Ask @SickWorldSickPeople:

❤~

kasumi
- Ja siedzę przy oknie! - Egao odepchnęła mnie
z siłą Terminatora i posadziła swoje cztery litery
na krześle.
- Damy przodem - otrzepałem spodnie i
usadowiłem się obok.
W autobusie było mało osób. My, dwie plotkujące
kobiety, nastolatek słuchający muzyki przez
słuchawki, mężczyzna w sędziwym wieku stojący
przy oknie, oraz starsza pani.
- O! Egao! Muszę Ci coś pokazać, bo normalnie
nie uwierzysz. Pamiętasz ten film, który chciałaś
zobaczyć? - sięgnąłem po komórkę, która znajdowała
się w tylnej kieszeni moich spodni. - Tylko popatrz...
- NIE! - krzyknęła Egao i chwyciła mój telefon
wyrzucając go za okno.
Powstrzymałem się od uronienia łzy, w końcu to miejsce
publiczne.
- Rozumiem, że niektórych spoilery denerwują, ale...
- Nie o to chodzi. Spójrz - Egao skinięciem głowy
wskazała na staruszkę siedzącą dwa siedzenia obok
nas.
- Nie wiem, z jakiego kraju tutaj przybyłaś,
ale nie mów mi, że nie było tam zwykłych starszych ludzi.
- Posłuchaj, ja właśnie próbuję ocalić resztki
godności naszego pokolenia.
- Nie rozumiem - pokręciłem głową, zastanawiając się, czy
Egao przypadkiem kogoś tą komórką nie zabiła.
- Ludzie uważają nas za tępych nastolatków wpatrzonych
w telefony i komputery, palących małolatów,
metr pięćdziesiąt ćpunów. Chcę im pokazać,
że istnieją jeszcze normalni ludzie w naszym wieku.
- Normalni czyli...? - zapytałem.
- Tacy, którzy jeżdżą wspólnie autobusem, i rozmawiają
zamiast gapić się w smartfony. Niech wiedzą,
że niektórzy wciąć potrafią się dobrze bawić
bez używek i elektroniki.
- Nie podobają Ci się czasy, w których żyjesz,
prawda? - spojrzałem na Egao. Gniotła palcami
spódniczkę.
- Nie pasuję tu. Nie lubię naszych rówieśników.
Wstydzę się za nich. No i boję się o przyszłość
tego świata. Bo...wyobrażasz sobie, że my
będziemy nim kiedyś rządzić?
- No...w sumie jak się nad tym zastanowić może
nie być najlepiej z naszą przyszłością -
- zrobiłem krzywy uśmiech. - Prezydent, który
kiedyś miał w statusie
"szlachta nie pracuje" - zaśmialiśmy się.
Starsza pani popatrzyła się na nas z uśmiechem.
- Rozmawiajmy.
- Tak...rozmawiajmy.

View more

~~~<3

Na długiej przerwie siedzieliśmy z Egao na
podłodze i jedliśmy ciastka.
Przeglądaliśmy książkę z niezwykłymi ludzkimi
wynalazkami. Egao zachwycała się zwłaszcza
wysokimi i pięknymi budowlami oraz samolotami.
- To niesamowite, jakie wspaniałe rzeczy
potrafią zrobić ludzie - stwierdziłem.
- To prawda - przytaknęła. - Ale i tak dziwi
mnie, dlaczego to ludzie, uważani są za
najmądrzejsze istoty.
Zaśmiałem się.
- Jak to?
- Niby wynaleźliśmy to wszystko...ale ostatecznie!
- wystawiła palec wskazujący do góry.
- Ostatecznie? Ah! Kolejny dzień mądrości Egao -
udałem zachwyt.
- A żebyś wiedział -popatrzyła na mnie ze
znaczącym uśmiechem. - Gotowy?
Pokiwałem lekko głową przymrużając oczy i
przygotowując się a to, co zaraz usłyszę.
- Ludzie uważają, że zwierzęta są stosunkowo
głupie. Ale czy one się okaleczają? Czy odbierają
sobie życie? Czy rzeczy materialne mogą przejąć
kontrolę nad ich życiem? Czy nieustannie dążą
do bycia akceptowanymi i pięknymi? Czy robią
głupie rzeczy, żeby się "wpasować"? Zamykają
się w domach i narzekają, że nie mają znajomych?
Płaczą nad swym losem, zamiast coś zmienić?
Patrząc na Egao wiedziałem, że mogłaby jeszcze
długo wymieniać.
- Może i ludzie to geniusze, ale ostatecznie
jesteśmy idiotami, niezauważającymi ważnych
rzeczy. Ludzie to tępe istoty. Bardzo głupie
stworzenia.
