Ask @bieberximagines:

moge prosić że razem z Justinem idziemy do Starbucksa i ten co nas obsługuje mnie podrywa napisał mi na kubku swój nr tel. no i Justin jest zazdrosny

Weszłam z Justinem do naszej ulubionej kawiarni. Na całe szczęście było mało osób, więc spokojnie mogliśmy usiąść i porozmawiać. Oświadczyłam chłopakowi, że pójdę zamówić nam kawę. Za ladą stał wysoki chłopak o blond włosach. Był naprawdę przystojny. Posłał mi uśmieszek, a ja od razu zaczerwieniłam się.
- Poproszę dwie kawy waniliowe. - powiedziałam drżącym głosem.
- Dla takiej ślicznotki wszystko. Proszę tylko podać imiona. - odpowiedział wlepiając we mnie swoje duże, niebieskie oczy.
- [t.i] i Justin.
- Mam nadzieje, że ten Justin to tylko kolega. - mruknął śmiejąc się.
Niemrawo się uśmiechnęłam i zapłaciłam należną kwotę. Wróciłam do stolika przy, którym siedział Bieber.
- Co on się tak do ciebie szczerzył? - zapytał chłodnym tonem.
- Po prostu był miły. To jego praca. - odpowiedziałam cicho.
- Jego pracą jest robinie pieprzonej kawy, ale filtrowanie z tobą.
- Wcale ze mną nie flirtował. - mruknąłem.
- Słyszałem trochę.. - syknął.
- Skończ już, Justin.
Chłopak kolejny raz srogo na mnie spojrzał. Wyjął z kieszeni spodni telefon i zaczął się nimi bawić kompletnie mnie ignorując. Westchnęłam i także wyjęłam komórkę.
Usłyszałam nasze imiona i już chciałam iść po kawy, ale Justin mnie wyprzedził. Wstał w ekspresowo szybkim tempie i poszedł odebrać nasze zamówienie. Wyrwał blondynowi nasze kubki i wrócił do mnie. Wzięłam łyka kawy. Była naprawdę pyszna. Chciałam zrobić zdjęcie kubka, ale coś przykuło moją uwagę. Ciąg cyferek z dopiskiem "Miłego dnia piękna" znajdował się na kubku od kawy.
- Co się tak wpatrujesz? - zapytał Justin.
- Nie, nic. - mruknęłam.
Lecz mój chłopak nie jest taki głupi. Wyrwał z mojej dłoni kawę i uważne zaczął czytać. Modliłam się w duchu, aby nie narobił żadnych głupot, bo wiem do czego on jest zdolny. Niestety chłopak wstał i powędrował z kubkiem do lady. Wstałam i poszłam za nim. Justin rzucił w blondyna moją kawą. Zasłoniłam usta dłonią, gdy niespodziewanie pisnęłam.
- Justin! - krzyknęłam.
- Nie waż się podrywać mojej dziewczyny, chuju. - syknął Bieber w jego stronę.
Justin spojrzał na mnie. Widziałam w jego oczach, że był zły. Przeprosiłam chłopaka i wyszłam razem z Juss'em z Starbucks'a.
- Oszalałeś?! - kolejny raz krzyknęłam.
- On cię rozbierał wzrokiem. Gdyby nie ja i inni klienci przeleciałby cię na tej pieprzonej ladzie. - syknął.
- Nienawidzę cię. - powiedziałam i zawróciłam.
Szłam w inną stronę. Słyszałam krzyk chłopaka, ale nie zawróciłam. Gdy przeszłam kilka metrów poczułam jak ktoś szarpnął moją rękę.
- Przepraszam. - powiedział Justin.
- Nie chcę z tobą rozmawiać.
- [t.i] naprawdę przepraszam, ale jesteś moją dziewczyną i nie pozwolę jakiemuś facetowi rozbierać cię wzrokiem. Wiem, że przesadziłem, ale błagam wybacz mi.
- Jesteś debilem Justin. - mruknęłam i wpiłam się w jego usta.
- Wiedziałem, że mi wybaczysz. - powiedział.
- Nie ciesz się tak. - odpowiedział patrząc w jego oczy.
- Wracajmy do domu. - mruknął kierując się w stronę auta.

View more

Imagine o tym że poklocilismy sie i wieczorem ja się zaczynam pakowac i on mnie przeprasza :D

Cztery lata związku dla niego się w ogóle nie liczyły. Doświadczyliście kiedyś zdrady? Jeśli nie to bardzo dobrze. Zobaczyć na własne oczy swojego narzeczonego z inną kobietą. To tak kurewsko boli. I te głupie tłumaczenia: "Byłem pijany." , "To nie tak jak myślisz.".
Jadłam kolejną porcję lodów czekoladowych sądząc, że one uśmierzą ból. Od trzech tygodni mieszkam u mojej mamy i nadal nie mogę dojść do siebie. Chcę sobie wszystko poukładać i zapomnieć o Justinie, ale on nie daje mi spokoju. Wydzwania, pisze smsy i nachodzi mnie. Bieber nie rozumie, że chcę żyć bez niego.
Usłyszałam pukanie i do drzwi. Westchnęłam i wstałam z wygodnej kanapy. Otworzyłam drzwi, a przede mną stał Justin z dużym bukietem czerwonych róż.
- Ile razy mam powtarzać, żebyś się ode mnie odczepił? - zapytałam.
- [T.I] zrozum, że chcę wszystko naprawić. - mruknął chłopak.
- Justin zdradziłeś mnie. Myślisz, że ja ot tak zapomnę? - zapytałam mierząc go wzrokiem. - Muszę to przemyśleć.
- Chcę, abyś wiedziała, że żałuję. Kocham cię i nie chcę cię stracić. - powiedział i wręczył mi kwiaty.
Zamknęłam drzwi, a po mojej twarzy spłynęły łzy. Byłam rozbita i nie wiedziałam co mam robić.
------------------------
Minęły dwa tygodnie, a Justin nie poddaje się. Codziennie dostaję bukiet kwiatów i moje ulubione czekoladki. Kocham go, ale kwiaty i słodycze nie naprawią tego.
Przeglądałam różne nowości w internecie, aż usłyszałam "pukanie" do okna. Wstałam z łóżka i otworzyłam okno. W ogrodzie stał Justin z gitarą. Koło niego stały lampiony, które nadawały wspaniałego klimatu.
- [T.I] nie zamykaj okna i błagam cię, posłuchaj! - krzyknął Justin. Chłopak zaczął grać i śpiewać.
"I'd wait on you forever and a day,
Hand and foot
Your world is my world
Yeah,
Ain't no way you're ever gon' get
Any less than you should
Cause baby,
You smile I smile
Cause whenever
You smile I smile." *
Słysząc słowa piosenki rozpłakałam się. Zamknęłam okno i wybiegłam z domu. Podbiegłam do Justina i przytuliłam go z całych sił. Wiem, że popełnił błąd, ale go kocham. Jest dla mnie najważniejszy.
- Tak strasznie cię kocham. - powiedział.
- Ja ciebie też kocham skarbie. - mruknęłam wtapiając się w jego usta.

