Ask @WeronikaMakarczuk:

Zainspiruj mnie czymś, daj coś ładnego, ohydnego, strasznego, zaskakującego. Chciałbym jedynie żeby był to kawałek Ciebie.

"Kiedy mocno pierdolnąłem o ziemię, zauważyłem, że jednak można się podnieść. Wystarczy tylko zacząć wykreślać wszystko to, co zabija. Sytuacje, przeżycia, chwile, miejsca i ludzi. Ludzi, którzy potrafią zrobić taki rozpierdol w głowie, że człowiek ląduje albo u psychologa, albo szuka mostu. Można jeszcze inaczej przerwać cierpienie, ale trzeba żyć. Jutro może okazać się lepsze. Jeżeli człowiek nie ma już nic do stracenia, to dlaczego nie może budować pragnień od nowa?"

View more

Jaką osoba jesteś?

Nie poznaję siebie sprzed ostatnich 2 miesięcy. I tego, że "Rok temu mijałam was ciemną nocą". Chyba helikopterem. Po alkoholu. Kiedy czytam stare wpisy naprawdę myślę, że całe użalanie się nad sobą jest niewarte. Dni zaczynały się się od "Substancji" i że gdzieś otwieram okno i jest luty lub marzec lub cokolwiek. Tymczasem wiosna przeganiała mgłę złych wspomnień i myśli, przez którą było się już łatwiej przebić z każdym dniem września, a samotność nie opadała tak na ubranie po powrocie do pustego mieszkania. Kilka rad od bliskich i świat wyglądał inaczej. I doceniam do tej pory.
Rekordem mogę już nazwać tylko tę zabawę w programie, a o tym, że miłość to nie pluszowy miś ani kwiaty śpiewam jedynie w samochodzie. Teraz jest więcej nowych znajomości, mniej przestrzeni, mało rad, ale to ćwiczy charakter, kiedy samemu staje się do boju z każdym swoim problemem. Lato minęło mi jak długi dzień, zagrał deszcz na betonie, ale pozostało kilka parujących niepewności i parę smutków układających się w obłoki, z których jesienią, z każdego z nich może spaść najprawdziwsza ulewa. Ilość substancji wyraźnie zmalała, chociaż w połowie lipca organizm przyjmuje je w nadmiernych ilościach. Serce trochę boli, ale "Przejdę tłum z wiarą, że tam jesteś". Siedzę i wciąż czytam stare wpisy, ale o swojej osobie czytam między wierszami. "Zachowaj cząstkę siebie niedostępną dla innych" Została zachowana. Rozedrgane światła dużego miasta. Wyciągam dłoń i patrzę jak z każdą minutą robi się ciemnej. Znowu patrzę na rękę, a tusz pod skórą znowu mówi, że w życiu to tylko chwile są piękne. Jednak wierzysz, że masz w sobie nadal nieposkromione zwierzę w postaci wilka pełnego siły, tego samego, który nie opuści Twojego przedramienia aż do śmierci. Idę wciąż prosto przed siebie, nie mijam nocy, bo nią żyję. Może wygram, może przegram. Może to początek tego jak to wszystko się kończy. Lecz może za kolejne kilka miesięcy znów nie poznam siebie.

View more

Dokąd idą Ci, którzy już nigdy nie wracają?

W pewnym momencie życie im się zaczęło rozmywać. Kiedy nie zostało już nic do spalenia, musieli podpalić samego siebie. Prawdziwym kalectwem jest brak serca. Znaleźli się w innym, gorszym świecie. Utknęli w szponach szatana, który ma nad nimi całkowitą kontrolę.
Nigdy przedtem ani potem nie słyszałam już takiego płaczu. Tak płakaliby chyba tylko umarli, którym przyszło by zmartwychwstać i żyć po raz drugi.

View more

Miłego dnia. ?Jak się dziś czujesz? ?

