Ask @Severuskaaa:

Dlaczego tak ciężko jest nam doceniać małe rzeczy? Miłego wieczoru. ;)

† ηιєzηαנσмι †
Wielkie rzeczy - coś spektakularnego, ogromnego, łatwego do zapamiętania, błyszczącego. Coś, co zobaczy więcej osób. Coś, co pokaże, co mamy, co potrafimy, coś do chwalenia, coś znaczącego więcej w opinii publicznej. Wielkie rzeczy często są zgubą, FAŁSZYWE. Wydaje nam się, że dają nam wiele, szczęście, a tak naprawdę napawamy się dumą, a kiedy to znika, nagle pęka nasza latająca bańka.
Małe rzezy - coś, co trzeba dostrzec, zauważyć z okularami. Zazwyczaj nie wnoszą wiele do naszego życia, ale są i zostają na zawsze. Kilka małych rzeczy potrafi dać nam coś wielkiego, a my widzimy tylko to wielkie coś i nie wiemy czemu to się stało - a to jest proste. Z kilku małych rzeczy, których nie widzieliśmy i nie doceniamy.
Małe rzeczy są skromne, mało widoczne, zazwyczaj same w sobie "nie są godne" chwalenia się. Bo czym? Komu? Odpychamy je mniej lub bardziej świadomie, wciąż mamy nadzieję, że nadejdzie coś wielkiego. Ale to się nie stanie, bo wielkie powstaje z małego.
Ciężko jest nam docenić małe rzeczy, bo my nawet nie wiemy, że są. Albo je zauważamy, a po chwili zapominamy.
Ja sama... nieraz się przejechałam na tym. Wielbiłam WIELKIE rzeczy, zapominałam o małych, a jak to już się skończyło - płakałam po kątach, bo nagle zagubiłam się w tym wszystkim. Zabrakło mi wiary w to, że te małe rzeczy potrafią czynić cuda.
Człowiek uczy się całe życie doceniać małych rzeczy, kroków, postępów. Jednym wychodzi to lepiej, drugim gorzej.
Nie mam zielonego pojęcia, czy to, co napisałam ma jakikolwiek sens ;c ostatnio mam pustkę i miszmasz w głowie.
____________
GRUPA: https://www.facebook.com/groups/687549868089842/
FANPAGE: https://www.facebook.com/MidnightLifestyle/
KANAŁ: https://www.youtube.com/midnightLifestyle
SNAPCHAT: SOULLESS.KILLER

View more

Co u Ciebie Midnight? Opowiedz mi coś ★

ฒ❤️ MówiąMiRoztrzepaniec.
Jutro jest 1 listopada. Dzień, w którym należy pamiętać o zmarłych. Dzień, który jest smutny i pełen powagi oraz wspomnień.
Ale... wiecie co mnie bawi w tym dniu? Cały rok cmentarze są puste. Jest tam cicho, brudno. Pomniki kleją się od brudu, syfu, mchu. Nikt tam nie zagląda. I nagle przychodzi październik, ludziom przypomina się, że pochowali bliskich i idą tłumy. Czyszczą. Sprzątają. Palą się znicze. Cmentarz nagle zaczyna żyć. Być pełen nadziei, świateł. Ale gdzie są Ci ludzie w maju? W styczniu? W lipcu?
Tak cieżko ruszyć tyłek i iść raz w miesiącu na grób? Pomodlić się, zapalić świeczkę? Ja na grobie mojej babci bywałam codziennie, pózniej chodziłam coraz rzadziej. Teraz chodzę raz na miesiąc, chociaż nie... kilka razy w miesiącu. Na parę minut. Pomyję z mama grób, podleje kwiaty, zapale czasem znicza. Mnie to nie boli. Ja się cieszę, że tam idę.
Groby stoją. Czekają. One się nie pojawiają tylko na 1 listopada. Ludzie, ogarnijcie się i przemyślcie to, jak traktujecie zmarłych.
______
GRUPA: https://www.facebook.com/groups/687549868089842/
INSTAGRAM: lemo_niade
FANPAGE: https://m.facebook.com/MidnightLifestyle/
SNAPCHAT: soulless.killer

View more

Przed czym uciekasz, Midnight?

Kiedy zamykam oczy, kiedy próbuję zasnąć, widzę Cię jakby przez mgłę. Próbuję Cię dotknąć, dosięgnąć, ale zawsze mi nie wychodzi. Do tej pory nie wiedziałam dlaczego. Dziś jednak wiem, że jesteś tylko moim wyobrażeniem, pragnieniem mojego umysłu. Nie ma Cię. Już nie istniejesz. Pozostał tylko ból, rozdarte serca i wspomnienia, które sprawiają, że cały czas mamy wrażenie, iż żyjesz. Ale to jest iluzja. Bowiem wszystko ma swój początek i koniec. Miejsce i czas. Nic nie trwa wiecznie, nic nie zdarza się dwa razy. Możemy mieć wrażenie, że coś jest rutyną - bo owszem, jest, ale nigdy nie przebiegniemy rano obok tych samych ludzi, nigdy nie zobaczymy takiego samego układu chmur, nigdy nie powiemy tych samych słów i nigdy co do sekundy nie zrobimy rutynowej czynności w tym samym czasie co dnia poprzedniego. Bardzo często żyjemy myślą, że jutro też będzie okazja coś zrobić, załatwić, ale... to nie znaczy, że będzie ona na 100%. Mogą się nagle zmienić okoliczności. Przyzwyczajamy się do tego, że wszystko jest pozornie takie same, nie akceptujemy zmian, ale co jeśli kogoś zabraknie? Przez rok, nawet dwa lata będziemy mieli wrażenie, że dana osoba nie umarła. Nie zrozumiemy tak łatwo, że jej nie ma, że już nie istnieje, że są same wspomnienia i szafa pełna ciuchów. Instynktownie próbujemy dzwonić, kiedy mamy ochotę pogadać, pukamy do drzwi pustego mieszkania. Wspominamy z uśmiechem, a po chwili płaczemy.
Człowiek jest zabawną istotą. Niby wszystko wie, rozumie, odkrywa świat, zasady, które tutaj panują, ale jeśli zabraknie drugiej osoby - nie jest w stanie tego pojąć, przyjąć na klatę i zaakceptować. To nasza słabość i siła w jednym. Słabość, bo przeżywamy okropne chwile, chwile żałoby, bólu i cierpienia, siła, bo pokazujemy, iż mamy uczucia, że potrafimy się do kogoś bardzo przywiązać. Zabawne, prawda?
Ja uciekam przed iluzją, która daje mi nadzieje, że zmarłe osoby nie umarły. To absurd. Wiem, że ich nie ma, a mino to ciągle wierze, że zadzwonią. Uciekam przed tym, ponieważ to daje mi dodatkowe cierpienie.
______
Fanpage: https://m.facebook.com/ObchodziMnieToOCzymMyslisz/
Snapchat: soulless.killer
Instagram: https://instagram.com/lemo_niade

View more

,,Nie ma nic głupszego i bardziej upadlającego niż walka o czyjąś miłość” – czy i Tobie zdarzyło się wręcz szarpać o uwagę ukochanej osoby?