View more

Można imagine jak sławny Justin podrywa dziewczynę ( tancerkę chloe ) która zobaczył w studiu nagraniowym jak tworzyła choreografię do teledysku.

- I raz, dwa, trzy! - krzyknęłam i moi tancerze zaczęli tańczyć. Byłam zadowolona jaką choreografię utworzyłam. Piosenka Pana Justina Bieber "Sorry" była cudowna, a praca dla niego była czystą przyjemnością.
- Okej przerwa! - powiedziałam i upiłam łyk wody.
- Naprawdę podoba mi się ta choreografia. - usłyszałam. Odwróciłam się, a przede mną stał Justin Bieber. Uśmiechnęłam się.
- Dziękuję Panu. - powiedziałam.
- Oh błagam cię. Jestem Justin. - powiedział podając mi rękę.
- Chloe. - odpowiedziałam.
- Piękne imię dla pięknej dziewczyny. - powiedział na co się zaśmiałam.
- Niezły tekst. - powiedziałam.
- Niezła to ty jesteś. - mruknął. Zaśmiałam się.
- Koniec przerwy. Pochwalcie się przed Justinem i zatańczcie! - krzyknęłam i włączyłam muzykę.
Naprawdę rozpraszające było to, że Bieber nie patrzył na tancerzy tylko na mnie. Stałam speszona i próbowałam ignorować go. Po skończony występie tancerze zaczęli się zbierać. Podziękowałam im za dzisiaj i sama wzięłam swoje rzeczy.
- Masz czas dzisiaj? - zapytał Bieber.
- Wątpię by to był dobry pomysł, abyśmy się spotkali. - powiedziałam.
- Dlaczego?
- Bo nie chce robić szumu. - opowiedziałam i wyszłam z sali.
-------------------------------------------------
Kolejny dni mijały dobrze. Justin przychodził codziennie, ale przestał już mnie podrywać. Po skończonej próbie poszłam pod prysznic. Umyłam się i owinęłam swoje ciało w biały, puszysty ręcznik. Weszłam do swojej szatni i prawie dostałam zawału. Justin siedział przy ścianie i bawił się telefonem. Gdy zobaczył mnie na jego twarzy pojawił się zadziorny uśmiech.
- Co ty tutaj robisz? - zapytałam.
- Siedzę. - powiedział szczerząc się.
- Wiesz o co mi chodzi. - syknęłam. Chłopak wstał z podłogi i podszedł do mnie.
- A czy ty wiesz, że moja propozycja jest nadal aktualna? - zapytał. Justin złożył lekki i subtelny pocałunek na moich ustać. Nie sprzeciwiłam się i oddałam pocałunek.
- A jeśli się zgodzę to wyjdziesz i dasz mi się przebrać? - zapytałam z nadzieją.
- Mam lepszą propozycję. Ty się zgodzisz na randkę i się przy mnie przebierzesz? - zapytał muskając moją szyję. - Tylko żartowałem. W twojej torbie jest karteczka z moim numerem telefonu. Zadzwoń. - powiedział zostawiając mnie samą.

View more

imagin o tym że Justin jest w trasie a kiedy wraca okazuje się że rodzę

Nie mogłam uwierzyć, że Justin wyjechał w trasę, gdy ja jestem w dziewiątym miesiącu ciąży. Chłopak miał dzisiaj wrócić, a na szczęście mój termin porodu jest dopiero za dwa tygodnie.
Siedziałam wygodnie jedząc truskawki i ogórki. Oglądałam nudny film, który leci już setny raz w telewizji. Wstałam z kanapy i poszłam po bitą śmietanę do kuchni. Otworzyłam lodówkę, ale poczułam mocny skurcz.
- To normalne. - mruknęłam sama do siebie. Wzięłam bitą śmietanę i poszłam do salonu.
Usiadłam na kanapie, ale poczułam ból. Ten był jeszcze gorszy niż poprzedni. Zrobiło mi się słabo, więc wykręciłam numer na karetkę. Brałam głębokie wdechy. Strasznie się bałam, bo nie chciałam urodzić przed terminem, a w dodatku Justina jeszcze nie ma. Usłyszałam dźwięk karetki i cieszyłam się, że wreszcie przyjechali.
*Oczami Justina*
Jechałem samochodem do domu. Nie mogłem się doczekać, aż przytulę [T.I]. Poczułem wibrację w kieszeni, a na ekranie telefonu pojawił się numer mojej mamy.
- Słucham?
- Kochanie, [T.I] dostała skurczy i jest w szpitalu. - powiedziała.
- O mój Boże. Mamo wyślij mi adres szpitala. - powiedziałem i rozłączyłem się. Chwilę później dostałem smsa z adresem.
Całą drogę do szpitala siedziałem zdenerwowany. Akurat teraz musiało się to stać. Samochód zatrzymał się, a ja jak najszybciej wyszedłem z auta. Pobiegłem do recepcji.
- Przepraszam, ale przywieziono tutaj moją żonę [T.I] Bieber. - powiedziałem na jednym wydechu.
- Sala numer 117. - powiedziała uśmiechając się. Wszedłem szybko do windy i pojechałem na drugie piętro.
Wszedłem do sali, w której była [T.I] i moja mama. Dziewczyna uśmiechnęła się na mój widok. Do sali wszedł lekarz.
- Jedziemy na porodówkę. - powiedział.
---------------------
Poród był najgorszym, a zarazem najszczęśliwszym momentem w moim życiu. Było mi strasznie, gdy widziałem jak [T.I] cierpi. Ale, gdy oboje usłyszeliśmy płacz naszego dziecka byliśmy szczęśliwi. Nie mogłem uwierzyć, że mam małą córeczkę.
- Jaka ona piękna. - mruknąłem trzymając tę małą istotkę na rękach.
- Wiem skarbie. - odpowiedziała [T.I].
- Tak się cieszę, że was mam. - powiedziałem i pocałowałem w czoło moją żonę.
- Ale gdy znowu będę rodzić masz być w domu. - powiedziała [T.I] i uśmiechnęła się szeroko.
- Planujesz kolejne dzieci? - zapytałem zdziwiony.
- Jeszcze dwójkę. Minimalnie. - odpowiedziała śmiejąc się.
- Dlaczego planujesz takie rzeczy bez konsultanci ze mną? - zapytałem podając jej naszego maluszka.
- Justin zmieńmy temat. Mógłbyś przynieść mi ogórków z bitą śmietaną? - zapytała na co się roześmiałem.
- Ogórków z bitą śmietaną?
- Tak skarbie. Rusz się, bo jestem głodna. - mruknęła. Zaśmiałem się i pocałowałem ją w jej malinowe usta.
- Kocham was. - powiedziałem i poszedłem po ogórki z bitą śmietaną.

