Ask @OlciaOlci:

Szczypta miłości do samego siebie.

xhannahpixiesnowdonx’s Profile PhotoHannah.
Mam chorą tendencję do leczenia ludzi. Nie naprawiania ich, bo nie jestem żadnym Bobem Budowniczym, tylko stopniowego leczenia ich przez całą relację, niczym darmowy terapeuta.
Poruszam wrażliwe, bolące tematy. Pokazuję czego unikać, czego się trzymać, bo ma to pozytywne skutki. Nakreślam czerwone flagi, mówię o toksycznych zachowaniach i nieświadomych manipulacjach, stopniowo je usuwając. Uczę podstawowych zasad komunikacji, wzajemnego zrozumienia i przede wszystkim zaufania, bo bez tego nie da się zbudować żadnej zdrowej relacji. Na nowo sprawiam, że rozmowy o problemach i uczuciach stają się bezpieczne, a błędy z przeszłości przestają definiować teraźniejszość.
Wyciągam najlepszą wersję drugiej osoby, która została ukryta na skutek mechanizmu obronnego, swoimi własnymi uczuciami, czasem, energią, nieraz własnym jebanym zdrowiem psychicznym. Rozwalam człowieka na czynniki pierwsze, sklejając go uczuciami, by za pomocą zrozumienia zbudować go na lepszą wersję siebie.
Nie chodzi o to, że każdy potem zostanie, bo ja też zasługuję na tą wersję człowieka. Niejeden i tak stwierdzi, że odwaliłem swoją robotę i pójdzie do kogoś innego, kto wchodzi na „gotowe”. Nie chcę, by ktoś przyszedł do mojego życia i zaczął mnie leczyć, bo nie szukam nowego terapeuty. Oczekuję durnego „dziękuję” i ludzkiego szacunku, zamiast wiecznie dostawać po twarzy, by koniec końców zostać namalowanym jako ten najgorszy, a w lustrze widzieć tylko najgorszą wersję siebie.
Mam dość ludzi, którzy za cenę swojego „wyleczenia”, biorą rozwalenie mnie, bo nie mam siły wiecznie składać się na nowo. Mam dość bycia czyimś mostem od punktu A do punktu B, by na samym końcu zostać spalonym. Mam dość tych, co wiecznie biorą, nie dając nic w zamian, bo tak naprawdę mają wyjebane. Mam dość mydlenia oczu pięknymi wymówkami, rzucania jakiś ochłapów niczym dla psa, bym się cieszył i dał im spokój. Mam dość tego, że jeśli ten jeden cholerny raz się postawię i zawalczę o siebie, to skończę jako ten najbardziej toksyczny. Mam dość wpuszczania ludzi na chwile do swojego życia, otwierania się przed nimi, pokazywania najsłabszych miejsc, by później to wszystko obróciło się przeciwko mnie. Mam dość słuchania dobrego serca, by zrozumieć, że lepiej go jednak nie mieć.
Chciałbym by ten jeden raz ktoś przyszedł, stał się najlepszą wersją siebie i już został. By ten jeden raz ktoś się postarał, zamiast wiecznie gonić za łatwizną. Marzenia ściętej głowy.
Nauczyłem się w końcu jednego: spodziewaj się wszystkiego, oczekuj niczego, przynajmniej pod koniec dnia nie będziesz zraniony.
~ If you're in hell, I'll find you. Cause I'll go down behind you. If I kill us both, I know I'll meet you there. Cause we both love to lie and pretend that's fair. I tried to tell the truth, but the words aren't there, so I just close my eyes and pretend to care.

View more

Szczypta miłości do samego siebie

Posiadasz wyznanie (miłości, nienawiści, złości czy jakiekolwiek inne), które tłumisz w sobie?

W głowie przeprowadziłem z Tobą setki rozmów, a kolejne tysiąc zrobię to dzisiejszej nocy. Każda na inny, ważny temat, który chciałbym z różnych powodów poruszyć. Podczas każdej z nich wysłane tyle długich wiadomości, wypełnionych uczuciami, wspomnieniami, prośbami, tłumaczeniami, bólem i krwią. Wszystkie gotowe od „a” do „z” do wysłania, a jednak jakoś nigdy niedostarczone do odbiorcy.
Wszystkie opatrzone długą odpowiedzią, wypełnioną zrozumieniem i oblane ciepłem uczuć.
W tych rozmowach nie muszę się kontrolować, gryźć w język, bo niczym Cię nie odepchnę. Nie muszę wszystkiego analizować, zastanawiać się nad każdym słowem ani nad tym jak możesz to odebrać. Nie muszę zmagać się z tysiącem pytań czy warto o tym mówić, które każdego dnia zjadają mnie na jawie. Nie muszę się obawiać tego, co sobie o mnie pomyślisz, nie muszę o nic prosić, bo dostaję to wszystko automatycznie, jakbyś podskórnie wiedział czego mi aktualnie potrzeba.
Wiesz co powiedzieć, jak skomentować, a kiedy po prostu zaoferować swoją obecność i bliskość. Wiesz kiedy schować mnie w swoich bezpiecznych ramionach, głaszcząc mnie po plecach niczym dziecko, a kiedy patrzeć z daleka jak płonę ogniem własnych przeżyć. Wiesz kiedy mnie przetrzymywać, gdy próbuję się wyrywać i wbijam Ci paznokcie w skórę, a kiedy zalać mnie ciepłem własnych uczuć, by rozgrzać skostniałe wnętrze. A przede wszystkim cały czas patrzysz na mnie tą pewnością, odbijającą się w Twoich oczach, że nigdy nie pozwolisz mi odejść.
W mojej głowie wiesz o mnie wszystko. Znasz każdą myśl, która pojawiła się tam przypadkiem albo gryzła mnie od dłuższego czasu. Wiesz o najbardziej skrywanych pragnieniach, o rzeczach, o których wolałbym zapomnieć i o takich, które wywołują radosny błysk w oku. Na pamięć znasz każde obolałe miejsce, masz mapę wszystkich blizn, tych widocznych jak i tych, których nie widać. Wiesz czym smakują moje najgorsze lęki i jak ogromny jest pożar mojej wewnętrznej złości. Masz klucz do wszystkich zamkniętych wspomnień, które należy omijać szerokim łukiem, ze szczegółową notatką o każdym z nich. Widzisz mnie bez żadnej maski, żadnego przebrania, ubranego tylko w nagą wersję prawdziwego siebie.
Jestem tam szczery do bólu i pewny wszystkiego, bez żadnego wahania, a Ty jesteś moim domem i bezpiecznym miejscem, które potrafi wyciszyć pożar każdego złego dnia.
W mojej głowie ściągam knebel overthinkingu i martwe serce przed Tobą otwieram.
Szkoda tylko, że nigdy się o tym nie dowiesz.
~ Kapie deszcz na mnie, smakiem przypomina płacz. Pusty dźwięk odbija się od pustych ścian, ślepy błądzę uliczkami, nawet w pięknych snach. To chyba ciężki czas, może zostanę sam.

