Ask @OlciaOlci:

Opowiedz mi coś, cokolwiek.

Nena ~
Ludzie to śmieszne istoty. Będą karmić słodkimi słówkami, mydlić oczy obietnicami, by potem zostawić Cię jak śmiecia w klatce swojego własnego umysłu. Trzymasz zimne pręty w drżących dłoniach, starając się zrozumieć co się stało i gdzie zniknął klucz. On odszedł wraz z osobą, zostawiając po sobie echo kroków, cichnących z blaskiem poranka.
W końcu przychodzi moment pogodzenia się z faktem bycia zastąpionym. A wtedy ta osoba wraca, swoim powrotem rozwalając całą rzeczywistość, którą udało się odbudować. Udaje, że nie wie o co chodzi, a naiwność pozwala jej wrócić. I tu zaczyna się błędne koło: jest, nie ma, wraca.
Jednak wiedz, że w końcu powiem dość, bo przyzwyczaisz mnie do swojej nieobecności. Wyrzucę Cię ze swojego życia jak niedopałek papierosa wyrzucam do kubła. Możesz wtedy wrócić do tych, którzy zajęli moje miejsce, nie będziesz mieć czego szukać. Przecież - to przez Ciebie Twoja obecność zrobiła się zupełnie zbyteczna.
~ Cause I don't fucking care, at all.

View more

Tęskniło się! Dobrej nocy : ))

Zły dzień, zła noc, złe życie.
Samotność odbijająca się od głuchych ścian.
Ciemność tworząca przerażajace cienie, pełznące w moją stronę.
Z każdym mrugnięciem są coraz bliżej.
Demony krzyczące w głowie, nie dające się poskromić.
Zerwały się ze smyczy, teraz mnie zjedzą.
Humor tak paskudny, że nawet butelka wódki nie jest w stanie go poprawić.
Bitwa myśli i emocji, pełen sprzeczności.
Mam ochotę robić wiele rzeczy, których będę żałować.
Ale potem przychodzi on. Ta mała, puchata kulka.
Wchodzi na kolana, kładzie się na plecach, by miziać jego brzuszek i mruczy. Daje pyszczek do mojej twarzy, jakby dawał buzi.
I nagle to wszystko znika. I zostaje tylko jego futerko oraz pomruki.
~Bo gdy nie ma drugiej połówki, zawsze jest kot.

View more

Opowiedz mi coś, cokolwiek.

Nena ~
Wróciłem. Tak na dobre, tęsknił ktoś?
Ta przerwa od aska tylko wzmocniła mój charakter. Pokazała, że warto być sobą, choćby nie wiem co. Że nie można się dać stłamsić innym, bo mają takie widzi mi się. Zawsze warto być sobą i walczyć o swoje. Nie ma sensu przypasowywać się innym, bo tylko się człowiek męczy. A przecież życie wystarczająco wysysa jakiekolwiek siły.
Patrząc wstecz, aż trudno mi uwierzyć, że kiedyś byłem takim kozłem ofiarnym. Takim pieskiem, którego wytresujesz i nigdy się nie postawi, nieważne czego by mu się nie robiło. Nie potrafiłem pokazać swojego prawdziwego charakteru, powiedzieć stanowczo "nie" i nie dać sobie wejść na głowę. Byłem idealnym okazem do zmanipulowania. Mogłem być każdym, kim tylko dana osoba by chciała bym był danego dnia. Byłem wtedy nikim. Zwykłym chaosem.
I nieraz narzekam, że jestem taki, a nie inny. Że mój charakter jest mocny i dominujący, przez co nie wytrzymam z osobami, a słabym i typowo uległym charakterze. Ale patrząc z biegiem lat i wydarzeń - taka osobowość to tylko zaleta w tym świecie.
~And you can't kill my fucking vibe
Bitch I'm feeling blessed

View more

Nocne przemyślenia?

AKI
Najgorsze są te momenty, kiedy nie wiecie czemu nie macie humoru. Kiedy już nie da się tego zrzucić na humorki, bo jest zbyt poważne, by mogło być wywołane czymś aż tak blachym.
Gdy macie wszystko co chcieliście, a mimo to dalej czujecie, że coś jest nie tak. Czegoś brakuje. I nawet nie wiecie czego - jest miłość, jest osoba obok, kot, łóżko i możliwość wyspania się. Jest spełnienie, szczęście, a mimo to dalej jest ta pustka, która niczym się nie chce zapełnić. I w tej pustce są różne rzeczy, psujące wam humor, choć powinno się latać ze szczęścia. A wszystkie starania się zapełnienia jej pełzną na niczym. Bo ona jest jakby osobnym organem, który sobie funkcjonuje i nawet się go wyciąć nie da albo naprawić.
~Powiedz mi, jak przestać być pustym, skoro nawet przy Tobie się w pełni nie zapełnia?

View more

Jak twoje samopoczucie Krytyku? : ) Miłego wieczoru!

