Ask @MyszaMovie:

Skąd u Myszy to zamiłowanie do tematyki LGBT? Mnie ani ziębi ani grzeje, ale rzecz jasna wydaje mi się, że jestem tolerancyjna. Mysz często podkreśla LGBT tu, LGBT tam, LGBT to i tamto ;) No nurtuje mnie to pytanie od pewnego czasu, ale proszę się nie gniewać :)

Mysz interesuje się tematyką LGBT z kilku względów. Po pierwsze temat ten bezpośrednio mnie dotyczy, jako osoby biseksualnej. Mogę nie być tak otwarcie dyskryminowana czy spotykać się z ostracyzmem jak homoseksualiści czy osoby trans, ale zdarzają się nieprzystojne uśmieszki i powątpiewające pytania: "A może się po prostu jeszcze nie namyśliłaś".
Po drugie, nawet gdybym nie należała do tej grupy, i tak wierzyłabym całym sercem i w ogóle całą sobą w równouprawnienie. Chcę by ludzie mogli być sobą i kochać tych, których chcą kochać. Albo których nie chcą kochać - tak, poliamoryści i aseksualiści też istnieją. Nie chcę by inni ludzie, by społeczeństwo czy władze odbierały takim osobom ich jestestwo, ich prawa, ich poczucie pewności siebie, poczucie komfortu, zdrowie, czy nawet życie. Zwyczajnie się na to nie zgadzam.
Po trzecie, często wspominam o tej tematyce bo wierzę, że nienawiść i nietolerancja bierze się z niewiedzy i niezrozumienia. A jeśli jest coś, co uświadamia ludziom, że osoba queer to też człowiek niemal równie mocno co first-hand experience, to są to media: książki, filmy, seriale, muzyka, etc. Stąd staram się polecać dzieła w tej tematyce w nadziei, że może kogoś uda mi się przekonać; że ktoś zda sobie sprawę, że to nie jest jakiś tajemniczy niebezpieczny gej, ale drugi człowiek - taki sam jak Ty czy ja, mający uczucia, emocje, i prawo do ich wyrażania. To człowiek, który kocha, płacze, śmieje się, cierpi, gotuje, śpi, chodzi do pracy, pierdzi, myje okna, robi zakupy, etc. Wspominam o tego typu tematyce w nadziei, np. że ktoś taki jak Ty, Droga Pytająca, kto z jednej strony jest tolerancyjny, ale z drugiej temat go nie rusza, poczuje w sobie iskierkę współczucia i chęci pomocy; chęci dalszego szerzenia wiedzy, akceptacji i tolerancji. Albo chociaż, tak jak teraz, dyskusji na ten temat.
Sądzę, że to ważne :)

View more

Myszo, jakie są twoje ulubione postaci z Band of Brothers?

Ojej, wiesz co... wstyd przyznać, ale Mysz BoB w całości widziała tylko raz i to kilka lat temu. Mimo iż zaliczam tę produkcję do swoich ukochanych produkcji wszechczasów (the feels!), tak mocno przeżyłam swój pierwszy seans, że od tego czasu nie robiłam powtórki. Trudno mi więc odpowiedzieć na to pytanie *płoni się wstydliwie*
Ale obiecuję, że kiedyś na pewno pojawi się notka o BoB w której dokładnie wyłuszczę kto jest Mysim ulubieńcem i dlaczego :)

View more

Dlaczego ludzie z Polski robią tęczowe zdjęcia profilowe na Facebooku? Czy czwartego lipca też obchodzą? A może mają amerykańskie obywatelstwo?

Ponieważ okazują w ten sposób swoją radość i poparcie dla decyzji Sądu Najwyższego by zalegalizować w USA małżeństwo homoseksualne. Nie muszą w tym celu być Amerykanami, obchodzić święta amerykańskiej niepodległości czy mieć amerykańskiego obywatelstwa. Wszyscy powinniśmy dążyć do tego, by możliwie zlikwidować uprzedzenia i prawne obostrzenia wobec osób LGBTQIA. Okazując swoje wsparcie poprzez zmianę zdjęcia profilowego na tęczowego wysyłamy sygnał, że zależy nam na szerzeniu tolerancji. Nie tylko w USA, ale także w Polsce, w Europie i na świecie :)

View more

Czy spotkałaś się w przeszłości z przemocą w szkole? Tą fizyczną jak i tą psychiczną? A może to zjawisko Cię ominęło?