Ghost
"Potem było rozmaicie. Siedziałam na korytarzu jak na szpilkach, mężczyzna który uchylił drzwi od razu uśmiechnął się na mój widok. Był ubrany w garnitur, standardowo. Zaprosił mnie do przytulnego pokoiku, rozłożył ręce i zapytał: "No i jak Ci się tu podoba?" Coś odburknęłam i usiadłam na fotelu. Tego wieczoru opowiedziałam mu wszystko. Wszystko, co od lat zamknęłam w sobie. Był bardzo poważny, słuchał w milczeniu, a potem złapał mnie za rękę. Znowu poczułam łomot serca i mrowienie przeszywające mnie od środka. Ze strachu moje nogi znowu traciły czucie. Patrzyłam na Niego tak, jakby łzy miały mi spłynąć po policzku. Wstał, zdjął marynarkę i przyniósł paczkę chusteczek. Trzy lata temu nie pomyślałabym że znajdę się w takim miejscu, wśród ludzi w białych pelerynach. Założył nogę na nogę i rozpoczął swój wykład. Musi pani wreszcie zacząć zauważać ten swój potencjał,
Pani musi wreszcie zacząć doceniać samą siebie. Pani musi wreszcie zacząć otwierać się na ludzi, wychodzić do nich.
Pani musi wreszcie zacząć wyrażać swoje uczucia, na przykład gniew.
Uwielbiam takie teksty, ani trochę mnie to nie wkurwia, ani trochę, ani nawet ciut, ani pół ciuta. Tak jak Pan mówi, przygnębienie spowodowane niespełnieniem, ale to jest potwornie uporczywe i długotrwałe, właściwie odkąd tylko pamiętam, odkąd tylko skończyłam podstawówkę i zmieniłam miejsce pracy.
To tak się czuję.
"Czyli możemy uznać, że Pani stan jest stabilny, tylko niech Pani nie spełnia tych wariackich myśli".
Zastanawiam się co mnie uratowało - Ten z góry, czy może dostarczana ilość serotoniny do mózgu."

View more

Powiedz, warto zawsze walczyć do końca?

Czasem upór bywa gorszy niż przyjęcie porażki z godnością. Tak, postrzegam swoją decyzję jako porażkę. Cudowną okazję na osiągnięcie upragnionego celu, z której dobrowolnie nie skorzystam. Dlaczego? Jestem zmęczona, nieprzygotowana. Zabrakło mi czasu przez inne potyczki wymagające mojego nieustannego zaangażowania. Niewykorzystane szanse gryzą jednak najmocniej, bez względu na to jakie znajdzie się w głowie wymówki. Wiem jednak, że ta walka jeszcze się nie skończyła. Wrócę, za rok, może za dwa. Lepiej przygotowana, mniej zmęczona, bo gdybym kiedyś poddała się w sprawie, na której bardzo mi zależy, nie potrafiłabym dalej ze sobą żyć.
[UPDATE]
Ojciec dał mi w mordę i zmęczenie zaraz mi przeszło. Tym razem niewykorzystane szanse jednak nie będą mnie gryźć. Pójdę po swoje. Może wygram, może nie. Ale wciąż jestem w grze. (Tak, napisałam "jakiś" plan i jutro go złożę.)

View more

Jakie było najgorsze uczucie jakie Cię spotkalo?

Krzyczał na mnie tak bardzo, że w pewnym momencie zaczęłam się go bać, nerwy zapanowały nad całym moim ciałem. Nogi zdrętwiały mi do tego stopnia, że ledwo nimi ruszałam. Dłonie, jakby przytwierdzone do ud. Zbladłam, czułam przeszywające mnie dreszcze. Przestałam oddychać na kilka sekund. Tak po prostu. Serce mi stanęło. Przestałam czuć. Ona zaczęła otwierać wszystkie okna, przybiegła z wodą w wielkim czarnym kubku, którym chciała mnie napoić. Zobaczcie, co nerwy mogą zrobić z wrażliwym człowiekiem. Od tamtej pory wiem, że nawet to zatrzymane, roztrzaskane może zabić ponownie.
Czułam, że moja psychika właśnie została zniekształcona jeszcze bardziej. Jakby ktoś wtargnął z butami do mojego niedawno wykreowanego ogrodzenia i zdeptał wszystkie kwiaty. Mam chaos w chaosie. Trzeba być naprawdę silnym, żeby tu przeżyć.

View more

Hej, co słychać? :)

Jestem z piekła.
Nic nie słychać - cisza. Obudził mnie poranny smutek zmieszany z zapachem kawy. Co ja do diabła tutaj robię. Beznadziejność jest wtedy, gdy człowiek budzi się rano i nie wie po co otworzył oczy, za to wie, że wszystko jest bez sensu. Spoglądając w okno, wstałam. To już codzienny widok nudzący moje oczy. Siedzę w czterech ścianach kolejny dzień. Mówię coś do siebie, a potem głupio się rozglądam. Zamierzam przenieść się na kanapę; balkon obok, więcej okien zasłoniętych roletami, telewizor i możliwość szybkiej ucieczki po kończącą się wodę. Właśnie tak, boję się. Pragnę siedzieć sama w pokoju, przy opuszczonych roletach. Delektuję się tym. Jestem świrem. Jestem kompletnym wariatem. Odczuwam wewnętrzny niedosyt, a może pustkę zmieszaną z lękiem? Nie wiem. Położyłam się na dywanie, po środku pokoju, wśród wymiętych ubrań i pustych butelek walających się po podłodze. Oczy skierowane na sufit, na nieskazitelnie czystą biel. Wpatruję się w jeden punkt pytając czy to mija, tak jakbym oczekiwała odzewu Pana. Brzuch odmawia mi posłuszeństwa, czuję ból. W sumie wszystko mi go odmawia, wszędzie czuję ból - głupota. Chcę zamknąć oczy i nie słyszeć, na chwilę przestać istnieć. Nie mogę na dłużej tu zostać i pisać, musze się bać. Każdy kolejny dzień wysysa ze mnie resztki energii zamieniając mnie w nicość. Otoczenie robi ze mnie potwora, a potwór, ten wewnętrzny potwór gdzieś w środku mnie, pochłania moje radości.
Wylecz mnie z tego, szepczę.
***
https://youtu.be/V7NmOlc5Mjo

View more

Podzielisz się jakąś myślą?