Nienawiść pojawia się znienacka, pobudzona różnymi czynnikami. A im dłużej trwa, tym bardziej człowiek się do niej przyzwyczaja. Staje się jego częścią, tak samo jak nos czy serce. A jeśli się do czegoś przyzwyczaimy - przestajemy na to zwracać uwagę, bo to już jest nasza codzienność.
Ona gdzieś tam jest pożera nas coraz bardziej - ale my i tak tego nie zauważamy. Przypomina o sobie w niektórych momentach, ale jest jak ogień - potrzebuje podpałki, by móc zapłonąć. Czasami jest to jakąś sytuacja, jakieś słowa, dana osoba, durne słowa czy widok. I przeważnie nigdy się jej nie spodziewamy.
Dopiero jak zaczniemy patrzeć na coś z dystansem, można zauważyć, że ona jest w nas od dawna. Uśpiona niczym zwierzę podczas snu zimowego - czeka na dobry moment, by się obudzić. A jak już to zrobi - to pożera wszystko na swojej drodze.
A ja cały płony od środka.
~What would you say if I told you I hate you?

View more

Co dziś czuć w powietrzu?

Tygrysiątko
Jeśli oczekujesz czegoś od kogoś - daj mu to w zamian.
Jeśli Ci na kimś zależy - to pokaż.
Jeśli ktoś jest dla Ciebie ważny - zainteresuj się nim.
Tak trudno spytać czy wszystko w porządku, gdy czuć, że coś jest nie tak?
Tak wiele kosztuje zwykłe zapytanie "jak się czujesz?" na początku rozmowy?
Tak wiele czasu zajmuje "jak Ci minął dzień"?
Naprawdę takim wysiłkiem są słowa pociechy, nawet jeśli denne, i danie wsparcia, gdy ta druga osoba jej potrzebuje?
Tak ciężko dać komuś uwagę, skoro niby jest ważny?
Przecież to są podstawowe pytania, które się zadaje nawet jeśli dana osoba nie jest kimś szczególnym. Może i wtedy zadajemy je, bo wypada, ale przeważnie robi się to po to, bo to nas interesuje. Interesuje nas jak czuje się ta osoba, martwimy się czy wszystko u niej w porządku, bo przecież coś dla nas znaczy.
Dlaczego więc tak trudno nam je zadać? Dlaczego nieraz prawie w ogóle się ich nie słyszy, ale na około lecą wyznania jakim to się ważnym nie jest? Czemu nie udzielimy pomocy skoro ewidentnie coś tą osobę gryzie?
Jeśli Ci zależy - te pytania powinny być podstawą. Wyczucie czy z tą osobą wszystko okey, czy tylko udaje, powinno przychodzić tak łatwo jak oddychanie. Powinno Cię to wszystko interesować, bo to składa się na życie i na tą osobę.
A jeśli Ci nie zależy - to co jeszcze robisz w moim życiu?
~This hate that you gave me keeps saying ,,just let me burn".

View more

16.08.2018r. Pusta przestrzeń piekielna. Wykorzystaj ją gorąco.

Tygrysiątko
Ciało, które przestaje wydawać się moje. Głowa wypełniona cudzymi myślami. Czy to już wariactwo, czy oznaki zmęczenia?
Twarz w lustrze wygląda jakoś obco. Oczy są jakieś za bardzo puste, a ciało zbyt zmęczone mimo wypitej kawy. Wory pod oczami powiększające się z każdą kolejną nocą. I te myśli, które wręcz krzyczą, w chwili, gdy nie mam siły. Czy jeśli bym odpoczął to by się zamknęły? Atakują nocami, stadami, wygryzając powoli wszystko inne. Wyją jak wilki do księżyca, powodując hałas nie do zniesienia.
Z drugiej strony już wszystko jedno. Są teraz, kiedy znikną i pojawią się nowe. Koło wariactwa wróci do punktu startowego, a nie można nacisnąć przycisku "stop". Dlatego się położę, przeczekam niczym zwierze w zimowym śnie czeka na wiosnę. W końcu wszystko się ułoży, potrzeba czasu i siły, by nie utopić się w oceanie całego syfu siedzącego w głowie.
Utrata siebie oznacza przegraną. Ale czy da się wygrać z samym sobą, swoją gorszą połową?
~Od szaleństwa ciut-ciut, w mózgu chłód i brud
A serce trzęsie się jak epileptyk

View more

Jesteśmy młodym społeczeństwem, które powinno żyć z całych sił. Więc czemu większość z nas by nie wychodziła z łóżka? Czemu tak wielu z nas nie chcę wyjść do ludzi tylko woli siedzieć w domu i spać?

