O czym marzysz, Tony?

U mnie nic nowego. Czasami myślę, że wszystko jest wręcz w irytująco stabilnym punkcie. I to nie jest złe, nie zawsze. Ewentualnie od czasu do czasu lekko skręca w bok. Częściej idzie pod górkę. Z pewną trudnością przychodzi mi przyzwyczajenie się do takiego stanu. Kiedyś powiedziałem, że trzeba żyć chwilą; chwytać dzień, później krzyknąć "stop!", rozejrzeć się wkoło, zmienić porządek paru rzeczy, potem ruszyć znowu. Aktualnie po prostu próbuje być, tu i teraz.
tylko wielkie litery mają sens, kabaczku