View more

http://ask.fm/bieberximagines/answers/139723509070 hehe widzę, że napiadałaś części na zapas :D Proszę trzecią część :)

1 CZĘŚĆ http://ask.fm/bieberximagines/answers/139723509070#_=_
2 CZĘŚĆ http://ask.fm/bieberximagines/answers/139817517902
~
Tak jak chłopak obiecał, wróciłam do domu. Rodzice zasypywali mnie mnóstwem pytań, ale ja nie odpowiedział na żadne. Nadal nie mogłam uwierzyć, że Justin był zdolny mnie porwać.
Pierwszy dzień w szkole był katorgą. Ludzie patrzyli na mnie jak na jakiegoś przestępcę.
- [T.I]! - usłyszałam. Odwróciłam się, a w moje ramiona wpadła przyjaciółka. - Tak się cieszę, że nic ci nie jest. - powiedziała.
- Tęskniłam za tobą. - wymamrotałam.
- Co się działo? Dlaczego zniknęłaś? - zapytała. Przełknęłam ślinę i opowiedziałam jej wszystko. Nie mogła uwierzyć w moje słowa.
Minęły trzy tygodnie od zaistniałej sytuacji. Dowiedziałam się, że Bieber wypisał się z naszej szkoły. Ludzie już zapomnieli o tamtym wydarzeniu. Wyszłam ze szkoły sama, bo przyjaciółka ma jeszcze jedną godzinę. Szłam powoli i rozkoszowałam się cudowną pogodą. Byłam coraz bliżej mojego samochodu i dostrzegłam, że stał tam on. Chciałam zawrócić, ale Justin mnie zauważył. Podeszłam do auta.
- Możesz odejść? - zapytałam.
- Wybacz mi. - mruknął patrząc na mnie.
- Justin błagam zostaw mnie w spokoju.
- Kurwa [T.I] zależy mi na tobie! - krzyknął. Nie wiedziałam co powiedzieć. Chłopak zbliżył się do mnie i pocałował mnie. Jego delikatnie wargi pieściły moje. Nie odepchnęłam chłopaka.
- Daj mi jedną szansę. - poprosił.
- Justin ja nie wiem. - powiedziałam spuszczając głowę.
- Ja naprawdę żałuję.
- Justin groziłeś mi, a do tego porwałeś mnie.
- Chcę cię zaprosić na randkę. Zobaczysz, że przemyślałem wszystko. Jeśli się nie zgodzisz zniknę z twoje życia raz na zawsze. - powiedział.
- Dobrze, pójdę z tobą na randkę. - powiedziałam.
--------------------------------------------------------------------------
Jeżeli opowiedziałabym tą historię komuś to by mnie wyśmiał. I tak właśnie minęły dwa lata, a ja i Juss jesteśmy nadal razem. Do teraz pamiętam ten cudowny dzień naszej randki. Wiedziałam, że postarał się. Oczarował mnie i zaczęłam się w nim zakochiwać. Pokazał mi na czym polega prawdziwa miłość, której jeszcze nigdy nie doświadczyłam. Kocham go i nigdy nie żałowałam, że zaryzykowałam.

View more

http://ask.fm/bieberximagines/answers/139723509070 byłoby mi bardzo miło gdybyś napisała drugą część ♥

1 CZĘŚĆ http://ask.fm/bieberximagines/answers/139723509070#_=_
~
- Przepraszam, ale muszę na chwilę do łazienki. - mruknęłam i poszłam w stronę toalet. Poprawiłam makijaż i wróciłam do chłopaka.

- Cola dla ciebie. - powiedział uśmiechając się. Podziękowałam i upiłam łyk.
Chłopak nazywał się Harry i był naprawdę sympatyczny. Rozmawiałam z nim sporo czasu, aż do momentu gdy poczułam, że robi mi się słabo. Chwyciłam się chłopaka, aby nie spaść z krzesła barowego. Przed moimi oczami nastała ciemność.
-----------------------
Obudziłam się w ogromnym, jasnym pokoju. Przetarłam oczy i próbowałam wstać. Niestety nie udało mi się, bo ból głowy był nie do zniesienia. Usłyszałam kroki i szybko zamknęłam oczy.
- [T.I], wiem, że nie śpisz. - powiedział dobrze znany mi głos. Otworzyłam oczy, a przed mną stał on.
- Gdzie ja jestem? - zapytałam.
- U mnie w domu. - mruknął, siadając koło mnie.
- Boże, ja nic nie pamiętam. - wymamrotałam. Z trudem wstałam z łóżka i skierowałam się do drzwi.
- A ty gdzie się wybierasz? - zapytał Justin, zagradzając mi przejście.
- Do domu. - powiedziałam i próbowałam odepchnąć chłopaka.
- Mój dom to teraz też twój dom. - powiedział, na co się zaśmiałam. Usiadłam na łóżku i przetarłam twarz.
- Czego ty ode mnie chcesz? - zapytałam.
- Pragnę, abyś zrozumiała, że nie jestem taki zły.
- Wiesz dlaczego myślę, że jesteś taki? Bo się tak zachowujesz. Udajesz jakiegoś wielkiego gangstera. - syknęłam. Chłopak popatrzył ostatni raz na mnie i wyszedł z pokoju.
----------------------
Minął tydzień, a ja nadal siedzę w domu Biebera. Wiedziałam, że moja rodzina martwi się o mnie. Niestety musiałam do nich zadzwonić i powiedzieć "Nie martwcie się o mnie, wszystko jest w porządku.". No kurwa wspaniale. Nie odzywam się do Justina mimo jego starań przekonania mnie do niego. Czuję się jak w jakimś filmie. Dosłownie.
Siedziałam z Bieberem w salonie i oglądaliśmy jakiś durny serial. Chłopak co i raz próbował zagadać do mnie, ale ja nie zwracałam na niego uwagi.
- Kurwa, [T.I]! - krzyknął Justin, wstając z kanapy.
- O co ci chodzi? - zapytałam niewzruszona.
- Dlaczego mi to robisz? - zapytał.
- Justin, porwałeś mnie i myślisz, że co? Rzucę ci się w ramiona i podziękuję? A może myślisz, że zostaniemy parą?
- Ubieraj się. - mruknął.
- Po co? - zapytałam, wstając.
- Jedziesz do domu. - mruknął i wyszedł z domu. Ucieszyłam się słysząc jego słowa. Wzięłam swoje rzeczy i wyszłam.
~
Jak chcesz kolejną, to pisz c:

View more

+18 uwielbiam twojego aska

Leżałam wygodnie na łóżku i czekałam, aż Justin wreszcie pojawi się w domu. Powiem szczerze, że od niedawna nie układa nam się. Przygotowałam dla nas kolację, aby rozluźnić atmosferę, ale on jak zwykle olał mnie. Drzwi od pokoju otworzyły się, a w progu stał Justin. Wiedziałam, że jest z nim coś nie tak. Jego oczy były przekrwione. Bieber zdjął swoją skórzaną kurtę i rzucił ją na podłogę.
- Znowu brałeś? - zapytałam i stanęłam przed nim patrząc w jego oczy.
- Rozbieraj się. - warknął.
- Słucham?
Chłopak zaczął ściągać ze mnie ubrania. Prosiłam go, aby się opamiętał, ale on nie przestawał. Zaczęłam płakać, a chłopak jeszcze gorzej się zdenerwował. Bieber uderzył mnie. Mój policzek strasznie piekł. Justin zdjął moją bieliznę i rzucił mnie na łóżko. Zaczął mnie całować, ale ja nie oddawałam żadnego pocałunku. Chłopak zaczął masować moje piersi. Całował moje ciało i schodził coraz niżej. Mocno wszedł we mnie. Mój płacz nasilał się, ale on miał to kompletnie gdzieś. Nie mogłam uwierzyć, że mi to robi. Chłopak zatrzymał się i wstał z łóżka.
- Masz tu być kiedy przyjdę. - warknął i wyszedł z pokoju. Wstałam z łóżko i szybko pobiegłam do łazienki. Zamknęłam ją i próbowałam się uspokoić. Nie miałam żadnego planu, ale Justin po narkotykach nie ma takiej siły co zawsze.
- Gdzie ty kurwa jesteś?! - krzyknął, a mi stanęło serce. Usłyszałam walenie do łazienkowych drzwi. - Otwieraj! - krzyknął.
Zaczęłam płakać. Wiedziałam, że drzwi nie wytrzymają i miałam rację. Bieber wyważył drzwi. Chłopak pociągnął mnie za włosy i rzucił na łóżko. On znowu to zrobił. Znowu mnie zgwałcił.
Cała noc przepełniona była bólem i płaczem. Justin miał gdzieś moje błagania.
-----------
Nie spałam całą noc. O godzinie 7 zaczęłam się ubierać. Spakowałam wszystkie swoje rzeczy. Szłam cicho po schodach, aby nie obudzić chłopaka, który leżał na kanapie w salonie. Każdy krok był dla mnie bolesny. Będąc już koło drzwi wyjściowych Justin przebudził się. Zaklęłam pod nosem.
- [T.I]? - zapytał, a mnie przeszedł dreszcz. Wszystkie wspomnienia po wczorajszej nocy powróciły. Szybko wyszłam z domu i pojechałam do rodziców. Moja noga nigdy nie powstanie w jego domu.
----------
Minął miesiąc, a Justin przez cały czas próbował się ze mną skontaktować. Dzwonił, wysyłał smsy i nachodził mnie. Nie powiedziałam mamie o tym co chłopak mi zrobił, bo wiedziałam, że kobieta będzie chciała iść na policję. Może wydawać się to głupie, ale nadal go kochałam i chciałam dla niego jak najlepiej.
~
Mam nadzieję, że może być.

View more

Mogę prosić o jakiegoś fajnego imagina o tym, że jestem nowa w szkole i Justin (typowy badboy, wszystkie laski w szkole za nim latają) zainteresował się mną u próbuje mnie podrywać w takim typowym stylu bad boya i wgl, ale ze mną nie jest tak łatwo? :*