Patrząc wstecz miałam pod tym względem nieciekawe początki, dość skutecznie ukrócone przez metody wychowawcze mojej mamy ;)
Ponieważ mieszkaliśmy zarówno w Japonii jak i USA, początkowo bez znajomości języka, miejscowe dzieci bardzo często nie wiedziały jak mnie traktować. A właściwie inaczej: wiedziały jak mnie traktować - jak obcą. Zwłaszcza w Japonii, gdzie byłam jedynym gaijinem w całej szkole (na zdjęciach z tego okresu wygląda to komicznie - cała klasa czarnowłosych dzieci a w środku malutka blondyneczka). W efekcie wracałam do domu pobita przez kolegów z klasy. Nie miałam jak się przed nimi bronić - bo nie znając języka nie mogłam nawet poskarżyć się nauczycielce - więc moja mama kazała mi gryźć dzieci, które mnie biją. O dziwo pomogło. W USA, już nauczona doświadczeniem, nie dawałam sobie w kaszę dmuchać, poza tym odpadła tam kwestia różnic koloru skóry czy rasy.
W podstawówce... och, zdarzały się w klasie różne animozje, ale takie normalne, które zawsze występują wśród dzieci w tym wieku. Pamiętam jednak, że była starsza dziewczyna (Mysz poszła rok wcześniej do szkoły, więc będąc rocznikiem '88 wylądowała z rocznikiem '87) z równoległej klasy - zresztą córka słynnego polskiego aktora - była... hm... teraz byśmy to określili "mean girl". Naśmiewała się z mojego stroju na WF, mówiła o mnie głośno brzydkie rzeczy na korytarzu... Mając w pamięci rady mojej mamy (np. jej radą na "chłopcy próbują mi zajrzeć pod spódniczkę" było "to stań przed nimi, podnieść spódniczkę, pokaż im majtki i zapytaj czy już się napatrzyli"; bo nic nie działa tak jak szok, pewność siebie i zażenowanie drugiej osoby) w pewnym momencie, doprowadzona na skraj jej komentarzami, wrzasnęłam na cały korytarz (mając lat... bo ja wiem, 9-10 lat) "Zamknij się, ty głupia k***wo". Nie jestem z tego dumna (rodzice też nie, bo okazało się, że w trakcie ich wieczorków brydżowych nauczyłam się niepoprawnego słownictwa), ale zadziałało.
Natomiast na późniejszych etapach edukacji zaczęłam się przyjaźnić z chłopakami, więc nagle okazało się, że wracam do domu otoczona grupą 5-6 rozbrykanych nastoletnich facetów. Nikt mi nie podskakiwał.
Sądzę też, że ze względu na swoją chorobę - której wówczas miałam zaostrzenie - wzbudzałam pewne uczucia opiekuńcze. Do tego stopnia, że największy szkolny zakapior (chodziłam do momentami naprawdę agresywnego gimnazjum, z dzieciakami z trudnych rodzin), którego bałam się niczym zarazy, pewnego dnia złapał za frak jakiegoś chłopaka z równoległej klasy, który się ze mnie naśmiewał (bo chodziłam do szkoły z sondą do-ołądkową, a on wołał za mną "Płetwonurek" albo "Słoń się przypałętał") i powiedział, że jeśli ktoś jeszcze się będzie ze mnie śmiał, dostanie manto (nie tymi słowy, ale taki był sentyment).
Dodajmy do tego szkolne/klasowe "mean girls" w gimnazjum i liceum (z którymi na szczęście nauczyłam się... może nie kumplować, ale trzymać we wzajemnym, pełnym szacunku impasie) i masz kompletny obraz moich szkolnych przygód. Na studiach było OK :)

View more

Jakie alko może pić Mysza?

Mysz może pić każdy alkohol, myk w tym że go nie lubi :)
Pomijam że nie jestem fanką smaku alkoholu - tego że pali w gardło i oparów które potem się unoszą w przełyku szczypiąc i dusząc. Nie lubię także tego jak alkohol wpływa na ludzi. Jestem tzw. "control freak", więc dużą rolę odgrywa dla mnie możliwość sprawowania kontroli na tym co się dzieje. Alkohol jak wiemy sprzyja raczej utracie kontroli. Wiele lat zajęło mi wyrobienie w sobie tolerancji dla picia moich znajomych (to jak zachowywali się po alkoholu). Jeszcze więcej czasu zajęło mi wyrobienie sobie zaufania, że ani im ani mnie nie stanie się krzywda (co jak wiemy nie jest do końca prawdą, bo w swoim życiu spotkałam się już z paroma przypadkami różnych nieszczęść zbyt sutej imprezie).
Czasem dla towarzystwa pijam bardzo słabe drinki. Serio: bardzo słabe. Takie z nakrętki wódki na szklankę soku/Coli. Ogólnie nauczyłam się świetnie bawić bez alkoholu. I dobrze mi z tym.