Nie, nigdy nie miałam ukochanej osoby ;")
____________________________________
My z II połowy XX wieku
Rozbijający atomy
Zdobywcy kosmosu
Wstydzimy się miękkich gestów
czułych spojrzeń
ciepłych uśmiechów
Kiedy cierpimy wykrzywiamy
ironicznie wargi
Kiedy przychodzi miłość
wzruszamy pogardliwie ramionami
Silni, cyniczni z ironicznie
zmrużonymi oczami
Dopiero późną nocą
przy szczelnie zamkniętych oknach
gryziemy z bólu ręce
umieramy z miłości.
~ Małgorzata Hillar

View more

Miłego wieczoru. Opowiesz mi coś, Midnight? 😊

★ różyczka ★
Jestem wkurzona. JAKIM PRAWEM, no ja się pytam, JAKIM PRAWEM ktoś ośmielił się zgłosić mój post, który został usunięty?! Nie przedstawiał nic pornograficznego, zdjęcie nie przedstawiało nic oburzającego, a treść nie opisywała stosunku mężczyzny z kobietą, tylko wyobrażenia i to jeszcze ujęte w delikatne słowa!
Zastanówcie się jeszcze raz, ludzie, zanim zrobicie podobne okropne i nieuzasadnione rzeczy! Czasami jest mi niektórych żal. Widać ich rozumy są porównywalnej wielkości do orzeszka ziemnego. Kurdę, aż się zła zrobiłam.
Na złość dodam ponownie post.
____
Mrok oplata nasze nagie ciała. Czujemy bicie naszych serc, słyszymy przyspieszone oddechy. Ciepło otula nasze twarze, czujemy, jak palą nas policzki. Wstydzimy się nagości, naturalności, swej natury i dzikości. Pożądamy siebie wzajemnie. Ja Ciebie, Ty mnie. Księżyc wisi wysoko na niebie, ale to się nie liczy. Wilki wyją, całe miasto idzie spać, a my... leżymy wpatrzeni w siebie. Pragniemy więcej i więcej i więcej. Nie jesteśmy zaspokojeni, natura próbuje nami zawładnąć, ale ja wiem, że oboje walczymy. Nie możemy stać się dzikusami, nie teraz, nie w tym miejscu, nie my. Gładzę delikatnie Twój policzek i uśmiecham się. Światła śpią, zgasiły swój blask, już nic więcej nie powiedzą. Będą grzecznie czekać na kolejną noc. Patrzę Ci w oczy i napawam się tą chwilą, bo wiem, że to już się więcej nie powtórzy, że więcej Cię nie ujrzę, nie w tej postaci, nie w tym miejscu, nie ze mną. Wierzę naiwnie w to, że jesteś mężczyzną moich marzeń, ale dlaczego ja uświadamiam to sobie zawsze, kiedy gasną światła? Kiedy jest ciemno, gdy nie widzę Twoich doskonałości, gdy jesteś nagi i odkrywasz swoje wszystkie wady? Czy to miłość? A może zaciekawienie? Nie ukrywam, Twoje ciało, osoba... jesteś bardzo pociągający, podniecasz mnie.
Wtulam twarz w Twój tors i próbuję usnąć. Miarowe bicie Twojego serca uspokaja, wiesz? A ciepło, jakie mnie utula do snu, powoduje, że czuję się bezpieczna, kochana.
Dlaczego nie chcesz zostać ze mną na zawsze? Jestem aż tak bardzo skomplikowana?
I nagle wstaje słońce, ptaki zaczynają śpiewać, a ja otwieram oczy. Ciebie już tu nie ma. I chyba nigdy nie było. Puste łóżko od lat, pusty pokój, serce. Zostają tylko nierealne marzenia, wyobrażenia, że jesteśmy razem, nadzy w łóżku i rozumiemy się bez dwóch zdań.
Oj, wyobraźnio, nie płataj mi więcej figli o zmroku.
_______________
WIĘCEJ O NAPISANIU LISTU DO MNIE: http://ask.fm/Severuskaaa/answers/139654729666
LISTA OSÓB, KTÓRE OBSERWUJĘ: http://ask.fm/Severuskaaa/answers/139693218242

View more

Muszę przyznać, że zazdroszczę Twojemu obecnemu chłopakowi Dalej trzymaj taki świetny poziom, bo jesteś zdolna i ciekawa. Wchłonę wszystko, co wyjdzie spod Twojego pióra, Midnight.

Ajć, nie ma czego i przede wszystkim nie ma komu zazdrościć. Chłopaka nie mam, nikt się mną nie interesuje - przynajmniej z tego, co zaobserwowałam. Ja też nie mam nikogo na oku... albo mam... w sumie, jest kilku spoko chłopaków, ale raczej to nie jest nam pisane ;D
Dziękuję bardzo za komplement. Zarówno Tobie, jak i wszystkim tym, co piszą mi miłe wiadomości w pytaniu. Nie jestem w stanie na wszystko odpowiedzieć, gdybym chciała, a poza tym wolę część zachować tylko dla siebie.
Miałam do Halloween wydać grę książkową, miała być fajna, super i w ogóle... trochę straszna, trzymająca w napięciu. Czytelnik nie miał być pewny swoich decyzji. Los chciał, że mój laptop został zalany w czerwcu i przez całe wakacje nie mogłam nic pisać. Teraz, kiedy wrócił z naprawy nie mam czasu na pisanie. Matura zbliża się OGROMNYMI krokami, kurczy się czas, ilość dni do niej, a ja jestem w czarnej dupie, że tak brzydko to określę.
Mam cichą nadzieję, że po maturze będę miała więcej czasu i dokończę gamebook'a. tak bardzo, bardzo chciałabym wydać tą grę. Ale, jeśli się nie uda - nie będę płakać. W dalszym ciągu będę ćwiczyć swój warsztat, próbować. Szkoda czasu na konkursy literackie. One mi nic nie dadzą. Nie opłaca mi się pisać kilkanaście krótkich historii, kiedy mogę napisać jedną, konkretną i długą.
___________
A tu wstawiam fragment mojej twórczości:
Dziewczyna ubrała się w schludną, skromną suknię, którą zdobiły delikatne wzory. Uczesała włosy i złapała wampira za rękę. Skrzywiła się, gdy pod palcami poczuła zimną, twardą skórę.
– Już stałeś się zimny – szepnęła smutno. – Dopiero polowałeś.
– Widocznie wypiłem za mało krwi. – Ścisnął jej rękę. – Ale czy to ma znaczenie? Ważne, że jesteśmy razem. Liczysz się ty i ja, liczymy się my. Nikt więcej. Pamiętaj o tym, skarbie.
– Pamiętam. Jednak dziwnie jest dotykać zimnej ręki, jakbyś był mi obcą osobą... to okropne uczucie, wybacz. - Spojrzała mu w oczy i westchnęła ciężko. Mężczyzna pocałował ją lekko w czoło i mocniej przyciągnął do siebie.
– Wybaczam. Ale nigdy więcej nie mów, że masz wrażenie, iż jestem ci obcy. Może i moja dusza poszła do Diabła, ale serce mam dalej w tym samym miejscu. I jest ono połączone z twoim... na zawsze.
– Moje również. Chodź, sam przed chwilą marudziłeś, że Władca będzie czekać. – Pociągnęła go za rękę i wyszli z komnaty.
Zapraszam również na snapa, gdzie postaram się wstawiać informacje co u mnie oraz o tym, że na asku się coś pojawiło: soulless.killer

View more

Gdy czytam Twoje odpowiedzi, to widzę w nich siebie. Może nie mam wielu lat, ale moje problemy to nie rówieśnicy czy chłopak. Każdy mówi mi, że co ja tam mogę wiedzieć. Czuję pustkę. Dusi mnie to wszystko, cały świat, nienawiść, rywalizacja. Nie mam sił do życia. "Trzymaj się."

