Ask @Wojtasek13:

Jak mecz

Nie wiem czy to można nazwać meczem. To był bardziej trening. Nie wiem gdzie był nasz zespół, piłkarze, super gra. Dzisiaj nie można powiedzieć, że zabrakło nam nawet szczęścia, bo praktycznie nie graliśmy w pilkę.
Przecież mamy takie umiejętności a nie umiemy ich wykorzystać. No ale jutro to obgadamy. Myślę że można im wybaczyć ta wpadkę i myśleć o kolejnym meczu, bo ważne jest teraz żeby niepotrzebnie nie pogubić punktów.
Dobranoc.

View more

FC Bayern #FCBM
#6
Zwolennikiem pana umiejętności jest trener Juventusu Massimiliano Allegri.
Wojciech Szczęsny: Nie rozmawialiśmy przed transferem. We Włoszech jest inaczej niż w Anglii, inne osoby odpowiadają za transfery, inne za trenowanie zespołu. Ale mam nadzieję, że jest.
Słyszę u pana wyłącznie entuzjazm, ale nie czuje pan żalu, że Arsenal nie zaproponował nowej umowy i ostatecznie łatwo zgodził się na transfer – według włoskich i angielskich mediów – za 12 mln euro plus 3 mln bonusów?
Wojciech Szczęsny: Nie mam żalu, absolutnie. W trakcie okresu przygotowawczego byłem dwa tygodnie w Londynie, trenowałem z zespołem, czułem się dobrze, choć wiedziałem, że odchodzę. To nie było chłodne pożegnanie. Goryczy nie czuję, jeśli już, to bardziej zdziwienie. Zawsze miałem dobre relacje z chłopakami, sztabem szkoleniowym i Arsenem Wengerem. Wszyscy przyjęli decyzję ze zrozumieniem.

Jak wyglądało pożegnanie z bossem?
Wojciech Szczęsny: Zespół wylatywał do Australii i Chin, nie znalazłem się w składzie, więc sytuacja była jasna. Przed lotem porozmawialiśmy – sympatycznie, ciepło i z dużym zrozumieniem bossa mojej decyzji. Czułem jego akceptację i aprobatę, że dobrze wybieram. A, że zawsze się liczyłem z jego zdaniem, to tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że się nie mylę idąc do Juventusu.
Nie pozbyli się pana zbyt lekkomyślnie?
Wojciech Szczęsny: Od jakiegoś czasu bardziej myślałem, by trafić do Juventusu, niż zostać w Arsenalu, więc nie za bardzo mnie to bolało. Starałem się szukać takiego porozumienia, żeby wszystko poszło spokojnie, bez problemów. Zależało mi na rozstaniu w zgodzie i tak się stało.
Dlaczego Serie A?
Wojciech Szczęsny: Dobrze mi w niej idzie, dla mnie był to oczywisty kierunek. Szczęsny z Premier League i Szczęsny z Serie A to dwaj zupełnie inni bramkarze. Nie wiem, czy to dlatego, że ja się poprawiłem w dwóch ostatnich sezonach, czy liga mi bardziej odpowiada. Chyba trochę tego i tego. Liga nie miała największego znaczenia, bardziej liczył się Juventus.
Coś pana zdziwiło w nowej szatni?
Wojciech Szczęsny: Wszystkie są takie same.
Będzie pan grał z numerem 23.
Wojciech Szczęsny: Dostałem listę wolnych, wybrałem 23. Cała historia.

Warszawa, Londyn, Rzym – dotąd żył pan w metropoliach. Przeprowadzka do Turynu nie przerażała?
Wojciech Szczęsny: Świetnie się tutaj czuję, mieszkam w apartamencie w centrum miasta. Turyn jest ładniejszy niż się spodziewałem. Nie jestem w momencie kariery, w którym wybieram klub pod kątem urody miasta. Myśleć, jak fajnie byłoby wyjechać do Londynu albo Rzymu, to mogłem w wieku 16 lat. Teraz koncentruję się na pracy i piłce nożnej.
Brak bariery językowej bardzo pomógł?
Wojciech Szczęsny: Na pewno. Tym bardziej, że kiedy dwa lata temu trafiłem do Romy, w szatni 90 procent osób mówiło po angielsku. W Turynie jest odwrotnie, wszyscy rozmawiają po włosku, ja sobie radzę, więc miałem łatwiejszy początek. Raz, z kolegami w szatni. Dwa, w sprawach codziennych – poszukiwaniu domu..