Ciało dławi sie wspomnieniami
Życie stało się za bardzo męczące. Oczekiwania zbyt wygórowane. Ludzie zbyt fałszywi i toksyczni. A łóżko jakoś za bardzo nas przyciąga.
Coraz bardziej żyjemy w internecie, bo to jest po prostu łatwiejsze. Możemy być kim chcemy, tworzyć wyidealizowany obraz siebie. Poznawać nowe osoby, bez wychodzenia z domu. A jak coś nam nie odpowiada to możemy się po prostu wylogować - i nie musimy wcale wracać. Z życia nie da się wylogować, chyba że komuś uda się zabić.
Cierpimy na depresją albo na fobię społeczną. Wolimy swoje bezpieczne cztery ściany niż wychodzić z domu i nie daj boże kogoś poznać. W dodatku trafić na człowieka, który potem nie okaże się fałszywy albo toksyczny, zaczyna graniczyć z cudem.
Bo jesteśmy leniwi. Nie tylko dlatego, że teraz wiele rzeczy może zrobić za nas maszyna - ale też dlatego, że ludzie z natury są leniwi. W dodatku osiągnięcie czegoś w życiu wymaga wysiłku, pracy. A nieraz wolimy iść prostszą drogą, byleby się nie zmęczyć. Zamieniamy swoje życie w zwykłą egzystencję, a potem narzekamy na wszystko. Zatapiamy się w swojej bezpiecznej rutynie: praca - dom i czekamy tylko na przejście na emeryturę.
Zamykamy się w sobie, bo boimy się bycia zranionym, oszukanym, bo utrzymanie relacji międzyludzkich też jest męczące. Bo co jak ktoś będzie chciał nas oderwać od internetu i wyciągnąć z domu? Wolimy siedzieć sami i coraz bardziej przenosić swoje życie w świat wirtualny.
~This bed, on fire
I can't sleep here no more
Too late and tired
Dreaming down on the floor

View more

Budzisz się rano, odkrywasz się, siadasz na łóżku i myślisz-....?

Przeważnie rano moja głowa jest zwykłym chaosem myśli. Plątaniną wszystkiego ze wszystkim, tworzącego razem niezrozumiałą całość. Jestem zbyt śpiący, by się tym przejmować, mimo że taki dłuższy stan doprowadza do bólu głowy.
Dopiero po kilku łykach kawy jestem w stanie powoli uporządkować to, co zadziało się w mojej głowie.
Wtedy uświadamiam sobie jak bardzo jestem zmęczony psychicznie i nie mam siły, ochoty na ten dzień. Słyszę wręcz jak woła mnie łóżko, szepcząc kuszące słówka na temat upragnionego snu.
Nieraz pod wpływem przelatującego samolotu dopada mnie tęsknota tak ogromna, że łzy same cisną się do oczu, a serce ściska się tak, jakby to były jego ostatnie podrygi. Przed oczami przelatują kawałki wspomnień, puszczone w przyspieszonym tempie.
Gdzieś z tyłu głowy odbijają się myśli związane ze zwykłym martwieniem się o różne błahostki. Czasami są to myśli skierowane do jednej osoby. Czy się wyspał? Czy zaspał? Czy wszystko jest w porządku?
Czasami chodzi o to, czy zdążę na tramwaj, jak bardzo ten dzień będzie męczący i czy będę mógł zrobić sobie popołudniową drzemkę.
Ostatnio często też myśli biegną do chęci napicia się alkoholu. Posiedzenia z nim w odpowiednim miejscu, z flaszką jako przyjacielem. Muzyka by grała z telefonu, przed nami by leżały paczki petów z zapalniczką, a my byśmy się tulili do siebie, patrzyli w gwiazdy i ciągnęli łyk za łykiem. Uciekli od zbędnych myśli, bawiąc się najlepiej jak się da przez sam fakt bycia obok.
Coraz częściej chcę tłumić myśli czymś co zrobi to porządnie. Alkohol, fajki, on.
Po co mi klarowne myśli z rana, skoro jego usta są lepszym zajęciem, a rozbudzają lepiej niż kawa?
~ We got one more bottle a Jack, what the fuck we gonna do with it? (Let’s get fucked up)

View more

Czy istnieje wrażliwość, której nie da się opisać?

Są takie rzeczy, których nie da się opisać słowami, bo one to za mało. Za bardzo plącze się język, starając się przekazać to co siedzi nam w głowie. A gdy już wypływa sentencja z ust, nie brzmi ona jak powinna, nie wyrażając tego tak jak było to zamierzone.
Są takie zjawiska i sytuacje, których nie da się przedstawić na zdjęciach. Tracą one całą swoją magiczną atmosferę i wyglądają tak jak wszystko inne w tym świecie.
Słuchając czyiś opowieści nie da się przeżyć tego tak, jakbyśmy to odczuwali na własnej skórze. Nie chodzi tylko o to jakich słów się użyje, jakich obrazów się nie przedstawi - tu chodzi o uczucia, atmosferę. O te wszystkie małe drobnostki, których nie da się zastąpić, nieważne jak bardzo by się chciało.
Każdy ma inną wrażliwość. Każdy będzie reagować inaczej na daną sytuację i będzie borykał się z zupełnie innymi odczuciami. Dla każdego atmosfera może być odrobinę inna, bo nie jesteśmy tacy sami i nigdy nie będziemy.
Ale najważniejsze w tym wszystkim są uczucia. Coś, co nigdy nie będzie takie samo, nieważne jak bardzo dane chwile będą się powtarzały. Nieważne jak bardzo będziemy wrażliwi - za każdym razem te odczucia będą inne. Możemy pięknie mówić, opowiadać tak że będą nam spijać każdy dźwięk z ust, starając się pokazać im świat swoimi oczami - to i tak nie wyjdzie. Bo nie da się w stu procentach odzwierciedlić swoich uczuć, myśli, atmosfery w czymś tak błahym jak słowa.
~ And I can't stop any of these evil thoughts
And I never thought that I would ever be so lost.