View more

Posiadasz wyznanie miłości nienawiści złości czy jakiekolwiek inne które tłumisz

🖤

pradawnybognieba’s Profile PhotoBolton
Patrz moja mendo, z podkreśleniem na moja, w końcu się doczekałeś. Co ja mógłbym Ci tu powiedzieć, skoro Ty wszystko wiesz?
Oficjalnie mogę stwierdzić, że jestem ogromnym szczęściem, skoro Cię mam. Sama Twoja obecność czyni cuda, nawet jeśli o tym nie wiesz. Jesteś jak takie osobiste słońce, które cały czas gdzieś świeci, a ja całą tą radość chłonę niczym gąbka. Przeganiasz cały mrok, każąc mu grzecznie wrócić do klatki i z niej nie wychodzić.
Cieszę się, że mogłem Cię zobaczyć nie tylko od tej pewnej siebie strony, która cały czas rzuca różne żarty z podtekstem seksualnym, ale również tej uroczej, która rozczula wszystko co w sobie mam.
I nawet jeśli znamy się w chuj, w chuj krótko - podbijasz moje serce każdego dnia na nowo.
Choć nie takie były plany, to dobrze, że wyszło jak wyszło i mogę się uśmiechać codziennie do ekranu, niczym zakochana nastolatka, uparcie czekając na wiadomość od Ciebie.
Ponoć łobuz kocha najbardziej i jesteś tego przykładem. Nawet jeśli kradniesz mi moją wycieraczkę, nie jestem w stanie Cię przegonić na kanapę choć Ci się należy, i próbujesz mi zrobić kawę z solą, jednocześnie wspominając o tych stópkach, to i tak jesteś cudowny. I nigdy, ale to nigdy tego nie zapominaj.
A jakbyś zaczął wątpić, gdybyś zaczął tracić swój blask, a Twój mrok miał Cię pochłonąć - masz mnie i będę Ci świecić w każdej ciemności, trzymając za rękę. Będę wsparciem, słuchaczem, doradcą oraz jeśli będzie trzeba, będę Cię tysiąc razy ile światła w sobie kryjesz i jak mocno świecisz, nawet jeśli tego nie widzisz.
Jesteś spokojem w moim chaosie oraz światłem w ciemności.
Nie jesteśmy normalni ale niech tak już zostanie.
Z Tobą to na koniec świata i jeszcze dalej, a ze wszystkim sobie poradzimy razem, nigdy osobno.
Smile, habibi.
~ I don't wanna know what it would cost me. Not a breath, not a heartbeat, tears written down in sharpie. I'm new but he want me and he use that shit to taunt me. I'm used, he a harpy it’s never gonna stop me. I'm a fool for a boy who converses over coffee.

View more

Patrz moja mendo z podkreśleniem na moja w końcu się doczekałeś Co ja mógłbym

Przebudzenie.

absofvckinlutely’s Profile PhotoNiccolò
Idąc przez życie, zawsze trafi się osoba, w której historii będzie tym złym. Tym, którego będzie się opisywać tak, że jest najgorszym człowiekiem na świecie i wszystko co złe to on.
Czasami aż kusi, by zareagować, zacząć się bronić, czy przedstawić swoją wersję tej samej historii. Ale po co? Po co karmić czyjeś ego? Po co dawać reakcje, której ta osoba ewidentnie oczekuje? Po co tracić siły na bezsensowne wymiany zdań, które niczego nie zmienią, bo historia została już zakończona?
Nie da się przypasować każdemu, chyba, że całą swoją osobowość by się dopasowywało do każdej napotkanej osoby.
I nieważne, czy będzie to historia osoby, w której życiu było się chwile, czy osoby, po której nigdy by się tego nie spodziewało. Ale przecież to ci najbliżsi są tymi, na których się najbardziej człowiek przejdzie. I jeśli chcą się tak bawić - niech się bawią. Jeśli ktoś po usłyszeniu ich historii im uwierzy - niech wierzy. Szkoda tracić na to sił.
Wolę rozsiąść się wygodnie, na tronie zbudowanym przez te wszystkie słowa, z drinkiem w dłoni. Wolę wysłuchać tych wszystkich niestworzonych historii, błędów i potknięć rozciągniętych do rozmiarów nie akceptowalnych, z uśmiechem na twarzy.
Mogę być najgorszym co Cię w życiu spotkało, mogę być wrodzonym diabłem, a nawet więcej. Z przyjemnością odegram tą bierną rolę w Twoim osobistym teatrzyku i nawet nie będę jej zaprzeczać.
Bo na koniec dnia, kładąc się do łóżka, doskonale wiem kim jestem. W lustrze widzę wszystkie swoje wady i błędy, które kiedykolwiek popełniłem. Ale nawet jeśli byłbym chodzącym aniołem czystszym od Jezusa, i tak ktoś zrobiłby ze mnie króla piekieł.
A przecież to właśnie ci źli mają najciekawszą historie i to oni zostali najbardziej zranieni przez życie.
~ If I could take all this pain away, use the rage of our youth today. Whose to say that it's you to blame? It's the people above you, the ones who say that they love you. Look what the world has come to, so now it's time to say 'Fuck you'. If you care then they drug you and no one's there when they numb you, fill you with terror and crush you, pretened they care as they shove you. So you look to me to find the truth and what I say is what you do, but everyone you look up to is really as fucked-up as you. Time is getting shorter with these enforced disorders and we get blamed and pushed around. So who's the fucking villain now?

View more

Przebudzenie

"Jesteś moim niespełnionym marzeniem..."

maczii99’s Profile PhotoModemosille.
Są różne rzeczy, które potrafią człowieka złamać, bo każdy ma indywidualną siłę na przetrwanie tego, co dzieje się w życiu. A jeśli te siły znikają, budzisz się w najciemniejszym miejscu, jakie dane Ci było zobaczyć.
Niby świat idzie dalej swoim tempem, niby wszystko jest dokładnie takie samo jak było dzień wcześniej, a jednak jest zupełnie inne. Twój osobisty świat, to jak go postrzegałeś, to czym się cieszyłeś - to wszystko runęło. Stoisz pośród dymiących popiołów i nie masz nawet pojęcia jak zacząć to zbierać. Kładziesz się w miejscu, które jeszcze nie tak dawno było Twoje, a teraz jest obce, i nie masz siły wstać.
Niby dalej jesteś tą samą osobą, co kilka godzin temu, ale czujesz jak wewnętrznie umierasz. Umiera Twoja wersja z przyszłości, umiera Twoja wersja, którą byłeś jeszcze wczoraj, którą mogłeś być jutro, a jedyne co czujesz, to smród gnijącego ciała. Rozpadasz się na kawałki z każdą kolejną minutą, która trwa wieczność. Patrzysz w lustro i nie poznajesz osoby, która widzisz. Teoretycznie wygląda jak Ty, ale sam już przecież nie wiesz kim jesteś, skoro stałeś się tylko pustym, gnijącym wrakiem przeszłości.
Jedyne co czujesz, to niewyobrażalny ból, na który nie pomaga nic. Nawet przez moment nie jest lepiej, więc po prostu się poddajesz, mając nadzieję, że z czasem będzie lepiej.
Z każdym biciem serca czujesz tylko kolejną falę bólu, a każdy oddech pali Twoje płuca. Próbujesz się znieczulić na różne sposoby, a fakt, czy będzie Ci dane zobaczyć kolejny wschód słońca staje się nieistotny.
Noce są Twoimi najgorszymi wrogami, gdy wszystko uderza dwa razy mocniej, choć myślałeś, że to już niemożliwe. Wszystkie myśli, wspomnienia, są jak noże wbijane w to uparcie bijące serce, jednocześnie nie dając Ci spać. Sny zresztą wcale nie są wybawieniem, są kolejną fazą koszmaru, w którym jesteś zmuszony egzystować.
W pewnym momencie patrzysz w niebo upstrzone gwiazdami, w jasny kształt księżyca i z całej siły woli prosisz, by to się już skończyło. Nie dajesz rady. Nie masz siły. Wszystko co czujesz Cię przytłacza, jest tylko kolejnymi łańcuchami, które na Ciebie narzucono. Błagasz o to, by pozwolono Ci odejść, bo Twoje własne emocje i myśli doprowadzają Cię do obłędu.
Aż w końcu nadchodzi czas, gdy jakoś stajesz na nogach i ruszasz dalej. Próbujesz odbudować wszystko to, co zniknęło. Jesteś kimś zupełnie nowym, sam siebie jeszcze nie znasz, świat, który widzisz, już nigdy nie będzie taki sam. Ale jednak dalej walczysz, choć sił już brak. Jedyne co zostaje pamiątką po przeszłości jest rana, która z czasem się zabliźni, ale zawsze będzie Ci o sobie przypominać. O wszystkim co musiałeś znieść, o wszystkim co utraciłeś, o osobie, którą mógłbyś być. I podświadomie doskonale wiesz, że drugi raz nie przeżyjesz tego samego, bo ledwo przeżyłeś pierwszy.
Dlatego w pewnym momencie świadomie wybierasz samotność, by nigdy więcej nie narażać się na coś, co Cię już raz zabiło.
~ And now you know, now you know. True friends stab you in the front.

View more

Jesteś moim niespełnionym marzeniem

Pocałunek śmierci.