View more

🐓

FC Bayern #FCBM
#5
Z czym było najtrudniej się pożegnać?
Wojciech Szczęsny: Nie z czym, a z kim. Z klubem, z Arsenalem. Zamierzałem nie wdawać się w emocjonalne pożegnania ze wszystkimi po kolei, ale w końcu nie dało się tego uniknąć. Z każdym kolegą, trenerem, pracownikiem zamieniłem przynajmniej kilka słów. Zostawiałem za sobą kawał życia, ale próbowałem zrobić to na chłodno. Było o tyle łatwiej, że od jakiegoś czasu nerwowo wyczekiwałem na moment, w którym transfer dojdzie do skutku. Siedziałem na walizkach i kiedy wreszcie dostałem sygnał, że już, to... byłem zadowolony, że się udało i nie muszę się martwić, co i kiedy się wydarzy. Byłem wdzięczny tym, którzy w końcu pozwolili mi odejść i tym, którzy zdecydowali się mnie sprowadzić. Poczułem ulgę.

Za panem dwa świetne sezony w Romie, poznał pan Serie A, a liga włoska poznała pana. Jak to się stało, że trafił pan do Juventusu?
Wojciech Szczęsny: Od kilku miesięcy było wiadomo, że raczej będę musiał pożegnać się z Arsenalem. Za rok kończyła mi się umowa i nie otrzymałem propozycji nowej. Sytuacja stawała się coraz bardziej klarowna. Pierwsze, mocno wstępne kontakty z Juventusem, miały miejsce na początku 2017 roku. Potem dokończyłem sezon, chciałem jak najwięcej wygrać z Romą. Wiedziałem, że im mocniej zakończę rozgrywki, tym będę w lepszej sytuacji przed wyborem nowego klubu. Nie było pewne, czy to Juventus, ale chciałem żeby tak się stało. W wakacje rozpoczęły się negocjacje, transakcja potrzebowała zgody dwóch klubów.
REKLAMA

Chce się pan pochwalić innymi propozycjami?
Wojciech Szczęsny: Nie ma po co. Juve to Juve.

A jak pan zareagował, kiedy usłyszał o zainteresowaniu finalisty Ligi Mistrzów?
Wojciech Szczęsny: Szczerze mówiąc, to... pierwszy raz propozycja padła ode mnie, a nie od menedżera. Znałem swoją siłę w Serie A. Pierwszy sezon był niezły, drugi bardzo dobry i do tego wiedziałem, że nie nie opcji, bym został w Romie. Skoro odpadał również Arsenal, to zacząłem myśleć, co mogłoby być dla mnie krokiem do przodu, kopniakiem dającym następną motywację oraz nagrodą za pracę, którą wykonałem. I w taki sposób wymyśliłem Juventus. Rozumiałem, jaka jest tam sytuacja z bramkarzami, wiedziałem, ile jeszcze sezonów będzie bronił Gianluigi Buffon. I dlatego pomyślałem: „Juve byłoby superowskie”. Rzuciłem pomysł menedżerowi, który niedługo później powiedział, że w Turynie mieli podobny pomysł – tzn. że są mną zainteresowani. Latem transfer doszedł do skutku.

View more

#4
Jakie ma pan sportowe cele na ten sezon? Co uzna pan za sukces?
Wojciech Szczęsny: Staram się myśleć z dnia na dzień, być przygotowanym do każdego treningu i meczu. Nie uciekam daleko w przyszłość. Jeśli chodzi o reprezentację, to sprawa jest prosta: chcemy awansować do mistrzostw świata. Jesteśmy blisko, zostały dwa-trzy kroki. Sprawa transferu do Juventusu też jest oczywista: poszedłem do Turynu wygrywać trofea i popchnąć karierę do przodu. Tutaj nikt nie zadowoli się kwalifikacją do Champions League, a potem wyjściem z grupy. Liczą się trofea. Dla mnie to coś nowego, pierwszy raz jestem w miejscu, w którym wszystko, co nie jest osiągnięciem mistrzostwa traktuje się jak porażkę. To też dodaje motywacji. Z tego powodu transfer do Juventusu uważam za duży sukces. Jestem pozytywnie nakręcony zmianą. Ale to chyba oczywiste.

Jakiś czas temu powiedział pan: „Kiedy mówię, że jadę do domu, myślę o Londynie, a nie Warszawie, w której się urodziłem”. Trudno było odejść z Arsenalu po 11 latach?
Wojciech Szczęsny: Zdecydowanie trudniej niż kiedy w wieku 16 lat wyjeżdżałem z Polski do Anglii. Teraz miałem trochę czasu oswoić się z myślą, że czas na Wyspach dobiega końca. Z każdym tygodniem rosło prawdopodobieństwo przeprowadzki, więc to złagodziło sytuację. Przyzwyczaiłem się do zmian, dobrze się odnajduję i adaptuję w nowym otoczeniu.

