się w poszczególną postać, jak i utożsamienie, a stąd już krótka droga do sukcesu.
• Zdjęcia i scenografia, czyli sztuka tworzenia lokalizacji – wspaniale, gdy jest na czym zawiesić oko. Często lekceważony segment.
• Efekty specjalne? Jak najbardziej. Tylko ostrożnie proszę, gdyż łatwo przepełnić czarę goryczy.
• Muzyka – bez niej można zapomnieć o stworzeniu atmosfery i nadaniu barwy poszczególnym scenom, a co dopiero całemu dziełu. Ścieżka dźwiękowa to brama do mojej przychylności. Uwielbiam muzykę filmową, nie ma co ukrywać.
Zwracam uwagę również na poświęcenie, czyli wkład serca twórców przejawiający się w choćby w dbałości o szczegóły. Może wydawać się subtelną taka drobnostka, ale bynajmniej istotną dla bacznego widza.
Tę parę punktów to nie wzorzec, ta lista nie jest wszystkim. Istnieje jeszcze wiele rzeczy, które tu pominąłem z rozmysłem, lub bez. Nie wspomniałem tu choćby o pozytywnym wpływie na odbiór jaki daje seans w sali kinowej, jak i tym negatywnym w postaci duetu laptopa 13,3” oraz nieudolnie skonwertowanego filmu.
Czy oglądam ich aż tyle? To pytanie brzmi trochę jak wyrzut. Pomimo, że odpowiedź jest w pełni zależna od punktu widzenia, to nie nazwałbym siebie kinomaniakiem. Etykieta osoby gustującej w ambitnej kinematografii, na to mogę przystać.
Oczekiwania? Ma mnie wyrwać z mojego świata, wrzucić do swojego i właśnie tam – aż do napisów – zatrzymać.

View more

https://ask.fm/Myself_Seeker/answers/137825550110 - a jeśli po prostu wyglądasz jak podejrzany typ? Wyglądasz?

Przechadzam się w czasach przereklamowanej wyjątkowości i zbyt często zapominanej pasji. Podążam w tłumie, którego jestem złudną częścią.
Wyglądam jak deser rozczarowania z owocami zaskoczenia w środku. Rozczarowanie, że ktoś taki jak ja, wygląda tak przeciętnie. Zaskoczenie, że ktoś taki jak ja, pod kurtyną przeciętności może tak właśnie wyglądać.
Najlepsze zostawiam na koniec.

View more

Next