Ask @SuffocateEverything:

Zdradzisz mi swój wiek?

A ile lat ma świat? Jeśli wyodrębnisz mnie od boskiego mitu - wyjdzie ci ilość moich lat. Ja stworzyłem noc, pożądanie, chciwość, zawiść, nienawiść oraz ból. Czy naprawdę to ile czasu egzystuje ma głębsze znaczenie? Jestem, nawet jeśli od dawna - kiedyś przeminę, niczym rozkładające się ciało w ziemi, pozostaną jedynie kości, których nie rozpoznasz w stosie innych.
Jeśli ktoś nie może spać po nocy - jestem skłonny do wszelakich dyskusji.

View more

Ból po stracie jest taki silny, jak silna byla jego więz?

† gяzєczηу ∂ιαвєłєк †
A czy ból po uderzeniu młotem w jądra jest tak silny, jak silny był cios?
Wszystko jest rzeczą zależną - a młot sytuacją, z której to wynikło. Nie mam zamiaru wchodzić w naturę jakiegoś poematu, duszyczkowej atmosfery. Niektórzy ludzie różnie odczuwają pojęcie bólu, coś co powszechnie używa się pod formą ''bólu" wcale nie musi nim być. Ból... jedyna forma pod jaką akceptuje to termin, odnosi się do sfery fizycznej - a taki wcale mi na ogół nie przeszkadza, w zależności od tego jak jest dawkowany. Co do ''straty" i ''bólu", to rzecz bardziej dotycząca naszego wewnętrznego ja i przyzwyczajenia, które sprawia nam poczucie zagubienia i smutku, rozdarcia. Jednak możliwe, że inaczej postrzegam stratę, bo dla mnie to jedyne słuszne określenie dla śmierci drugiej osoby, innego tłumaczenia w tej chwili nie przyjmuję i nie przyjmę ze względu na moje poglądy, opinie i doświadczenia. Czasami wbrew temu jak ważna była to dla nas osoba, nie potrafimy uronić nawet łzy, czasami, gdy nawet nie znaliśmy danej osoby, płaczemy przez to iż widzimy smutek innych. Wszystko jest kwestią naszej wewnętrznie budowanej empatii i myślę, że ona ma tu decydujące znaczenie. Jeśli mam być z wami szczery, nawet pomimo faktu jak pusty jestem, mam pewną dozę empatii. Sam na pogrzebach niezmiernie bliskich mi osób nie uroniłem nawet łzy, nawet nie zasmuciłem się, byłem jedynie obojętny i oschły. Wszyscy dookoła płakali, w tym również moi rodzice oraz najbliższa część rodziny, ja z kolei nawet nie mrugnąłem. Ominąłem stypę, poleciałem coś zjeść i odpocząć, spotkało mnie w tamten dzień tyle emocji, co ''Dom w głębi lasu" doczekał się pozytywnych opinii. Byłem pusty, wyprany. Raz trafiłem na pogrzeb matki mojego przyjaciela, wtedy również byłem w tym samym stanie, po prostu stałem z boku, paliłem fajki i czekałem aż dobiegnie to końca, a chciałem tam być by mój widok choć trochę wspierał znajomego. W momencie samej ceremonii na cmentarzu, tuż przed opuszczaniem trumny, wszyscy jego najbliżsi zaczęli ryczeć - nie wiem dlaczego, też mnie wtedy wzięło ale się powstrzymałem... co z tego wynika?
Człowiek często potrafi bardziej przejąć się cierpieniem innych osób niż swojego najbliższego otoczenia, a ''ból" mija, zawsze mija o ile mu pozwolimy. To logiczne, że sama więź może mocno zadecydować o tym jak bardzo w nas to uderzy, ale znaczenie ma także typ więzi oraz to jacy jesteśmy my. Nie lubię pytań, które nie uwzględniają indywidualnych jednostek, a nie lubię sprowadzać wszystkiego do ogółu. Jest milion różnych przypadków, które mógłbym poruszyć, ale po co? Czy w cierpieniu trzeba mieć wytłumaczenie? Czy wszystko musi być uzasadnione i tłumaczone przez psuedo mentorów w internecie? Takie uczucia i emocje powinny być czymś skrajnie intymnym, w co nie powinien ingerować nikt a co powinno być tym co nas określa, dla nas samych. Dlaczego mam określać cierpienie i jej intensywność przez więź? To jest jedna z tych rzeczy, które odczuwa się samoistnie, a ja nie jestem istotą wyższą by decydować.

View more

Wróciłeś <3 jak ci mija życie? Co teraz porabiasz? Jakie są twoje priorytety? Jak tam twoje relacje z ludźmi? O czym teraz marzysz? Napisz wszystko na co masz ochotę!

Ano, na dzień czy dwa. Cóż, cały czas życie jest ciemne jak wnętrze trumny i puste niczym oczodoły trupa po kilku latach. Moje relacje z ludźmi wciąż bez większych zmian, a może nawet trochę się pogorszyły, jednakże nie warto tracić nadziei, czasem nawet taki obłąkaniec jak ja może mieć lepszy czas i sposobność do rozwinięcia się. Kryptę zamieniłem na małe mieszkanie w centrum miasta - czarne zasłony, pustki niezastawione meblami ani innymi duperelami. Jedno mnie męczy, uwielbiam chłód, niczym ten z kostnicy - tutaj mam nieprzerwanie temperaturę +30 stopni, eh, stara sieć z kaloryferami, ogrzewana dla wszystkich jednakowo, bez możliwości regulacji. O ile chcesz czasem o coś zapytać lub poprosić mnie bym się o czymś naprawdę rozpisał a nie tak jak teraz, wpadnij na stronę, którą robię, gdyż tutaj raczej zbyt często wracał nie będę:
https://www.facebook.com/PustyObkc
Możesz pisać na pw z różnymi kwestiami i pomysłami, jeśli boisz się o anonimowość, zrób po prostu fake konto i z niego pisz. ;)

View more

Co sprawia, że się rumienisz?

Może się dziś nie zarumienię, za to z chęcią podam wam linka do strony, na której będę zaczynał tworzyć od nowa. Nie będzie to żadne duszyczkowe biadolenie, ani użalanie się, po prostu szczere opinie na różne tematy dziejące się wokół nas. Ask już dawno odebrał mi jakąkolwiek możliwość tworzenia, a na nieco normalniejszej platformie mogę działać aktywnie o ile wszystko wypali i będzie mnie czytało choć parę osób :D
https://www.facebook.com/PustyObkc
Pozdrawiam ;)

View more

Dlaczego niektórzy uważają, że psycholog może im/nam pomóc?