„It's the one fight in our lives that we have to win. No choice but to win, to believe that we can win.”
Wiem, że jest Ci ciężko. Wiem, że zamykasz oczy z nadzieją, że więcej ich nie otworzysz. Wiem, że kładziesz się w łóżku, z tymi wszystkimi myślami w głowie i błagasz siłę wyższą, byś mógł się już poddać, bo nie masz siły dalej walczyć. Wiem, że wszystko jest dla Ciebie pozbawione sensu, a cały świat wydaje się być czymś zbyt trudnym do utrzymania. Wiem, że czujesz się w tym wszystkim sam i patrzysz w przepaść, chcąc zrobić ten jeden, upragniony krok do przodu, by to się już skończyło.
Jednak popatrz na to z drugiej strony. Tyle razy stałeś nad tą znajomą przepaścią, tańcząc na krawędzi i wpatrując się w tą upragnioną ciemność. Tyle razy już mogłeś się poddać, a tego nie zrobiłeś. Może nawet z samych sobie nieznanych powodów dawałeś światu jeszcze jedną szansę, próbowałeś ostatni raz. Chciałeś mieć pewność, że zrobiłeś wszystko co mogłeś, nim zrobiłeś ostateczny krok, którego już nie dasz rady cofnąć.
A teraz zamknij oczy i przypomnij sobie wszystkie ważne dla Ciebie osoby. Zobacz pod powiekami ich twarze. To są ludzie, którzy Cię potrzebują. To są ludzie, którzy cieszą się, że każdego dnia jesteś częścią ich rzeczywistości. To są ludzie, którzy rozsypali by się na tysiące kawałków, gdybyś to zrobił i nigdy nie byliby tacy sami. To są ludzie, którzy zawsze będą próbowali Ci pomóc i zawsze będą dawać Ci powody, by Cię zatrzymać. To są osoby, którym jesteś potrzebny, by oni mogli cieszyć się z życia. To są osoby, które Cię kochają. Nigdy nie jesteś sam.
Przeżyłeś w swoim życiu wiele gówna, ale się nie poddałeś, choć było ciężko. Wychodziłeś z tego coraz silniejszy, nawet jeśli coraz bardziej poobijany w środku. I obaj wiemy, że życie nie zawsze jest łatwe, że jeszcze nieraz da nam kopa w dupę, ale dla tych dobrych momentów, dla tych szczęśliwych wspomnień - warto się go trzymać. Jesteś silny, wychodzisz na prostą, bo po każdej burzy wychodzi słońce i w Twoim wypadku też tak będzie. Nie poddawaj się teraz, nie zostawiaj ludzi, którzy Cię potrzebują, nie skreślaj siebie samego. Życie potrafi być piękne. Życie potrafi być dobre i wspaniałe. Daj mu jeszcze jedną szansę, bo naprawdę, w końcu będzie dobrze. Kolekcjonuj wszystkie wspomnienia, spełniaj swoje cele i marzeni, realizuj swoje plany. Znajduj nowe powody, by walczyć dalej. Powody, przez które jeszcze nie możesz się poddać, póki tego nie osiągniesz. I kiedyś spojrzysz wstecz na to wszystko i zrozumiesz, że warto było próbować dalej, by dotrzeć do miejsca w którym jesteś teraz, nawet jeśli nie było to łatwe.
Szczęście tkwi w szczegółach. A Ty możesz być czyimś najważniejszym szczegółem.
~ Give me something to believe in. Do you suffer just the same? Just give me something to believe in, as the world walks away. Is it too much to take? Is there too much to say? So as long as I am breathing, I need something to believe in.

View more

Pocałunek śmierci

milion powodów

Gdybym kiedykolwiek przegrał tą walkę, wiedz, że byłeś jednym z najważniejszych powodów, dla których dalej walczyłem.
Każdego dnia starałem się, dając z siebie wszystko co mogłem.
Chciałem mieć jak najwiecej wspomnień, by jak najmniej mnie ominęło.
Chciałem zobaczyć tyle ile mogłem, ale pewnie to dalej było za mało.
Chciałem zostać jak najdłużej, nawet jeśli koniec końców to dalej było nic.
Chciałem tylko widzieć Cię szczęśliwego, nawet jeśli nieraz to ja wciskałem Ci nóż w plecy.
Dziękuję za każdy uśmiech, każdy śmiech i każde dobre wspomnienie, które przeleciało mi przed oczami i utknęło w pamięci.
Dziękuję za siły, gdy moich mi brakowało, za słowa otuchy, które były nieraz jak orzeźwiający i życiodajny łyk wody.
Dziękuję za każdą przegadaną noc i poczucie, że nigdy nie byłem w tym sam, bo zawsze czekały Twoje ramiona, by mnie pochwycić i nie pozwolić mi upaść.
Dziękuję za każdą wyciągniętą rękę, bym wyszedł z tego, w co się wpakowałem, nawet jeśli kosztowało to tyle zmartwień i nerwów.
Dziękuję za naprawianie mnie każdego dnia, kawałek po kawałku, nawet jeśli cały ten proces trwał tak nieznośnie dużo.
Dziękuję za sprawienie, że tyle rzeczy na nowo stało się bezpiecznych, gdy wcześniej omijałem to wszystko szerokim łukiem, zbyt słaby i przerażony, by stoczyć walkę z własnym strachem.
Dziękuję za pokazanie mi, że świat jest piękny i warto walczyć do samego końca, bo potem się to wynagrodzi.
Dziękuje za znajdowanie coraz większej ilości powodów, bym się nie poddawał.
Dziękuje, że byłeś w moich najciemniejszych mrokach i najjaśniejszych promieniach słońca.
Gdybym kiedykolwiek przegrał tą walkę, wiedz, że to nie Twoja wina.
~ Please, don't mind me 'cause I'm really trying. I just kill myself sometimes.

View more

milion powodów

Czy Ty tęsknisz?

Ponoć do przeszłości nie powinno się wracać. Trzeba iść do przodu, wyciągać wnioski i nie odwracać się za siebie. Nie przeglądać tego co było, nie czytać starych pamiętników, żyć tu i teraz. Nie pozwolić przyszłości wpływać na naszą teraźniejszość. Walczyć z tymi demonami i zamknąć je w klatce, by więcej nie wychodziły. Spalić wszystkie mosty i nawet nie patrzeć jak płoną. Pozwolić odejść tym, którzy chcą i nie zastanawiać się co będzie dalej. Skupić się na sobie.
Ale co jeśli spalony most, nie jest do końca spalony, jeśli widzę te kilka desek, które zostały? Co jeśli odwrócę się i popatrzę na to co było? Ogarnę wzrokiem wszystkie te szczątki, które powinny być od dawna martwe, a mimo to mam wrażenie, że dalej tli się w nich życie?
Co jeśli czasami przeszłość uderzy? Jeśli pogrążę się w myślach o tym co było? Jeśli pozwolę tym mackom się wciągnąć coraz głębiej i głębiej, na samo dno? Jeśli będę chciał sprawdzić co dzieje się u kogoś, kto zostawił wspólnie pisany rozdział, każąc mi pisać zakończenie samemu? Co jeśli potrzebuję gdzieś wytłumaczenia dlaczego? Dlaczego obiecywał różne rzeczy, dlaczego naprawiał, by zostawić mnie w gorszym stanie niż mnie poznał? Po co? Po co było to wszystko? Po co te obietnice, które nigdy nic nie znaczyły?
Ponoć wszystko dzieje się z jakiejś przyczyny. Ponoć każdy, kto przychodzi do naszego życia, ma jakiś cel. Udało mi się naprawić Ciebie, byś Ty rozwalił mnie na trzy cholerne miesiące. Ale wybaczam. Nauczyłem się, by nie ufać tak ludziom, by na nich nie polegać, nie brać rzeczy za pewnik, jeśli czyny tego nie potwierdzają. Nauczyłem się patrzeć na przyszłość tylko na chwilę, by przypomnieć sobie wszystkie błędy, cały ból, to co się działo, by nigdy więcej nie popełnić tego samego błędu. Ale gdzieś uwiera to jedno pytanie - „dlaczego?”, na które raczej nigdy nie dostanę odpowiedzi.
Po prostu, nie obiecuj nikomu, kto jest zniszczony przez życie, że pomożesz, zostaniesz, nie będziesz taki jak inny, zaczniesz naprawiać, by na mrugnięcie oka zniszczyć to wszystko. Być kimś, kto rozwali i zrani najbardziej. Po kim nie zostanie nic, tylko milion kawałków do zbierania na nowo. Nie oswajaj kogoś, by potem zostawić go samego. Weź odpowiedzialność za to co zrobiłeś, za to co zacząłeś i dokończ to jak człowiek. Nie staraj się być najlepszym człowiekiem, by potem stać się tym najgorszym.
~ Hope you have a wonderful day. I tried to save myself from you. I can’t trust you, (Falling away) you can’t trust me. (Running away) I’m done wasting myself on you.

