Zdarzyło Ci się patrzeć na czyjeś łzy z wyższością? Nie ukrywaj, nie czaruj, pytam poważnie.

Nie mam już czego ukrywać po szczerej rozmowie z @kaviray, który jest znowu wolnym człowiekiem. Zadzwonił do mnie w sobotę wieczorem, powiedział, że jest już w domu i poprosił mnie o spotkanie, błagał bym się nie rozłączała. Pozwoliłam mu dokończyć długi monolog, w którym przekonał mnie do odwiedzin. Wsiadłam w najbliższy pociąg i pokonałam dzielące nas kilometry. Spędziliśmy ze sobą trochę czasu, rozmawialiśmy. Długo nie potrafiłam spojrzeć Mariuszowi w oczy, ale kiedy to zrobiłam, zobaczyłam w nich łzy. Nie było mi go ani trochę szkoda, czułam jedynie satysfakcję, jego ból sprawiał mi przyjemność. Skrzywdził mnie przynajmniej dwa razy, chciałam, żeby teraz to on cierpiał. Kiedy już nasyciłam się jego rozgoryczeniem, czułam w sobie niebywałą siłę. Spojrzałam na niego jak na wrak człowieka. Tygodnie spędzone w areszcie zdecydowanie odbiły się na jego psychice i atrakcyjności fizycznej. Sama nie wiem, czy nie na plus. Przeszła mi na Mariusza złość. Poszliśmy do niego, zostałam na noc i choć spaliśmy w oddzielnych pokojach, miałam ochotę wślizgnąć mu się pod kołdrę. Brakowało mi go przez te miesiące, kiedy postanowiłam się z nim rozstać. Chciałam poczuć dotyk jego ciepłego ciała, chciałam, by objęły mnie jego silne ramiona. Powstrzymała mnie jednak myśl, że rano znów będzie oziębły, jakby to co między nami zaszło, było kolejnym błędem w naszej relacji. Obiecaliśmy sobie przyjaźń, bez żadnych erotycznych wyskoków.

The answer hasn’t got any rewards yet.