View more

Dzień dobry!

Elizabeth
Szukałem Cię w każdym przelatującym samolocie, z nadzieją, że to w końcu będzie ten Twój.
Szukałem Cię w każdym pociągu, bo może akurat z tego wysiądziesz.
Szukałem Cię w każdym miejscu, w którym siedzieliśmy, bo może zostawiłeś tam cząstkę siebie.
Szukałem Cię na drogach, które przeszliśmy razem, bo może wspomnieniami zobaczę Cię przed sobą.
Szukałem części Twojego zapachu w ubraniach, które zostawiłeś, ale nic już Tobą nie pachnie.
Szukałem w naszych zdjęciach wiszących na ścianie, bo może jakoś ożyją choć na chwilę i będę miał Cię obok.
Szukałem Cię na mapie, bo może jesteś gdzieś obok.
Szukałem Twojego głosu w każdej naszej piosence, łudząc się, że usłyszę jak to śpiewasz.
Szukałem Cię w twarzach przypadkowych osób, bo może to jednak Ty.
Szukałem Cię w odliczniku do naszego spotkania, ale go nie ma ustawionego.
Szukałem Cię w mieście i w domu.
Aż w końcu przestałem mieć siłę Cię szukać, bo dalej jesteś poza moim zasięgiem.
A dzisiaj nie mam siły czekać, dzisiaj chcę byś wrócił.
~ Where to find you
But I never really know just where to find you

View more

Co leży na dnie oceanu Twojej duszy?

Aktualnie pragnienie wolności.
Wyrwanie się z tego miasta, które znam na pamięć.
Wydeptanie nowych ścieżek, stworzenie nowych wspomnień.
Przez chwilę poczuć się wolnym i nieograniczonym.
Siąść w nocy na dachu, patrzeć w gwiazdy.
Palić i pić, by potem zakończyć to upojną nocą.
Nie musieć się niczym przejmować.
Pojechać pociągiem czy polecieć samolotem, a potem iść gdzie nogi poniosą.
Nie przejmować się zakazami, cieszyć się chwilą.
Do domu wracać nad ranem, by wieczorem na nowo zacząć zabawę.
W chłodniejsze noce dzielić się bluzą albo wtulać się w siebie pod kocem.
Siedzieć i obserwować toczące się dookoła życie.
Patrzeć jak świat pędzi naprzód, jak ludzie biegną w swoim wyścigu szczurów i w tym wszystkim nie uczestniczyć.
Wyłączyć się z życia choć na chwilę.
Uciec, jak najdalej. I (może) nie wracać.
~ Runaway
Just runaway with you

View more

❧ ~ zapełni to miejsce.

Toksyczne znajomości są na tyle trudne, że zaczynają nas wyniszczać po jakiś czasie. Nikt na początku tego nie ukazuje. Ta osoba poczeka aż się do niej przywiążemy na tyle, by miała pewność, że nie odejdziemy. Że będzie dla nas na tyle ważna, że z klapkami na oczach będziemy wypijać jej truciznę i pozwalać, by krążyła po całym naszym ciele. Byśmy powoli stawali się jej nic nieświadomymi niewolnikami.
Bestia zawsze budzi się po zmroku.
Pewnego dnia te klapki znikają, ale jest za późno. Jesteśmy przywiązani, więc będziemy w to brnąć dalej. Nieważne, że cierpimy, że z każdym dniem jest coraz gorzej - przecież ta osoba jest ważna. Nie dopuszczamy do siebie myśli, że to wszystko przez nią. Że z każdą sekundą ona coraz bardziej przenika do naszego krwiobiegu, wypełniając każde najdalsze i najgłębsze zakamarki naszego ciała. Im dłużej w tym jesteśmy, tym bardziej niszczy się nasza psychika. A z czasem - zaczynamy wyniszczać sami siebie, bo to wszystko traci jakiekolwiek znaczenie. Co za różnica czy wyniszczę sam, czy zrobi to ktoś inny? I tak jestem wypruty.
W końcu jednak nadchodzi moment, gdy jakoś powiemy "dość", wyrzucamy tą osobę ze swojego życia, nie dając jej żadnej możliwości powrotu. Ale tu się cała zabawa nie kończy. Trucizna dalej jest w nas, nasza psychika jest w takim samym stanie, a nawet gorszym. Przecież przed powiedzeniem "żegnaj", musiała nam jeszcze powiedzieć jacy to nie byliśmy i dobić leżącego. Więc co potem? Kuracja - długa, trudna i żmudna. Skutki takich znajomości ciągną się latami, przypominają o sobie w najgorszym momentach. I nieważne, że od dawna to koniec, jej nie ma, mamy kogoś kto jest cudowny. W naszej psychice to zostało i potrzeba nie lada wysiłku ze strony osoby pokrzywdzonej jak i tej co ją wspiera, by tego się pozbyć. A na uleczenie się z tego całkowicie potrzeba czasu. Nieraz wręcz za dużo czasu.
To aż śmieszne jak bardzo niektórzy potrafią nas rozpieprzyć i jak bardzo podatni na to jesteśmy.
~How could you do this to me?
Look at what I made for you
It never was enough and the world is what I gave to you
I used to be love struck, now I'm just fucked up
Pull up my sleeve and see the pattern of my cuts!