View more

Czy Ty tęsknisz

Sztuka przetrwania.

Jestem w wiecznej walce z samym sobą. Z tym co było, a tym co jest.
Przeszłość lubi przychodzić w najmniej odpowiednim momencie. Przekrwione, puste oczy witają mnie każdego dnia w lustrze. Nie mam siły walczyć z tymi myślami. To co powinno dawno zgnić, obudziło się ponownie do życia. Jak długo można kłamać sobie w twarz?
Ruszam do przodu, by potknąć się na tym samym kamieniu błędu i leżeć w tych piekących wyrzutach sumienia. Wdycham własną truciznę, pozwalając jej powoli zabierać siły na istnienie. Brak chęci wstawania i podążania dalej do swoich idealnych, niespełniających się marzeń i celów. Jak długo można się oszukiwać?
Ciężkie do przełknięcia pigułki. Chodzę po własnym śmiercionośnym kole, patrząc jak wszystko się powtarza, zmieniając tylko formę. Funkcjonuję na nienawiści do samego siebie. Nie oczekuj zrozumienia, bo nic już we mnie nie ma. Jestem kalejdoskopem chaosu, pogrążonym we własnej samotności. Ile zostało do końca?
Nie pozostało już nic. Pozwól pogrążyć mi się w tej nicości. Nie zbliżaj się, bo i Ciebie pochłonie. Daj mi żyć z moją ciemnością. W końcu, jak długo można walczyć z samym sobą, nie obserwując żadnych zmian na lepsze?
~ Watch me as I burn. I'll turn to ash and fade away.

View more

Sztuka przetrwania

Bezpieczne miejsce.

Od dziecka staram się uczyć na błędach. Gryzę się w język, by przypadkiem nie powiedzieć za dużo. Tłumię w sobie emocje, by powoli wyżerały tylko mnie, nie wzniecając pożaru u każdego dookoła. Narzucam sobie bariery i granic, by móc funkcjonować w relacjach. Pozwalam, by złość zatruwała tylko mnie, bo wiem co wypada, a czego nie. Chronię się autokrytycyzmem, bo łatwiej przejść do porządku dziennego z tym, że samemu się zjebało, niż z faktem, że druga osoba nas zraniła, tym samym wywołując złość. Staję się swoim najgorszym wrogiem, odchodzę od zmysłów i pozwalam szaleństwu przejąć władzę. Byleby zranić tylko siebie, nikogo więcej.
Jednak jak każdy potrzebuję miejsca, gdzie mogę się wyżyć. Wyrzucić z siebie wszystko, co kąsa od środka, co płonie, co zatruwa umysł. Bez mechanizmu obronnego, bez zbędnego oceniania czy zwracania uwagi na konsekwencje swoich słów. Nie trzeba gryźć się w język do krwi, wewnętrznie krzycząc - można krzyczeć tak, że wszyscy słyszą. Można patrzeć jak wszystko płonie ze świadomością, że obok stoi osoba, której pożar nie wchłonie. Stoi obok, patrząc na tańczące płomienie, trzymając kubeł pełny zimnej wody. Osoba, która tylko słucha, widząc, jak męczysz się z tym wszystkim. Pozwala, by wszystko uleciało, przy której można być najgorszym chujem, a ona tylko czeka, aż poczujesz się lepiej, wiedząc, jak cholernie tego potrzebowałeś. Osoba, której nie da się zranić tym wszystkim, bo cała agresja nie jest wywołana jej zachowaniem. Ona jest tylko bezpiecznym miejscem i ostoją, gdzie można być najgorszą wersją samego siebie, nie tracąc w jej oczach. Strażnik granicy między zdrowiem a szaleństwem.
~ One day you will understand why I pushed you away as I ran.
Trust, I’m doing you a favor.

View more

Bezpieczne miejsce

(nie)uporządkowane myśli.

Fikcyjne związki i nierealne uczucia. Wymyślone zawody, wymarzone życia. Dramy dla poklasku i przesiąknięte jadem anonimy. Fałszywe wizerunki, nietrwałe kontakty.
Ludzie, którzy weszli za bardzo w internet, gdy powinna to być tylko odskocznia od rzeczywistości. Zamiast tego coraz bardziej wsiąkają w tą przepaść, zatracając siebie, resztki zdrowego rozsądku. Osamotnione dusze, pragnące towarzystwa, chowające się za kolejną ze swoich masek. Utrata kontroli, utrata samego siebie. Kim się w końcu jest? Tą osobą, którą widzi się w lustrze czy może tą stworzoną tutaj? W czym ta realna twarz, patrząca z odbicia jest gorsza od tych zdjęć modelek, wziętych z instagrama? W czym życie realne jest gorsze od tego, które tak zawzięcie ludzie budują tutaj?
Wieczny wyścig szczurów w pogoni za lajkami, obserwacjami, ogniami. Rzucanie się sobie do gardeł niczym wściekłe wilki, bo prywatnych spraw już nie rozwiązuje się prywatnie. Przecież trzeba poprać czyjeś brudy, pokazać całemu światu, którego to nic nie obchodzi, ile w nas zawiści, złości, zranienia, jak bardzo ta osoba źle zrobiła. Wszystko, byleby ją upokorzyć, wyjść na tego lepszego. Stada wiernych sępów, które zaraz się zlatują, delektując się resztkami tego, co zostało z tej osoby. Przecież już jest skończona. Nie liczą się uczucia, nie liczą się konsekwencje, to walka na śmierć i życie - tak samo jak w naturze.
To jest cholerny zwierzyniec, a nie portal wypełniony ludźmi.
~ Już nie widzę ludzi tylko wszędzie wokół wilki.

View more

nieuporządkowane myśli

ani słowa...

Czasami zbyt długo trzymamy się osób i relacji, które już dawno powinniśmy puścić. Zbieramy w dłonie wszystkie kawałki, pozwalając by wbijały się w skórę, w imię swojej złudnej nadziei. Ratujemy coś, co dawno umarło, nie przyjmując do siebie wiadomości, że to już nic nie da. Nie chcemy dumnie unieść głowy, odejść z jakąkolwiek godnością. Zamiast tego siedzimy na kolanach, zbierając resztki wytworu naszej wyobraźni, która nie pozwala ruszyć dalej.
Przywiązujemy się do wspomnień, ślepo do nich wszystkiego wracając, każdego dnia na nowo. Oślepnięci złudzeniami, ignorujemy każdą czerwoną flagę, którą tylko się pojawi. Przyjmujemy do siebie tylko te fakty, które są dla nas wygodne, nie zaburzają naszego światopoglądu, nie niszczą wszystkiego na kawałki. Wolimy trwać w fikcji, okłamując samych siebie.
„Przecież się zmieni.” „To ostatni raz.” „Obiecał.”
Trudno uwierzyć w to, że ktoś, kto był kiedyś tak bliski, stał się tak daleki, że nic już nas z nim nie łączy, poza zwykłym przywiązaniem. Nie wszystko w życiu trwa wiecznie, nie wszystkie relacje przetrwają próbę czasu. Czasami ktoś się zmieni, przestanie nam odpowiadać, może nawet się zepsuje. Ale takie jest życie, ludzie się zmieniają, nasze gusta się zmieniają i środowisko, w którym przebywamy.
Nie warto trzymać ostrych kawałków szkła w dłoni, z nadzieją, że na nowo zrobimy z tego butelkę.
Nie warto być przy kimś, przez samo przyzwyczajenie, gdy wszystko inne już dawno przestało istnieć, a wiatr rozwiał tego popioły.
Nie warto być przy kimś, kto przestał być przy Tobie.
Naucz się odchodzić i nie obdzierać się ze swojej godności.
~ I don't care enough to miss you, after all the shit we've been through, my heart's comatose.

View more

ani słowa

Czy da się zapomnieć o drugiej osobie?