W tym problem. Dorośli nie wychowali się w dobie komputerów, internetu, łatwego dostępu do telewizji, informacji. Żyli w biednych czasach. I oni mieli inne problemy - brak kolegów, brak osób do grania w piłkę. My, w XXI wieku mamy już trudniej. Świat się zmienił, ludzie też. czas "leci szybciej", przez co my nie nadążamy. Musimy biec i biec i biec, nawet nie ma pauzy na to, by złapać oddech. Człowiek przestaje cieszyć się z życia, padają nieprzemyślane decyzje, słowa, każdy siebie rani, byle dojść do celu. To przykre.

View more

A może w sierpniu padły jakieś ważne słowa, które echem nadal rozchodzą się po Twej głowie?

Jedna z moich czytelniczek napisała mi, że spowodowałam, iż jej życie się zmieniło. Uczucie nie do opisania. Bardzo się cieszę, że pomimo moich wad, częstych przerw od tego portalu, narzekania na to, jaki ten świat jest okrutny i niesprawiedliwy, są ludzie, którzy zmieniają się pod moim wpływem. Mam nadzieję, że na lepsze. Cały czas o tym myślę. Ilekroć to czytam, uśmiech powraca na moją twarz, a ja sama motywuję się do dalszego działania na tym koncie. Sierpień był dla mnie miesiącem, w którym odpoczywałam od tego wszystkiego, w którym składałam myśli w całość, zbierałam siły na rok szkolny i... na całe szczęście zbierałam też siły na aska. Na to, by pisać, być z Wami, dzielić się moimi uczuciami i przemyśleniami. Cieszę się, że jest Was z dnia na dzień coraz więcej. Mam nadzieję, że w dalszym ciągu będziemy się wzajemnie wspierać, pomagać sobie i wskazywać prawidłowe drogi.
Nie bójcie się podejmować trudnych dla Was tematów, skoro ja potrafię swoimi wywodami skierować kogoś na ponoć odpowiednią drogę, to uwierzcie w siebie i w to, że Wy sami również możecie to osiągnąć.
Słowa czytelniczki z pewnością zapamiętam na długo, będą moim przewodnikiem po tym portalu.
_____________
"Nie poddawaj się rozpaczy. Życie nie jest lepsze ani gorsze od naszych marzeń, jest tylko zupełnie inne. "
~ William Szekspir

View more

Co jest w Tobie pięknego Midnight? Nie chcę odpowiedzi, że nic. Jestem pewna, że jest w Tobie coś pięknego.

hopeful
Ostatnio rozmawiałam z kolegą. Tęskniłam trochę za nim, bo od dawna nie mieliśmy ze sobą kontaktu. Byłam szczęśliwa, że mogę z nim na spokojnie pogadać, że nie ogranicza nas czas.
- Jesteś bardzo śliczną kobietą. Masz zgrabne, seksowne ciało, duże, jędrne piersi, słodki, mały nosek i duże, pełne bólu, ale i mądrości oczy. Do tego, co się rzadko zdarza wśród młodzieży, masz wrażliwą duszę na prawdziwe piękno, potrafisz każdego obronić własną piersią, mimo że go nie lubisz oraz często masz skłonności do refleksji. To wszystko sprawia, że jesteś piękna - powiedział z uśmiechem. Zarumieniłam się lekko, co ja miałam mu powiedzieć? Przecież nie będę się z mężczyzną kłócić. I tak swoje wiem.
- Widzisz, problem polega na tym, że tu nie chodzi o mnie. Mogę być na swój sposób piękna i wrażliwa, ale co to da, kiedy młodzież w XXI wieku woli podróbki gwiazd, modelek, tonę makijażu i drogie ciuchy? Mało tego, powiem Ci, że jeśli ktoś ma oryginalne buty i bluzę oraz iPhone'a, staje się królem szkoły, miasta. Tragizm w prawdziwym życiu. Ale bez obaw, pomimo tego, że mam iPhone'a, jedną parę butów Nike, to nie zamierzam zmieniać siebie. Nie chcę iść ślepo za gwiazdami, za ludźmi w moim otoczeniu. Dla mnie oni nie mają prawdziwych wartości. Są nikim. Udają kogoś, kim nie są. I co im to daje? Sztuczną popularność. Smutne, prawda?
Spojrzał na mnie i się zaśmiał. Czy on w ogóle zdawał sobie sprawę z powagi sytuacji społecznej? Młodzież przecież ma teraz zupełnie inne priorytety niż nauka i zdobywanie przyszłości.
- Po części masz rację, Marto. Biegają dookoła gwiazd jak jakieś psy, mając nadzieję, że coś im spadnie na ziemię. Ale nie mierz każdego jedną miarą. Jeśli ktoś ma markowe ciuchy, nie jest od razu pustym człowiekiem. Po prostu dba o swoja reputację. A nie poznasz jego wnętrza, dopóki z nim nie porozmawiasz.
- Och, ależ ja mówię o tych, których znam. Z każdym wymieniłam zdanie i mniej więcej wiem z obserwacji i plotek, co ludzie mają w głowie i jak się zachowują. Masz rację, nowych ludzi należy najpierw poznać, ale co jeśli już ich znamy? Tu zaczynają się schody. Tacy ludzie niszczą Cię psychicznie, upokarzają, nie doceniają Twoich priorytetów, walorów i próbują Cię zgnoić. Wiesz... wiesz co jest zabawne? Ja im się daję. Ulegam ich woli. Nie pokazuję swoich walorów, tego, że jestem wrażliwa na prawdziwe piękno. Wstydzę się i boję. Jestem zastraszona, że młodzież zniszczy mnie jeszcze bardziej. A mój wygląd? Spój na mnie, czy wyglądam Ci na pewną siebie dziewczynę? Nie uważam siebie za ślicznotkę.
- Marto, nie chcę zagłębiać tej dyskusji, bo to nie ma sensu. Jesteś śliczna taka, jaka jesteś i uwierz mi, nie masz powodu do bania się i wstydzenia. Piersi do przodu, głowa do góry i zobaczysz, że jeszcze Cię i zauważą i docenią.
Zaczęliśmy się śmiać i dalej zagłębiać sens istnienia dzisiejszej młodzieży.
_____________
Zapraszam serdecznie
https://www.instagram.com/lemo_niade/
https://www.facebook.com/CzekajacOddychamCisza/

View more

Czym jest dziś przepełnione Twoje serce, Midnight? Szczęściem, żalem, obojętnością? A może topi się w kałużach rozpaczy?