View more

Opowiedz mi trochę o sobie!

Sam do końca nie wiem kim jestem. Rzeczywistość wydaje się mieszać z tym co odbywa się w mojej głowie. Nie powinienem błądzić w ciemne zakamarki swojego umysłu.
Jestem miłośnikiem kotów.
Cholernym paradoksem, którego nie da się do końca zrozumieć.
Głupim, szczekającym kundlem.
Chamskim i wrednym dupkiem.
Kochaną osobą, która zawsze wysłucha i pomoże.
Mogę mieszać z błotem, a potrafię być też najlepszą tarczą.
Najskrytszym marzeniem i najgorszym koszmarem.
Niebem i piekłem jednocześnie.
Niepoprawnym romantykiem.
Zagubionym człowiekiem, szukającym drogi.
Bezgranicznie zakochany w gwiazdach i zachodach słońca.
Za bardzo przywiązujący się do miejsc.
Chodzący zawsze ze słuchawkami na uszach.
Uzależniony od kawy.
Oddający serduszko za miętowe słodycze.
Wszystkim i niczym. Tym jestem.
~Who am I?
I'm a whole lot different than I look on the outside
Let me go, take me back to the place I know
Will I ever be the person I'm supposed to be?
I will never let go

View more

Ile procent szczęścia znajduje się w jednym pocałunku?)

Ciemna noc za oknem, w pokoju jedynym źródłem światła jest wątły płomień świeczki. Dwójka ciał złączonych w jedno. Rozgrzana skóra, przyśpieszone oddechy i charakterystyczny błysk w oku. I usta, które namiętnie się poszukają w tym chaotycznym tańcu. Łączą się na długie, powolne, delikatne pocałunki, by zaraz zamienić się w namiętne, szybkie i bolące pocałunki, zapadające w pamięci. Miękkie wargi splamione krwią, powoli cieknącą po brodzie, by spaść na nagą skórę, bądź spaść na białą pościel, zostawiając na niej ślady grzechu. Pomruki zadowolenia zmieszane z sykami wypełnionymi bólem. Powieki zamknięte, by rozkoszować się każdą najmniejszą chwilą, muśnięciem czy dotykiem. By poczuć wszystko dwa razy bardziej, dwa razy mocniej, wyryć to w pamięci dwa razy głębiej.
Uczucie szczęścia wypełniające każdą najmniejszą komórkę ciała, zalewające ją na nowo z każdym nowym pocałunkiem, przerywanym jedynie wzięciem głębszego oddechu. Nie ma miejsca na myślenie, mózg się wyłącza, liczą się tylko instynkty i odczucia. Cały świat skurczony do przestrzeni na łóżku. Nic więcej nie ma, nic więcej się nie liczy. Najważniejsza jest chwila, która powinna trwać wiecznie.
Szczęścia nie da się liczyć w procentach. Szczęście liczy się chwilami, wspomnieniami i odczuciami.
~Kiss me,
Infect me with your love and
Fill me with your poison

View more

Czekasz na kogoś?

Nie wiem czy bardziej czekam na tą jedną osobę, na kota czy na zbawienie.
Chyba po części czekam na to wszystko naraz. Jedna osoba z kotem, będąca moim zbawieniem.
By przyszła do mojego domu albo dała się odebrać, trzymała tą malutką, puchatą kuleczkę i samą swoją obecnością ogarnęła to co tego potrzebuje. Brzmi całkiem romantycznie. Zresztą nieważne jak brzmi - ważne, że by zadziałało jakby się wydarzyło. Obecność, szczególnie fizyczna wiele robi samym faktem, że jest.
Można też stwierdzić, że czekam na cud.
Nie dostanę ani kota, ani ta osoba nie przyjdzie i zostanie tym zbawieniem. Choć to drugie prawie wyszło jednak prawie robi dużą różnicę. No cóż, moje szczęścia odzywa się w najmniej odpowiednich do tego momentach, ale na swój sposób idzie do tego przywyknąć.
Trudno, poczeka się. Tyle ile będzie trzeba, na wszystko z powyższych, bo warto. Zbawienie chyba przyjdzie najszybciej, ale mogłoby się pośpieszyć, bo cierpliwość mi się kończy. A jego szukanie mi nie wyszło, dobrze się chowa.
~I wanna touch the Northern Lights
We could leave the world behind
I wanna know what it's like
To walk away from this life