Wyszłam z klasy i pokierowałam się do szafki. Otworzyłam ją, a w oko wpadła mi mała, różowa karteczka. Wzięłam ją do ręki i przeczytałam co było na niej napisane.
"Seksownie wyglądasz w tej sukience, [T.I]."
Przestraszyłam się nie na żarty. Już od ponad miesiąca dostaje takie liściki, a najgorsze jest to, że te liściki pisał Justin. Gdyby był to normalny chłopak to nawet by mi to schlebiało, ale to Justin Bieber. Cała szkoła boi się go i nie dziwie się. Bieber to brunet, którego ręce są prawie doszczętnie wytatuowane. Chłopak jest przystojny i wiele dziewczyn chcę z nim być. Niestety on traktuje dziewczyny jak marionetki. Prześpi się z nimi i koniec. Najgorsze jest to, że on jest zdolny uderzyć kobietę. Jest uzależniony od narkotyków i alkoholu. To co wymieniłam to nie wszystko. Chłopak jest naprawdę niebezpieczny i nie chcę mieć z nim żadnego kontaktu.
Porwałam karteczkę i wyrzuciłam do kosza obok szafek. Wzięłam książki i wyszłam ze szkoły. Przy czarnym samochodzie jak na złość stał on. Popatrzył się na mnie, a na jego ustach znowu pojawił się głupi uśmieszek. Zignorowałam to i ruszyłam do swojego Range Rovera. Miałam zamiar wejść do auta, ale niestety przeszkodził mi on. Oparł mnie o samochód. Chłopak był wyższy ode mnie przez co czułam się jeszcze gorzej.
- Widziałaś karteczkę? - zapytał, uśmiechając się.
- Niestety. - mruknęłam.
- Nie zgrywaj niedostępnej. I tak prędzej czy później wejdziesz mi sama do łóżka. - powiedział, całując moją szyję. Taka bliskość chłopaka paraliżowała mnie. Nie chciałam pokazywać mu, że się go boje, więc odepchnęłam go z całej siły.
Justin zaśmiał się, ale za chwilę spoważniał. Ścisnął moje nadgarstki, które pewnie zaraz zsinieją.
- Słuchaj suko, nie będziesz mnie tak traktować. Lepiej uważaj na siebie, bo może ci się coś stać. - syknął i odszedł.
Moje serce biło strasznie szybko. Broda zaczęła mi drżeć, a łzy płynęły po mojej twarzy. Spojrzałam na swoje nadgarstki, które były czerwone. Próbowałam się uspokoić. Weszłam do auta i odjechałam do domu.
---
Przez kolejne dni Justin nie pojawiał się w szkole. Mi to było na rękę, ponieważ nie chciałam go widzieć. Dzisiaj wraz z moją najlepszą przyjaciółką chcemy się rozerwać i wyjść do klubu. Ubrałam się w czarną sukienkę i skórzaną kurtkę. Założyłam czarne szpilki i zabrałam ze sobą małą torebeczkę. Moje blond włosy zostawiłam rozpuszczone. Zadzwoniłyśmy po taksówkę i byłyśmy na miejscu.
Klub był średniej wielkości. Usiadłyśmy koło baru, ale dziewczyna zaraz poszła tańczyć. Mimo, że przyjaźniłyśmy się od piaskownicy, nasze charaktery były inne.
Ja byłam bardziej ułożona i spokojna, dlatego nawet na imprezach nie piłam.
Ona była bardziej rozrywkowa. Miała gdzieś zakazy i cieszyła się chwilą.
Koło mnie usiadł przystojny chłopak w brązowych lokach. Jego uśmiech był zniewalający.
- Chcesz drinka? - zapytał.
- Dziękuję, ale nie piję. - odpowiedziałam, posyłając mu uśmiech.
- To może cole?
- Niech będzie. - odparłam.
~
Jak chcesz kolejną część, to pisz.

View more

mogę prosić imagine o ciazy? :)

Weszłam do domu i skierowałam się do kuchni. Zaczęłam rozpakowywać zakupy.
- [T.I]! - krzyknął Juss.
- Tak? - odpowiedziałam, dalej robiąc swoje. Bieber wszedł do kuchni, a w dłoni miał test.
- Co to jest? - zapytał, rzucając test ciążowy na blat kuchenny.
- Nie wiem. - mruknęłam, spuszczając głowę
.
- Nie rób ze mnie debila. To test ciążowy. - syknął.
- Skoro wiesz, to po co się pytasz?
- Znalazłem to w twojej torebce. Kiedy zamierzałaś mi powiedzieć? - zapytał.
- Dlaczego grzebiesz w moich rzeczach? - zapytałam, omijając jego pytanie.
- Nie odwracaj kota ogonem. - syknął. - Czy ty sobie wyobrażasz co teraz będzie?! - krzyknął.
- Dziecka sobie sama nie zrobiłam. - mruknęłam, patrząc w jego oczy.
- Czy ty kurwa siebie słyszysz?! Mam 22 lata i rozwijam swoją karierę! Dzieciak wszystko zniszczy! - Bieber zaczął krzyczeć.
- A czy ty myślisz, że nie jest mi ciężko? Ale mam gdzieś to co myślisz, bo chcę wychować to dziecko. - powiedziałam. Chłopak spojrzał na mnie pogardliwym wzrokiem i wyszedł.
--------------------------------------------------
Minęły cztery miesiące, a ja i Justin jesteśmy na językach całego świata. Wszyscy zaczęli mieszać mnie z błotem i twierdzą, że specjalnie zaszłam w ciąże, aby Bieber mi płacił.
Nadal mieszkam z Justinem. Mimo iż chłopak jest ciągle zły, nie pozwolił mi się wyprowadzić.
Właśnie wróciłam od ginekologa. Mam zdjęcie maluszka i znam płeć. Miałam gdzieś to co inni o mnie myślą. Jeżeli Bieber nie będzie chciał wychowywać dziecka, zaakceptuje to. Pragnę, aby dzidziuś miał normalne życie.
Justin siedział na kanapie i rozmawiał przez telefon. Zauważył, że się mu przyglądam, więc zakończył rozmowę.
- Byłam u ginekologa. - powiedziałam, posyłając mu delikatny uśmiech.
- I? - zapytał Justin.
- Będziemy mieć córeczkę. - powiedziałam, podając mu zdjęcie USG. Chłopak patrzył na fotografię, a po jego twarzy spłynęła pojedyncza łza. Bieber wyszedł z salonu i powędrował na górę.
Westchnęłam i poszłam do kuchni. Zaczęłam robić sobie coś do jedzenia.
----------------------------
Minęło kilka godzin, a Justin nadal nie zszedł na dół. Zaczęłam się o niego martwić, więc poszłam do sypialni. Chłopak siedział na łóżku i uśmiechał się.
- W porządku? - zapytałam, siadając koło niego.
- Przepraszam. - mruknął. - Tak cholernie cię przepraszam. Spanikowałem i zacząłem się wyżywać na tobie, ale gdy zobaczyłem te zdjęcie i wiem, że będę miał córkę to zaczęło mnie męczyć poczucie winy. - powiedział.
- Justin, ja nie wiem co powiedzieć. Znienawidziłeś mnie i nie chciałeś tego dziecka.

- Błagam, wybacz mi. - powiedział Juss i złożył pocałunek na moich ustach.
-------------
Nie żałowałam, że wybaczyłam Justinowi. Nasze maleństwo ma już pół roku i chłopak nigdy nie był taki szczęśliwy. Mimo, że wychowanie dziecka jest bardzo trudne to nie poddajemy się. Jestem bardzo szczęśliwa i mam nadzieje, że ludzie wreszcie zrozumieją to, że celebryci też są ludźmi i chcą układać sobie życie.

