Byłaś już przygotowana i czekałaś na Justina. Miałaś na sobie piękną czarną sukienkę i do tego wyprostowałaś jeszcze włosy oraz swoje białe conversy, w których czułaś się najlepiej. Nie wiedziałaś czy się spodobasz Justinowi, ale miałaś taką nadzieję, ponieważ przez tę parę godzin coraz bardziej go lubiłaś. Po chwili wszedł Justin. Miał biały podkoszulek, czarną kamizelkę i rurki. Strasznie ci się podobał, ale nie chciałaś się do tego przyznać. Był tak strasznie przystojny. - O kurde. - Justin stał zaskoczony. - Wiedziałam, że powinnam się inaczej ubrać. Zaraz się przebiorę, daj mi 5 minut. - poprosiłaś speszona. - Czekaj! - chwycił mnie za rękę. - Wyglądasz cudownie. - Serio? - Tak. Nigdy wcześniej nie widziałem sukienki z takimi butami, ale to połączenie mi się bardzo spodobało i wyglądasz prześlicznie, naprawdę jesteś księżniczką w trampkach. - parsknął śmiechem i ty też. - Hahaha, idziemy? - Oczywiście, piękna. Wziął cię za rękę i poszliście. Przed hotelem był około tysiąca ludzi większość dziewczyny a przed klubem jeszcze więcej. Fanki pytały kim jesteś i czy to nowa dziewczyna Justina. On nic nie odpowiadał, ty też, byliście cicho. Ty byłaś za kulisami i słuchałaś Juju. Zaśpiewał "Boyfriend", "As Long As You Love Me", "Baby" i "All Around The World". To było naprawdę świetne show, bardzo ci się podobał występ. Po koncercie Justin od razu przyszedł po ciebie, ty szybko poszłaś do jego samochodu do garażu, a on porozdawał kilka autografów. Czekałaś na niego około 10 minut w aucie, aż przyszedł zmęczony, spragniony. Zapytałaś czy wszystko w porządku i powiedziałaś, że świetnie wystąpił, a on ci podziękował i słodko się uśmiechnął jak zawsze. Po drodze słuchaliście piosenek i śpiewaliście. Było cudownie. To był najlepszy dzień w Twoim życiu. Gdy dojechaliście, i gdy miałaś już wysiadać, Justin chwycił cię za rękę i szepnął: - Dzisiejszy dzień był wspaniały. Chcę takich więcej. - przybliżyliście się do ciebie, on pogłaskał cię po policzku i zbliżył swoje usta do swoich. I wreszcie się to stało - pocałował cię. Byłaś w siódmym niebie, miałaś motylki w brzuchu, to był twój najlepszy pocałunek w życiu. - Mi też się podobał dzisiejszy dzień. Dziękuję ci za wszystko. - uśmiechnęłam się, pocałowałam go w policzek na pożegnanie i wysiadłam, a on odjechał. W nocy nie mogłaś zasnąć, byłaś najszczęśliwszą dziewczyną na Ziemi i to nie dlatego, że poznałaś wielką gwiazdę, ale dlatego, że poznałaś najlepszą osobę na świecie. CIĄG DALSZY NASTĄPI jak wam się podoba ? :) /kejti
nie wiem czy na tym asku bedzie na to miejsce i wgl.chodzi mi o to ze to ask o Justinie i story nasze tez sa o Juju ale to nie to samo.ksiazke napisze jakas i bede sama sobie ja czytala na dobranoc.jesli bedziecie chceli to moze kiedys dodam tutaj fragmenty.moje story napewno tez nie beda tu trwaly wiecznie na asku.dlugo zajeloby przeniesienie ksiazki na aska :))/nasti
Gdy tak się zapatrzyłaś na widoki z balkonu, nie zauważyłaś nawet jak Justin wszedł do pokoju. - Już jestem. - zawołał i cię trochę wystraszył. - Nie strasz mnie. - poprosiłaś. - Ok, ok. Mam dla ciebie ubrania. - pokazał Juju. Z torebki wyciągnął prześliczną, czarną, dość krótką sukienkę z koronką na dole. - O jejku, jaka piękna. - zachwycałaś się. - Jeśli chcesz możesz iść tak dzisiaj na mój koncert. - powiedział. - Jaki koncert? - odpowiedziałaś zaskoczona. - No gram dzisiaj koncert w klubie niedaleko stąd. Masz być! - powiedział stanowczo. - Ale ja muszę już chyba wracać do domu. Sorki. - kierowałaś się w stronę wyjścia, ale Justin zastawił ci drogę sobą i powiedział: - Księżniczko, musisz przyjść, bo inaczej będę się o ciebie martwić cały wieczór, a tak to ja cię odwiozę zaraz po koncercie. - przygładził ci włosy prosząc. - No nie wiem. - zastanawiałaś się. Justin zrobił błagającą minkę, więc się zgodziłaś i zaśmiałaś. - Ale ustalmy coś. Zaraz po koncercie mnie odwozisz. - powiedziałaś. - Oczywiście. - uśmiechnął się i pocałował cię w policzek. - Idę się przygotować na koncert. - A co ze mną? - zapytałaś. - Jeśli mówisz, że sława jest do d*py to chyba nie chcesz żeby napadły cię beliebers przed hotelem, hm? - powiedział. - Tak, tak, sława jest do d*py. Zostanę tutaj i się przygotuję. - zaproponowałaś. - Przyjdę o 18. - wziął cię za rękę i pogładził, wasze czoła się spotkały, a Justin pocałował cię po raz drugi w policzek i poszedł. ZARAZ NASTĘPNA CZĘŚĆ jak wam się podoba? następna będzie lepsza ;) /kejti