Miłego dnia
W dalszym ciągu czuję się okropnie. Bardzo trudno jest wierzyć w siebie, w to, co się robi oraz w swoje marzenia, jeśli na każdym kroku ludzie Cię demotywują (ktoś wie swoją drogą, jak poprawnie się to pisze? Słonik podkreśla mi to na czerwono, a na internecie znalazłam to słowo, ale nie było odmienione), powtarzają, że jesteś debilem, że nic nie osiągniesz, że jesteś kretynem i chorym na umyśle człowiekiem - a uwierzcie mi, słyszę to codziennie. Mówią mi to prosto w twarz lub między wierszami. Czasem siadam w swojej garderobie, podkulam kolana i płaczę. Najzwyczajniej w świecie płaczę. Przerywam naukę, obowiązki i płaczę jak małe dziecko. Próbuję pozbyć się gniewu, żalu i poczucia, że jestem nikim. Ale tak się właśnie czuję - niestety bardzo często.
Na całe szczęście, nie wypełnia to mojego serca w pełni. Są godziny, dni, kiedy uśmiecham się od ucha do ucha, śmieję się z wszystkiego i skaczę po całej drodze. Ale dziś nastała kolej na smutek, płacz i wysłuchiwanie od ludzi, że jestem najgorszym złem, pomyłką, że nigdy nic nie osiągnę. Powiecie - pfff, właśnie powinnaś się wziąć w garść i pokazać, że będzie inaczej! Przecież to takie oczywiste! Ale uwierzcie mi, to nie jest łatwe. Robiłam tak w gimnazjum, wychodziło. Teraz moja psychika uległa zmianie. Nie jestem już tamtą dziewczynką, która miała prawie wszystko. Jestem osobą, która przez ten okres wiele przeszła, wiele straciła, wiele zrozumiała. Teraz mam kolejny etap w swoim życiu i naprawdę trudno jest mi udźwignąć ten ciężar. Nie mam osoby, w której miałabym wsparcie. Nie mam motywacji, a jeśli już ją znajdę - pryska dzień później przez ludzi.
Sama nie jestem święta. Robię dużo złego. Wiadomo, nikt nie jest ideałem, Aniołem. Jednak... zastanawia mnie jedno. Co inni robią, że mają szczęście i miłość w sercu? Nie uwierzę w to, że mają wszystko gdzieś, bo tak nie można. Zawsze w głębi siebie będziemy o tym myśleć. Może robią więcej zła niż ja? Albo to ja robię za dużo złego i szukam swojego szczęścia i spokoju w złym miejscu.
Moje serce jest przepełnione pustką, żalem, bólem i smutkiem. Topi się w kałużach rozpaczy. Od dawna. Nie wiem, czy mogę je uratować. Nie wiem, czy ktokolwiek może. Jestem już na tyle wdeptana w ziemię uczuciowo, że nie mam sił na to, by się podnieść. Poddaję się powoli. Dopłynę do brzegu, wysiądę i na resztę życia i czasu popatrzę z boku. Wezmę colę, popcorn, uśmiechnę się pod nosem i będę obserwować, jak inni ludzie toną w rozpaczy. A ja? Będę wtedy najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Nikt nie powie już, że jestem debilem, idiotką lub chorą na umyśle kobietą.

View more

Jak się czujesz? 💕

Ciastko
Fatalnie. Nie mam humoru i to wcale nie dlatego, że jutro szkoła - ja nawet się cieszę. W końcu będę miała coś na zabicie nudy, zagłuszenie myśli i zajęcie czasu - ale dlatego, że przytłacza mnie życie. Dziś miałam dobry nastrój, myślałam, że zasnę z uśmiechem, ale oczywiście - no przecież inaczej nie byłabym sobą! - musiałam go zepsuć. Czym? Przypomnieniem sobie tego, w jakiej kiepskiej jestem pozycji. Samotna, młoda panna z kotem do wzięcia! Mówię Wam, zaraz na spotted będzie takie ogłoszenie. Ciekawe ilu chętnych by się uzbierało, ba! Pewnie ludzie "mniej inteligentni", czyli z potocznego - patologii, skomentowaliby. Ale cóż z tego, skoro ja z takimi nie mam nawet jednego tematu wspólnego, a ich błędy w pisowni tak ranią moje oczy, że wolę nie zaczynać z nimi pisać. Natomiast Ci bardziej inteligentni i przystojni... cóż... spojrzeliby na "ogłoszenie", skrzywiliby się, pomyśleli "Boże, jaka głupia desperatka" i przewijaliby główną Facebooka dalej. Ot, cała moja historia w małym, głupim żarciku. Ale mówię poważnie - tak u mnie jest. Moją osobą nie interesują się ludzie "wyższej klasy", że określę to po staroświecku, lecz ludzie z "niższej", z którymi prędzej pójdę do grobu przez zawały serca i rany w oczach, aniżeli dam szanse.
Powiecie - segreguję ludzi na tych lepszych i gorszych. Ale czy Wy tego nie robicie? W szkole jest to samo: "o, jak się ubrała. Nie stać jej na ciuchy? Patrz! Jakie brudne buty, pewnie nie ma wody, by umyć. O nie, fuj. Ale śmierdzi papierosami. Nie odzywam się do niej, jeszcze wciągnie mnie w ten nałóg". W ogóle nie myślimy wtedy, że ktoś może mieć problem z pieniędzmi, że rodzice mogą palić w domu. Tak samo ja myślę, gdy widzę kogoś z "niższej klasy". Wiem, że ta osoba by mi nie odpowiadała nawet w koleżeńskiej rozmowie. Wymagam od mężczyzny dbałości, miłości, troski i cierpliwości. A! I najważniejsze - rozumu. Nienawidzę wręcz, gdy mężczyzna cały czas przeklina. A gardzę tymi, co plują, palą i pija bez umiaru. To jest obrzydliwe.
Ha! I mam! Znalazłam powód mojej samotności. Szukam ideałów. Nie potrafię ciszyć się z tego, co mam dookoła siebie. Wymagam od innych wiele, ale nikt nie jest w stanie sprostać moim "zachciankom". Cóż, tego nie zmienię. Nie teraz.
Mam cichą nadzieję, że zjawi się ktoś, kto pomoże mi obrać inną ścieżkę, zmieni we mnie obraz ideału, postawi mnie na nogi i wybudzi z koszmaru.

View more

Zawsze kiedy czytam Twoje odpowiedzi na myśl przychodzą różne słowa piosenek. "Chodź pomaluj mój świat na żółto i na niebiesko" - postrzegam Twą Osobę jako bardzo nietuzinkową. Twój tok myślenia potrafi mnie rozwinąć. Tymi wyrwanymi słowami piosenki pragnę opisać to co robisz dla nas i samej siebie.

Znalazłam to "pytanie" na dnie skrzynki. Aż trudno uwierzyć w to, że minęło 7 miesięcy. W tak krótkim czasie miałam wiele przerw na tym portalu - zazwyczaj miesięczne. W dodatku mój ask zmienił się. I to bardzo. Zaczęło go czytać zdecydowanie mniej osób. Dostaję o wiele mniej pytań, na które jestem w stanie odpowiedzieć dłuższym tekstem. Ja sama przechodzę teraz kolejny trudny okres w swoim życiu. Przeżywam melancholię, przez którą nie widzę sensu w tym, co robię, co piszę, kim jestem i po co jestem. Nie ułatwia mi tego też moja samoocena, która - uwierzcie mi - jest bardzo niska. Za ok 70 dni kończę 18 lat, a czuję się jak małe, zagubione dziecko, które nie wie co się dzieje, co ma robić i po co istnieje. Ale dziecko nigdy nie jest samo, prawda? Ma ciepło, miłość, troskę. A ja? Brak mi ciepła, miłości - i nie mówię tu o rodzinie. W tym wieku chce się uciec od niej jak najdalej, znaleźć mężczyznę i układać swoje życie, od (można powiedzieć, że...) początku. 3/4 ludzi w mojej szkole ma status "w związku". Gro z nich odnosi się z tym publicznie, na Facebook'u, Instagramie. Są też tacy, co wolą trzymać to w sobie, w małej tajemnicy przed światem, wstawić może jedno zdjęcie razem i to wszystko. To piękne, ale wkurza. Szczególnie mnie. Nie uważam, że maluję czyjś świat na jakiekolwiek kolory. Ja prędzej go niszczę, wprowadzam niekomfortowy nastrój, napiętą atmosferę i nienawiść w oczach. Szczerze? Nie jestem lubianą osobą. Ludzie unikają mnie. I to dobrze im wychodzi. Żaden mężczyzna nie podchodzi, mało który ma odwagę napisać. Jestem dla innych dziwakiem. Kimś, na kogo nie warto zwracać uwagi. Czy to dobrze? Sama nie wiem. Z jednej strony tak, bo wiem, że nie jestem jak "tumblr girl", czy jakąś inną podróbką tanich gwiazd, ale z drugiej - widzę, jak ludzie ode mnie uciekają, boją się i brzydzą. Zaczęły chodzić o mnie plotki i to w liceum. Myślałam, że ludzie są dojrzalsi. Zresztą... podobnie pomyślała @Polszaleniec . Dziś nawet rozmawiałam z Półszaleńcem. Mówiła, że mam wziąć się w garść, że nie mam o sobie myśleć aż tak źle. Ale to trudne, wiecie? Kiedy widzi się, że innym coś się udaje, czy w miłości, czy w szkole, a Tobie nie... To dołuje, ciągnie mnie w dół.
Uśmiechnięto Różo, dla Was mój ask może i jest inspiracją, motywacją, podniesieniem na duchu, że nie jesteście sami na tym świecie z problemami. Ale dla mnie jest on pamiętnikiem, w którym mogę kiedy chcę, jak chcę i o czym chcę napisać. Jednak moim skromnym zdaniem nie maluję niczyjego świata. Możecie mieć takie wrażenie, ale uwierzcie. To tylko iluzja. To Wy trzymacie stery, pędzel. Od Was zależy kolejne muśnięcie, krok.
Ja chwilowo nie mam nad tym kontroli. Mam pełno kleksów, plam. Mam życie w rozsypce. Potrzebuję solidnego wsparcia.
_________
Przypominam o listach: http://ask.fm/Severuskaaa/answers/139654729666
Przypominam o liście obserwowanych: http://ask.fm/Severuskaaa/answers/139693218242
Zapraszam na stronę, która uległa rewolucji: https://www.facebook.com/CzekajacOddychamCisza/