View more

🌹

Tęsknię za Twoimi wiecznie pogryzionymi wargami na moich.
Za ich wyjątkowym smakiem, gdy przejedzie się po nich językiem.
Za Twoimi cichymi mrukami podczas delikatnych pocałunków.
Za Twoim zapachem, którym się zaciągam gdy się tulimy.
Za miękkimi i puszystymi włosami, które przeczesuję.
Za Twoim głosem szepczącym różne rzeczy do ucha.
Za tym cholernym uśmiechem, który za każdym razem podbija moje serce.
Za oczami co zmieniają kolor w zależności od Twojego humoru.
Za trzymaniem Twojej dłoni w swojej, byś się nie zgubił.
Za Twoim dotykiem, czasami delikatnym, a nieraz stanowczym.
Za paznokciami wbijanymi w plecy, gdy akurat mnie drapiesz.
Za tym jak uparcie starasz się rozwalić moje wargi.
Za Tobą w łóżku i zasypianiu w Twoich ramionach.
Za tym poczuciem, że przy Tobie jestem bezpieczny.
Za całym Tobą tęsknie całym sobą.
~Where are you now?

View more

Żałujesz czasem, że ludzie nie są bardziej przeźroczyści?

Zależy o kim mówimy.
Poznawanie ludzi, uczenie się ich zachowań, powolne otwieranie ich na siebie, by stali się prostą do czytania i zrozumiałą księgą to moja frajda. Lubię ludzi skomplikowanych, trudnych do zrozumienia, którzy nieraz zaprzeczają sobie swoim zachowaniem. Nie są prości i trzeba się natrudzić, by zacząć coś rozumieć albo zacząć z nich czytać, i jako tako móc przewidzieć ich zachowania. Wiadomo, że im dłużej się kogoś zna tym jest lepiej ale ja lubię mieć pod górkę. Choć czasem jak nie wychodzi to chciałoby się, by ktoś był bardziej przeźroczysty.
Niektórzy od samego początku są pod tym względem łatwi. Bez większych starań stają się otwartą książką, którą może przeczytać każdy bardziej ogarnięty człowiek z ich otoczenia. Są przewidywalni i przeważnie prosto nimi manipulować tak, by o tym nie wiedzieli. Niby zabawki ale szybko nudzące się.
Jest dobrze tak jak jest teraz, w końcu w życiu nie może być za łatwo. Ale zawsze się znajdzie wyjątek od tej reguły.
~ Nie skrzywdzę Cię, nigdy nie zostawię.
No tak może trochę się Tobą pobawię. Powiem Ci miłe słówko na uszko, a potem okrutnie złamię twe serduszko.

View more

Jakie może być najgorsze złudzenie? 💬

₹ ℕ ₹
Że jest się kochanym. Że jednak istnieje na tym świecie osoba, dla której jesteś całym światem. Która rzuci dla Ciebie wszystko, byleby móc być przy Tobie w tych ciężkich i dobrych chwilach. Która nie będzie się złościć jeśli obudzisz ją w nocy z problemami. Która zawsze wysłucha, pocieszy, doradzi, wysłucha płaczu w słuchawkę. Która zawsze będzie umiała poprawić humor, nawet najmniejszą drobnostką. Z którą planujesz przyszłość i chcesz do końca swojego życia trzymać ją za rękę. Poczucie, że przecież wszystko się ułoży, bo macie siebie nawzajem i nic tego nie zepsuje. Że nieważne co by się działo w życiu - przez wszystko przejdziecie wspólnie, bo o to chodzi w związku. Że jest ktoś, kto zasypia myśląc o Tobie i budzi się z myślami o Tobie. Że uśmiecha się za każdym razem jak dostaje od Ciebie wiadomość albo po prostu słyszy Twój głos. Że jest w stanie przelecieć dla Ciebie cały świat i przynieść Ci gwiazdkę z nieba jeśli sobie o tym zamarzysz. Że jesteś jej powodem do wstawania z łóżka, walczenia czy wierzenia, że będzie lepiej. Że humor będzie się jej poprawiać za każdym razem gdy usłyszy zwykłe "kocham Cię".
Bo nic nie jest gorszego niż bawienie się czyimiś uczuciami i sercem. Bo zakochanie się wcale nie jest takie trudne, gorzej z pozbyciem się tego uczucia. Uczucia, które powinno być szczere, radosne, odwzajemnione i ogólnie cudowne. Coś co ogarnia człowieka i towarzyszy mu na każdym kroku, otulając jego serce cieplutkim, żyjącym kocem. Bo bądź co bądź - serce człowieka po czymś takim rozpada się na tysiące jeśli nie miliony kawałeczków.
Nie czyń z kogoś całego swojego świata jeśli nim nie jest. Nie baw się jego sercem. Może tego nie przeżyć.
~ Fake it like you love me,
Come on baby touch me.

