Jak myślisz,czym jest depresja?

Przyznam, że miałam lekkie zawahanie się, czy udzielić odpowiedzi na to pytanie. Mam wrażenie, że jest to temat ostatnio za często poruszany i jednocześnie krytykowany. Czym jest depresja? Nie wymysłem, nie gierką prowadzaną przeciwko społeczności, a czymś, co ogranicza odczuwanie szczęścia. Wiecie, co mnie irytuję? Jak ktoś nieświadomy problemu i sytuacji stwierdza, że to wymysł, próba zwrócenia uwagi. Częste są również perełki w zwrotach: „inni mają gorzej“, „co on może wiedzieć o życiu“, „trzeba garnąć się do ludzi, a nie użalać się na sobą“. Nie zgadzam się z tym, a te stwierdzenia są bardzo krzywdzące dla większości. CZYM WIĘC ONA JEST SZCZEGÓŁOWO? Określiłabym, że takim małym stworkiem, które dokucza i podsuwa przykre wnioski. Ciągle powtarza kłamstwa albo wyolbrzymia pewne sprawy. Każe zakładać Ci fałszywe maski. Proponuje alkohol, tabletki i wiele innych używek. Budzi Cię w nocy i nie pozwala zasnąć. Jest wszędzie, w Twojej głowie, sercu, steruje też wzrokiem. Czasem gubisz się w tym, co jest prawdziwe, czemu można zaufać. I po dłuższym czasie takiej znajomości masz ochotę coś poczuć. Coś więcej niż smutek, nienawiść i pustkę. Wiecie, co jest najgorsze? Co częściowo negujące społeczeństwo sprawiło? Człowiek z depresją ignoruje ją. Podejrzewa, że ktoś z nim żyje, ale stara się to wyprzeć. Wypierając bardziej i wpędzając się w ignorancję, pozwala depresji się rozrastać. A później jest już za późno. I nie, to nie jest mój wymysł. Znam to od środka.