View more

https://33.media.tumblr.com/4691dd9d5d732b54509081438950a5c8/tumblr_mq1y59wmlo1rlcnywo1_1280.png Co o tym uważasz? Dlaczego feministki milczą na ten temat?

Nie wiem o których konkretnie "feministkach" mowa. Pewnie tych samych, które nienawidzą mężczyzn, nie golą nóg i palą staniki ;)
Feminizm nie jest jedną grupą o wspólnych poglądach - to ruch społeczny, w związku z tym są w nim różne mniej lub bardziej skrajne odłamy, o często diametralnie różnych przekonaniach. Trudno jest więc wymagać aby feministki miały Jeden Wspólny Głos, którym wydają Jedyne Słuszne Osądy i ustanawiają Jedyne Słuszne Tematy O Których Warto Rozmawiać. Feministki nie mają swojego papieża, który mówi co jest cacy a co jest fe.
Feminizm u swych podstaw dąży do równouprawnienia kobiet i mężczyzn. W to wpisuje się np. uświadamianie społeczeństwu jak wiele kobiet jest ofiarami przemocy i z czego to wynika, ale także uświadamianie, że mężczyźni TAKŻE padają ofiarami przemocy, również ze strony kobiet. Wbrew pozorom to właśnie feministki starają się szerzyć wiedzę o przemocy wobec mężczyzn - przemocy domowej, pobiciach, gwałtach... Często to inni mężczyźni są źródłem problemu, prześmiewczo sugerując, że "No co ty, babie się dałeś pobić?" albo "Jak mogła cię zgwałcić? Przecież dla faceta to zawsze przyjemność! Nie podobało ci się, to jesteś gej!". To feminizm, jako ideologia dążąca do równouprawnienia płci, widzi w mężczyznach nie niezniszczalnych macho-samców, których nikt nie ruszy, ale po prostu ludzi, w wielu wypadkach narażonych na takie same zagrożenia jak kobiety. Gorzej: narażonych na zagrożenia o których - w wyniku społecznych stygmatów - się powszechnie nie mówi. To właśnie feministki, jako osoby że tak powiem 'intymnie' zainteresowane i związane z tematyką przemocy i próbujące z nią walczyć, jako pierwsze zwracają uwagę na tego typu zagadnienia. Stąd feminizm jest w interesie nie tylko kobiet, ale także mężczyzn - bo walczy także o ich prawa: prawo do bycia słabym, do uznania ich krzywd, do niepropagowania krzywdzących stereotypów, że to kobieta zawsze musi być ofiarą, a mężczyzna oprawcą.
Natomiast co do tego konkretnego przypadku: "zadaniem" feministek nie jest mówienie o takich sprawach - to zadanie NAS WSZYSTKICH. A dlaczego się o przypadku Roberts i Petersa nie mówi?... właśnie dlatego, że w naszym społeczeństwa istnieje stygmat, który każe wątpić w prawdziwość takich sytuacji; który każe je przypisać jednorazowemu wybrykowi. I z tym musimy walczyć. A nie z jakąś wydumaną zmową milczenia feministek.

View more

Myszo, jak obcokrajowcy postrzegają język polski w brzmieniu? W sensie co mówią, gdy słyszą? Ładny, dziwny, szeleszczący, niefajny?

