Po pierwsze: znasz mnie, że tak mówisz? Jeśli nawet, to zapewne nie za dobrze. Gdybyś był/była dla mnie ważny/a to nie miałbyś/abyś mieć podstaw, żeby tak o mnie mówić. Więc z pewnością mogę stwierdzić, że jesteś dla mnie nikim ważnym. Po drugie: jeżeli jesteś kolejną zazdrosną dziewczyną o Kacpra - spierdalaj. Nie masz prawa tak o mnie mówić. Po trzecie: mogę czuć się tym urażona, czyż nie? Oczywiście mam to gdzieś, ponieważ znam swoje wartości. Mogłabym to nawet zgłosić, albowiem takie coś w internecie jest karalne. I już chyba ostatnie, najwyraźniej jesteś takim tchórzem, że piszesz to anonimowo! To jest wręcz żałosne i bardzo dziecinne. Zakładam, że jesteś starszy/a o de mnie, a wcale się tak nie zachowujesz. Powiedz mi to w takim razie w cztery oczy. Żegnam środkowym palcem, wypierdalaj. No i jeszcze jedno: kup sobie słownik.
Jak na swój wiek, to wstawiasz bardzo dojrzałe posty. Życzę Ci szczęścia, bo jesteś naprawdę ciekawą osóbką i na to zasługujesz! :) I oczywiście spędzonych w gronie rodziny. :):*
Dziękuję promyczku, Tobie również! :) Dużo osób mówi mi takie rzeczy jak Ty, w sumie to miłe:) miłego dnia!
Nana ile Ty masz lat? :) Tak jak patrzę na posty na "Witamy w Psychiatryku" to byłam pewna, że masz 17-18 lat, a wyglądasz na 13-14... Ile w końcu masz, bo ja już sama nie wiem. :/
Nie, nie, nie. To żadne radzenie sobie. Tak się wydaje, przez chwilę. Ale czasem warto sobie odpowiedzieć na pytanie 'Czy to rozwiązało mój problem?' Tak naprawdę - nie. To nic nie rozwiązuje, a niektóre blizny pozostają do końca życia. I po co? Dla chwilowej ulgi? Nie warto, poważnie. Ludzie są coraz to bardziej skłonni do autoagresji. To jest smutne. Coraz częściej widzimy w tym 'pomoc'. Ale no halo! Nie powinno tak być. Ja.. um, wiem co to znaczy zmagać się z tym długi czas. Teraz, gdy wiem, że ktoś robi sobie krzywdę - mam straszną ochotę temu komuś pomóc. Nie ważne, że zazwyczaj mi to nie wychodzi, mimo to, za każdym razem staram się wysłuchać i nie traktuję takich osób jak 'nienormalnych'. No, chyba, że ktoś robi to, bo chce się przypodobać, bo taka jest 'moda'. Żałosne, heh :)
Czemu hahh podrywasz Kacpra Krawczyńskiego, grubasie?
Podrywam? Przepraszam Cię bardzo, ale ten no. Nie znam go, w ogóle mi się nie podoba. Czy bycie miłym w XXI jest uznawane za podrywanie? Poza tym, jestem zakochana w kimś innym. Kolejna rzecz... nie mów, że jestem gruba. To, że Ty wazysz 40 kilo przy 170, nie oznacza, że jestem gruba. Ostatnie i chyba najbardziej istotne: nie odznaczysz anonima, bo? Jesteś najwyraźniej tchórzem:) powiedz mi to prosto w oczy, a nie przez Aska, żałosne. O, jeszcze jedno. Jesteś zazdrosny/a? Zakochałaś się w nim (bo zakładam, że jesteś dziewczyną)? Powiedz mu to, a nie mi będziesz "hejty" pisać. Żegnam środkowym palcem, liczę na to, że powiesz mi to samo po świętach w szkole! :))
Jasne, że się zgadam. Dlaczego wstydzimy się tego, że płaczemy? Moim zdaniem to nie żaden powód do wstydu. No bo dlaczego? Płaczemy, gdy jesteśmy szczęśliwi. Płaczemy, gdy jesteśmy smutni. To piękne. To oznaka wrażliwości, nie znoszę gdy ktoś mi mówi, że facet nie powinien płakać. Chyba, że płacze, bo 'połamał paznokcia, ulubione spodnie są w praniu albo nie ma po miesiącu nowego telefonu'. Wtedy to staje się żałosne. Człowiek to cudowna, wrażliwa istota. Szkoda, że nie każdy potrafi to dostrzec, dziękuję. ~ ~ ~ ~ ~ ''Przecież jesteśmy poważnymi ludźmi. Trzeba było zdruzgotać się alkoholem. Poruchać. Zrzygać się w żywopłot. Sukcesy się celebruje, zwłaszcza te zdobyte ciężką pracą''
Nie, nie występuje. Nie lubię występować przed kimś. Automatycznie robię się cała czerwona, trzęse się i zapominam o wszystkim co miałam powiedzieć. Tak na marginesie, mój syn będzie miał na imię Melchir, haha. Miłego wieczoru :)