Żywy przykład: JA. Tak dopiero po stracie kogoś [np. bliskiej Ci osoby] czy też czegoś [np. komórka] uświadamiasz sobie ile ta rzecz czy tez ta osoba była cenna i ile dla Ciebie znaczyła. Kurwa! [wybacz, za zwyczaj nie przeklinam]. Boli i to dosyć bardzo jak coś lub kogoś stracimy na własne życzenie. Jak to jest, że jednego dnia jest dobrze, drugiego się pieprzy jak tylko może... Czytasz mi rozmowy w gadu czy założyłeś mi podsłuch na kom, że zadajesz pytania adekwatne do mojej sytuacji? Nie no sorki. ;/
http://www.youtube.com/watch?v=hLQl3WQQoQ0

:'(