Zależy kogo zapytać :)
Konsensus jest taki, że j. polski brzmi jak coś pomiędzy rosyjskim a francuskim (ewentualnie jak francuski puszczony od tyłu). Wiele osób myli też polski z rosyjskim albo ukraińskim, choć zwracają również uwagę, że polski jest bardzo potoczysty, szybszy niż rosyjski. Nie jest też z kolei tak uroczo brzmiący jak czeski - ma więcej... elegancji, jest łagodniejszy. Wiele osób uważa j. polski za bardzo przyjazny, ciepły, przyjemnie-brzmiący język. Z drugiej strony dla niektórych jest to język głośny i ekspresywny, pełen emocji. Choć to pewnie zależy od poziomu spożytego alkoholu ;)
Zdarzają się również porównania do portugalskiego w tym, że polski ma bardzo śpiewne, szeleszczące brzmienie (choć polski jest o wiele bardziej ssssyczący) i nietypową, zmienną intonację. Ogólnie najczęściej porównuje się polski do dźwięku liści szeleszczących na wietrze. Moje ulubione porównanie to to, że j. polski brzmi jak łyżwy sunące po lodzie :)

View more

Ostatnio Disney wypuszcza co jakiś czas filmy aktorskie na podstawie swoich animacji. Jaką historię, poza tymi, które już "zaktorszczono" i tymi, które są w przygotowaniu, Mysza chciałaby zobaczyć w takiej wersji?

Przemyślenia Maniaka
Istnieją już inne wersje WIELU animowanych Disneyowskich filmów (Mysz sporo z nich widziała).
"Piotrusia Pana" już kręcą (a nawet kręcą dwa!) więc jestem kontenta.
"Robin Hooda" ze zwierzęcymi hybrydami raczej im się nie uda zrobić, bo tego typu stwory zazwyczaj idiotycznie wyglądają na ekranie. W ogóle raczej nie powinni próbować fabularyzować filmów, gdzie bohaterami są świadome czy antropomorficzne zwierzęta. Tego typu zabiegi zwykle wychodzą źle. No chyba, że zrobiliby to a'la "The Chronicles of Narnia" czy "Stuart Malutki", to wtedy może dałoby radę
"Lilo & Stitch". Och, TAK BARDZO. Ale wyłącznie ze stricte hawajsko-maoryską obsadą (tam, gdzie postacie rzeczywiście pochodziły z Wysp) - żadnych tam "białych Mojżeszy" i "białych Noe".
"Brave". Emma Thompson mogłaby się bez problemu wcielić w królową matkę, Billy Connolly też dałby radę jako król-ojciec. Tylko nie wiem, kto byłby dobry na Meridę....Może Annalise Basso? Bo Molly Quinn jest chyba już ciut za stara.
"Planeta Skarbów", jeśliby ją dobrze zrobić, dobrze zrealizować ten steampunkowo-kosmiczny klimat, byłaby ZAJEBISTA.
Marzy mi się też ekranizacja "Atlantydy" nakręcona przez Stephena Sommersa. Nikt tak jak on nie kręci dowcipnego kina przygodowego z przymrużeniem oka. Mógłby z tego zrobić cudowny throwback do "The Mummy", kina awanturniczego i klimatów Indiany Jonesa.
No i "Miecz w kamieniu". Chcę aktorski "Miecz w kamieniu". Ale żeby Wart był bardziej rezolutny, a nie tak ciapowaty jak w animacji. I żeby grał go Dylan O'Brien. I żeby Merlina grał Stephen Fry (acceptable runner-ups: Jeremy Irons, John Hurt, Bill Nighy, Charles Dance). A sowę Archimedesa podkładała Maggie Smith (bo tak!). A Madame Mim...hm, och każdy byle nie Helena Bonham Carter. Mam jej dość w rolach "rozchwianych kobiet". Może... WIEM. MIRANDA HART ^___^
W sumie jestem ciekawa jak im wypadnie taka np. Księga Dżungli. Osobiście byłabym za używaniem prawdziwych zwierząt i ograniczeniem CGI. Cóż, pożyjemy, zobaczymy.

View more

Czy Mysz jest feministką ?

Kategorycznie i absolutnie całym sercem... tak. I mogę to zakrzyknąć ze szczytu Pałacu Kultury i z wierzchołków gór, niczym Maria w "Dźwiękach muzyki".
Każdy powinien mieć takie same prawa, włącznie z prawem do nie bycia dyskryminowanym, nie ważne czy jest to ze względu na rasę, orientację, pozycję społeczną czy płeć. Jesteśmy równi, a przynajmniej wierzę w to, że powinniśmy być. Wot i cała filozofia :)

View more

zainspirowana dzisiejszym wpisem Zwierza chciałam zapytać - jaka jest Twoja wymarzona (choćby nawet teoretyczna) sukienka ślubna? ja myślę mad tym od pewnego czasu i powiem szczerze, że nie mam pojęcia, nawet jakbym miała brać ślub. a to dziene, bo pragnę bardzo wielu sukienek, ale żadnej ślubnej XD