View more

masz duszę?

Może tak, może nie. Może dawno została komuś oddana, sprzedana albo wyrzucona na jakiś kubeł na śmieci. Może dalej tkwi gdzieś w środku i umiera w kącie zapomnienia. Albo siedzi sobie spokojnie i żyje pełnią życia, co jakiś czas o sobie przypominając. Może puka razem z wyrzutami sumienia, moralnością. Może już dawno jej nie ma i w jej miejscu została ciemna dziura, pustka.
Zresztą czym takim jest dusza? Niektórzy uważają ją za ogromną świętość. Człowiek jest duszą, dusza jest człowiekiem. A co jeśli jej nie ma? Co jeśli ktoś jest ateistą i nie wierzy, że po śmierci nasza dusza pójdzie gdziekolwiek? Co jeśli ktoś w ogóle w nią nie wierzy? Bo nigdzie nie ma naukowo odwodnionego, że coś takiego jest. Wymyślił ją człowiek podczepiając ją pod religię i wszystkie rzeczy z nią związane.
Zresztą samo powiedzenie, że ktoś sprzedał swoją duszę diabłu pojawiało się i w literaturze, i nieraz ktoś tak powiedział, by na swój sposób usprawiedliwić czyjeś nieludzkie, złe albo niemoralne zachowanie.
Jednak nasza moralność i wyrzuty sumienia nie mają żadnego powiązania z duszą.
Jest albo jej nie ma? Co za różnica? Niepotrzebna mi do życia, ale możesz oddać mi swoją skoro moja się gdzieś zgubiła po drodze.
~Sprzedaj mi swoją duszę, inny kupiec się nie trafi. Innego diabła nie ma.

View more

Opowiesz mi coś?

Panienka Olii
Ludzie bardzo często nie wiedzą kiedy odpuścić. Kiedy dalsze staranie się nie ma sensu, niczego nie zmieni ani niczego nowego nie wniesie. Kierowani różnymi uczuciami, głównie przywiązaniem, pędzą na łeb na szyję, gdy już nie ma do czego.
Bo przeważnie - ta druga osoba odpuściła, jest toksyczna, rani albo ten cały kontakt po prostu umarł i druga ze stron nie wykazuje od siebie żadnej chęci utrzymywania go.
Więc po co wtedy dalej stawiać milion przecinków, gonić po tym błędnym kole - kiedy można raz, a dobrze postawić cholerną kropkę?
Nikt nie mówi, że nie zaboli, że nie będzie trudno. Ale z biegiem czasu zobaczy się, że to była dobra decyzja. Mimo tej całej tęsknoty i całą resztą. Bo jeśli ktoś był toksyczny albo miał nas w głęboko w poważaniu - to taki koniec pozwoli nam to zobaczyć i przy okazji - wyzdrowieć z tych całych toksyn, które nas wyżerały od środka.
Są rzeczy, których nie da się odratować, są ludzie, od których trzeba się trzymać z dala. Tylko trzeba to widzieć i trzeba dostrzegać sygnały, że dalsze staranie się przyniesie tylko nasze cierpnie i zawód. Nic więcej.
Mówi się, że trzeba walczyć do końca - i to racja. Jednak trzeba też wiedzieć gdzie znajduje się ów koniec, a kiedy zaczynamy bawić się w reanimowanie zmarłego. Co umarło - już nie zmartwychwstanie jak Jezusek.
~Cos' I'll be fine without you babe

View more

Czy Twoje życie jest na pewno Twoje?

Melancholia Duszy
A jeśli nie moje to czyje?
Presja znajdzie się wszędzie.
Bądź taki, zrób to, nie rób tamtego, nie bądź taki, nie jedź tam, zostaw to.
Takie głosy od zawsze będą się odzywać w naszym tle.
Rodzina, przyjaciele. Ponoć chcą dla nas najlepiej.
Ale dalej zapominają o tym, że to jest tylko i wyłącznie nasze życie.
I jeśli będę chciał to coś zrobię. Jeśli będę chciał coś zmienić to to zmienię.
Mogą być cichą sugestią, ale nie mogą podejmować decyzji za nas.
Nie przeżyją naszego życia za nas, więc dlaczego tak usilnie wpychają się w nie z butami?
Jeśli popełnię błąd to za niego zapłacę, ale dalej to będzie mój błąd, a nie ich.
Na cudzych niczego się nie nauczę, tak trudno to zrozumieć?
Zresztą dlaczego mam czegoś żałować pod koniec?
Trzeba umieć ignorować i uciszać tamte głosy.
Przecież one są tylko tłem, dodatkiem. Nieraz zupełnie zbędnym.
Nieraz zbyt natrętnym i głośnym.
Ale dalej - dodatkiem.
Nie dajmy innym przeżyć swojego życia i można uznać, że będzie idealnie, a na pewno tysiąc razy lepiej.
Żyj jak chcesz żyć.
Bądź jaki chcesz być.
To Twoja sprawa.