- W istocie.

View more

❤~

W piątek wieczorem spacerowaliśmy z Egao po
parku. Nie było gwiazd, ani chmur. Był księżyc.
Po czasie usiedliśmy na jednej z ławek.
Egao siedziała na skraju, wspierając się
rękami położonymi obok ud. Rozejrzałem się.
Wokoło nas było pełno drzew, ani żywej duszy.
- Nie boisz się? - spytałem po chwili milczenia.
- Parku?
Zaśmiałem się.
- Parku nocą, ciemności - sprostowałem.
- Nie wszyscy ludzie boją się ciemności,
ale większość czuje się w niej nieswojo.
- Racja - przytaknąłem.- Ludzie nie lubią
ciemności, bo niczego w niej nie widać.
Nigdy nie wiesz,co się w niej
może dziać - rozejrzałem się dookoła. Na końcu
parku nie było już lamp. Księżyc tylko trochę
rozjaśniał panoramę.
- Ja sądzę inaczej - dziewczyna usiadła na stopach
i zasłoniła oczy ręką. Uśmiechnęła się, jakby
spotkała się z kimś, za kim tęskniła.
- Bo widzisz...ludzie nie boją się ciemności.
Boją się własnej wyobraźni - położyła rękę na kolanie.
Zadałem jej pytające spojrzenie.
- Kiedy jest ciemno, zaczynają sobie wyobrażać
różne straszne rzeczy. Kiedy jest jasno, o wiele
łatwiej jest trzymać wyobraźnię na wodzy. A powinno
być zupełnie inaczej, nie uważasz?
- Co masz na myśli, Alicjo? - czasami ją tak nazywałem.
Była jak Alicja, w swojej własnej Krainie Czarów.
Ale w jej świecie, to ona była goniona przez królika.
- Kiedy jest jasno, możemy zobaczyć wszystko co ohydne.
Obrzydliwych ludzi, obrzydliwy świat. Kiedy jest
ciemno, nie widzimy tego. - jej twarz
rozjaśniła się . - Możemy
sobie wyobrazić co tylko zechcemy. Wszystko...
- Potrafisz tak?
- Uwielbiam ciemność. Jest przepiękna, bo ja
tego chcę. Twoja ciemność może być zupełnie inna.
Tylko Twoja. Jasność dla wszystkich jest taka sama,
dlatego jej nie cierpię.

View more

~

- Wiesz nad czym się zastanawiam? – Egao wyprostowała się
do pozycji siedzącej - Właściwie dlaczego ludzie
chcą być szczęśliwi? Bo to przyjemne?
- Bycie szczęśliwym z pewnością jest przyjemne –
odparłem.
- A nie jest tak, że ludzie chcą być szczęśliwi
nie po to, żeby było im przyjemnie, ale po to by
nie czuć bólu?
- Zapewne jedno łączy się z drugim. Nie rozumiem Cię.
- Większą część naszego życia jesteśmy smutni.
Szczęśliwe chwile są odskocznią, chwilowym
oderwaniem się od bólu.
Zrobiłem zdziwioną minę i oparłem się o krzesło.
- Wiesz, to jest tak, jakby ktoś brał nóż i wszędzie
Ci go wbijał – przybrała morderczy wyraz twarzy i zrobiła
kilka zamachów ręką. - Ale już zawsze, temu nie ma
końca. Chciałbyś więc, aby na chwilę przestał.
Nie po to, że to będzie fajne, kiedy ktoś nie będzie
Ci wbijał noża, ale po to by odpocząć od bólu.
- Rozumiem – powiedziałem wolno, przymrużając
przy tym oczy.
- Ale czy ludzie naprawdę chcą być szczęśliwi? –
wykrzywiła usta i uniosła oczy ku górze. - Myślę, że
gdyby się bardzo uparli, to by byli. W końcu to
zależy także od nas – po chwili zastanowienia
weszła na ławkę i krzyknęła:
- Szczęście jest jak jedzenie ciastek!
Zaśmiałem się, widząc jej teatralną pozę.
Uwielbiasz je, ale po chwili po prostu
nie możesz zjeść więcej, mimo że bardzo tego chcesz.
Może mi się przewidziało, ale jej oczy chyba trochę zwilgotniały.
- Szczęście jest jak spanie! Kochasz spać, ale
po pewnym czasie już nie możesz.
- Więc co możemy zrobić w takiej sytuacji? –
rozłożyłem ręce równie teatralnie.
- Można zwymiotować ciastka i zrobić sobie miejsce
na nowe. Możemy zażyć jakieś leki uspokajające,
czy inne tabletki i znowu zaśniemy.