Pewnego dnia otworzyłem oczy i zrozumiałem, że ten zastój trwał za długo. Za długo byłem w zawieszeniu, czekając jak wierny kundel na właściciela. Za długo szukałem jakichkolwiek sygnałów obecności, które nigdy nie były skierowane w moją stronę. Za długo żyłem nadzieją, że pewnego dnia się obudzę z tego, co było rzeczywistością, z którą nie chciałem się pogodzić. Za długo pozwalałem się rozwalać.
Są rzeczy, które zabolą bardziej niż powinny. Są słowa, które nigdy nie powinny być wypowiedziane i czyny, których żałuje się do końca swoich dni. Trzeba się otrzepać i iść dalej. Nie wszystko będzie trwać „na zawsze”. Nie każdy zostanie do końca moich dni, nieważne jak bardzo by tego nie obiecywał.
„Nie oczekuj niczego od ludzi.” - w końcu się tego nauczyłem. Możesz być dumny, bo sam byłeś moim nauczycielem. Może dotarło to do mnie w niezbyt przyjemny sposób, może długo mi zajęło zrozumienie tego wszystkiego, ale to nie ma już znaczenia.
Ktoś mi powiedział, że jeśli ktoś zniknie raz, będzie znikał już zawsze. Pojawiał się i zostawiał za sobą jeszcze większy bałagan niż poprzednio.
Po tych wszystkich miesiąc, pod wpływem jakiegoś impulsu, moje myśli gonią do Ciebie. Czasami leżę w łóżku i zastanawiam się, czy wszystko u Ciebie w porządku i czy jesteś szczęśliwy. Przecież tylko o to mi chodziło. Bywa, że uśmiechnę się przez wspomnienie, bądź lekko zaboli, gdy coś kojarzy mi się z Tobą. Czasami zatęsknię, bądź będę chciał Ci coś powiedzieć, choć tego nie zrobię. Jednak to już ulotne chwile, niczym cała Twoja osoba. Zrobiłem wszystko byś nie trafił do przeszłości, ale to odrzuciłeś. Musiałem sam zamknąć rozdział, który zaczęliśmy pisać razem i zdecydowanie za długo mi to zajęło. Zbyt dużo bólu, zbyt dużo nadziei, zbyt dużo paranoicznych myśli i nocy wypełnionych bezsennością. Koniec końców - udało się.
Jesteś miłym wspomnieniem, ale niczym więcej. Zawsze będę życzył Ci dobrze, bo taki już jesteś. Mimo wszystko - przeszłość powinna zostać przeszłością i nie mieszać się w moją teraźniejszość.
Oficjalnie mogę stwierdzić, że ruszyłem dalej i nie oglądam się już za siebie. Przecież tego w końcu chciałeś, prawda? I po wielu próbach, udało mi się.
~ But look at this damage you did to me. I still want nothin' to do between you and me. Please, don't say nothing at all, sounds so true to me. We don't have nothing to say, hey.

View more

Czy da się zapomnieć o drugiej osobie

Słowo otuchy dla duszy.

malapodskoczy’s Profile Photosophie
Cześć Maluchu.
Siądź na chwilę i porządnie to przeczytaj, biorąc moje słowa do serca, bo wiem, że ich teraz potrzebujesz.
Życie nie zawsze jest fair i nie zawsze jest cudowne, o czym z pewnością już się przekonałeś. Ale nie o tym chciałem Ci powiedzieć.
Na swojej drodze spotkasz wielu ludzi. Niektórzy rozsypią Cię na kawałki, ale wstaniesz silniejszy, zapamiętując swoje błędy. Niektórzy będą cudowni i będą iść przez życie razem z Tobą, pomagając Cię zbierać, gdy zajdzie taka potrzeba.
Będziesz tęsknił za niektórymi osobami, które były w Twoim życiu, ale z różnych powodów ich już nie ma. Będziesz żałował jednego kontaktu, bo wpłynął na Ciebie zbyt mocno, a jego skutki przed dłuższy czas będą się odbijać czkawką. Jednak pamiętaj, że każda znajomość Cię czegoś nauczy.
Nauczysz się mniej ufać ludziom i nie oddawać im dobrego serca na tacy, bo będą osoby, które będą chciały to wykorzystać. Nauczysz się tego, że jak ktoś będzie chciał, to z Tobą zostanie. Zatrzymywanie osób, które usilnie chcą odejść, nie ma sensu, nieważne jak bardzo to będzie boleć.
Nauczysz się żyć z samym sobą, będziesz lubił spędzać czas samemu, czytając albo coś oglądając. Wiem, że pewnie teraz myślisz „Co Ty pieprzysz?”, ale taka jest prawda.
Zaczniesz mieć w końcu dobre podejście do miłości. I nie przewracaj oczami, bo na pewno to robisz. Znam Cię lepiej niż własną kieszeń. Zrozumiesz, że będąc samemu też możesz być szczęśliwy, a druga osoba nie jest Ci potrzebna. Ale pamiętaj - jak się pojawi, to też będzie dobrze.
Dalej będziesz dziecinny i za wszelką cenę nie zabijaj tej cechy w sobie. Nie zmieniaj się dla innych, zmieniaj się dla siebie.
Zacznij zauważać czerwone flagi, a nie ignorować, bo to dość poważny problem, a uchroni Cię przed wieloma łzami i krwawiącym sercem.
A przede wszystkim, nie daj innym sobie wmówić, że coś z Tobą jest nie tak. Jesteś cudowny taki, jaki jesteś. Nie jesteś zepsuty, nie trzeba Cię naprawiać. Wszystkie problemy nie leżą w Tobie. I jeszcze jedno - zawsze będziesz wystarczający dla odpowiednich osób.
Jesteś silniejszy niż myślisz, Młody. W końcu gdybyś nie był, nie mógłbym tego wszystkiego napisać.
~ Cause I hate that it seemed you were never enough. You were broken and bleeding in the name of love. And I hope that we meet in another life.

View more

Słowo otuchy dla duszy

Sztuka kochania.

panklimov’s Profile PhotoLazar Klimov
Wieczna pogoń za miłością. Wieczny strach przed samotnością.
Prawdziwe uczucia i fałszywe obietnice. Sztuczne uśmiechy i dźwięki łamanych serc.
Związki dla samego statusu bycia w związku i fałszywe miłostki, by cały świat zazdrościł. Ogromny strach przed samotnością i szukanie kogokolwiek, byleby nie zostać samemu.
Egoistyczne zachcianki, łamiące serca prawdziwych ludzi, którzy jeszcze potrafią kochać szczerze.
Prawdziwe uczucia, które z dnia na dzień umierają pod stosem tego fałszu. Zamykające się serca na prawdziwe uczucia, bo zbyt często były złamane.
Z miłości zrobiliśmy kolejny powód do uroczych fotek i pięknych wpisów, ale ile w tym szczerości? Ile prawdziwych uczuć? A ile strachu, egoizmu i fałszu? Ile chęci wzbudzenia zazdrości u innych?
Możemy pięknie mówić o tym uczuciu, ale czy naprawdę to czujemy, czy tylko nam się wydaje?
Zamiast pchać się w fałszywe relacje, sprawiające, że fałszywe serca biją szybciej, a fałszywy uśmiech pojawia się na twarzy - lepiej nauczyć się żyć w zgodzie z samym sobą.
Kochać mocno całym sercem, szczerze i bez tchu, wiedząc, że to właśnie miłość, a nie chwilowa fascynacja, która skończy się tak szybko, jak się pojawiła. Otworzyć serce na prawdziwe uczucia, nie chwaląc się wszystkim na lewo i prawo. Bo prawdziwą miłością nie ma co się non stop chwalić, lepiej pielęgnować ją w prywatności.
Kochasz mnie za to jakim jestem, czy dlatego, że ładnie wyglądam przy Twoim boku?
~ You don’t need a boyfriend, you just need a therapist.