View more

Czy jest coś o czym chcesz zapomnieć?

Każdy z nas pomyślał raz w życiu: "dałbym/abym wszystko, by móc cofnąć czas, zmienić coś w swoim życiu, zapomnieć pewne wydarzenia." Nie jestem jedyna, Wy również nie. Dotyczy to każdego z nas.
Miałam kiedyś dobrego kolegę. Spotykaliśmy się raz na jakiś czas, gotowaliśmy obiady, gdy oboje siedzieliśmy sami w domach. Czułam, że rozumie mnie jak nikt inny. Miałam wrażenie, że mu się podobam, jednak... to było tylko wrażenie. Był z pewną dziewczyną - łączyły ich skomplikowane i burzliwe relacje. Zerwali ze sobą dwa lata temu na jesień - wtedy napisał pierwszy raz. I wtedy pierwszy raz u niego byłam. Pocieszałam go, mówił, że więcej do niej nie wróci, bo go zdradziła lub się na niej bardzo zawiódł - nie pamiętam do końca szczegółów. Pewnego dnia chciałam pójść do niego przed szkołą. Byliśmy zresztą umówieni. Weszłam do klatki, zapukałam, ale nikt nie otwierał. Po chwili wyszedł na klatkę, zamknął drzwi i powiedział, iż nie może mnie wpuścić, bo jest jego była i próbuje się pogodzić. Poczułam jakby ktoś uderzył mnie w twarz. Podobał mi się, a ja jak zwykle robiłam sobie złudne nadzieje i jak zwykle prysły w sekundę. Przebolałam to i odeszłam. Kilka dni później pochwalił mi się na Facebook'u, że dał jej ostatnią szansę. Szczerze powiedziawszy urwał nam się kontakt. Nie chciałam mu przeszkadzać, wiedziałam też, że jego dziewczyna sprawdza jego wiadomości i byłaby cholernie zazdrosna, a mi kolejny wróg nie był potrzebny. Żyłam sobie, przechodziłam obojętnie koło niego na korytarzu.
Pogodziłam się ze swoim losem. Zaraz po tym, jak skończył się okres matur (również 2 lata temu, byłam w 1 liceum, on w 3), napisałam do niego na Facebook'u. Ot tak, żeby spytać się co u nich. Okazało się, że nie jest już z - powiedzmy, że D. i właśnie pozbywa się wszelkich wspomnień z nią. Poruszona próbowałam dowiedzieć się co się stało, ale trudno było wydusić z niego cokolwiek. Zaczęliśmy ponownie ze sobą pisać, znów się trochę do siebie zbliżyliśmy, ponownie przychodziłam do niego. Zawsze, gdy byłam z nim, on tulił mnie, ba! Potrafił brać na kolana i całować po szyi. Nie ukrywam - bardzo mnie to krępowało, szczególnie, że wiedziałam, iż jestem "zastępcza", wypełniam mu pustkę po D. Pamiętam dokładnie nasze ostatnie spotkanie - byliśmy w mieszkaniu mojego dziadka, oglądaliśmy film. Powiedział, że chce mnie pocałować. Przeraziłam się. Nigdy wcześniej się z nikim nie całowałam, a on tak po prostu to powiedział. Zawstydziłam się, skrępowałam i rzekłam, że ja nie chcę. Czułam, jak atmosfera robi się spięta, a w jego oczach widziałam zawód i smutek. Było mi naprawdę głupio. Wyszedł. A ja na Facebook'u napisałam mu później, że przepraszam, ale nie jestem zabawką i dziewczyną na chwilę. Odczytał, ale nic mi nie odpisał. Chciałabym o tym zapomnieć. Bardzo. Może dziś postąpiłabym zupełnie inaczej. Teraz mamy mały kontakt, a on ma nową dziewczynę.
___________
Zaglądajcie, proszę!
https://www.facebook.com/MidnightLifestyle/
http://lifestyle-by-midnight.blogspot.com/

View more

Wypijesz ze mną kawę, zapalisz papierosa? O czym dziś ze mną porozmawiasz, Midnight?

Jade
O pasjach. Zawsze kusił mnie ten temat ^^
Posiadanie pasji jest czymś cudownym. Można się w nią oddawać całym sobą i nie żałować, że się zmarnowało czas lub pieniądze. Pasja odrywa nas od codziennego życia, sprawia, że na chwilę zapominamy o problemach współczesnego świata. Dzięki niej czujemy się szczęśliwi, spełnieni. Każdy z nas ma jakąś pasję, każdy z nas ma zajęcie, dzięki któremu staje się weselszy. Ile razy było tak, że kłótnia z rodzicami zepsuła nam humor? Wtedy sięgamy po coś, co lubimy i oddajemy się temu w całości, a gdy skończymy - od razu czujemy się lepiej.
Ja nie szukałam długo swoich pasji. Zaczęłam jeździć konno bardzo szybko - miałam wtedy zaledwie 6 lat. Od samego początku to pokochałam i nawet liczne upadki mnie nie zniechęciły. Uznałam, że skoro chcę być w tym dobra, muszę ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć. I udało mi się. Dziś dalej jeżdżę, mimo, że minęło 12 lat. Nie miałam do tej pory odwagi, by zdawać na odznaki, jestem dość nieśmiałą osobą, ale postanowiłam sobie, że po maturze zdam na brązową odznakę jeździecką.
6 lat temu - czyli byłam w gimnazjum - gdy miałam 12 lat, zaczęłam rysować. Z początku były to krzywe linie, okropne zwierzęta i ludzkie twarze. Ale powiedziałam sobie, że skoro to lubię, chcę być w tym jak najlepsza. Zaczęłam sama kształcić swoją rękę, nie raz zmarnowałam na jeden rysunek 3/4 kartki, 5 ołówków i 3 gumki, ale teraz widzę efekty swojej pracy i wiem, że było warto. W gimnazjum chodziłam na kółko plastyczne, gdzie pani obserwowała mnie czujnym okiem i ewentualnie dawała rady. Dziś, może i nie narysuję człowieka - w sumie nie w tym kierunku kształciłam rękę - ale narysuję konia, ludzkie serce, ciało bez twarzy lub różne inne abstrakcje. Tak właściwie nie ograniczam się - zawsze próbuję narysować to, co mi się spodoba. Albo wyjdzie, albo nie.
***
Dalszy ciąg odpowiedzi na blogu: https://lifestyle-by-midnight.blogspot.com/ na którego zapraszam serdecznie. Mam nadzieję, że rysunki się spodobają, tak samo, jak nagranie. Zachęcam do komentowania i wyrażania swojej opinii. :D

View more

Północy, jak się czujesz.