Shadow.
A dlaczego niektórzy uważają, że lekarz może im pomóc z chorobą? Bo od tego jest. Nie rozumiem tego nastawienia, że z góry zakładacie, że nie i koniec - w takim razie po co wam pomoc, skoro jej nie przyjmujecie? Chyba, że nazwiecie ''pomocą" kilka bzdurnych słów kolegi czy koleżanki, doświadczonego życiem w wieku szesnastu lat. Problem polega na tym, że jeśli ktoś nie jest skłonny do tego by otrzymać od drugiej osoby pomoc - nie dostanie jej. Tak samo może się różnić nastawienie osoby na takim a nie innym stanowisku - jeden sprawi, że poczujesz się w jego towarzystwie jak z przyjacielem, luźno i swobodnie, jednocześnie słuchając każdego słowa, drugi z kolei poprowadzi to tak sztywno i bezsensownie, że myśli się kiedy będzie można wybiec. W każdym razie - niezależnie od sposobu, głównym powodem nieskuteczności terapii takich osób - jest fakt, że nie chcemy pomocy i wolimy pozostać w takim a nie innym stanie... mylę się? Osobom, które wierzą w swoją zmianę, pomogą nawet głupie placeboo w takim stopniu, że w mgnieniu oka utracą wszelkie objawy danej choroby... lub jak to jest najczęściej w 21 wieku, depresji. Swoją drogą - nie rozumiem tego fenomenu. Od kiedy choroba na tle psychicznym, stała się kurwa mać czymś trendy? Dzisiaj depresja jest jak pokemon - złap je wszystkie. Nie wiem naprawdę o co chodzi, w sumie nie chcę się nawet tego domyślać, aczkolwiek młodzież w przyszłości będzie musiała być naprawdę dziwna, przykra i absurdalna. Daje sobie łeb uciąć, że takie rzeczy jak depresja, etc. to nie kwestia środowiska, subkultur czy czegokolwiek innego, co funkcjonowało aż bez takich żniw jeszcze kilkanaście lat temu - tu chodzi o to, że potraktowaliście choroby psychiczne jako coś trendy i cool. Po co się leczyć z czegoś co jest fajne? I od takiego punktu myślenia zacznijmy - przy tym nie da się nic zrobić, zaufajcie mi, wiem co mówię.

View more

Lubisz planować?

Zdarza się różnie - zależnie od sytuacji, czasu miejsca.
Odnośnie tego - zaplanowaliśmy sobie w malutkim gronie znajomych wypad na Festiwal Kolorów do Kielc, w tą sobotę - ktoś może leci tam także? Zawsze to okazja by móc wspólnie pogadać i się poznać o ile ma ktoś ochotę. Ewentualne odpowiedzi - przesyłajcie w formie pytań na asku, lub na gg - odezwę się na pewno.
Co do tego pytania - zapewne je usunę na dniach więc nie lajkować.

View more

Ask poinformował mnie, iż masz urodziny! Nie jestem jakaś mega dobra w składaniu życzeń,z pewnością nie będą one wspaniałe, ale chciałabym Ci życzyć przede wszystkim jednego - nigdy się nie zmieniaj, bo dzięki odpowiedziom takich ludzi jak Ty mam jeszcze wiarę w ludzkość! 100 lat, najlepszego! <3

Pomidorowa z czekoladą ✄
Ano, owszem - miałem wtedy urodziny. Jeśli mam być szczery - wychodzę z założenia, że nie chcę życzeń jeśli są nieszczere a byłyby najpiękniejsze. W przypadku, gdy wiem iż osoba nie robi tego przez to iż ''tak wypada", tylko w ten sposób dając cząstkę siebie, choćbym usłyszał od niej ''wszystkiego najlepszego" - będę czuł się o niebo lepiej niż po długiej i wymuszonej wiązance. Co do nie zmieniania się - postaram się, aczkolwiek nie wiem czy mogę powstrzymać starzenie się i nabieranie doświadczeń, więc trzymaj za mnie kciuki. Naprawę miło mi czytać takie słowa od Ciebie, dziękuje!
Odbijając lekko w stronę ogółu - dostałem całkiem sporo życzeń co mnie niezmiernie cieszy. Pojawił się także prezent - aczkolwiek nie wiem czy stało się to za sprawą automatycznego nadawania ze strony aska ( o ile takie istnieje ) czy wysłał je ktoś pod anonimem, czego niezmiernie żałuję jako iż chciałbym podziękować tej osobie w pewien sposób, mimo wszystko to pieniążki wydane na mnie, niezależnie od tego jaka to suma. Może się trafi ktoś godny tytułu mojego sponsora - byłbym zaprawdę milusią w obejściu galerianką, przysięgam. Co do moich urodzin - tak jak mówiłem, od jakiegoś czasu jestem całkowicie rozbity, nie wychodzę, nie odzywam się, leżę, jem, oglądam horrory i śpię i do niczego nie mogę się zebrać - w ten sposób podziękowałem pracy na pełen etat, pozostaje mi znaleźć coś sezonowego a potem zacząć rozglądać się za czymś od nowa. Ten dzień spędziłem cały w domu, na łóżku - no, może poza porankiem, gdy musiałem się udać do urzędu mojego jakże dziwnego miasta, by odebrać skrócony akt zgonu - moje zdziwienie gdy przyszło mi za to wybulić ponad dwadzieścia złoty za jeden wypis, szaleństwo. W każdym razie - dziękuje wszystkim, którzy o mnie pamiętali i złożyli życzenia - dziękuje także innym, którzy chcieli to zrobić, lecz się nie odważyli. Postaram się wracać do was wcześniej, lub już nie rozstawać się z wami dłużej niż dzień lub dwa.

View more

Nie ma sprawy, teraz czas na Twoją historyjkę - czekam. Może nie być zabawna, choć przy moim dzisiejszym nastroju chyba wszystko mnie rozbawi. Nie omieszkam. ;>