View more

Sztuka kochania

Uwolnij słowa.

kolczastydrut’s Profile PhotoKokonell.
Nie umiem już układać zdań, by ich wydźwięk mi pasował.
Nie umiem już przelewać swoich uczuć i myśli w zdania, do których będę mógł wrócić.
Nie umiem już znaleźć odpowiednich słów, bo one zniknęły. I choć szukam ich wszędzie, nigdzie ich nie ma.
Uciekam od realnej rzeczywistości, a słowa uciekają ode mnie.
Pojawiają się tylko na ulotną chwilę, a gdy myślę, że udało mi się je złapać, rozpływają się w powietrzu, pozostawiając po sobie jedynie niesmak.
Bez słów jestem nikim, pustym pojemnikiem, który nic nie chroni. Słowa sprawiały, że żyłem. Uciekałem w nie, gdy było źle i używałem ich, gdy było dobrze. Były podstawą mojej egzystencji, a teraz pozostała tylko pustka i cisza w głowie.
Dlatego leżę w łóżku, patrząc na gwiazdy na ścianie i łudzę się, że zaraz do mnie przyjdą. Wrócą, niczym kochanka po zażartej kłótni.
Zostawiłem drzwi otwarte, ale nie słyszę upragnionych kroków ani zgrzytania klucza w zamku.
Jestem sam ze sobą, słuchając pomruków kota, a cisza dudni mi w głowie.
I choć powinienem czuć się dobrze, to jednocześnie mam wrażenie, że mnie już tu nie ma.
~ Well, I know I should be moving on, but I feel like I'm already gone.

View more

Uwolnij słowa

czym jest dla ciebie oddech? ❜

vaniliathorne’s Profile Photo─── M E G ❜
Oddech. Pierwszy, gdy życie się zaczyna i ostatni na łożu śmierci.
A co gdy przestajesz oddychać, dalej będąc żywym?
Najpierw pojawia się panika. Gardło się zaciska, płuca palą, błagając o tlen. Oczy rozszerzają się z przerażenia, nadaremno szukając pomocy. Z każdą sekundą jest coraz gorzej, myśli kłębią się w głowie.
Nie chcę umierać, jeszcze nie teraz, nie tu.
Następnie pojawia się przejmujący chłód, który z każdym przyśpieszonym biciem serca, ogarnia całe ciało. Gęsia skórka pojawia się na skórze, ale jest to chłód, którego nie da się pozbyć, otulając grubym kocem.
Głos zamiera w gardle, serce bije tak szybko, jakby miało zaraz wylecieć z piersi. Mięśnie nie chcą współpracować, by wziąć tą życiodajną dawkę tlenu.
Jednak po kilku chwilach stwierdzasz, że dalej żyjesz. Mimo tego chłodu w środku. Mimo braku oddechu. Uczucie palenia w płucach znika. Serce wraca do normalnego rytmu. Panika powoli zamienia się w obojętność i pustkę, a myśli jak zaczarowane wyparowują z głowy.
Można być martwym, jednocześnie funkcjonując wśród ludzi. Można żyć, gdy Twój oddech znajduje się w posiadaniu innej osoby. Zabrała go wraz z ostatnim pocałunkiem na pożegnanie.
Mój oddech zniknął już dawno.
Skoro „rzeczy, które nam umykają, mają dla nas większe znaczenie niż te, które się posiadło” to byłeś moim oddechem.
~ Can you give me my breath back?

View more

czym jest dla ciebie oddech

Opowiedz o czymś utraconym.

piecpopolnocy’s Profile PhotoNoah Baker
Rozgość się, usiądź wygodnie, bo opowiem Ci bajkę. Poczęstuj się alkoholem i papierosem, jeśli pomoże Ci to się wsłuchać w moje słowa.
Kiedyś, jeśli ludziom zależało, to potrafili o to zawalczyć. Szczególnie, jeśli druga osoba znaczyła dla nich wszystko. Jeśli pojawiały się problemy, to rozwiązali je wspólnie. Nie traktowali obecności drugiego człowieka jako pewnik, bo wiedzieli, że nic w życiu nie jest pewne. Starali się nawzajem o siebie, pokazując, że ta relacja nie jest jednostronna. Brzmi jak marzenie, prawda? Nawet jeśli pojawiały się zgrzyty, relacja była idealna, bo każdej stronie zależało.
A teraz? Och kochanie, teraz jest zupełnie inaczej. Ludzie zaczęli iść na łatwiznę. Nieważne czy mówimy tu o życiu, czy o relacjach. Rozleniwili się, nie chcą marnować siły ani czasu. Nie mają chęci. Wolą siedzieć w dołku i użalać się nad własną egzystencją. Nawet relacje muszą być łatwe. Jeśli pojawi się pierwszy zgrzyt, któraś osoba ucieknie. Zrezygnuje, rzuci to w kąt, bo konfrontacja z problemem to za dużo. Po co się zmieniać i starać, skoro można znaleźć kogoś o wiele łatwiejszego? Wymieniają osoby na coraz to łatwiejsze modele w obsłudze, bo tak jest po prostu prościej.
A ja? Ja jestem zmęczony tym co jest proste. Zmęczony prostymi relacjami, prostymi ludźmi, prostymi emocjami. Gardzę łatwiejszą drogą, która kusi swoim jasnym światłem i perspektywą słodkiego lenistwa. Nudzę się łatwymi ludźmi, jednostronnymi związkami, pójściem na skróty. Nie chcę przeżyć życia, leżąc w łóżku i oczekując, że osiągnę wszystko co zechce, bez żadnego wysiłku. Nie chcę się poddawać i rezygnować z kogoś, bo pojawił się pierwszy kryzys.
Wolę trudniejsze relacje, gdzie coś się dzieje, ale obie osoby są zaangażowane. Wolę walczyć o kogoś, niż wymienić go na łatwiejszy model. Wolę krzyki, wybuchy niż ciszę. Chcę iść z kimś przez piekło, trzymając go za rękę i wiedzieć, że mnie nie puści, nie zostawi samego. Chcę się o kogoś starać, zwalczać razem problemy. Chcę być czyimś wszystkim, które nie jest do zastąpienia kimś łatwiejszym. Chcę mieć wzloty i upadki, bo na tym polega życie. Wspólnie przeżywać kryzys, ale jednocześnie się cieszyć, bo mamy siebie. Chcę widzieć w oczach drugiej osoby, to co jest w moich - świadomość, że nie jest łatwo, ale warto o to się starać.
Więc powiedz mi skarbie, czy piszesz się na przejście ze mną przez piekło, wiedząc, że relacja ze mną do łatwych nie należy?
~ Cause we're gone, gone like a nightmare in a dark place. All along, brutality that I made. Gone, gone like a nightmare in a dark place. All along, all along, everything I love is gone.

View more

Opowiedz o czymś utraconym

Piękno chwili.

InCordeVersum’s Profile PhotoAlia K. Liliévtesse
Zamykam oczy, przenosząc się do swojego świata.
Wszystko jest przymglone, pokryte jakby różową mgłą. Oddycham kolorowym powietrzem, które powoli wypuszczam z ust, patrząc zamglonym wzrokiem jak powoli unosi się pod sufit. Cały pusty pokój płonie różowym ogniem, który przyjemnie łaskocze moją skórę, nie wyrządzając mi żadnej krzywdy. Cichy śmiech wyrywa mi się z gardła, gdy z przyjemnością padam w płomienie, niczym w ramiona ukochanej osoby.
Jestem sam ze sobą. Nikogo innego nie ma. Uśmiech nie schodzi mi z pogryzionych warg. Ścieram czarną krew z nosa, nie przestając się uśmiechać. Strzepują kropelki na podłogę, zafascynowany patrząc jak powoli zasycha w plamy.
Czuję się lekki, jakbym mógł wszystko. Nic mnie nie trzyma, nic mnie nie martwi. Jestem wolny. Jestem dziki i mogę w końcu temu ulec, pokazać swoje prawdziwe „ja”. Spuścić je ze smyczy i pozwolić mu się zabawić, niczym dzikiemu zwierzęciu wypuszczonemu z klatki ciasnej rzeczywistości.
Mój krok jest lekki, sprężysty. Szamoczę się w pokoju wypełnionym cichą muzyką, odgrywając chaotyczny taniec, pełnej płynnych ruchów. Wszystkie bodźce odbieram całym sobą. Jestem wszystkim, wszystko jest mną.
Podłoga jest przyjemnie miękka, jakbym chodził po chmurce. Ubrania przyjemnie otaczają nagą skórę, niczym najlepsza puchata kołdra.
Rozsadza mnie czyste szczęście. Czuję się jakbym nim płonął. Kontroluje ono moje ciało, a ja z przyjemnością ulegam, patrząc gdzie mnie to zaprowadzi.
Upadam na łóżko, nie czując zmęczenia. Wydaje się za duże na moje samotne ciało, powoli mnie w siebie zasysając. Przymykam oczy, odpalając papierosa o słodkim smaku. Pod powiekami tańczą kolorowe obrazy, nie mające żadnego konkretnego kształtu. Muzyka powoli mną kołysze niczym fale łódką, zalewając mój umysł, aż staje się przyjemnie pusty.
Otwieram oczy i budzę się z tego snu.
~ And all these angels and demons keep shoutin' and screamin' I'm fallin' from Eden.