View more

Jakiś zboczony wyobraźnię zostawię tobie pliszka kocham je

- Pamiętasz wczorajszą noc? - zapytał Justin, śmiejąc się. Zaczerwieniłam się na słowa chłopaka. - Wiesz jakie te twoje jęki są podniecające.
- Skarbie, błagam cię, przestań. - mruknęłam zakrywając twarz dłońmi.
Po tej krótkiej i żenującej wymianie zdań zaczęliśmy rozmawiać z Justinem o nas. O naszym życiu. Mając 19 lat zaszłam w ciążę. Teraz mam 22 i nie żałuję, że postanowiłam wychować te dziecko. Nasza córeczka ma już 3 latka i jest bardzo mądra jak na swój wiek. Amy zadaje wiele pytań i naprawdę spędzam dużo czasu, aby jej wszystko wytłumaczyć.
Moje rozmyślanie nie trwało długo, bo mała blondynka wskoczyła na łóżko moje i Justina.
- Co tam maluszku? - zapytał Justin, całując Amy w czółko.
- Tatusiu, bo ja słysałam jak pytałeś się mamy cy zlobi ci loda i ja nie rozumiem. - powiedziała, uśmiechając się. Słysząc słowa córki przeszedł mnie dreszcz po ciele. Spojrzał na męża, a ten wydawał się spięty.
- Skarbie, jak dorośniesz to się dowiesz. - powiedział Bieber.
- Ale ja chce teraz. - powiedziała.
- Amy jak ludzie się kochają to oni robią pewne rzeczy, aby umocnić związek. - wytłumaczył Justin. Zaśmiałam się i zakryłam twarz dłońmi.
- To jak ja was kocham to też musę to lobić? - zapytała Amy, patrząc na Justina.
- Amy chodź, włączę ci bajkę. - westchnął Justin i wziął małą na ręce.
- Tatusiu, ale ja chce wiedzieć. - jęknęła.
- Jak kupie ci pluszaka to przestaniesz? - zapytał Juss.
- Pluszaka i cukierki. - powiedziała Amy.
- Zgoda. - mruknął Justin i wyszedł z naszą córką z pokoju.
Gdy tylko drzwi zamknęły się, wybuchłam niekontrolowanym śmiechem.
~
Może być?

View more

Imagine o tym ze przylatuje Jussa na .... z inną w toalecie i robie mu awanturę i wracam do domu a on za mną i się godzimy

Siedziałam w obskurnym klubie sącząc colę. Nadal nie dowierzałam, że zgodziłam się tutaj przyprowadzić. Mój chłopak Justin był przez cały czas koło mnie. Pił whisky i palił papierosy. Bieber był już bardzo pijany.
- Idę do łazienki. - powiedział ledwo wstając. Pokiwałam głową i wróciłam do rozmowy z przyjaciółmi.
Minęło parę minut, a chłopaka nadal nie było. Zaczęłam się martwić, ponieważ Jus jest pijany i mogło mu się coś stać. Przeprosiłam innych i ruszyłam w stronę toalet. Weszłam to łazienki i zaczęłam szukać chłopaka. Z ostatniej kabiny usłyszałam męskie jęki. Nie chce wnikać co tam się działo. Gdy miałam zamiar wyjść zdałam sobie sprawę, że to głos Justina. Podeszłam do kabiny, ale wahałam się czy mam otworzyć. Jednak zrobiłam to. Otworzyłam drzwi, a moim oczom ukazał się Justin z jakąś laską. Najgorsze było to, że dziewczyna miała w ustach penisa mojego chłopaka. Bieber spojrzał na mnie i odepchnął dziewczynę. Miałam łzy w oczach. Nie mogłam uwierzyć, że po czterech latach związku on mi to robi.
- To nie tak jak myślisz. - chłopak zaczął się jąkać.
- Nie tłumacz się. - powiedziałam i płacząc uciekłam z łazienki.
Wyszłam z klubu na świeże powietrze. Na szczęście nasz dom jest niedaleko. Wyjęłam z torebki chusteczkę i ocierałam łzy. Byłam dobra dla Justina. Mimo że chłopak pił, palił i brał narkotyki to z nim byłam. Wytrzymywałam jego humorki. Bieber często bywał zdenerwowany i wyżywał się na mnie. Nie raz wyzywał mnie od najgorszych, ale ja mu wybaczałam. Pocierałam swoje ramiona, aby chociaż trochę się rozgrzać. Zobaczyłam dom i przyspieszyłam. Weszłam do salonu i usiadłam na kanapie. Patrzyłam się tępo w ścianę przede mną. Usłyszałam kroki i wiedziałam, że wrócił.
- Skarbie błagam cię. - powiedział siadając koło mnie.
- Już jutro mnie tu nie będzie. - syknęłam w jego stronę.
- Wypiłem za dużo, a w ogóle ona zrobiła mi tylko dobrze.
- Czy ty słyszysz co gadasz? Jesteś żałosny. - powiedziałam i udałam się do sypialni.
Zamknęłam drzwi na klucz i położyłam się na łóżku. Bardzo szybko zasnęłam.
Wstałam dosyć późno. Poszłam ogarnąć się do łazienki, aby nie wyglądać jak potwór. Wykąpałam się, umyłam zęby i założyłam czyste ubrania. Zeszłam na dół i zobaczyłam śpiącego Justina. Miałam wyrzuty sumienia. Chłopak, gdy jest pijany traci zmysły i przecież nawet jej nie całował. Kocham go i spróbuję mu wybaczyć. Weszłam do kuchni i moim oczom ukazał się stół z jedzeniem. Bieber zrobił dla mnie śniadanie. Poszłam obudzić chłopaka. Szturchnęłam go lekko w ramię. Jus obudził się i przetarł oczy dłońmi.
- Shawty zrobiłem nam śniadanie, ale wstałaś trochę później niż zwykle i usnąłem.- powiedział zaspanym głosem.
- Dziękuję Justin. - odpowiedziałam i pocałowałam go delikatnie w usta.
- Nie jesteś zła? - zapytał.
- Nie, jeśli obiecasz mi, że nigdy to się nie powtórzy.
- Obiecuję skarbie. Jesteś kochana. Codziennie dziękuję Bogu, że cię mam. - powiedział Justin przytulając mnie.

