@animka098

Wiedźmin na pół etatu

Ask @animka098

Sort by:

LatestTop

Previous

Related users

Dobra, czas na pierwsze pytanko~ Czy jadąc autobusem, lub poruszając się innym środkien transportu patrzysz przez okno i zastanawiasz sie nad swoim życiem? A może robisz wtedy coś zupełnie innego? Opowiedz mi o jakiejś swojej ciekawej podróży~ (^ω^)

Sebolek
Zazwyczaj... wsiadam o 7:03 do autobusu, uśmiecham się do kierowcy życząc mu miłego dnia i chwytam się rurki zaraz przy oknie, żeby nie zajmować miejsc siedzących. Zimą jadę już o 6:39.
Mętnym wzrokiem patrzę w okno, na kościoły, gdzie w witrażach odbija się wschodzące słońce. Na ludzi idących ulicą
Uśmiecham się gdy ktoś pomyli autobus i za wszelką cenę chce wysiąść wcześniej.
Zazwyczaj... co ja gadam... zawsze mam wtedy słuchawki na uszach z jakąś senną piosenką wybrzmiewającą w głowie i w sumie rzeczywistość dookoła mnie nie ma znaczenia. W połowie drogi dosiada się moja przyjaciółka i zaczyna mówić. Nie żeby mi to przeszkadzało. Słucham i odpowiadam, ale i tak jestem gdzie indziej. Psychicznie oczywiście, chociaż fizycznie miałabym ochotę błądzić po ulicy w gęstej, porannej mgle...
Każda podróż jest taka sama...

View more

Co sądzisz o parach które przesadnie okazują sobie miłość w miejscach publicznych (np ciągle się całując lub obmacując). Ma to dla Ciebie znaczenie czy jest to para hetero lub homoseksualna?

Laura Flerovium
Omijam takich ludzi wzrokiem.
Patrzę przez palce... naciągam kaptur na oczy, udaję, że szukam czegoś w torbie... Czy są to pary homo, hetero czy jakiekolwiek inne... nie ma to dla mnie większego znaczenia...
Przykro mi jak na to patrzę.
Ale z drugiej strony.... jakbym zobaczyła jedną osobę na chodniku to pewnie bym podbiegła i miałabym amnezję dotyczącą tych par, bo teraz inni musieliby patrzyć jak rzucam się na szyję i całuję osobę za którą tęsknię non stop od początku wakacji...
Heh... wyrozumiałość ludzie... wytrenowana i nagle niektóre rzeczy to tylko nieistotny element krajobrazu.

•♰♤• Co chciał(a)byś zrobić jeszcze w tym roku?

Możliwości jest dużo. Do końca tego roku na pewno wygrać olimpiadę z historii. Muszę ogarnąć projekt za który mi zapłacą i dokończyć szkice do owego przedsięwzięcia. Cóż poza tym... Być coraz lepszą i utrzymywać jak najlepszy kontakt z ludźmi na których mi zależy, ale to nie tylko w tym roku.
Chcę wyzdrowieć, skompletować mangę No.6 i dokończyć własną książkę.
Myślę, że to cele nie przekraczające moich zdolności i możliwości.

†♀†~ Pytanie do moich Ghouli ~ Widzę, że masz na swoim profilu mój znaczek. Opowiedz mi coś o sobie. Powiedz cokolwiek chcesz.

Cokolwiek...
Lubię burzę, ale się jej boję.
I teraz patrzę w okno na spadające krople deszu, a równocześnie ściskam poduszkę.
Lubię siebie i słowo oksymoron.
Hm... dzięki tobie zainteresowałam się cosplayem i naprawdę uważam, że świetnie Ci to idzie.
Rzucam przypadkowymi hasłami, bo po 3 godzinach nauki włoskiego na egzamin mam w głowie głównie odmiany słow venire, volere i potere.

Jaki zakaz rodziców najbardziej denerwował Cię w dzieciństwie?

Laura Flerovium
"Masz zakaz czytania książek." -Najbardziej absurdalny zakaz mojej mamy, stosowany, jak już nie miała pomysłu na karę dla mnie. :')
Co do reszty zakazów...
~Zakaz wygłupów z ojcem.
~Zakaz spania na fotelu.
~Zakaz robienia wycinków z gazet, których ojciec nie przeczytał.
Ogólnie... raczej nie stosowano wobec mnie zakazów.... była zasada, że jak nabroję to odpracowuję... Zakaz był w skrajnych przypadkach, kiedy robiłam coś notorycznie.
*Ciekawostka* 3 na 4 z wymienionych zakazów (wybór był iście bogaty, ale wszystkie absurdalne) były wypowiadane przez moją matkę. W sumie.... 99% zakazów, kar i wszelkich innych kroków wychowawczych podejmowała matka...
Ojciec miał pretensje tylko o kolekcjonowanie przeze mnie wycinków prasowych o co ciekawszej treści (miałam z... 5 lat i wszystko mnie interesowało.) ((tak umiałam czytać w wieku 5 lat.)) i nigdy nie musiał na mnie krzyczeć, karać, zakazywać mi czegoś lub coś w ten deseń. Ojca się po prostu słuchałam.
---------------------------------------------------------------------------
Dziękuję.
Wychodzi, że mimo znikomej sile do życia jestem tu częściej niż Pan od puszystych kotków. :')
Szach mat @LonelyTravelerWithBlueEyes :')
~Neos

View more

Czego większość ludzi o Tobie nie wie?

