Ten wie, kto wie, ale nie wie.
-----
Przechodząc do sedna.
Weszłam sobie na główną aska i od razu zobaczyłam rakowe - moim zdaniem - opisy o miłości. Przyznaję, sama kiedyś - dwa lata temu - byłam zdesperowana, jak każda inna dziewczyna i chciałam się przypodobać.
Jednak teraz, będąc już w miarę doświadczoną pisarką - czytaj: amatorka, ale doświadczona - zrozumiałam, że pewne statusy ciągną za sobą konsekwencje.
No i taki związek to jednak wielka konsekwencja. Marnowanie 80% swojego czasu dla drugiej osoby, z którą - jeżeli to młodzieńczy wiek - na 70% na pewno się rozejdzie.
Tak więc, osobiście wolę poczekać, aż zmądrzeję i dopiero wtedy szukać kogoś, kto będzie mi pomagał z rachunkami... a nie, od tego mam matkę. Ona mi zawsze pomoże.
No dobra, to może kogoś do przytulania... nope, przyjaciele.
Całowanie? To XXI wiek, znajdzie się sposób.
Etto... no to wygląda na to, że druga połówka jest dla młodych tylko po to, aby być. Śmieszy mnie to nawet. Być to można w sklepie po zakupy. Jeżeli się nie zna sensu związku, to po co w nim być?
.
.
I teraz ciekawe, czy komuś się to chciało czytać.
View more