View more

Piękno chwili

Co trapi Twoją umęczoną duszę?

kapsel90210’s Profile PhotoSentymentalny
Jestem zmęczony kolejną nocą, podczas której dręczą mnie upiory z przeszłości. Tej bliskiej przeszłości, zaczynającej się na samym początku tego cholernego roku.
Nie chcę więcej widzieć ich twarzy, które były tak znajome, a teraz należą do osób, których nie poznaję. Nie chcę słuchać ich głosów, przypominające nasze rozmowy, do których wracam w momentach słabości. Nie chcę na nowo przeżywać tych wspólnych momentów, nawet jeśli były naprawdę nieliczne i były to drobnostki, na które mało kto zwraca uwagę.
Mam dość patrzenia w oczy, które są puste. W twarze, które nie należą już do osób, które znam. Na cienie, tańczące upiorny taniec w blasku księżyca. Słuchania o tym, co miało się wydarzyć, ale zginęło pod gruzami resztek znajomości.
Mam dość odchodzenia bez pożegnania. Mam dość znikania bez słowa. Mam dość nieoczekiwanych powrotów na chwilę. Mam dość bycia planem B.
Mam dość tej cholernej tęsknoty, która rozsadza mnie ostatnio od środka. Bierze w ramiona, czule głaszcze po głowie. Tuli na kolanach, powoli się ze mną kołysząc. Tonę w niej i nie mam siły się wydostać. Nie umiem uciec z jej uścisku, który szczelnie mnie trzyma. Nie potrafię pozbyć się jej zapachu z nozdrzy, który powoduje łzy w oczach. Jej słowa powodują mętlik w mojej głowie, mówiąc, że mam czekać.
Staram się wypalić wspomnienia.
Staram się to wyrzucić z siebie wraz z wlanym alkoholem.
Staram się zapomnieć, a butelka wódki jest moją ulubioną kochanką.
~ And now I miss you all the time and I just eat myself to death. You left your t-shirt in my room. It used to smell like your perfume.

View more

Co trapi Twoją umęczoną duszę

Krytyku, kto jest dla Ciebie definicją szczęścia i dlaczego jestem to ja? ;>

kolczastydrut’s Profile PhotoKokonell.
Moje szczęście przeważnie jest chodzącym śmieszkiem. Podsyła mi jakieś dziwne filmiki, nie wspominając o cudownych piosenkach, których potem słucham przez cały dzień, bo nie umiem wybić ich z głowy.
Moje szczęście nieraz jest zagubione. Otula się szarymi chmurkami jak kołdrą, idąc spać, by nabrać sił na dalsze użeranie się ze mną.
Moje szczęście jest najbardziej radosne, gdy robi się pijane. Nie wspominając o tym, jak bardzo uderza mi wtedy do głowy, pokazując jakie życie jest super, jednocześnie podnosząc samoocenę. Wtedy nawet najdrobniejsze gesty czy słowa cieszą jak najbardziej wymarzone prezenty.
Moje szczęście pojawia się w momencie, gdy najbardziej go potrzebuję. Zawsze znajdzie sposób, by wywołać nawet cień uśmiechu na mojej twarzy albo poprawić humor.
Moje szczęście czasami ucieka. Potrzebuje przerwy, zostawiajac mnie samego. Jednak zawsze jest gdzieś blisko, obserwując, czy jest potrzebne, czy może dalej skupić się na sobie.
Moje szczęście ma kolor złotych, blond włosów niczym makaron z zupek chińskich.
Moje szczęście jest duże, choć nieraz wydaje się być zupełnie malutkie, że można je przeoczyć. Czasami mogłoby mnie nosić na rękach, czasami mógłbym je nosić na ramieniu, by go nie zgubić.
Moje szczęście uwielbia mojego kota dokładnie tak samo jak ja, jeśli nie bardziej. Uwielbia na niego patrzeć i go podziwiać, nawet jeśli on nic nie robi. Ważne, że po prostu ta kudłata kulka jest.
Moje szczęście nieraz bywa wredne, irytując mnie swoją radością. Ale to jest ten sposób irytacji, za którym bym tęsknił, gdyby zniknęło na zawsze.
Nieraz potrzebujemy od siebie przerwy, nie przekraczając swoich wzajemnych granic.
Moje szczęście uwielbia czuć się wyróżniane i uwielbia o sobie słuchać. Uwielbia widzieć radość w oczach i uśmiech na twarzy. Uwielbia słyszeć śmiech jak czajnik i być powodem tego śmiechu. Moje szczęście uwielbia być doceniane.
Jednak najważniejsze - moje szczęście zawsze wraca. Mój cholerny bliźniak, którym się stało w przeciągu niecałego roku. Bliźniak, bez którego nie widzę swojej codzienności na dłuższą metę.
~ To tylko jedno, tylko proszę Cię. Odpocznijmy, połóżmy się, zapomnijmy.

View more

Krytyku kto jest dla Ciebie definicją szczęścia i dlaczego jestem to ja

Panie Krytyku, w jakich momentach najlepiej smakuje papieros?

SebastianDankov’s Profile PhotoSebastian Dankov
Kiedy po upojnej nocy wstaję rano, robię kawę i odpalam papierosa. Na ustach dalej mam smak tej osoby, pod skórą dalej czuję jej dotyk. Zamykam oczy, porywając się wspomnieniom, a kawa powoli rozgrzewa mnie od środka. Całą radość puszczam wtedy z dymem, tak idealnie grającym z kawą i zapachem tej osoby, który dalej noszę na sobie. Przeżywam wszystko na nowo, zamykając się w swoim świecie, gdzie jest tylko papieros, kawa, wspomnienia i ja.
W momencie, gdy mam wrażenie, że wszystko wali się na łeb i szyję. Drżącymi ze stresu rękoma wyciągam papierosa z paczki, przeklinając zapalniczkę, która nie chce się odpalić. Biorę pierwszego bucha i całe ciało ogarnia przyjemny spokój. Cały niepokój wydmuchuję z siebie, który leci gdzieś wysoko, pod postacią dymu. Chaos w głowie się ucisza, znika, aż pozostaje przyjemna pustka, pozwalająca trzeźwo myśleć i inaczej spojrzeć na świat. Wszystkie negatywne emocje opadają, a ja staję się o wiele lżejszy.
W nocy, kiedy siedzę w oknie, a chłodny wiatr owiewa moje ciało. W słuchawkach cicho gra jakaś muzyka, a ja patrzę na nieliczne samochody, sunące po jezdni. Jestem tylko ja i moje myśli. Nieraz zbędne, nieraz krzywdzące, a nieraz miłe i powodujące uśmiech na twarzy. Oddaję się chwilowej przyjemności, puszczając z dymem zbędny syf, który trzymam w głowie. Mogę dojść do różnych wniosków. Mogę wrócić do przeszłości i przeżyć coś na nowo albo wyciągnąć z tego wnioski. Mogę umrzeć przy papierosie, pod bezpieczną osłoną nocy i odrodzić się na nowo. Mogę palić się ze szczęścia i tonąć w nostalgii z domieszką melancholii.
Papieros smakuje najlepiej, przesiąknięty smakiem emocji.
~ Kiedy wieczór zmienia się w świt, coś dobija się do mych drzwi. Ayy, ayy, nostalgia.

View more

Panie Krytyku w jakich momentach najlepiej smakuje papieros

Kartka dla kogoś bliskiego.

