✞Leżysz w szpitalu. Straciłeś wzrok. Nie wiadomo, dlaczego. Wiesz już, że nigdy nie spojrzysz swym bliskim w oczy, nie ujrzysz jak wschodzi i zachodzi słońce... Wszystkie kolory, osoby, ogólnie myśli wirują Ci przed oczyma duszy. Co "widzisz"?✞

✞ஓDαɨʍ๏ɲஓ✞
To... Wbrew pozorom to bardzo podchwytliwe pytanie. Próbuję wczuć się w sytuację, wyobrazić sobie jakie emocje i zachowania wzięły by górę. Łatwo odpowiedzieć, że nie widział bym nic, lub, że widziałbym ciemność. Ale ta odpowiedź zapewne by Cię nie usatysfakcjonowała, a mnie już z pewnością. Nie mam sokolego wzroku, wręcz przeciwnie, od wielu lat jestem skazany na korektę widzenia, w formie okularów zazwyczaj. Pomimo pewnej ułomności bardzo sobię cenię ten zmysł.
Niechętnie to napiszę, ale, bardziej niż pewne jest, że w pierwszej kolejności bym spanikował. Z czasem, wydaje mi się, nauczyłbym się z tym żyć, a nawet z własnego deficytu zacząłbym żartować.
Myślę, że oglądałbym świat obrazami tego, co widziałem w przeszłości. I to jest chyba właściwa odpowiedź na twoje pytanie, mój drogi.