Huh, w natłoku czystki na profilu usunąłem i tą odpowiedź, chociaż osobiście bardzo mi się podobała. Na szczęście miałem zapisaną historyjkę w notatniku a gifa odnalazłem, także wstawiam od nowa.
Zegar odbijał nadejście godziny trzeciej - w całym domu panowała cisza, niezmącona niczym, pusta, piękna. Wszystkie pomieszczenia były spowite całkowitą ciemnością, zachodzącą w każdy jeden kąt, w każde jedno miejsce, bez wyjątków. Głuchą ciszę przerwały odgłosy kroków, wzmagające się, dudniące coraz głośniej i silniej, dochodząc od schodów przez korytarz na piętrze domu. Do tego dźwięku doszedł także zgrzyt paneli podłogowych, starego, drewnianego stropu, który sprawiał wrażenie jakby miał się zapaść. Następstwem było silne trzęsienie, które sprawiło iż wszystko zleciało z półek, szafek, stołów, tłukąc się na podłodze z takim impetem iż hałas przypominał wrażenie grzmotu, bardzo bliskiego, okropnego, rozsadzającego uszy. Wszyscy domownicy poderwali się w mgnieniu oka, poszczególne pomieszczenia rozświetliły się, drzwi otworzyły z lekkim zgrzytem przez nienaoliwione zawiasy. Światło jedynie ukazało destrukcję, która dokonała się dookoła, dom przypominał miejsce przez, które świeżo przeszedł huragan ze swoją destrukcyjną siłą. Na korytarzu zjawił się mężczyzna i kobieta w średnim wieku, oraz mały chłopiec - jedna z sypialni nadal nie była otwarta, zaś klamka wibrowała tak jakby wrząc była studzona zbyt szybko, parowała, dymiła podczas swoich okrężnych harców dookoła. Wreszcie uspokoiła się, podczas gdy reszta osób zbliżyła się do drzwi dość niepewnie, z istnym przerażeniem, obawą. Wtem ze środka wyleciała dziewczynka głośno krzycząc, piszcząc, wzywając imiona swoich rodziców, którzy stali osłupieni, nie wiedząc co właśnie się stało. Ojciec gromadki dzieci przekroczył próg, idąc powoli dalej, niepewnie, powoli, aż jego oczom ukazało się ciało sześcioletniej dziewczynki na łóżku - z rozszarpaną klatką piersiową, ze śladami pazurów na gardle z, którego spływała ciemna posoka gęstymi i wartkimi strumieniami. Na ścianie tuż nad nią widniał napis pisany krwią, brzmiący ''Grzechy czynicie, grzesznie żyjecie, grzech to wasze życie, dziś za nie umrzecie". Mężczyzna podszedł bliżej do łóżka oblanego szkarłatem posoki, po czym nachylił się nad truchłem córki, obejmując je - wtem ta otworzyła oczy, czarne niczym smoła, przerażające, puste za razem, okropne i wyszeptała ojcu do ucha, charczącym, strasznym i nieprzyjemnym głosem:
- Śmierć jest straszna, to co nas czeka jest okropne... Druga strona jest przerażająca... nawet bardziej niż ZUS
- O NIE!

View more

PO co Ci ten profil ? żeby straszyć ludzi i przedstawiać życie w samych najgorszych jego perspektywach ? Żałosne

Ponoć pierwszy hejt jest najcięższy - aczkolwiek na mnie jakoś nigdy to nie działało, więc uznam twoje pytanie za zwyczajną, konstruktywną krytykę - choć to mylny termin. Zostałem przez Ciebie oceniony na podstawie dwóch wypowiedzi? Fakt, mogę straszyć ludzi swoją osobą, klimatem swojego profilu, w tejże kwestii się zgodzę... a nawet, uznam to za swoisty, piękny komplement. Nie będę huczał o to iż zostało to wysłane z anonima - nie ma sprawy, po prostu nie chcesz się ujawniać, to nie mój ból. Wracając do reszty - od kiedy przedstawiam życie w najgorszych perspektywach? Mówiłem czasami o swoim życiu - jest jakie jest, nie mam zamiaru przed tym uciekać czy kłamać, lecz o dziwo potrafię cieszyć się z niego, mam swoje własne wartości, potrzeby i oczekiwania. Choć się różnią od norm społecznych, to nadal nie deklasuje mnie z roli człowieczka, który lubi swój żywot. Nigdy nie mówiłem nikomu o czymś złym - nigdy nie kazałem nikomu czegoś sobie robić, smucić się czy olewać wszystko - to nie w moim przypadku. Paradoks - częściej miałem sytuację, gdy ludzie zwracali się do mnie ze swoimi problemami i niekiedy byli zadowoleni i pozytywnie nastawieni do życia, do podjęcia dalszych kroków. Jestem żałosny - mam tego świadomość, byłem o tym uświadamiany od długiego czasu. Żałosny, gbur, cham, prostak, skurwysyn, drań, idiota - długo by wymieniać. Powiem Ci iż z czasem człowiek zaczyna wierzyć w takie słowa i kreować się na tą postać, co nie zmienia tego iż ludziom częściej pomagam niźli szkodzę. Uznajmy iż mi przykro, że w ten sposób interpretujesz moją osobę - pomimo starań jak zwykle wychodzi na to iż całość jest zła, ale wiesz co... teraz każde moje niepowodzenie mnie bawi, nie mam zamiaru się przez to smucić czy zadręczać, choć mógłbym. Moje życie prezentuje się w najgorszych perspektywach - ale tylko dlatego iż tego pragnę, iż to mnie raduje i daje mi niepohamowane szczęście, które tryska ze mnie tak silnie jak krew z aorty - TAK, ciesze się z tego. Co wynika z tego stwierdzenia? Fakt, że chce by każdy odnalazł własne pojęcie szczęścia, coś co mu da prawdziwą satysfakcję - nie dla każdego to będzie coś zwyczajnego, udawanego na siłę. Dążę do faktu, by ludzie nie bali się swojego prawdziwego oblicza, czy to aż takie dziwne? W każdym razie, mimo wszystko - pierwsza krytyka odhaczona, kiedyś to nastąpić musiało.

View more

Co najmocniej przykuwa Twoją uwagę w ukochanej osobie lub ulubionej rzeczy?

Zdziwię Cię jeśli powiem iż nie mam ani ukochanej rzeczy ani osoby? Jestem pozbawiony odczucia przywiązywania się do czegokolwiek - wszystko jest dla mnie przelotne, niestałe, zbędne. Wiele razy dane mi było poczuć fakt iż to nic dobrego mi nie przynosi. Lekko się rozpisując - nie nadaje się do związków, jestem specyficzną osoba, niekiedy bardzo ciężką w obejściu, nazbyt szczerą i nad wyraz chamską. By ze mną wytrzymać trzeba mieć anielską cierpliwość i jeszcze więcej wyrozumiałości - to cena, którą naprawdę ciężko zapłacić, biorąc pod uwagę fakt iż nie jestem żadnym nadczłowiekiem, nie jestem ani ciekawy, ani fajny z charakteru, ani nie wyglądam jak Brad Pitt. Gdy już ktoś odważy się podjąć to ryzyko - z reguły kończy się to szybko i z fiaskiem, hucznie niczym krzyki grupy murzynów, podczas bójki. To nawet nie tak, że mam wygórowane oczekiwania - bo nie mam. Żeby było zabawniej - mój ideał składa się jedynie z wad. Nie chcę miliona zalet, chcę pokochać i uwielbiać za wszystko - nawet i za złe rzeczy - taka moja mała paranoja. Jednak problem polega na tym iż nie nadaje się do ludzi, a co dopiero do bycia z kimś w zdrowym związku, z dobrymi relacjami. Ostatnio także próbowałem dać szanse - zgadnijcie jak się to skończyło. Co do rzeczy - to już dla mnie przykre. Nie mam nic co mogłoby być dla mnie prawdziwie ważne, w żadnym zakresie... może poza własnymi wartościami, przekonaniami i kręgosłupem moralnym. Każda z rzeczy z czasem się niszczy, gubi, znika - nie potrafię się do żadnej przywiązać lub darzyć jej większy odczuciem niż prostolinijna potrzeba posiadania tego a nie czegoś innego. Jestem pustym człowiekiem - naprawdę. Dostrzegam to po sobie w coraz większej ilości sytuacji. Wczoraj na pogrzebie nie byłem w stanie nawet zasmucić się, patrząc na ciało dość bliskiej mi osoby - zarówno przez pobyt w kaplicy, ceremonię, aż po cmentarz. Płacz ludzi był mi obojętny, jak wszystko dookoła - zaczynam martwić się o siebie.

