Zrobiła krok w tył ale po chwili dwa do przodu i namiętnie go pocałowała jak wtedy pod siedzibą Michaela. Gdy sie odsunela, zgarnela torbe i machajac mu, pobiegla do wyjscia a potem spod jego domu do domu brata

Uśmiechnął się do niej j gdy zamknęły się drzwi to wziął krokiety.-Przynajmniej nie będę głosować przez noc.-Zaczął iść do piwnicy. Były tam stalowe drzwi na zamek elektroniczny. Szyfr nie był skomplikowany. Same 0. Wszedł i zamknęły się za nim drzwi. Położył misę na ziemi obok wielkiej klatki. W środku był stary gruby koc i misa z wodą. Wszedł do klatki.-Mam jeszcze pięć minut... Hymm... A komórka.-Wyciągnął ją z kieszeni i położył na takiej szafeczce. Podłączył do urządzenia i zaczęła lecieć muzyka. Oraz różne zdjęcia się pojawiały. Usiadł w klatce i ściągnął ubranie. Nie lubię tego...

- Ale musze, prawda?- Spojrzala na niego i spoważniała.- Robi się już ciemno. Muszę już iść... Pa kochanie.- Ucałowała go krótko i wziela od niego torbe

Odwzajemnił pocałunek z uczuciem.-Jutro się zobaczymy... Do zobaczenia.-uśmiechnął się do niej.

Ona szybko poradziła sobie z daniem i gdy był pełen talerz. Góry krokietów, ppszla do niego i wtuliła się w niego z całych sił.- Nie chce isc...

Przytulił ją mocno.-WIem...

People you may like

*chłodny jesienny wieczór. Lili bawiła się w parku w gonionego ze swoim kotkiem. Zawsze przychodziła tu gdy robiło się ciemno by nie zostać zauważona przez ludzi. Mały czarno biały kotek był jej jedynym przyjacielem* mam cię! *krzyknęła po tym jak dotknęła kotka i zaczęła uciekać, a kotek gonić *

Lili
Nath siedział na drzewie i sie jej przypatrywał.-Uroczo...-przeciągnął się.
Liked by: Lili

-Czyli co?-spytałam zaciekawiona.

Tori
-A zobaczysz...-uśmiechnąkl się do niej.
Liked by: Beatrice Tori Lili

- Mam nadzieję... - powiedział cicho James. / - Cóż... Mam trochę mieszane odczucia. Ale to chyba przez moją niechęć do treningów - wzruszyła ramionami.

-Heh... Okej...-powiedział Nath.
Liked by: Lili

-Może i tak. Ale wiesz co? Kocham Cie idioto.- Zaśmiała sie i wrzuciła pierwsze krokiety na patelnie.- Spakujesz mi do torby koszulke mi majtki? A ja tu skończe ci obiadokolacje

-Dobrze Skarbie... Ja Ciebie też kocham.-poszedł ją spakować.
Liked by: Lili

-Jaki remont?-spytałam zaciekawiona.

Tori
-Aaaa... Zmieniłem to i tamto...-zaśmiał się cicho.
Liked by: Tori Lili

- Problem w tym, że to, co wtedy wyprawiam, pamiętam jak przez mgłę... - westchnął chłopak. / - Nath... - przytuliła go. - Nie ukrywaj tego, że źle się czujesz w tej sytuacji... Myślisz, że nie wiem, jak to jest czuć się w takiej sytuacji? - spytała go.

-Tak... Znam to uczucie... Kobiety szybciej dojrzewają i dlatego my mamy taki problem.. Ale po ćwiczeniach oraz po czasie samo przechodzi.-uśmiechnął się do niego.
-Nie wiesz co czuję...-odwrócił się do niej tyłem i nalał sobie soku do kubka.-Nikt tego nie zrozumie... A jak Ci się podobał mój trening? Czułem Twój wzrok...-uśmiechnął się do niej.

- Dobrze... Rozumiem.- Odsunęła się od niego i bez słowq zaczęła mu robic krokiety na czas nocny

Podszedł do okna.-Jestem idiotą, prawda?
Liked by: Lili

- Pewnie nie da się nadrobić tych paru straconych lat, prawda? - spytał James. Megan tymczasem wyrwała się z uścisku i poszła do Nathaniela. - Nath...?