Wielu rzeczy.
Mam bardzo ciekawe wnioski, po tym jak dzisiaj przeczytałam dwie poprzednie odpowiedzi.
-Błędem było zaprosić tu @LonelyTravelerWithBlueEyes
-Nie należy pić czytając jego odpowiedzi.
Ale.. w sumie nie żałuję. Faktycznie mam zapierdol w szkole i nie mam siły. Co nie znaczy, że od razu umieram. ;-;
Widzę, że się rozgościł. Miłego czytania jego twórczości.
~Neos

Czy człowiek może być naprawdę wolny?

.hhhh
//Na wstępie zaznaczę, że w swoich pracach używać będę głównie rodzaju męskiego - jest to dla mnie bardziej naturalne. Przepraszam wszystkie dziołchy, proszę mnie nie bić. ;_;
Wolność! Ah, przecież to takie piękne słowo!...
To przecież jedno z niewielu wiernych memu sercu pojęć!
W końcu wolność to przecież... to... e... przecież...
Klops.
Nieco abstrahując - przypomnij sobie proszę sytuację, w której Ty opowiadałeś koledze o nowym tomie Death Note'a, on się dziwi, że przecież w poleceniu zadania 8. nie ma nic o duchach śmierci i żadnej misce, a Twoja polonistka zaczyna Cię chwalić za niezwykle udaną parafrazę jednego z wierszy L. Staffa...
W trzynastu słowach: Ty o pierogach, on o maślance, a ona o... jak zwykle, chuj wie.
(Wszystkie stereotypowe polonistki tak mają, spokojnie; nie jesteś sam.)

Tak, Panie i Panowie - w tym momencie dysputy (a raczej mojego średnio udanego monologu...) dochodzimy do smutnego momentu, w którym każdy z nas, mówiąc "wolność", ma na myśli zupełnie coś wyjątkowego i unikalnego. Tak jak to z pojęciami abstrakcyjnymi bywa - jeżeli Ty przyniesiesz z warzywniaka dwa kilo ziemnioków i pięć kilo wolności, a Twoja siostra w tym samym czasie pójdzie do innego warzywniaka i kupi trzy kilo jabłek i pięć kilo wolności, to wnioski są dwa:
1. Jesteście debilami, bo ziemnioki i jabłka kupuje się w Biedronce.
2. Pięć kilo wolności Twoje i Twojej siostry wcale nie będą tymi samymi pięcioma kil(ogram)ami wolności. Głównie dlatego, że w warzywniakach nie sprzedają wolności na kilogramy... No, w Biedronce jest wszystko, więc pewnie i wolność na kilogramy sprzedają, ale Ty jesteś przeca ze szlachty i do Biedry nie chadzasz, toteż dla Ciebie nie ma i się nie kłóć.
Według cudeńka zwanego SJP PWN, słowo wolność ma następujące znaczenia:
1. «niezależność jednego państwa od innych państw w sprawach wewnętrznych i stosunkach zewnętrznych»
2. «możliwość podejmowania decyzji zgodnie z własną wolą»
3. «życie poza więzieniem, zamknięciem»
4. «prawa obywateli wyznaczone przez dobro powszechne, interes narodowy i porządek prawny»
Ponadto wyróżniane są poszczególne "rodzaje" wolności, ale więcej możecie sami przeczytać tu:
http://sjp.pwn.pl/szukaj/Wolność.html (Wklejenie wszystkiego tutaj zajęłoby mi zbyt dużo miejsca.)
Dobrze. To skoro już znamy oficjalne stanowisko w sprawie, o co właściwie chodzi z tą całą wolnością, możemy dyskutować dalej. Pomijając fakt, iż PWN-owska definicja wolności jest w moim przekonaniu nieco przytępawa, odrzućmy z góry punkty 1, 3 i 4 - rozszerzmy natomiast punkt 2.
"Możliwość podejmowania decyzji zgodnie z własną wolą". Ciekawe.
Jeżeli w środku lekcji moja wola powie mi, że nie chce mi się siedzieć na tej durnej biologii, mogę sobie po prostu wstać i wyjść? Technicznie rzecz biorąc - mogę, czemu by nie. Jednak czy będzie to w prawdzie zachowanie respektujące naszą wolność czy też wyłącznie pogwałcenie obowiązku szkolnego, narzuconego nam przez konstytucję?
(Kontynuacja w następnym poście - brak miejsca.)

View more

Jak oceniasz 1 dzień szkoły ?

