Czy udzielasz dobrych rad?🤗Jak sądzisz?🤔

Arystokrata
Myślę, że nie udzielam kiepskich rad. Dużo osób nie raz mi dziękowało, gdy moje słowa się sprawdzały, czasem nawet nie świadomie coś doradzę, gdzie dla mnie po prostu była to zwykła rozmowa. Staram się jak mogę. Uważam też na wszystko jeśli znam sytuację, bo nie mogę doradzić komuś, jeśli nie za bardzo ogarniam okoliczności i nie znam za bardzo osoby, której radzę, albo z którą ona ma problem. Z własnego doświadczenia, obserwacji i znajomości pewnych spraw - co wiem to powiem. Jeszcze nikt mi się nie skarżył, a wręcz przychodzili do mnie częściej, nawet dorośli proszą o moje rady, a w pewnych kwestiach to ja podejmuję decyzję w domu. Rodzina mi mówi, że jestem najbardziej rozważną osobą w rodzinie i to w takim wieku, gdzie towarzyszy mi przy tym cierpliwość i z łatwością stawiam się w sytuacji innych i nie widzę tylko jednej klatki problemu i wyjścia, ale ogarniam każdą stronę medalu i psychologicznie podchodzę do czegoś, gdy inna osoba za pewne by z paniki, roztrzepania, czy adrenaliny nie wiedziała co zrobić. Oczywiście nie jestem cudotwórcą, czy jakimś mędrcem, ale myślę, że w większości sytuacji gości u mnie opanowanie i spokój, a to nie zaciemnia umysłu. Trzeba też wiedzieć jak z ludźmi rozmawiać. Jeśli powie się taką samą radę co każdy w taki sam sposób, nie wiadomo, czy akurat ktoś tego wysłucha i przyjmie do serca. Każdy ma inny charakter, na każdego trzeba mieć jakieś podejście. Słowa muszą dotrzeć, by ktoś spojrzał na to "kurde, mocna prawda i też słyszę coś innego". Nie we wszystkich sytuacjach to się sprawdza, niektórzy są uparci i koniec końców będą robić po swojemu. Każdy jest inny, nie na każdego to jedno podziała.