View more

*KotaE idzie do "Lasu Panien"* Lubisz się bać? Pociąga cię groza, historie o duchach, upiorach i zjawach? Może wolisz bardziej krwawe wersje strachu? Dlaczego Mrok zawsze nęcił ludzi? Życzcie mi powodzenia, obym wrócił. F: We'll leave you there, motherf*cker. K: Uparł się na angielski, ech~

Wybacz, że tak długo zwlekałem z odpowiedzią, po prostu nie zauważyłem pytania, a teraz, gdy dane mi było je ujrzeć - zaciekawiło. Owszem, pociąga mnie groza - wszelkiego rodzaju historie, opowieści, jak i te całkowicie krwawe wersje jak to ująłeś. Dlaczego mrok zawsze przemawiał do ludzi, co? Odpowiedź jest prosta - każdy z nas potrzebuje od czasu do czasu nutki adrenaliny w swoim życiu, odrobiny strachu, który sprawi iż wszystkie problemy dookoła wydadzą się błahe, wobec tego co zaczynamy dostrzegać wokół nas za sprawą naszej własnej, chorej wyobraźni. Adrenalina, groza - to z biegiem czasu uzależnia coraz bardziej i człowiek bez tego nie potrafi funkcjonować na dłuższa metę. Tak, jestem cholernie uzależniony od strachu, przerażenia - choć aktualnie praktycznie nic nie jest w stanie go u mnie wywołać - czy to film, czy to opowieść, czy to nawet jakieś dziwne zdarzenie - przyszedł do mnie ten przykry okres, gdy wszystko już przerobiłem i podchodzę do tego ze znudzeniem. Powracając - mrok, ciemność, o dziwo jest bardziej atrakcyjne niż to co możemy łatwo dostrzec i pozyskać. Czy nigdy nie ciekawiło Cię co skrywają ciemności? Co ukrywa się w cieniu, to czego nie możesz dostrzec ani dotknąć? Ta aura definitywnie wpływa na naszą ciekawość, jeśli zbyt do tego przywykniemy, przyciąga nas jeszcze bardziej - pożądamy tych chorych, anormalnych odczuć w postaci paranormalnych zdarzeń, mrocznej sieczki w naszych oczach i głowie. Ludzie gnają za strachem, podświadomie niszcząc go w zarodku. Myślę, że to po części instynktowne zachowanie, które ma na celu pozbawiać nas większości obaw i obiektów naszego przerażenia. Nigdy nie zamarłem ze strachu, choć nadal tego pragnę - to chore, lecz wpisane w mój sposób bytu i charakter. Kocham czuć ciarki przechodzące przez moje plecy, gęsią skórkę, oraz spazm, który ogarnia kolejne partie mięśni, przepiękna sprawa, ale bardzo trudna do osiągnięcia. Nocą las, cmentarz, opuszczony dom - wszytko było już przerabiane - polecam, niektóre takie przeżycia zachowują się na całe życie i warto do nich wracać, jako chwilę w, których zwalczyliśmy nasze słabości, stanęliśmy nad wszystkim, nad sobą.
https://www.youtube.com/watch?v=0MjpS4x4rOY
A teraz jeszcze piosenka na rozluźnienie wieczornego klimatu.

View more

Wstaw tu jakąś historię, proszę.

Cisza, ciemność, pustka oplatające całe pomieszczenie oddziaływała definitywnie także na osoby w nim przebywające. Jedyne co dochodziło do uszu, to odgłos wiatru, napierającego w dach i okna, tłuczącego się tak jakby chciał na siłę wtargnąć do środka. Wtem pomieszczenie przeszył podłamany, męski głos - drżący, niepewny, sprawiający wrażenie bycia ostatnim stadium przed rzewnym płaczem.
- Wybacz mi, przecież masz tego świadomość... nie chciałem. - nie unosił oczu, opuszczał wciąż głowę, zaś włosy spadały mu na czoło, zasłaniając skutecznie linie jego obłąkanych ślepiów. Przeciągnął dłonią wraz z ze szkłem oprawionym w drewno, po tablicy. Mruczał coś pod nosem, zaś następnie rozpalił trzy świeczki w pobliżu, których promyk rozpostarł mrok obejmujący chłopaka swymi obślizgłymi mackami. Czuł paraliż ręki, swoją bezsilność, zaś przyrząd, którym uprzednio przesunął - teraz poruszał się sam, mimo nacisku jego dłoni, aż wreszcie zatrzymał się na wymalowanym słowie po jego prawej stronie, brzmiącym ''Nie".
- To nie moja wina, to nie było zależne ode mnie, to nie byłem ja... - jego całe ciało zaczęło drżeć i trząść się, równie silnie co jego głos - uniósł ręce, zakrył nimi twarz zrozpaczony. W tej samej chwili gdy ostatni opuszek palca stracił kontakt z przyrządem - płomień na świecach zawirował, zniszczony pokój przeszedł mocny powiew wiatru, lodowaty, złowieszczy, nieprzyjemny. Wśród ciemności kąta pojawiła się sylwetka - niewyraźna, ciemna, tajemnicza. Kolejna dawka przerażającej ciszy, niepewności. W jednym momencie w jego głowie zahuczało tysiąc słów, wszystkie, których pragnął nigdy nie usłyszeć, które ujawniły wszystkie ciemne zakamarki jego duszy.
- Zabójca, psychol, psychopata, morderca, oszust... - cały wieniec ciągnął się jakby miał się nigdy nie skończyć, lecz gdy chłopak opuścił w bezsilności ręce, otworzył oczy, przed jego twarzą widniała buzia osoby dla niego wiele znaczącej. Jego dziewczyny - wykrzywiona w bolesnym grymasie, szara, ozdobiona strumykami krwi, z tymi czarnymi jak noc, oczyma, pustymi, mrocznymi, złymi.
- Zamordowałeś mnie... BĘDZIESZ ZDYCHAŁ CAŁĄ WIECZNOŚĆ, W PIEPRZONYCH KONWULSJACH, AGONII, W PIEPRZONEJ KAŁUŻY WŁASNEJ POSOKI - krzyk wraz ze swoją dosadnością uderzył w jego twarz, także poczuł ten zapach zgnilizny, połączony z siarką. Do tej pory nie był na to gotowy, potrzebował tego impulsu. Zwyczajnie chwycił za siebie, po czym wykonał gwałtowny ruch ręką, sprawiając iż nóz wbił się w jego szyję, prosto w aortę. Czarna krew trysnęła dookoła mocnym strumieniem - zaś na jego twarzy zagościł uśmiech, szczęścia - przyjemności, tego iż odważył się na zrobienie tego. Zjawa, którą ciągle widział, nie wyglądała już tak groźnie, choć wybuchła śmiechem wprost psychopatycznym i złowieszczym. Wiedział, że spełnił swą powinność. Otworzył usta, sprawiajac iż krew poczęła spływać po jego twarzy, kapiąc na podłogę... wyszeptał swoje ostatnie słowa, dławiąc się krwią.
- Daj mi tą cholerną agonię, która i ja dałem tobie... jest przepiękna.