Maja Córka Zegarmistrza
Zależy. Na przestrzeni lat Mysia koncepcja wymarzonej sukni ślubnej się zmieniała (nie mylmy wymarzonej z idealną - Mysz nie ma pojęcia czy ten model sukni który mi się podoba wyglądałoby dobrze na mojej figurze; highly doubtful :P).
Niedoścignionym ideałem każdej sukni, nie ważne czy ślubnej czy nie, jest błękitna suknia Aurory z "Sleeping Beauty". Stąd pierwsze Mysie wizje stroju na ślub opierały się na klimatach gotyckich - suknia dopasowana w tali, z długimi wąskimi rękawami i obowiązkowo z gorsetem, ze spódnicą w linię A.
Potem koncepcja się nieco zmieniła - the basics pozostały takie same, ale zmienił się klimat sukni. Już mniej gotycka, a bardziej dziewczęca - dekolt w kwadrat, krótkie rękawki, bez gorsetu, z żywo-zielonymi wstążkowymi akcentami (think: kolor świeżej trawy), być może nawet z krótszą spódnicą (długość 7/8, choć okropnie skraca).
W ostatnich kilku latach koncepcja zmieniła się dość drastycznie, ale chwilowo nie jest jeszcze wyklarowana. Ze starej koncepcji na pewno pozostała gama kolorystyczna (zielone akcenty), a także element, który doszedł po pierwszym tatuażu, czyli głęboki dekolt na plecach (przynajmniej do linii stanika). Co do reszty, chwilowo nie mam pomysłu. Raczej nie bawię się w przeglądanie magazynów mody ślubnej - głównie dlatego, że wiem, iż przepadałbym na długie godziny i już kompletnie straciła jakiekolwiek rozeznanie, co mi się podoba bo jest "Mysie", a co mi się podoba, bo podobno "wypada tak wyglądać na ślubie".
PS. Wiem jedno - poza samą ceremonią, gdzie teoretycznie powinnam wyglądać elegancko, więc będę na jakimś-tam niewielkim obcasie, potem będę biegać w trampkach. Na pohybel konwenansom :P

View more

Bardzo ciekawe było rozwinięcie odpowiedzi o bi. Nigdy szczególnie nie interesowałam się zagadnieniem seksualności(ok, bywa różnie, ciekawe co spotkam) ale jakiś czas temu odkryłam, że pociągają mnie głównie kobiety a zakochuję się wyłącznie w facetach i myślałam, że jestem zmanierowana. ;)

Zmanierowana?... nie. Jesteś po prostu człowiekiem - skomplikowanym, złożonym i nieoczywistym. Witamy ^_^

View more

To skoro padło pytanie o BDSM to padnie pytanie podobne :) Czy Mysza ma lub planuje mieć jakieś akcesoria, zabawki erotyczne? :D

Um... czy jesteś pewien, że chcesz mi zadać to pytanie? I to nie w sensie "bo możesz być zaszokowany odpowiedzią", tylko "czy coś Ci się, drogi Czytelniku, nie pomerdało zdeczka pod sufitem"?
Są pytania osobiste i są pytania naruszające Mysią prywatność. Staram się w miarę możliwości odpowiadać na wszystkie pytania, choć nie zawsze udzielam odpowiedzi wprost, ale tu musimy postawić wyraźną granicę: Mysz nie będzie dogłębnie omawiać swojego pożycia erotycznego.
Mogą się wypowiadać na temat ogólnie pojętej ludzkiej seksualności i mojego zdania na jej temat, czy wyrażać przemyślenia, które w jakiś sposób wynikają z moich doświadczeń i wiedzy. Ale nie zamierzam się zagłębiać w to, co i dlaczego mnie w kręci w sferze łóżkowej.
Kim jesteś, żeby zadawać mi to pytanie? Na pewno nie moim partnerem. Nie jesteś też moją najbliższą przyjaciółką, z którą mogę okazjonalnie wymieniać się wesołymi anegdotkami i żarcikami.
Zastanów się, czy w realu zadałbyś to pytanie w gruncie rzeczy obcej, dopiero poznanej osobie? Więcej: zastanów się, dlaczego zadawanie takiego pytania obcej -kobiecie- jest cokolwiek dwuznaczne i nieprzyjemne.
Jeśli przemyślisz swoje zachowanie i zrozumiesz dlaczego Mysz odmówiła odpowiedzi - super. W innym wypadku, Mysz uprasza byś powstrzymał się od zadawania tego typu pytań w przyszłości. Inaczej zostaną zablokowane.
PS. Same goes dla pytania o ulubioną "porno-parodię" i portale erotyczne. Które to pytanie niniejszym kasuję i odmawiam odpowiedzi. Są jakieś granice tego, na ile jestem w stanie wpuścić Czytelników w swoją sferę osobistą.