-Muszę was sporo nauczyć... Opowiedz mi o tym, że jako wilk nie umieś się kontrolować... No wiesz... Pomogę.-poklepał syna po ramieniu.
-Nie, nie, nie... Idź do taty...-był okryty kocem jakby był czerwonym kapturkiem. Wstawiał wodęna herbatę. Zakaszlał kilka razy.-Cieszę się, że chociaż wy macie z powrotem część rodziny...-wymamrotał. Po policzku spłynęła mu łza ale ją szybko starł.
Liked by: Lili

Uśmiechnęłam się lekko idąc za nim.-Wiele się zmieniło kiedy mnie nie było?-spytałam

Tori
-Zrobiłem mały remont... Ale za dużo się nie zmieniło.
Liked by: Lili Tori

Po jej policzku spłynęła łza ale prędko ją starła by nie widział.

-Sahra... Ja przepraszam... Powinienem umieć się zachować...-pogłaskał ją.-Niedługo zrobi się ciemno... Musisz na czas nocy iść do brata...

- Panie... Tato, nawet nie masz pojęcia, jak bardzo nam brakowało kogoś takiego jak ojciec w naszym życiu... - powiedziała cicho Megan.

-Podejrzewam Megan...-uśmiechnął się do nich i obu pocałował w czoło. Nath wstał i poszedł do kuchni. Był przytłaczony tą sytuacją. A tak dokładniej to chciało mu się płakać. Tęsknił za swoimi rodzicami...

Przytulila sie do niego i skryła twarz w jego ramieniu.- Cicho... Juz cicho

Przytulił ją do siebie.

Uśmiechnęłam się lekko.-Bardzo się cieszę.-powiedziałam z uśmiechem.-Weźmiesz moje rzeczy czy mam se radzić sama?-spytałam.

Tori
-Wezmę, wezmę.-wziął jej torbę i poszli do auta.
Liked by: Tori

W końcu po tygodniu mogłam wyjść ze szpitala. Czekałam na Natha z wpisem już spakowana. Oczyście dostałam kule bo miałam nogę w gipsie.

Tori
Przyszedł.-Witaj skarbie. W końcu będziesz odpoczywać w domu. W naszym domu.-uśmiechnął sie do niej.
Liked by: Tori

-Dziwisz sie? -Uniosła wzrok na niego.- Nathaniel, ja nie jestem na tyle odważna a wstydliwa oraz... Nie potrafie i tyle

-Wiem... Powinienem... Powinienem jakoś sie uspokoić czy nas przykryć czy... Czy coś...

Wtulili się w niego mocno.

Przytulił ich mocno. Nath natomiast patrzył i przykrył sie cały kocem.

Westchnęłam cicho i położyłam się wygodnie na łóżku. Mimo to przez dłuższy czas bardzo się nudzilam nie wiedząc co robić

Tori
Był w domu. Siedział na parapecie i patrzył w niebo.
Liked by: Tori

- Nie asz za co...- Narzuciła mu na głowę ręcznik i zaczęła suszyć mu włosy. Cały czas jednak patrzyła na swe nogi.- To zwykła męska reakcja, nie? A to ja się niezbyt kulturalnie zachowalam.. Uciekając

-Ale poczułaś sie niekomfortowo...

Szybko wstali i podeszli do mężczyzny, po czym przytulili go.

Przytulił ich z uśmiechem.
Liked by: RosalineCalistou

-Dziękuję.-uśmiechnęłam się lekko i pocałowałam go czule.-To do jutra.-dodałam przytulajac do siebie pluszanke.

Tori
-Do jutra skarbie.-pocałował ją i wyszedł z szpitala.
Liked by: Tori

Opuscila wzrok i westchnęła.- Bo gdy jest pełnia, odzywa się w Tobie te zwierze. Nie jesteś wtedy tym geltelmenem który mnie uratował przed załamaniem w ślepej uliczce nocą ale jesteś napalonym mężczyzna.- Stwierdziła cicho i podeszla do niego z ręcznikiem.

Spojrzał na nią zaskoczony.-Emm... No... Dobrze...-uśmiechnął sie lekko do niej.-Przepraszam...

Oboje niemalże natychmiast podnieśli na niego wzrok. - Naprawdę? - spytali praktycznie jednocześnie, a w ich oczach można było dostrzec nadzieję.

-Tak dzieciaki. Ja zawsze chciałem mieć dzieci.-uśmiechnął się do nich.
-Idźcie do taty.-popędził ich Nathan.-No idźcie się przytulić.
Liked by: RosalineCalistou

Next