Trochę mnie pan zaskoczył – z Warszawy wyjeżdżał jako nastolatek i leciał sam, zupełnie w nieznane. Teraz jest pan dojrzałym, żonatym mężczyzną. Zna pan język włoski oraz Serie A – ostatnie dwa sezony spędził pan w Romie.
Wojciech Szczęsny: W Londynie żyłem 11 lat i to takich, które są ważne dla każdego młodego człowieka. Wiele istotnych wydarzeń przeżyłem właśnie tam. Mam kilka nieruchomości, mnóstwo znajomych i przyjaciół. Na szczęście transfer do Juventusu nie był nagłym strzałem, więc pod względem emocjonalnym byłem przygotowany, by opuścić Londyn.

View more

😎

FC Bayern #FCBM
#3
Przyjeżdża pan na zgrupowanie i wie, że zagra 1 września?
Wojciech Szczęsny: Nie mam pojęcia. Rywalizacja będzie taka, jak zawsze, na końcu decyzję podejmie selekcjoner, a my ją zaakceptujemy. Takie stawianie sprawy to szukanie dziury w całym. Przecież dopóki gramy efektownie, skutecznie i wygrywamy, to nie ma znaczenia, kto broni. Dla pana, jako dziennikarza i kibica kadry, będzie istotne kto wystąpi w bramce, jeśli wygramy 3:0 w Kopenhadze?

Nie.
Wojciech Szczęsny: No właśnie. Gdyby, zamiast Roberta Lewandowskiego, w każdym meczu po trzy gole strzelał młody chłopak z ekstraklasy, to też byśmy cieszyli się z tych zwycięstw. Liczy się przede wszystkim drużyna, a nie kto zagra w bramce.
Co pan powie krytykom zarzucającym panu, że latem ławkę Arsenalu zamienił pan na ławkę Juventusu?
Wojciech Szczęsny: Nic.

View more

👑

FC Bayern #FCBM
#2
Wybierając Juventus brał pan pod uwagę mundial w Rosji? Nie wiadomo, ile meczów w sezonie pan rozegra.
Wojciech Szczęsny: Turniej w Rosji nie był moim priorytetem przy wyborze klubu. Działałem świadomie. Musiałem podjąć decyzję, która będzie najlepsza dla rozwoju mojej kariery, a nie tylko zwiększy szanse grania w Rosji. Uzależnianie decyzji o karierze od jednego turnieju mogłoby być zgubne. Już raz zmieniłem klub, dwa lata temu odszedłem na wypożyczenie z Arsenalu do Romy, żeby pojechać i zagrać na EURO 2016. Skończyło się na kontuzji w pierwszym meczu. Wierzę, że za rok będę na tyle dobrze przygotowany, by zagrać w MŚ, niezależnie od liczby występów w Juve. Jeśli selekcjoner uzna inaczej, będę zmotywowany, by zapewnić drużynie wyjazd na kolejne EURO i mundial.

Piątkowe spotkanie z Danią w Kopenhadze to mecz ostatniej szansy, ale... dla grupowych rywali. Polska ma komfortową sytuację, sześć punktów przewagi nad Danią i Czarnogórą. Pozostałe zespoły już się nie liczą.
Wojciech Szczęsny: Niech więc rywale mają nadzieję, a my jedziemy do Danii zdobyć trzy punkty. Spróbujemy zgasić tlącą się iskierkę.

View more

Zapraszam do mnie na nowe odpowiedzi😘

Zaraz wpadne
Wojtek w wywiadzie dla Przeglądu Sportowego#1
-------: Na zgrupowanie kadry przyjedzie pan jako zawodnik mistrza Włoch, Juventusu Turyn. Czy konsultował pan przeprowadzkę do Serie A z trenerem Adamem Nawałką?
Wojciech Szczęsny: Nie nazwałbym tego konsultacją. Przy okazji czerwcowego zgrupowania nakreśliłem trenerowi sytuację, swój plan na dalsze tygodnie i oznajmiłem, że zamierzam zamienić Arsenal na Juventus. Nie wyglądał na zaskoczonego, czy niezadowolonego. Wydaje mi się, że zaakceptował decyzję. Chyba trudno być nieszczęśliwym z tego powodu, że reprezentant Polski przechodzi do finalisty Ligi Mistrzów. Byłoby to dziwne, ale decyzja w stu procentach była moja, selekcjonerowi przedstawiłem wyłącznie fakty. Przyjął je ze zrozumieniem

View more

Next