View more

Czy spośród licznych filmowych i serialowych wersji legend arturiańskich masz jakąś ulubioną? Jaką i dlaczego?

Będę nudna: "Mgły Avalonu".
Był to chyba pierwszy film o tej tematyce który widziałam (yes yes, I know it's a miniseries - ale polska telewizja puściła wszystkie odcinki po kolei jako jeden super-długi film i w takiej formie Mysz go zaabsorbowała), który nie był animowaną adaptacją Disneya (zresztą "Sword in the Stone" pozostaje moją najulubieńszą animacją w historii Disneya - tuż zaraz jest "Sleeping Beauty" i "Robin Hood", widać więc że zawsze ciągnęło mnie do czasów szeroko-rozumianego średniowiecza, również w animacji ;) ).
Pamiętam że film/miniseria wywarł na mnie ogromne wrażenie - do dziś dostaję ciarek na dźwięk "The Mystic's Dream" Loreeny McKennitt, bo już sam ten utwór, grający na otwarcie filmu (tajemnicze, zamglone, even haunting in a way) mnie zaintrygował i zaczarował. Zresztą magiczno-religijna otoczka filmu trafiła w Myszy na podatny grunt - Mysz przez wiele lat borykała się z kwestią wiary i religii - podobnie jak feministyczny punkt widzenia. Do dzisiaj "Mgły Avalonu" i kobieca interpretacja legendy o Królu Arturze są mi bliższe niż jakakolwiek inna wersja tej historii. Także dlatego, że jest, moim zdaniem, bardziej kompletna - nie pokazuje wyłącznie rycerzy Okrągłego Stołu i ich przygód podczas poszukiwań Graala (a umówmy się, na tym skupia się większość adaptacji, czy to filmowych czy literackich), ale także cały szerszy kontekst, również ten społeczny. Pokazuje motywacje i uczucia postaci, które inni twórcy popkultury z zasady ignorowali albo przypisywali banalnemu "bo to zła kobieta była" (Ginewra była zła bo zdradziła Artura, Morgana była zła... bo tak, bo była czarownicą).
Książkę Marion Zimmer Bradley przeczytałam wiele, WIELE lat później (i robiłam do niej kilka podejść bo to jednak gruba książka i dość specyficzna proza) i choć ubóstwiam ją całym sercem, stoi on dla mnie na równi z filmem. Jasne, pokazują one tę samą historię nieco inaczej - film pewne rzeczy zmienia i upraszcza, czy koloruje własną interpretacją (mam wrażenie że np. filmowa Morgause jest pokazana jako bardziej bezmyślnie zła i mściwa niż ta książkowa), ale też jest istotnym elementem współczesnej legendy o królu Arturze.
I zanim ktoś się zapyta: Mysz zdawała ustną maturę z wymyślonego przez siebie tematu o legendzie arturiańskiej ("Mit o Królu Arturze w oczach współczesnych twórców") i kiedyś mocno się tematem interesowała. Nie jakoś stricte naukowo i wnikliwie, ale na pewno jest to motyw który w popkulturze mnie od lat pociąga i interesuje. Przykładowo: obrazy prerafaelitów ukazujące sceny z legendy arturiańskiej należą do moich ulubionych dzieł sztuki :)
PS. Śmieszną, choć lekko głupiutką adaptacją legendy jest "Avalon High" Meg Cabot. Mysz co prawda w trakcie czytania robiła co chwila facepalmy (bohaterowie naprawdę są niedomyślni - jak mogli się nie zorientować, że są częścią arturiańskiej legendy?!), ale jest to lekka, sympatyczna lektura. No i powstał serial na jej podstawie, o czym nie miałam pojęcia. Będę musiała go upolować :)

View more

Jakie są twoje relacje z rodzicami?