View more

Wyobraź sobie ze jest wojna np z Rosją (tak wiem to nic przyjemnego..) Noo i co robisz po otrzymaniu tej informacji?? jaka jest pierwsza Twoja reakcja?? Uciekasz za granicę z rodziną czy unosisz sie honorem i zostajesz w kraju?? (zaznaczam ze wszyscy mężczyźni musieli by wstąpić do wojska)

Honor, patriotyzm? Ojczyzna? Takie pojęcia w ustach wielu ludzi mnie bawią, gdyż nie mamy do czynienia z tą wspólnotą co niegdyś. O co teraz ludzie mieliby walczyć? O durnych polityków, którzy nie potrafią nawiązać normalnych stosunków z innymi? O starych dziadów, pierdzących w stołki, wysyłających tysiące młodych ludzi, którzy mają przed sobą całe życie, na śmierć? Sam nie wiem czy uciekałbym za granicę, sam nie wiem czy nie wymigałbym się od walki w wojsku - owszem, poradziłbym sobie, ale wciąż nie widzę opcji śmierci za kilka skrawków ziemi, które nie mają nic wspólnego z ojczyzną, która jest kreowana przez naród, nie przez teren. Jaka to jest nasza wspólnota? Każdy nawzajem na siebie naskakuje, wyzywa - pełna obłuda, ciemnota umysłowa, nienawiść do samych siebie. Jak nienawidząc rodaków - nawet jeśli to geje, transwestyci czy co tam jeszcze postrzegacie za problem - możecie mówić o ojczyźnie i patriotyzmie, nie macie o tym pojęcia. Za co mielibyśmy toczyć w tym etapie czasu wojnę? Za podwyższane podatki? Za dymanie nas w tyłek przez władzę, równie konkretnie co w czasach okupacji? Ludzie walczą o wolność, o godne życie i o to samo dla swoich wnuków, dzieci. Jeśli mielibyśmy podjąć jakąś patriotyczną walkę to nie z Rosjanami, Amerykaninami, Turkami czy innymi narodami, lecz jedynie między nami samymi - ze świniami, które żrąc z koryta mając innych za nic - może taka walka byłaby w stanie przynieść nam choć odrobinę jedności i zrozumienia dla wszystkich. To co teraz mamy to pozorna wolność, która przy dogłębniejszym przybliżeniu składa się ze stalowych krat, jednak znając życie połowa nardowców, pisowców, zwolenników PO, byłoby za wojną w celu obrony interesów ich wielkich przywódców politycznych - no jasne, do momentu, gdyby sami nie musieli ruszyć na front jako armatnie mięso. Ostatnio także zauważyłem ogromną falę stwierdzeń iż każdy facet powinien iść do wojska, by nie być cipą - nie, to nie pobyt w takim miejscu świadczy o tym, że ktoś jest prawdziwym facetem. Także nie świadczy o tym jego orientacja, czy wygląd, lecz to ile jest w stanie zrobić dla swoich najbliższych i do jakich poświęceń jest dla nich gotowy. Już nie raz spotykałem się ze stwierdzeniem, że gość z wojska - byk, duży, przykowany - oh, prawdziwy mężczyzna. Jednak jak się potem okazało - gość chlał całe dnie będąc w domku, lał żonę i darł się na dziecko - naprawdę, tylko wojsko może wykształtować mężczyznę? Czy oby na pewno? Neandertalczyka na pewno, lecz gdy ktoś posiada w swoim sercu dane przekonania - nie ważne czy pójdzie do wojska czy nie, będzie żył według nich. Co do samej wojny - jaki jest ich sens? Śmierć niewinnych obywateli? Zabicie całej przyszłości narodu? Niech osoby, które je wywołują idą walczyć, trzystka prosiaków z sejmu uzbrojonych w karabiny niech pokażą na co ich stać skoro są tak skorzy do bitki i prowokacji Rosjan.

View more

Jaka to Twoim zdaniem śmierć idealna?

Wybaczcie, że nie było mnie tyle czasu, nie dawałem praktycznie żadnego znaku życia od ponad tygodnia - zarówno osobom obserwującym mnie, jak i nieco bliższym mojej osoby. Wiele czynników na to wpłynęło i nie wiem nawet od czego zacząć i czy warto poruszać choćby tą kwestię.
Otóż, przy okazji nawiązując do pytania - śmierć to najgorsza rzecz, człowiek jest zdolny znieść wszystko by trzymać się kurczowo swego życia, zatem jak można ją idealizować? Nie ma śmierci idealnej, jest śmierć najlżejsza i ciężka, bolesna, okropna - czego nawet ja przy moich masochistycznych zapędach sobie nie życzę. Od jakiegoś czasu cały czas zmuszany jestem do patrzenia w oczy śmierci - idzie krok w krok i nie jestem w stanie jej zostawić za sobą, zabawne, co? Nieustępliwa, okropna, wciąż dążąca nieugięcie do swego celu. Gdyby spojrzeć jej głęboko w oczy nie widać ani nie czuć nic, pustkę - myślałem, że to będzie niepokój, strach, jednak tak naprawdę nie ma to w sobie nic z chwały, przerażenia czy innych odczuć. Ludzie umierają już przed śmiercią, oddając się w jej objęcia, odpływając, pozwalając ciemności przesłonić ich oczy, roztopić się w jej objęciach. Nadal nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego tylu młodych ludzi mówi o śmierci jako wybawieniu, o czymś co będzie dla nich radością i frajdą, włączając w te odczucia rodzinę i bliskich. Dlaczego ludzie tak łatwo oddają swoje życie popełniając samobójstwa niekiedy przez głupoty? Tak nisko ceniąc swoje życie tracą dar, największy i najpiękniejszy dar jaki dostali, lecz nie umieli go spożytkować. Wiele osób nie miało tej szansy, nie mieli opcji wyboru i walki - dlaczego więc oni nie mogli podjąć takich wyborów? Niekiedy pragnąc życia, lecz nie móc go doświadczać tak długo jakby chcieli. To przykre, ten świat jest chory i pełen sprzeczności. Czasami zaczynam wątpić w to wszystko, czy to naprawdę ma jakiś głębszy zamysł i sens - jedyne co widzę to czarna próżnia, która pochłania coraz to więcej osób, nie znając uczucia pełności - ciągle odczuwając głód.