View more

Czemu wszystko umiera? *interpretacja dowolna*

Czas. Od niego się zaczyna. Pędzi przed siebie, nie patrząc na to co zostało w tyle. Było, minęło. Wszystko podlega jego próbie. Związki, przyjaźnie. Wszystko z czasem mija. Ma swój początek i koniec. Rodzi się i umiera. Taka już natura. Może trochę okrutna, ale nic się na to nie poradzi.
Dzieci się rodzą, dojrzewają, stają się dorosłe, starzeją się i umierają.
Przyjaźnie się rozpadają, bo z czasem kontakt się urywa. Znajduje się ktoś "lepszy", kto bardziej do nas pasuje.
Związki mają swoje kryzysy, bo z czasem znika magiczne "pierwsze zauroczenie". Różowe okulary spadają z oczu i zaczynamy widzieć różne wady drugiej osoby, które nam przeszkadzają w mniejszym albo większym stopniu.
Kwiatki kwitną, by w końcu uschnąć, zamarznąć albo zostać podeptanymi.
Cały świat wokół się tego kręci. Magiczny krąg życia i śmierci, którego nie idzie przerwać. Taka już kolej losu, że coś się kończy, by coś innego mogło się zacząć. Przykre? Może. Zależy jak się na to patrzeć. Końce przeważnie są przykre, ale nowy początek przynosi nowe szczęście. Nie można wiecznie stać w miejscu, trzeba cały czas iść przed siebie. Kończyć jeden rozdział za drugim i zaczynać kolejny. Zabijać pewne rzeczy, znajomości, by coś nowego mogło się urodzić.
Każdy z nas to robi, bo tak już działa ten świat. Nie można całe życie stawiać przecinków, kropki też są nam potrzebne. Skoro kiedyś mogliśmy bez czegoś żyć to później też będziemy mogli. Będzie trudno, ale nikt nie mówił, że będzie łatwo.
Wszystko umiera, bo bez śmierci nie ma życia.
~ It's hard to say goodbye,
When you know that it's over.

View more

Irytuje Cię ta naturalna ludzka potrzeba zaspokajania tej cholerniej ciekawości? Jest jakaś granica, który oddziela zwykłą ciekawością od wścibskości?

Jakiekolwiek granice, które dotyczą naszego życia i umysłu są ruchome. Nikt z góry nam ich nie podstawia. Ty zdecydujesz gdzie ją postawisz i co się stanie jeśli ktoś ją przekroczy.
Z natury sam jestem ciekawski i dość często zalewam kogoś gradem pytań. Może to być wkurzające, w końcu nie przeprowadzam z nikim wywiadu. Jeśli o mnie chodzi - jeśli ktoś chce pytać, niech pyta. Mimo wszystko ludzie to dość interesujące istoty, a każdy jest inny.
Nie powiedziałbym, że irytuje. Każdy chce poznawać świat, ludzi, zawierać nowe znajomości. A to wszystko sprowadza się do jednego - pytań. Kto pyta nie błądzi, a przynajmniej tak mówią. Jednak trzeba umieć zachować pewną dość jasną granicę, a mianowicie dobrego taktu. Na pierwszych rozmowach wypytywanie się o fetysze czy inne bardzo prywatne sprawy jest niegrzeczne i wścibskie. W końcu ledwo poznajemy daną osobę. Inaczej jest gdy znamy kogoś przez dany okres czasu. Wtedy można pozwolić sobie na bardziej osobiste pytania. Ale to też zależy od tego jaka osoba jest.
Każdy sam sobie ustawia granicę i trzeba to uszanować, dostosować się. Są ludzie, którzy są wylewni, otwarci. Na pierwszej rozmowie opowiedzą Ci historię swojego życia i nie będą się czuć z tym źle. Nie będą mieli tematów tabu, pytanie o najskrytsze rzeczy będzie sprawiać im przyjemność. Inni otworzą się z czasem, część nie zrobi tego wcale. Jedni powiedzą o najskrytszych sekretach przyjaciołom, a drudzy wszystko będą trzymać w sobie.
Trzeba umieć wyczuć daną osobę, wybadać jak daleko na jakim etapie można się posunąć. Wtedy unikniemy różnych nieprzyjemnych sytuacji. Warto też pamiętać, że granice można przesuwać i czasami przesunięcie ich wyjdzie nam na lepsze.
~ Ponoć ciekawość to pierwszy stopień do piekła, jaki zatem jest drugi?

View more

Next