Jak sobie wyobrażasz nic?

Barman Matt.
I znów nastała pustka. Dosłownie. Taka wolna otchłań, szeroka przestrzeń, której nie potrafię zapełnić. Dziura. Wielka czarna dziura. Dziura bez końca. Jej początku też nie pamiętam. Ani procesu jej powstawania. Nie znam nawet przyczyny. I nawet domysłów nie mam. Ona po prostu przy mnie jest, ot tak. Chyba nawet od zawsze była. Może to mój defekt człowieczeństwa. Może przez tą dziurę tracę szansę na cokolwiek. Mówię cokolwiek, bo w traceniu czegokolwiek jestem mistrzem. Przepuszczam przez palce tony emocji. Przez serce tonę uczuć. Naprawdę. Ja jestem skupiskiem wszystkiego po trochu. Takim ludzkim złomowiskiem uczuć. W życiu pewne sprawy przychodzą i odchodzą. Rozmywają się po kościach. Człowiek pamięta, a jak się postara to sprawi, że zapomni. A ja? A ja jestem archiwum. Chodzącym archiwum bólu, samotności i wspomnień, które ciągle ugniatają sobie przytulne gniazdko pośród mnie. Mnie czasem boli głowa, czasem serce, a czasem i żebra. We mnie chyba po prostu brak już miejsca. Ja chyba mam dość. Dość bycia wszystkim i niczym. Dość bycia tłem we własnym życiu. Dość tej dziury, która rośnie i pochłania wszystko, co mi bliskie. We mnie rośnie mrok. A ja mroku się boję. Boję się niepewności. Boję się tajemnic, które w sobie noszę. Czasem nawet boję się uśmiechnąć, bo nie wiem czy i uśmiech nie zostanie mi odebrany. Pochłonięty. Przez nicość. Przez nic i coś. Spojrzenie przyszłości w oczy wymaga odwagi. Wyrzeczenia się strachu. Braku myśli i analiz. A ja ciągle analizuje. Zyski i straty. Liczę nawet łzy i to, na ile ich mogę sobie pozwolić. Kiedy i gdzie. Dla kogo. I ciągle myślę. Myślę czy i to nie zostanie mi skradzione. Czy nawet moja słabość zostanie pochłonięta raz na zawsze. Ja nie wstydzę się łez. Wstydzę się tego, że zbyt często pozwalam, aby mi je odebrano. Mam ich morze. Ale każde morze, może mieć swój kres.
elle@ouli3_
Aleksandra.@antydepresant20
Caroline Forbes.@blondeeee_queen