View more

Jak brzmi głos, który jest podduszany od złych emocji.? Opisz mi go, pozwól go poczuć, usłyszeć.

Nietypowo. Naprawdę chcesz poczuć tenże głos? Mieć go w głowie? Niech Ci będzie. To głos, który wraz z większą ilością wyrzucanych opornie słów, staje się coraz bardziej nieprzyjemny, ostry, przypominający mówienie kogoś kto umiera, od środka, mentalnie, jakkolwiek - po prostu. Dane było Ci pewnie ujrzeć nie raz jaki dźwięk wydawało przejechanie paznokciami po tablicy, czyż nie? Ten głos potęguje ten sam dźwięk, transportując go bezpośrednio do ucha odbiorcy, jest okropny, szorstki, zimny. Czy wiesz jak to jest mówić, gdy coś wiąże Ci gardło? Wyobraź sobie iż moje oplecione jest setkami sznurów, zaciśniętych jak najmocniej się da - z kolei oparcie, które miałem - jest niczym krzesło wykopane spod nóg... a mimo to dalej mówię i patrzę pustym wzrokiem, oczyma pozbawionymi blasku, wyrazu, wnętrza. Zabawne, prawda? Tenże głos jest zlepkiem wszystkiego co najgorsze - tego co możemy ukazać negatywnego, złego. Już teraz rozumiesz na czym polega jego fenomen? Mimo swego wydźwięku, wciąż przekazuje coś milszego niż może to brzmieć za jego sprawą, bowiem osoba dusząca się z nadmiaru złych emocji, patrzy często na fakt by inni nie doszli do tego samego stanu.

View more

Dzisiaj przychodzę do Ciebie z prośbą. Opowiedz mi coś o sobie. Nie musisz robić tego wprost, może to być cytat, metafora czy piosenka. Jednak bardzo chciałabym dowiedzieć się czegoś więcej o Tobie.

שAlways Positive
Początkowo na asku pisałem sporo na swój temat, aczkolwiek teraz też mogę poruszyć parę drobnych kwestii, co by nie wydać ogółu, gdyż bycie tajemniczym jest znacznie lepsze niż objawianie wszystkich swoich sekretów. Jestem dziwnym człowiekiem - aspołeczność nie jest modna, aczkolwiek cierpię na nią - nie przepadam za bezpośrednim kontaktem z ludźmi, wprost tego unikam jak tylko mogę. Dla mnie to irytujące, męczące, denerwujące, gdyż wiele otaczających nas istot jest zwyczajnie przytłaczających przez swoje dziwne nastawienie i chore, teraz modne przekonania. Gdy widzę te wszystkie hasełka i zachowania ludzi w moim wieku i młodszych, załamujące ręce... kiedy świat upadł tak nisko? Ponadto prowadzę nocny tryb życia - praktycznie wcale nie sypiam, gdyż nie czuje takiej konieczności, jest mi to wprost zbędne. Jakże istotną rolę w moim życiu odgrywa muzyka - metalcore, rock - głównie te gatunki, choć oczywiście nie ograniczam się do nich i sięgam po szerszy zakres, choć nie wymienię reszty bo za dużo bym musiał czasu spędzić nad przypomnieniem sobie wszystkich poszczególnych. Jestem masochistą - wiem, to chore, choć naturalne, gdyż ludzie od zawsze się z tym rodzili i tacy byli. Lubię widok krwi, ból i smutek. Tak, lubię smutek - czerpię z niego przyjemność, satysfakcjonującą, ogromną, wyjątkową, to moje małe szczęście - choć wiem, w takim zastawieniu to brzmi paradoksalnie. Interesuje się psychologią i ludzką naturą, plus minus sport też wchodzi chyba w zakres zainteresowań. Nie, nie tnę się po żyłach, tak, czasami się okaleczam - jednak w odpowiednio bolesnych miejscach, tak by nie pozostawiać blizn. Nie, nie jestem emo - choć to mylne określenie, bo to subkultura, która wpływa jedynie na muzykę i wygląd a nie na bycie smutnym. Potrafię cieszyć się z życia i czerpać z niego całymi garściami - choć w inny sposób niż wszyscy. Wolę przebywać w swoich czterech ścianach. Jestem ponoć oziębłym skurwysynem i skończonym dupkiem - ciężko mi to ocenić, gdyż nie mi to podlega. Lubię rozmowy z ludźmi - o dziwo, kolejny paradoks, aspołeczny - aczkolwiek głównie za pośrednictwem internetu. Bezpośrednia rozmowa jest dla mnie męcząca i nieprzyjemna, nie mogę się w niej często odnaleźć przez co bywam wredny, chamski i zły w obejściu.

View more

Lubisz spać, czy wolisz raczej 'bezsenne' noce ?

₪ Dark Angel.
Dla mnie odpowiedź jest prosta i jasna. Niewiele brakuje mi do określenia ''bezsenność", gdyż siedzę naprawdę praktycznie do białego rana i jeśli śpię to zaledwie godzinkę, dwie. Mój organizm ledwo wyrabia, odczuwam to coraz bardziej, a jednak mimo to nie potrafię. Noc to moja naturalna pora - w sumie niewiele mi brakuje do wampira, ciemność to mój azyl, słońce mnie oślepia i sprawia mi ból, ponadto widok krwi mnie satysfakcjonuje, a jej metaliczny posmak jest miłą osłodą po całym jakże męczącym dniu. Ponadto ciemność daje mi swoistą radość - to poczucie niepewności, lekkiego strachu pełzającego przez kark. Kocham strach, kocham cierpienie, odrętwienie i zwątpienie - wszystkie negatywne cechy tworzą mój ideał - jestem chory, dziwny, specyficzny, aczkolwiek to nie oznacza iż nie potrafię z tego czerpać radości, wprost przeciwnie, właśnie to jest moją dziką, niezaspokojoną radością, której nie potrafię powstrzymać, wyjątkowym szczęściem, które mogę uzyskać tylko na ten jeden sposób. Sen jest marzeniem, czymś nierealnym i odległym - czymś czego nie znoszę, nienawidzę, nie lubię - wolę przyziemność, nawet jeśli jest szara i przykra.