bardzo dobre, a z wiekiem coraz lepsze. mysz lubi myśleć ze się ze swoimi rodzicami przyjaźni - nie jest to co prawda taka relacja jaką mam z moimi BFF, ale wiem że jeśli mam poważny problem i potrzebuje wsparcia i przytulenia (never too old to hug!), rodzice będą starali się mi możliwie pomóc i wysłuchać. jasne, czasem jesteśmy na siebie źli albo obrażeni, ale w myszy rodzinie funkcjonuje od lat powiedzenie "jak krzyczę to też kocham" żebyśmy nie zapominali o tym że nawet w zdenerwowaniu wciąż jesteśmy sobie bliscy :-)

View more

Myszo, czytywałaś kiedyś fanficki Harrego Pottera? Znasz jakieś kultowe/ czytałaś coś świetnego? Ja zaczęłam This Means War (opisywane jako kultowe(?)) ale nie jestem pewna czy to to

Mysz nigdy nie udzielała się aktywnie w fandomie HP i nie bardzo się orientuje w "kultowych" fanficach. Tym bardziej, że gdy już zbaczałam w świat postaci J.K. Rowling, czytałam głównie slashe i to z tych bardziej udziwnionych, np. genderbent Harry/Ron + Hermiona, albo Weasley'owski twincest (tak, Mysz czyta incest fics), gdzie jeden z braci przypadkiem staje się niewidzialny :D
Tak więc nie wiem czy jestem najwłaściwszą "wyrocznią" w kwestii HP-owych ficów ;)

View more

Nie wiem czy moje oczekiwania i wymagania tak bardzo wzrosły ale po prostu nadrabiając Elementary (odcinki 9-17) po prostu przy niektórych odcinkach prawie zasypiałem z nudów, dwa lub trzy były tylko dobre z plusem (11-13) reszta albo słaba albo kiepska. Myszo zgadzasz się ze mną ?

Elementary rzeczywiście jest serialem specyficznym. Sporo odcinków bywa bardzo przeciętnych - chyba że tak jak Mysz skupiamy się na niuansach relacji Joan i Sherlocka, wówczas można nieco więcej z serialu wyciągnąć - ale za to gdy jest dobry odcinek to jest naprawdę dobry. Przykładowo, bez spoilerów, świetne były odcinki obracające się w wokół Joan i jej chłopaka, a także odcinek o zeberkach (<3).
Niemniej zgadam się, że Elementary to jeden z tych seriali które czasem trudno nadganiać "hurtem". Mysz zwykle gdy ma do obejrzenia parę skumulowanych odcinków robi przy okazji na drutach albo rysuje, by zająć czymś łapki. Osobiście polecam oglądać Elementary na bieżąco - pojedyńcze odcinki wchodzą całkiem gładko :)

View more

Czy Mysz ma jakieś ulubione polskie powiedzonko ?

Nie przypominam sobie bym jakiegoś powiedzenia używała wyjątkowo często. Trzeba by się Lubego zapytać, czy zwrócił na coś uwagę.
Mysz za to dość często powtarza teksty, których używali jej dziadkowie, np. jak odbiera domofon (i wie, że dzwoni ktoś ze znajomych, bo miał przyjść z wizytą) to czasem mówi: "Skład węgla, Smocza 7". Ma też w głowie zakodowane pozdrowienie dziadka, czyli "Czołem, nosem!", którym tenże dziadek często się witał gdy do nas przychodził.
Z kolei z Mysią babcią kojarzą się teksty "Babcia nie słyszy" (na co jest hasło-odzew "Słyszy, słyszy!" i z tego co wiem pochodzi to z jakiegoś dowcipu albo rodzinnej anegdotki, ale teraz nie pamiętam o co chodziło) oraz tekst "Myszy, myszy, która słyszy", który przychodzi mi do głowy dość często, ze względu na obecność słowa 'myszy' :)
Więcej grzechów chwilowo nie pamiętam ;)

View more

Dlaczego najpierw prosisz o pytania na fejsie a potem i tak na nie nie odpowiadasz?