View more

imagine o tym ze ja się uczę a justin cały czas mnie rozprasz

Właśnie jutro miałam zdawać bardzo ważny test z biologii. Mój chłopak Justin wcale mi nie pomagał. Chłopak siedział koło mnie i przez cały czas narzekał.
- Możesz się opanować? - westchnęłam, przewracając kolejną kartkę książki.
- A ty możesz przestać się uczyć? Olej ten jeden test - mruknął chłopak.
- Dla mnie w odróżnieniu od ciebie szkoła jest ważna. - powiedziałam. Chłopak westchnął i przytulił się do mnie.
Miałam spokój przez co najmniej 10 minut. Czułam jak dłonie chłopaka wędrują pod moją bluzkę. Próbowałam to ignorować, ale Justin nie dawał za wygraną. Chłopak zaczął składać pocałunki na moim ciele.
- A może razem pouczymy się biologii? - zamruczał.
- Błagam cię, daj mi spokój, albo będę musiała użyć siły. - syknęłam odpychając go.
- Czy ty mi grozisz? - zapytał śmiejąc się.
- Tak, Jus, grożę ci.
- To zajmie nam tylko minutkę. - powiedział i zdjął swoją koszulkę.
- To na mnie nie działa. - chłopak nie odpowiedział, a ja wreszcie zaczęłam wkuwać.
Ale Bieber miał inne plany. Zaczął zdejmować swoje ubrania. Justin został w samych bokserkach. Udawałam, że to na mnie nie działa, ale prawda była inna. Szybko odłożyłam książki na biurko i oddałam się Justinowi. Chłopak zdjął moje spodnie oraz majtki i wszedł we mnie. Bieber robił to szybko i mocno. Gdy oboje doszliśmy brunet zaczął się ubierać.
- I to wszystko? - zapytałam.
- Mówiłem, że zajmie tylko minutkę. - chłopak zaśmiał się i rzucił we mnie książką. - Ucz się, bo jutro masz sprawdzian. - dodał całując mnie.

View more

Imagine gdzie Justin jest gangsterem i natrafia na równa sobie dziewczynę, która kocha wyścigi samochodowe i jest zarazem słodka i ułożona

Od kiedy pamiętam moją pasją były samochody. Wychowałam się tylko z tatą i dwoma starszymi braćmi, więc to pewnie dlatego. Niestety moi bracia wpadli w złe towarzystwo. Dlatego teraz znajduję się na wyścigach. To, że lubię samochody nie oznacza, że jestem "złą dziewczynką". Jestem neutralna. Staram się być miła dla wszystkich i im pomagać.
Stałam przy swoim samochodzie. Dzięki braciom i ojcu, którzy pomogli mi finansowo. Koenigsegg Agera R to właśnie moje cacko.
-Niezła bryka-usłyszałam zachrypnięty głos za plecami.
Moim oczom ukazał się wysoki brunet. Jego ręce pokryte były tatuażami. Miał na sobie luźną, białą koszulkę i zwykłe spodnie. Jego włosy były idealnie ułożone. W dłoni trzymał papierosa. Wiedziałam kim on był. To Justin Bieber. Chłopak, który od wielu lat sprzedaje narkotyki i broń.
-Dziękuję-odpowiedziałam cicho.
-Shawty, nie musisz się tak stresować-zaśmiał się pod nosem.
-Więc jak masz na imię?-zapytał, rzucając niedopałek papierosa na ziemię.
-[T.I]. A ty jak mniemam Justin?- zapytałam, uśmiechając się.
-Czyli o mnie słyszałaś-mruknął.
-To i owo.
-Nie sądziłem, że takie dziewczyny przychodzą na wyścigi-powiedział chłopak.
-Czyli jakie?-zapytałam, nie rozumiejąc słów chłopaka.
-Na wyścigi przeważnie przychodzą skąpo ubrane dziwki, które szukają kolesia. Wiesz, zrobią im przysługę i dostaną forsę. A ty wydajesz się ułożona i spokojna.
-Jestem ułożona i spokojna, a wyścigi to tylko moja pasja-powiedziałam.
Podszedł do mnie mój starszy brat - Jackson.
-[T.I], już czas na ciebie-powiedział i spojrzał ze złością na Justina.
Bieber zaśmiał się.
-Powodzenia, shawty-powiedział i odszedł.
Wsiadłam do samochodu i czułam, że wybuchnę. Ścigałam się już wielokrotnie, ale przed każdym wyścigiem czułam się zdenerwowana. Na tor wyszła skąpa ubrana brunetką. Machnęła flagą i wystartowaliśmy. Trzymałam się na drugim miejscu, ale miałam plan. Osoba przede mną użyła całej mocy swojego samochodu. Pod koniec toru przyśpieszyłam na maksa. I stało się. Wygrałam. Mój samochód został oblężony przez ludzi. Wszyscy zaczęli mi gratulować. Z tyłu wszystkich stał Justin i uśmiechał się. Przepchnęłam się przez tłum i podeszłam do niego.
-Dałaś radę, mała-powiedział.
-Dziękuję, Justin-uśmiechnęłam się do niego ciepło.
-Muszę już iść, ale mam dla ciebie propozycję.
-Jaką?-zapytałam.
- Nie jestem taki zły jak ci się wydaję. Wiele osób źle o mnie mówi, bo mnie nie znają. Chcę, abyś poszła ze mną na randkę.
-Jasne-odpowiedziałam, rumieniąc się.
-Naprawdę?-zapytał zdziwiony.
-Chcę cię poznać-odpowiedziałam i podałam mu małą kartkę z moim numerem telefonu.-Zadzwoń, a wszystko ustalimy.
Odeszłam od chłopaka. Może źle postąpiłam, ale chcę mu dać szansę. Mam nadzieję, że poznam go od tej dobrej strony.

View more

Poproszę imagina o tym ze poznaję jego rodzicow, jesteśmy u nich na kolacji, a Justin ma na mnie ochotę i mnie prosi o to :)

