Autorka tego artykułu - http://naekranie.pl/artykuly/najgorsze-seriale-stacji-kablowych/2 - zaliczyła serial Spartacus do grona najgorszych jakie wyprodukowały stacje kablowe. Co ty na to Myszo?

Dłuuuuuugo nad tym myślałam (ponad 2 miesiące, jeśli wierzyć Askowi) i ostatecznie stwierdzam... jej prawo :)
Autorka ma pełne prawo zaliczać Spartacusa do najgorszych seriali stacji kablowych. Nie do mnie należy przekonanie jej, że czegoś nie zrozumiała, albo że nie ma racji, bo każdemu serial może się nie spodobać. Tym bardziej, że niektóre zarzuty autorki są wcale trafne - np. odnośnie patetyczności serialu, różnicy w jakości poszczególnych sezonów, czy wszechobecnego epatowania krwią, golizną i wystylizowanym slow-motion.
Myk w tym, że Myszy te elementy się podobały, ew. nie przeszkadzały mi, bo skupiałam się na innych, dla mnie pozytywnych aspektach: wciągającej intrydze, twistach fabuły, a także - przede wszystkim - postaciach, z którymi bardzo szybko się zżyłam emocjonalnie i przeżywałam wszystkie ich wzloty i upadki.
Mysz opłakała śmierć Andy'ego Whitfielda i podchodziła z wahaniem do prequelowego sezonu, ale ostatecznie była z takiego rozwiązania zadowolona - wszak dzięki temu dostaliśmy Gannicusa ;)
Także zastępstwo w postaci Liama McIntyre ostatecznie okazało się (przynajmniej dla Myszy) satysfakcjonujące.
Że nie wspomnę o tym, że w Spartacusie dostajemy jeden z Myszy ulubionych wątków homoseksualnych <3
Innymi słowy: nie zgadzam się z autorką artykułu, ale nie zamierzam się z nią bezpośrednio kłócić. Jeśli ktoś będzie chciał popiszczeć na temat tego, jak jego zdaniem -fajnym- serialem jest Spartacus, wiecie gdzie mnie szukać ;)