w gardle ugrzęzły mi słowa i ty mi ugrzęzłaś a tu nagle gdzieś spadasz i lecisz w dół gdzieś a rany moje za długie i głębokie by sięgnąć po ciebie wiec spycham i duszę i tlen zabieram krzyk wyrazów twarzy niecenzuralnych bo się potknęłaś i do krwi kolana wraz z duszą poraniłaś więc posole je nieco a ty piękna krzyknij i znów spadnij i popłacz chwilę dłużej niz zwykle