Czuję się zmęczona. Te wakacje mnie bardziej wykończyły niż rok szkolny. Być może dlatego, że w tym czasie nie znam umiaru w jedzeniu, piciu, lenistwie. Żyję, jestem i więcej ode mnie nie wymagajcie w okresie wakacji. Miałam się uczyć - nie robiłam tego, więc mam wyrzuty sumienia. ech, cholerna matura zbliża się wielkimi krokami. 253 dni... brzmi jak wyrok, prawda? Boję się, że nie zdołam powtórzyć wszystkiego. Boję się, że napisze źle. Że nie dostanę się tam, gdzie chcę. Czuję się przytłoczona. Chcę się pozbyć ciężaru, chcę rozprostować skrzydła i wznieść się ponad chmury.
***
Zamazane twarze niczym drogowskazy. Nie pokazują emocji, prawdy. Zakryte są bezbarwną maską, która tuszuje wszystko. Każdy - bez wyjątku - ma maskę. Każdy udaje przed kimś kogoś, kim nie jest. Każdy z nas oszukuje każdego. My nie jesteśmy ideą świata, nie jesteśmy wielcy. Nie jesteśmy bohaterami, istotami ponad wszystkim. Jesteśmy po prostu kłamcami. Oszustami, którzy kłamią prosto w oczy i do tego mamy czelność nazywać się Wielkimi Bohaterami. Za co? Za tchórzostwo? Za niszczenie swojego ja?
Ciała pełne blizn - kolejne operacje plastyczne. One nie zlikwidują masek, ależ ludzie są naiwni. Myślą, że drudzy kłamcy zrobią z nich niewinnych.
Zatracamy się w kłamstwach, przyjmujemy je do siebie każdego dnia, manipulujemy nimi tak, że stają się prawdą. Co my z tego mamy? Nic. Tylko pasma cierpień, bólu i rozpaczy. Jest już dla nas za późno. Tak rozpędziliśmy koło, że nie jesteśmy w stanie tego zatrzymać.
Najwyższy czas usiąść, wziąć popcorn i patrzeć, jak nasze kłamstwa, maski niszczą nie tylko nasze wewnętrzne ja, kulturę, społeczeństwo, ale również świat, to, co stworzył Bóg, to, o co dbaliśmy od tysięcy lat.
A kiedy to się skończy - wstanie najodważniejsza osoba, zaklaszcze w dłonie i może w końcu odważy się zdjąć maskę, by zacząć całe błędne koło od samego początku. W końcu tacy jesteśmy. Kiedyś musimy zniszczyć to, na co tak długo pracowaliśmy.
***
Zapraszam na nowy post - tym razem dla odskoczni od moich ponurych myśli - o kosmetykach, które przetestowałam: http://lifestyle-by-midnight.blogspot.com/ Liczę na Wasze opinie, komentarze :)
Zapraszam również na facebooka: https://www.facebook.com/MidnightLifestyle/ Mam nadzieję, że Wasza aktywność wzrośnie.

View more

Jeśli szukasz w skrzynce 'odpowiedniego pytania' na to, co chcesz z siebie wylać... potraktuj to jako właśnie to pytanie i opowiedz mi... nam... o czym chcesz.

Czuję ogromny ból, który pali mnie od środka. Mam wrażenie, że paraliżuje moje całe ciało, rozrywa moją duszę, moje wnętrzności. Nie potrafię tego przerwać. Ilekroć próbuję się uśmiechnąć - kończy się to większym bólem, większą dawką płomieni i łez.
Próbowałam zasnąć, ale to nic nie dało. Rozbolała mnie głowa - kolejny ból. Czy ja nie potrafię przeżyć tygodnia bez cierpienia?
Czuję te toksyny... wchodzą w moją krew, krążą i niszczą moje serce. Samotność zakorzeniła się na dobre. Przez nią boję się ludzi, relacji z nimi. Czym sobie na to zasłużyłam?
Ból... płomienie... Hades się wścieka. Podsyca ogień we mnie, śmieje się z tego, że cierpię. Upadam na kolana i widzę przepaść, a na dnie jest woda. Pragnę tam wskoczyć, zginąć w wodzie. Jestem w stanie zrobić wszystko, by przestać czuć palący ból.
Serce pęka na pół. Opada na dno, widzę, jak rozpryskuje się na milion kawałeczków. Zniknęło, a ja mam pustkę. ogromną pustkę, której nikt nie wypełni. Której nikt nie chce wypełnić. Trucizna wlewa się do próżni, podsyca z Hadesem płomienie, znęca się nade mną. Dlaczego?
Upadam na plecy. Jestem coraz niżej. Coraz bliżej przepaści. Czuję, jak moje włosy zwisają nad nią, a wiatr brutalnie nimi targa. Czy zaraz moje cierpienia się skończą? A może będę tkwić między wybawieniem a wiecznym cierpieniem?

View more

Czasami prowadzimy z innymi ludźmi rodzaj gry. Uśmiechamy się, chociaż wiemy, że dana osoba nas nie znosi. Flirtujemy, mimo iż ktoś nam się nie podoba. Jaką ,,grę” Ty prowadzisz?

Ja prowadzę grę z przepaścią. Stoję na granicy, czuję to, balansuję resztkami sił.
Stoję nad przepaścią, ale to nie jest zwykła przepaść w górach, z której nie ma ucieczki, w którą spadasz i spadasz i spadasz. Jest to przepaść przepełniona bólem, rozpaczą, tęsknotą i smutkiem. Nie jedna łza leży na jej dnie. Kto wie, może już powstała kałuża?
Jedyny plus tej przepaści jest taki, że jeśli w nią wpadnę, to jest szansa na to, że wyjdę z niej po jakimś czasie cała i zdrowa. Prawdopodobnie w lepszym stanie psychicznym niż jestem teraz. Chyba ta przepaść jest lekarstwem dla mojej duszy, ale pytanie, czy chcę ją wyleczyć, a jeśli tak, czy jestem pewna, że teraz?
To zabawne, że przepaść, która kojarzy się z końcem, ze śmiercią, upadkiem, może być początkiem, może uleczyć kogoś wewnętrznie.
Nie mogę się doczekać aż w nią wpadnę. Nie chcę robić tego na siłę. Poczekam aż natura zrobi swoje.
🌸🌸🌸
W piątek wyjeżdżam do przyjaciółki z neta, aż podziwiam mamę, że mnie puszcza. Nie będę odpowiadać aż do przyszłej soboty ❤️
Zapraszam jednak na stronę, gdzie posty bedą sie ukazywać:
https://m.facebook.com/MidnightLifestyle/

View more

Jak wygląda życie człowieka, gdy wie, że został mu miesiąc życia przez raka, który go wyniszcza? Co można czuć w chwili śmierci? Jak długo się umiera? Możesz nie znać odpowiedzi, ale postaraj się wczuć w sytuację.