Mówi się, że czasami to zły czas i zła pora. Powiedz mi, czy tak było z nami? Choć lepiej nie mów, zostawmy niektóre słowa dla siebie. Zostawmy niektóre gesty w zakątkach naszych umysłów.
Każdego dnia, siedzisz w mojej głowie. Każdego dnia, budzę się z myślą o Tobie.
Każdej nocy, otulasz mnie w snach. Każdej nocy, zasypiam z myślą o Tobie. Każdej nocy, chcę zasypiać w Twoich ramionach.
Codziennie powodujesz uśmiech na mojej twarzy. Codziennie mnie czymś rozśmieszysz. Codziennie pokazujesz mi jak cudowną osobą jesteś. Codziennie przy Tobie czuję, że mogę wszystko. Codziennie robisz to, czego nikt inny nie robił. Codziennie wariuję przy Tobie ze szczęścia. Codziennie czekam na słowa od Ciebie. Codziennie zapiera mi dech w piersi, gdy wiem, że w jakimś stopniu jesteś mój. I tylko mój. Codziennie nie wierzę, czym zasłużyłem na Ciebie.
Może zagryzam wargi z zazdrości, bo wiem, że pewnego dnia będę musiał Cię wypuścić i pozwolić Ci odejść. Może czasami mną targa z racji, że ktoś będzie tym szczęściarzem, idącym z Tobą już do końca przez życie i nie będę to ja. Może gryzę język, by nie powiedzieć kilku słów za dużo, których mógłbym żałować.
Jednak wiem, że to dobra pora i dobry czas. Mam Ciebie, trzymam Cię mocno za rękę i możemy iść razem do przodu. Znalazłem swój dom, którym jesteś. Domem, do którego chcę cały czas wracać. Pachniesz jak spokój i bezpieczeństwo. Pachniesz jak miłość, która zawsze między nami będzie. Jak ta atmosfera wisząca w powietrzu, kusząca by przekroczyć granicę.
Dotykiem wyryłeś swoje imię w moim sercu. Zagnieżdżając się w nim już na zawsze.
Chcę budzić się i zasypiać z Tobą. Chcę by każde „jutro” zaczynało i kończyło się na Tobie.
Chcę dbać o Twoje serce i traktować lepiej niż własne.
Chcę być powodem Twojego uśmiechu.
Chcę być dobrym wspomnieniem, gdy będę już tylko złudzeniem.
I nawet jeśli oddam Ci w lepsze ręce, będę zawsze tu czekał, by zaopiekować się Tobą na nowo.
Bo wolę być szczęśliwy z Tobą, niż umierać bez Ciebie.
~ Kiss me on the mouth and set me free. Sing me like a choir. I can be a subject of your dreams.

View more

Kartka dla kogoś bliskiego

Co znajduje się na Twojej bezludnej wyspie, Krytyku?

Flame_of_soul’s Profile PhotoPłomień Duszy
Mój umysł jest niczym bezludna wyspa, wypełniony wszystkimi wewnętrznymi demonami.
W kącie siedzi dziecko, stłamszone przez bieg wydarzeń zwanych życiem. Płaczące, ale nikt już tego nie usłyszy. Zostało zagłuszone przez świat.
Demon z przeszłości, uwielbiający szeptać przerażone słowa swoim seksownym głosem, które padały z ust innych. Przychodzący w nocy i obejmujący moje ciało swoimi dłońmi. Głaszczący uspokajająco po głowie, gdy przypomina wszystkie nieprzyjemne chwile. Kołyszący do snu, kiedy przeżywam wszystko jeszcze raz. Na nowo i na nowo.
Demon wszystkiego co mogło się wydarzyć, ale się nie wydarzyło. Skrada się niczym kot, by położyć się na klatce piersiowej. Czule muska moje usta, zalewając mój mózg wszystkimi myślami „Co by było gdyby?”. Wpłata łapska w moje włosy, nie pozwalając się odsunąć. Dusi swoim ciężarem, mrucząc mi w wargi z wyraźnym zadowoleniem.
Demon moich błędów, jest tym, który pojawia się znikąd. Czuję jego smukłe palce na biodrach, kiedy rozpoczyna ze mną swój chory taniec. Trzyma mnie w objęciach, kiedy rozpadam się na nowo, wypominając sobie każdy najdrobniejszy błąd, który kiedykolwiek popełniłem. Zabierający mnie do wszystkich tamtych sytuacji, bym w tym pięknym tańcu patrzył na wydarzenia, które znam na pamięć.
Demon porzucenia, łapiący mnie za gardło w momencie, kiedy ktoś staje się dla mnie bliższy. Pozbawia mnie oddechu, posyłając mi swój wredny uśmiech. Przypiera do ściany, sycząc, że moja samotność i tak mnie dopadanie. Każdy odejdzie, zostawiając mnie w tyle. A wtedy będzie moim jednym przyjacielem.
Demon bezsennych nocny, przykrywający mnie kocem, który ściąga sen z powiek. Położy się obok, a jego chłodny oddech powoduje, że ciarki przebiegają po moim ciele. Będzie powoli drapał moje plecy, czekając, aż pierwsze promyki słońca lizną moją nagą skórę.
I najgorszy z nich wszystkich, przywódca całej bandy - demon będący wszystkim tym, co we mnie najgorsze. Jest zawsze obok mnie, trzymając mnie mocno za rękę. Niczym najlepszy przyjaciel siada ze mną, odpala papierosa i opowiada o wszystkich słowach, które mógłbym powiedzieć. W dymie ukazuje mi wizje rzeczy, które mógłbym zrobić. Składa pocałunki na mojej szyi, namawiając mnie do złego. Sunie dłońmi po moim ciele, pokazując ból, łzy i nienawiść, które we mnie siedzą, a których nigdy nie uwolnię. Śmieje się z mojego serca, próbując je wyrwać i przejąć na własność. Unosi mój podbródek, wymuszając kontakt wzrokowy, szukając w moich oczach powodu, czemu dalej mu nie uległem.
A ja? Jestem tylko pięknym odbiciem w lustrze.
~ Welcome to the panic room. You'll know I wasn't joking when you see them too.

View more

Co znajduje się na Twojej bezludnej wyspie Krytyku

Dla odmiany, opisz swoją najmilszą myśl. Taką która najbardziej zapadła Ci w pamięć, albo taką z jaką chciałbyś mieć do czynienia /obserwuję

blonde_vampire_bitch’s Profile PhotoCaroline Forbes
Miło jest móc się budzić koło niego. Otwierać zaspane oczy i czuć bijącego od niego ciepło. Wiedzieć, że wszystko jest w porządku, bo jest cały i zdrowy.
Miło jest słuchać jego głosu, nawet jeśli zaczyna się drzeć. Bo chociaż się do mnie odzywa, a nie wali fochy. Zapełnia dzwoniącą ciszę swoimi dźwiękami, nawet jeśli nie zawsze wiem o co mu chodzi.
Miło jest czuć jego zapach, za każdym razem gdy zanurzam nos w jego włosach. Bo to jest zapach domu, przy którym czuję się bezpiecznie i którego potrzebuję, by nie oszaleć.
Miło jest po prostu z nim leżeć i wspólnie spać, bo nie potrzeba nam niczego innego do szczęścia. Przy okazji tuląc go do siebie i wiedzieć, że to go uszczęśliwia.
Miło jest, gdy przychodzić na pieszczoty i cały czas domaga się więcej, bo tak okazuje swoją miłość. Widzieć tą radość w oczach, gdy całuję jego czółko albo słuchać cichych pomruków zadowolenia, gdy go głaszczę albo drapię.
Miło jest, gdy chodzi za mną jak pies i mnie pilnuje, bo czuje, że coś jest nie tak. Dlatego zamiast pytać, po prostu wypełnia moją rzeczywistość swoją obecnością.
Miło jest wiedzieć, że dla niego jestem wszystkim. I mieć świadomość, że beze mnie by sobie nie poradził, bo za bardzo by za mną tęsknił. Fakt, że potrzebuje mnie, by być w pełni szczęśliwym.
Miło jest wracać do domu i widzieć tryskającą od niego radość, że już jestem. Tulić go, bo jest utęskniony, nieważne, że zniknąłem na krótko.
Miło jest kiedy mnie budzi, by sprawdzić, czy na pewno wszystko w porządku. Gdy sprawdza, czy oddycham i mam się dobrze.
Miło jest czuć, że jest dla mnie wszystkim i czuć, że dla niego dałbym się pokroić bez mrugnięcia okiem.
Szkoda tylko, że jest kotem. Byłby chłopakiem idealnym. Ale i tak - jest moim oczkiem w głowie, i za nic bym go nie oddał.
~ You're my sweetie pie.

View more

Dla odmiany opisz swoją najmilszą myśl Taką która najbardziej zapadła Ci w
Next