Co sądzisz o oddawaniu krwi, szpiku kostnego, a po śmierci narządów? Czy uważasz, że osoby które tego nie robią chociaż mogły by są egoistami?
— Ciekawe pytanie. Postaram się udzielić wyczerpującej nań odpowiedzi.
Co o tym sądzę? Cóż. Gdybym miała możliwość oddania krwi, a póki co niestety takowej nie posiadam, to bym to z chęcią zrobiła (pomimo tego, iż boję się wszelkiego rodzaju igieł). Wiedziałabym, że robię to dla kogoś, że mogę tym drobnym gestem uratować czyjeś życie. Czasem nawet żałuję, że nie mam bardziej... potrzebnej? grupy krwi, na przykład takiej, którą można podać każdemu. Szpiku kostnego już tak pozytywnie nie rozpatruję. Co tu kryć - strasznie się boję. Może bym umiała się na to zdobyć, gdybym została poproszona. Natomiast narządy po śmierci... Tutaj się na chwilkę zatrzymam.
Moja siostra, chrześcijanka, wielokrotna dawczyni krwi, obawia się oddawania narządów. Dlaczego? Lęka się tego, iż jej dusza pozostanie z oddanymi częściami ludzkiego ciała na ziemi, "rozdzierając się" między nie. Nie wiem, gdzie usłyszała coś takiego, nie zagłębiałam się nigdy w takowe tematy, gdyż sprawy religijne dalekie są od moich zainteresowań. Mym zdaniem jednakże narządy po śmierci do niczego mi się nie przydadzą, a komuś innemu mogą uratować życie. Dziecku chociażby. Mam zamiar wypełnić kartę, wyrażając zgodę na to, aby pośmiertnie je wykorzystano dla czyjegoś dobra.
Czy uważam osoby, które tego nie robią za egoistów? Zależy od sytuacji.
Jeśli ktoś się boi, jeśli kogoś paraliżuje na widok igieł i krwi (mój tata zawsze mdleje), to dla własnego dobra lepiej by było, gdyby się do owej czynności nie przymuszał. Oddania szpiku kostnego sama się obawiam, może nie tyle bólu w trakcie, co po. Są również osoby, które nawet o tym nie myślą, choć mogłyby chociaż raz na rok przysłużyć się dla czyjegoś zdrowia. I takich nazwałabym egoistami. Wiedzą, że istnieję taka możliwość, wiedzą, że mogą, mają czas, jednakże brakuje im czego? Chęci? Potrzeby zrobienia czegoś dla innych? Moja mama ma niezbyt często spotykaną grupę krwi. Chodzi oddawać? Nie. Mogłaby? Mogłaby. Myśli o tym? Nie myśli. I tutaj leży główny problem. Nawet nie wiemy, ile możemy zrobić dla czyjegoś dobra, zwykłym gestem, słowem, czynem. Oddaniem krwi, narządów po śmierci. A przecież o tym się mówi. Może za mało?
Co o tym sądzę? Cóż. Gdybym miała możliwość oddania krwi, a póki co niestety takowej nie posiadam, to bym to z chęcią zrobiła (pomimo tego, iż boję się wszelkiego rodzaju igieł). Wiedziałabym, że robię to dla kogoś, że mogę tym drobnym gestem uratować czyjeś życie. Czasem nawet żałuję, że nie mam bardziej... potrzebnej? grupy krwi, na przykład takiej, którą można podać każdemu. Szpiku kostnego już tak pozytywnie nie rozpatruję. Co tu kryć - strasznie się boję. Może bym umiała się na to zdobyć, gdybym została poproszona. Natomiast narządy po śmierci... Tutaj się na chwilkę zatrzymam.
Moja siostra, chrześcijanka, wielokrotna dawczyni krwi, obawia się oddawania narządów. Dlaczego? Lęka się tego, iż jej dusza pozostanie z oddanymi częściami ludzkiego ciała na ziemi, "rozdzierając się" między nie. Nie wiem, gdzie usłyszała coś takiego, nie zagłębiałam się nigdy w takowe tematy, gdyż sprawy religijne dalekie są od moich zainteresowań. Mym zdaniem jednakże narządy po śmierci do niczego mi się nie przydadzą, a komuś innemu mogą uratować życie. Dziecku chociażby. Mam zamiar wypełnić kartę, wyrażając zgodę na to, aby pośmiertnie je wykorzystano dla czyjegoś dobra.
Czy uważam osoby, które tego nie robią za egoistów? Zależy od sytuacji.
Jeśli ktoś się boi, jeśli kogoś paraliżuje na widok igieł i krwi (mój tata zawsze mdleje), to dla własnego dobra lepiej by było, gdyby się do owej czynności nie przymuszał. Oddania szpiku kostnego sama się obawiam, może nie tyle bólu w trakcie, co po. Są również osoby, które nawet o tym nie myślą, choć mogłyby chociaż raz na rok przysłużyć się dla czyjegoś zdrowia. I takich nazwałabym egoistami. Wiedzą, że istnieję taka możliwość, wiedzą, że mogą, mają czas, jednakże brakuje im czego? Chęci? Potrzeby zrobienia czegoś dla innych? Moja mama ma niezbyt często spotykaną grupę krwi. Chodzi oddawać? Nie. Mogłaby? Mogłaby. Myśli o tym? Nie myśli. I tutaj leży główny problem. Nawet nie wiemy, ile możemy zrobić dla czyjegoś dobra, zwykłym gestem, słowem, czynem. Oddaniem krwi, narządów po śmierci. A przecież o tym się mówi. Może za mało?
Liked by:
kingkaiju
Sai サイ
S.M.
Maksymilian
Stormageddon§
Paulina
Majami Bicz #c