Nie o to mi chodziło *podchodzi i delikatnie całuje ją w usta* Raczej o to.
Och *patrzy na nią smutno* Może tam trafię a ty będziesz mnie gotować w kociołku *uśmiecha się smutno* Nigdy nie mów, nigdy.
Mogłabyś na chwilę zapomnieć że znamy się kilka chwil?
Nie przeszkadzasz, ale jeśli masz jakieś plany to rozumiem *uśmiecha się* Zawsze możesz przyjść do mnie jutro, upiekę coś extra.
Bo nikt o tak wielkim darze nie powinien się nie doceniać. *unosi lekko kącik ust i dopiero teraz zauważa jak są blisko* Przepraszam, ale nie mogłem się powstrzymać.
*unosi jej podbródek i spogląda w oczy* I właśnie to powinno być karalne. *śmieje się lekko*
Naprawdę? *śmieje się* To chyba dobrze, prawda?
Nawet mi to przez myśl nie przeszło. *zapewnia z ręką na sercu*
*trąca struny wsłuchując się oczarowany w głos dziewczyny, kiedy kończy śpiewać patrzy na nią z uśmiechem* Masz nieziemski głos.
Niezłych masz znajomych, powinienem się bać? *śmieje się*
Nie wiem, nie ma słowa które mogło by ją określić... *myśli* Może niech pozostanie bez nazwy, dźwięki same w sobie są nazwą. *uśmiecha się lekko i potrąca palcami struny* Gotowa?
*krztusi się ciastkiem* No to nieźle się trzymasz *śmieje się* A kto to ten mistrz Abyss?
Pięknie *przesuwa palcami po kolejnych progach z uśmiechem* Jaki ma tytuł?
A ile masz lat? *spogląda na drobna postać i bierze ciastko*
Co chcesz, ja się dostosuje. Tylko będziesz mi musiała najpierw zanucić melodię żebym dopasował akordy.
Do zobaczenia.
Przepraszam, ale pierwszy raz widzę kogoś podobnego do ciebie. *spogląda na nią z uśmiechem* Chyba się nie gniewasz?
Jestem po prostu szczery. *odwzajemnia uśmiech* Mówiłaś że śpiewasz, *sięga po gitarę i zaczyna ją stroić*. zaśpiewasz coś dla mnie?
Smacznego. *smyra ją po uszku* Są prawdziwe?
Jasne *znika na chwilę w kuchni wraca z dzbankiem mleka, szklankami i kartką* A oto i przepis, sam go obmyśliłem, więc jeśli będziesz miała jakieś uwagi to chętnie je uwzględnię. *uśmiecha się*
Oczywiście. Będę wręcz niepocieszony jeśli tego nie zrobisz. *całuje wierzch jej dłoni na pożegnanie* Miło mi się z Tobą rozmawiało.
*podnosi ją i sadza na stole* Teraz chyba nie będzie problemu.*uśmiecha się* A napiłabyś się soku?
Dziękuje i życzę Ci abyś zawsze byłą tak urocza i doceniała swoje talenty. *uśmiecha się ciepło* Bo na pewno jest ich wiele, tylko jeszcze ich nie widzisz.
*uśmiecha się* Napijesz się czegoś, a może chcesz coś do jedzenia. Właśnie upiekłem ciasteczka *rumieni się lekko i wskazuje tacę na stole*
Nie za wiele miałem okazji do prawdziwej walki, ale kocham szermierkę. *uśmiecha się* Ja też na razie nie mam tu za czysto *wskazuje kartony i pozakrywane folią meble* Ale jutro doprowadzę to do porządku.