*deep sigh*
Kochani, we’ve been through this: Mysz nie jest małpką kataryniarza, która zatańczy gdy tylko jej się zagra. Tak jak Czytelnicy nie mają obowiązku spełniać Mysiej prośby o przesyłanie pytań, tak Mysz nie ma obowiązku -natychmiast- na nie odpowiedzieć.
Prośbę o pytania napisałam siedząc w pracy – w pracy, w której (o zgrozo!) muszę wykonywać służbowe obowiązki. W chwili gdy prosiłam o pytania, miałam luz. Parę minut później musiałam pomóc szefowej w pilnej sprawie i odpowiadanie na pytania spadło na dalszy plan. Warto zaznaczyć, że Mysz w pracy kopiuje sobie pytania do Worda i tam na nie hurtem odpowiada, by nie narażać się na ewentualny gniew szefowej, że w pracy robię coś innego niż moja umowa przewiduje ;)
Na koniec zaś śmiem uczepić się tego „i tak na nie nie odpowiadasz”.
Mysz wielokrotnie to na Asku podkreślała: staram się odpowiedzieć na -każde- pytanie, na tyle, na ile jestem w stanie. Na szczęście jestem w na tyle komfortowej sytuacji, że nie muszę kasować pytań, bo nie tonę pod ich nawałem. Natomiast warto pamiętać, że odpowiedzenie na każde pytanie wymaga czasu - zwłaszcza w wypadku Myszy, która odpowiedziom poświęca sporo uwagi i wkłada w nie niemało serca. Czas ten wykrajam kosztem innych aktywności i proszę, by mój czas szanować. Nie zawsze mam chwilę by na pytania odpowiedzieć; nie zawsze mam też ochotę lub nastrój, a wolę poczekać kilka dni by odpowiedzieć na pytania z uśmiechem, niż bez sensu wylewać na Was, Czytelników i Pytających, wiadra sarkazmu i uszczypliwości.
Tak więc raz jeszcze upraszam wszystkich o wyrozumiałość. I o traktowanie Myszy z szacunkiem. Jak człowieka. A nie jak cyrkową małpkę ;)

View more

Co uważasz o modelkach które w PL się podziwia, a zarabiają na ciuchy w Dubaju pozwalając na siebie sikać bogatym szejkom? Seks za pieniądze to już upadek kobiety, ale upokarzanie siebie za buty, czy torebki to już chyba przesada nie?

First of all: seks za pieniądze nie jest upadkiem kobiety. W ogóle może przestańmy utożsamiać kobiety wykonujące jakiekolwiek akty seksualne (nie ważne czy za pieniądze czy nie) za upodlone. Jeśli chcą to robić i podejmują taką decyzję w pełni świadomie – more power to them! Who am I to judge?
Po drugie, i o tym Mysz już gdzieś wspominała na Asku: nie widzę nic zdrożnego w spełnianiu erotycznych fantazji czy seksualnych fetyszach. Tak długo jak biorą w tym udział dwie dorosłe, odpowiedzialne, w pełni świadome osoby – którym (hopefully) sprawia to przyjemność – życzę im jak najlepiej. Have fun, stay safe :)
Po trzecie: sama zrobiłam w życiu sporo rzeczy, które są albo wątpliwe albo mogą zostać źle odebrane. Nie chciałabym by ktoś je wyciągał na światło dzienne, ani tym bardziej oceniał mnie, czy wręcz potępiał, tylko na ich podstawie. Kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamień.
Po czwarte: honestly, co ktokolwiek robi ze swoim życiem – nie ważne czy jest modelką, prostytutką, przedszkolanką czy posłanką – is no business of mine. To jego życie, jego sprawa, jego problemy, jego psychika. Czy upokarzanie się dla czyjegoś zysku jest właściwe?... nie. Ale tak długo, jak same zainteresowane nie czują się źle ze swoją decyzją, nic mi do tego. W tej chwili to raczej tego typu komentarze te kobiety upodlają i upokarzają, a nie ich działania. Te są ich prywatną sprawą.

View more

Czytałam,że spotkałaś się z misiaelem z bloga Mistycyzm popkulturowy czy to prawda,że jest strasznym bucem?

Nie wiem, kto tak twierdzi, ale Mysz rzuca na niego elfa pogardy ;)
Owszem, Misiael ma specyficzny charakter - i jak sam podkreśla kompletnie nie ma poczucia humoru, przez co niektóre jego komentarze wypadają szalenie poważnie i nie wiadomo, czy odebrać je jako żart czy krytykę -ale jest szalenie sympatycznym towarzyszem do geekowania (zwłaszcza o Power Rangers :D) i daje najlepsze pożegnalne przytule ever (serio - za Myszą aż nogi furkotały! It was awesome! ^^)

View more

Next