Zachichotała cicho a po chwili odwzajemniła pocalunek, kładąc dłoń na jego policzku i gładząc go opuszkami palców. Gdy oderwal się od jej ust, uśmiechnęla się rumiana.- Kocham Cię Nath...
-Ja Ciebie też kocham Skarbie.-pogłaskał ją.-A ta Twoja koleżanka, co Cię nie lubi, to czemu Cię nie lubi?
/Obyś często wracal...
/Też mam nadzieję :3
/A na ile znów znikniesz? :c
/Nie wiem ;-; Ale będę się pojawiał i znikał Będę wracał :3
-Nie chcę byś cierpial....- Wyszeptała i wtuliła się w niego z całych sił i skryl a twarz e jego szyi.- Obiecuję że cę już nigdy nie zostawie na dlużej niż trzy dni.... Nie chcę byś się jużzamartwiał. I nie dam cię już skrzywdzisz..
-Ale to ja jestem mężczyzną w tym związku...-mruknął i zaczął ją łaskotać.-Ze mną będzie dobrze...-pocałował ją.
/Gdzie byłeś przez te trzy miesiące?
/Tu i tam... Wszędzie i nigdzie...
Podeszła do niego i pogładziła jego policzek.- Nie da się tego jakoś... Zniwelować?- Zapytała i zmartwiona opuściła wzrok.
-Nie. To naturalne. Taki mój los... Byłem wiele razy postrzelony, dźgany, cięty... Raz nawet nabijany...-liczył na palcach.-Ale to chyba już za mną... Bo mam Ciebie.
-Z zewnątrz nic mi nie jest, ale wewnątrz jeszcze się goją mi te rany... Boli jakby palili mnie od środka ale już sie nauczyłem to wytrzymywać.
Hej!~ Masz może ochotę stworzyć coś ze mną?
Być może~
No powiedzmy że będę grzeczna.. *powiedziała przyglądając się poczynaniom chłopaka. Nadal nie wiedziałam co kombinował no, ale w sumie i tak nie było sensu sie rzucać. Spoglądałam spokojnie na Nathaniela*