Jak się czujesz, Jade?

Umiejętność kłamania w żywe oczy opanowałam do perfekcji, a mój umysł jest mi tak bardzo posłuszny, że potrafię wywołać stan podgorączkowy, dreszcze, a nawet niemożność podniesienia tyłka z łóżka. Kiepskim pomysłem było bieganie po dworze w koszulce Motörhead bez rękawów, w deszczu i przy tak niskich temperaturach oraz nocne picie z koleżankami ze studiów w plenerze. A może to po prostu reakcja mojego organizmu na odstawienie prochów na minimalne zadowolenie z życia. Było mi z nimi całkiem dobrze, ale Góra uznała, że nie mogę się dłużej tym świństwem truć. Codzienność zatruwa mnie jednak bardziej niż chemia, którą w siebie ładowałam przez ostatnie tygodnie. Zdjęłam z szyi łańcuszek od babci i zstąpiłam go inną ozdobą. Chyba jednak spotkamy się w piekle. Miło wspominam ostatnie dni z Remkiem, Rockowy Wieczór Filmowy, który przedłużył się do samego południa, a także to, kiedy ściskał dłonią moje kolano w restauracji serwującej moje ulubione naleśniki. Czasem tylko trudno mi uwierzyć w moje szczęście. Lynna próbuje utrzymać mnie w przekonaniu, że to jednak Kudłaty jest tym jedynym, gdyż spełnia wszystkie kryteria kandydata na mojego lubego, nawet kiedy śpi, gra na gitarze w swoim zespole, imprezuje, ćpa na potęgę i zapomina o moim istnieniu, a pamięć wraca mu krótkotrwale raz na jakiś czas. Uch, Lynna. Cholernie za nią tęsknię, jak jeszcze nigdy za nikim. Wiem, że jej też bardzo mnie brakuje. To były dwa lata wspólnego mieszkania, życia ze sobą, związku bez zbędnych słodkich słówek i seksu. To było prawdziwe. Nie ma co, w weekend wsiadam w busa i jadę wypić z nią piwo jak za tych dobrych czasów. Tym bardziej, że wczoraj wizytę złożyli mi nasi wspólni znajomi z drugiego końca Polski.

The answer hasn’t got any rewards yet.