" Myślałam, że różnicy za bardzo nie będzie. Naprawdę. A powoli okazywało się, że jest. Że ludzie są o wiele mniej sympatyczni, że ja nie mam przekonania co do swoich możliwości, mimo że wcześniej nie był to dla mnie żaden problem zastanawiać się do jakiego czasopisma mogę zacząć pisać i dlaczego nie do "Przekroju". Że się przejmuję. Że się wszystkim przejmuję. Że jestem non stop przerażona tym, co mam robić. Codziennie budzę się z atakiem paniki, co mam robić. Co mam robić w życiu. Wiedziałam, że na trzeźwo nie toleruję swojej pracy i swojego związku w takiej formie, jaka była, ale już byłam na trzeźwo i byłam przekonana, że czeka mnie zmiana związku oraz tak zwanego partnera, gdyż na trzeźwo tego nie wytrzymam kropka. Ale najbardziej odczuwam strachy i bóle, i to bóle potęgowane poprzez poczucie winy, że ja się w tym bólu pławię jak pączek w maśle, że oto cierpię i nie wychodzę z cierpienia, tylko dochodzą do mnie jakieś strzępki wspomnień o byłym chłopaku, co w sobotę wolał umawiać się z kolegami, przypominają mi się złote gimnazjalne lata zakrapiane poczuciem odrzucenia I zamknięcia, a może nawet wszystko, co stary wykrzykiwał mi w twarz, jak nie schowałam mleka do lodówki albo nie zakręciłam wody mineralnej, a on przecież lubi jak jest dobrze nagazowana.
***
Chodzę dodatkowo na terapeutyczną grupę wsparcia dla kobiet w tym pokoiku z ramkami Zara Home, u trzeciego terapeuty, który wydawał się moim jedynym mądrym sprzymierzeńcem. "

View more

Coś cię gryzie, że nie śpisz?

Gryzie a zarazem męczy to, że sama zaczynam żyć cieniem i nic nie czuję. Słabo, bo chyba ból mi się wdziera i zapiera oddech. Moje serce jest jak skorupka, która żyje po to, by utrzymać moje ciało w ruchu, lecz środek to tylko odbicie uczuć, które używam, by nie stać się nikłym powietrzem. Już serce mi wyschło, zresztą sama nie jestem pewna czy mam serce. Mam ochotę przestać istnieć. Nie, nie popełnić samobójstwo, nie umrzeć, ale przestać istnieć. Zamienić się w nic. Popadam w marazm, jakiś demon złapał gnata i mi strzela w nogi. Krzyczy we mnie, gryzie, drapie, ma nade mną całkowitą kontrolę. Chyba z trudem próbuje mnie porzucić, zostawia po sobie ślady na moim ciele w postaci drastycznych, głębokich szram. Siedzę na parapecie i ściskam mocno różaniec w dłoniach. Błagam Boga żeby uwolnił resztki mojej stłamszonej duszy przed złem, błagam Go o przeżycie.

View more

Dlaczego coraz mniej odpowiadasz?

"Niewiele mi się chce, dlatego nie powinnam niczego robić.
Niewiele mnie cieszy, dlatego nie powinnam się uśmiechać.
Niewiele przejdzie mi dziś przez gardło, dlatego nie powinnam mówić.
Niewiele przychodzi mi do głowy, dlatego nie powinnam pisać.
Ale spokojnie, to mija, mija jak wszystko inne i wcale nie trzeba być ostrożnym, żeby się za szybko nie skończyło, przepuszczone przez palce, spomiędzy których dymi papieros, spokojnie, bo to wraca.
Ostatnimi czasy przesadzam z emocjami, a nadmierne przejmowanie się jakoś wyleciało z mody, dlatego postanowiłam zakopać głęboko w sobie wszystkie lęki, tragedię i nadzieje, ponieważ wypada mi na ulicy palić papierosy i głośno klnąć, przekłuć sobie ucho sześcioma kolczykami, tatuowac na skórze bazgroły, lecz nie wypada mi przeżyć tragedii.
Ugh, coraz mniej mam do powiedzenia i coraz płytsze to wszystko."

View more

Next