View more

Hej, mam czternaście lat i zastanawiam się czy nie zrobić tego pierwszego razu z kolegą. Nie uważasz, że to za wcześnie?Boję się, że będę tego bardzo żałować.

Czy ja dobrze przeczytałem? Z kolegą? Naprawdę? Dziewczyno, wiek w, którym jesteś jest prędzej odpowiedni do zabawy lalkami niż do pójścia z kimś do łóżka. Wybacz mi za to stwierdzenie, ale takie są fakty, to nie jest nic do czego trzeba się pchać i śpieszyć, to przychodzi z czasem, masz na to całe życie, po gimnazjum też można mieć ten pierwszy raz, uh. Ponadto - na pewno nie z kolegą, tylko z kimś ważnym, bliskim, istotnym, po dłuższym czasie bycia razem, chyba, że masz chęć na zostanie samotną matką i włóczenie się po sądach w celu uzyskania alimentów od pierwszego, lepszego dupka, który po prostu chciał się zabawić. Pamiętaj, seks to nic nadzwyczajnego, jeśli nie robisz tego z odpowiednią osobą - jeśli to ktoś ważny, z kim wzajemnie się o siebie staraliście w związku długi czas - wtedy to jest jak taki prezent, coś cudownego, coś czego oczekiwaliśmy. Powracając - w tym wieku nawet nie próbuj, nie warto, z czasem zmądrzejesz i zrozumiesz jaki byś przez to popełniła błąd życiowy... ponadto, w twoim wieku to wciąż jeszcze w istocie prawa nielegalne. Rozumiałbym prędzej pytanie, gdyby dotyczyło osoby z, którą jesteś w związku już jakiś czas, masz wrażenie, że kochasz tą osobę, chociaż wtedy też bym to odradził... ale naprawdę... z KOLEGĄ? Teraz bądźmy ze sobą szczery - co on Ci takiego nagadał, że dałaś się do tego podpuścić, co?

View more

Wyśmiana, poniżona i zniszczona przez słowa. Kimże Ona jest?

ʃulia
Wyśmiewana przez wszelki ogół, który nas otacza,
Poniżona po stokroć przez wielu swoich wrogów,
Zniszczona i obrócona w popiół, ciągle powraca,
Mimo pustym słowom składanym ku czci jej grobów,
Zwodzona tak często, jednak wciąż nam ufa,
Nienawidzona przez wielu, ubóstwiana przez garstkę,
Jej upór i chwała od zawsze, liczona była w trupach,
Jednak dziś niewielu, chce o nią podjąć walkę,
Ma setki kochanków - sztucznych i tak fałszywych,
Nikogo bliskiego sercu, w kogo może prawdziwie uwierzyć,
Gdy aż ku niebu, jej obolałe serce zacznie dymić,
Ten kto ugasi ogień, a nie go wznieci - więcej będzie mierzył.
Kim ona jest? Piękna i okropna, w postrzępionej sukni,
Z licznymi bliznami i ranami, jednak wciąż w głębi urocza,
Milczy i patrzy, choć mogłaby nam radzić i mówić,
Taka jest ona... zbiór sprzeczności i paradoksu, nasza ojczyzna... nasza Polska.

View more

Jak znaleźć siłę do życia? /@Edytussia

A czemu ktokolwiek miałby jej szukać? Każdy z nas ma w sobie jej pokłady, to jedynie kwestia zdolności wydobycia ich. Ludzie narzekają często na pęd ich życia, natłok rzeczy, które ich przytłaczają, lecz tak naprawdę nie dostrzegają nic więcej poza czubkiem swojego nosa. W czym tkwi problem? Robienie tego czego się nie lubi to katorga, jednak można to idealnie zwalczyć poświęcając część swego czasu naszym ulubionym zajęciom, zainteresowaniom - z kolei jeśli takowych nie posiadamy, jesteśmy w głębokiej dupie. Ponadto, najwięcej trzeba czerpać z bliskości drugiej, ważnej nam osoby - chwytać garściami życia razem z nią, lub dla niej. Jeśli ktoś nie ma takiej osoby? Nie mam jej tylko ze względu na własny wybór jak chociażby ja, świat stoi otworem, ludzie także - bratnia dusza może znajdować się nawet i za rogiem, jednak trzeba postarać się i wezbrać w sobie by uczynić pierwszy krok, lub nawet kilka kroków. Miałem pisać na temat znalezienia siły do życia a zboczyłem na inne wątki, jednak wydaje mi się, że są one ze sobą jakkolwiek powiązane. Bezczynność? Lenistwo? Strach przed tym co nieznane? Z czego wynika brak chęci i sił do dalszego życia? Masz do tego powody? To nie powody, to dziwne argumenty i uzasadnienia, którymi łatwo odtrącić od siebie trudy życia, nie będąc w stanie nawet w pełni go posmakować... tak jest łatwiej, owszem, lecz czy lepiej w ogólnym rozrachunku? Życie jest walką, walką na, którą mamy dostatecznie sił na długie lata - jeśli ktoś twierdzi, że ich nie posiada, jedyny problem jaki ma to własny tok myślenia, nastawienie i wmawianie sobie wielu rzeczy.
Cóż, znowu wykroczę poza dobrze już znany styl grafiki, dodam coś z anime.

View more

Czy faktycznie pewne wydarzenia mogą "zniszczyć" czyjeś życie? A może to tylko mit, którym posługują się osoby niechętnie do czynienia zmian, zakrywając żelaznym argumentem swoją niefrasobliwość?

Owszem, mogą zniszczyć doszczętnie życie danej osoby, jednak nawet z gruzów da się wybudować nowe miasta, ze swoich popiołów odradzał się mityczny feniks, czemu więc i ludzie nie mogliby poderwać swojego życia po ciężkich doświadczeniach? Owszem, można zmienić wszystko, bez wyjątków - potrzeba do tego jedynie silnej woli, starań i chęci. Spotkałem się już niejednokrotnie z takimi osobami w realnym życiu - czy nawet tutaj. O dziwo wystarczyło parę słów, trochę rozmowy i ludzie brali się za siebie i często im to wychodziło, zwalając swój sukces na moją osobę, jakbym miał na to jakiś wielki wpływ... problem polega na tym iż sami nie potrafi niekiedy uwierzyć w siebie i w to do czego jesteśmy zdolni. Łatwiej wierzyć w Boga, innych, przypadek lub różne rzeczy - w ten sposób powstały różne wiary, ludzie są skomplikowanymi istotami, które potrzebują jedynie siły wyższej do działania, zabawne, czyż nie? Niegdyś byłem w stanie wierzyć w to marudzenie, użalanie się nad sobą i swoim losem - ciążącym fatum, które nie pozwalało nam uczynić cokolwiek, jednak z czasem na podstawie swoich doświadczeń przekonałem się iż coś takiego nie istnieje. Z każdego bagna można się wygramolić, o ile masz wsparcie, lub jesteś na tyle zdesperowany by przeżyć iż sam złapiesz się wszystkiego i wyciągniesz z kłopotów.

