Gdyby w Twoim posiadaniu była duża suma pieniędzy, jak by zostały przez Ciebie wydane?
Na pewno cele charytatywne. Pieniądze nie są mi potrzebne, mam dach nad głową, mam co jeść i mam Rinę, niczego mi więcej nie trzeba, a niektórym ludziom pieniądze naprawdę mogą bardzo pomóc. /Arczi
Wiem, wiem, to przez ludzi niektórzy chcą się zabić, to wszystko przez ludzi i nie powinni mówić na samobójców że to tchórze bo to ich wina, ale nikt nie jest święty i trzeba się czegoś przyczepić żeby nie chcieć umrzeć. Ale oczywiście możesz uzasadnić swoją wypowiedź, każdy ma prawo do własnego zdania. /Arczi
Walczymy po to żeby pokazać, że nie jesteśmy tchórzami, gdybyśmy były nimi, dawno byśmy już nie żyły. "Szczerze to ja nie rozumiem samobójców, bo żeby żyć trzeba mieć odwagę, a samobójcy to tchórze, tchórze i narcystyczni egoiści, którzy myślą, że wszystko kręci się wokół nich, jak można odebrać sobie najcenniejszy skarb jaki się ma, jak można zrobić sobie to i zrobić to najbliższym ludziom? Ja tego nie rozumiem i nie chcę tego rozumieć, przecież życie jest po to, żeby dawać jak najwięcej innym ludziom"
Nie jesteśmy, mimo to że się mamy, serce nasze jedno i kruche, zranione.. Czym jest życie bez szczęścia, jest tylko walką o przetrwanie, razem walczymy oto żeby pokazać, że jesteśmy jeszcze na tym świecie i że jeszcze żyjemy.
Co jest Twoim największym lękiem lub zmartwieniem?
Każdego pochmurnego ranka, budzę się.. niestety i myślę że poznanie jej to tylko mój cholerny sen, jeden z tych wszystkich chorych snów, łzy napływają mi do oczu, nie panuje nad tym.. ale zaraz pojawia się sms gdzie moje kochanie napisało jak bardzo mnie kocha i że jest, czuję się wtedy dobrze, lecz chciałabym żeby była przymnie, zaraz uświadamiam sobie że już jutro ją zobaczę, tak zobaczę mój skarb, mój sens życia.. wtedy uśmiech ma jakieś znaczenie. Boję się że odejdę co sie stanie.. ale że nie zdążę się z nią pożegnać.. Boję się o nią.. /Arczi
Wstałam dziś o 6.53, tak dokładniej wywlekłam się po wypicie syropu. Siedziałam do godziny 11.00 z ciepłą herbatką i książką, odizolowana od świata chcąc rozumieć cokolwiek. Cokolwiek. Zjadłam śniadanie. Tak dokładniej wypiłam pół szklanki herbaty. Ubrałam się i pojechałam do miasta. Wróciłam po jakiś 3 godzinach. W drodze powrotnej myślałam nad tym czy jest sens zagracania świata swoją osobą. Potem biegałam z psem aż zrobiło się ciemno. Włączyłam komputer, wpisałam "gg.pl". Jest, jest mój Arczi. Mimowolnie uśmiechnęłam się sama do siebie. Wiem idiotyczne. Ale tak jest, gdy kogoś się kocha. Piszemy do teraz. Przy nie jestem spełniona, mogę nawet rzec że szczęśliwa. Teraz leżę na łóżku, pisząc z nią, odpowiadając na pytania. Jedyny sens w tym wszystkim to jest życie dla kogoś. Dla kogoś wspaniałego, takiego jak Ona. /Rina
Wszystkiego.. przytłacza mnie rzeczywistość, cholernie ciężka rzeczywistość. Kiedyś sięgnę po garść tabletek, jakieś alko, i usnę, odejdę.. stracę wiarę i brak powietrza w płucach uświadomi mi że umieram, że nie czuję cierpienia.. Wiem, wiem. Jestem dziwką, egoistką, lesbijką, szmatą, nic nie znaczącą na tym świecie osobą. Jestem krucha, jak każdy człowiek, niech ludzie mówią co chcą, że jestem idiotką która chce sobie odebrać najcenniejszy dar, ale mam to w dupie, nie zrozumiecie, skoro nie zrozumieliście nawet cierpienia. Lecz puki co mam Rinę i dzięki niej jeszcze żyję. / Arczi