╰☆╮Tobi Uchiha
Bez tragedii.
Nie umiałam się skupić, bolą mnie plecy i z biegu załamała mnie romanistka...
Poza tym... idzie mi dobrze. :) Nadzwyczaj. Stwierdziłam, że w tym roku nie ma obijania się. Pracuję na stypendium i jak najlepszy wynik egzaminu i ostatniej klasy gimnazjum. Poza tym... planuję udzielać korepetycji... z biologii, WOS'u i historii... ale muszą być chętni....
Zobaczę... nie jestem wybitna, ale osiągnę zamierzony cel.
No i przedłużono mi kadencję przewodniczącej. :)
(Dla zainteresowanych. TAK JESTEM PRACOCHOLIKIEM.) XD

A ty? Patrzysz na początku na charakter czy wygląd?

Pierwsze co rzuca mi się w oczy to zazwyczaj wygląd, co nie znaczy, że przywiązuję do niego dużo uwagi.
Tak jak kiedyś napisałam nie lubię rzeczy doskonałych. Z wyglądem mam tak samo.
Jeśli jednak chodzi o to na co bardziej zwracam uwagę to na pewno charakter.
Ale nie okłamujmy się. Zanim kogoś poznamy możemy oceniać w zasadzie tylko po wyglądzie.

Pamiętasz świat bez nowych technologii? Jaki był?

Jestem ostatnim rocznikiem XX wieku... i owszem pamiętam, bo jedyne co było w moim domu to komputer starszy ode mnie i odtwarzacz płyt. :) Z ojcem bawiłam się cały wieczór w odbijanie Ereboru (tak mam zrytą czaszkę), budowanie fortu przeciw gniewowi matczynemu, a to wszystko przy heavy metalu w tle.
A w weekendy, albo jak miał wolne szedł ze mną do parku wyciorać się w świeżo skoszonej trawie (oboje alergicy, ale i tak było zajebiście), albo szliśmy na "czarny rynek" poszukać starych płyt... w sumie... wtedy ludzie rozmawiali ze sobą, a zajęcie się sobą nie wiązało się z technologią. ;-; My całe dnie siedzieliśmy na działce na drzewach i nikomu do głowy nie przyszło żeby telewizję włączyć. :/

Czy istnieje grupa ludzi, których się po prostu brzydzisz? Dlaczego?

.hhhh
Brzydzę się osobami, które wszystko robią na pokaz.
Brzydzę się ludźmi bezpodstawnie uważającymi się za lepszych.
Brzydzę się gwałcicieli.
Brzydzą mnie zdrajcy.
A teraz wyjaśniając.
~ Wszystko na pokaz. Życie na pokaz, zachowanie i działania pod publikę. Jak tak można... to jak bycie kukiełką, która zaplątała się w sznurki i kiedyś będzie miała soory problem się wyplątać. Przyzwyczajenie i wygoda płynąca z takiego trybu życia bardzo zachęcają by tak pozostało.
Meh.. lenistwo i brak siebie.
Dalej...
~ Long time ago, in a far away galaxy... było sobie ego. Rosło, rosło i wyniszczało człowieka od wewnątrz. Człowiek tylko się chełpił, stawał próżny i pławił się w samouwielbieniu. Czy cokolwiek zrobił, aby jego wybujałe ego miało jakiekolwiek podstawy? Otóż nie. Kolejny przykład głupoty. Th... Dalej...
~Gwałty. W tym zestawieniu umieściłam to dlatego, że kiedy o czymś takim słyszę od razu gardzę tym człowiekiem i najchętniej wykonałabym na nim wyrok śmierci.
To obrzydliwe zmuszać kogoś do zaspokojenia swojej własnej, dzikiej, przyziemnej, egoistycznej i brutalnej nieraz zachcianki. Takich ludzi powinno się skazywać na dożywotnie ciężkie prace w zakładach karnych na peryferiach świata.
Cóżby tu jeszcze... ah tak...
~Ah... zdrada. Nóż w plecy, cios w potylice, palce skrzyżowane za plecami. Zdrada, zdradę, zdradą w tym świecie pogania. Takie proste, codzienne. Zdradzamy sami siebie chwilami. Zabawne. Kiedyś zdrada była przemyślana, zaplanowana i przez to okrutna. Raniła. Prosto w serce. A dzisiaj.... zdrady właśnie są nieprzemyślane. I bolą bardziej. Chociaż... te zaplanowane dobijają chyba najciężej jak tylko można. Brzydzi mnie to, bo to wyrachowane, szczere i złe do szpiku kości. Sama jestem zdrajcąi byłam zdradzana. Wiem, że to tak jakbyś skakał po uczuciach drugiej osoby i miałbyś z tego frajdę.
Brzydzą mnie ludzie. Ale nie jestem w stanie powiedzieć, czemu moja fascynacja lidzkim charakterem i schematycznością wciąż narasta.

View more

jak uzyskałas to ze http://ask.fm/Juzcieniekocham sie z toba zadaje ?

Hanji Zoe
Whoooh. ;-; Jestem po prostu sobą.
Nana napisała do mnie w grudniu i zaczęłyśmy rozmawiać.
Wczoraj się spotkałyśmy.
"Co robisz, że "X" się z tobą zadaje." Jeny.. XD Rozśmieszyłaś mnie. :') Jakbym była kimś kto na to nie zasługuje. XD
Szczerze... Nany zapytaj czemu się ze mną zadaje. Ja jestem po prostu sobą. ;-;

Next

Language: English