-Witaj, Pattie-przywitałam się z mamą mojego chłopaka. Przytuliłam ją i weszliśmy do rodzinnego domu Justina.
-Wreszcie przyjechaliście-powiedziała, uśmiechając cię. Odwzajemniłam uśmiech i usiadłam z Bieberem przy ślicznie nakrytym stole.
Justin odmówił modlitwę i zabraliśmy się do jedzenia.
-Co u was słychać?-zapytała mama chłopaka.
-Jest w porządku-mruknął Justin.
-Nie ciebie się pytam. [T.I], czy wreszcie macie zamiar wziąć ślub?-zapytała. Chciałam jej opowiedzieć, ale poczułam jak ręka Bieber jeździ po moim udzie.
-Jesteśmy jeszcze młodzi-powiedziałam i kopnęłam pod stołem chłopaka. Ten zaśmiał się i wrócił do spożywania jedzenia.
Justin nie rezygnował z prób i cały czas jego ręką znajdowała się na moim ciele. Nie byłam mu dłużna. Włożyłam rękę pod stół i ścisnęłam jego penisa. Chłopak, aż podskoczył na krześle.
-Justin Drew Bieber! Zachowuj się-krzyknęła jego mama. Kobieta nawet nie zdawała sobie sprawy co dzieje się pod jej stołem. Zaśmiałam się i dalej wykonywałam swój plan.
Rozmawiałam z Pattie, ale moja ręka nadal znajdowała się na kroczu chłopaka. Ściskałam i masowałam Jerry'ego, a Justin ledwo wytrzymywał. Wzięłam rękę i chciałam już skończyć "zabawę" z chłopakiem.
Przez maksymalnie dziesięć minut był spokojnie, ale palec chłopaka znalazł się w mojej kobiecości. Miałam ochotę jęknąć, ale jakby zareagowała Pattie.. Próbowałam się uspokoić. Zabrałam rękę Justina.
-Trochę źle się czuję. A w ogóle mamy zamiar jeszcze z Justinem kupić coś w sklepie zoologicznym dla naszej suczki Esther-powiedziałam i odeszłam od stołu.
-Nie zostaniecie jeszcze?-zapytała Pattie.
-Zdzwonimy się i może ty mamo do nas wpadniesz-powiedział Justin. Widziałam po jego minie, że był zadowolony.
Pożegnaliśmy się z mamą chłopaka i wsiedliśmy do auta.
-Czy ty jesteś normalny?-zapytałam uderzając go w tył głowy.
-Całkowicie-powiedział zadowolony.
-Jesteś debilem, Juss-mruknęłam.
-A co, nie podobało ci się? A tak w ogóle to sama ściskałaś Jerry'ego-powiedział, odpalając samochód.
Jazda samochodem minęła w ciszy, ale chłopak nie kierował się do domu.
-Gdzie jesteśmy?-zapytałam.
- W lesie-mruknął Justin.-Idź na tył-rozkazał.
-Po co?
-Chcesz się pieprzyć?-zapytał, uśmiechając się figlarnie. Kiwnęłam głową i usiadłam na tylnych siedzeniach. Chłopak zrobił to samo.
- Nie mogę uwierzyć, że będę uprawiać seks na tyle samochodu w lesie-powiedziałam, śmiejąc się.
Chłopak zaczął zdejmować moje ubrania. Nie zrobił "gry wstępnej" tylko od razu mocno we mnie wszedł. Było nam bardzo nie wygodnie, ale mieliśmy to gdzieś. Justin wchodził we mnie mocno i zdecydowanie. Oboje doszliśmy i zaczęliśmy się ubierać.
-Jesteśmy nienormalni-wymamrotałam.
~
Trochę zmieniłam. Mam nadzieję, że może być.

View more

Ja od tego imagina z Bad Justinem😊 to chciałabym żeby Justin sie mną opiekował bo ostatnio pobił mnie jakiś facet😀

Znajdowałam się w dużej sypialni. Nie miałam siły, ani ochoty się ruszyć. Nadal w mojej głowie tkwią wspomnienia z tamtej nocy. Byliśmy w klubie i wyszłam na świeże powietrze. I to był błąd.
*Wspomnienie*
"Ktoś zaczął szarpać moje włosy. Upadłam na ziemię. Poczułam ból na moim policzku. Kopnięcie w brzuch, cios w nos. Straciłam przytomność. Obudziłam się w domu. Opatrywała mnie moja i Justina znajoma. Przez to, że Jus jest w gangu nie może jeździć do szpitala. Lekarze będą chcieli dzwonić po policję. A ja co miałabym powiedzieć? Mój facet jest w gangu i zostałam pobita przez jego wrogów?"
Mój brzuch bolał mnie niemiłosiernie. Dosłownie nie mogłam się ruszać. Drzwi otworzyły się, a w pokoju stanął Justin. Chłopak miał broń w ręku. Na jego torsie znajdowała się kamizelka kuloodporna. Bieber wyjął z szafy skórzaną kurtkę.
-Justin, co ty chcesz zrobić?-zapytałam drżącym głosem.
-Zapłacą za to co chcieli ci zrobić-odpowiedział chłodnym tonem.
-Błagam cię, nie rób żadnych głupstw!-krzyknęłam, ale pożałowałam. Poczułam okropny ból w okolicach brzucha. Chłopak usiadł koło mnie i pocałował mnie w usta. Bieber poszedł do łazienki i przyniósł gazę i plastry. Zmienił moje opatrunki.
-Zabiję ich za to, że przez nich musisz cierpieć-powiedział i pocałował moje usta.-Kocham cię.

View more

imagine o tym ze jestem chora a justin się mną opiekuje

Już od prawie tygodnia męczy mnie okropne przeziębienie. Ledwo mówię, strasznie boli mnie gardło, a do tego mój chłopak ma mnie kompletnie gdzieś. Dla niego liczą się tylko imprezy i koledzy.
Leżałam na kanapie i piłam gorącą herbatę. Oglądałam powtórki mojego ulubionego serialu "Teen Wolf". Byłam wykończona i po prostu ledwo żyłam. Usłyszałam pukanie do drzwi. Wstałam z wygodnego miejsca i wolnym krokiem ruszyłam do drzwi. W progu stał Justin z dwiema torbami.
-No nareszcie-mruknęłam. Wpuściłam chłopaka do mieszkania i udałam się na kanapę.
-Przepraszam, shawty, ale miałem dużo na głowie. Za to, że nie było mnie przy tobie kupiłem ci chipsy, batony, czekoladę. Do tego wypożyczyłem twoje ulubione filmy.
-Myślisz, że ci wybaczę?-zapytałam, okrywając się szczelniej kocem.
-Tak-powiedział Justin, uśmiechając się.
-No i masz rację. Zamawiaj pizze, rozstaw słodycze i włączaj film-powiedziałam.
Justin zaczął się śmiać i wykonał moje polecenia.
Po obejrzeniu naprawdę wielu filmów, byłam wykończona. Moja głowa pękała. Miałam ochotę umrzeć.
-Zrobiłem ci gorącą kąpiel-powiedział Justin, przytulając mnie.

-Dziękuję, skarbie-Justin objął moją twarz w dłonie i delikatnie pocałował moje usta.
Odepchnęłam go.
-Coś nie tak?-zapytał.
-Nie chcę, abyś był chory.
-Dla ciebie się poświęcę-powiedział i zaczął mnie całować.

View more

Next