Moja babcia umierala na raka całe 20 miesięcy. Odeszła w kwietniu 2015 roku. To było straszne. Nagle nastała cisza, pustka, smutek, żal, złość, gniew, chęć płaczu i histerii. Bardzo długo dochodziłam do siebie, w sumie cały czas dochodzę. Odwaliłam się od Boga, ludzi. Stałam się wycofana i zamknięta w sobie. Trudno do mnie dotrzeć, nikomu nie chcę mówić o tym, co czuję. A czuję wiele. Za wiele.
Chory na raka myśli cały czas o tym, że zaraz go nie będzie, że może widzieć rodzine ostatni raz, że zaraz się pogorszy. Żyje z dnia na dzień nadzieją na to, że wyzdrowieje. Cierpi, ale ukrywa to, chcąc np. jechać gdzieś z bliskimi. Ma momenty, kiedy nie ma sił na walkę i pragnie wskoczyć pod samochód, skoczyć z okna, ale wtedy dzwoni do bliskich i płacze im w ramie. Są depresje. Chwilowe, ale są. Są wzloty i upadki, czasem bolesne, ale za to jak bardzo motywujące.
Moja babcia umierala 20 miesięcy na raka jajnika. IV stadium, nie było szans. Ale zawsze była zadbana, uśmiechnięta, nawet w ostatnich 2 tygodniach przed trafieniem do szpitala potrafiła zająć się dziećmi, bo ciocia miała nocke w szpitalu. Miała tylko 63 lata, całe życie była życzliwa, miła, a los się jej tak odpłacił. Każdego dnia walczyła, mówiła, że cieszy się z życia, z tego, że nas widzi, często mówiła, że nas kocha, że bardzo, ale to bardzo nas kocha. Nie chciala się poddawać, walczyła do końca.
Byłam przy śmierci babci, ale nie zostalam do końca. Zmarła o 6:37, a ja musiałam iść do cioci pilnować dzieci - była to godzina 22, po 22. Rano chciałam iść do szkoły, kiedy zadzwoniła mama, z informacją że... babcia nie żyje. Poszłam ją zobaczyć. Leżała tam, spokojna, blada, jeszcze ciepła. Jakby spała i była szczęśliwa. Płakałam, bardzo. Dowiedziałam się, że śmierć nie przyszła późno, że nie meczyla się - pomijajac ciągłe wymioty w dzien i w noc przez 2 tygodnie. Usta miała spalone od kwasu żołądkowego. Siwe, krótkie włosy dodawały jej uroku. Była taka młoda i śliczna. Ponoć była w "Amoku", kiedy umierala, nie była świadoma. Może to i lepiej? Teraz jest tam i nawiedza nasze sny. Jednym śni się dobrze, innym, tak jak mi, w koszmarach - choć nie wiem dlaczego. Miałam z nią silną więź. A może mnie ostrzega przed czymś? Czuwa nade mną niczym Anioł Stróż. Choć... Ona jest nim, moim Aniołem Stróżem. Wiem, że nigdy nie zapomnę tak wspaniałej osoby, jaką była ona. Często mi jej brakuje, chcę ją przytulić, pogadać, ale wtedy pisze list i palę przy jej grobie. To mi naprawdę pomaga.
___________________________________
Zapraszam serdecznie
https://m.facebook.com/MidnightLifestyle/

View more

Odpowiadaj Marta częściej na asku ;)

Staram się, ale to nie takie proste. Nie zawsze mam ochotę, chęci i ciekawe pytania, na które mogłabym odpowiadać.
Myślałam, że w wakacje będę miała więcej 'weny' i czasu, a tu się okazuje, że kochany przyjaciel leń zechciał mnie odwiedzić i nie wiem, kiedy pójdzie. Postaram się go wygonić jak najszybciej, ale nie obiecuję nic :|.
---
Miał ktoś z Was paraliż senny? Ja miewam. Nawiedza mnie wtedy, gdy śpię i nie mam ochoty otwierać oczu, ruszyć się lub reagować w jakikolwiek inny sposób. Skrada się niczym śmierć i powoduje, że spadam. Spadam w przepaść, coraz niżej i niżej, a ja nie jestem w stanie się ratować. Czuję, że zaraz roztrzaskam się o ziemię, gdy nagle odzyskuję czucie i zaczynam się rzucać na łóżku.
Okropne uczucie, powoduje, że nie potrafię później spać spokojnie. Czytałam, że każdy z Nas przeżywa paraliż senny w inny sposób. Jednym "śni się", że spadają w przepaść, innym, że ze schodów, a jeszcze innym, że wisi nad nimi śmierć z kosą.
Zawsze byłam ciekawa, dlaczego tak się dzieje, co to jest i skąd się to bierze. Mam nadzieję, że niebawem doszukam się tego w internecie!
Enjoy!

View more

Co jest najciekawsze?

Zadziwiające jest to, jak bardzo kruchy jest człowiek. Wystarczy jedno uderzenie, by pojawił się siniak, jeden niefortunny upadek, by złamać kość, chwila nieuwagi, by narobić sobie krwiaka wewnętrznego, przeciąć palca lub zachorować. Ciało człowieka jest kruche, jego dusza rownież.
Pęka ona na milion drobnych kawałków, gdy cierpimy, brudzi się, gdy grzeszymy. Jest niczym porcelanowy wazon. Niemyty - kurzy się, szturchnięty - stłucze się.
Z drugiej strony człowiek jest mocny. Przeżyje 3 minuty bez tlenu, 3 dni bez wody i 2 tygodnie bez jedzenia. Pomimo złamań, regeneruje się i dalej funkcjonuje, może przecierpieć katusze, ale jest szansa, że z pomocą drugiego człowieka wyjdzie z tego.
Jest tylko jedna rzecz, która może rzucić go na kolana. Cierpienie najbliższej mu osoby. Ból, który mu wtedy towarzyszy pali go od środka, niszczy wszystko: radość, nadzieję. Narasta w nim złość, chęć autodestrukcji. Patrzenie na cierpienie innego, na to, jak umiera jest największą karą daną człowiekowi od Boga. Chory umrze, ale ten, kto przy nim czuwał, wspierał go i męczył się duchowo oraz psychicznie? Zostaje. Z wielkim bólem w sercu, z bliznami na duszy, umyśle, z nieczystym sumieniem i wątpliwościami, czy dobrze się bliskim opiekowało, czy zapewniło się mu najlepsze ostatnie chwile życia, warunki. Zostaje pustka, której nikt nie jest w stanie wypełnić. Zostaje pusty pokój, rzeczy, które są jeszcze przesiąknięte zapachem zmarłej osoby. Zostają wspomnienia, na które łzy same cisną się do oczu. Zostaje żal... Żal do Boga, że za wcześnie odebrał nam najbliższe osoby, że ukarał niewinnych.
Człowiek jest w stanie znieść wiele... Za wiele...
***
Chyba wróciłam, ale żeby nie było - posty będą pojawiać się takie jak An fanpage'u. Nie ukrywam, że to na nim się skupiam i to na nim chcę osiągnąć to, co udało mi się tu.
Posty będą tam szybciej i częściej, więc jeśli jeszcze nie polubiłeś - zrób to teraz i zaznacz, że chcesz otrzymywać powiadomienia! 👉🏻 https://www.facebook.com/MidnightLifestyle/
Zapraszam również na wydarzenie - spotkanie z Midnight, czyli ze mną. Jeśli chcesz mnie poznać z drugiej strony, posiedzieć, pogadać, zdobyć nową znajomą i pogadać o tym, co Cię i mnie boli, to jest to coś dla Ciebie!
https://www.facebook.com/events/225382544510796/?ti=icl 👈🏻

View more

Czym jest - według Twoich mniemań - "perfekcyjna niedoskonałość"? Jakby została opisana przez Ciebie?