View more

Jak pozbywasz się negatywnych emocji?

Zakochane w pik*...Ewentualnie
Myślę, że w bardzo prosty i zrozumiały dla innych sposób - a przynajmniej po części. Ogólnie rzecz biorąc lubię negatywne emocje, odczucia, ale tylko do pewnego etapu, potem zwyczajnie mi zawadzają, przeszkadzają, stają się istnym ciężarem, którego muszę się jak najszybciej pozbyć. Cudowną metodą jest po prostu bicie w coś ile wlezie - przez całą pokrwawioną ścianę w poprzednim mieszkaniu, nauczyłem się, że warto zainwestować w worek, gruszkę, cokolwiek co by można w to bić ile wlezie i choć częściowo w ten sposób się rozładować - owszem, Paniom również polecam, dla obu płci działa to jednakowo, bicie w coś co nie sprawi nam żadnej szkody jest super. Oczywiście jak to ja - na worku się nie kończy, przez fakt iż lubię ból i zawsze kilkakrotnie uderzę w moją cudowną chropowatą ścianę na balkonie - zdziera skórę cudnie, boli jak cholera, idealnie. To jest mój główny sposób na rozładowanie się, w innych przypadkach albo delikatnie nakłuwam bolesne partie ciała by po prostu poprzez odczuwany dyskomfort odciągnąć się od innych odczuć i spraw - lub zwyczajnie uderzam; naciskam czy nacinam poszczególne miejsca - dla ludzi z małym progiem bólu nie polecane.

View more

Dlaczego ludzie bardziej kochają oczami niż sercami i dlaczego pragną być kochani akurat tym drugim? Jak zacząć kochać sercem? Czy jedno może istnieć bez drugiego?( pogmatwane)

Nie, nie jest pogmatwane - a przynajmniej ja zrozumiałem wszystko o co chciałeś mnie zapytać.
Otóż tak - ludzie to dziwne stworzenia, naprawdę, bardzo dziwne. Pojęcie hipokryzji idealnie odwzorowuje naszą spaczoną naturę. Zawsze, ale to zawsze wymagamy od innych tego czego nie jesteśmy w stanie zrobić, mówimy tej osobie o tym, pragniemy tego, choć sami nawet nie staramy się zmienić danej rzeczy w sobie. Dlaczego pragną być kochani tym drugim? Ależ nic na to nie wskazuje - widziałeś pewnie setki wypindrzonych dziewczynek, które ewidentnie odwalają się aż przesadnie w pewnym, aczkolwiek konkretnym celu - jak można więc pokochać kogoś za głębie, gdy skrywa ją pod toną makijażu, dekoltem, który odsłania 70% piersi czy w spódniczce, która wprost daje widok na stringi o ile by się skupić. Oczywiście to nie wszystkie przypadki - znam sporo dziewczyn, które tak a nie inaczej się ubierają, a mają co nieco w głowie i nie kierują się tylko pustymi żądzami tak jak to jest w większości. Spotkałem także setki kobiet, które patrzyły tylko na wygląd faceta, nie pokazywały mu nic poza swoim ciałem i kierowały się jedynie pożądaniem - if u know what i mean - chyba w takim układzie sił nie powinny liczyć na miłość rodem z komedii romantycznej? Oczywiście to tyczy się także Panów, którzy niejednokrotnie są cholernymi dupkami obrażając dane dziewczyny za ich wygląd, sposób ubierania i bycia - to już kompletny debilizm, niech każdy będzie taki jak chce, nie wolno go o to oceniać o ile nie jest osobą publiczną, uhh. Większość osób twierdzi także, że nie liczy się dla nich wygląd, lecz to pusta brednia, słowa rzucone na wiatr - tak by być fajnym, by dana osoba na nas poleciała, w końcu taką mamy głęboką i piękną duszę. Jak zacząć kochać sercem? Zacznij od zaakceptowania i uwielbienia wad danej osoby, to proste by kochać za same pozytywne strony, jednak prawdziwym i niepodważalnym uczuciem jest pokochanie za wady, które z czasem nie będą dla Ciebie coś co czyni drugą osobę gorszą, a dodaje jej swoistego uroku. Po drugie - miłość to forma przyjaźni, jednak głębszej, bardziej intymnej, z poszczególnymi dodatkami - jeśli nie traktujesz osoby w taki sposób to nie ma szansy na prawdziwe kochanie sercem, prędzej będzie to kochanie kutasem lub oczami, nie nasz cel bynajmniej. I owszem, jedno może istnieć bez drugiego - wystarczy rozejrzeć się dookoła, poprzeglądać poszczególne aski, które pokazują nam jakie to puste uczucie w wielu przypadkach i jak głębokie przy niektórych. Mam nadzieję iż choć trochę zadowala Cię ta odpowiedź.

View more

http://ask.fm/xbiszczkax/answer/125865300477 bardzo ważna informacja! :)

schronisko umarłych dusz
No cóż, ludzie dla ludzi - okazuje się, że nawet ktoś taki jak ja ma serce.
Otóż, jeśli ktoś faktycznie to czyta jak i resztę moich durnowatych odpowiedzi - mam dla was ogromną, gorącą prośbę wynikającą z faktu mojej niemocy w tejże kwestii. Tak wypadło - najbliższe terminy mam strasznie pozajmowane, że nawet nie jestem w stanie niczego wysłać bo nie znajdę ku temu chwili mimo najszczerszych chęci... a jeśli się uda, na pewno się dołączę. Więc mam nadzieję iż jakaś dobra duszyczka czytająca to i mająca czas, uczyni ten jakże cudowny gest. Sprawa ma się następująco - jest chłopczyk, chorujący na nieoperacyjny nowotwór mózgu, zaś 17 maja ma on urodziny - nawet nie wiecie jaką ogromną radość sprawiłyby mu nawet drobne przesłane prezenty - nawet jeśli będą to zwyczajne rysunki, kartki urodzinowe lub zwyczajne drobiazgi, ważny sam fakt i chęć. Kto wyślę coś do Kuby - bo tak ma na imię, dziękuje z całego mego skamieniałego i opustoszałego serduszka. A poniżej podaje adres pod, który mielibyście przesyłać dane rzeczy:
Kubuś Grzelczak
Białe Piątkowo 7
62-320 Miłosław.
Jeśli to czytasz i możesz - prześlij dalej, udostępnij u siebie, pokaż, że też jesteś człowiekiem.

View more

Next