- To przecież nienormalne. Chcesz powiedzieć, że gdyby
ktoś naprawdę chciałby być szczęśliwy to po prostu
robiłby nienormalne rzeczy, dla innych po prostu chore?
- Właśnie! Chore - przez chwilę zastanawiała się nad tym słowem.
- Ale to zupełnie logiczne. Ile można krwawić?
Szczęście jest bandażem. Leczy nas na chwile, by potem
nóż znowu nas przeszył.
- To chyba u każdego działa troszkę inaczej? - zapytałem.
No właśnie...Czyż tak nie jest?
- Masz rację. W niektórych nóż wbija się rzadziej -
podeszła do mnie, ale zanim zdążyła mnie uderzyć
chwyciłem jej rękę.
- Inni po prostu mają siłę go złapać i odrzucić.

View more

~ ♡

Julia.
Kiedy skończyła się lekcja, wszyscy wybiegli z sali
z hukiem. Zszedłem spokojnie na dół i rzuciłem
plecak pod ścianę.
Wokół praktycznie nikogo nie było. Dzisiaj sprzedają
gofry, więc wszyscy pewnie walczą o nie pod 9.
Zauważyłem, że na parapecie siedzi Egao. Machała
nogami, które wisiały jakiś metr od podłogi.
Jest raczej niska, jak w ogóle tam weszła?
Teraz chyba chciała zejść, bo wyginała się
w tę i we w tę próbując wyciągnąć nogę jak najdalej.
- Po prostu skocz! - zacząłem się śmiać.
- Ale się boję!
Wciąż rozbawiony podszedłem do niej i podałem jej obie
ręce, żeby bezpiecznie znalazła się na dole.
- Straszna z ciebie ciamajda! Co byś zrobiła,gdyby
nikogo tu nie było?
- Zaczęłabym płakać - odparła ze śmiechem,
prostując sukienkę. - raczej nie ukrywam
swoich uczuć. Ciekawi mnie, dlaczego inni to robią.
- Masz na myśli to, że udają, że wszystko jest w
porządku? - zapytałem przyglądając się jej.
- Tak. Potem winią innych za to, że im wierzą.
Czy to ich wina, że są takim dobrymi aktorami?
- zapytała z powagą.
Zaśmiałem się.
- Sam nie wiem. Może nie chcą zaprzątać innym głowy,
każdy ma swoje problemy. Może wiedzą, że i tak nikogo
to nie obchodzi. A może po prostu chcą, żeby
ktoś sam to spostrzegł.
- A kiedy nikt nie zauważy, mają do nich żal?
Sami nie wiedzą, że wszyscy ich przyjaciele czują
dokładnie to samo. Niektórzy ludzie tak dobrze
grają szczęśliwych, że nikomu do głowy nawet nie
przyjdzie myśleć, że jest inaczej - popatrzyła na
mnie wielkimi oczami, jakby była trochę zirytowana.
- Dlaczego? - zaciekawiłem się - może oni
faktycznie są szczęśliwi.
- Nie.
- Nie? - zmarszczyłem brwi.
Uśmiechnęła się do mnie radośnie i uderzyła lekko
w pierś.
- Nie.

View more

~

Egao. Tak się nazywała. Dowiedziałem się tego dokładnie
w tym samym momencie, kiedy zobaczyłem ją po raz
pierwszy. Dlaczego? Biegała po korytarzach całej szkoły
krzycząc, jak się nazywa.
Kiedy zadzwonił dzwonek stanęła niedaleko mnie. Popatrzyłem
na nią z zaciekawieniem i zmierzyłem od góry do doły.
Miała na sobie czarne buty z małą kokardką, sukienkę i
fryzurę jakby się urwała z filmu o latach 40. Zauważyła,że
się jej przyglądam.
- Patrzysz się na mnie, bo jestem piękna, czy może
brudna po ciasteczku czekoladowym, które zjadłam
na śniadanie? - zapytała, z co dziwne, wielką powagą.
- Co? Ee, nie... Zastanawiałem się tylko dlaczego
biegałaś wszędzie jak szalona i wykrzykiwałaś swoje
imię? Oraz... - powstrzymałem się od zapytania o jej
dziwaczny strój. Chyba i tak zbyt się spoufaliłem.
Złe rozpoczęcie znajomości?
- A jak inaczej, jako nowa uczennica, miałabym się
przedstawić pozostałym uczniom? - popatrzyła na mnie
co najmniej, jakbym to ja zrobił coś głupiego.
- No nie wiem, może po prostu do kogoś podejść? -zapytałem
ironicznie.
- Ale wtedy ten ktoś mógłby poczuć się ważny. A ludzie
i tak już uważają się za zbyt ważnych.
Stanęliśmy naprzeciwko siebie.

View more