Filozofia
Każdy z nas nienawidzi swoich wad, niedoskonałości na skórze, w budowie ciała lub w charakterze. Sama znam ten ból - ubolewam nad sobą ile wlezie! Nie powiem, przeszkadza to innym oraz mi, ale nie umiem tego zlikwidować ;c
Perfekcyjna niedoskonałość, to osoba (tak, osoba), która pomimo swoich wad, brzydkiego ciała, pomimo okropnego charakteru, jest w stanie zaakceptować siebie w pełni i na zawsze. jest to osoba, która wierzy w siebie i w to, że ktoś ją pokocha za to, jaka jest, a nie za to, że miała 839 operacji plastycznych.
Perfekcyjna niedoskonałość to świat. Jest perfekcyjny, idealny, ale przez nas, ludzi, jest niedoskonały, ponieważ go niszczymy.
Jest nią też religia. Niby idealna, ale jakże niedoskonała. Przez nią,a raczej przez ludzi, którzy ją zmieniają na siłę są terrorystyczne zamachy, wojny i konflikty.
Perfekcyjna niedoskonałość jest więcej warta niż perfekcyjna doskonałość.
~~~
Zapraszam, pojawił się nowy wpis!
https://www.facebook.com/PorcelanowaLaleczka/

View more

Co w życiu nie powinno Nas obchodzić?

Uśmiech włóczęgi.
Opinia innych ludzi powinna być nam obojętna - owszem, powinniśmy wysłuchać, drugiego człowieka, ale halo, żyjesz dla innych, by mieć dobrą opinię, dużo znajomych, by dopasowywać się pod ich zasady, czy dla siebie, by zbudować swój własny kąt na swoich zasadach? Inni zawsze będą mówić, obrażać nas, rozsiewać plotki, ale nie powinniśmy się tym przejmować, bowiem my znamy prawdę, oni nie muszą. ;)
Nie powinna nas obchodzić data śmieci. Dlaczego? Ona tylko ograniczałaby nasze pole popisu. Zaprzestalibyśmy dążyć do celu mówiąc, że zostało mało czasu. Nikt nie wie, ile mu zostało, dlatego powinien wziąć się w garść teraz, tu i zacząć działać, by na stare lata nie żałować niczego!
Często obchodzą nas losy innych - ok, popieram, to ważne, by nie być egoistą i choć trochę pomóc, ale po co bardziej się przejmować cudzymi problemami, skoro ledwie swoje ogarniamy? Zanim komuś się pomoże, powinno się pomóc najpierw sobie, inaczej nie da rady ruszyć dalej. Ucierpi na tym nie tylko osoba, która prosi o pomoc, ale również ta, co ją daje.
Ja jestem osobą, która bardzo się przejmuje, nawet pierdołą, że np. nie zdążę na pociąg, albo ktoś mi coś powie, bo źle robiłam coś. Ćwiczę to i wychodzi mi coraz lepiej :p
___
!!!!!
Zapraszam serdecznie na mojego fp, gdzie są moje wpisy.
https://www.facebook.com/PorcelanowaLaleczka/

View more

Witaj, Laleczko z Saskiej Porcelany. Zwyczajny dzień. Idziesz przez miasto obojętnie mijając ludzi zabieganych i pochłoniętych własnymi sprawami, gdy nagle zaczepia Cię chłopak. Wręcza Ci kwiat, czerwoną różę. Po czym odchodzi bez słowa. Jak reagujesz? Co robisz? Co czujesz?

Patrzę w szoku na odchodzącego chłopaka. On dał mi różę? Zwykłą, czerwoną różę? Ale... za co? Nikt nigdy mi nie dał róży bez powodu... do teraz... Czy to coś znaczy? Chcę za nim iść, zaczepić, zapytać, ale... moje nogi odmawiają mi posłuszeństwa. Powoli wącham różę i zamykam oczy. Jej zapach ożywił mnie lekko i spowodował, że zaczęłam się czuć o wiele lepiej. Uśmiecham się pod nosem i odwracam na pięcie. Czuję, jak moje serce szybko bije. Wciąż nie rozumiem, dlaczego on to zrobił. Nie jestem przecież wyjątkową osobą, a jednak wybrał mnie. Ruszam wzdłuż ulicy i próbuje poukładać mętlik, który zagościł w mojej głowie. Czy powinnam zatrzymać tę różę? A może powinnam ją dać kolejnej osobie? I dlaczego nie powiedział nic? A może był moim cichym wielbicielem? Jeśli tak... kurczę, czemu go nie zatrzymałam?! Rozwiałby moje wątpliwości. Znów odwracam się na pięcie. Wciąż był widoczny, bowiem ulica nie była tłoczna. Zagryzam wargę i siadam na ławce. To wszystko wygląda jak sen... Zamykam oczy i po chwili je otwieram, ale zauważam, że leżę w łóżku. To był sen... zwykły, ale piękny sen...
***
Wiem, wiem, wiem. Jestem zła, niedobra, okrutna! Jak mogłam odejść bez słowa pożegnania?! Jak mogłam nie dodawać nic przez miesiąc?! jest mi głupio, wstyd i przykro! Jestem bardzo niesumienną osobą. Mówię jedno, robię drugie, a chcę trzecie. Naprawdę chcę kontynuować prowadzenie tego aska, ale powoli tracę wiarę, że to ma sens. Bowiem to nie zależy tylko ode mnie, ale również od Was. Większość z Was ma do mnie pretensje o to, że pytam i przy okazji informuję o odpowiedzi - za pozwoleniem, wtrącę tu uwagę - gdybym tego nie robiła, większość moich czytelników nie wiedziałaby, że jest coś nowego.
Proszę Was, jeśli dalej mam tu siedzieć, poświęcać swój cenny czas na odpowiedzi, pytać Was co jakiś czas, rozwijać się, bądźcie przy mnie, wspierajcie mnie, pokazujcie, że to, co piszę ma sens oraz podejmujcie dyskusje, jeśli się z czymś nie zgadzacie.
Tęsknię za moimi dawnymi czytelnikami - wiernymi, którzy śledzili ten profil z zapartym tchem, szczęśliwymi, kiedy coś dodałam, otwartymi, bo dyskutowali, gdy mieli odmienne zdanie od mojego. Z każdym moim postem jest Was coraz mniej. bardziej widzę "sztuczne" pytanie, dawanie nędznych "<3" i klikanie "obserwuj". Nie chcę tego, jeśli to ma być "rewanż" lub "a dobra, dam like, może odda". Wolę mieć szczere 10 like niż 300 wymuszonych - taka prawda :)
Odnośnie informowania o odpowiedzi - informacje nie są po to, by "wyłudzić" like, o co nie raz ktoś mnie oskarżył. Informacja jest po to, byście wiedzieli, że jest coś nowego, że jestem gotowa polemizować na ten temat!
Jeśli chcesz, żebym Cię obserwowała, pytała i informowała o nowych odpowiedziach i masz zamiar czytać tego aska, być ze mną, jeśli jesteś gotów na podejmowanie dyskusji ze mną na różne tematy lub obserwujesz od dawna, zostaw pod tą odpowiedzią (standardowo) like. Chcę odświeżyć listę obserwowanych ludzi, bo niektórzy mnie nie czytają, a dostają informacje i pytania.

View more

Next