calkiem blisko.Otworzylem drzwi iwpuscilem chlopaka do srodka.Udalem sie do kuchni,zrobilem chlopakowi herbaty i po chwili wrocilem podajac mu filizanke. -Louis, bracie powiedz mi co sie dzieje. Znamy sie juz tyle lat i wiesz ze zawsze mozesz na mnie liczyc a ja ci zawsze pomoge -spojrzalem na niego

Hazz
Szczerze wymówka chłopaka ze niby przypadkiem wracał z pracy i to o tej porze niekoniecznie do mnie trafiła ale dobra, niech będzie ze mu wierzę. Słysząc nagle alarm chwilowo zastyglem a przy tym moje plany poszły się walić. Przeklnalem pod nosem po czym nie zastanawiając sie dlugo pobiegłem z chłopakiem i zanim się obejrzałem słychać było już policyjny sygnał. Będąc już w domu chłopaka usiadlem na kanapie, a po chwili przyszedł zielonooki z ciepła herbatą. Wziąłem łyk czując jak przez moje gardło przechodzi przyjemne ciepło. -Nie chce o tym gadać. W zasadzie to chyba nie był dobry pomysł ze mi pomogles. W więzieniu miałbym lepiej niż teraz. -mruknalem cicho patrząc tepo w jeden punkt. -Wiesz co, chyba pójdę już. Dzięki za pomoc i wogole -usmiechnalem sie na tyle sztucznie ze z łatwością można było to wykryć po czym wstałem z kanapy.